z2006
07.02.10, 08:33
mateusz.pl/czytania/2010/20100207.htm
"Prorok Izajasz głęboko przeżył moment swego powołania. W świątyni
stanął przed majestatem świętego Boga. Oczami serca zobaczył chwałę,
jaką oddawały Mu istoty duchowe. Ze zdumieniem obserwował, jak jedna
z nich ujęła w kleszcze rozżarzony węgiel i dotknęła nim jego warg
mówiąc: „Twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech”.
Oto symboliczne przygotowanie człowieka do podjęcia trudnej misji
ratowania narodu z jego upadku moralno-religijnego. Izajasz
wiedział, że jest „mężem o nieczystych wargach i mieszka wśród ludu
o nieczystych wargach”. Rozumiał potrzebę chwili. Izraelitom
potrzebny był człowiek, który przemówi czystymi wargami, człowiek
prawdy.
Pan Bóg oczyszcza wargi i serce Izajasza. Czyni go swoim prorokiem.
Odtąd Izajasz będzie mógł spokojnie rozmawiać z Bogiem i ludźmi.
Towarzysząca mu świadomość grzechu, w spotkaniu ze świętym Bogiem,
wydawała nań wyrok śmierci. Stąd jego okrzyk przerażenia: „Biada mi!
Jestem zgubiony!”. Dopiero po oczyszczeniu mógł spokojnie stać przed
Bogiem.
Oczyszczenie warg jest koniecznym warunkiem dobrej modlitwy. Tak
niewielu ludzi to rozumie, dlatego niewielu się prawdziwie modli.
Wargi nieczyste mogą jedynie szeptać słowa błagania o
miłosierdzie: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”. Żadna inna
modlitwa przez nie nie przejdzie.
Oczyszczenie warg jest również koniecznym warunkiem twórczej rozmowy
z ludźmi. Słowo jest narzędziem ubogacania lub niszczenia ludzkiego
serca. Jeśli przekazuję słowo prawdy, sprawiedliwości, życzliwej
miłości, serce słuchacza rośnie, rozwija się. Jeśli przekazuję słowo
kłamstwa, zatrute jadem zazdrości lub nienawiści, serce mego
słuchacza zostanie zranione, a nawet zamordowane.
Żyjemy w świecie, który nie szanuje słowa, żyjemy pośród ludzi o
nieczystych wargach. Ta nieczystość ma dwa wymiary. Jeden to brak
kultury słowa. Wulgarny język słychać prawie wszędzie. Wielu
posługuje się nim, nawet nie wiedząc o tym, niektórzy czynią to w
formie popisywania się obrzydliwością swego słownika, radując się,
gdy to robi wrażenie na słuchaczach. Swoistego rodzaju
ekshibicjonizm, zboczenie polegające na odsłanianiu swego
zniszczonego wnętrza przed innymi. Troska o oczyszczenie warg przez
dotknięcie ich płomieniem kultury winna być dziełem całej zdrowej
części społeczeństwa, która odczuwa zagrożenie ze strony wysokiej
fali prymitywnej formy zła, przekleństw i wulgaryzmów, zalewającej
nasz naród.
Drugi wymiar nieczystości naszych warg jest głębszy i może być
pięknie zapakowany w kulturalne słowa. To wszystkie formy
zniekształcania prawdy, ucieczki od prawdy. To jednostronne
akcentowanie pewnych elementów życia z pominięciem innych. Serce
bije rytmem szczęścia jedynie w atmosferze prawdy. Gdy jej
zabraknie, rozpoczyna się jego dramat.
Tak trudno dziś znaleźć człowieka, któremu można zaufać. Tak łatwo
przeżyć zawód, a nawet zdradę. Słowo ludzi wypowiedziane nawet
uroczyście, pod przysięgą zostaje odrzucone jak papierek po
cukierku, gdy tylko smak cukierka rozpłynie się w ustach.
Małżonkowie przysięgają i łamią przysięgi. Kapłani, siostry zakonne
ślubują i łamią śluby. Ludzie o nieczystych wargach. A ilu ich jest
na stanowiskach państwowych. Ile obietnic, programów, które okazują
się złudą?
O ile możemy się sami uporać z plagą niekulturalnego słowa, o tyle
nie potrafimy oczyścić serc zdradzających prawdę. Wypada upaść na
kolana i błagać Boga, by sam zechciał przysłać swego serafina z
żarzącym węglem i oczyścił nasze serca jeszcze tu na ziemi, by nie
musiał czynić tego, wrzucając je w żar ognia wiecznego."
Ks. Edward Staniek