Dodaj do ulubionych

Humor czy wiara?

18.06.25, 20:30
Czyli dylemat, kiedy religia jest czy może być traktowana poważnie.

Otóż marsowa mina, posępność i przygnębienie wielu pobożnych osób, to – być może - nieświadoma ale wyraźna oznaka zbyt poważnego stosunku do idoli i bożków, a mało poważnego traktowania tzw. na ogół żywego Boga.

Papież Urban IX jako główny bohater powieści Bruce’a Marschalla pod tytułem „Urban IX”, po tym, jak – bez oburzenia, a wręcz z uśmiechem – wysłuchał parodii Wyznania wiary poruszającego temat szczególnego dogmatu Trójcy Przenajświętszej, przedstawionej przez polskiego arcybiskupa („... głupcem jest pierwszy sekretarz, głupcem jest pierwszy minister, głupcem jest prezydent, ale zawsze to ten sam głupiec”), powiedział z przekonaniem: „Tylko ci, którzy głęboko wierzą, mogą żartować z religii”.

Więcej:
Urban IX
ISBN: 83-60082-20-0
stron: 380

Czy nie przypomina to słów papieża Leona X (właściwie Giovanni di Lorenzo de' Medici; ur. 1475–1521) – papieża od 1513 do 1521?

"Wszystkie wieki mogą poświadczyć, jak korzystna była dla nas ta bajka o Chrystusie."

Źródło: John Bale, The pageant of Popes (1574).
Obserwuj wątek
    • wawrzanka Re: Humor czy wiara? 19.06.25, 16:40
      privus napisał:

      „Tylko ci, którzy głęboko wierzą, mogą żartować z religii”

      > Czy nie przypomina to słów papieża Leona X (właściwie Giovanni di Lorenzo de' M
      > edici; ur. 1475–1521) – papieża od 1513 do 1521?
      >
      > "Wszystkie wieki mogą poświadczyć, jak korzystna była dla nas ta bajka o Chr
      > ystusie."


      Moim zdaniem zupełnie nie. Pierwsza konstatacja jest prawdziwa. Druga jest gorzka, pełna pogardy dla "wydymanej" trzody, pusta w swoim przesłaniu, że korzystne jest bogactwo, władza i splendor jako ostateczny cel.

      Bogactwo, władza i splendor... kto nie chciałby tego mieć? Jeśli te rzeczy nie są ostatecznym, tylko pośrednim celem - możemy mówić o prawdziwej wielkości. Jeśli tych rzeczy używa się po to, by służyć innym bez pogardy, z poszanowaniem każdego życia i bez manii wielkości - to pięknie. Taka też jest bajka o religii: że księża nie dbają o swój dobrostan, tylko o swoich wiernych.

      Bajka o Chrystusie jest ciekawsza, niż bajka o religii.
      • privus Re: Humor czy wiara? 21.06.25, 16:13
        wawrzanka napisała:

        > Bajka o Chrystusie jest ciekawsza, niż bajka o religii.

        Masz rację, bo w tej bajce nic kupy się nie trzyma i wymaga nieustannej jej korekty oraz stosowanej retoryki.

        Bajka o Chrystusie stanowi wytwór dziewiętnastowiecznej fikcji literackiej, a dokładniej G. Hentiego (For the Temple).
        "Z dokumentów historycznych wynika, że postać Jezusa została zbudowana na postaci Jana, pierworodnego syna Judy Galilejczyka i przywódcy bandy rewolucjonistów (Bohanegers). Ponadto dowiadujemy się również od Józefa Flawiusza, że Łazarz, syn Jaira, był spokrewniony z Manahemem, synem Judy Galilejczyka (Wojny Judejskie).".

        Podstawy rozpowszechnianej do dzisiaj bajki Luici Cascioli oparte są o materiał pochodzący z tekstów Flawiusza („dowiadujemy się również"). Tak niestety nie jest. Józef Flawiusz, ani żaden inny kronikarz, nie wspomina ani słowem o postaci Jana Galilejczyka/Jana z Gamali, syna Judy Galilejczyka. Taka postać nigdy nie istniała. Stanowi więc wytwór dziewiętnastowiecznej fikcji literackiej.

        Flawiusz pisze o Janie z Gishali tylko w jednym miejscu, będącym rządcą tego miasta i prowadzącym obronę przed wojskami Tytusa (Wojny Żydowskie, 4.1) wskazuje na źródło tej bajki. Jeśli do tego dodamy, że Jan z Gishali działał w czasach, kiedy Paweł "głosił już swojego świetlistego Chrystusa", a synowie Judy Galilejczyka, ukrzyżowani przez Aleksandra, nie żyli już od ponad 20 lat, wrota stodoły na uzupełnianie tej powieści zostały szeroko otwarte.
        • internauta81 Re: Humor czy wiara? 29.06.25, 17:54
          Humor czy wiara?
          privus 18.06.25, 20:30
          Czyli dylemat, kiedy religia jest czy może być traktowana poważnie
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
          Piękny i ciekawy wątek privusa przechodzi – prawie – niezauważony.Ma szczęście nasz sympatyczny privus, iż uzewnęcznia własne myśli, idee jedynie dzisiaj, a nie np. tylko 250 lat temu (tylko 3 generacje sic!).Zostałby oskarżony przez Trybunał Świętej Inkwizycji o herzję i - w najlepszym przypadku – spalony nie żywcem, lecz po poprzednim ukatrupieniu, aby - ach, jacy Oni byli i są miłosierni dla bliźniego - nie cierpiał podczas spalania żywcem za ....? Właśnie, za co?
          Za poddawanie wątpliwości że Kościół rzymsko Katolicki a zwłaszcza kler wszystkich szczebli i hierarchii są tylko i jedynie normalnymi ludźmi (podkreślam „ludźmi” jako że „niewiasty” wg tej przestępczej organizacji ( Kościół Katolicki jest bez wątpienia największą terrorystyczną organizacją przestępczą o zasięgu międzynarodowym. Tekst linku nie są „ludźmi”), nie są absolutnie żadnymi pośrednikami między tkz.”Bogiem” a wszystkie obrządki widziane oczyma nie udoktrynowanego człowieka lub niewiasty mogą być porównane do szamańskich przedstawień w sosie XXI wieku.
          Potężny kler (podobnie jak ludzie prości, prostacy) obawia się satyry jak diabeł wody święconej, satyry, która dla nich jest śmiertelna, zdziera z kleru cyrkowe szaty i ujawnia tylko starych ludzie o zwisających brzuchach.Bez dziwnych czapek, kap oraz symboli odróżniających ich od tłumu, opowieści którymi żywią i straszą – niestety już od kołyski- odmóżdżonych „wiernych” spowodowałiby jedynie śmiech.
          Kto śmiał się, lub wątpił w religię, kler i Kosciół był zabijany przez Świetą Inkwizycje.Zamordować, spalić żywcem jednego i zabrać jego majątek służyło do podporządkowania setek tysięcy, milionów innych wg straszliwej i doskonale funkcjonującej reguły przemocy: albo z nami i wiara w cuda i nasze pośrednictwo pomiędzy wami i Bogiem, albo zmiana w popiół

          Wiara jest na antypodach humoru.Zacięty, butny wyraz twarzy tkz. kapłana w cyrkowych, szamańskich szatach, rytuały, sprytnie robione aby były niezrozumiane dla mas, słowa zaklęcia, przebaczenia itd.Wbijaj to już od kołyski i będziesz miał wiernego poddanego.Funkcjonuje, a jakże.
          Parafrazowane słowa dziecinnej niewinności „ten król jest nagi” odnoszone do kleru i fiction w których są mistrzami (np. tkz. Święta msza”) w postaci: „to tylko bezpodstawne przedstawienie” spowodowałyby zawalenie się tej instytucji.Właśnie to, co już wydaje siię być w toku.

          Osoba, człowiek lub niewiasta samodzielnie myśląca nie bierze poważnie, na serio, wiary szerzonej przez przestępczo pedofilski Kościół rzymsko Katolicki, wiary popieranej taetralną choreografią bez której głoszenie tej wiary byłoby jedynie martwym słowem.Coniedzielny – i nie tylko - reality show ze śpiewami, muzyką organową, dymem z kadzidła, aktorami w przebraniach itd. robi wrażenie na nie myslących.
          Właśnie, „nie myslących”, takich jakich jest absolutna wiekszość, zajęci gonieniem w pracy, w domu aby przeżyć nie mają ani czasu, ani ochoty, ani bodźców żeby doksztalcić się i stwierdzić, samodzielnie, że religia głoszona przez Kościół rzymsko pedofilsko przestępczo Katolicki to tylko metoda, aby trzymać ich strachem za mordę, doić z nich pieniądze (cóż, to są „owieczki” do doienia, ba, nawet do „przelecenia” a potem wyspowiadać się u „towarzysza” i bielszy od białego znowu da capo. Tekst linku Tekst linku )

          Jeśli się nie zgadzają, to zapałeczki są zawsze gotowe na półce.

          Traktować „niepoważnie” religię, wg mnie oznacza całkowite poddanie się jej – dusza i ciało – i unicestwienie własnej osobowości.

          Uwaga !Teraz piszę bardzo poważnie, to nie są żarty.
          Ogromna uwaga ! Religię trzeba, musi się traktować poważnie, bardzo poważnie.To dla Was jest kwestia życia lub śmierci.
          Religia jest toksyczna.Jeśli znasz JĄ unlkaj JEJ, uciekaj, bo cię wchłonie, unicestwi.

          End part one.
          To by continued.

          • privus Re: Humor czy wiara? 30.06.25, 00:12
            Dziękuję za miła słowa. Po prostu dzielę się swoimi spostrzeżeniami, myślami i wątpliwościami wstosunku do postępowania funkcjonariuszy Krk, w którym jednostronnie przekcentowana strona etyczyczna tej całej korporacji może budzić poważne i zasłużone nie tylko nieporozumienia a nawet zdecydowane sprzeciwy wśród samch wiernych. Jeżeli popatrzymy na to, z jakich powodów ludzie odchodzą z Kościoła – i to często osoby zaangażowane w jego życie – to na pierwszym miejscu stają się właśnie kwestie dotyczące szeroko rozumianej etyki. Przeknany jestem, że Kościół zapędził się ostatecznie w kozi róg zamieniając arystotelesowską etyką na katolicką "moralność" nadając jej tak ogromne korporacyjne znaczenie.

            Przykładem może być np. kwestia dokończenia rewolucji rewolucji relacyjnej w kościelnym spojrzeniu na seksualność człowieka, która zwraca zbyt szczegółową uwagę katolickiej etyko-morlności w tej dziedzinie. W Kościele przyjmujesię, że małżonkowie sami udzielają sobie sakramentu małżeństwa a kapłan jest tylko świadkiem.
            Ale kiedy dochodzi już do jakiegoś elementu życia małżeńskiego, czyli współżycia seksualnego, to nakłada na to szereg bardzo precyzyjnych i kontrowersyjnych wytycznych. W żadnej innej sferze nie ma aż tak drastycznie precyzyjnych zasad dotyczących codzienności w spojrzeniu na seksualność człowieka zwracając przy tym uwagę na zbytnią szczegółowość formowanej katolickiej "moralności" w tej dziedzinie.

            Np. w Kościele przyjmuje się, że małżonkowie sami udzielają sobie sakramentu małżeństwa a kapłan jest tylko świadkiem. Ale kiedy dochodzi już do jakiegoś elementu życia małżeńskiego, czyli współżycia seksualnego, to nakłada się na to szereg bardzo precyzyjnych wytycznych. W żadnej innej sferze nie ma aż tak drakńsko precyzyjnych zasad dotyczących codzienności. Jest jeszcze gorzej, bo ta codzienność dotyczy tylko i wyłącznie samych wiernych a nie ich celebrytów religijnych pwoływanych niby przez jakieś swoiste duchy.

            Takich tworzonych pod własne potrzeby korporacyjne bajek kościelnych dopatrzyć się można znacznie więcej.
        • antares504 Re: Humor czy wiara? 29.06.25, 19:11
          Witaj ~privus, nie gniewaj się, że często Ci odpowiadam, ale tak od 10 minut zastanawiam się nad Twoją odpowiedzią ~wawrzance która historię, postać Chrystusa nazwała bajką, dla Ciebie podobnie jak i dla mnie " w tej bajce nic kupy się nie trzyma ". Dlaczego ???. No właśnie... bo są tam fikcyjne pierwsze mity, potem pojawiły się kolejne, następnie ktoś coś tam dołożył, na końcu ktoś inny to spisał i tak naprawdę dyskusja o Jezusie jest zawsze jałowa. Zauważ też, że był to okres analfabetyzmu, dużo historii przekazywano przez lata z ust do ust. No i Markowi Ewangeliście wyszła bajka. Ale wróćmy ~privus do dnia dzisiejszego, w PRL nie było analfabetyzmu i postaraj się dzisiaj obiektywnie w oparciu o źródła pisane ocenić postać Wałęsy, czy gen. Jaruzelskiego. Też natrafisz na sprzeczne opinie, wymyślone fakty. Co do Jezusa to nie ma chyba wiarygodnych pozabiblijnych źródeł i świadectw tego, że czynił cuda, był synem Boga, zmartwychwstał. OK, nie mam zamiaru nikogo obrazić, ten termin "bajka" nie jest dla mnie negatywny, obraźliwy, jest to pewna powiedzmy utopia, gdyż ostatnia konkubina zostawiła mnie dlatego, że nie miała przy mnie życia jak w bajce :-).
          • privus Re: Humor czy wiara? 30.06.25, 01:56
            antares504 napisał:

            Co do Jezusa to nie ma chyba wiarygodnych pozabib
            > lijnych źródeł i świadectw tego, że czynił cuda, był synem Boga, zmartwychwstał
            > . OK, nie mam zamiaru nikogo obrazić, ten termin "bajka" nie jest dla mnie nega
            > tywny, obraźliwy, jest to pewna powiedzmy utopia, gdyż ostatnia konkubina zosta
            > wiła mnie dlatego, że nie miała przy mnie życia jak w bajce :-).

            Termin utopia pochodzi z języka greckiego oznacza "nieistniejące miejsce" lub "dobre miejsce" sugerując istnienie idealnego, doskonałego społeczeństwa lub państwa, w którym panuje harmonia, sprawiedliwość i równość, a wszystkie problemy zostały rozwiązane. Wybacz, ale tworzone od 2 tys lat państwo watykańskie w różnych jego konfiguracjach i wymuszanych modyfikacjach przez niepodważalną rzeczywistość ani razu nawet nie zbliżyło do takiego miana, co nawet w porównaniu z niedoskonałą w swej idei demokrcja ateńską stawia Watykan w bardzo przykrej sytuacji.
            Wystarczy sięgnąć do historii Watykany czy watykańkich papieży, by pozbyć się złudeń.

            Natomiast bajka Bajka jest utwórem literackim zawierającym jakić morał, którego oprócx zakazów i nkazów trudno doszuka się w Biblii. Tłumaczenie jej jakimiś metaforami czy alegoriami w służbie obrony powagi Biblii trudno jest poważnie traktować w XXI wieku.

            By nie być golosłownym, w Starym Testamencie jako piśmie objawionym przez Boga możemy przeczytać o wielu niezwykłych cudach, jak:
            - Powstanie pierwszej kobiety z żebra mężczyzny
            - Rozstąpienie się Morza Czerwonego - pewnikiem na co najmniej tydzień gdyż tyle czasu potrzebowała by grupa ponad 2,5 mln Żydów na przejście ponad 140 km trasy
            - Mannę lecącą z nieba na pustyni
            - Pojedynek magików a'la Harry Potter przed czarownikami faraona
            - Gadającego osła (sic!)
            - Arkę która pomieściła wszystkie gatunki zwierząt lądowych (kangury, koala i misie polarne pewnikiem zostały na nią teleportowane)
            - Jedną żydowską rodzinkę która przetrwał Potop by dać początek setkom milionom Latynosów, Murzynów, Słowian, Azjatów i innym.
            - Super siłacza, z wiecznie długimi kłakami na wzór Heraklesa
            - Faceta który przeżył 3 dni we wnętrzu wielkiej ryby
            - ...

            Znakomita większość dzisiejszych teologów skłania się do tezy, że w 99% są to jedynie METAFORY oraz poetyckie ALEGORIE. Z racjonalnego punktu widzenia delikatnie okeślając można powiedieć, że są co najmniej "nieświeże".

            Już sam c2h3oh jdnoznacznie stwierdził - chyba dla ożywienia swego wkładu w dyskusję - że prawda odnosi się do rzeczywistości a sama wiara jest już zaprzeczeniem prawdy.

            Jan Paweł II postanowił być tu chyba najwyraźniej mądrzejszy od samego św. Pawła z Tarsu, który to w swoich listach do wiernych niejednokrotnie podkreślał dosłowność pierwszych rozdziałów Genesis, pisząc mianowicie:
            "To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania...".
            (I List św. Pawła do Kor. 11:8-10)

            Cc naprawdę jest jakaś drastyczna tóżnica między metaforami Starego Testamentu a ewangelicznymi cudami, jak:
            - Gwiazda wskazująca drogę mędrcom (Świat w czasie ich wędrówki musiał chybs się obracać w drugą stronę),
            - Narodziny z dziewicy (czyli bez udziału męskiego nasienia),
            - Zamienianie wody w wódkę (czyli wspieranie alkoholizmu)
            - Spacerowanie po wodzie (nart wodnych w tym czasie nie było a w Ewangelii Mateusza również Piotr Apostoł zaczął iść w kierunku Mistrza z Nazaretu, o czym się już nie mówi)
            - Pertraktacje z legionem diabłów zakończone samobójczą śmiercią 2000 opętanych świń (Pan Jezus pozwolił im wskoczyć z ciała opętanego)
            - Uzdrawianie chorego... plując w jego gałki oczne (niczym pierwszy lepszy szaman)
            - Uzdrawiające chusteczki św. Pawła
            - Upatrywanie przyczyn diabelskich w przypadkach epilepsji
            - Zaćmienie słońca, trzesięnie ziemi, rozdarcie się kopuły świątyni w Jerozolimie + powstanie z grobu stada koszernych zombie, towarzyszące śmierci Zbawiciela na krzyżu
            - Wreszcie fizyczne zmartwychwstanie po upływie 3 dni, poprzedzone zstąpieniem samego anioła oraz wniebowstąpienie (też pełne sprzeczności biblijnych).

            Mam spore trucbosci z prztjęciem tezy, że jeśli Bóg chrześcijan istnieje i jest z definicji łaskawy, to chyba nie powinien karać człowieka za to, że kierując się danym przezeń rozumem, nie widzi logicznych i naukowych przesłanek do wierzenia w te bajki rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, a zatem i Jego Samego.

            Zapewne za chwile odezwą się głosy krytykujące mój pogląd, ale żadnego potwierdzenia poza boblijnego na te cuda nie było i nadal nie ma.
            • internauta81 Re: Humor czy wiara? 06.07.25, 17:22
              Część druga.

              Humor czy wiara?
              privus 18.06.25, 20:30
              Czyli dylemat, kiedy religia jest czy może być traktowana poważnie


              RELIGIA ZAWSZE MUSI BYĆ TRAKTOWANA BARDZO POWAŻNIE.To jest kwestia życia lub śmierci duchowej, to jest kwestia zachowania własnej osobowości, lub dobrowolne – nie zawsze świadome – oddanie się – corpo e anima – w tryby maszyny SYSTEMU.
              Przypomnacie sobie, Wy, juz „inaczej młodzi” lekcje religii w szkole podstawowej, rysunki świętych które robiliście w zeszytach, modlitwę na początek i koniec lekcji? Wracałem do domu i wieczorem klękałem przed łóżeczkiem i paciorek Ojcze Nasz dla opieki nad Rodzicami, Ave Maria za Babcię i nie zapomnieć o samym sobie „Aniele Boży Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój....”.Funkcjonowało.Zasypiałem z pełną satysfakcją spełnionego obowiązku.Zrobiłem mój rytuał.Potem uratował mnie 1961 rok.Niektóre dzieci – bo byliśmy tylko dziećmi – robiły propagandę, aby po szkole na plebanie i religię, lecz już nie funkcjonowało.Uratowałem się.Częściowo.Ziarenko zostało, jak zamknięta w swojej otoczce śmiertelna bakteria lub wirus.Wtedy nie było jeszcze można unicestwić całkowicie zarazy antybiotykami w postaci internetu, wolnej i dostępnej szerokiej informacji.
              Religi trzeba unikać, ONA zniewala duchowo, zabija wolne myslenie, pozwala na lenistwo umysłowe, bo jest ten, który za ciebie mysli, mówi ci co robić i co nie, co jest dobre i co złe i faszeruje cie kompleksem wiecznej winy, winy na którą ona, religia, ma lekarstwo.Wtrąca się do absolutnie każdej akcji w twoim życiu.Jak automat odmawiasz paciorki, jeśli jest żle to do księdza i ten zapewni ci – za „drobną” opłatą – o modlitwach na intencję, a jeśli coś ułoży się po myśli, to oczywiście po interwencji Boga w pierwszej osobie, ewentualnie kilku tkz. świętych, a jeśli nie, to twoja wina, bo jesteś moło pobożny
              Dzisiaj, w Królestwie Jezusowym, (ex RP) system Kościoła r. Katolickiego NIE MOŻE (co nie oznacza że nie chciałby) mordować nie poddających się, lub zadających pytania, już nie.Co więc robić, aby utrzymywać nieskończoną władzę i pieniądze? Zaczynać od przedszkola i kontynuowac.Powtórzone 1000 razy kłamstwo staje sie prawdą, SŁOWEM i ZAMIESZKA MIĘDZY NAMI. Jak ładnie to brzmi.Bądź pokorny, posłuszny, idź za „słowem bożym” a po śmierci zostaniesz zbawiony i nie będziesz smażył się w smole.

              Czym jesteśmy?
              Do czego służymy?
              Jak jesteśmy zrobieni?

              To by continued?



              • privus Re: Humor czy wiara? 06.07.25, 21:16
                internauta81 napisał:

                > Przypomnacie sobie, Wy, juz „inaczej młodzi” lekcje religii w szkole podstawowej, ...

                Doskonale sobie przypominam, jak to w trzeciej klasie szkoły podstawowej ksiądz nauczający religii nie był w stanie zweryfikować logicznie swoich twierdzeń i na zadane pytanie zamiast wstawić jakąś kolejną bajkę, sowicie częstował pytających po rękach (na szczęście) linijką. Już w tedy zadałem sobie pytanie, czego może uczyć taki ksiądz, który nie jest w stanie odpowiedzieć na proste pytania małolatów. Było to dla mnie bodźcem dla poszukiwania własnej odpowiedzi.
                Już okresie oświecenia a także u dziewiętnastowiecznych mistrzów podejrzeń dominował pogląd o szkodliwości religii.

                Jak widzisz zatem występującą korelację między motywacją do terroryzmu samobójczego a religią?

                Zarówno w powszechnym odbiorze, jak i w kulturze, religia do dzisiaj wiązana jest z moralnością, a w konsekwencji z kształtowaniem roli dominujących wzorców zachowań odgrywanych przez dynamikę grupową.
                • internauta81 Re: Humor czy wiara? 07.07.25, 14:17
                  privusRe: Humor czy wiara?06.07.25, 21:16
                  internauta81 napisał:.

                  Jak widzisz zatem występującą korelację między motywacją do terroryzmu samobójczego a religią?

                  Zarówno w powszechnym odbiorze, jak i w kulturze, religia do dzisiaj wiązana jest z moralnością, a w konsekwencji z kształtowaniem roli dominujących wzorców zachowań
                  odgrywanych przez dynamikę grupową.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Zadajesz interesujce pytania.Z pewnością ex braciszek jezuita, prof. Stanisław Obirek zapewniłby nam co najmniej 1 i ½ godziny tkając ciekawy dywanik swoimi kwiecistymi słowami.

                  Uchylam się od komentowania Twojego pierwszego pytania z racji braku kompetencji i ogromnej delikatności wymaganej do mierzenia się z dramatami życia.To nie na tym forum.
                  W odniesieniu do Twojego stwierdzenie wiążącego religię jako odnośnik moralności dla grup społecznych, odpowiadam Ci tak i nie
                  Czy istnieje universalna „moralność chrześcijańska dla wszystkich?”..Wg mnie nie istnieje dla wszystkich, lecz dla mas, aby Kościół mógł je kontrolować (w ogromnej syntezie).
                  Dla tych, nielicznych, którzy zapoznali się z Biblią, z historią Kościoła i jego papieży wiara głoszona przez Kościół jest amoralna, jak ta cała instytucja, ergo, wg mnie nie istnieje związek między religią katolicką i moralnością, nie może istnieć.Wiara katolicka i moralność, podkreślam, są na antypodach.
                  Dzisiaj, wiara katolicka z Kościołem na czele wykorzystują jedynie powszechne przekonanie, że wiara in Kościół mogą być przykładem moralności dla grup.To przekonanie upada.

                  Ja, obecnie, uwarzam się ponad wiarą katolicką, czyli teorią opartą na YHWH i na Jezusie.
                  Biblia, różne ewangelie, opowieści o cudach – będących absolutną podstawą teorii wiary katolickiej - skonstruowane w czasach, kiedy świat ograniczał się do Słońca, które krążyło dookoła Ziemi jedynej i centralnej we wszechświecie.
                  Autentyczne teksty na których opiera się Biblia opisują wydarzenia które, wg mnie i tylko w pewnej formie, prowdopodobnie miały miejsce, lecz nie mają nic wspólnego z boskością..Nadprzyrodzonych boskich darów w postaci robienia cudów – jedynych podstaw wiary w „boskość| - też nie było.Fakty biblijne i ewangeliczne wydarzyły by się jakieś 5-6 tysięcy lat od dziś, to nieistniejący okres czasu jeśli odniesiony do 13,8 miliardów lat naszego wszechświata, miliardy miliardów galaktyk i odległości mierzonych setkami lat , ba miliardami lat świetlnych.Tu nie ma miejsca na YHWH, stworzyciela świata, odurzającego się dymem spalonego tłuszczu w namiocie beduinów.
                  Powtarzam, nie były to wydarzenia mające jakikolwiek – wg mnie – związek z „boskością” tak jak nam wciskają do głów
                  Wzorce zachowań narzuca Kościół grupom, grupom uprzednio umysłowo uformowanym przemocą i strachem (dzisiaj) aby przyjęły, bez zastanawiania się ,nakazy moralne i prawa Kościoła, aby byli posłusznymi, poddanymi, wiernymi, zależnymi itd. Bez nich Kościół r. Katolicki jest niczym.
                  Organizacja zwana Kościołem r. Katolickim to system przemocy, mający na celu utrzymanie władzy i dóbr materialnych.Został stworzony w tym celu system prostych reguł aby funkcjonowały ugrupowania pasterzy bydła tysiące lat temu,Także okrutny system kar i to wszystko co Kościół r. Katolidki stworzył na własny użytek – oparte na obłudzie, cyniźmie, prymitywnym strachu - aby kontrolować wierzących.Przemoc fizyczna, włącznie z mordowaniem (kiedyś) nie uginających się i praniem mózgów już od kołyski.
                  Odrzucam całkowicie.
                  W moich poszukiwaniach zrobiłem krok do przodu, krok umotywowany faktami, które – jako primum movens – otworzyły mi oczy na inne realia, dla mnie istniejące i jak najbardziej prawdziwe.Odnoszę się do istnienia – po śmierci ciała biologicznego – swiadomości i „ciała ?” energetycznego.Po prostu, ciało biologiczne umiera i rozpada się, natomiast pozostaje w swojej całości istnienie świadome oparte – prawdopodobnie - jedynie na energii.
                  Z racji znajomości języków – od lat – z ciekawością i bez pośpiechu . szukam opinii, świadectw, interpretacji teorii związanych z faktami o których pisałem wyżej.
                  A więc, religie wschodnie, potem wielogodzinny Allan Kardec, Roberto Setti i cerchio Firenze 77, Gustavo Adolfo Rol, Manuel Sans Segarra i inni, dużo innych, o których nie wspominam ponieważ podejrzewam zainteresowanie ekonomiczne.
                  Ostanio, odkryłem fascynujące – dla mnie – wywiady z wynalazcą mikro processora Intel , prof. Federico Faggin i jego rozważania nad sztuczną inteligencją, kosmosem, wszechświatem, świadomością, wolnym wyborem i to w sosie fizyki kwantowej.

                  Ciekawi mnie, a równocześnie smuci, moja własna teoria związana z „po co to wszystko?”

                  Ale to na potem.
                  Jak więc widzisz privus, religia - jak każdy system władzy oparty na tyranii - jest związana z regułami moralności dla wiernych, dla których ta właśnie moralnośc religijna ma byc wzorcem postępowania w grupie.Dla dobra Kościoła i pod nadzorem Kościoła.
                  Potem, nasz sympatyczny i nieomylny papież Leon X (ale czy tylko on?) „"Bóg dał nam papiestwo, zabawmy się!" - papież Leon X noc po koronacji spędził z kochankiem. Potem kazał łamać go kołem.
                  Potem wyspowiadał się, otrzymał rozgrzeszenie i da capo.
                  Tekst linku
                  P.S. Ewamgekia wg.Judasza i Jezus który zwraca się do Judasza, swego ucznia wybranego :" ...uwolnij mnie od ciała w którym jestem zamknięyy".
                  • internauta81 Re: Humor czy wiara? 08.07.25, 08:16
                    privusRe: Humor czy wiara?06.07.25, 21:16
                    .......Zarówno w powszechnym odbiorze, jak i w kulturze, religia do dzisiaj wiązana jest z moralnością, a w konsekwencji z kształtowaniem roli dominujących wzorców zachowań odgrywanych przez dynamikę grupową.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------
                    Tekst linku
                    Można ustawić tłumaczenie na polski aby móc sprawdzić wiarygodność
                    Podaje cały artykuł przetłumaczony

                    Fragment artykułu Franco Bechisa dla www.open.online

                    PAPIEŻ LEON XIV
                    Być może nikt mu jeszcze mu nie powiedział, ale papież Leon XIV ma w skarbcu 348,2 milionów € który może natychmiast wykorzystać, aby zrobić to, co chce, zaczynając od dzieł charytatywnych Kościoła w dowolnym miejscu na świecie. Suma jest znaczna i znajduje się w bilansie IOR, banku watykańskiego.

                    Wszystko, co jest potrzebne, aby papież przeznaczył to ogromną sumę, lub nawei jej część na cele charytatywne to zgoda kardynalskiej komisji nadzorującej instytut, sygnał, aby oddać ten mały skarb do dyspozycji papieża lub kogokolwiek, kogo on wskaże. Czegoś takiego nigdy do tej pory nie zrobiono, z przyczyn, które są obecnie niezrozumiałe, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę naciski papieża Franciszka na działalność charytatywną. [...]

                    CZŁONKOWIE KOMISJI KARDYNAŁU IOR - CHRISTOPH SCHONBORN EMIL PAUL TSCHERRIG LUIS ANTONIO GOKIM TAGLE GIUSEPPE PETROCCHI KONRAD KRAJEWSKI
                    Ten mały skarb był zamrożony w budżecie Instytutu Dzieł Religijnych przez lata, czekając na decyzję komisji kardynałów w sprawie jego wykorzystania (co nigdy do tej pory się nie zdarzyło). W latach 2015–2020 utrzymywał się na poziomie 282,134 mln euro. Następnie w 2021 r. wzrósł do 291,227 mln euro, w 2022 r. do 306,814 mln euro, w 2023 r. do 331,2 mln euro, aż do 348,2 mln euro w 2024 r.

                    Wartość tej sumy ujawnia się w nocie wyjaśniającej do bilansu IOR, która bezpośrednio po wykazaniu rezerwy w wysokości 100 milionów dolarów w zyskach niepodlegających podziałowi, kontynuuje: „Rezerwa zysku podlegającego podziałowi to rezerwa zysków, która mogłaby zostać podzielona po uchwale Komisji Kardynalskiej o przekazaniu zysków odłożonych w tej rezerwie.

                    Rezerwa zysku podlegającego podziałowi, wynosząca 348,2 mln EUR (2023: 331,2 mln EUR), została zwiększona w roku obrotowym 2024 dzięki alokacji części zysku z 2023 r. (17,0 mln EUR). Jednak uchwała nadal nie została podjęta [...]

                    SPRAWOZDANIE ROCZNE IOR - INSTYTUTU DZIEŁ RELIGIJNYCH
                    Komisja kardynałów, która mogłaby go odblokować, ale jak dotąd nie zdecydowała się tego zrobić, jest kierowana przez kardynała Christopha Schönborna, który jest jej przewodniczącym. W jej skład wchodzą czterej inni kardynałowie: Emil Paul Tscherrig, Luis Antonio Gokim Tagle, Giuseppe Petrocchi i Konrad Krajewski.

                    Ten ostatni jest również jałmużnikiem papieża, pożądanym w tej roli przez Bergoglio, i najwyraźniej dobrze zna pilne potrzeby dobroczynności. Ale nic się nie rusza, a skarb pozostaje zainwestowany w obligacje rządowe i obligacje, które przynajmniej pozwalają na pewne odsetki.

                    IOR - BANK WATYKAŃSKI
                    [...] Oczywiście, kierownictwo operacyjne IOR jest bardzo zadowolone z tak bogatej rezerwy kapitałowej: w Watykanie nie ma banku centralnego, który pełniłby rolę pożyczkodawcy ostatniej instancji, jak EBC w Europie czy Rezerwa Federalna w Stanach Zjednoczonych, a pieniądze te mogłyby się przydać, gdyby bilans instytutu miał poważne trudności.

                    Jednak dziś jest inaczej: rok 2024 zamknął się zyskiem netto w wysokości 32,8 mln euro przy 5,7 mld powierzonych na całym świecie zasobów.

                    Prawdopodobnie pięciu kardynałów, którzy mogliby otworzyć ten mały skarb dla papieża Franciszka lub papieża Leona XIV, ale nie zdecydowali się tego zrobić, ma naturalne powołanie do bycia mrówką, a więc do oszczędzania. Nawet osobiście, ponieważ w fałdach notatki uzupełniającej do budżetu IOR na rok 2024 przestrzegany jest obowiązek przejrzystości przewidziany przez ustawodawstwo watykańskie.

                    IOR
                    Okazuje się, że pięciu kardynałów ma łącznie 1,2 mln euro na swoich osobistych kontach bankowych, średnio 240 tys. euro każdy. Ponieważ nie wspomniano o poszczególnych przypadkach, niektórzy z nich mogli odłożyć znaczną sumę, a inni znacznie mniej.

                    Ale ta kwota jest wysoka, jeśli weźmiemy pod uwagę, że kardynałowie otrzymują średnio 5 tys. euro miesięcznie i że są to ich oszczędności. Dla porównania, menedżerowie „o strategicznych obowiązkach” IOR, wśród których z pewnością są dyrektor generalny Gian Franco Mammì i wicedyrektor generalny Giovanni Boscia, mieli na rachunkach bieżących znacznie mniej: łącznie 327 tys. euro.

                    Pieniądze zdeponowane w IOR mogą być inwestowane wyłącznie w papiery wartościowe etyczne (w tym green) i chociaż nie ma precyzyjnej reguły, która by je definiowała, istnieje bardzo szczegółowa lista działań, w które inwestowanie jest zabronione. Przede wszystkim wszystkie te, które w jakiś sposób (od leków po działalność klinik i szpitali) mogą mieć związek z aborcją.

                    Zakazane są firmy produkujące środki antykoncepcyjne, te, które zajmują się bronią i systemami obronnymi, hazardem, alkoholem i tytoniem, te, które oskarżono o naruszenie praw człowieka lub praw pracowniczych, ochrony środowiska lub którejkolwiek z 10 zasad „Global Compact” ONZ. Lista jest bardzo szczegółowa i jest podawana w nocie wyjaśniającej do każdego rocznego budżetu IOR.

                    Budżet na rok 2024 wyjaśnia: «Instytut nie inwestuje w spółki, które bezpośrednio lub pośrednio poprzez spółki zależne: a) posiadają i/lub zarządzają szpitalami i specjalistycznymi ośrodkami świadczącymi usługi aborcyjne; b) produkują produkty aborcyjne; c) produkują produkty antykoncepcyjne;

                    (d) są zaangażowane w wykorzystywanie komórek macierzystych lub tkanek pochodzących z embrionów lub płodów ludzkich lub są zaangażowane w wykorzystywanie linii komórek płodowych; (e) produkują kontrowersyjną broń wojskową (miny przeciwpiechotne, broń chemiczną, broń jądrową, bomby kasetowe) lub jej części uznawane za niezbędne, uznawane za takie ze względu na ich nieselektywny wpływ na ludność cywilną;

                    f) zajmują się produkcją i dystrybucją broni strzeleckiej; g) bezpośrednio produkują broń lub dostarczają produkty i usługi wsparcia, przeznaczone specjalnie dla przemysłu wojskowego i niemilitarnego, wykorzystywane w celach śmiercionośnych i ofensywnych. Instytut nie inwestuje w te działania, które mogą mieć negatywny wpływ na środowisko i zrównoważony rozwój.

                    Instytut nie inwestuje w spółki bezpośrednio lub pośrednio zajmujące się hazardem, rozrywką dla dorosłych, udzielaniem pożyczek lichwiarskich, produkcją i sprzedażą tytoniu, produkcją i sprzedażą alkoholu

                    Mój krótki komentarz:
                    Ach, jacy oni są dobrzy, jak chleb z masłem.
                    Kiedy Wy, wierni i posłuszni moralności wiary katolickiej, jej moralności tak użytecznej dla grup społecznych, oglądacie telewizję w porze obiadowej i widzicie małe murzyniątka które mają zapalenie płuc i „walczą o każdy oddech” aby przezyć otrzymujecie informacje że wystarczy kilkanaście ZLP aby uratować życie 9 murzyniątkom.Kiedy pokazują Wam niedożywione, szkieletowe murzyniątka a wy wkładacie kęsy schabu do ust, wstydzicie się własnego braku uczuć i dajecie miesięcznie kikanaście ZLP aby uratować życia i nie mieć wyrzutów sumienia na własną znieczulicę.
                    Potem olśnienie!Jaki program oglądacie? To przecież jest TV 2000, TV Watykanu!!!
                    Ciekawe, czy sam Leon XIV ogląda własną TV, czy robią ta kardynałowie z IOR, lub ci z komisji : Christopher Schönbor, który jest jej przewodniczącym. W jej skład wchodzą czterej inni kardynałowie: Emil Paul Tscherrig, Luis Antonio Gokim Tagle, Giuseppe Petrocchi i Konrad Krajewski.No, oni nie, zajęci są rachowaniem własnych pieniędzy: okazuje się, że pięciu kardynałów ma łącznie 1,2 mln euro na swoich osobistych kontach bankowych, średnio 240 tys. euro każdy.


                    • internauta81 Re: Humor czy wiara? 08.07.25, 17:02
                      privusRe: Humor czy wiara?06.07.25, 21:16

                      ......Zarówno w powszechnym odbiorze, jak i w kulturze, religia do dzisiaj wiązana jest z moralnością, a w konsekwencji z kształtowaniem roli dominujących wzorców zachowań
                      odgrywanych przez dynamikę grupową.
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Piszesz, privus : „...religia do dzisiaj wiązana jest z moralnością...”.
                      Tak, masz rację, lecz z jaką maralnością? Jaką moralnościa, privus?’

                      Religia, zrozumiała jako wiara w Pisma?A co tam jest moralnego w tych Pismach , moralnego z punktu widzenia dnia dzisiejszy, lipiec A.D. MMXX!?
                      Zawartość Pism jest – w naszym pojęciu, w odniesieniu do naszej aktualnej kultury – amoralna.
                      Kościół r. Katolicki, jako system, wykorzystał tkz. Pisma, przerabuiając je przez settki lat na własne kopyto, jedynie aby utyrzymywać władzę, potęgę i mieć dobra materialne każdego rodzaju a na dodatek móc operować absolutnie bezkarnie.
                      Piszesz : „z kształtowaniem roli dominujących wzorców zachowań
                      odgrywanych przez dynamikę grupową.” Też prawda, lecz taka dynamika, grupowa wg wiary i Kościoła r. Katolickiego, religii w pewnych, bardzo częstych kontekstach jest amoralna, by nie powiedzieć prawie o charzkterze przestępczym, jak cały Kościół r. Katolicki.Tekst linku
                      Dynamika grupowa to może być rodzaj stada, w którym kapłan (pasterz) ustanawia prawa, religijne aby móc kontrolować tą trzodę..
                      Cóż bardziej amoralnego może byc od tkz „świętej spowiedzi”.? Gwałcisz, zabijasz, kradniesz, rabujesz itd, itp. potem idziesz do świętaj spowiedzi bo, ewentualnie, mógłbyś mieć wyrzuty sumienia za morderstwa, gwałty, kradzierze które to dręczą cię w nocy głosami, jękiem niewinnych ofiar i tu wot, rozwiązanie: pójdę do świętej spowiedzi i kapłan, pośrednik pomiędzy Najpotężniejszym i grzeszną Ludzkoścą wysłucha tego co cię dręczy, pokiwa makóweczką, zaleci cię zejście z drogi grzechu, potem 10 Ave Maria, 15 Pater Nostro i bielszy od bielszego, z sumieniem w porządku – ON mi odpuścił winy, przestępstwa – zaczynasz od nowa.
                      Czy istnieje coś bardziej amoralnego od świętej spowiedzi, dominującego wzoru zachowań w religii katolickiej?
                  • privus Re: Humor czy wiara? 12.07.25, 20:05
                    Pisałem już niejednokrotnie, że dla mnie pojęcie moralność jest pojęciem skierowanym do i dla środowiskowej kultury. Każdy złodziej czy bandyta ma przecież też swoją moralność wiżążcą go z daną grupą.
    • tade-k53 Re: Humor czy wiara? 08.07.25, 18:54
      Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu. Po wypuszczeniu Lucyfera z piekła w 1864r. ledwo się tliło, a po śmierci Piusa XII, katolickiego papieża, zgasło zupełnie.
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” Ga 1.10
      tradycja2012.blogspot.com/
      • privus Re: Humor czy wiara? 12.07.25, 13:03
        tade-k53 napisał:

        > Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu.

    • feelek Re: Humor czy wiara? 10.07.25, 17:19
      Z całą pewnoscią humor!
      • privus Re: Humor czy wiara? 20.07.25, 03:39
        Humorystyczna wiara?
        A i owszem. Humorów w tym zakresie jest wcale nie mało. Trudno tutaj o jakiekolwiek porównywanie. Np. Rewolucja Francuska była... REWOLUCJĄ (z def.: gwałtowne przejście z jednego stanu w drugi), a Inkwizycja INSTYTUCJĄ powołaną przez KK, która trwała przez, co najmniej, sześć wieków! Doprawdy, trudno tutaj o jakąkolwiek porównywalność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka