ultimate.strike
12.04.12, 21:02
Wygląda na to, ze jesteśmy świadkami powstawania nowej religii. Od katastrofy lotniczej pod smoleńskiej wódz jednej z partii najwyraźniej chce zostać kapłanem, a wręcz prorokiem nowej wiary. Wiara ya generalnie wygląda na agresywną i destrukcyjną, coś jak sekty prowadzone przez maniaków zaszczepiające wyznawcom nienawiść do wszystkiego, czego nie lubi guru. Najczęściej jednak w jego religijnych przemowach pojawia się Zdrada. Do tego Zdrada, zgodnie z tą nową mitologią zawsze pojawia się o świcie. Wygląda, jakby słowo Zdrada nie miało w tym kontekście swojego słownikowego znaczenia, dlatego pozwoliłem sobie używać wielkiej litery. Zdrada jest raczej imieniem Absolutu, czegoś, do czego wyznawca powinien dążyć. Ktoś jeszcze ma ciekawe spostrzeżenia odnośnie nowego zjawiska religijnego?