0golone_jajka
28.10.05, 22:04
Od bardzodawna się zabierałem do wypisania z sekty katolickiej, ale jakoś nigdy mi się nie chciało leźć do mojej parafii (mieszkam od niej całe 500 m). No ale jak się dowiedziałem od teściowej, że za 2 tygodnie planuje ochrzcić moje dzieci, to dostałem takiego przyspieszenia, że zaraz tam poleciałem. Z teściową też się zresztą rozmówiłem. I wiecie co? Ona przejawia typową katolicką postawę, której nijak pojąć nie mogę: otóż ona twierdzi, że tak na prawdę to ja wierzę w boga tylko o tym nie wiem, a moja niechęć do kościoła wynika z jakiegoś urazu w dzieciństwie! Jezuuuuuu. Ile można tym fanatykom tłumaczyć!?!?
No ale w każdym razie poszedłem do kancelarii parafialnej z dokumentem spreparowanym na podstawie wskazówek w innym wątku na tym forum (link w nagłówku forum). Pukam, wchodzę i pozdrawiam księdza mówiąc "dzień dobry". Zero odpowiedzi. Hmm, dobra, nie to nie. Pokazałem pismo i poprosiłem o potwierdzenie przyjęcia. Czytał je długo i uważnie, po czym zrobił co chciałem. Podziękowałem i powiedziałem "do widzenia". Tym razem bąknął cicho pod nosem "do widzenia". Potwierdzenie wypisania mnie z sekty mają mi przysłać na piśmie. Ciekawe czy to zrobią, a jeśli tak to kiedy?
Na marginesie: czy "dzień dobry" nie przystoi księżom, a "do widzenia" już tak?