Wypadek w pracy.

11.12.07, 23:12
W niedziele mialam mały wypadek w pracy.Spadła mi na stope bardzo
ciężka deska.Pracuje jako kelnerka w restauracji,gdzie jest ciągle
ruch i mnówstwo klientow.Tymbardziej teraz przed swietami.W tą
niedziele zaraz po tym zdarzeniu zwijalam sie z bólu ale przeszlo i
wrócilam po chwili do pracy choc utykalam na noge(za 1,5 godziny)
skonczyłam i poszlam do domu nie byloo w ten dzien duzo
ludzi.Niestety wieczorem noga spuchła straszliwie i nie bylam w
stanie na nia stanąć. Zadzwonilam do managera i powiedzialam jak
sytuacja stoi i ze nie bede w stanie na nastepny dzien przyjsc.
Wczoraj pojechałam do szpitala poniewaz noga dalej bolała i była
spuchnieta.Po przeswietleniu okazalo sie ze nie jest zlamana na
szczescie tylko mocne stłuczenie ktore przejdzie po kilku dniach,
mam tylko oblozyc lodem.
Noga powoli dochodzi do siebie powoli staje na nia ale wciaz boli.
Jutro mam isc do pracy ale boje sie bo wiecvzory mamy naprawde busy!
A ja z trudem do pracy dojde a co dopiero biegac przez pare godzin
przed klientami.Jednak w szpitalu nie dali mi zadnego zwolnienia a
manager na slowo nie uwierzy przeciez;/
co powinnam zrobic? boje sie ze jak znowu zadzownie i powiem,ze nie
jestem w stanie chodzic to mi pwoiedza ze specjalnie tak mowie przed
swietami bo jest duzy ruch a mnie sie nie chce pracowac(ostatnio
narzekalam,ze jestem zmeczona juz )
Dlatego chce isc do pracy no ale boje sie,ze nie dam rady. Dlaczego
mimo zalecen pielegniarki nie dostalam nic dla pracodawcy? jak to
wyglada w Angli?
dzieki za jakiekolwiek podpowiedzi,


    • princessa24 Re: Wypadek w pracy. 12.12.07, 13:53
      ???:(
      • Gość: M.M. Re: Wypadek w pracy. IP: *.cable.ubr05.enfi.blueyonder.co.uk 12.12.07, 14:06
        Specjalista nie jestem ale :

        1. mozesz isc raz jeszcze do lekarza/szpitala i poprosic o zwolnienie

        2. zapytaj sie managera czy wymagac bedzie od ciebie takowego zaswiadczenia bo
        nie wiesz czy masz o nie prosic a nie jestes zdolna do pracy z powodu tego
        wypadku. caly myk polega na tym, ze mialas wypadek w miejscu pracy, jestem
        przekonany, ze bedzie mu zalezalo zeby zatuszowac cala sprawe. jak zapewne sie
        domyslasz moglyby go czekac nieprzyjemnosci z tego powodu. zaloze sie, ze nie
        zostaly spelnione chociaz minimalne wymogi health & safety.


        Pozdrawiam,
        M.
        • ghrom Re: Wypadek w pracy. 12.12.07, 17:28
          > zaloze sie, ze nie
          > zostaly spelnione chociaz minimalne wymogi health & safety.

          Gdyby zostaly spelnione wszystkie, to gosciu by musial zwinac
          interes a kolezanka by stracila prace. Precz z H&S!
          • Gość: Robbie Re: Wypadek w pracy. IP: 195.116.0.* 12.12.07, 18:16
            Jest dokladnie odwrotnie. Jesli sa braki w H&S tym wieksza szansa na to ze
            wlasciciel bedzie chcial zalatwic sprawe ugodowo. Przepisy H&S sa dla dobra
            pracownikow.
            • ghrom Re: Wypadek w pracy. 12.12.07, 21:42
              > Przepisy H&S sa dla dobra pracownikow.

              Jesli sie nie widzi dalej niz czubek wlasnego nosa. Analogicznie,
              zwiazki zawodowe sa dla dobra pracownikow? ROTFL. Niestety, dla mnie
              to jest tak oczywiste, ze az smieszne, ale co roku miliony frajerow
              placa skladki na tych szarlatanow, tak jak miliony frajerow glosuja
              na cwanych szarlatanow wciskajacych im H&S. Smutne? Pewnie, ze
              smutne, bo miliony ludzi umieraja na choroby, ktore powinny byc
              zlikwidowane dziesiatki lat temu, a inne miliony rzadzone przez
              takich faszystow, skrajnych lewicowcow jak Mugabe i Jak Mu Tam Sen
              zdychaja z glodu. Dlaczego? Bo marnuje sie pieniadze - czyli energie
              ludzka - na pierdoly typu H&S, council houses, elektrownie wiatrowe,
              itp, itd. Ziarnko do ziarnka, uratuje sie 10 a szczeznie 10000.
              Napasie sie na tym banda zlodziei, ale wiara sie cieszy, jak widac z
              tego co moj naiwny przedpisca napisal. Ech.
    • randybvain Re: Wypadek w pracy. 12.12.07, 19:00
      Dlaczego sądzisz, że manager ci nie uwierzy? Przecież nie miałaś
      problemu z dostaniem dnia wolnego. Po pierwsze jednak, dlaczego nie
      wypelniłaś formularza o wypadku przy pracy, taki musi być w każdej
      restauracji. Czy w ogóle zgłosiłaś od razu? Jeśli nie, to poniesiesz
      tego negatywne konsekwencje. Wątpię, abyś otrzymała coś od lekarza,
      bo oni nie są przyzwyczajeni do dawania papierów, żeby udowodnić,
      że "ktoś nie jest wielbłądem".
      • ghrom Re: Wypadek w pracy. 12.12.07, 21:47
        > Dlaczego sądzisz, że manager ci nie uwierzy?

        Indoktrynowana w Bolszewii, co sie dziwisz.Pracodawca twoj wrog,
        obszarnik, krwiopijca, kulak. O niczym nie mysli, tylko jak
        robotnika oszukac, omamic i wykorzystac. To nie czlowiek, to diabel
        wcielony.

        Think about it.
    • Gość: xxx Re: Wypadek w pracy. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.12.07, 19:17
      Do 7 dni chorobowego nie musisz miec zaswiadczenia od lekarza.Takie
      jest prawo.Tez mialam taka sytuacje jak ty i to jest to, co mi
      lekarz powiedzial.W pracy musialam wypelnic Self-certification form
      i nic wiecej.Chorowalam 6 dni.
      • princessa24 Re: Wypadek w pracy. 14.12.07, 01:53
        Dzieki za odpowiedzi sprawa załotwiona tylko to ja panikowałam.
        Zadzwonilam jeszcze raz powiedziałam,ze jednak nie bede w stanie
        przez kilka dni przyjsc do pracy, manager sie zmartwil ale tylko o
        stan mój zdrowia.
        Nie musiałam przynosic zadnego zaswiadczenia tylko przez tel.
        podałam ,opisalam całe zdarzenie do raportu,który on spisał.
        Niestety nie było jego na sali w czasie wypadku siedzioał w biurze a
        na poczatku to nie wyglądało strasznie, poprostu nie trafiłam na stół
        (fakt,był zawalony innymi dechami bo sie chlopaki na zmywaku w ten
        dzien nie wyrabiali) i gdy pozlozylam na stole decha zjechała mi na
        stope. Tak jak pisałam wczesniej pobolało, poszłam do staff room
        posiedziałam kilka minut obłozyłam noge lodem przeszlo troszke i
        wrócilam do pracy nie wiedziałam,ze to spuchnie wieczorem.Dlatego
        nie robiłam mega afery skoro chodzic umiałam tylko lekko utykalam.
        Bałam sie chyba z przyzzwyczajenia do polskich szefów nie
        wierzących bez oswiadczenia lekarza:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja