Prostytutka w niebie

11.10.09, 19:24
Prostytutka w niebie

O widzeniu tłumu aniołów, umieraniu Kościoła, jodze i Bogu na
manowcach z o. Josephem-Marie Verlinde rozmawia Marcin Jakimowicz.

www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/gn200941-verlinde.html
    • kaczy.i.indyczy Metr nad ziemią 11.10.09, 19:26
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/gn200941-verlinde.html
      Metr nad ziemią

      Znakomicie się zapowiadał. Miał zaledwie 20 lat, a już przygotowywał
      doktorat z chemii i fizyki atomowej. Nadszedł rok 1968, Francja
      zawrzała. Mentalna rewolucja porwała też młodego Jacquesa Verlinde.
      Odrzucił wyniesione z dzieciństwa prawdy wiary. Wpadł po uszy w
      medytację transcendentalną. Nie wystarczały mu zwykłe spotkania,
      dotarł do guru, który stał za stosowaną przeze niego techniką. Stał
      się jego uczniem — brahmaczarinem. Był z nim zawsze i wszędzie. —
      Mogłem spędzić z nim długi okres w Himalajach — opowiada. —
      Zapoznałem się z fundamentem filozoficznym hinduizmu i buddyzmu.
      Poznałem praktyki nazywane na Zachodzie jogą. Osiągnąłem stan moksa,
      czyli nirwany. Oddałem się ćwiczeniom bez reszty. Znalazłem się w
      Indiach, w miejscu, dokąd dociera niewielu Europejczyków.
      Zobaczyłem, dokąd naprawdę prowadzą praktyki jogi — przedstawiane
      jako zupełnie niegroźne. Po przebyciu etapów wstępnych wszedłem w
      okultyzm. Czakry zostały już otwarte, więc pozwoliło mi to dotrzeć
      bardzo daleko. Medytowałem non stop. Przez całe tygodnie, prawie 24
      godziny na dobę, bez snu, w ciągłej medytacji, przy minimum
      jedzenia! Jedną z mocy, które usiłuje się posiąść na Wschodzie, jest
      lewitacja — techniki kanalizujące energię kosmiczną, które pozwalają
      zdobyć wiele fantastycznych uzdolnień. Gdy opanuje się te energie,
      można mieć nieprawdopodobną władzę. Niewielu jednak wie, za jak
      straszną cenę zdobywa się tę moc.

      Gdy medytował wysoko, w niedostępnych dla zwykłych śmiertelników
      aśramach, nieznajoma osoba podeszła go niego i spytała: „A kim jest
      dla ciebie Jezus Chrystus?”. — Niespodziewanie wszedłem na drogę, na
      której znajdował się Jezus. Ukazał mi się, mówiąc: Jak długo jeszcze
      każesz mi czekać? Przypomniał o swej ogromnej miłości. Droga, którą
      szedłem, okazała się powrotem do etapu poprzedzającego objawienie
      się Boga. Verlinde przestał lewitować. Spadł na ziemię. Nieświadomy
      zagrożeń, po powrocie do Europy zainteresował się bioenergoterapią,
      reiki i okultyzmem, i znów pogrążył się w tych praktykach. Zyskał
      nawet miano uzdrowiciela. Trzeba więc było wielu lat duchowego
      uzdrawiania, by mógł powiedzieć: Jestem wolny. Dziś o. Joseph-Marie
      (takie imię przyjął w zakonie) znany jest jako założyciel wspólnoty
      św. Józefa, autor wielu książek, a jego świadectwa słuchają z
      zapartym tchem tłumy na całym świecie.

Pełna wersja