Dodaj do ulubionych

Karolina Kózkówna

14.06.14, 20:13
Nie wiem, czy już kiedyś o tym nie pisałam. Ale nie mogę, ile razy na to natrafiam, to mnie biorą diabli.

Myślałam, że od jakiegoś czasu Kościół stara się troszkę odsunąć w cień sprawę bł. Karoliny. Bo sam powód jej beatyfikacji był zawstydzająco anachroniczny - Jan Paweł II powiedział wtedy otwartym tekstem, że "oddała swoje młode życie, kiedy trzeba było je oddać, aby obronić swą kobiecą godność". Beatyfikował ją i ogłosił patronką "czystości" za to, że zginęła i nie dała się zgwałcić.

Parę lat temu było głośno o akcji jakichś pierścionków czystości pod patronatem bł. Karoliny - młodzież miała przysięgać, że nie będzie uprawiać seksu aż do ślubu. Ale potem trochę ucichło i czytałam gdzieś nawet artykuł jakiegoś księdza, który próbował jakoś "odkręcić" ten kult bł. Karoliny - pisał, że to raczej chodzi o bycie ofiarą przemocy nad kobietami itp.

Ale właśnie natrafiłam na taki kwiatek: www.e-espe.pl/swiety-o-powolaniu/normalna-dziewczyna-ktora-byla-swieta/567
XXI wiek posuwa się coraz dalej, a Kościół dalej swoje.

Patrząc na jej męczeństwo, trzeba powiedzieć, że to był wyczyn heroiczny i bardzo męski.
:-D :-D :-D Komplement! :-D :-D :-D
Mogłam się powstrzymać, ale nie chcę: Broniła się tak, jak mężczyzna napadnięty przez geja broniłby dostępu do swego tyłka. Przepraszam, musiałam.

To wydarzenie zachęca do zachowywania czystości – ona walczyła do końca i za swoją wolność postanowiła oddać życie.
-Bo gwałt to utrata czystości. Jak za starych, dobrych czasów JPII.

A teraz uwaga. Nieporadna próba poruszenia tematu przemocy wobec kobiet:
Ale jej męczeństwo przemawia też do facetów. Nie możemy łatwo oceniać, ale fakty są takie, że ojciec ją zostawił, chłopcy, którzy schowali w lesie konie nie reagowali, jak Karolinę popędzał rosyjski żołnierz a sam morderca też był przecież mężczyzną. Mężczyźni zawiedli. Widać tu kryzys męskości.
- A więc kryzys męskości był już 100 lat temu?! Przed soborem?? Przed rewolucją seksualną?? Przed genderem??? :-D
Obserwuj wątek
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Karolina Kózkówna 14.06.14, 20:57
        Zdaje mi się, że to jest znana święta zwłaszcza na Podkarpaciu i w Małopolsce, bo pochodziła z rejonu Tarnowa i w Tarnowie JPII ją beatyfikował w latach 80. Więc gdy byłam mała, to w moim regionie w kościołach księża dużo bębnili o Karolinie. Chociaż tak jakoś na okrągło, że przez wiele, wiele lat nie mogłam załapać o co z nią w ogóle chodziło. Dorośli też nie tłumaczyli tego za dokładnie. Chyba w gruncie rzeczy mieli poczucie, że coś jest w tej sprawie nie halo. Więc długo byłam przekonana, że chodziło o to, że po prostu beatyfikowano ją za to, że była zamordowana przez rosyjskiego żołnierza. Gdy w końcu dotarło do mnie, o co dokładnie chodziło, to mnie diabli wzięli, że tyle za mojej pamięci się trąbiło o tej Karolinie, a okazuje się, że z takiego powodu!
      • mary_ann Re: Karolina Kózkówna 14.06.14, 23:06
        Łaknienie łaknieniem, ale póki nie zostanie zaspokojone, myślę sobie nieśmiało, że sama też mogłabyś coś z tej perspektywy napisać. Ja w każdym razie z przyjemnością bym Cię poczytała.
        • beznickova Re: Karolina Kózkówna 14.06.14, 23:15
          > Łaknienie łaknieniem, ale póki nie zostanie zaspokojone, myślę sobie nieśmiało,
          > że sama też mogłabyś coś z tej perspektywy napisać. Ja w każdym razie z przyje
          > mnością bym Cię poczytała.

          Ja, niekatolicka feministka, takoż :)
            • magdalaena1977 Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 00:17
              Bardzo mi miło, ale ja jestem prostym prawnikiem bez talentu literackiego.
              W dodatku moje poglądy wydają mi się oczywiste, spójne i jedyne sensowne ;-)

              I dlatego tak mnie wkurza, że nie mam miejsc, gdzie mogłabym sobie poczytać o pewnych aspektach świata, który widzę. Tak samo, jak denerwuje mnie mały wybór ciuchów w moim rozmiarze czy niedostępność pewnych mediów z racji położenia geograficznego.
              Mam ochotę krzyczeć - ludzie, czemu nie chcecie moich pieniędzy!?
    • mary_ann Re: Karolina Kózkówna 14.06.14, 23:03
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

      >>Ale właśnie natrafiłam na taki kwiatek: www.e-espe.pl/swiety-o-powolaniu/normalna-dziewczyna-ktora-byla-swieta/567
      > XXI wiek posuwa się coraz dalej, a Kościół dalej swoje.

      Oj, bo to taki irytujący, ale w gruncie rzeczy prosty mechanizm: z jakichś powodów, (historycznych) mamy świętego, z całym dobrodziejstwem inwentarza. No to teraz jak potrzebny jest patron do czegoś aktualnie "pastersko" ważnego, to się sięga do katalogu i szuka wg otagowania. "Gromadził informacje z ksiąg" - zrobimy go patronem internetu. "Zgwałcona" - patronka czystości przedmałżeńskiej.
      Inna sprawa, jak przy "naciąganiu wskazań" wychodzą takie kwiatki, jak opisujesz. Ale po prostu oczekujesz chyba głębszej refleksji tam, gdzie ogólny klimat jej nie sprzyja, ech:-)

      Oczywiście zgadzam się z Twoim komentarzem. I świetna notka Sporothrix. Miodzio, że tak powiem, w nawiązaniu:-)
    • beznickova Re: Karolina Kózkówna 14.06.14, 23:12
      Dzięki za rzucenie tematu, nie miałam pojęcia o tej sprawie, nigdy nie zetknęłam się z kultem tej postaci.

      Obrzydliwe i haniebne. I pomyśleć tylko, że ja miałam wątpliwości w kwestii kultu św. Rity, której świątobliwość argumentuje się m.in. twierdzeniem że przez lata "pokornie znosiła gwałtowny charakter" swojego męża (biorąc pod uwagę czasy, w jakich żyła, mam dosyć przykrą wizję tego, co miałoby to oznaczać; a to niejedyny dyskusyjny wątek tej historii). A tu, jak się okazuje, nie taki numery przechodzą. Jak bym się nie starała, nie jestem w stanie zrozumieć tego toku myślenia.

      Swoją drogą wpisuje się to w postawioną w innym wątku diagnozę, że hierarchowie Kk są owładnięci jakąś dziwaczną formą panseksualizmu.

    • mary_ann świadoma powołania, no i polska 15.06.14, 00:23

      …bł. Jan Paweł II powiedział:

      „...święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Karolina Kózkówna była świadoma tej godności. Świadoma tego powołania. Żyła z tą świadomością i dojrzewała w niej. Z tą świadomością oddała wreszcie swoje młode życie, kiedy trzeba było je oddać, aby obronić swą kobiecą godność. Aby obronić godność polskiej, chłopskiej dziewczyny. (...)


      www.przewodnik-katolicki.pl/nr/wiara_i_kosciol/bl_karolina_kozkowna_godnosc_polskiej_dziewczyny.html
      Z jednej strony tragiczne, przypadkowe zdarzenie. Nad nim nabudowuje się żyjąca zupełnie własnym życiem, praktycznie oderwana od swojego źródła, potrzebna z jakiegoś powodu narracja. Pamiętacie "święty sandał"?:-)
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Laura Vicuna 15.06.14, 00:24
      Oo! Jak to nic w przyrodzie nie ginie! :-)
      Odnalazłam w internecie komiks z dzieciństwa, o którym wspominałam u Sporothrix:

      Uruchomiło mi się parę wspomnień z dzieciństwa.
      Miałam kiedyś komiks, kupiony w kiosku parafialnym. Był o bł. Laurze Vicuna.

      Historia była o tym, jak 11-letnia Laura martwiła się, że jej matka żyje w konkubinacie. Laura chciała zostać przyjęta jako nowicjuszka do zakonu, lecz siostry odmówiły jej ze względu właśnie na grzeszne prowadzenie się jej matki.

      Główną atrakcją komiksu były dla mnie sceny usiłowania gwałtu na Laurze przez konkubenta mamy. Oczywiście trudno oczekiwać pikantnych detali w świątobliwym komiksie, ale jednak pamiętam, że oglądałam te obrazki z dużym zainteresowaniem. Trochę to, hm, dziwaczne wydaje się dzisiaj, ale wychodzi na to, że w latach 80. edukacja o molestowaniu i pedofilii docierała do dzieci głównie pod postacią kościelnych hagiografii.

      Następnie w komiksie Laura poskarżyła się matce, ale ta, jak klasyczna ofiara przemocy domowej, zademonstrowała bezradność. Historia Laury kończy się tym, że Laura umiera, a jej matka dopiero przy łożu śmierci córki postanawia opuścić niedobrego konkubenta.


      Tu jest ten komiks: saintbosco.org/books/laura01/
      • magdalaena1977 Re: Laura Vicuna 15.06.14, 01:03
        Jaka to totalnie nieprawdopodobna historia - szczególnie ten paskudny bezbożny konkubent. Ja bym raczej stawiała, że 100 lat temu taki typek chodził w niedzielę do kościoła, jadł obiad z proboszczem, a molestował i gwałcił po godzinach.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Laura Vicuna 15.06.14, 10:09
          Jejku, ale przede wszystkim to obleśne pomieszanie z poplątaniem w komiksie... Mniejsza o realność historii, ale tutaj patologia przedstawiona jest jako wzorzec...

          11-latka molestowana przez konkubenta matki.
          Matka widzi to, ale zamiast reagować, myśli w duchu "córko, przynajmniej ty z pomocą Matki Boskiej obroń się przed hańbą".
          Konkubent dalej ją molestuje, niby że chce z nią tańczyć - matka namawia, żeby jednak zatańczyła. Dziewczynka nie chce, ale jak to uzasadnia - że przysięgła Matce Boskiej bronić czystości...

          I te inne patologie:
          Zakonnice straszą dzieci, jak złe jest życie z kimś bez ślubu.
          Zakonnice przyjmują jako kandydatki do zakonu 11-letnie dzieci. Bohaterki jednak nie chcą przyjąć, bo jej matka żyje w konkubinacie.
          Dziewczynka postanawia oddać życie za to, żeby jej matka zaczęła się dobrze prowadzić. Ksiądz to aprobuje i tylko zwraca uwagę, że Pan Bóg może wziąć ją za słowo (wiadomo, Pan Bóg jest skrupulatny i wykorzystuje wszystko, co chlapnie 11-letnie dziecko).
          Dziewczynka przeżywa w domu molestowanie, ale nikomu w szkole o tym nie mówi, przez co znowu ją wysyłają do domu. To akurat realistyczne, ofiara czuje się niesłusznie odpowiedzialna. Ale pokazywanie tego jako wzorzec, że niby cała sytuacja jest bohaterską tajemnicą dziewczynki (jak w tytule komiksu), to jest patologia.
          • mary_ann Re: Laura Vicuna 15.06.14, 10:38
            Niezła porcja materiału na sesję psychoterapeutyczną

            „At all costs, I must hide my sadness from mamma.”
            “I do want to be worthy of him /daddy/ - strong, loyal, honest”
            “ Lord (…) I will fight with my very life – my life for hers”
            “-And Jesus said: Take up your cross and follow me…
            (myśli) :I’m following you, Lord”

            Matko, ale się czuję wyalienowana. Kompletnie mnie ominęły takie lektury w dzieciństwie. Jak macie więcej, to wrzucajcie, muszę nadrobić!
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Laura Vicuna 15.06.14, 10:46
              Nie zaczytywałam się w dzieciństwie w hagiografiach, trafił do mnie ten jeden komiks. Ale co mnie najbardziej dzisiaj zdumiewa, to że było to dla mnie w tamtych czasach jedyne źródło informacji o pedofilii i molestowaniu seksualnym. W głowie się nie mieści.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Laura Vicuna 15.06.14, 17:38
              mary_ann:
              > Matko, ale się czuję wyalienowana. Kompletnie mnie ominęły takie lektury w dzie
              > ciństwie. Jak macie więcej, to wrzucajcie, muszę nadrobić!

              A, przypomniałam sobie! Nie wiem co to za książka, ale ksiądz ją nam czytał na religii w 2. klasie. To był jakiś zbiór umoralniających przypowiastek. I ksiądz nam przeczytał na lekcji takie opowiadanie: Że był chłopiec, którego rodzice się rozwiedli. I on w kościele zatknął za krzyż liścik do Jezusa, że odda swoje życie za to, żeby rodzice się zeszli. Potem chłopiec umiera, a na jego grobie rodzice się jednają. Rany, ale patologia. Jak pomyślę, że mogły być w klasie dzieci rozwiedzionych rodziców...
              • mary_ann Re: Laura Vicuna 15.06.14, 18:05
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > A, przypomniałam sobie! Nie wiem co to za książka, ale ksiądz ją nam czytał na
                > religii w 2. klasie. To był jakiś zbiór umoralniających przypowiastek. I ksiądz
                > nam przeczytał na lekcji takie opowiadanie: Że był chłopiec, którego rodzice s
                > ię rozwiedli. I on w kościele zatknął za krzyż liścik do Jezusa, że odda swoje
                > życie za to, żeby rodzice się zeszli. Potem chłopiec umiera, a na jego grobie r
                > odzice się jednają. Rany, ale patologia. Jak pomyślę, że mogły być w klasie dzi
                > eci rozwiedzionych rodziców...

                Matko, jaką ja miałam fajną katechezę w drugiej ołowie 70. i na początku 80. lat!
                Naprawdę, zero takich kwiatków.
                Jedyna trochę zabawniejsza rzecz, którą pamiętam, to wzmianka katechetki o jakimś świętym, który w dzieciństwie mdlał, kiedy usłyszał brzydkie słowo...
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Laura Vicuna 15.06.14, 18:31
                  > Matko, jaką ja miałam fajną katechezę w drugiej ołowie 70. i na początku 80. lat!

                  Dlatego niedawno ze zdziwieniem odkryłam, że z lekcji religii wyniosłam cokolwiek pozytywnego: uczyli nas o rodzajach literackich w Biblii, że mit o stworzeniu świata to metafora i nie kłóci się z teorią ewolucji. Jeszcze lepsze, że uczyli nas, iż zbawienie i dobre uczynki to w gruncie rzeczy to samo - gdzieś było o tym w wątku o Terlikowskim, który twierdził, że rolą Kościoła nie jest bronić prześladowanych. Więc o dziwo, czegoś dobrego mnie tam nauczyli. Ale także zryli mózg mnóstwem złych rzeczy, niestety. :-(
                • mmoni Re: Laura Vicuna 15.06.14, 21:50
                  > Jedyna trochę zabawniejsza rzecz, którą pamiętam, to wzmianka katechetki o jaki
                  > mś świętym, który w dzieciństwie mdlał, kiedy usłyszał brzydkie słowo...

                  To o św. Stanisławie Kostce. Swoją szosą, jemu też próbują zmienić image. Bodajże w takiej odcinkowej serii gazetek o świętych pod redakcją Grzegorza Polaka był artykuł, gdzie podkreślano siłę woli chłopaka, który miał odwagę przeciwstawić się całej rodzinie, z lekka krytycznie odnosząc się do nabożnych opowiastek o świętym omdlałym.
                  • mary_ann Re: Laura Vicuna 15.06.14, 22:25
                    mmoni napisała:
                    >
                    > To o św. Stanisławie Kostce.

                    Otototo.

                    Swoją szosą, jemu też próbują zmienić image. Bodaj
                    > że w takiej odcinkowej serii gazetek o świętych pod redakcją Grzegorza Polaka b
                    > ył artykuł, gdzie podkreślano siłę woli chłopaka, który miał odwagę przeciwstaw
                    > ić się całej rodzinie, z lekka krytycznie odnosząc się do nabożnych opowiastek
                    > o świętym omdlałym.

                    No, proszę! Święty, a zrobiony z człowieka.
              • luccio1 Re: Laura Vicuna 29.10.14, 18:58
                Jeśli odczuł rozwód rodziców jako koniec swego własnego małego świata, czyli koniec świata w ogóle, jako punkt, poza którym nie widać przyszłości - miał prawo nie chcieć żyć dalej.
                Pamiętam, jak przeżywałem w ten sposób wydarzenie mniejszej zdawałoby się wagi: odejście na początku kl. III szkoły podstawowej "Pani", która prowadziła nas od początku, od pierwszego dnia w kl. I. Wówczas wydawało mi się, że ziemia usuwa się spod nóg, całe niebo spadło na moją głowę - i że przyszłości nie widzę przed sobą wcale.
      • beznickova Re: Laura Vicuna 15.06.14, 01:28
        O, ja nawet miałam książkę o tej Laurze! Dostałam od babci jako młode i podatne na zepsucie dziewczę ;) Wtedy chyba ledwo przejrzałam, parę lat temu wpadła mi w ręce przy jakichś większych porządkach – czytałam z narastającym WTF.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 10:40
      O rany, ale takich przypadków jest więcej, i to z nowszej historii Kościoła. Wpisałam w google martyr in defensum castitatis (jest na to specjalny termin kościelny!) i znalazłam np. to:

      en.wikipedia.org/wiki/Anna_Koles%C3%A1rov%C3%A1
      (Kolejna kandydatka na świętą z "mojego" regionu, choć po drugiej stronie granicy - ale znam te okolice, bo jak byłam mała jeździłam tam na wakacje.)

      Jest to kolejna potworna historia, gdzie dziewczyna została zdradzona przez ojca.
      Proces beatyfikacyjny w toku.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 11:13
          Znaczy, cała historia jest najlepszym dowodem, że skromne ubieranie nic nie dało. Ale dlaczego w ogóle podkreślono w tym artykule, jak była ubrana? Najwyraźniej dlatego, że autorzy uważali, iż uzasadnione byłoby pytanie czytelników "a w co ona była ubrana?". :-/
      • mary_ann Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 18:25
        > rel="nofollow">en.wikipedia.org/wiki/Anna_Koles%C3%A1rov%C3%A1

        Ojej, ale to jest takie smutne. Przecież tę dziewczynę spotkała naprawdę straszna śmierć. Czy nie jest relatywizowaniem tej tragedii uzależnianie jej znaczenia dla wiernych od motywacji ofiary?
        A gdyby odepchnęła gwałciciela w odruchu wstrętu, nie "obronie czystości"? A gdyby nie odepchnęła, w nadziei uratowania życia?
        • maadzik3 Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 22:04
          a w ogóle na tle tego co wiemy o gwałtach sowieckich to ja tak średnio dałam się przekonać historii o odmowie i pożegnaniu z rodziną. Kto czytał "Pruskie noce", "Kobietę w Berlinie" i słyszał trochę wojennych opowieści ten wietrzy tu jakiś wymysł. Nie mówię że nie było, ale historia jest bardziej jak z katechizmu dla panien z dobrych domów w wyobrażeniu niektórych niż jak opis autentycznego wydarzenia z czasó wojny. Przecież to zwykle zupełnie, zupełnie inaczej wyglądało (a liczbę gwałtów w wykonaniu armii sowieckiej szacuje się na około 2 miliony, sporo opisów przetrwało :( )
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Karolina Kózkówna 15.06.14, 17:48
      Ktoś tu rzucił imię Marii Goretti. Wcześniej nie znałam. Zaczęłam czytać, co teraz wrzuca się na katolickie strony internetowe. Na stronie jakichś katolickich harcerek znalazłam coś niebywałego:
      psjk.pl/patronka
      W wieku 11 lat podjęła decyzję "czystość za wszelką cenę". W wieku 12 lat -
      Maria, chociaż sama tego nie dostrzegała, z dziewczynki stała się dojrzałą kobietą. Nieomal nieoczekiwanie organizm jej wszedł w okres młodości. Zgrabna i dobrze zbudowana, miała otwarty i żywy umysł, serce czułe i delikatne, charakter silny i odważny, ale poważny i niejednokrotnie niemal melancholijny. Była piękną dziewczyną. Jej dwie ciężkie powieki, zawsze były gotowe zasłonić, zbyt żywe spojrzenie, przy czym często opadały na jej kasztanowe oczy, aby jeszcze bardziej podkreślić różowość jej szlachetnego oblicza, gdyż czerwieniła się przy najlżejszej okazji. Gęste, blond włosy opadały jej na ramiona czyniąc zagadkową. Osobowość jej subtelna i obdarzona artystyczną elegancją, sprawiała, że już w wieku 12 lat wszyscy ją podziwiali jako uroczy kwiat. Nie wyglądała nawet na córkę ubogich ludzi. Młodziutka dziewczyna nigdy nie pozwalała sobie na swobodę w stroju czy zachowaniu. Naśladując przykład matki, nosiła długie sukienki i nawet w najgorętszych okresach lata nie pozwalała sobie nigdy na żadną swawolę. Unikała towarzystwa pewnych dziewcząt, gdyż zachowywały się one zbyt swobodnie, starała się nie wdawać z nimi w rozmowę, nigdy też nie bawiła się z chłopcami, swoimi rówieśnikami. Nigdy nie widziano, by czyniła coś przeciwko czystości.

      I kto tu seksualizuje dzieci, ja się pytam??!!??
    • turzyca Re: Karolina Kózkówna 18.06.14, 13:25
      Dorzuce kamyczek do tego ogrodka:
      Opowiedzieli więc, co widzieli: że broniła się dzielnie przed napastnikiem, że nawet próbowała mu się wyrwać i zawrócić.
      lubczasopismo.salon24.pl/PSIB/post/513254,bl-karolina-kozkowna
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Karolina Kózkówna 18.06.14, 16:06
        Ilustracja pochodzi z Małego Gościa Niedzielnego, jest to wydanie dla dzieci popularnego tygodnika katolickiego.
        malygosc.pl/doc/959374.BLOGOSLAWIONA-KAROLINA-KOZKOWNA
        Jasny gwint, a ja jak byłam mała, to nawet czytałam MGN. Za komuny bo było przyzwoitsze pismo, i z o niebo przyzwoitszą grafiką... 8-\
        • mary_ann Re: Karolina Kózkówna 18.06.14, 16:34
          A to czytałyście?
          "Nie rozstawała się z otrzymanym od matki różańcem - modliła się nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. (...)
          Karolina była urodzoną katechetką. Nie poprzestawała na tym, że poznała jakąś prawdę wiary lub usłyszała ważne słowo; zawsze spieszyła, by przekazać je innym. Katechizowała swoje rodzeństwo i okoliczne dzieci, śpiewała z nimi pieśni religijne, odmawiała różaniec i zachęcała do życia wg Bożych przykazań. "

          Lec pisał, że lubi czytać żywoty świętych od końca, bo to mu przywraca wiarę, że można na powrót stać się człowiekiem...

          malygosc.pl/doc/966457.18-listopada-Blogoslawiona-Karolina-Kozkowna
        • magdalaena1977 Re: Karolina Kózkówna 18.06.14, 22:54
          "Była chyba najodważniejszą polską dziewczyną." - czy mogliby napisać, na czym niby ta jej odwaga polegała? Bo w tym tekście nie widzę żadnej odwagi, żadnego wyboru. Po prostu jeszcze jedna ofiara przemocy wojska wobec ludności cywilnej, która zachowuje się absolutnie typowo czyli próbuje uciekać.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl siostry z Chorwacji 18.06.14, 21:14
      www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/zginely-w-obronie-czystosci/
      O rany, odkąd zainteresowałam się tematem, jestem przerażona, ile tego jest.
      Tutaj Kościół nawet nie ma im za złe potencjalnego samobójstwa, bo to w obronie czystości.
      I w ogóle takie sformułowanie: "nie chciały się zgodzić" - to zakłada, że kobieta jest zawsze odpowiedzialna za gwałt, że w sytuacji gwałtu jest miejsce na jakąś zgodę/niezgodę. Że w sytuacji gwałtu niezgoda zawsze jest możliwa, najwyżej pod postacią wyskoczenia przez okno, czy innego sposobu utraty życia. To powoduje, że kobieta jest pod ścianą - jeśli nie wykazała ekstremalnej niezgody w postaci dania się zabić - znaczy, że się zgodziła. 8-\
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Inne przykłady 18.06.14, 21:57
            To mnie szokuje. Nie zdawałam sobie sprawy, że Kościół tak często w dzisiejszych czasach używa słowa "czystość" w znaczeniu "nie dać się zgwałcić".

            www.sdb.org/index.php?linguanewsletter=6&ids=12&sott=18&detsot=17&ty=2
            Ranna w obronie czystości. W wieku zaledwie 14 lat chcąc uchronić się przed gwałtem zadanym przez młodego mężczyznę, wyskoczyła przez okno do ogrodu. Pięć lat później, w wyniku tamtego upadku, została całkowicie sparaliżowana. Resztę życia, czyli ponad 30 lat, spędziła leżąc w łóżku.

            www.franciszkanie.pl/news.php?id=6482
            Myślała o założeniu rodziny, jednak nie zrealizowała tych planów z powodu dramatycznych przeżyć związanych z pewnym żonatym mężczyzną z jej sąsiedztwa. Nazywał się Vincenzo Messina. Nękał ją i psychicznie prześladował, przymuszał do zamieszkania z nim, na każdym kroku ją śledził. Krewni Concetty chronili ją jak mogli, korzystali nawet z pomocy policji. 22 sierpnia 1948 r., kiedy Concetta pracowała w ogrodzie, Messina niespodziewanie zaatakował ją. Stawiła opór, co rozwścieczyło napastnika. Wyjął pistolet strzelił do niej kilka razy. Zabił ją miejscu, po chwili popełnił samobójstwo. W chwili śmierci Concetta miała zaledwie 24 lata.
            30 stycznia 1990 r., po 42 latach od morderstwa - z pomocą franciszkanów z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych - rozpoczął się w diecezji Catanzaro-Squillace proces beatyfikacyjny Concetty Lombardo. Uznano ją męczennicą w obronie czystości.


            www.siostryelzbietanki.com/index.php?option=com_content&task=view&id=336&Itemid=2
            20 lutego na plebanię wtargnęli żołnierze armii czerwonej i w bestialski sposób obchodzili się z kobietami, które tam się schroniły. Jeden z Żołnierzy zażądał, aby Siostra wyszła z nim. Słysząc odmowę Siostry oddał strzał ostrzegawczy w sufit, to nie wystraszyło S.Edelburgis. Wiedziała Komu zawierzyła i do Kogo należy poprzez złożone śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Kolejna odmowa z Jej strony zakończyła się strzałem wymierzonym w Siostrę. Zaopatrzona w sakramenty święte przez miejscowego księdza zmarła w chwilę później.

            www.ezechiasz.org/news/read/id:71/
            Jeśli chodzi o osoby świeckie, są to w większości kobiety. Była to w przeważającej większości śmierć w obronie czystości, dziewiczej lub małżeńskiej. Można to uznać za śmierć męczeńską w obronie zasad wyznawanej wiary.(...) "Kobiety, które stawiały słabszy opór przed gwałtem, często ocalały, natomiast ginęły te, które się broniły do końca. Stąd ten motyw męczeństwa w obronie czystości, gdyż można było uratować swoje życie" – wyjaśnia ks. Świto

            www.cudaboze.pl/2009/rozdzial.php?numer=7&rozdzial=11
            Do wszystkich, którzy nie są przekonani do czystości, którą symbolizuje pierścień bł. Karoliny mówię: przeczytajcie jej życiorys - wspaniała bohaterska śmierć w obronie swojej czystości, którą dziś traci wiele dziewczyn dla swoich chłopaków "na pięć minut".
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Inne przykłady 18.06.14, 21:58
              Ale także dwa przykłady nietypowe

              gosc.pl/doc/1344143.Sowieci-jednak-wrocili
              Męczennica w obronie czystości, pomimo, że ostatecznie została zgwałcona. Wystarczyło, że "w obronie czystości" uciekała.

              blogmedia24.pl/node/25798
              Inna ciekawa rzecz:
              Warto przybliżyć tu postać Jana Gruby (ur. 1920 r.), który został fałszywie oskarżony i powieszony przez gestapo bez sądu po tym, jak odmówił podjęcia współżycia z żoną właściciela gospodarstwa, na którym pracował. Umarł jako męczennik cnoty czystości.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Wisienka na torcie 22.06.14, 17:22
      Na blogu slwstr.net internautka w komentarzu wkleja zdjęcie strony z podręcznika do religii:
      https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/t31.0-8/461320_321265468003014_919707385_o.jpg
      Mówi, że takich rzeczy o Marii Goretti uczyła się kilka lat temu jako 12-13-letnie dziecko.
      To jest programowe nauczanie religii katolickiej w szkołach państwowych w XXI wieku!
      • mary_ann Re: Wisienka na torcie 22.06.14, 19:11
        Jak czytam takie kwiatki, mam przeogromną ochotę odszukać u rodziców (w piwnicy czy na na pawlaczu) moje podstawówkowe podręczniki do religii z drugiej poł. lat 70-tych. Bo albo podobne historie wyparłam, albo ich naprawdę nie było.

        Tak naprawdę pamiętam tylko jedną książkę, z 3 czy 4 klasy, małego formatu, grubą, pomarańczową. Mam wrażenie, że większość kursów opierała się ustnym przekazie, a następnie dyktowaniu streszczenia do zeszytu.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl A tu papież Jan Paweł II 22.06.14, 23:35
          Jan Paweł II wzywa młodzież do wstrzemięźliwości seksualnej

          AFP, mak 07.07.2002 , aktualizacja: 07.07.2002 14:35

          Papież podał młodym za wzór 12-letnią męczennicę Marię Goretti, niedoszłą ofiarę gwałtu
          W czasie niedzielnej modlitwy Anioł Pański Jan Paweł II zwrócił się do młodych, by opierali się pokusom przyjemności w imię czystości. Jako wzór Papież podał popularną we Włoszech postać 12-letniej świętej Marii Goretti, zmarłej w 1902 r i uznanej przez Kościół za męczennicę. Dziewczynka pochodząca z biednej rodziny chłopskiej oparła się zalotom dorosłego sąsiada, który rozgniewany zmasakrował ją szpikulcem.

          Męczeństwo Marii Goretti "przypomina, że istota ludzka nie spełnia się wtedy, gdy poddaje się pokusom przyjemności, ale gdy żyje zgodnie z zasadami miłości i odpowiedzialności" - powiedział Papież. I dodał: "w oczekiwaniu na spotkanie z wami w Toronto chcę wam jeszcze raz powiedzieć: nie pozwalajcie, by kultura posiadania i przyjemności uśpiła wasze sumienia". Maria Goretti została kanonizowana w latach 50. z inicjatywy Piusa XII. Przed śmiercią wybaczyła swemu mordercy, który był świadkiem na procesie kanonizacyjnym. Papież spotyka się z młodymi w stolicy Kanady 23-29 lipca.

          wyborcza.pl/1,75248,919919.html
          • mary_ann Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 08:44
            No tak, bo przecież Maria Goretti "oparła się pokusom przyjemności":-)
            Tym bardziej, że, jak głosi ten sam życiorys, starannie unikała męskiego towarzystwa, spuszczała wzrok i skromnie się ubierała. Wypisz-wymaluj obraz rozszalałej, z trudem hamowanej chuci.
            No, ale popatrz, Anuszka, to jest to, o czym pisałam, dobieranie patronów do tematu na zasadzie swobodnego otagowania. "Ukradli mu mąkę - będzie patronem cukierników".
            Czasem wychodzi śmiesznie-straszno, kiedy ofiara nachalnych zalotów zakończonych morderstwem staje się patronką świadomej ascezy.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 10:42
                  mary_ann napisała:
                  > To może być całkiem wciągające, z tym zadźganiem szpikulcem - jak u Hitchcocka

                  Ale weź, my tu śmichy-chichy, a tymczasem było już kilka skandali w szkołach, że dzieci odgrywały gwałt na jakiejś ofierze. Kościół oczywiście grzmiał, że wszystko przez upadek obyczajów i seksualizację dzieci.

                  Ale jeśli dzieci odgrywają gwałt 20-latka na 12-latce w teatrzyku szkolnym, to to się nazywa wpajanie dobrych wzorców.
                  • mary_ann Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 11:54
                    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                    >
                    > Ale weź, my tu śmichy-chichy, a tymczasem było już kilka skandali w szkołach, ż
                    > e dzieci odgrywały gwałt na jakiejś ofierze. Kościół oczywiście grzmiał, że wsz
                    > ystko przez upadek obyczajów i seksualizację dzieci.
                    >
                    > Ale jeśli dzieci odgrywają gwałt 20-latka na 12-latce w teatrzyku szkolnym, to
                    > to się nazywa wpajanie dobrych wzorców.

                    Nie no pewnie, w drugą stronę byłby skandal na cztery fajerki, seksualizacja, dżender i dyjabeł wszelaki.
                    Poza tym wyobraź sobie jak - poza gwałtem - dzieciaki odgrywają to sprośne przystawianie się faceta do Marii, nieprzystojne propozycje i gesty. To jest dopiero pole do ćwiczenia wyobraźni w określonym kierunku:-) Już widzę te komentarze reżysera-katechety: "Nie no, Daniel, co to ma być... Musisz lepiej wczuć się w rolę! Więcej życia, więcej autentyzmu, Twoim powłóczystym spojrzeniem ma się niby poczuć napastowana"?
                    Chyba ktoś nie domyślał do końca...
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 12:51
                  Ściągnęłam tę inscenizację. To nie jest na szczęście scena gwałtu, tylko scena z sądu, gdzie świadkowie zeznają.

                  Sąsiad Gorettich i Serenellich: - Rodzina Goretti musiała dzielić gospodarstwo z rodziną Serenelli, nieokrzesaną i leniwą. Kuchnię mieli wspólną. Ojciec tej rodziny to próżniak i pijak. Jego szalona żona umarła w przytułku. Alessandro, 19-letni syn, to prostak bez zasad moralnych. W jego pokoju pełno jest sprośnych obrazków. Domyślaliśmy się, że Alessandro czyha na Marię. Kiedyś słyszałem, jak Maria tłumaczyła mu: „To grzech, Bóg na to nie pozwala”. Grzech? Alessandro nie wie nawet, co to jest. „Jeśli powiesz coś o tym swej matce, zabiję cię” – groził jej, ale sądziliśmy, że to tylko takie dziecięce gadanie. Teraz wiemy, że na pewno czynił jej propozycje, tak jak wszystkim dziewczynom, a Maria się bała, bo nieustannie się modliła: do Jezusa, do Matki Bożej i do św. Józefa, stróża czystości.

                  Nie no, pewnie, 20-letni chłop to dziecko, ale 12-letnia dziewczynka to kobieta.

                  Adwokat: - Wysoki Sądzie! Mój klient nie przyznaje się do winy. Owszem, popełnił zbrodnię, lecz winien jest tu nie tylko on. Wszyscy słyszeliśmy, w jakiej rodzinie się wychował. Nie miał żadnych pozytywnych wzorów do naśladowania. Na jego zachowanie wpływ miały pisma, mass media i złe przykłady, które większość młodych ludzi bezmyślnie naśladuje. On robił tak samo. Jest wiele dróg demoralizacji: przez powieści, prasę, teatr, film, jak i przez nieprzyzwoitą modę... Cały czas jesteśmy bombardowani tekstami: Upoluj go latem! Bądź sexy! Najlepsze ciacho! Jak poznać i poderwać superfaceta (superdziewczynę) na wakacjach? – krzyczą tytuły z okładek kolorowych pisemek dla młodzieży. Czym się to kończy? Często tragedią, przetrąconą młodością, złamanym życiem. O tym te pisma milczą. Winą Alessandro jest to, że uległ czarowi tych sloganów. Poza tym ze względu na jego młody wiek, proszę o najniższą z możliwych kar dla mego klienta.

                  Zwróćcie uwagę, że we wszystkich tych hagiografiach jest powtarzane, że sprawca właściwie nie zdawał sobie sprawy z wagi grzechu "nieczystości". Zatem zasługą zamordowanej Marii jest to, że swoją śmiercią uświadomiła mu wielkość tego grzechu. Gdyby dała się zgwałcić, to dalej nie wiedziałby, jak grzeszy.

                  Niesamowicie przedmiotowe potraktowanie. Dziewczynka w przekazie kościelnym jest narzędziem, które trzeba było zniszczyć, żeby dopiąć chwalebnego celu.
                  • mary_ann Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 15:52
                    U mnie link był nieaktywny, myślałam, że to nieaktywny staroć albo tylko dla zalogowanych. Tak czy inaczej, zwracam honor autorowi inscenizacji w kwestii kształtu scenariusza.
                    Natomiast w tym co to, co cytujesz, widzę pomieszanie z poplątaniem. Są rzeczy, które warto docenić: np. próba spojrzenia na sprawcę nie tylko jak na jednowymiarowego złoczyńcę, ale kogoś, kto podlega złym wpływom, próba zrozumienia, która daje szansę złagodzenia osądu. Z drugiem - okoliczności łagodzące są rzeczywiście bardzo niefortunne, zwłaszcza takie np. "upoluj go latem" , "bądź sexy", bo to jednoznacznie sugeruje winę lub współwinę kobiety.
                    Z tzw. trzeciej strony - ten tok argumentacji można właśnie obalić i to jest rola dla mądrego katechety (choć niestety nie podejrzewam, żeby taka była intencja autora scenki).
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 17:01
                      Przede wszystkim pomieszanie z poplątaniem polega na tym, że miesza się, kto tu jest w końcu dorosły, a kto jest dzieckiem.

                      12-latka jest kobietą? 20-latek jest dzieckiem? Może inteligentny katecheta byłby w stanie ot odkręcić i opowiedzieć o historycznym postrzeganiu wieku dojrzałego (królowa Jadwiga). Ale w takim razie, co miałoby w ogóle na celu przekazywanie dzieciom na religii takich historii?
                      • mary_ann Re: A tu papież Jan Paweł II 23.06.14, 17:27
                        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                        > Przede wszystkim pomieszanie z poplątaniem polega na tym, że miesza się, kto tu
                        > jest w końcu dorosły, a kto jest dzieckiem.

                        To oczywiste i bezdyskusyjne.

                        > 12-latka jest kobietą? 20-latek jest dzieckiem?

                        Oczywiście, ze nie. Jw.

                        Ale w takim razie, co miałoby w ogóle na celu przekazywa
                        > nie dzieciom na religii takich historii?

                        Pokazanie, że "ładnie jest bronić cnoty" i "nieładnie jest napastować dziewczęta":-) Naprawdę wątpię, czy refleksja większości wychowawców (np. dotycząca zawartych w przykładzie presupozycji) sięga głębiej.
                        Do tych historii podchodzi się jak do dobra zastanego, z definicji cennego, które musi mieć utajony głębszy sens (toć Kościół-matka nasza świętą/ym uznał za stosowne ogłosić) i "musi zachwycać". Obawiam się, że oczekujemy za dużo, spodziewając się krytycznej rewizji.
        • katriel Re: Wisienka na torcie 23.06.14, 03:54
          > Jak czytam takie kwiatki, mam przeogromną ochotę odszukać u rodziców (w piwnicy
          > czy na na pawlaczu) moje podstawówkowe podręczniki do religii z drugiej poł. l
          > at 70-tych. Bo albo podobne historie wyparłam, albo ich naprawdę nie było.

          U mnie (lata '80) zdecydowanie podręczniki były.
          I umoralniające żywociki na pół stroniczki też były.
          Pamiętam dwa.
          .
          .
          .
          Romualda Traugutta i Daga Hammarskjoelda.
          Takie nam wtedy wzorce sprzedawano.

          (Historyjkę o dziewczynie, która broniąc się przed gwałtem wyskoczyła przez okno
          i połamała obie nogi, też mi sprzedano. Ale to już ustnie siostra katechetka, tak
          z własnej potrzeby. I miałam problem z tą historyjką: to przecież grzech tak sobie
          umyślnie krzywdę robić, tego też mnie uczono...)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wisienka na torcie 23.06.14, 10:08
            > Traugutta

            Też miałam ten podręcznik. On był całkiem soborowy, niezły. Ale z żywotów pamiętam jak przerabialiśmy żywot Juliusza Osterwy... :-))) Po latach przeczytałam we wspomnieniach jego współczesnych, że był gejem i zalecał się do młodych aktorów, których miał pod opieką.
            • mary_ann Re: Wisienka na torcie 23.06.14, 10:27
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              Ale z żywotów pamię
              > tam jak przerabialiśmy żywot Juliusza Osterwy... :-))) Po latach przeczytałam w
              > e wspomnieniach jego współczesnych, że był gejem i zalecał się do młodych aktor
              > ów, których miał pod opieką.

              A w dodatku, jeśli wierzyć Wikipedii, był wolnomularzem:-)
    • mary_ann a teraz film 28.10.14, 17:46
      www.fronda.pl/a/pierwszy-w-polsce-fabularny-film-o-bl-karolinie-kozkownie,43292.html
      Można nawet obejrzeć zwiastun, ciekawa jestem Waszych wrażeń:)
    • luccio1 Re: Karolina Kózkówna 29.10.14, 13:42
      > fakty są takie, że ojciec ją zostawił, chłopcy, którzy schowali w lesie konie nie reagowali, > jak Karolinę popędzał rosyjski żołnierz a sam morderca też był przecież mężczyzną.
      > Mężczyźni zawiedli. Widać tu kryzys męskości. [/i]
      > - A więc kryzys męskości był już 100 lat temu?! Przed soborem?? Przed rewolucją
      > seksualną?? Przed genderem??? :-D

      To był strach towarzyszący wojnie. Pierwszej wojnie "nowoczesnej", czyli takiej, w której cywil ma mniej szans przeżycia niż żołnierz na froncie.
      Gdyby Ojciec ujął się za Córką - zginęliby Oboje, a prawdopodobnie także reszta Rodziny.
      Gdyby "chłopcy, którzy schowali konie w lesie" zareagowali - wieś zostałaby spacyfikowana.
      • turzyca Re: Karolina Kózkówna 30.10.14, 00:33
        Luccio, nie załamuj mnie. To właśnie te nowoczesne wojny wprowadziły podział na front i resztę, na żołnierzy i ludność cywilną, a koniec końców również zasady obchodzenia się z jeńcami, wszystkimi jeńcami, a nie tylko tymi wybranymi. Gdyby wojny XX wieku toczyły się według starych zasad, to należałoby liczbie ofiar dopisać jedno zero. Albo i użyć większego mnożnika.

        To teraz stawiamy przed sądami nie tylko jakichś tam najemników (najnowszy proces w Stanach), ale też i żołnierzy, którzy nie dołożyli staranności. Dawniej Nangar Khel byłoby tylko normalnym przebiegiem wojny, nikt by sobie głowy nie zawracał jakimiś chłopami z zapadłej wioski. Tak więc jeśli nikt nie stanął w obronie bohaterki tego wątku, to właśnie dlatego że wojna nie była dość nowoczesna.
        • luccio1 Re: Karolina Kózkówna 30.10.14, 01:06
          Przepraszam - czy muszę tłumaczyć, zaczynając od "a", według jakich "zasad" Rosja prowadzi wojny - od XVI w. do teraz?
          (Niemcy, zanim zaczęli II wojnę światową, "dokształcali się" u sowietów.
          I jeszcze nawiasem: rosyjska cerkiew prawosławna uznała niedawno oficjalnie, że żołnierze polegli na "wojnie ojczyźnianej" - a taką jest każda po kolei wojna, jaką Rosja prowadzi - idą prosto do nieba, a wszystkie grzechy są im odpuszczane "z automatu" - łącznie ze zbrodniami wojennymi).
          • pavvka Re: Karolina Kózkówna 30.10.14, 07:44
            luccio1 napisał:

            > Przepraszam - czy muszę tłumaczyć, zaczynając od "a", według jakich "zasad" Ros
            > ja prowadzi wojny - od XVI w. do teraz?

            No to zdecyduj się - mówisz o wszystkich od XVI w. czy o nowoczesnych? O toczonych przez Rosję czy ogólnie? I czy przed XVI w. było lepiej?

            > polegli na "wojnie ojczyźnianej" - a taką jest każda po kolei wojna,
            > jaką Rosja prowadzi

            Z zasady to wojna w obronie własnego kraju. Nie wydaje mi się żeby ktokolwiek nazywał np. wojnę w Afganistanie ojczyźnianą.
            • luccio1 Re: Karolina Kózkówna 18.11.14, 15:19
              Afganistan to była bratnia pomoc internacjonalistyczna.
              Takiej samej internacjonalistycznej pomocy miało udzielić Wojsko Polskie zimą 1830/31 królowi i rządowi Holandii przeciwko separatystom belgijskim.

              Powstanie Listopadowe wybuchło wcześniej...
    • imbirka Re: Karolina Kózkówna 18.11.14, 09:28
      O bł. Karolinie nakręcono film: www.deon.pl/po-godzinach/rozrywka--relaks/film/art,1139,zginela-bo-chciala-zachowac-czystosc.html Na profilu Deona na FB pod tą notką o znamiennym tytule wypowiedziałam się obszernie o instrumentalizacji śmierci Kózkówny, ale powoli wymiękam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka