Dodaj do ulubionych

Dokonałem aktu apostazji

28.10.05, 22:04
Od bardzodawna się zabierałem do wypisania z sekty katolickiej, ale jakoś nigdy mi się nie chciało leźć do mojej parafii (mieszkam od niej całe 500 m). No ale jak się dowiedziałem od teściowej, że za 2 tygodnie planuje ochrzcić moje dzieci, to dostałem takiego przyspieszenia, że zaraz tam poleciałem. Z teściową też się zresztą rozmówiłem. I wiecie co? Ona przejawia typową katolicką postawę, której nijak pojąć nie mogę: otóż ona twierdzi, że tak na prawdę to ja wierzę w boga tylko o tym nie wiem, a moja niechęć do kościoła wynika z jakiegoś urazu w dzieciństwie! Jezuuuuuu. Ile można tym fanatykom tłumaczyć!?!?
No ale w każdym razie poszedłem do kancelarii parafialnej z dokumentem spreparowanym na podstawie wskazówek w innym wątku na tym forum (link w nagłówku forum). Pukam, wchodzę i pozdrawiam księdza mówiąc "dzień dobry". Zero odpowiedzi. Hmm, dobra, nie to nie. Pokazałem pismo i poprosiłem o potwierdzenie przyjęcia. Czytał je długo i uważnie, po czym zrobił co chciałem. Podziękowałem i powiedziałem "do widzenia". Tym razem bąknął cicho pod nosem "do widzenia". Potwierdzenie wypisania mnie z sekty mają mi przysłać na piśmie. Ciekawe czy to zrobią, a jeśli tak to kiedy?

Na marginesie: czy "dzień dobry" nie przystoi księżom, a "do widzenia" już tak?
Obserwuj wątek
    • marquito Re: Dokonałem aktu apostazji 28.10.05, 22:15
      "Do widzenia" - czyli jeszcze się kiedyś zobaczycie. Pewnie myśli, że jeszcze na
      kolanach do niego przyjdziesz i będziesz błagał na kolanach o powtórne przyjęcie
      do obywateli I kategorii IV Rzeczypospolitej (by uniknąć prześladowań).
      • wcalenietakimaly Re: Dokonałem aktu apostazji 28.10.05, 22:19
        Musisz miec widoczne golym okiem znaki bardzo fundamentalnego ateizmu. Pewno
        przestraszyl sie ze chcesz go nawracac na swoja wiare. Gdy dowiedzial ze chcesz
        tylko wypisac sie z KK wrocila mu rownowaga.
        • kociak40 Re: Dokonałem aktu apostazji 28.10.05, 22:30
          Ja nie wierzę, aby coś takiego przysłał, za darmo w kościele nic nie ma.
          Przecież trzeba sformuować pismo, napisać go, znaczek pocztowy, ktoś musi
          na pocztę iść itd. Wprost niewiarygodne, chociaż być może dla "reklamy"
          coś takiego może nastąpić. Taki akt na piśmie dla ateisty jest dokumentem dość
          ważnym. Gorzej stałoby się, jakby wierni musieli mieć jakiś dokument, że
          aktualnie są wierzącymi, to kosztowałoby drogo, co do tego nie mam wątpliwości,
          być może na raty trzeba by spłacać.
    • nelsonek Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 01:12
      nie zebym sie czepial, ale apostata jeszcze nie jestes. akt apostazji nie dokonal sie w pelni. choc zycze Ci, by to nastapilo jak najszybciej.
      • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 16:29
        Zgadza się, na razie tylko złożyłem dokument. Jeszcze kopie do kurii muszę wysłać. Ile czasu czarni mają na odpowiedź? 2 tyg.? miesiąc?
        • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 16:36
          Kopia do kurii nie ma znaczenia.
          Dokument o którym mowa :poświadczenie o skreśleniu cię w księdze chrztu
          leży w gestii parafi,gdzie byłeś chrzczony.
          Moja rada trzeba ich naciskać,oni maja słabą pamięć w tych sprawach.
          Znam to z autopsji.Powodzenia.
          To wcale nie musi być wysłane pocztą.
    • watanabe.miharu Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 02:58
      Gratulacje! Czyli już w połowie Ci się udalosmile Aż trudno uwierzyć, że to jednak
      jest możliwe..
      Zachęciłeś mnie, może i ja się wybiorę z podobną misją. Do "mojej" parafii mam
      blisko, więc żaden problem, hie hiesmile
      • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 16:30
        Będę Was informował czy się udało czy nie. Mam nadzieję, że jak się uda, to zachęci to kolejne świadome osoby.
    • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 08:11
      Jajco: ja już mam to za sobą.Też nie chcę cię pouczać,ale akt ten polega
      na wykreśleniu (adnotacji) w księdze chrztu.Na to ksiądz nie ma czasu,ma
      przecież ważniejsze sprawy na głowie.Od tego ma ludzi.A ci też mają czas.
      Ja interweniowałem dwukrotnie.W końcu dostałem potwierdzenie na "papierze"
      o wykreśleniu mnie z księgi chrztu.
      Mam taki dokument.Ale czy oni faktycznie wykreślą cię z księgi ?("bóg")
      jeden to wie.Musiałbyś to osobiście sprawdzić.
      Wtedy dopiero tak jak powiedział Kociak - nie za darmo.
      • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 16:30
        Ważne że dostanę (mam nadzieję) papier, w którym stwierdzają, że nie jestem już członkiem ich sekty.
        • oginn Re: Dokonałem aktu apostazji 01.11.05, 17:03
          I co, potem go oprawisz w ramki i zawiesisz na ścianie?
          • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 07.11.05, 23:18
            > I co, potem go oprawisz w ramki i zawiesisz na ścianie?

            Poważnie się nad tym zastanawiam.
    • joanna.d.arc Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 10:22
      Też się z tym spotkałam, często księża są głusi na zwykłe "dzień dobry".
      • serhamesar Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 14:30
        joanna.d.arc napisała:

        > Też się z tym spotkałam, często księża są głusi na zwykłe "dzień dobry".

        Ale fajne miny mają siostry jak na szlakach górskich mówi im sie "cześć"
        albo "czy mogłabyś coś tam coś tam" czy też "czy mogłaby pani cos tam cos
        tam" smile
    • orald Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 10:29
      Ja myślę inaczej.
      Nigdy się do sekty pod nazwą kościół rzymsko-katolicki nie zapisałem, więc
      dlaczego miałbym się wypisywać?
      Wydaje mi się, że w świetle prawa członkiem tej sekty nie jestem i nie byłem.
      Przecież nigdzie nie widnieje mój podpis na deklaracji członkowskiej.
      A że ksiądz dobrodziej ma mnie w papierach, mam w nosie.
      Jego księgi kłamią.
      • joanna.d.arc Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 10:49
        Rodzice Cię zapisali!!! I akurat nie ma tu znaczenia czy się na to zgodziłeś czy nie
        czy też byłeś tego świadomy czy nie. No chyba, że nie byłes ochrzczony.
      • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 10:53
        orald napisał:

        > Ja myślę inaczej.
        > Nigdy się do sekty pod nazwą kościół rzymsko-katolicki nie zapisałem, więc
        > dlaczego miałbym się wypisywać?
        > Wydaje mi się, że w świetle prawa członkiem tej sekty nie jestem i nie byłem.
        > Przecież nigdzie nie widnieje mój podpis na deklaracji członkowskiej.
        > A że ksiądz dobrodziej ma mnie w papierach, mam w nosie.
        > Jego księgi kłamią.
        -----------------------------------------------
        Nie musiałeś się zapisywać.Przez akt chrztu stajesz się członkiem Krk.
        Byłeś chrzczony ? Zastanów się również dlaczego krk zmienił,to co zalecał
        im Jezus w swoich naukach (nie nakazywał chrztu dzieci i niemowląt)
        oraz pierwsi ojcowie kościoła.Tertulian napisał traktat o chrzcie ok.II w
        gdzie wyrażnie zalecał,żeby nie chrzcić niemowląt czy też dzieci.
        Albowiem zgodnie z nauką ich guru Jezusa,najpierw wiara w nauki Jezusa
        a potem chrzest.Tak więc wszyscy chrześcijanie pójdą do piekła.
        Chyba,że zostali ochrzczeni w wieku póżniejszym tj.wtedy gdy zrozumieli
        i przyjęli nauki Jezusa.
        • orald Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 11:03
          Wydaje mi się, że piszecie z katolickiego punku widzenia.
          Mnie bardziej interesuje, co w świetle przyzwoitego prawa (niezawisłego, nie
          mylić z Polską) orzekłby Sąd.
          Czy mogę być członkiem organizacji, nie składając akcesu do niej?
          • lena_ziemkiewicz Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 11:08
            Obywatelem Polski też jesteś od urodzenia, choć nie podpisywałeś żadnej
            deklaracji. Tak samo wszyscy jesteśmy obywatelami UE (nawet nie od urodzenia),
            choć nie wyszyscy się na to zgodzili.
          • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 11:23
            Dla nich tj.krk przez akt chrztu stajesz sie członkiem kościoła.
            Dlatego mogą się posługiwać określeniem,że krk ma np:95 % katolików.
            • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 13:09
              Nie ma się czym chwalić . Dla mnie to obciach chwalić się wypisaniem z KK
              z powodu presji otoczenia . Tak jest najprościej ...
              Poza tym masz dziwną sytuację w domu , kto tam podejmuje decyzje , teściowa ?
              Inna sprawa to postawa księdza: popatrzył , przeczytał i podpisał , w ogóle
              nie rozmawialiście ?

              • watanabe.miharu Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 18:20
                chelseaa napisała:

                > Nie ma się czym chwalić . Dla mnie to obciach chwalić się wypisaniem z KK
                > z powodu presji otoczenia .

                Obciach?? Obciachem to jest pójście za stadem, na łatwiznę - jak cię rodzice
                zapisali do kk, to ci sie nie chce wypisać, choć nie wierzysz.
                Ogolone_jajka przynajmniej próbuje coś z tym zrobić, dla mnie to jest po prostu
                elementarna uczciwosć wobec siebie i otoczenia. Jajko, ja tam jestem z Tobą! wink
                Dobrze Ci idzie.
                • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 29.10.05, 20:22
                  watanabe.miharu >> Obciachem to jest pójście za stadem, na łatwiznę - jak cię
                  rodzice
                  zapisali do kk, to ci sie nie chce wypisać, choć nie wierzysz.
                  '''''''''''''''''''
                  nie idę za stadem , mimo to wierzę

                  • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 06:01
                    chelseaa napisała:

                    > watanabe.miharu >> Obciachem to jest pójście za stadem, na łatwiznę -
                    > jak cię
                    > rodzice
                    > zapisali do kk, to ci sie nie chce wypisać, choć nie wierzysz.
                    > '''''''''''''''''''
                    > nie idę za stadem , mimo to wierzę
                    ------------------------------------------------------------------

                    I żaden ateista z tego forum nie nazywa obciachem tego,że wierzysz.

                    Murphy:
                    Jeżeli coś się zacina - użyj siły. Gdy się złamie to znaczy, że i tak wymagało
                    wymiany


                    • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 10:47
                      > Murphy:
                      > Jeżeli coś się zacina - użyj siły. Gdy się złamie to znaczy, że i tak wymagało
                      > wymiany
                      ''''''''''''''''''''
                      Skąd ja to znam ?
                      Zerżnąłeś to od Ghost`a ?
                      • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 10:52
                        Nie zerżnąłem - znam wiele Praw Murphyego.Chcesz ich wiecej ?
                        • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 11:12
                          celsusz napisał:

                          > Nie zerżnąłem - znam wiele Praw Murphyego.Chcesz ich wiecej ?

                          ''''''''''''''''
                          chętnie poczytam
                          ,,,,,,,,,,,,,,,,,,
                          Kim właściwie był ten Murphy ? Kiedyś czytałam książkę Murphy`ego Josepha ,
                          ale to chyba nie o niego chodzi . Czy prawa Murphy`ego są jak mądrości
                          Forresta Gumpa ?

                          • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 11:29
                            J.Murphy to autor m.innymi:
                            Magia wiary. Potęga podświadomości. Kosmiczny wymiar Twojej mocy.
                            Potęga ludzkiego ducha. - to nie ten

                            Tu masz linka do praw Murphego.pielach.net/index.php?p=22
                            • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 11:54
                              Zabawne i trochę irracjonalne, ale czy wszystkie pochodzą od jednego autora ?
                              Kto to jest Murphy , po raz kolejny pytam ...
                              • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 11:59
                                Przepraszam,ale mam już tego dość.Jestem na egzaminie ?
                                Wrzuć sobie temat do wyszukiwarki to się dowiesz.Nie jestem twoim
                                sługusem.Co za czarna niewdzięczność.
                                • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 13:49
                                  Grzeczność jest roztropnością
                                  Niegrzeczność - głupotą.
                                  Następnym razem jeżeli będziesz chciała coś wiedzieć to poproś a nie rozkazuj.
                                  Powiedziałem ci już przedtem,że to nie J.Murphy.

                                  www.pu.kielce.pl/strony/Tomasz.Chrzastek/index.html
                                  • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 14:22
                                    >>>>> Następnym razem jeżeli będziesz chciała coś wiedzieć to poproś a nie
                                    rozkazuj.
                                    ''''''''''''''''''''''''
                                    Proszę mnie oświecić , kto to jest ten Murphy ? wink
                                  • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 15:04
                                    Dostałaś linka ? Umiesz czytać ? o proszę sobie przeczytać.
                                    • chelseaa Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 15:33

                                      > Dostałaś linka ? Umiesz czytać ? o proszę sobie przeczytać.
                                      > '''''''''''
                                      o.k. , nie zauważyłam . dzięki wink
                            • vitmik Re: Dokonałem aktu apostazji 31.10.05, 07:15
                              szczerze powiedziwaszy te wszystkie prawa murphy'ego to takie "pierdolenie o
                              szopenie".
                  • grgkh Idziesz za stadem... 30.10.05, 14:58
                    chelseaa napisała:

                    > > watanabe.miharu napisała:
                    > > Obciachem to jest pójście za stadem, na łatwiznę -
                    > > jak cię rodzice zapisali do kk, to ci sie nie chce
                    > > wypisać, choć nie wierzysz.

                    > nie idę za stadem , mimo to wierzę

                    Idziesz za stadem, choćbyś myślała i mówiła inaczej. Każdy z nas, ludzi, może
                    się kiedyś mylić, a teraz właśnie przyszła na Ciebie kolej - mylisz się. smile

                    Nie jesteś wolna, bo uznajesz pewien dogmat. I dlatego - idziesz za stadem,
                    które ten dogmat upowszechnia. Wierzysz - robisz to samo, co "stado", od
                    którego "to" przejęłaś.

                    Nie lubisz memów, ale one to świetnie tłumaczą. smile

                    No, ale...

                    Nie traktuj tego jako próbę "przestawienia" Ciebie na niewiarę. To nie o to
                    chodzi. Chodzi tylko o zasadę, która wynika z konfrontacji dwóch przeciwieństw.

                    A więc...

                    Wierząc, idziesz za stadem.

                    I tylko tyle. smile))


                    • chelseaa Re: Idziesz za stadem... 30.10.05, 15:19
                      > Wierząc, idziesz za stadem.
                      >
                      > I tylko tyle. smile))
                      >
                      '''''''''''''''''
                      wierzę , że jest życie na Ziemi , a Ty ? wink
                      • grgkh Re: Idziesz za stadem... 30.10.05, 15:38
                        A ja? Hm... nie do końca. Przecież wszystko wskazuje na to, iż istniejemy w
                        matrixie, a więc Ziemi jako czegoś "materialnego" nie ma, a poza tym jesteśmy
                        nośnikiem memów (informacji), a więc będąc samą informacją nie mamy prawa mówić
                        o sobie inaczej niż, że jesteśmy (odtwórczo, biernie) automatami.

                        I znów wygłaszasz tezę, która prawdopodobnie nie jest prawdziwa. wink
                        • chelseaa Re: Idę tam , gdzie chcę 30.10.05, 15:41
                          > >>I znów wygłaszasz tezę, która prawdopodobnie nie jest prawdziwa. wink

                          ''''''''''''''''''''''''''
                          co Ty pleciesz ...
                          • grgkh Re: Idę tam , gdzie chcę 30.10.05, 15:42
                            Plotę to, co czytasz. wink
                          • grgkh Re: Idę tam , gdzie chcę 30.10.05, 15:44
                            Nie idziesz tam, dokąd chcesz. Myśl ZAWSZE pojawia się kilkaset milisekund po
                            podjęciu działania.
                            • chelseaa Re: Idę tam , gdzie chcę 30.10.05, 15:48
                              Nie idziesz tam, dokąd chcesz. Myśl ZAWSZE pojawia się kilkaset milisekund po
                              > podjęciu działania.
                              ''''''''''''''''''''''''''
                              myśli i czyny często idą w zgodzie
                              • grgkh Różne rzeczy się nam "wydają"... :) 30.10.05, 15:56
                                I to jest ważna cecha dobrze zaprojektowanego (i przetestowanego) automatu.

                                smile))
                                • chelseaa Re: Różne rzeczy się nam "wydają"... :) 30.10.05, 18:36
                                  grgkh napisał:

                                  > I to jest ważna cecha dobrze zaprojektowanego (i przetestowanego) automatu.
                                  >
                                  > smile))
                                  ''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                                  kontynując tę abstrakcyjną rozmowę , możesz odpowiedzieć mi na pytanie
                                  kto/co zajmuje sie testowaniem tych "automatów " ?
                                  • grgkh To matematyka... 30.10.05, 19:34
                                    Właśnie starałem się to zrobić. Zajrzyj do wątku "Zasada nieoznacznosci
                                    Heisenberga"
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=31205694

                                    • chelseaa Re: To matematyka... 30.10.05, 22:29
                                      kontynując tę abstrakcyjną rozmowę , możesz odpowiedzieć mi na pytanie
                                      kto/co zajmuje sie testowaniem tych "automatów " ?
                                      '''''''''''
                                      > Właśnie starałem się to zrobić
                                      '''''''''''''
                                      co starałeś się robić ? testować ?
                                      proszę o KRÓTKĄ odpowiedż
                                      ,,,,,,,,,,,

                                      . Zajrzyj do wątku "Zasada nieoznacznosci
                                      > Heisenberga"

                                      '''''''''''''''
                                      zlituj się ... , przeintelektualizowane .. - ogólnie cały wątek

                                      • celsusz Re: To matematyka... 30.10.05, 22:43
                                        chelseaa napisała:

                                        > kontynując tę abstrakcyjną rozmowę , możesz odpowiedzieć mi na pytanie
                                        > kto/co zajmuje sie testowaniem tych "automatów " ?
                                        > '''''''''''
                                        > > Właśnie starałem się to zrobić
                                        > '''''''''''''
                                        > co starałeś się robić ? testować ?
                                        > proszę o KRÓTKĄ odpowiedż
                                        > ,,,,,,,,,,,
                                        >
                                        > . Zajrzyj do wątku "Zasada nieoznacznosci
                                        > > Heisenberga"
                                        >
                                        > '''''''''''''''
                                        > zlituj się ... , przeintelektualizowane .. - ogólnie cały wątek
                                        ---------------------------------------------------------------------
                                        ??..@#$%^&*)))


                                        • chelseaa Re: To matematyka... 30.10.05, 23:42
                                          > ??..@#$%^&*)))
                                          ''''''''''
                                          wzajemnie
                                          • chelseaa Re: To matematyka... 31.10.05, 00:24
                                            > > ??..@#$%^&*)))
                                            '''''''''''''''''''''
                                            ... i pewnie nigdy się nie dowiem , co miałeś na myśli , cwaniaczku ?
                                            • celsusz Re: To matematyka... 31.10.05, 00:35
                                              Cwaniaczka to sobie poszukaj wśród bliskich ,jeżeli jeszcze ich masz.
                                              Femme fatale.
                                              • grgkh Chelseaa... 31.10.05, 01:15
                                                ... to jest bardzo dziwna istota. Dociera do niej duchowość. Materializmem gardzi z niezrozumiałych dla mnie względów. Nie dała się dotychczas do niego nawet odrobinę przekonać.
                                                W gruncie rzeczy nie jest zła, ale jak lewą nogą wstanie, to depcze każdego dla przyjemności (jestem pewien, że odczuwa wtedy rozkosz). smile))

                                                Zapewne miała w dzieciństwie do szkoły pod górkę, a koleżanki i koledzy, ci co mieli z górki, naigrywali się z niej. Po czymś takim zostaje głęboka skaza na charakterze na całe życie, a jej skutkiem jest znajdowanie przyjemności w dręczeniu bliźnich.

                                                Nie przejmuj się tym, co Ci wypisuje. Potraktuj to jako "inne" poczucie humoru i nie odpowiadaj lub zrób to w podobnym tonie.

                                                Ludzie się bardzo powoli zmieniają - podobno najlepszą metodą jest przebyć własną śmierć (kliniczną) - ale nie każdego się da przekonać, by coś takiego sobie zrobił. Poza tym istnieje ryzyko, że się po tym wróci jako roślina lub wcale, a zaświaty są potwornie nudne, bo ogląda się tam cały czas światełko w tunelu lub anioła ze złożonymi do modłów łapkami i wzniesionymi do góry oczętami. Życie tutaj, na forum i nie tylko, jest naprawdę bardzo ciekawe, nawet gdy ktoś taki jak Chelseaa się na Ciebie zaweźmie. Zresztą, zawsze istnieje podejrzenie (spróbuj to zweryfikować), że zainteresowanie kimś, nawet gdy jest dręczące, może wynikać z chęci ściągnięcia uwagi na siebie, a więc im bardziej jesteś napadany, zapewne, tym bardziej Chelseaa Cię lubi.

                                                Dziwny jest ten świat, jak to zaśpiewał kiedyś pewien bard. Dziwny, ale niesłychanej piękności i jeden jedyny (dla nas).
                                                • chelseaa Re: Chelseaa... 31.10.05, 09:30
                                                  Może jak popracujesz kolejny portret psychologiczny wyjdzie Ci lepiej wink
                                                  • grgkh A co możesz temu zarzucić? 31.10.05, 11:18
                                                    I tak gryzłem się w język, a adiustacja końcowa sporo "wycięła".
                                                    Opowiedz czasem coś o sobie, to będę miał materiały źródłowe. A tak, domysły mi pozostały... sad

                                                    smile))
                                                  • chelseaa Re: A co możesz temu zarzucić? 31.10.05, 13:55
                                                    grgkh napisał:

                                                    > I tak gryzłem się w język, a adiustacja końcowa sporo "wycięła".
                                                    > Opowiedz czasem coś o sobie, to będę miał materiały źródłowe. A tak, domysły
                                                    mi
                                                    > pozostały... sad
                                                    >
                                                    > smile))


                                                    '''''''''''''''''''''''''''''''
                                                    sad
                                                    smile))
                                              • chelseaa Re: To matematyka... 31.10.05, 09:27
                                                celsusz napisał:

                                                > Cwaniaczka to sobie poszukaj wśród bliskich ,jeżeli jeszcze ich masz.
                                                > Femme fatale.
                                                ''''''''''''''
                                                wink)

                                                hej .. a przecież miało Cię dziś już nie być .. , może jednak zostaniesz ?
                                                żegnam Cię zostań z nami wink
                                                • grgkh Re: To matematyka... 31.10.05, 11:20
                                                  Upiory szaleją wieczorami i nocami, rankiem wstaje słońce.
                                                  • chelseaa Re: To matematyka... 31.10.05, 13:57
                                                    >>Upiory szaleją wieczorami i nocami, rankiem wstaje słońce i grgkh smile
                                                  • grgkh Re: To matematyka... 31.10.05, 23:03
                                                    > > Upiory szaleją wieczorami i nocami, rankiem wstaje słońce [...]

                                                    > i grgkh smile

                                                    Nie zawsze. Jak po nocach, ku chwale ojczyzny i firmy mojej najmilszej, a i dla napełnienia portfela haruję, to rano się dopiero kładę spać.
    • ateistazwyboru Gratulacje 29.10.05, 16:13
      nie każdy ma jaja by to zrobić!
      • celsusz Re: Gratulacje 29.10.05, 16:51
        ateistazwyboru napisał:

        > nie każdy ma jaja by to zrobić!
        ----------------------------------------------

        W aspekcie zbroniczej działalności krk przez 2000 lat ich hipokryzji
        nie trzeba mieć jaj.Trzeba mieć sumienie.
    • ateistazwyboru Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 15:18
      Na forum Kościół, religia nie wierzą, że faktycznie to zrobiłeś. Ciekawe dlaczego?
    • abstrakt2003 A co twoja żona o tym sądzi? 30.10.05, 15:44
      Czy ty wogóle liczysz się z jej zdaniem?
      • watanabe.miharu Re: A co twoja żona o tym sądzi? 30.10.05, 15:58
        A czemu miałby pytać żonę o zdanie w tej akurat osobistej sprawie? To nie żona
        wypisuje sie z kk, tylko on..
        • hiperrealizm Re: A co twoja żona o tym sądzi? 30.10.05, 17:31
          O chrzest dzieci mi chodziło.
          • 0golone_jajka Re: A co twoja żona o tym sądzi? 30.10.05, 18:02
            Żona nie chce zrobić tego z pobudek religijnych (przepytałem ją z 10 przykazań i wymieniła 8 ale kolejność zupełnie pomieszała), ani też towarzysko-społecznych. Chce to zrobić jedynie dla mamusi, którą brzuch boli na myśl, że dzieci nie będą ochrzczone - o tym bólu brzucha to słowa teściowej, nie moje.
            Uważam, że ww powód do chrzczenia jest delikatnie mówiąc niewystarczający. A najciekawsze jest to, że ksiądz (dominikanin) wie, że żyjemy bez ślubu, że nie przyjmujemy księdza po kolędzie, że nie chodzimu do kościoła i że nie zamierzamy tego zmieniać, no i że ja się kategorycznie nie zgadzam, a mimo to jest gotów ochrzcić dzieci. Czy to nie jest wbrew kościelnym przepisom??
            • kociak40 Re: A co twoja żona o tym sądzi? 30.10.05, 18:30
              Zaznaczam, że nie znam się na tym, ale przy chrzcie są świadkowie - tz.
              ojciec i matka chrzesna (takie mają nazwy) i oni biorą odpowiedzialność
              też na siebie, za wychowanie dziecka w wierze katolickiej. Wydaje mi się,
              że przeginanie "pały" na drugą stronę też jest nie na miejscu, jesteś pewien,
              że kiedyś w przyszłości dzieci nie będą miały pretensji do Ciebie, że nie
              zostały ochrzczone? Ateizm też jest tylko indywidualną wiarą i narzucanie
              go dzieciom, ktore nie mogą się wypowiedzieć, nie jest ich decyzją, tak samo
              jak i ochrzczenie. W pewnym sensie nie jest to tożsame. Tak jak wyposażenie
              wspinacza wysokogórskiego, musi zawierać wszystko co tylko potrzeba (jako ojciec
              powinieneś to dać), a czy będą z tego korzystać to ich sprawa w przyszłości.
              Kiedyś być może w przyszłości mogą mieć o to pretensję do Ciebie i to większą
              za nie ochrzczenie, niż za ochrzeczenie jakby byli ateistami.
              • celsusz Re:do kociak 40 30.10.05, 18:39
                kociak40 napisał:

                > Zaznaczam, że nie znam się na tym, ale przy chrzcie są świadkowie - tz.
                > ojciec i matka chrzesna (takie mają nazwy) i oni biorą odpowiedzialność
                > też na siebie, za wychowanie dziecka w wierze katolickiej. Wydaje mi się,
                > że przeginanie "pały" na drugą stronę też jest nie na miejscu, jesteś pewien,
                > że kiedyś w przyszłości dzieci nie będą miały pretensji do Ciebie, że nie
                > zostały ochrzczone? Ateizm też jest tylko indywidualną wiarą i narzucanie
                > go dzieciom, ktore nie mogą się wypowiedzieć, nie jest ich decyzją, tak samo
                > jak i ochrzczenie. W pewnym sensie nie jest to tożsame. Tak jak wyposażenie
                > wspinacza wysokogórskiego, musi zawierać wszystko co tylko potrzeba (jako ojcie
                > c
                > powinieneś to dać), a czy będą z tego korzystać to ich sprawa w przyszłości.
                > Kiedyś być może w przyszłości mogą mieć o to pretensję do Ciebie i to większą
                > za nie ochrzczenie, niż za ochrzeczenie jakby byli ateistami.
                --------------------------------------------------------------

                To odpowiedż dla mnie tak ?
                • kociak40 Re:do kociak 40 30.10.05, 19:05
                  Nie, to była moja wypowiedz do tematu zaczętego przez Ogolone-jajka.
                  • 0golone_jajka Re:do kociak 40 30.10.05, 19:10
                    Ależ ja właśnie dam dzieciom wybór. Opowiem im o wielu różnych bogach i religiach i jak dorosną będą mogły przyjąć dowolną wiarę. Jak będą chciały się ochrzcić w kościele katolickim to im nie będę tego bronił. Ich wola. Ale nie chcę im narzucać od urodzenia żadnej religii. I tak będą indoktrynowani przez babcię - wystarczy.
                  • celsusz Re:do kociak 40 30.10.05, 19:10
                    To przeczytaj moją wypowiedż z dnia 29.X.godz.10,53
                    Nie musiałeś się zapisywać.Przez akt chrztu stajesz się członkiem Krk.
                    Byłeś chrzczony ? Zastanów się również dlaczego krk zmienił,to co zalecał
                    im Jezus w swoich naukach (nie nakazywał chrztu dzieci i niemowląt)
                    oraz pierwsi ojcowie kościoła.Tertulian napisał traktat o chrzcie ok.II w
                    gdzie wyrażnie zalecał,żeby nie chrzcić niemowląt czy też dzieci.
                    Albowiem zgodnie z nauką ich guru Jezusa,najpierw wiara w nauki Jezusa
                    a potem chrzest.Tak więc wszyscy chrześcijanie pójdą do piekła.
                    Chyba,że zostali ochrzczeni w wieku póżniejszym tj.wtedy gdy zrozumieli
                    i przyjęli nauki Jezusa.
                    • kociak40 Re:do kociak 40 30.10.05, 20:07
                      Panie Celsusz!

                      Teraz to do Pana.
                      Jak zapewne Pan wie, śmiertelność niemowląt i małych dzieci była ogromna
                      (mam na myśli stare dzieje), trzeba było mieć 5-8 dzieci aby 1-2 dożyło
                      wieku pełnoletniego. Kler zauważył bardzo szybko, że nie ma pożytku z tych
                      masowych zgonów (mam na myśli pieniądze). Trzeba było jak najszybciej chrzcić
                      dzieci aby "pożytek" był, a i śmierć nawet dość wczesna, też dawała drugi
                      "pożytek". Wprowadzono więc chrzest niemowląt jako intencje rodziców, że mają
                      wolę aby ich pociechy należały do kościoła. Trochę to gmatwało zapis Biblijny,
                      więc aby z tego wybrnąć, wprowadzono trzeci "pożytek" tz. bierzmowanie, co jest
                      już świadomym potwierdzeniem chrztu. Sam musi Pan teraz przyznać, że lepsze
                      są pewne 3 "pożytki" niż 2 i to niepewne. Jak się trochę pomyśli to można
                      połączyć wiarę i "pożytek". Była przecież dyskusja, skąd kler ma tyle, aby tak
                      sobie beztrosko żyć. Trzeba myśleć.
                      • celsusz Re:do kociak 40 30.10.05, 20:16
                        Tak,kler myśli najlepiej w sprawach jak pozyskać mamonę.Dlatego
                        tak się śpieszyło im do chrztu niemowląt.Bo nijak ten chrzest się ma
                        do tego co jest napisane w ich Biblii,którą uznają.
                        • kociak40 Re:do kociak 40 30.10.05, 20:52
                          Panie Celsusz!

                          Największą "przewałę" zrobili wprowadzając tz. sakrament kapłaństwa, co dało im
                          wywyższenie ponad innych ludzi. W Biblii jest mowa TYLKO o dwóch sakramentach
                          - sakrament chrztu i Eucharystii. Wprowadzili siedem sakramentów i mają
                          się "dobrze". Te zmiany były stopniowo, apetyt rośnie w miarę jedzenia.
                • adam81w Re:do kociak 40 31.12.05, 15:59
                  jka dzieci beda chicialy to zawsze moga wstapic do kosciola , nikt im tego
                  bronic nie bedzie . jednak lepiej uwazam by robily to swiadomie . by swiadomie
                  wstepowaly do kosciola . mnie rodzice zapisali ochrzcili i mam o to do nich
                  zal bo nie prosilem sie o to , ba nie moglem protestowac . zal na rodzicow mija
                  bo oni tez jak wiekszosc Polakow sa tylko zindoktrynizowani i to nie ich wina
                  ze robia jak robia . po prostu przeszli pranie mozgow sad
              • watanabe.miharu ateizm.. 30.10.05, 23:06
                kociak40 napisał:

                > jesteś pewien,
                > że kiedyś w przyszłości dzieci nie będą miały pretensji do Ciebie, że nie
                > zostały ochrzczone?

                Przecież jeśli będą chciały, to się ochrzczą, prędzej czy później.. da się to
                nadrobić. Odrobić - już niesad

                > Ateizm też jest tylko indywidualną wiarą

                Ateizm jest naturalnym stanem, religia - nabytym. Tak więc nikomu nie
                zaszkodzi, jeżeli wiarę nabędzie sobie później, nieprawdaż?
                Poza tym ateizm nie jest "indywidualną wiarą", tylko jej brakiem. Być ateistą
                to nie to samo, co być muzułmaninem czy protestantem.
                • bartosz_kania Re: ateizm.. 30.10.05, 23:07
                  Chrzest nie zając, nie ucieknie. A i ksiądz więcej zarobi, bo dorosłego skasuje na więcej niż rodziców niemowlaka.
            • adam81w Re: A co twoja żona o tym sądzi? 31.12.05, 15:55
              nie rozumiem tej katolickiej paranoi . kazdym sposobem zmusic czlowieka do
              swoidch rytualow , wierzen , gggggrrr jakas choroba
    • celsusz Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 22:50
      Rozbrajająca szczerość.
      • bartosz_kania Re: Dokonałem aktu apostazji 30.10.05, 23:07
        Uczciwość.
    • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 31.10.05, 20:41
      Powiedziałem najbliższej rodzinie - trochę krzywo na mnie patrzą, tak jakbym był lekko stuknięty. Ciekawe, bo sami byli na mszy ostatnio jakieś 20 lat temu...
    • szajba666 Re: Dokonałem aktu apostazji 02.11.05, 15:07
      To nie ma i tak znaczenia.
    • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 07.11.05, 23:19
      Chciałem tylko powiedzieć, że na razie klecha mi nic nie przysłał. Więc chyba nadal jestem członkiem sad
    • 0golone_jajka Re: Dokonałem aktu apostazji 29.12.05, 00:13
      Minęły 2 miesiące i nic. Zero odpowiedzi. Wybiorę się w najbliższym czasie i pogonię nierobów!
      • kociak40 Re: Dokonałem aktu apostazji 29.12.05, 02:06
        0golone_jajka napisał:

        > Minęły 2 miesiące i nic. Zero odpowiedzi. Wybiorę się w najbliższym czasie i
        po
        > gonię nierobów!
        >

        Warto to zrobić, też mnie to ciekawi.
    • adam81w gratuluje ! tez bede sie wypisywal :) 31.12.05, 15:52
      • adam81w choc nigdy sie nie zapisywalem 31.12.05, 15:53

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka