Dodaj do ulubionych

Bóg w nas

10.04.10, 09:52
Jn 14:20
20. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim,
a wy we Mnie i Ja w was.
BT)

A jeśli dobry Bóg porzucił wszystko
i stał się jednym z nas, i nami w prawdzie
oraz w miłości skazany na te same udręki, niepewność
i niedogodności życia ?
Kto wie, może też oczekuje wybawienia od zła,
razem z nami wszystkimi i w nas samych.

pozdrawiam
jatoty
Obserwuj wątek
    • tade-k53 Re: Bóg w nas 10.04.10, 10:52
      Po co Pan Jezus założył Kościół?
      Warto poznać prawdę objawioną przez Boga.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • jatoty Re: Bóg w nas 10.04.10, 12:11
        tade-k53 napisał:

        > Po co Pan Jezus założył Kościół?

        *

        A w ogóle zakładał jakiś kościół ?
        Pewny jesteś ?

        pozdrawiam
        jatoty

        • tade-k53 Re: Bóg w nas 10.04.10, 12:40
          Po to przyszedł na świat. Niestety z tego kościoła nic nie zostało,
          dlatego koniec blisko.
          Warto poznać prawdę objawioną przez Boga.
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • nehsa Re: Bóg w nas 10.04.10, 16:32
            tade-k53 m.in. napisał:
            Tadziu!
            1./ Ty, nie wiesz, co to jest prawda? A co dopiero objawiona?
            2./ Nie wiesz także o tym , że słowa Nauki Jedynego Ojca,
            wykluczają istnienie jednego Boga.
            3./ Nie wiesz także, Który Bóg jest DOSKONAŁYM, a Który jest
            DOBRYM.
            I nie wiesz Tadziu, dlaczego tak jest?
            Biedny ty jesteś Tadziu.
            • tade-k53 Re: Bóg w nas 11.04.10, 20:00
              Wiem po co się żyje.
              Polecam prawdę objawioną przez Boga.
              tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • jatoty Re: Bóg w nas 10.04.10, 20:43
            tade-k53 napisał:

            > Po to przyszedł na świat. Niestety z tego kościoła nic nie zostało,
            > dlatego koniec blisko.
            > Warto poznać prawdę objawioną przez Boga.
            > tradycja-2007.blog.onet.pl/

            *

            Możesz wyartykułować tę prawdę
            w kilku zdaniach ?

            pozdrawiam
            jatoty
            • tade-k53 Re: Bóg w nas 11.04.10, 20:56
              Pan Jezus uczył prawdy 3 lata a ja mam w kilku zdanaich????
              Polecam prawdę objawioną przez Boga.
              tradycja-2007.blog.onet.pl/
              Za kilka dni nie przeczytasz.
      • kolter66 Re: Bóg w nas 10.04.10, 17:00
        tade-k53 napisał:

        > Po co Pan Jezus założył Kościół?
        > Warto poznać prawdę objawioną przez Boga.

        Z tej prawdy widać ze Jezus nie zakładał waszego kościoła.
    • strikemaster Re: Bóg w nas 10.04.10, 21:45
      > Kto wie, może też oczekuje wybawienia od zła,

      Które sam stworzył i je kontroluje (podobno jest wszechmogący)?

      > i stał się jednym z nas,

      Sam stał się swoim dziełem? Niezłe zapętlenie.
      • jatoty Re: Bóg w nas 10.04.10, 21:48
        strikemaster napisał:

        > > Kto wie, może też oczekuje wybawienia od zła,
        >
        > Które sam stworzył i je kontroluje (podobno jest wszechmogący)?
        -
        Nie wydaje mi się, to absurd, samo słowo
        jest już absurdalne,a co dopiero w zestawieniu
        z ludzką tragedią.


        > > i stał się jednym z nas,
        >
        > Sam stał się swoim dziełem? Niezłe zapętlenie.

        *

        Jeśli się chwilę nad tym zastanowisz,
        to zrozumiesz, że jeśli istnieje i chce uchodzić
        za dobrego, a zwłaszcza jeśli jest taki, to w sumie
        nie miał innego wyjścia.

        pozdrawiam
        jatoty
        • strikemaster Re: Bóg w nas 10.04.10, 22:40
          > > > Kto wie, może też oczekuje wybawienia od zła,
          > >
          > > Które sam stworzył i je kontroluje (podobno jest wszechmogący)?
          > -
          > Nie wydaje mi się, to absurd, samo słowo
          > jest już absurdalne,a co dopiero w zestawieniu
          > z ludzką tragedią.

          ???

          > > Sam stał się swoim dziełem? Niezłe zapętlenie.
          >
          > *
          >
          > Jeśli się chwilę nad tym zastanowisz,
          > to zrozumiesz, że jeśli istnieje i chce uchodzić
          > za dobrego, a zwłaszcza jeśli jest taki, to w sumie
          > nie miał innego wyjścia.

          Jakiego innego wyjścia nie miał? Nie mógł się nie stać jednym z nas? Dlaczego?
          • jatoty Re: Bóg w nas 10.04.10, 23:13
            strikemaster napisał:

            > > > > Kto wie, może też oczekuje wybawienia od zła,
            > > >
            > > > Które sam stworzył i je kontroluje (podobno jest wszechmogący)?
            > > -
            > > Nie wydaje mi się, to absurd, samo słowo
            > > jest już absurdalne,a co dopiero w zestawieniu
            > > z ludzką tragedią.
            >
            > ???
            -
            1. Słowo wszechmoc praktycznie nie wskazuje
            na nic konkretnego, a służy jedynie
            do zastraszania ludzkiego ducha.

            2. Dobry i Mocny Bóg by nie dopuszczał
            do tylu tragedii


            > > > Sam stał się swoim dziełem? Niezłe zapętlenie.
            > >
            > > *
            > >
            > > Jeśli się chwilę nad tym zastanowisz,
            > > to zrozumiesz, że jeśli istnieje i chce uchodzić
            > > za dobrego, a zwłaszcza jeśli jest taki, to w sumie
            > > nie miał innego wyjścia.
            >
            > Jakiego innego wyjścia nie miał? Nie mógł się nie stać
            > jednym z nas? Dlaczego?

            *

            Naprawdę tego nie rozumiesz ?
            A jaki może być lepszy sposób
            na współodczuwanie i większe
            zbliżenie się do człowieka ?

            pozdrawiam
            jatoty

            • strikemaster Re: Bóg w nas 11.04.10, 13:35
              > Naprawdę tego nie rozumiesz ?
              > A jaki może być lepszy sposób
              > na współodczuwanie i większe
              > zbliżenie się do człowieka ?

              Pozostaje tylko przeprowadzić małe śledztwo, kto z nas jest Bogiem. :)
              • jatoty Re: Bóg w nas 11.04.10, 16:26
                strikemaster napisał:

                > > Naprawdę tego nie rozumiesz ?
                > > A jaki może być lepszy sposób
                > > na współodczuwanie i większe
                > > zbliżenie się do człowieka ?
                >
                > Pozostaje tylko przeprowadzić małe śledztwo, kto z nas jest
                Bogiem. :)

                *

                Słusznie.
                Ale czy on jest już siebie w nas świadomy ?

                pozdrawiam
                jatoty
    • krytykantka07 Re: Bóg w nas 11.04.10, 00:16
      jatoty napisał:

      > Jn 14:20
      > 20. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim,
      > a wy we Mnie i Ja w was.

      A w jakim kontekście Jan to napisał?
      Ja tam nie dowierzam temu bajkopisarzowi.
      Paradoksalnie wykazał, że ludzie nie nawracali się na religię, którą
      głosił Jezus.
      Dlatego ewangeliści i inni bajkopisarze użyli metody skutecznej od
      wieków sprawdzonej w judaiźmie: używali mocno skomplikowanych słów
      niezrozumiałych dla prostych ludzi, które przejmowały ich strachem i
      dawał im jakąś mglistą nadzieję. Na co?
      Chyba on sam nie wiedział...
      Apokalipsa, którą przepowiadał świadczyła o tym, że ludzie z miłości
      i współczucia dla Jezusa wcale nie przyjmowali nowej religii.
      A Jezusowi o to chodziło.
      Wcale nie zamierzał ludzi straszyć, chciał, aby sami zrozumieli
      dlaczego ta religia wyzwoli wszystkich i przyjmowali ją z miłością,
      bo była dobrą nowiną.

      > A jeśli dobry Bóg porzucił wszystko > i stał się jednym z nas, i
      nami w prawdzie > oraz w miłości skazany na te same udręki,
      niepewność > i niedogodności życia ?> Kto wie, może też oczekuje
      wybawienia od zła, > razem z nami wszystkimi i w nas samych.

      Ze słów Jana tego wywnioskować nie można, ale gdyby Jezus powiedział
      te słowa odnosząc się do przeszłości, a nie do przyszłości nie
      byłyby one niczym dziwnym.
      Wszak Jezus jako Syn Boga stał się jednym z ludzi.
      Ludzie przyjąwszy naukę Jezusa nie doprowadziliby do Jego śmierci,
      ani do żadnej innej śmierci.
      • jatoty Re: Bóg w nas 11.04.10, 12:45
        krytykantka07 napisała:

        > jatoty napisał:
        >
        > > Jn 14:20
        > > 20. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim,
        > > a wy we Mnie i Ja w was.
        >
        > A w jakim kontekście Jan to napisał?
        > Ja tam nie dowierzam temu bajkopisarzowi.
        -
        :o)
        Nie był bezpośrednim uczniem Jezus, ale zdaje się
        zrozumiał najwięcej pośród ewangelistów. Był gnostykiem,
        czyli "bajkopisarzem", jak to pieknie ujęłaś.
        Nie lubisz pięknych bajek ?
        Moim zdaniem odkrył sens nauki Jezusa
        i poprawił ewangelię zgodnie z jego duchem.


        > Paradoksalnie wykazał, że ludzie nie nawracali się na religię,
        > którą
        > głosił Jezus.
        > Dlatego ewangeliści i inni bajkopisarze użyli metody skutecznej od
        > wieków sprawdzonej w judaiźmie: używali mocno skomplikowanych słów
        > niezrozumiałych dla prostych ludzi, które przejmowały ich strachem
        i
        > dawał im jakąś mglistą nadzieję. Na co?
        -
        O najważniejszych sprawach napisał otwarcie:

        Jn 1:12-13
        12. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się
        stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego -
        13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała,
        ani z woli męża,

        ale z Boga się narodzili.
        (BT)


        > Chyba on sam nie wiedział...
        -
        Wiedział, co pisze, to pewne, bo niezależne od historii
        i przekazów.


        > Apokalipsa, którą przepowiadał świadczyła o tym, że ludzie z
        > miłości
        > i współczucia dla Jezusa wcale nie przyjmowali nowej religii.
        > A Jezusowi o to chodziło.
        > Wcale nie zamierzał ludzi straszyć,
        -
        A jednak...
        Poza tym po cóż by by głosił, gdyby nie było
        żadnego niebezpieczeństwa.


        > chciał, aby sami zrozumieli
        > dlaczego ta religia wyzwoli wszystkich i przyjmowali ją z
        miłością,
        > bo była dobrą nowiną.
        -
        Dla tych, którzy ją przyjmą,
        a dla tych, którzy sie nie opanują,
        trudne istnienie bez możliwości naprawy.


        > > A jeśli dobry Bóg porzucił wszystko > i stał się jednym z nas, i
        > nami w prawdzie > oraz w miłości skazany na te same udręki,
        > niepewność > i niedogodności życia ?> Kto wie, może też oczekuje
        > wybawienia od zła, > razem z nami wszystkimi i w nas samych.
        >
        > Ze słów Jana tego wywnioskować nie można,
        -
        Zgoda, do tego doszedłem już prawie sam, zdaje się
        najbardziej pomógł mi Rabbi Ben Eliezer
        zwany Baal Szem Towem :o)


        > ale gdyby Jezus powiedział
        > te słowa odnosząc się do przeszłości, a nie do przyszłości nie
        > byłyby one niczym dziwnym.
        > Wszak Jezus jako Syn Boga stał się jednym z ludzi.
        -
        Moim zdaniem było na odwrót,
        do czego też zachęcał pozostałych,
        by poszli do Boga za nim, po jego śladach.


        > Ludzie przyjąwszy naukę Jezusa nie doprowadziliby do Jego śmierci,
        > ani do żadnej innej śmierci.
        -
        Zgoda, chyba że przez przypadek.

        pozdrawiam
        jatoty
        • krytykantka07 Re: Bóg w nas 11.04.10, 20:40
          jatoty napisał:

          > Nie był bezpośrednim uczniem Jezus, ale zdaje się
          > zrozumiał najwięcej pośród ewangelistów. Był gnostykiem,
          > czyli "bajkopisarzem", jak to pieknie ujęłaś.

          To, że zrozumiał najwięcej pośród ewangelistów nie oznacza, że
          zrozumiał cokolwiek z nauki Jezusa.
          Mam powody przypuszczać, że nie zrozumiał niczego.
          Jezus nie kazał mu nikogo straszyć, a Apokalipsa bardziej pasuje do
          ST niż do NT.
          Rozumiem, że chciał zachować ciągłość między świętymi księgami, ale
          zapomniał kim był Jezus.
          Gdyby Jezusa nie było jego wypociny miałyby sens.

          > Nie lubisz pięknych bajek ?

          Owszem lubię, ale Apokalipsa piękną bajką nie jest.
          Nie ma narodu wybranego zgodnie z tym, co głosił Jezus, a
          przeświadczenie o wybraństwie wcześniej czy później prowadzi do
          pychy.

          > Moim zdaniem odkrył sens nauki Jezusa
          > i poprawił ewangelię zgodnie z jego duchem.

          Stracił sens nauki Jezusa, bo poprawił ewangelię zgodnie z duchem
          epoki ;).
          Zawarł w niej podstawowe założenie przewijające się co rusz w ST:
          Bóg stosuje metodę kija i marchewki.
          Jezus udowodnił, że Bóg nie nagradza za dobro, ani nie karze za zło.
          Pozwalając komukolwiek pokonać wrogów nie nagradza za wierność, bo
          wrogowie kiedyś sie pomszczą.
          Dlatego, aby do takiej sytuacji nie dochodziło trzeba kochać wrogów.
          Pomijając psychopatów naturalną potrzebą człowieka jest miłość, a
          nie nienawiść.

          > O najważniejszych sprawach napisał otwarcie:
          >
          > Jn 1:12-13
          > 12. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się
          > stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego -
          > 13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, > ani z woli męża,
          > > ale z Boga się narodzili.

          Czy to otwartość?
          Zamotane to i niejasne.
          Nie można wierzyć, bo wiara to nie coś co można sprawdzić.
          To, że wierzymy w Jezusa można tylko okazać, z miłości do Jezusa
          szukając Go w każdym człowieku - żadne słowa tego nie wyrażą.
          Dlaczego ewangeliści tyle się naględzili zamiast okazywać ludziom
          miłość?
          Myślisz, że ktoś rozumiałby ich opatrznie gdyby podzielili się tym
          co mają, gdyby pomogli komuś w pracy, gdy jest zmęczony?
          Wiesz, kiedyś czytałam taką piękną bajkę o tym jak trzy kobiety
          ciągnąc wodę ze studni chwaliły się swoimi synami przed staruszkiem.
          Jedna powiedziała, że jej syn spiewa pięknie jak słowik, druga, że
          potrafi wykonywać różne cyrkowe sztuczki.
          Tylko ta trzecia nie chwaliła się swoim synem, bo wg. niej nic w nim
          nie było nadzwyczajnego.
          Gdy kobiety ruszyły z pełnymi wiadrami, drzwi chat się otwarły i
          wybiegli synowie.
          Pierwszy piosenkę śpiewał, aż zasłuchały się kobiety, drugi koziołki
          fikał, na głowie stawał, aż zapatrzyły się kobiety, a trzeci
          podszedł do matki wziął od niej ciężkie wiadra i sam poniósł.
          Jak podobają ci się nasi synowie - zapytały kobiety staruszka.
          Synowie? - zdziwił się starzec. Ja tu widzę tylko jednego syna.

          > Wiedział, co pisze, to pewne, bo niezależne od historii
          > i przekazów.

          To nie tak.
          Wiedział, co chce osiągnąć, ale nie wiedział co pisze.

          > A jednak...
          > Poza tym po cóż by by głosił, gdyby nie było > żadnego
          niebezpieczeństwa.

          Niebezpieczeństwa nie było, a chodziło mu o większą ilość wyznawców.

          > Dla tych, którzy ją przyjmą, > a dla tych, którzy sie nie opanują,
          > trudne istnienie bez możliwości naprawy.

          Ci, którzy rozumieli naukę Jezusa byli innymi ludźmi, bo tego sami
          chcieli.
          Jezus postawił na jakość, ewangeliści i faryzeusz z Tarsu - na ilość.

          > Zgoda, do tego doszedłem już prawie sam, zdaje się > najbardziej
          pomógł mi Rabbi Ben Eliezer > zwany Baal Szem Towem :o)

          A do czego sam doszedłeś? ;)
          Ja ostatnio doszłam do tego, że może dusze ludzi się tylko
          wymieniają ;).
          To byłaby największa kara dla ludzi i możliwość poprawy, bo dusze
          byłyby w ciałach swoich wrogów.
          Wtedy wszyscy poszliby do nieba.

          > Moim zdaniem było na odwrót, > do czego też zachęcał pozostałych,
          > by poszli do Boga za nim, po jego śladach.

          Do tego Jezus nie zachęcał.
          Tym, którzy zrozumieli Jego naukę kazał tylko świecić przykładem i
          nie oszukiwać samych siebie...
          • jatoty Re: Bóg w nas 11.04.10, 21:05
            krytykantka07 napisała:

            > jatoty napisał:
            >
            > > Nie był bezpośrednim uczniem Jezusa, ale zdaje się
            > > zrozumiał najwięcej pośród ewangelistów. Był gnostykiem,
            > > czyli "bajkopisarzem", jak to pieknie ujęłaś.
            >
            > To, że zrozumiał najwięcej pośród ewangelistów nie oznacza, że
            > zrozumiał cokolwiek z nauki Jezusa.
            -
            Zrozumiał wszystko, co najważniejsze.


            > Mam powody przypuszczać, że nie zrozumiał niczego.
            > Jezus nie kazał mu nikogo straszyć, a Apokalipsa bardziej pasuje
            do
            > ST niż do NT.
            -
            Nie jest pewne, czy on w ogóle napisał Apokalipsę.


            > Rozumiem, że chciał zachować ciągłość między świętymi księgami,
            > ale
            > zapomniał kim był Jezus.
            -
            Nie sądzę. A kim był Jezus Twoim zdaniem ?


            > Gdyby Jezusa nie było jego wypociny miałyby sens.
            -
            Jako jedyny zwrócił uwagę na to,
            że jesteśmy rodzonymi dziećmi Boga.
            I ja mu uwierzyłem, i tak się czuję,
            dzięki Jezusowi ma się rozumieć.


            > > Nie lubisz pięknych bajek ?
            >
            > Owszem lubię, ale Apokalipsa piękną bajką nie jest.
            -
            No cóż. Pierwsza rzecz, nie bardzo wierże, by to napisał ten sam
            człowiek, który powiedział:

            1 Jn 4:20
            20. Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest
            kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może
            miłować Boga, którego nie widzi.
            (BT)


            > Nie ma narodu wybranego zgodnie z tym, co głosił Jezus, a
            > przeświadczenie o wybraństwie wcześniej czy później prowadzi do
            > pychy.
            -
            Zgoda.


            > > Moim zdaniem odkrył sens nauki Jezusa
            > > i poprawił ewangelię zgodnie z jego duchem.
            >
            > Stracił sens nauki Jezusa, bo poprawił ewangelię zgodnie z duchem
            > epoki ;).
            -
            Nie sądzę, a to dlatego, ze p[raktycznie nikt go nie zrozumiał.


            > Zawarł w niej podstawowe założenie przewijające się co rusz w ST:
            > Bóg stosuje metodę kija i marchewki.
            > Jezus udowodnił, że Bóg nie nagradza za dobro,
            > ani nie karze za zło.
            -
            Mocna myśl...
            Zgoda, chyba się z tym nie sposób nie zgodzić.

            > Pozwalając komukolwiek pokonać wrogów nie nagradza za wierność, bo
            > wrogowie kiedyś sie pomszczą.
            > Dlatego, aby do takiej sytuacji nie dochodziło trzeba kochać
            > wrogów.
            -
            Aż żałuję, że nie jesteś moim wrogiem :o)

            > Pomijając psychopatów naturalną potrzebą człowieka jest miłość, a
            > nie nienawiść.
            -
            To nie jest naturalna potrzeba, tak mi się wydaje,
            że to nie wynika z natury, która się bez p-ardonu zagryza
            o najlepsze miejsca w ekosystemie.


            > > O najważniejszych sprawach napisał otwarcie:
            > >
            > > Jn 1:12-13
            > > 12. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się
            > > stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego -
            > > 13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, > ani z woli męża,
            > > > ale z Boga się narodzili.
            >
            > Czy to otwartość?
            > Zamotane to i niejasne.
            -

            Jak to ? Co tu jest niejasne Twoim zdaniem
            i jak prościej można napisac o tym,
            że ludzie są rodzonymi dziećmi Boga ?


            > Nie można wierzyć, bo wiara to nie coś co można sprawdzić.
            > To, że wierzymy w Jezusa można tylko okazać, z miłości do Jezusa
            > szukając Go w każdym człowieku - żadne słowa tego nie wyrażą.
            -
            Zgoda, ale i niezgoda :o)
            Człowiek żyje słowem.


            > Dlaczego ewangeliści tyle się naględzili zamiast okazywać ludziom
            > miłość?
            -
            Chyba jedno drugiemu nie musi przeszkadzać, tak ?


            > Myślisz, że ktoś rozumiałby ich opatrznie gdyby podzielili się tym
            > co mają, gdyby pomogli komuś w pracy, gdy jest zmęczony?
            > Wiesz, kiedyś czytałam taką piękną bajkę o tym jak trzy kobiety
            > ciągnąc wodę ze studni chwaliły się swoimi synami przed
            staruszkiem.
            > Jedna powiedziała, że jej syn spiewa pięknie jak słowik, druga, że
            > potrafi wykonywać różne cyrkowe sztuczki.
            > Tylko ta trzecia nie chwaliła się swoim synem, bo wg. niej nic w
            nim
            > nie było nadzwyczajnego.
            > Gdy kobiety ruszyły z pełnymi wiadrami, drzwi chat się otwarły i
            > wybiegli synowie.
            > Pierwszy piosenkę śpiewał, aż zasłuchały się kobiety, drugi
            koziołki
            > fikał, na głowie stawał, aż zapatrzyły się kobiety, a trzeci
            > podszedł do matki wziął od niej ciężkie wiadra i sam poniósł.
            > Jak podobają ci się nasi synowie - zapytały kobiety staruszka.
            > Synowie? - zdziwił się starzec. Ja tu widzę tylko jednego syna.
            -
            Tak..., ja zdaje się jestem tym synem,
            który ukłąda wierszyki... :o/
            Dzięki, piękna bajka.
            Ale sama widzisz, i słowa są ważne.


            > > Wiedział, co pisze, to pewne, bo niezależne od historii
            > > i przekazów.
            >
            > To nie tak.
            > Wiedział, co chce osiągnąć, ale nie wiedział co pisze.
            -
            Pozwolę się sobie z Tobą nie zgodzić.
            Ty też używasz słów, tak ?
            I czy zawsze piszesz zrozumiale dla innych ?


            > > A jednak...
            > > Poza tym po cóż by by głosił, gdyby nie było > żadnego
            > niebezpieczeństwa.
            >
            > Niebezpieczeństwa nie było, a chodziło mu o większą ilość
            > wyznawców.
            -
            Kto wie, kto wie, moze i masz nawet rację.
            Co w niczym nie zmienia tego, co napisał.

            1 Jn 2:4
            4. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest
            kłamcą i nie ma w nim prawdy.
            (BT)


            > > Dla tych, którzy ją przyjmą, > a dla tych, którzy sie nie
            opanują,
            > > trudne istnienie bez możliwości naprawy.
            >
            > Ci, którzy rozumieli naukę Jezusa byli innymi ludźmi, bo tego sami
            > chcieli.
            > Jezus postawił na jakość, ewangeliści i faryzeusz z Tarsu - na
            ilość.
            -
            Tak czy owak człowiek żyje słowem,
            a konkretnie ludzka dusza.
            I to takim pokarmem, jaki jest dostępny.
            Napisz coś pieknego i daj ludziom :o)
            Wiem, że Cię na to stać.



            > > Zgoda, do tego doszedłem już prawie sam, zdaje się > najbardziej
            > pomógł mi Rabbi Ben Eliezer > zwany Baal Szem Towem :o)
            >
            > A do czego sam doszedłeś? ;)
            > Ja ostatnio doszłam do tego, że może dusze ludzi się tylko
            > wymieniają ;).
            -
            Do tego też doszedłem całkiem ostatnio, zdaje się
            przy pomocy Andrzeja Steca:
            video.google.com/videoplay?docid=2008142410898531314#
            Sam, o ile tak w ogóle można powiedzieć, doszedłęm do tego,
            że dobry Bóg jest humanistą i nie jest wszechmocny.



            > To byłaby największa kara dla ludzi i możliwość poprawy, bo dusze
            > byłyby w ciałach swoich wrogów.
            > Wtedy wszyscy poszliby do nieba.
            -
            Zgoda.

            > > Moim zdaniem było na odwrót, > do czego też zachęcał pozostałych,
            > > by poszli do Boga za nim, po jego śladach.
            >
            > Do tego Jezus nie zachęcał.
            -
            Owszem, zachęcał, by każdy człowiek uznał się
            rodzonym synem/córką dobrego Ojca.


            > Tym, którzy zrozumieli Jego naukę kazał tylko świecić przykładem i
            > nie oszukiwać samych siebie...
            -
            Zgoda.

            pozdrawiam
            jatoty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka