Dodaj do ulubionych

Trendy we współczesnej religijności

02.12.18, 01:08
W czerwcu tego roku na stronie amerykańskiego fact tanku Pew Research Center ukazał się tekst pt. The Age Gap in Religion Around the World zawierający wyniki badań dotyczących różnych aspektów religijności na całym świecie. Niniejszy wpis opiera się na danych przedstawionych w tym opracowaniu.

Dla uzyskania odpowiedniego punktu wyjścia do porównań w wyżej przywołanym opracowaniu badaną populację podzielono na młodszych dorosłych (do 40 roku życia) i starszych dorosłych (40 lat i więcej).

Autorzy opracowania wyrazili pogląd, że młodsi dorośli wykazują mniejsze skłonności do religijności niż starsi dorośli i że sytuacja odwrotna zachodzi z rzadka. Tezę tę oparto na zebranych danych.

Poniżej przedstawiam kilka wybranych aspektów religijności omówionych w przywołanym opracowaniu:

1.
Religijność społeczeństwa można badać, pytając ludzi o to, z jaką religią czują się związani. Można tu jednak pójść dalej i zapytać ich, jak ważna w ich życiu jest religia. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to consider religion very important in 46 countries.
Wynika z nich, że w 46 krajach świata młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli, w 2 krajach starsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż młodsi dorośli (w Gruzji i Ghanie), a w 58 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli: 16% dorosłych poniżej 40 roku życia i 40% osób w wieku 40 lat i więcej podaje, że religia jest dla nich bardzo ważna. Różnica w religijności polskich młodszych dorosłych i starszych dorosłych (po zaokrągleniach) wynosi 23% i jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram In Poland, 45 other countries, young adults less likely to say religion very important in their lives.

2.
Innym opisanym aspektem jest uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely to attend worship weekly than are older adults in 53 countries.
Wynika z nich, że w 53 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż starsi dorośli, w 3 krajach (w Armenii, Liberii i Ruandzie) starsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż młodsi dorośli, a w 46 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach: 26% dorosłych poniżej 40 roku życia i 55% dorosłych w wieku 40 lat i więcej deklaruje, że uczestniczy w cotygodniowych nabożeństwach. Różnica wynosi 29% i też jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram Age gape in worship attendance seen in both Christian, Muslim nations. Średnia europejska to odpowiednio 10% (18-39 lat) i 16% (40 lat i więcej) z różnicą wynoszącą 5%. Wynik polskiej grupy starszych dorosłych jest taki sam jak średni wynik grupy starszych dorosłych w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (55%). Pokazuje to diagram Age gaps in worship attendance are larger in the Middle East and Latin America, smallest in sub-Saharan Africa.

3.
Kolejnym opisanym aspektem jest codzienna modlitwa. Tu różnice pokoleniowe są bardzo wyraźne w skali całego świata.
Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują codzienną modlitwę. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to pray daily in 71 countries.
Wynika z nich, że w 71 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż starsi dorośli, w 2 krajach (w Czadzie i Liberii) starsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż młodsi dorośli, a w 32 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują codzienną modlitwę. Największą różnicę pokoleniową na świecie odnotowano w Japonii (29%), Polska (25%) jest w tym względzie na drugim miejscu na świecie i na pierwszym w Europie. Średnia europejska to różnica wynosząca 10%. Pokazuje to diagram Double-digit gaps in daily prayer in several regions.

***

Tekst przywołanego opracowania zawiera też dane pozwalające na dalsze porównania (zestawienia poziomu religijności ze wskaźnikami przyrostu naturalnego, uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach z oczekiwaną długością życia, długości edukacji z częstością chodzenia do kościoła, nierówności w dochodach ze znaczeniem religii).

***

I na koniec kilka uwag o polskiej religijności w świetle danych zawartych w przywołanym opracowaniu.
Z omówionych wyżej trzech punktów wynika, że w badaniu uchwycono silny trend laicyzacyjny zachodzący w polskim społeczeństwie. Rzuca się w oczy bardzo duża różnica pokoleniowa w podejściu do ważności religii, do uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach i do codziennej modlitwy. Widać, że nasze zapóźnienie cywilizacyjne w tym względzie najintensywniej nadrabiają osoby dorosłe poniżej 40. roku życia, które stają się indyferentne pod względem religijnym – i chyba nie zmieniają tego działania Kościoła i władz państwowych przemycających treści religijne do instytucji, w których treści religijnych właściwie nie powinno być (ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem instytucje te powinny być neutralne światopoglądowo).
Omówione wyżej dane wskazują na to, że o ile nie nastąpią jakieś silne zjawiska kryzysowe jak wojny czy rewolucje, trend laicyzacyjny w polskim społeczeństwie prawdopodobnie się utrzyma, bo wpisuje się on w kierunki rozwojowe zauważalne w wielu krajach cywilizacji Zachodu.
Z powyższego wynika też, że w Polsce wpływy polityczne Kościoła są nieproporcjonalnie duże w porównaniu z wpływami społecznymi, które na naszych oczach się kurczą. Oznacza to zaburzenie równowagi. Podobny stan już mieliśmy w przeszłości, gdy partia robotnicza rządząca Polską Ludową kreowała się na reprezentanta społeczeństwa, a pierwsze częściowo wolne wybory pokazały, że nie ma ona legitymacji do pełnienia tej roli. Wydaje się, że polski Kościół prędzej czy później też będzie musiał się pogodzić z porażką, gdy nie da się już dłużej udawać, że jego realne poparcie społeczne ma się nijak do jego wpływów politycznych i uprzywilejowanej pozycji finansowo-podatkowej. A wtedy tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: Trendy we współczesnej religijności 02.12.18, 23:30
      tade-k53 napisał:

      > Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed posoborowym Kości
      > ołem fałszywych nauczycieli, który prowadzi ludzi do piekła. Kto nie chce iść d
      > o piekła może skorzystać.

      Enrque111 na pewno.
    • suender Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 09:54
      Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym.

      Dlaczego? Brak wiarygodnej metodyki odpytywania ludzi o sprawy związane z ich religijnością.
      Stąd materiał sondażowy zebrany od badanej grupy będzie ZAWSZE o b. niewielkiej albo żadnej wartości.
      Gdyby mnie np. włączono do takiej grupy testowej i pytano mnie o te sprawy to też me odpowiedzi były by silnie niezrozumiałe dla badacza, oraz nader skąpe.
      Były by takie nie z powodu, że miałbym zamiar utrudniać badanie, ale że moja religijność funkcjonuje w 99% w sferze ducha i prawie nie w innej.

      Ducha nie da się wyrazić słowami, ani rysunkiem, ani innym środkiem komunikacji pozawerbalnej.

      Demande finale:

      A więc Ur-nammu niech lepiej w przyszłości nie publikuje wyników jakichś pseudo naukowych badań i nie zawraca w głowie niezorientowanym czytelnikom .......

      "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
      • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 13:59
        suender napisał:
        > Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym

        Istnieje wiele specjalności naukowych, paranaukowych i naukopodobnych.
        Dlatego badaniem duchowości u jednych zajmą się fizycy, u innych socjolodzy,
        u jeszcze innych psychiatrzy, a będą jeszcze i tacy, którymi zajmą się teolodzy.

        Każdy przedmiot badań ma takich badaczy, na jakich sobie zasłużył.
        • privus Re: Się nie da badać trendy religijności .... 25.02.19, 16:36
          Czy badanie czegoś, co z samego założenia jest niepoznawalne może być nauką?
          Jaka więc może być nauka Kościoła o poznawalności Boga przez ludzki rozum, skoro mamy do czynienia jedynie z dogmatami?
          • ur-nammu Re: Się nie da badać trendy religijności .... 27.02.19, 16:55
            privus: Czy badanie czegoś, co z samego założenia jest niepoznawalne może być nauką?
            Zdecydowanie nie może. Gdy wkracza się na grunt badań naukowych, rozważania o realnym istnieniu tego, co nadprzyrodzone (a więc niepoznawalne), pozostawia się tam, gdzie ich miejsce, czyli w sferze bajek i wymysłów.

            privus: Jaka więc może być nauka Kościoła o poznawalności Boga przez ludzki rozum, skoro mamy do czynienia jedynie z dogmatami?
            Nie mamy tu do czynienia z nauką rozumianą jako dyscyplina badawcza, lecz jako nauczanie, uczenie kogoś czegoś, w tym wypadku jest to nauczanie dogmatów, czyli prawd uznanych za objawione. Rozważania teologiczne są z natury całkowicie jałowe, bo zasadzają się na założeniu realnego istnienia czegoś, czego wykazać nie można, więc i wszelkie uzyskane w ten sposób wyniki są tylko trzepaniem piany.
            • privus Re: Się nie da badać trendy religijności .... 27.02.19, 18:13
              Stosowane forumowe wrzutki o fundamentalnych sprawach dla religijnego światopoglądu w swej argumentacji nawiązują w swej istocie do kiedyś tak modnego tańca zwanego twist'em. Lansowana jakaś wyrywkowa znajomość dogmatów utrwalona na zasadzie, że kiedyś ktoś coś komuś powiedział, ma w sobie tyle samo wartości, co twierdzenie o aniołach, które mają po dwoje skrzydeł.
            • suender Jest sens rozważań teologicznych ...... 27.02.19, 20:27
              ur-nammu 27.02.19, 16:55

              > Rozważania teologiczne są z natury całkowicie jałowe, bo zasadzają się na założeniu
              < realnego istnienia czegoś, czego wykazać nie można.

              Często wykazać można jak najbardziej. Cały Wszechświat, czyli połączone ściśle ze sobą przestrzenie (mówiąc w uproszczeniu) przestrzeń materialna + przestrzeń transcendentna, jest częściowo poznawalna dla ludzkich zmysłów.
              Ludzkich zmysłów nie jest tylko pięć, ale dużo więcej (mówi się nawet o ca. dwudziestu).
              cbdo.

              Pozdrawiam.
              • privus Re: Jest sens rozważań teologicznych ...... 27.02.19, 23:11
                Szczególnie wtedy, gdy zobaczy się tysiące cnotliwych diabłów w jednej główce szpilki :)
      • snajper55 Re: Się nie da badać trendy religijności .... 04.12.18, 14:28
        Sfera ducha jest bardzo obszerna i mieszczą się w niej najróżniejsze rzeczy, nie tylko religijne. Na przykład poglądy polityczne to sfera ducha. Czyżbyś uważał, że poglądów politycznych ludzi nie da się badać? A gusty muzyczne czy kulinarne? To także sfera ducha. Lub wiara z zamach lub katastrofę smoleńską. Ona, ta wiara, też mieści się w sferze duchowej i sąsiaduje tam z wiarą w krasnoludki, Yeti czy życie w kosmosie. Jak już napisał awariant, te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów, psychologów a czasami - psychiatrów.

        S.
        • suender Re: Się nie da badać trendy religijności .... 05.12.18, 10:50
          snajper55 04.12.18, 14:28

          > te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów,
          > psychologów a czasami - psychiatrów.

          - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

          - Jeszcze raz Ci powtórzę (to wcześniej pisałem wyżej) iż cały pies pogrzebany leży w zebraniem wiarygodnego materiału do badań, nic więcej. Badacze tych spraw nigdy maja pewność, że wypowiedzi członków z obserwowanej grupy testowej bezbłędnie wyrazili ich duchowe odczucia w danej kwestii, a główną przyczyną tego jest ułomność języka ludzkiego który b. słabo nadaje się do wyrażania przeżyć duchowych.

          A teraz dedykuję Ci wiersz:

          Sie saßen und tranken am Teetisch
          und sprachen von Liebe viel.
          Die Herren, die waren ästhetisch,
          die Damen von zartem Gefühl.

          „Die Liebe muß sein platonisch“,
          der dürre Hofrat sprach.
          Die Hofrätin lächelt ironisch.
          Und dennoch seufzet sie: „Ach!“

          Der Domherr öffnet den Mund weit:
          „Die Liebe sei nicht zu roh,
          sie schadet sonst der Gesundheit.“
          Das Fräulein lispelt: „Wieso?“

          Die Gräfin spricht wehmütig:
          „Die Liebe ist eine Passion!“
          Und präsentieret gütig
          die Tasse dem Herren Baron.

          Am Tische war noch ein Plätzchen;
          mein Liebchen, da hast du gefehlt.
          Du hättest so hübsch, mein Schätzchen,
          von deiner Liebe erzählt.

          W nim Heinrich Heine zajął się problemem opisu MIŁOŚCI u zakochanych.

          W towarzystwie przy stole występują prawie tylko dojrzałe osoby i próbuję deliberować o takiej MIŁOŚCI sądząc, że oni ją najbardziej rozumieją przecież ją w młodości przeżywali.

          Przysłuchując się tym wynurzeniom starszych, będąca tam jako jedyna młoda tama, doświadczająca własnie ze swym kochankiem ich uniesienia miłosne dąsa się i twierdzi:

          "To raczej ja z mym kochanym lepiej rozumiemy MIŁOŚĆ niż wy, stare pierdziele (przepraszam za kolokwializm!)."

          Ale i ona się kiedyś zestarzeje i tak samo jak ci starsi w przyszłości będzie opowiadać o MIŁOŚCI u zakochanych!!

          No i własnie tak w życiu jest, że zmienia się nasze zdanie o prawie każdej sprawie i w końcu sami nie wiemy, które nasze zdanie w sprawach ducha było prawdziwe, pomijając, że nawet opisać za bardzo takie kwestie nie umiemy.

          Pozdr.
          • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 05.12.18, 12:36
            > Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.
            suender napisał:
            > - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

            Większa korekta - badać można jedynie to, czego istnienie zostało stwierdzone.
            Jeśli uda się stwierdzić istnienie "sfery duchowej" i jej właściwości, to będziemy
            mogli ją badać. Na razie badane jest to, czego właściwości możemy określić.
            A więc zachowania osób, aktywność mózgu, równowaga hormonalna etc.

            ---
            Nikt nie okazuje uczuć lepiej, niż zawodowy aktor.
            • suender Re: Się nie da badać trendy religijności .... 24.12.18, 22:02
              awariant 05.12.18, 12:36

              A tu, by cię jeszcze bardziej zainspirować taki oto tekst (nie mój):

              "Na szczęście tak nie jest bo duchy i reinkarnacja oraz zjawiska paranormalne są prawdą, faktem.
              Nie Dawkins nie Randi żaden Randi. W cywilizowanym świecie latają krzesła, tapczany, słoniki rozbijaja się i składają z porcelany, analiza krwi że ściany ujawnia, że nie jest to substancja pochodzenia organicznego ani nieorganicznego czyli magia, cuda. Lewitacje, na 2,5 m wys bez linek i sznurów, platform, deszcz znikąd, dym znikąd i rzyganie kotem, trzęsienie ziemi) , stacja sejsmologiczna nie potwierdza. To właśnie dzieje się na świecie. Nie nawiedzonych normalnych. Myślenie życzeniowe, chciejstwo?Przesądy, zabobony? Żadne bajki. Duchy, reinkarnacja oraz zjawiska paranormalne są prawdą. Miliony ludzi doświadczyli niezwykłego i nie były to złudzenia anil halucynacje, urojenia, zwidy, DMT czy LSD, niedotlenienie mózgu ani wymysły. Przypadek Ebena Alexandra to nie DMT jak i przypadek kobiety, która podczas śmierci klinicznej wyszła z ciała i podeszła do przewodu wentylacyjnego na holu.Widziała but w kolorze czerwonym, po przebudzeniu opowiedziała o tym lekarzom, którzy zażenowani sprawdzili później wchodząc po drabinie i nawet kolor sięzgadzał.Inny przypadek kobiety, która ze szczegółami po przebudzeniu ze stanu śmierci klinicznej opowiedziała przebieg operacji lekarzy, czynności przez nich wykonywane i dokładny przebieg rozmów z innej sali niż była. Zdumieni lekarze potwierdzili i niedowierzali. Pytali skąd pani może to wiedzieć. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale ludzie dalej bladza we mgle i wierzą w bzdurę że to bajki. Nie urojenia, halucynacje, zwidy, wymysły, siła sugestii ani placebo ;) Nie ma przypadków. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem. Nawet zło. Fizyka kwantowa likwiduje przypadek. Proroctwa o przypadkowosci nic nie znaczą bo są warte tyle co nic. Jasnowidzenie i mediumizm jest prawdą. James Van Praagh kontaktuje się z duchami. Żadne manipulacje, kłamstwa, urojenia, schizofrenia, show, na pokaz, zimny lub gorący odczyt, techniki manipulacji, siła sugestii lub autosugestii ani efekt placebo. Nie, to nie są wyjaśnienia. Śmierć jest początkiem wszystkiego. Stan z przed narodzin niczego nie dowodzi ;) Energia nigdy nie ginie i dotyczy to także energii świadomości, której mózg nie jest twórcą tylko nośnikiem informacji.;) Nawet losowanie totolotka nie jest przypadkowe tylko skomplikowane procesowo. Komputer kwantowy i tak dalej. Pozdrawiam :) Niestety tak nie jest :) dlatego że życie zaczyna się po śmierci. Są ludzie, którzy potrafią rozmawiać ze zmarłymi. Derek Oglivie lub James Van Praagh i nie są to schizofrenie, urojenia, techniki manipulacji, efekt placebo, siła sugestii czy autosugestii. Eksperyment Randiego niczego nie udowodnił.:) pozdrawiam. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem. Nie urojonym przypadkiem. Ewolucja nie jest przypadkowa tylko zaprogramowana tak samo jak dobór naturalny. Umysł jest niezależny od mózgu i ciała bo mózg jest tylko nośnikiem informacji. Podobnie jak muzyk rockowy, który podczas śmierci klinicznej opuścił ciało, podlecial na hol i zobaczył żarówkę osram. Lekarze go reanimowali i wrócił do ciała ale wszystko go wtedy bolało opowiedział ale go zignorowali, potwierdzili tylko, że faktycznie są na holu żarówki tej firmy, stwierdził sam w sobie, że to nie doświadczenia dla ludzi tylko, którzy byli wierzący czy religijni ale bezwzględnie wszyscy i to, że nie wszyscy coś pamietaja przy utracie świadomości zupełnie nic właśnie o niczym nie świadczy. To nie kwestia "zbiegow okoliczności". Przypadki nie istnieją. Wszystko jest inteligentnym projektem, planem, nawet zło. Mechanika kwantowa nie działa przypadkowo w rzeczywistości tylko jest skomplikowana procesowo. Niepojęte rzeczy określamy "przypadkiem" lub "ślepym przypadkiem". I z tych co uważają to za "bajki" , owszem trzeba się śmiać bo to zdrowe i moralnie uczciwe. Mediumizm, jasnowidzenie są prawdą, zawodowo się ludzie tym zajmują, żadne hochsztaplerstwo. Pan James Randi może im buty czyścić. James Van Praagh, Theresa Caputo, Derek Oglive wszyscy są uczciwymi medium. Żadne urojone średniowiecze, zabobony, wymysły, bzdury, techniki manipulacji, efekt placebo, siła sugestii czy autosugestii, zimne czy gorące odczyty, chwyty i triki psychiczne, szukanie luk, sztuka iluzji czy szukania łatwowierności i inne bzdury. I żadna garść czy hołota oszustów tego nie zmieni. Serdecznie pozdrawiam. Tak było, jest i będzie nawet w 100 wieku naszej ery i po naszej erze."


              Pozdr.
              • awariant Re: Się nie da badać trendy religijności .... 25.12.18, 22:59
                Mam nadzieję, że nie jesteś botem, bo znalazłem ten tekst wklejony pod różnymi nickami
                na kilkudziesięciu forach. A jest on tak prymitywny i beznadziejny pod względem językowym,
                że nawet nie sposób ustalić, czy i z jakiego języka został automatycznie przetłumaczony
                i dlaczego wybrano Polskę jako cel ataku i czy miało to związek z październikowymi wyborami.
                • privus Re: Się nie da badać trendy religijności .... 27.02.19, 00:45
                  W ten sposób tworzy tzw. pozytywną wizję katolicyzmu pełną duchów i katolickiej reinkarnacji oraz zjawisk paranormalnych :)
                • alx_rener12345 Re: Się nie da badać trendy religijności .... 20.11.22, 00:35
                  To mój tekst ziomuś. I nie jest prymitywny ani beznadziejny. Alex Rener. A tak szczerze to Tomasz Stogniew do usług. Moje autorstwo.
          • spinoff Re: Się nie da badać trendy religijności .... 07.12.18, 13:02
            To wszystko prawda. Człowiek młody jest beztroskim zgrywusem, a potem zmienia mu się spojrzenie na życie, przychodzi głębsza refleksja. Jedziemy na śmierć i inny etap tej drogi to inny punkt widzenia. Za cezurę przyjęli 40, choć mogli 33 albo 40 i 4. Ponadto niezależnie od wieku, ludzie z zasady kłamią, a takie badania zakładają szczerość.
            Ale raport wydaje się OK, nie ma w nim żadnej sensacji, potwierdza znane od lat fakty.
            Kraje mało religijne się kurczą, podczas gdy te religijne dynamicznie wzrastają, co oznacza, że ludzkość nie staje się mniej religijna, lecz coraz bardziej. Jedyną religią, której wyznawców ma ubywać jest buddyzm. Procentowo bardziej ubędzie tylko ateistów, agnostyków itp., choć liczbowo ich przybędzie - nie za sprawą wspomnianego mizernego przyrostu naturalnego w tej grupie, lecz transferów z grup religijnych, czyli po prostu chrześcijan, którzy stracą wiarę. Takie transfery z pewnością następują obecnie w Polsce. Raport łączy je ze wzrostem zamożności, co też by się zgadzało, skoro łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu... Majątkiem się na pewno z biednymi nie podzielimy, więc wierzyć w Boga, który nas za to potępia jakoś wtedy głupio. W raporcie podejrzewają także to o czym mówisz - że wielu z tych młodych, dojrzewając inaczej spojrzy na siebie i życie, i stanie się religijna. Ja prawdę mówiąc nie wiem, czy tak będzie. Nie widzę, by ludzie ostatnio jakoś palili się do tej dojrzałości. W tv widuję już podlotki i chłystków po 60.
            W każdym razie, jak mówi stare żydowskie przysłowie (właśnie przeze mnie zmyślone): Bóg daje wiarę tym, którzy jej potrzebują. I to się nie zmieni.
            • donmarek Re: Się nie da badać trendy religijności .... 27.12.18, 13:52
              Starość - wiek dojrzały - ma to do siebie, że częściej się myśli o końcu pobytu na tej planecie. Młodość ... do śmierci daleko.
              Kraje religijne dynamicznie wzrastają? Owszem, muzułmańskie. Przecież Polska, wzorzec i ewangelizator świata dość szybko się wyludnia. Francja, kraj laicki i powiększa się.
              • wawrzanka Re: Się nie da badać trendy religijności .... 06.01.19, 20:13
                donmarek napisał:

                > Starość - wiek dojrzały - ma to do siebie, że częściej się myśli o końcu pobytu na tej planecie.

                I to jest błąd, bo tu nie ma o czym myśleć. Myślenie o niczym (nie wiemy NIC o tym, co po nas będzie) jest jałowe. Dopóki się żyje to trzeba myśleć o życiu. Nie jestem jeszcze taka stara, ale tak mówią nieliczni bardzo starzy ludzie, których cenię i szanuję, więc za nimi powtarzam.
                • privus System państwowo-kościelny na to 26.02.19, 21:01
                  nie pozwala.
                  Za takie poglądy możesz zostać skazana na katechezę :)

                  www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24395627,dziewieciolatka-skazana-na-katecheze-dwa-spojrzenia-psycholozek.html
      • privus Ależ da się badać i precyzować tę religijność 26.02.19, 22:22
        suender napisał:

        > Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom na
        > ukowym.

        Jak zwykle bzdurzysz suenderze:
        www.kul.pl/files/102/articles/2016_4/marianski.pdf
        repozytorium.amu.edu.pl/bitstream/10593/16112/1/013%20Ks.%20GRZEGORZ%20BALCEREK.pdf
        ekai.pl/religijnosc-polakow/
        ekai.pl/religijnosc-polakow-stabilna-wzrost-negatywnych-ocen-kosciola/
        > Gdyby mnie np. włączono do takiej grupy testowej i pytano mnie o te sprawy to t
        > eż me odpowiedzi były by silnie niezrozumiałe dla badacza, oraz nader skąpe.
        To, że coś jest trudne do zrozumienia dla Ciebie, wcale nie znaczy, że jest trudne dla innych. Nie tylko badacze z KUL czy KAI jakoś nie mają problemów z takimi badaniami.

        Gdyby tego było mało, to również da się zbadać formy wyrażania tej religijności, np.:
        - twórca słoweńskiego państewka faszystowskiego, biskup Rozman, stworzył coś takiego jak katolicki Legion Śmierci,
        - ostatnią krucjatę ogłosiły błękitne (maryjne) koszule w roku 1937 - organizacja faszystowsko-katolicka z Irlandii.

        Przynajmniej ogólnie wiadomo jest o faszyzmach funkcjonujących w takich krajach jak Niemcy, Francja, Włochy, Portugalia, Hiszpania, Austria, Anglia, Irlandia, Brazylia, Węgry, Belgia, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Bośnia, Kosowo, Rumunia, Argentyna (junta wojskowa).

        Katolicki teolog Joseph Lortz pisał: "Pod wieloma względami tylko katolicyzm może być spełnieniem narodowego socjalizmu".

        Z kolei biskup Kartaginy Diaz Gomar z zachwytem mówił: "Błogosławione niech będą armaty, jeśli w lejach, które otwierają, zakwitną słowa ewangelii".

        Pius XII o wojnie domowej w Hiszpanii:
        "Naród wybrany przez Boga na główne narzędzie ewangelizacji Nowego Świata i na niepokonane przedmurze wiary katolickiej dał właśnie wyznawcom materialistycznego ateizmu naszego wieku najwznioślejszy dowód tego, że ponad wszystko wyższe są wieczne wartości ducha i wiary"

        Dlaczego Watykan wprowadzał na arenę międzynarodową reżimy faszystowskie?
        nobeliefs.com/nazis.htm
        www.macierz.org.pl/artykuly/nauka/ustasze,_chorwacja_i_faszyzm_-_ante_paveli%C4%87_a_zbrodnie_i_mordy.html

        Skoro sam nie jesteś w stanie merytorycznie odnieść się do tematyki poruszonej przez autora wątku, popisy własnej elokwencji przedstawiaj raczej przed audytorium Oszołoma znanego z podobnych poglądów.
        • alx_rener12345 Re: Ależ da się badać i precyzować tę religijność 20.11.22, 02:09
          Ziomuś.
    • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 04.12.18, 16:41
      Errata:

      Jest:
      ur-nammu: do tych rajów, w których

      Powinno być:
      ur-nammu: do tych krajów, w których
    • ooo93 Re: Trendy we współczesnej religijności 20.01.19, 16:48
      W ten piękny dzień miło do Was dolączyć
    • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 14.02.19, 21:13
      Z zainteresowaniem przejrzałam przytoczone porównania i choć nie były, dla mnie, niespodzianka zwłaszcza w ich polskiej części to zastanowiły mnie twoje wnioski- ur nammu. wnioski dotyczące „przewodniej” roli kościoła /katolickiego/ w życiu Polaków i porównania jego roli do /marionetkowej przecież roli jaka odgrywała pzpr;
      przyznam, szczerze, ze bardzo, mnie twoje idieologiczne porównania zaskoczyły, a jjeszcze bardziej, katastroficzne wieszczenie w podsumowaniu,, które do ciebie jako do sarkastycznego logika(!) kompletnie nie pasowały...
      Jeśli mógłbyś to bardzo bym prosiła o rozwiniecie „ideologicznego” wątku i obecnej roli polskiego kościoła katolickiego.
      • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 13:44
        kalllka: przyznam, szczerze, ze bardzo, mnie twoje idieologiczne porównania zaskoczyły, a jjeszcze bardziej, katastroficzne wieszczenie w podsumowaniu,, które do ciebie jako do sarkastycznego logika(!) kompletnie nie pasowały...
        Zacznę od małego sprostowania.
        Piszesz, że jesteś zaskoczona katastroficznym wieszczeniem w moim podsumowaniu. Sądzę, że wieszczenie, a więc przepowiednia, nie jest terminem trafnie opisującym przewidywania oparte na dostępnych danych statystycznych i obserwacji tego, co w omawianym zakresie wydarzyło się w innych krajach. Niezbyt adekwatny wydaje mi się też termin katastroficzny, bo on sugeruje określoną perspektywę. Ja rozumiem, że dla osób związanych z Kościołem słabnięcie tej instytucji może się jawić jako nadciągająca katastrofa, osobiście jednak traktuję te zjawiska jako przejaw normalnienia sytuacji i mocno spóźnionego, ale jednak dojrzewania naszego społeczeństwa.

        kalllka: Jeśli mógłbyś to bardzo bym prosiła o rozwiniecie „ideologicznego” wątku i obecnej roli polskiego kościoła katolickiego.
        Ideologie mogą mieć charakter religijny lub niereligijny. Granica bywa jednak płynna. Systemy religijne mają pewne absolutne punkty odniesienia spełniające funkcję usensowniającą. Funkcja ta działa tylko wówczas, gdy jest traktowana jako coś obiektywnego. Gdy system religijny traci funkcję usensowniającą, przeistacza się w system czysto społeczny. Z drugiej strony zdarza się też, że systemy niereligijne, a nawet od religii się odcinające, mają w sobie silną funkcję usensowniającą, a więc oddziałują religijnie.

        Niektórym ideologiom niereligijnym (świeckim) można przypisać funkcje religijne. Tak było na przykład z dwudziestowiecznymi totalitaryzmami, czyli komunizmem i nazizmem, które także wytworzyły swoje sacrum (dla komunistów było to zbudowanie świata utopijnej równości i sprawiedliwości, dla nazistów – wywyższenie własnej rasy). W obu tych systemach obiekt sakralizacji różnił się od swojego odpowiednika w systemach ściśle religijnych tym, że nie był umiejscowiony w zaświatach, lecz tu, na ziemi, choć w niesprecyzowanej przyszłości. Z tych powodów uważam porównywanie na przykład katolicyzmu z komunizmem czy nazizmem za uzasadnione (komunizm czy nazizm – dla większej precyzji – można określić jako systemy quasi-religijne).
        Niektórzy socjologowie przypisują elementy religijne wielu innym dziedzinom ludzkiej działalności, na przykład nacjonalizmowi, sportowi, poglądom dotyczącym zdrowego odżywiania.

        Jeśli chodzi o obecną pozycję Kościoła w Polsce, to – jak już napisałem – jest ona nieadekwatna do realnego oddziaływania tej instytucji na społeczeństwo. Ze statystyk wynika, że frekwencja na mszach od kilku dekad spada (wprawdzie zanotowano niewielki wzrost w danych za rok 2017, ale można mieć podejrzenia, że jest on efektem manipulowania statystyką przez ISKK).

        Napisałaś, że jesteś zdziwiona moim porównaniem roli Kościoła do roli PZPR (tę rolę określiłaś jako marionetkową). Nie widzę istotnej różnicy. Zarówno PZPR w końcu lat 80., jak i dzisiejszy Kościół wszelkimi możliwymi sposobami starały się (starają się) rozpowszechniać bajki o swoim wielkim poparciu w polskim społeczeństwie. I jedna, i druga instytucja była (jest) groteskowa w swojej uzurpacji do bycia drogowskazem dla społeczeństwa. Do obu tak samo odnosi się też uwaga o nagim cesarzu.

        Dzisiejszą pozycję polityczną Kościoła budowały wszystkie ugrupowania polityczne, które rządziły Polską od 1989 roku. Podkreślam: wszystkie, nie tylko prawica.

        Dzisiejsza pozycja społeczna Kościoła słabnie. Wynika to między innymi z trendów laicyzacyjnych na Zachodzie. Wydatnie przyczynia się do tego też sam Kościół, który zaprzepaszcza swoją pozycję społeczną tolerowaniem zepsucia kościelnych kadr, ich buty, obłudy, pazerności i żądzy władzy. Kościół trwoni kapitał prestiżu gromadzony w czasach PRL-u, gdy jako jedyna legalnie działająca instytucja mógł kontestować poczynania władz. Kościół jako instytucja autorytarna dobrze się odnajduje w środowisku niedemokratycznym, w demokracji, przesiąkniętej duchem pluralizmu światopoglądowego, okazuje się słabym konkurentem, który utrzymuje się na powierzchni głównie wówczas, gdy ma wsparcie czynników państwowych (silne wsparcie finansowe ze strony państwa, religia w szkołach, realizowana na koszt państwa, a służąca indoktrynacji młodego pokolenia – czyli darmowa reklama w skali makro).
        Mimo żerowania na społeczeństwie i państwie, uwiąd Kościoła postępuje. Oznacza to, że jesteśmy świadkami ważnego procesu dziejowego. Oby zakończył się on korzystnie dla społeczeństwa jako całości. Gońmy Irlandię, a nawet ją przegońmy w zrzucaniu ideologicznego balastu znamionującego głupotę i zacofanie.
        • suender Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 15:45
          ur-nammu 15.02.19, 13:44

          > , uwiąd Kościoła postępuje.

          Kościół Boży przetrzyma wszystko! Fakt, - część jego hierarchów zatraca się w politycznych i biznesmeńskich gierkach.
          Ale to wszystko jest mały pikuś, spłynie to po Kościele jak po kaczce (nie mylić z Prezesem!), bo Kościół ma fundament nie w ludziach, ale w Omnipotencie!

          Drogi Ur-nammu powiem Ci jeszcze tak: Piszesz jak człowiek z krwi i kości, ale na bazie tylko oglądu/postrzegania świeckiego, w którym masz jako takie doświadczenie i nie dziwię się iż tak b. wielu robi. Natomiast widzę, że brak u Ciebie zdolności wejrzenia w całą rzeczywistość wszechświata, tj. przestrzeń zwaną materialną i nie materialną (transcendencja) razem wziętą. Kiedy Ci się ale taka możliwość przydarzy (to może bardzo boleć!), zmienisz poglądy o 180 stopni. Teraz nie pytaj na razie skąd to wiem, bo powiadomię sam od siebie w swoim czasie i swoim miejscu, - bo nie jestem Twym wrogiem ...........

          Pozdr.
        • edico Re: Trendy we współczesnej religijności 15.02.19, 16:44
          Jednym z podstawowych trendów współczesnej religijności staje się myślenie, obserwacja i wyciąganie wniosków, co wcale nie służy religiom a szczególnie rozpowszechnionemu w Polsce katolicyzmowi.

          Jeszua (ישוע) (ang. Yeshua) – tak właśnie brzmi imię Zbawiciela w języku hebrajskim, które nakazał nadać Mu sam Bóg: Ewangelii Mateusza 1:20-21:
          "I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego." (Ewangelii Mateusza 1:20-21). Pełna wersja tego imienia to Jehoszua – czyli: JHWH (יהוה) zbawia, o czym nie wielu katolików raczy nawet wiedzieć.
          Jeśli weźmiemy pod uwagę, że twórcą dominującego w Polsce katolicyzmu datowanego na IV w. n.e. jest pogański cesarz Konstantyn Wielki, religijne przekazy w tym zakresie zaczynają nabierać coraz większych uzasadnionych wątpliwości.

          Z kolei w Dziejach Apostolskich 4:12 czytamy:
          "I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni."
          Rozwój tej religii następował poprzez dodawanienie (dobrowolnie a częściej nie) do pierwotnych nauk Jezusa szeregu pogańskich zwyczajów i wierzeń, mających na celu przede wszystkim zaskarbienie przychylności innych religii. Spowodowało to szereg odmian i schizm katolickich widocznych na co dzień nawet w naszym ponoć jednolitym religijnie kraju. Tak więc katolicyzm ma tyle współnego z chrześcijaństwem, że się do niego odwołuje. W tym ujęciu każdy katolik jest oczywiście chrześcijaninem, ale każdy chrześcijanin wcale nie jest i nie musi być katolikiem. Chrześcijaninnem jest każdy wyznawca Jezusa Chrystusa – objawionego w I wieku, czyli Jezusa – proroka żydowskiego /Mesjasza/ – w języku polskim zwanym Pomazańcem a po grecku Chrystusem. Natomiast same miano chrześcijanina nie pochodzi od chrztu, bo "chrzest" to "baptisen" – czyli "baptyści" –będący jedną z grup religii protestanckich.

          Gdyby tego było mało, to muzułmanie mają też tego samego Boga, tylko prorok jest inny. Czy to upoważnia synów tego samego Boga do odwiecznej walki o formy jego wyznawania i wyższość własnych dogmatów nad innymi? Czy Konstantyn Wielki dla uspokojenia sytuacji musiał tworzyć Kościół rzymsko-katolicki, by uniknąć nieustannych wojen między biskupstwami o jedynnie słuszną formę wyznawania Boga?
          • suender Re: Trendy we współczesnej religijności 16.02.19, 12:50
            edico 15.02.19, 16:44

            > , to muzułmanie mają też tego samego Boga,

            Tezy formułowane w w/w autorytarny i infantylny sposób tak mocno nadwyrężają wiarygodność autora, że aż hadko całość czytać.
            A jak już tak naprawdę się takie wykwity jako żarty chce traktować, to proszę dopowiedzieć dobitnie: "Muzułmanie MAJĄ Boga i ....... trzymają go w lodówce w słoiku!", - he, ehe ,he .....

            Pozdr.
            • edico Tworzysz własny katolicki komunizm? 16.02.19, 14:10
              Nieźle to sobie Wać Pan winkulujesz swoją jedynie słuszną rację o:)
              Czy to taki kolejny katolicyzm na swój własny użytek?
              Ach, to Pokolenie Jana Pawła II :)

              "My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie. (...) Wierzymy w tego samego Boga, w Boga żywego, w Boga, który stworzył świat i doprowadza swe stworzenia do ich doskonałości" - powiedział św. Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą muzułmańską w Casablance 19 sierpnia 1985 roku.

              Czy będziesz w stanie sięgnąć samodzielnie do źródeł?
              • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 16.02.19, 19:32
                edico: muzułmanie mają też tego samego Boga, tylko prorok jest inny.
                Oczywiście, że tak, bo i chrześcijaństwo, i islam przejęły koncepcję Boga z judaizmu, i w niczym nie zmienią tego protesty niektórych krzykliwych katolików.

                Kiedyś mnie dziwiło, że gorliwi wyznawcy często wiedzą najmniej o własnej religii; dziś, po latach, wiem, że ta ich niewiedza to stan naturalny, przynajmniej w naszej rodzimej odmianie katolicyzmu, w którym – w przeciwieństwie do wyznań protestanckich – nigdy nie wytworzyła się jakaś istotniejsza tradycja czytania tekstów religijnych przez osoby, które nie są teologami. Tu, na forum, jest kilku takich mało wiedzących, ale natrętnie głoszących to, w co naiwnie wierzą.

                Jeśli chodzi o wspólną tradycję (a więc i Boga) trzech religii objawionych, to bardzo ciekawe uwagi można znaleźć w klasycznym już dziś opracowaniu o historii islamu:

                Niemniej jednak sam Muhammad był przekonany, i stwierdzał to niejednokrotnie, że otrzymał on jako objawienie to, co już przedtem zostało objawione innym prorokom. Do tych proroków zalicza on takie postaci ze Starego Testamentu, jak: Adam, Noe, Abraham, Izaak, Józef, Mojżesz, Eliasz, Jonasz, a z Nowego Testamentu Jezusa i Jana Chrzciciela; obok nich wymienia jeszcze proroków arabskich, zaczerpniętych ze skarbnicy wierzeń ludowych Arabii, jak Hud (Hūd) i Salih (Ṣāliḥ). Siebie samego uważał za „posłańca Boga”, wysłanego do ludu arabskiego, który w czasie długiej historii jeszcze nie miał swojego proroka; miał on być zarazem ostatnim prorokiem, czyli „pieczęcią proroków” (S. XXXIII, w. 40). Religia, którą głosił, to ta sama, którą już wyznawał Abraham i którą Mojżesz ogłosił Żydom na Synaju, a Jezus z Nazaretu chrześcijanom. Religia ta jednak była zawsze zaniedbywana albo też fałszowana przez poszczególne ludy. Arabski prorok Muhammad miał być odnowicielem czystej prareligii Abrahama – millat Ibrāhīm (S. II, w. 124, 126, 129).
                Józef Bielawski, Komentarz, w: Koran, Warszawa 1986, s. 782-783.
                Wytłuszczenia moje – U.
                • edico Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 17.02.19, 15:58
                  Dzięki za ciekawy tekst.

                  We wszystkich religiach abrahamicznych prorokiem jest osoba będąca w kontakcie z Bogiem, nie wyłączając w tym Mojżesza. Problem polega na tym, że Mojżesz musiał mieć w swoim życiu przynajmniej dwa takie spotkania. Jedno z mitycznym bogiem egipskiego faraona Echnatona Atonem a drugie z kolejnym na górze Synaj. Nie wykluczam, że te obydwa prorocze spotkania mogły odbyć się na tle przekazów jakiegoś trzeciego, skoro początków judaizm biblijnego dopatruje się od II tysiąclecia p.n.e. Jaki wpływ na powstanie judaizmu miały inne religie, można się domyślać. Nie mniej jednak przekonany jestem, że każde plemienne środowisko chciało mieć wyłącznie swój, jedyny, najprawdziwszy i najlepiej ukształtowany boski panteon przez własnych proroków w najprzeróżniejszych zresztą wydaniach. W każdym bądź razie oderwać Mojżesza od mitu Echnatona chyba się nie da. Z kolei Jezus [Jeshua (יֵשׁ֡וּעַ)] jawi się nam w chrześcijaństwie jako kolejny prorok i odnowiciel tej samej religii uprawianej i kształtowanej uprzednio przez tysiąclecia.

                  Pozdrawiam
                  • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 17.02.19, 21:45
                    edico: Mojżesz musiał mieć w swoim życiu przynajmniej dwa takie spotkania. Jedno z mitycznym bogiem egipskiego faraona Echnatona Atonem ... W każdym bądź razie oderwać Mojżesza od mitu Echnatona chyba się nie da.
                    Jako pierwszy powiązał Echnatona z Mojżeszem Zygmunt Freud w Der Mann Moses und die monotheistische Religion w 1939 roku. Koncepcja ta jest przyjmowana ze sporym sceptycyzmem wśród historyków i archeologów. Wprawdzie można wskazać na pewne podobieństwa, ale chyba jednak różnic i wątpliwości jest znacznie więcej.
                    Bodajże najnowszą pracą podsumowującą dotychczasowy stan wiedzy na ten temat jest publikacja: Brian Fagan, Did Akhenaten’s monotheism influence Moses?, Biblical Archaeology Review 41 (2015), iv, 42–49, 70–71. Nie znalazłem pełnego tekstu, ale wymowne są następujące fragmenty:

                    Pharaoh Akhenaten, who abolished the Egyptian pantheon and instituted worship of a single deity, the sun-disk Aten, in the mid-14th century B.C., may have established the world’s first monotheism. Did this influence the birth of Israelite monotheism?
                    Israelite monotheism developed through centuries of discussion, declarations of faith and interactions with other societies and other beliefs. In contrast, Akhenaten’s monotheism developed very largely at the behest of a single, absolute monarch presiding over an isolated land, where the pharaoh’s word was divine and secular law. It was an experiment that withered on the vine.
                    A great deal of scholarship has been devoted to Biblical monotheism and its origins, but, to an archaeologist schooled in the importance of accurate dating and historical contexts, there are no connections between two quite different forms of monotheism—the one an expression of pharaonic authority imposing religious conformity, the other a matter of profound abstraction. And it’s important to realize that the cultural milieu of both Egyptian and Israelite religious beliefs were entirely different and far from compatible. There were two experiments in monotheism—the Egyptian one, which vanished, and the more abstract Israelite version that ensued and survived.


                    Warto przy tym zwrócić uwagę i na tę okoliczność, że o ile Echnaton pokusił się o wprowadzenie monoteizmu do religii egipskiej w połowie XIV w. p.n.e., o tyle wyznawcy religii mojżeszowej musieli poczekać na zwycięstwo monoteizmu do czasów niewoli babilońskiej kilka wieków później. We fragmentach sięgających najstarszych tradycji biblijnych monoteizmu jeszcze nie widać:
                    Któż jest pośród bogów równy Tobie, Panie, w blasku świętości, któż Ci jest podobny, straszliwy w czynach, cuda działający! (Księga Wyjścia 15:11)

                    Ja również pozdrawiam.
                    • edico Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 17.02.19, 23:47
                      Nie znałem tago tekstu i dziękuję za jego wstawienie. Nie mniej jednak zdanie "Israelite monotheism developed through centuries of discussion, declarations of faith and interactions with other societies and other beliefs. In contrast, Akhenaten’s monotheism developed very largely at the behest of a single, absolute monarch presiding over an isolated land, where the pharaoh’s word was divine and secular law. It was an experiment that withered on the vine." nie zaprzecza moim spostrzeżeniu o wpływie innych religii na judaizm. Faktem natomiast jest - jak piszesz - że monoteizm Echnatona wprowadzony został na jego żądanie w izolacji od teologicznych trędów występujących w innych religiach, co mogło i zaważyło na przyszłych losach Atona.

                      Kolejna sprawa, która budzi u mnie wątpliwości Pprzybycie Żydów do Egiptu łączy z migracją Hyksosów, różnego rodzaju pochodzenia ludów zachodnioazjatyckich, którzy przybyli do kraju faraonów 1650 – 1540 r. p.n.e. Trudno więc w tej sytuacji wnioskować zarówno o rozmiarach zachowaniu ortodoksji judaistycznej w Egipcie jak i rzekomej niewoli egipskiej. Za sprowadzenie Żydów wg Starego Testamentu z woli Boga do Kanaan odpowiedzialny był Abraham. Zobowiązany boskim nakazem posłusznie wyruszył i prawdopodobnie ok. XVIII wieku p.n.e. dotarł do wskazanego miejsca. Ponieważ w tym okresie miał panować wielki głód spowodowany suszami, sprowadzona ludność udała się więc po pożywienie i schronienie do Egiptu. Prebywali tam do ok. 1200 r. p.n.e., gdy pod wodzą Mojżesza Ziemi (raczej nakazanej) Obiecanej przez Boga. Przestrzeń wieloletnich wędrówek od Armenii po Egipt i spowrotem do Kanaan nie pozostał bez wpływu na kształtowanie się judaizmu, co także potwierdza przytoczony powyżej tekst. Nie ugruntowany i przejściowy twór religijny Echnatona miał prawo nie pozostawiać znaczącego wpływu na tę religię. Przyczyn ku temu może być wiele. W Starym Testamencie też nie ma żadnej wzmianki o piramidach w Egipcie. A przecież nie możliwością jest, by o nie słyszeli czy nie widzieli czyniąc ich jedynymi odwiedzającymi Egipt, którzy nigdy nie wspomnieli o tych wywołujących grozę i podziw budowlach.

                      Jeśli dodamy do tego niewolę bablijną trwająca od 586 do 538 roku p.n.e., sytuacja staje się - powiedzmy sobie - coraz ciekawsza.

                      Nie sądzę, by moje przemyślenia i wnioski były bez błędów w stosunku do wyników przeprowadzanych badań przez ludzi bardziej biegłych w tym temacie. Ale ilość przemilczeń i dogmatów występujących w religiach judaistycznych utrzymuje mnie w sferze niepewności i ostrożności w zakresie wiarygodności przekazywanych podań.

                      Pozdrawiam i będę wdzięczny za uzupełnianie mojej wiedzy w tym zakresie.
                      • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 20.02.19, 19:54
                        edico: Nie mniej jednak zdanie "Israelite monotheism ... on the vine." nie zaprzecza moim spostrzeżeniu o wpływie innych religii na judaizm.
                        Oczywiście, że nie zaprzecza.
                        Fragment z cytatu odnosi się do dwóch różnych wersji monoteizmu: egipskiej, wprowadzonej odgórnie i krótkotrwałej, bo stanowiącej nieistotny epizod w dziejach religii państwa faraonów, oraz żydowskiej, rozwijającej się powoli, czasami ustępującej pod naporem wydarzeń, ale w końcu zwycięskiej (a nawet można dodać, że „zaraźliwej”).
                        Nie ulega wątpliwości, że religia żydowska w swoim rozwoju stykała się z innymi religiami, na które sama oddziaływała i które oddziaływały na nią. Nie ma w tym niczego szczególnego, ponieważ religia jest elementem kultury, a kultura kształtuje się też w toku wymiany bodźców z innymi kulturami (ta wymiana nie musi być symetryczna – i zwykle nie jest). Rozwój całkowicie izolowany prawie nie występuje, bo też wymagałby całkowitej izolacji, a ta jest możliwa tylko w skrajnych wypadkach.
                        Powyższe nie narusza zasady, że wystąpienie takich czy innych wpływów zewnętrznych zawsze trzeba wykazać na konkretnym materiale, bo sama wiedza o (możliwych) kontaktach jest tylko przesłanką.
                        • donmarek Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 21.02.19, 10:11
                          >... a kultura kształtuje się też w toku wymiany bodźców z innymi kulturami (ta wymiana nie musi być symetryczna – i zwykle nie jest).
                          Ciekawy pogląd. A co na to prominentni przedstawiciele polskiej "kultury" katolickiej w osobach hierarchów i innych funkcjonariuszy tegoż tzw. kościoła? Gdziekolwiek trafię na ich wynurzenia, to wszędzie tylko obrona przed wpływami islamu, etc. I atawistyczna wręcz nienawiść do ateistycznych rodaków.
                          • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 21.02.19, 19:05
                            ur-nammu: kultura kształtuje się też w toku wymiany bodźców z innymi kulturami
                            donmarek: A co na to prominentni przedstawiciele polskiej "kultury" katolickiej w osobach hierarchów i innych funkcjonariuszy tegoż tzw. kościoła? Gdziekolwiek trafię na ich wynurzenia, to wszędzie tylko obrona przed wpływami islamu, etc. I atawistyczna wręcz nienawiść do ateistycznych rodaków.
                            He, he, prominentni przedstawiciele byliby pewnie oburzeni.
                            To, co przywołałeś, jest argumentacją typową dla środowisk tradycjonalistycznych, a więc zwykle skupiających przedstawicieli instytucji religijnych czy prawicowych ugrupowań politycznych (zwłaszcza tych bardziej radykalnych). Ta argumentacja nie ma jednak godnego uwagi oparcia w opracowaniach specjalistycznych traktujących o historii kultury. Innymi słowy – tradycjonaliści zwykle nie znają zbyt dobrze dziejów tradycji, o której tak chętnie się wypowiadają (podobnie jak nacjonaliści zwykle nie znają przyzwoicie języka nacji, którą wychwalają).

                            Tradycjonaliści zwykle rozprawiają o odwieczności, rodzimości i czystość obyczajów. Różnie z tym bywa.
                            Odwieczność często nie sięga głębiej niż dwa, trzy wieki wstecz.
                            Rodzimość jest mitem zrodzonym z niewiedzy o rzeczywistym pochodzeniu wielu obyczajów.
                            Czystość zaś to odwieczne utyskiwanie na zepsucie obyczajów połączone z naiwną idealizacją przeszłości.

                            Oto kilka przykładów z opracowań specjalistycznych:

                            Wielu pewnie się wydaje, że małżeństwo zawierane w kościele przed duchownym jest w Polsce czymś naturalnym od niepamiętnych czasów. Otóż nie:

                            Małżeństwo było umową. Dopiero rok 1577 uznać można za datę, kiedy to wśród polskich katolików ostatecznie ustaliła się kościelna, sakramentalna forma zawarcia małżeństwa; wyparty został w tym okresie dawny obyczaj, czyniący zeń świecką umowę, zawieraną często bez udziału duchownego, za to z wiedzą i przy obecności sąsiadów. Było to istotnym sukcesem kontrreformacji [...]. Przestrzegano odtąd katolików, by ślubu udzielał proboszcz i by czynił to w kościele – wbrew rozpowszechnionemu i miłemu sercu szlacheckiemu obyczajowi odbywania tej uroczystości we dworze czy w dworskiej kaplicy.
                            Antoni Mączak, Od połowy XV wieku do rozbiorów, w: Społeczeństwo polskie od X do XX wieku, Warszawa 1998, s. 338.

                            Jeśli chodzi o rodzimość obyczajów, czyli ich polskość, to warto przeczytać ten fragment:

                            W dobie kontrreformacji pogłębiła się istniejąca od dawna w Kościele tendencja do łączenia zwyczajów przedchrześcijańskich z kościelnymi. Dawne zwyczaje, a nawet praktyki pogańskie zyskują wtedy jawną aprobatę Kościoła i stają się oficjalnie częścią jego tradycji. Można tu wymienić np. bogate tradycje wigilijne, obsypywanie ziarnem księdza w dzień św. Szczepana, święcenie wina w dzień św. Jana Bożego, święcenie ziół na Wniebowstąpienie Najświętszej Marii Panny, obchody związane z dniem Zielonych Świątek, puszczanie wianków na wodę w dniu św. Jana Chrzciciela. Istnieją opinie, że w żadnym kraju katolicyzm nie połączył się tak silnie z obcymi w istocie zwyczajami jak w Polsce.
                            W XVIII wieku dominowało już przekonanie, że choć zwyczaje polskie sięgają daleko wstecz swą tradycją, mają rodowód katolicki.
                            Zaadaptowanie pradawnych zwyczajów przez Kościół wzmogło przywiązanie do religii [...]. Przyjęto w tym czasie, tak często kwestionowaną do XVII wieku zasadę, że Kościół upoważniony jest do czuwania nad obowiązującymi normami obyczajowymi. Spowodowało to szereg zmian w pojęciach etycznych [...].

                            Zbigniew Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII-XVIII wieku, Łódź 1975, s. 115-116.

                            Powyższy fragment powinni sobie wziąć do serca ci wszyscy, którzy dziś tak zajadle krytykują importowany zwyczaj Halloween. Warto też zwrócić uwagę na to, że wystarczyły z grubsza dwa wieki, by pogańskie obyczaje, wprowadzone w dobie kontrreformacji, w XVIII wieku zaczęto uważać za mające katolicki rodowód.

                            Jeśli chodzi o czystość obyczajów, to tradycjonaliści często podkreślają dzisiejsze zepsucie i rozpasanie i dla kontrastu przywołują budujące przykłady, jak to dostojnie i poważnie traktowano kiedyś różne sprawy, na przykład życia i śmierci. Oto przykład, jak się zachowywano na cmentarzu:

                            Na cmentarzach odbywały się rozmaite uroczystości, m.in. kiermasze i odpusty. Produkowali się wówczas kuglarze, awanturowali włóczędzy. W rezultacie zdarzało się, że cmentarz przypominał w dni świąteczne wrzaskliwy jarmark. W dni powszednie pasły się tam kozy, krowy i inne czworonogi służby kościelnej, siłą rzeczy groby chłopskie ulegały więc szybkiej dewastacji, a miejsca w podziemiach kościołów zarezerwowane były wyłącznie dla szlachty i bogatych mieszczan.
                            Ibidem, s. 204.

                            A jeśli ktoś sobie przypomina utyskiwania kościelnych moralizatorów, krytykujących brak refleksji podczas świąt, przesadne akcentowanie ich materialnego charakteru i oddawanie się obżarstwu i opilstwu (znów w przeciwieństwie do wyimaginowanych ideałów z przeszłości), niech sobie przeczyta to:

                            Jadło świąteczne pałaszowano z niezrównanym apetytem, zapijano je ogromną ilością trunków. Zwyczaj wymagał, by święta traktować jako jedno pasmo obżarstwa i opilstwa. [...]
                            Poeta Potocki tak o tym pisał:
                            [...] co żywo na jutrznię się śpieszy.
                            Aż tam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo;
                            O mięsie myśląc, kwapi do stołu co żywo.
                            I nabożeństwo z głowy wyleci, i kościół,
                            Chce wraz powetować, co tak długo pościł.
                            Żre drugi, potem pije, tka jako do woru;
                            Ten chory, ów pijany, zapomni nieszporu28.

                            Ibidem, s. 401-402.
                            • donmarek Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 22.02.19, 07:55
                              >Jadło świąteczne pałaszowano z niezrównanym apetytem, zapijano ...
                              Tyczyło to bardzo niewielkiej grupy najbogatszych rodaków. Pospólstwo mogło jedynie raczyć się gorzałką od swojego właściciela. Zapijaną od czasu do czasu pod ledwo okraszone kartofle.

                              >Dawne zwyczaje, a nawet praktyki pogańskie zyskują wtedy jawną aprobatę Kościoła i stają się oficjalnie częścią jego tradycji.
                              Oczywiście. Trzeba było zrobić jakąś kolorową oprawę do nowo tworzonych świąt. A najlepiej do tego pasowały już zakorzenione. I dzisiaj nadal, tzw. kościół uważany jest za stróża, skarbnika narodowej historii i prawdziwej tradycji. A jaka jest prawda? Ten tzw. kościół UZURPOWAŁ SOBIE I NADAL UZURPUJE SOBIE PRAWO do bycia kimś nadzwyczajnym. Do bycia jakimś strażnikiem wszelkiej moralności. Przewodnikiem. A jaka jest rzeczywistość? Każdy MYŚLĄCY widzi !!! Wówczas wrogiem numer jeden był protestant, wyznawca prawosławia. Przecież jeszcze nie tak dawno, lata '30 ubiegłego stulecia, dzięki wstawiennictwu tzw. kościoła, siły rządowe PALIŁY I BURZYŁY świątynie innowierców. Głównie cerkwie.Żydzi? Byli potrzebni najbogatszym. Więc mogli się osiedlać. A, że przez wieki poniewierki, pogromów, etc, więc wykształcili w sobie cechy WSPÓLNOTY i SAMOOBRONY i dzięki temu chrześcijanie, nawet z pomocą niejakiego Adolfa H. nie unicestwili tego narodu. No a przed kilkoma wiekami mało który z poddanych ziemianina miał pojęcie o islamie.A teraz ... na czele każdej grupki przygłupów walczących z próbami budowy meczetu, stoi jakiś nawiedzony katolik !!! Nierzadko ksiądz katolicki.
                              • ur-nammu Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 22.02.19, 11:42
                                ur-nammu: Jadło świąteczne pałaszowano z niezrównanym apetytem, zapijano
                                donmarek: Tyczyło to bardzo niewielkiej grupy najbogatszych rodaków. Pospólstwo mogło jedynie raczyć się gorzałką od swojego właściciela. Zapijaną od czasu do czasu pod ledwo okraszone kartofle.
                                Z zacytowanego przeze mnie fragmentu wynika coś przeciwnego.
                                Widać to jeszcze lepiej, gdy się uwzględni większą partię tekstu:

                                [...] gorzej przedstawiało się ,,święcone" biedoty wiejskiej lub ubogich mieszczan, wszędzie jednak starano się w miarę możności przygotowywać sute i smakowite potrawy. Księża chodzili po domach, szczególnie bogatych, i poświęcali zastawione stoły, inni święcili przyniesione w koszach produkty w kościele.
                                [...]
                                Przed przystąpieniem do spożycia wielkanocnego jadła dzielono się poświęconym jajkiem, składając sobie przy tym życzenia. Czeladnicy miejscy na widok zastawionych stołów podśpiewywali:

                                Alleluja mistrzu! Chrystus zmartwychwstaje,
                                Dobywajcie kozika na święcone jaje!27

                                Jadło świąteczne pałaszowano z niezrównanym apetytem, zapijano je ogromną ilością trunków. Zwyczaj wymagał, by święta traktować jako jedno pasmo obżarstwa i opilstwa. Największe obżarstwo i opilstwo panowało po dworach dobrze sytuowanej szlachty.

                                Zbigniew Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII-XVIII wieku, Łódź 1975, s. 401.

                                Jest oczywiste, że świąteczny stół u bogacza wyglądał inaczej niż u biedaka, jednak wszędzie starano się o obfitość jadła, żeby odreagować uciążliwości właśnie zakończonego postu.
                                A na marginesie zaznaczę, że pospólstwo to średniozamożna ludność miejska (rzemieślnicy, kramarze itd.), plasująca się między patrycjatem a plebsem; jej przedstawiciele z pewnością nie mieli właścicieli.

                                ***

                                Przy okazji sprostuję błąd w innym miejscu cytatu:

                                Jest:
                                Aż tam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo;

                                Powinno być:
                                Aż nam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo;
                            • suender Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 23.02.19, 08:50
                              ur-nammu 21.02.19, 19:05

                              "Na cmentarzach odbywały się rozmaite uroczystości, m.in. kiermasze i odpusty. Produkowali się wówczas kuglarze, awanturowali włóczędzy. W rezultacie zdarzało się, że cmentarz przypominał w dni świąteczne wrzaskliwy jarmark. W dni powszednie pasły się tam kozy, krowy i inne czworonogi służby kościelnej, siłą rzeczy groby chłopskie ulegały więc szybkiej dewastacji, a miejsca w podziemiach kościołów zarezerwowane były wyłącznie dla szlachty i bogatych mieszczan."
                              [Ibidem, s. 204.]

                              "Jadło świąteczne pałaszowano z niezrównanym apetytem, zapijano je ogromną ilością trunków. Zwyczaj wymagał, by święta traktować jako jedno pasmo obżarstwa i opilstwa. [...]
                              Poeta Potocki tak o tym pisał:
                              [...] co żywo na jutrznię się śpieszy.
                              Aż tam znowu w kościele dłużej siedzieć ckliwo;
                              O mięsie myśląc, kwapi do stołu co żywo.
                              I nabożeństwo z głowy wyleci, i kościół,
                              Chce wraz powetować, co tak długo pościł.
                              Żre drugi, potem pije, tka jako do woru;
                              Ten chory, ów pijany, zapomni nieszporu28."
                              [Ibidem, s. 401-402.]


                              Bardzo dziękuję zw dwie w/w wklejki. Dlaczego?

                              - Bo na ich przykładzie widać jak na dłoni, jak najcenniejszym obiektem pod słońcem jest DUSZA ludzka.
                              Własnie o nią walczą na zabój największe moce we Wszechświecie: Siły Dobra (Omnipotent) kontra Siły Zła (Demon), a efektem ich pojedynczych stać, jest doraźna wygrana raz jednej raz drugiej strony. Natomiast końcowy sukces przypada tej sile za która się w finale tej walki opowie pojedynczy człowiek (decyzja jego wolnej woli!)!

                              - W młodości chodziłem na pielgrzymi do odległej o ok. 10 km. mieściny, gdzie jest słynącymi łaskami drewniany kościółek św. Trójcy. Stałym elementem pielgrzymkowego orszaku był udekorowany polnymi kwiatami wóz drabiniasty ciągniony przez również podobnie ustrojone konie. Ten wóz służył do okresowego podwożenia starszych co już ustwali w drodze.

                              W pielgrzymce "do" uczestniczył pobożnie zwykle nasz kościelny (wtedy ok. 50 lat). Ale w drodze powrotnej był wieziony cały czas na tym wozie (był za słaby by iść), bo w sąsiadującej ze świątynia gospodzie pod koniec pątnickiego dnia się "osłabił". Ogólnie oceniając, to on był bardzo aktywny i pracowity pracownik naszego kościoła, ludzie go mieli za b. życzliwego, uprzejmego i pomocnego człowieka (ja też). Choć dziś on już dawno nie żyje, jestem prawie pewien, że on już jest, albo niedługo będzie w Domu Ojca, gdyż jego opowiedzenie się w ostatniej fazie życia było pewnikiem za Najwyższym.
                              A jeżeli tak, to bierzmy z niego też przykład!

                              Łączę pozdrowienia ze Szczekocin.
                              • suender Re: Tworzysz własny katolicki komunizm? 23.02.19, 08:54
                                Korekta:

                                Bardzo dziękuję zw dwie w/w wklejki. ---> Bardzo dziękuję za dwie w/w wklejki.
                              • privus Demon, diabeł, szatan i inne Belzebuby 26.02.19, 23:28
                                I po dobrze zaliczonych praktykach zostałem księdzem ? :)
                                Ufff...
                                Dla uściślenia używanej przez Ciebie zamiennie na forum terminologii:
                                Demon (stgr. δαίμων daimon – dosłownie ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela, także: nadprzyrodzona potęga, dola; łac. daemon);

                                Diabeł (gr. διάβολος diábolos – oskarżyciel, oszczerca) – w judaizmie i chrześcijaństwie ogólna nazwa złych, upadłych aniołów;

                                Szatan (hebr. ‏שטן‎, satan – ‘przeciwnik’, ‘oskarżyciel’, ‘oszczerca’; gr. Σατανᾶς, Satanás; arab. ‏شيطان‎, Szajtan) – w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie jest to jeden z aniołów, który zbuntował się przeciwko Bogu i pociągnął do buntu inne anioły, główny sprawca zła na świecie. Niekiedy bywa utożsamiany z Lucyferem lub Belzebubem. Najczęściej uważany jest za najwyższego rangą demona, przywódcę wszystkich złych duchów. Inne imiona Szatana to: Mastema, Gadriel, Satanael, Samaël, Samiel, Siegel, Satan, anioł Edomu. W tradycji rabinicznej nosi on przydomek "szpetny".

                                Myślę, że warto to zapamiętać chociaż po to, by nie czarować naiwnych wiernych obcą terminologią daleką od jednoznaczności tych pojęć.

                                Niesamowite jest jednak to, że ktoś, kto mieni się nauczaczem religijnym - oprócz wielu bogobojnych zajęć - chce jeszcze prowadzić rekolekcje na forum.

                                Skorzystam w takim razie z okazji uprzejmie prosząc o wyjaśnienie dwóch skromnych acz istotnych dla mnie wątpliwości:
                                1) Co jest ważniejsze - tradycja, czy to co Bóg przekazał nam za pośrednictwem Biblii ?
                                2) Jak się ma filozofia chrześcijańska do filozofii katechizmu, bo w katolicyzmie w sensie stricto można mówić tylko o katechizmie jako filozoficznej konstrukcji tej religii ?

                                O ew. iluzjach możemy wymienić poglądy później i nie o to mi chodzi. Bardzo proszę o merytoryczną odpowiedź na postawione pytania. Chyba nie popełnię błędu twierdząc, że dla katolika zasadniczą kwestią powinna być ocena wiarygodności fundamentu wiary katolickiej, "Pisma Świętego". Ale jest to punkt widzenia ignoranta, któremu kiedyś zdarzyło się przeczytać tę fundamentalny dla katolicyzmu przekaz.
        • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 12:16
          Dzięki za wyczerpująca odpowiedz;
          Mysie jednak, ze radykalizujesz statystyki polskiej - katolickej religijności, poczucia przynależności i identyfikacji z religia. Statystyki, które na tle unifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła.
          Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow gdzie dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale przeniosłeś ja na kościół.
          Zupełnie jakbyś nie rozumiał religii istoty jej obrzędu, indywidualnej chęci podzielenia się duchowością..a nie, jak jej z niechęcią przypisujesz,-„żerowania” ., na cudzej własności intelektualnej.
          Właśnie twój niemiłosierny(!) krytycyzm w stosunku do materii, która porusza twój wątek, wzbudził moje zdziwienie i wątpliwości.


          • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 14:57
            kalllka: Mysie jednak, ze radykalizujesz statystyki polskiej - katolickej religijności, poczucia przynależności i identyfikacji z religia. Statystyki, które na tle unifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła.
            Może zamiast ciskania pustymi zarzutami wykażesz na konkretach, w którym miejscu radykalizuję statystyki (uff, trudno o bardziej kuriozalne sformułowanie) i przywołasz z nich dane potwierdzające, że mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła. Do dzieła!

            kalllka: Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow gdzie dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale przeniosłeś ja na kościół.
            Powtarzasz się, że jesteś zaskoczona tym czy owym. Może dla odmiany – oprócz opisu własnych doznań – zdobędziesz się na coś merytorycznego?

            kalllka: Zupełnie jakbyś nie rozumiał religii istoty jej obrzędu, indywidualnej chęci podzielenia się duchowością..a nie, jak jej z niechęcią przypisujesz,-„żerowania” ., na cudzej własności intelektualnej.
            Ach, ileż to już razy słyszałem od święcie wierzących we własną rację, że ci, którzy tej naiwnej wiary nie podzielają, czegoś nie rozumieją. Postaraj się o coś oryginalniejszego i inteligentniejszego, bo te wyświechtane chwyty są nudne.
            Aha, i czytaj uważniej to, do czego się odnosisz. Ja nie pisałem o żerowaniu na cudzej własności intelektualnej, lecz o żerowaniu na społeczeństwie i państwie, czyli nieuczciwym wykorzystywaniu materialnym ludzi i instytucji.

            kalllka: Właśnie twój niemiłosierny(!) krytycyzm w stosunku do materii, która porusza twój wątek, wzbudził moje zdziwienie i wątpliwości.
            Ludzie rozsądni oceniają jakość krytyki według jej rzetelności i merytoryczności. Miłosierdzie (lub jego brak) jest przy takiej ocenie nieistotne. Najwyższy już czas to zrozumieć.
            • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 16:40
              Krótko- uważam, ze b. rozsądnie oceniłam twoja wypowiedz jako niemiłosierne krytykanctwo; choćby z jednego powodu;
              laicyzacja „młodej” Polski, która posuwa się proporcjonalnie do europejskich trendów/, na co wskazują dane statystyczne z twojego opracowania/ nie ma nic wspólnego z
              „żerowaniem” kościoła jako wspolnoty wiernych. Badania potwierdzającego twoje „rzetelne i merytoryczne” wnioski - nie ma.
              • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 16:58
                kalllka napisała:
                nie ma nic wspólnego z „zerowaniem” kościoła jako wspólnoty wiernych....
                I zapomniała dopisać :
                ... na społeczeństwie.

              • awariant Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 19:18
                kalllka napisała:
                > nie ma nic wspólnego z „żerowaniem” kościoła jako wspolnoty wiernych na społeczeństwie.

                Jeśli mamy być konsekwentni, to wobec wcześniejszej twojej wypowiedzi:
                Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow gdzie
                dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale przeniosłeś ja na kościół.

                powinniśmy potraktować PZPR jako wspólnotę świadomych swych praw robotników.

                Ur-nammu pisząc o Kościele na pewno nie miał na myśli wspólnoty wiernych,
                ale scentralizowaną instytucję kierującą się pragmatyzmem władzy, a nie interesem
                traktowanej instrumentalnie nieokreślonej bliżej "wspólnoty wiernych". Kościół jest
                w takim samym stopniu wyrazicielem poglądów wiernych, jak Partia klasy robotniczej.
                • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 21:33
                  ... pewnie nie miał/ na myśli wspólnoty wiernych/ ale przedmiotem dyskusji /opracowania danych/ była religijność, ta zaś /i według podanych statystyk także/ wynika, ze wspólnoty wiernych. Nie wiem tez skąd przekonanie, ze kościół to scentralizowana instytucja kierująca się pragmatyzmem władzy a nie interesem traktowanej... itd.
                  Kościół z założeni to dokładnie określona wyznaniem wiary- wspólnota.
                  Nie reprezentuje żadnych jej interesów ani nie wyraża żadnych jej poglądów.
                  Zupełnie inaczej niż ideologie, partie i propaganda. Proste.

                  • awariant Re: Trendy we współczesnej religijności 17.02.19, 22:13
                    kalllka napisała:
                    > Kościół z założeni to dokładnie określona wyznaniem wiary- wspólnota.

                    Owszem, istnieje i taka definicja Kościoła, niemniej w wypowiedziach, do których się odnosiłaś
                    pod pojęciem Kościół kryje się organizacja wyznaniowa, instytucja międzynarodowa z siedzibą
                    w Watykanie prowadząca działalność również w Polsce, a zwana Kościołem rzymskokatolickim.

                    Natomiast przedstawione przez ur-nammu opracowanie "The Age Gap in Religion Around the World"
                    operuje bardziej ogólnym pojęciem "religion" i nie zajmuje się sytuacją w konkretnych Kościołach.

                    O "wspólnocie określonej wyznaniem wiary" niestety trzeba pisać w cudzysłowach, bo wielość
                    różnych Kościołów i ich wzajemne walki nie pozwalają użyć słowa wspólnota w normalnym znaczeniu.
                    • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 18.02.19, 16:39
                      Pewnie istnieją, tak jak ta „twoja” definicje kościoła/ kościołów.
                      Ale ta podana przeze mnie jest po prostu słownikowa i przyjęta przez większość wyznawców/ kościołów- religii/
                      • awariant Re: Trendy we współczesnej religijności 18.02.19, 21:28
                        kalllka napisała:
                        > ... i przyjęta przez większość wyznawców/ kościołów- religii/

                        Raczej nie.
                        en.wikipedia.org/wiki/List_of_Christian_denominations
                        • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 19.02.19, 15:59
                          Raczej tak: pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_(teologia)
                          Choć nie przepadam za wiki, w przypadku tego hasła, rzetelnie wypełniła ona encyklopedyczne zadanie; sięgając do źródeł nazwy, a także przykładów innego znaczenia, także takiego który ty i ur_nammu, uznaliscie za najistotniejszym, budując na nim swoją tezę.. o przewodniej roli kościelnego instytucjonalizmu, upartyjnieniu i ideologizacji wiary.
                          I już na marginesie dodam, ze kościół jako zbiór /zbór/ meczet/ synagoga- miejsce wspólnoty wiary, był jest i chyba nadal będzie jedynym schronieniem dla istoty człowieczeństwa- mistycyzmu- spotkania ducha i ciała.
                          • pocoo Re: Trendy we współczesnej religijności 19.02.19, 16:21
                            kalllka napisała:

                            > I już na marginesie dodam, ze kościół jako zbiór /zbór/ meczet/ synagoga- miejs
                            > ce wspólnoty wiary, był jest i chyba nadal będzie jedynym schronieniem dla is
                            > toty człowieczeństwa- mistycyzmu- spotkania ducha i ciała.

                            Przepisywanie bez zastanowienia się.
                            Czym dla ciebie jest istota człowieczeństwa? To mistycyzm spotkania ducha i ciała?
                            Jeże kościoły tylko zwiedzam, to co? Jestem zimną , wyrachowaną i podłą suką?
                            Czuję się lepszą niż ci, którzy do przebywają w kościołach i modlą się w blasku fleszy i kamer.
                            Jestem lepszą od tych, którzy mają jeszcze w ustach smak komunikantów, a po wyjściu z nabożeństwa wstępuje w nich "całe piekło". Nie znam wierzącego, który nie byłby zakłamany do granic możliwości. Świątynia "jest schronieniem dla istoty człowieczeństwa"? Przerażasz mnie.
                            • donmarek Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 08:38
                              Nic dodać. Nic ująć.
                              Cała historia tzw. kościoła, papiestwa, etc, to jeden niekończący się ciąg kłamstwa, obłudy, hipokryzji i zbrodni! Trucie przeciwników w walce o tron, krucjaty i wojny religijne, św. inkwizycja, sedes stercoraria, pedofilia i jej ukrywanie, etc, etc. Proboszczowie niczym udzielni feudałowie decydują kogo pochowają i za ile! A niejaki prałat Jankowski !!! I to niby miałoby być to schronienie dla istoty człowieczeństwa ???
                              • pocoo Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 09:55
                                donmarek napisał:

                                > Cała historia tzw. kościoła, papiestwa, etc, to jeden niekończący się ciąg kłam
                                > stwa, obłudy, hipokryzji i zbrodni! Trucie przeciwników w walce o tron, krucjat
                                > y i wojny religijne, św. inkwizycja, sedes stercoraria, pedofilia i jej ukrywan
                                > ie, etc, etc. Proboszczowie niczym udzielni feudałowie decydują kogo pochowają
                                > i za ile! A niejaki prałat Jankowski !!! I to niby miałoby być to schronienie d
                                > la istoty człowieczeństwa ???
                                >
                                Właśnie tak wygląda i taki jest Katolicki Powszechny Kościół Apostolski założony przez Jezusa.
                                Widać, czym dla katolików jest człowieczeństwo.
                                Kościół jest zawsze był schronieniem dla zbrodniarzy i dewiantów.
                                • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 12:00
                                  Czy w Biblii jest jakaś wzmianka o tym, że Jezus chciał założyć własny kościół? Być może coś pominąłem, ale nic takiego sobie nie przypominam a na pewno nie wynika to z ewangelii Mateusza.
                                  • awariant Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 16:23
                                    > Czy w Biblii jest jakaś wzmianka o tym, że Jezus chciał założyć własny kościół?

                                    Może i za życia nie chciał, ale po śmierci nie umiał odmówić.
                                    • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 18:20
                                      Czyli znowu ktoś spadł z konia i dostał olśnionego widzenia?
                                      Ciekawe, że ta cała religia kształtowana jest nawet nie pod Biblię, ale pod czyjeś mroczne widzenia.
                                  • donmarek Re: Trendy we współczesnej religijności 21.02.19, 10:18
                                    >Czy w Biblii jest jakaś wzmianka o tym, że Jezus chciał założyć własny kościół?
                                    Nie tak winno brzmieć pytanie, ale:
                                    co z Jezusa, z boga jest w katolicyzmie ??? Toć nawet tzw. dekalog nie jest tym co - podobno - przekazał bóg Mojżeszowi. Nie mówiąc już o tzw. ewangeliach i innych świętych pismach, stworzonych kilkadziesiąt, kilkaset lat po jego tzw. narodzinach?
                                    • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 25.02.19, 22:31
                                      Katolicyzm czerpie z najprzeróżniejszych tradycji, nafaszerowanej wręcz fantastycznymi legendami. Przy takich spekulacjach tradycja katolicka wyrasta ponad tzw. Pismo Święte:
                                      husyta.wordpress.com/2009/05/12/tradycja-kosciola/

                                      W dyskusjach nie we wszystkim się z nim zgadzałem i najczęściej mieliśmy odmienne poglądy. W tym wypadku trudno jest jednak nie przyznać mu racji.
                      • ur-nammu Re: Trendy we współczesnej religijności 19.02.19, 17:58
                        kalllka: laicyzacja ... nie ma nic wspólnego z „zerowaniem” kościoła jako wspólnoty wiernych
                        kalllka: Pewnie istnieją, tak jak ta „twoja” definicje kościoła/ kościołów. Ale ta podana przeze mnie jest po prostu słownikowa i przyjęta przez większość wyznawców/ kościołów- religii/
                        Skoro zeszłaś na definicje słownikowe, to mogę jedynie wyrazić zdumienie, że nie zadałaś sobie trudu zajrzenia do stosownego słownika; gdybyś tak uczyniła, dowiedziałabyś się, że ten konkretny termin – jak zresztą wiele innych – ma więcej niż jedno znaczenie:

                        kościół
                        1. Kościół «wspólnota ludzi jednego wyznania, zwłaszcza wspólnota chrześcijańska»
                        2. «budynek, miejsce modlitwy chrześcijan»
                        3. Kościół «instytucja kościelna reprezentowana przez duchownych»


                        Nie trzeba wiele, żeby się zorientować, że w moim tekście termin Kościół jest używany w trzecim znaczeniu zarejestrowanym przez SJP PWN:
                        ur-nammu: Jeśli chodzi o obecną pozycję Kościoła w Polsce, to – jak już napisałem – jest ona nieadekwatna do realnego oddziaływania tej instytucji na społeczeństwo.
                        Dodam, że w moich wpisach w tym wątku jest więcej fragmentów wyraźnie odnoszących się do Kościoła jako instytucji, nie do rozmytej wspólnoty wiernych.

                        Jest przygnębiające, gdy do dyskusji przystępują osoby, które nie umieją się odnieść do meritum, a zamiast tego brną w manipulacje. Taką manipulacją jest twoja próba zastąpienia mojego wyraźnie zadeklarowanego stanowiska, w którym traktuję Kościół jako instytucję, przez nieadekwatne w tym wypadku sformułowanie opisujące Kościół jako wspólnotę. W kwestiach omawianych w tym wątku jest to zresztą niedorzecznością, bo podmiotowość wspólnoty złożonej z wiernych Kościoła jest porównywalna z podmiotowością mieszkańców państw rządzonych autorytarnie czy totalitarnie. Podmiotowość ta jest jedynie fasadą, bo tak wierni Kościoła, jak mieszkańcy poddani władzy reżimów nie mają wpływu na to, co się dzieje w Kościele czy państwie, gdyż decyzje zapadają w instytucjach, których kierownictwo nie jest przez wiernych Kościoła czy mieszkańców poddanych władzy reżimów ani wybierane, ani w żaden inny sposób kontrolowane.

                        kalllka: Kościół z założeni to dokładnie określona wyznaniem wiary- wspólnota. Nie reprezentuje żadnych jej interesów ani nie wyraża żadnych jej poglądów.
                        Gdyby nie to, że zwykle piszesz fatalną polszczyzną, po tej uwadze zaproponowałbym ci, żebyś spróbowała sił w pisaniu bajek.

                        I jeszcze jedno:
                        kalllka: Statystyki, które na tle unifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozwijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła.
                        Poprosiłem cię, żebyś tę swoją wypowiedź podbudowała statystykami, na które się sama powołujesz. Twoje milczenie oznacza, że nakłamałaś o tym, co statystyki pokazują.
                        Ach, ta religiancka istota człowieczeństwa, jakże często załgana, a zwykle też na bakier z rozumem.
                        • kalllka Re: Trendy we współczesnej religijności 23.02.19, 22:34
                          Dyskusja, dotyczyła twojej nieadekwatnej właśnie, oceny. napastliwej i z założenia, deprecjonującej oceny kościoła katolickiego w Polsce. Oceny odbiegającej od zalozonego sumie, bardzo fajnego tematu.
                          Co do statystyk, z amerykańskiego opracowania dotyczących religijności., , któreś bardzo tendencyjnie -nie na temat skomentował, przejrzałam i na ich podstawie właśnie, pozwoliłam sobie na komentarz twojego nielogicznego wtrętu o polskim kościele. Położyłeś wątek ostatecznie, a polegles zupełnie jako dyskutant oddając się własnej ślepej nienawiści- antyreligijnemu pospólstwu.
                          • privus Lekcja kościelnej miłości :) 24.02.19, 17:23
                            kalllka napisała:

                            > ... Położyłeś wątek ostatecznie, a polegles zupełnie jako dyskutant od
                            > dając się własnej ślepej nienawiści- antyreligijnemu pospólstwu.

                            Trudno nie zauważyć, że całą sobą zmieściłaś się w problematyce zawartej w tytule wątku :)
                            • kalllka Re: Lekcja kościelnej miłości :) 24.02.19, 22:15
                              Co masz na myśli, wytłumacz swoimi słowami, proszę.
                              Z góry dzięki.
                              • awariant Re: Lekcja kościelnej miłości :) 24.02.19, 23:09
                                > Co masz na myśli, wytłumacz swoimi słowami, proszę.

                                Czytaj uważniej - podpowiedź privus zawarł w tytule swojego postu.
                                • kalllka Re: Lekcja kościelnej miłości :) 24.02.19, 23:26
                                  ...zdaje się ,ze to bardziej nadpowiedz.
                                  I szczerze przyznam nie podoba mi się taki sposób „podpowiadania czyli wciskania swoich farmazonów..
                                  Wiec jeszcze raz prośba do priviusa by wyjaśnił swoimi słowami o co mu chodziło bo może niepotrzebnie o pustote i tanie cwaniactwo go posądzam..


                              • privus Re: Lekcja kościelnej miłości :) 24.02.19, 23:35
                                Temat wątku założonego przez ur-namu - jak zapewne wiesz - brzmi: "Trendy we współczesnej religijności". Jego spokojna ocena zjawiska oparta została na konkretnie wskazanych źródłach i nie nosiła żadnych insynuacji ad personam. W pełni rozumiem, że niezbyt obiecująca ogólna ocena dotycząca perspektyw rozwoju współczesnej religijności, w tym także tendencji katolicyzmu w Polsce, mogła wzbudzić niechęć do wyciągającego wnioski dla wrażliwego dla Ciebie tematu. Brak dystansu przekonanych wiernych do praktyk Kościoła katolickiego niejednokrotnie zaważył już na jego opinii, ocenie, stosunku do niego i wielu rozłamach. Tego nie da się zamieść pod dywan żadnymi atakami personalnymi podbudowanymi jedynie własnymi uczuciami. Nie ur-namu tworzy tu scholastyczny punkt wyjścia do dalszej dyskusji, czego po Twoim poście udowadniać nie trzeba. Możesz mieć oczywiście odmienne zdanie, ale nie sądzę, by Twoje stanowisko czy zaprzeczenia zaprzeczenie mogły cokolwiek zmienić w ocenie występującego zjawiska. Ortodoksja w swej istocie nigdy dobrze nie służyła nie tylko katolicyzmowi. Myślę, że świadomość tego mogła by znacznie znacznie ucywilizować formę prowadzonej dyskusji.
                                • kalllka Re: Lekcja kościelnej miłości :) 25.02.19, 00:04
                                  Długo i nie na temat piszesz.
                                  Wyjaśni mi wiec juz tylko po cos zmienił topik?

                                  • privus Re: Lekcja kościelnej miłości :) 25.02.19, 12:07
                                    Do refleksji trzeba dorosnąć. Wpojonym religijnym serwomechanizmem upraszczasz sobie rzeczy skomplikowane komplikując jednocześnie te najprostsze.
                                    • ur-nammu Re: Lekcja kościelnej miłości :) 25.02.19, 13:44
                                      privus: Do refleksji trzeba dorosnąć. Wpojonym religijnym serwomechanizmem upraszczasz sobie rzeczy skomplikowane komplikując jednocześnie te najprostsze.
                                      Nic dodać, nic ująć – trafiłeś w sedno.

                                      Niestety, uchwycona wyżej przypadłość dotyczy nie tylko tej konkretnej użytkowniczki, lecz w ogólności zdecydowanej większości osób, które w Internecie manifestują swoją wiarę religijną. Rozmowa z takimi ludźmi jest przedsięwzięciem jałowym, bo zwykle brak im podstawowych kompetencji pozwalających na rzeczowe odniesienie się do napotkanej argumentacji, a więc choćby rudymentarnej wiedzy o poruszanej kwestii, umiejętności wykorzystywania informacji zawartych w dostępnych danych, wyciągania prawidłowych wniosków, tworzenia wypowiedzi spójnych i logicznych, gotowości do zetknięcia się z poglądami wykraczającymi poza zaszczepioną im monokulturę własnej religii. Tak to jest, gdy irracjonalna emocja przyćmiewa rozum. Żenada!
                                      • privus Re: Lekcja kościelnej miłości :) 25.02.19, 16:27
                                        Wręcz żenujące jest to, że bezmyślnym promowaniem suchych i naiwnych dogmatów religijnych na forach bez znajomości ich źródeł historii robią niedźwiedzią przysługę nie tylko sobie, ale także własnej religii. Jest jeszcze gorzej, gdy z tego punktu widzenia chcą uczynić ideologią społeczną i wypowiadać się w imieniu Boga. Topienie ludzi w wodzie, g.... lub miodzie zapisało się już w historii znaczonymi kartami. Niestety bardzo poważna część tego gremium wydaje się nie tylko błądzić w swej nieświadomości, ale żyć również w stylu uszczęśliwiania innych swoją wpojoną od kołyski jedynie słuszną racją.
          • edico Wątpliwości współczesnej religijności 17.02.19, 20:29
            > Mysie jednak, ze radykalizujesz statystyki polskiej - katolickej religijności,
            > poczucia przynależności i identyfikacji z religia. Statystyki, które na tle u
            > nifikacji wszystkiego i wszystkich, pokazują ze mamy świadomość potrzeb rozw
            > ijania się zgodnie z odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako
            > kościoła.
            Jest to Twój punkt widzenia na funkcjonowanie katolicyzmu. Unifikacja katolicyzmu ma już swoją historię przejmując wierzenia i tradycje tych religii, których nie udało się zwalczyć mieczem. W Polskim katolicyzmie takich przykładów wcale nie brakuje. Odniesienie "odwieczna/praktykowana/ tradycja- łonie zbiorowosci jako kościoła" ma wprawdzie swoje uzasadnienie, bo od IV wieku rzeczywiście tych wieków trochę minęło. Ale katolicyzm z tamtego okresu ma niewiele wspólnego z dzisiejszym.

            > Wciąż jestem zaskoczona tonem twojej wypowiedzi, zwłaszcza tych jej fragmentow
            > gdzie dałeś wyraz własnej antypatii do instytucji ideologicznej- partii ale prz
            > eniosłeś ja na kościół.
            Szerzenie ideologii religijno-partyjnej nie jest wcale obce temu kościołowi. Poczynając od działalności św. Stanisława po przez Grunwald do Targowicy włącznie, trudno jest wnioskować o tworzeniu partii sprzyjających temu państwu, w którym funkcjonuje. Zresztą sama historia Włoch wcale temu także nie przeczy. Wysłaną przez papieża Grzegorz XIII pomoc wojskową do Irlandii również trudno zaliczyć jest do pozytywnych kart tego Kościoła. O państwie kształtowanym przez papieży wiele mówi także najnowsza historia. A przecież nie o słowa tutaj chodzi, ale o fakty i czyny.

            > Zupełnie jakbyś nie rozumiał religii istoty jej obrzędu, indywidualnej chęci p
            > odzielenia się duchowością..a nie, jak jej z niechęcią przypisujesz,-„żerowani
            > a” ., na cudzej własności intelektualnej.
            Obrzęd religijny jest niczym innym, jak system uprawianych czynności pozwalających na uzyskanie zamierzonego u wyznawców celu. Podobny cel zawiera w sobie magia, od której religie też nie są wolne. Duchowość - którą tu przytaczasz – jest pojęciem na tyle wieloznacznym oraz na tyle irracjonalnym, że nie daje się jej wyjaśnić przez żadne doświadczenie z użyciem rozumu. Zresztą i tak najczęściej kojarzona jest z działaniem sił nadnaturalnych, albo ze szczególnym (i jakże często z wartościującym epitetem "wyższym") wymiarem psychiki. Wątpię, czy kierowanie się duchowymi emocjami przy opisywaniu tego co nas otacza jest w tej dziedzinie dobrym rozwiązaniem.

            > Właśnie twój niemiłosierny(!) krytycyzm w stosunku do materii, która porusza
            > twój wątek, wzbudził moje zdziwienie i wątpliwości.
            Pojęcie krytycyzm zazwyczaj odnosi się do zdolność obiektywnej oraz zgodnej ze stanem faktycznym oceny otaczających nas zjawisk, ludzi a także własnych przeżyć i postaw. Może uprzejmie wskażesz mi, gdzie i w którym to miejscu mój - jak twierdzisz - "niemiłosierny krytycyzm w stosunku do materii" wzbudza Twoje "zdziwienie i wątpliwości" jako zarzewia krytyki materii a nie mitologii opartej na dogmatach ?

            Pozdrawiam
            • edico Re: Wątpliwości współczesnej religijności 17.02.19, 20:32
              Powyższy post odnosi się do wypowiedzi kalllka
    • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 14.02.19, 22:08
      Nierównowaga między siłą Kościoła w stosunku do lekceważonej przez Kościół demokracji zauważalna była przynajmniej już dwadzieścia parę lat temu. Cichy dyktat kościoła zaczął się już w roku 1989 za czasów Mazowieckiego. Dlatego szybko go usunięto. Następnie Suchocka dokonała rzezi na stanowisku Mazowieckiego i później poszło już wszystko w kierunku tworzenia państwa piso-kościelnego.
    • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 20.02.19, 18:22
      Przeżyłem już parę katolickich końców świata, przeżyję w nie mniej dobrym samopoczuciu Twoje przepowiednie :)
    • privus Jeden z trendyów współczesnej religijności 25.02.19, 21:54
      "- Sobotnia manifestacja w sprawie TV Trwam była próbą zakwestionowania prawa. O. Rydzyk uznaje, że prawo powinno być podporządkowane jemu. Te wszystkie ostatnie manifestacje delegitymizować chciały demokratycznie wybrane władze. Jak czytałem napisy na transparentach, to przerażenie mnie ogarniało. Bo mamy do czynienia z próbą skonstruowania wielkiego ruchu, który mówi: ''Precz z tym państwem!''. Mi to przypomina sytuację w weimarskich Niemczech, gdzie republika została obalona na skutek wielkich masowych, nacjonalistycznych ruchów. Przy dużym udziale o. Rydzyka, Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się skonstruować nowy ruch narodowy o cechach nacjonalistycznych. Najbardziej zaniepokoiło mnie to, co się działo podczas wieczornej demonstracji przez Pałacem Prezydenckim, kiedy znowu zaatakowano dziennikarzy i kamerzystów telewizji mainstremowej, jak je nazywa Radio Maryja. Bo przecież o. Rydzyk od dawna mówi o mediach polskojęzycznych, ale nie polskich i oskarża wszystkie media - na czele z ''Gazetą Wyborczą'' - że są nienarodowe. I dlatego powiedzmy to wprost: idzie nacjonalizm - mówi prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniewrsytetu Warszawskiego, dzisiejszy gość programu ''Rozmowy Agnieszki Kublik''"
      wyborcza.pl/12,82983,11606568.html
      Wstawiłem całość, ponieważ tego typu teksty szybko znikają z netu.
    • feelek Re: Trendy we współczesnej religijności 01.03.19, 02:45
      Chciałbym zapytać czy postawa religijna typu thinkable jest w tym roku trendy?
      Co na ten temat myśli czołowy czołg myśli [leading think tank] z czołowego The Petersburgian University of the Future Kingdom of Moldova ?
      Jaka długość myśli jest trendy w tym roku?
      Myśl midi, mini czy maksi?
      A kolor myślenia jaki trendy jest?
      Blue czy całkiem schwartz? A może: Schwartz- blond?
      Proszę o serio przemyślenia ponieważ nie chciałbym być out of main stream, co, jak wiadomo grozi religijnym wykluczeniem i bezreligijnością, czego chciałbym uniknąć.
      • ur-nammu Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 11:37
        @feelek

        Szanowny kandydacie,
        dziękuję za nadesłanie pracy konkursowej.
        Niestety, twoje zgłoszenie wpłynęło zbyt późno i nie może być uwzględnione przy obsadzeniu roli błazna w tym wątku. Mam nadzieję, że ta odmowa nie podziała na ciebie zniechęcająco i że nadal będziesz doskonalił swój błazeński kunszt.

        Życzę powodzenia w przyszłych próbach.
        U.
        • kalllka Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 12:20
          Zrobiłeś się okropny ur-nammu.why?
          Feelek był niezwykle delikatny żartując z ciebie.
          szkoda marnować potencjał forum na prywatne nienawiści. Przypominam, ze jeden wątek już zmarnowałeś.
          Niemniej buziaki uściski i wszystkiego mądrego życzę. K
          • ur-nammu Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 13:44
            kalllka: Feelek był niezwykle delikatny żartując z ciebie.
            Ja też byłem niezwykle delikatny, żartując z niego.

            kalllka: Przypominam, ze jeden wątek już zmarnowałeś.
            Ależ skąd! Ty w nim przecież pisałaś, a to oznacza, że całość została wydźwignięta na „najwyższy” możliwy poziom.
            A bardziej poważnie: Często zastępujesz sobie wiedzę o faktach klepaniem mantry?

            kalllka: : Niemniej buziaki uściski i wszystkiego mądrego życzę.
            Ja również życzę ci wszystkiego mądrego, choć nie ukrywam, że za właściwsze uważam określenie: zmądrzenia.
            Buziaków i uścisków nie odwzajemniam, bo nie interesują mnie internetowe przygody.
            • kalllka Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 16:46
              Ej tam głupstwa pleciesz. Własna złośliwość próbujesz przypisac mądrości. Ot, co.

              • feelek Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 02.03.19, 02:04
                Ale lasciate Kallka. Inaczej: odpuścić trzeba panu nabzdyczonemu.
                Poczucia humoru potrzeba w zupełnie innych okolicznościach:
                gdy trzeba komu zauważyć, że zwyczajnie przegiął.
                I to się nazywa: dystans do siebie samego.
                Ale to nie jest nieodzowne aby oddychać.
                [Choć nie zawsze jest wiadomo: po co.
                To oddychanie.]
                Z litości:
                eot.
          • feelek Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 15:26
            Jeśli urnammu nie przyjmuje wersji kaba [ret] na temat wątku, co religie traktuje jak doktorat wizarzystki, to tylko dobrze.
            Doprawdy: religia, wyznanie, konfesja, coś, co jest dla ludzi jak najb. poważne{: jak widzę ile życia poświęcają moi bliscy [niektórzy] na odmawianie katolickiej mantry {Zdrowaś Mario, Zdrowaś Mario, Zdrowaś Mario, Zdrowaś, Zdrowaś [x50(X150)]}}, coś takiego można traktować w kategorii: trendy?

            Aż się prosi, aby wyśmiać takie podejście.
            Niestety talentu Monty Pytonów nie posiadam.
            • ur-nammu Re: Konkurs na obsadzenie roli błazna 01.03.19, 16:39
              feelek: Jeśli urnammu nie przyjmuje wersji kaba [ret] na temat wątku, co religie traktuje jak doktorat wizarzystki,
              „Genialne” rozumowanie, z którego wynika, że przyjęcie wersji kabaretowej powinno się przejawiać zachwytem nad każdym głupawym dowcipem. Zdradzę ci tajemnicę: żeby coś ująć dowcipnie i jednocześnie inteligentnie, trzeba mieć stosowną wiedzę, inteligencję i poczucie humoru. U ciebie tych elementów nie dostrzegam, więc sądzę, że możesz błaznować do woli, a w najlepszym razie będziesz tylko cyrkowym klaunem z pomalowaną facjatą, nigdy Stańczykiem.
              Powyższe nie zmienia faktu, że wizarzystki, nawet takie z potrójnym l w nazwaniu, mogą być twoimi występami zachwycone.
    • privus Re: Trendy we współczesnej religijności 04.12.22, 23:50
      Jakie tam trendy. To metoda nabijania naiwnych w patchwork znana od tysiącleci. Zręcznie tę samą metodę wykorzystał Lenin, co zmusiło Watykan do połączenia się ze wszystkimi siłami w obronie wyraźnie swego nadwyrężonego zaufania.
      • alx_rener12345 Re: Trendy we współczesnej religijności 05.12.22, 00:39
        privus napisał:

        > Jakie tam trendy. To metoda nabijania naiwnych w patchwork znana od tysiącleci.
        > Zręcznie tę samą metodę wykorzystał Lenin, co zmusiło Watykan do połączenia si
        > ę ze wszystkimi siłami w obronie wyraźnie swego nadwyrężonego zaufania.

        Też uważam, że cesarz Konstantyn tak naprawdę był ateistą. I dobrze wiedział co robi. Całe jego chrześcijaństwo i nawrócenie to scam dla ludu. Prawda niestety była inna. Wiedział, co może na tym osiągnąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka