Dodaj do ulubionych

Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.

06.11.25, 22:27
1. 14 mld lat temu jakaś Siła spowodowała uruchomienie następstwa zdarzeń polegających na Wielkim Wybuchu, powstaniu galaktyk, gwiazd, planet, życia na tych planetach pod wpływem ewolucji; na powstaniu cywilizacji....
.....
2 Czym jest ta Siła? Może jakimś polem, jak pole grawitacyjne? Ogarnia wszystko? Przenika?
Być może nie jest niczym świadomym - nie jest istotą- nie ma dostępu do wiedzy o wszystkim, wszystkich.
......
3.Siła ta nie ma sprawczości- nie działa w sposób: ktoś ją o coś poprosi i ona reaguje - pomaga.
Przeświadczenie, że nie istnieje pozytywna sprawczość jakiejś siły wynika ze zwykłej obserwacji: nie ma pozytywnej sprawczości: ktoś doświadczający niczym niezawinionego cierpienia nie otrzymuje pomocy od jakiejkolwiek siły która gdyby istniała, widząc potrzebę pomocy, będąc miłosierną, udzieliłaby jej.
....
4.Nie ma żadnego dalszego ciągu po śmierci.
: nie ma żadnej rzeczywistości np. w postaci: Niebo- Czyściec- Piekło. Z chwilą czyjejś śmierci wszystko co dotyczy kogoś umierającego się kończy. Poza pamięcią o nim.
....
...
PS. Ww. to przemyślenia b. katolika po 65 latach obserwacji Świata.
Nie napisałem ww. aby kogokolwiek zachęcać do podobnego myślenia - podałem, co mi się wydaje prawdopodobnym. Znacznie bardziej niż myślenie typu: Bóg pomaga. Pomaga tym, którzy w niego wierzą, których po śmierci czeka życie wieczne w Raju. W przeciwieństwie do tych, co tak nie uważają, których czeka wieczne potępienie.
Nie chcę nikogo pozbawiać nadziei, w którą wyposażone jest myślenie religijne. Wydaje mi się jednak, że myślenie religijne każe pod rygorem bycia potępionym przyjmować jako pewnik rzeczy, które, jakkolwiek optymistyczne, są nacechowane infantylizmem. Powstały, aby łatwiej wytłumaczyć ludziom rozmaite niedogodności ich istnienia.
....
Ciekawostka': z chwilą zmiany sposobu myślenia doznałem uczucia ulgi. Pomimo tego, że: " z chwilą śmierci wszystko się kończy"???
A tak: po jakimś czasie uznałem, że cały dany mi czas - czy będzie to lat 10, 20 czy 30, czy tylko miesiąc, tydzień, 3 dni.... i wystarczy. Byle tylko nie marnować czasu.
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • olszak-przytycki Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 07.11.25, 11:57
      Ta "Siła Sprawcza" może jest Bogiem?

      Też uważam,że Bóg na wezwania nie reaguje.
      • dunajec1 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 07.11.25, 15:15
        Pare dni temu ogladalem program "zapiski sumeryjskie", i czy tam nie nalezaloby poszukac naszego Jachwe?
        Nie bede opisywal bo dla mnie za duzo pisania, tylko tyle ze te Anioly" co przylacialy na ziemie braly sobie za zony kobiety ziemskie, a skoro ktos przylecial i to kilkanascie tysiecy lat temu to jaka to cywilizacja byla i jak rozwinieta? Moze i wtedy sie dowiemy kto zbudowal na Maczu Piczu te bydynki?I to rozwiazanie inzynieryjne co tam sie znajduje? A moze i troche pozniejsze piramidy egipskie? Dlugo by o tym...
      • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 07.11.25, 17:06
        olszak-przytycki napisał(a): Ta "Siła Sprawcza" może jest Bogiem?
        F: Ja nazwałem tę siłę Siłą.
        Nie jest to "siła sprawczą" od 14 mld lat. Tak mi się wydaje.
        >
        O_P: Też uważam,że Bóg na wezwania nie reaguje.
        F : Nie wiem, bo tego nie napisałeś, kto jeszcze uważa tak jak ty.
        • internauta81 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 07.11.25, 19:13

          Nasz sympatyczny pan inżynier w 4-rech punktach i 16-tu linijkach zdefiniował Wszechświat, jego Stworzyciela razem z epatią wzgl. Ludzkości a na dodatek stwierdził, że śmierć to tak jak „off” i game over.
          Drogi feelku, dziękuję ci za poruszenie tematu i absolutnie nie krytyjuję, ot to taki mój styl komunikowania.
          To, oczywiście, są twoje domniemania, jako że jedynym dowodem dzisaij dostępnym masom jest niewyobrażalnie wielki rozmiar tego co nas otacza.Inne, to twoje założenia, domysły.
          Bardzo poważnie proszę cię o opinię, tok rozumowania, jeśli odwróci się tok myślenia, nie kto to zrobił i jak to zrobił, lecz JAKI BYŁBY CEL NASZEGO ISTNIENIA ?Innymi słowami, do czego służymy, a potem jak i kto to zrobił.
          Z absolutną pewnością zaprzeczam twojej afirmacji odnoszonej do punktu 4.” Nie ma żadnego dalszego ciągu po śmierci.”
          Pozwolę sobie zaznaczyć, iż brak dowodów, że czegś nie ma, nie oznacza, że go nie ma, lecz tylko że ty, obecnie, nie masz na to dowodów.
          Ja mam dowody na „życie” świadomości po śmierci ciała biologicznego.I nie tylko ja.
          • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 07.11.25, 23:07
            Internauta'81: "JAKI BYŁBY CEL NASZEGO ISTNIENIA?"
            .......
            F : A to nasze istnienie ma jakiś cel?
            Po prostu jesteśmy elementem 14 miliardów lat trwającego następstwa zdarzeń od Wielkiego Wybuchu do dzisiaj.
            Gdy podejdziemy do naszego istnienia w sposób właściwy, możemy mieć do dyspozycji 100 (lub mniej) lat, które możemy przeżyć w jakiś ciekawy sposób.
            Możemy także uracjonalnić 100 lat ich życia innym - znajomym, bliskim, kompletnie obcym. Możemy upiększyć Świat - na tyle go poprawić aby lepiej funkcjonował, co ułatwi, poprawi życie nam, innym...
            Cel naszego istnienia?
            Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany nam czas.
            • internauta81 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 10.11.25, 17:32
              Internauta'81: "JAKI BYŁBY CEL NASZEGO ISTNIENIA?"
              .......
              F : A to nasze istnienie ma jakiś cel?
              Po prostu jesteśmy elementem 14 miliardów lat trwającego następstwa zdarzeń od Wielkiego Wybuchu do dzisiaj.
              Gdy podejdziemy do naszego istnienia w sposób właściwy, możemy mieć do dyspozycji 100 (lub mniej) lat, które możemy przeżyć w jakiś ciekawy sposób.
              Możemy także uracjonalnić 100 lat ich życia innym - znajomym, bliskim, kompletnie obcym. Możemy upiększyć Świat - na tyle go poprawić aby lepiej funkcjonował, co ułatwi, poprawi życie nam, innym...
              Cel naszego istnienia?
              Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany nam czas.
              ___________________________________________________________________
              Odpowiada feelek: Cel naszego istnienia? Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany nam czas.
              Słusznie i logicznie.Dla nas.Podzielam.
              Właśnie, feelek, to mógłby być (jest) cel istnienia dla nas, lecz dla .... jaki byłby nasz cel istnienia?
              Jak już pisałem, the end on of biological body to wg mnie koniec step on i beginning step two.
              Pozdrawiam serdecznie
              • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 10.11.25, 18:00

                > Odpowiada feelek: Cel naszego istnienia? Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany n
                > am czas.
                > Słusznie i logicznie.Dla nas.Podzielam.
                > Właśnie, feelek, to mógłby być (jest) cel istnienia dla nas, lecz dla .... jak
                > i byłby nasz cel istnienia?
                > Jak już pisałem, the end on of biological body to wg mnie koniec step on i beg
                > inning step two.
                > Pozdrawiam serdecznie
                ......
                f : Zakłada Internauta, że coś/ktoś kryjący się pod: " dla..." ma wobec nas - ludzi jakiś plan?
                Mi się tak nie wydaje.
                Wydaje mi się też, że jest tylko step one i ... i już.
                Przykro jeśli to dla Internauty zawód.
                To tylko mój pogląd.
                • internauta81 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 13.11.25, 18:14
                  feelekRe: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S10.11.25, 18:00
                  f : Zakłada Internauta, że coś/ktoś kryjący się pod: " dla..." ma wobec nas - ludzi jakiś plan?
                  Mi się tak nie wydaje.
                  Wydaje mi się też, że jest tylko step one i ... i już.
                  Przykro jeśli to dla Internauty zawód.
                  To tylko mój pogląd.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------

                  Drogi feelku, niech ci nie będzie przykro o mnie..Ja od -+ 12 lat – po niecodziennych świadectwach – interesuję się zagadnieniem kontynuownia istnienia świadomości zrozumiałej jako ego, „ja jestem, ja myślę”, po śmierci ciała biologicznego.Moje poszukiwania - w przeogromnej syntezie - obejmują wiarę katolicką, religie azjatyckie, buddyzm, hinduizm, parapsychologię, metafizykę, NDE, OBE, fizykę kwantową i to wszystko poparte różnymi tekstami.
                  Mam podstawy, aby byc 100% pewnym – ja osobiście – o kontynuowaniu istnienia świadomości razem z „ciałem” po śmierci biologicznej jaką znamy.
                  Proszę cię o wyrozumienie, gdyż w kilku zdaniach nie można streścić lat poszukiwań, ergo, twoja obserwacja jest logiczna z twojego punktu widzenia opartego na twoich doświadczenich i domysłachl na podstawie których jest sformułowana bardzo słuszna obserwacja: „Cel naszego istnienia? Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany nam czas.".

                  Jednym z efektów moich poszukiwań (dlatego m.in. znalazłem się na tym forum) jest odzielenie świadomości od ciała, od materii.Podstawowe potrzeby materialne, silne, nieodzownie do kontynowania egzystencji, stawiają na 2-plan świadomość zrozumianą – tylko przeze mnie – jako 1-szo planową, mogącą mieć wpływ na materię.
                  Pozdrowienia
              • olszak-przytycki Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 10.11.25, 20:33
                "Cel naszego istnienia? Przeżyć jak najlepiej raz jeden dany nam czas."

                Bardzo ładna maksyma.
                • privus Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 01.12.25, 03:56
                  Zmień swe poglądy lansując reinkarnację, Nie sądzę, by poza sugestywna opinią coś to zmieniło, ale nadzieja ma swoje niepodważalne zalety..
          • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 08.11.25, 21:32
            Na temat pkt. 4 - oczywiście to jedynie moje przeświadczenie, nie: wiedza. To mi przyszło do głowy niezależnie od całości (pkt. 1-3).
            PS.: dzięki za przemyślenia zawierające słowa: "domniemania, założenia, domysły, przeświadczenia, afirmacje, dowody, definicje...."
            Taki sposób dyskusji jak najb. mi odpowiada. Szkoda tylko, że tak tu mało takich dyskusji.
        • olszak-przytycki Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.S 07.11.25, 20:47
          To jest kwestia wiary.
          Świat wygląda na bardzo przemyślany twór z prawami natury.
          Dlatego wiara w Boga może być uznana za rozumową,nie irracjonalną.Tak mi się wydaje.
    • wawrzanka Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 08.11.25, 22:02
      feelek napisał:

      > Ciekawostka': z chwilą zmiany sposobu myślenia doznałem uczucia ulgi. Pomimo te
      > go, że: " z chwilą śmierci wszystko się kończy"???
      > A tak: po jakimś czasie uznałem, że cały dany mi czas - czy będzie to lat 10, 2
      > 0 czy 30, czy tylko miesiąc, tydzień, 3 dni.... i wystarczy. Byle tylko nie marnować czasu.


      Może doznasz kolejnej ulgi, jak zaczniesz śledzić najnowsze badania naukowe, bo Twoje przemyślenia w ich świetle mocno trącą myszką. Ta "Siła" może być jedną z nieskończenie wielu "Sił" tworzących nieskończenie wiele wszechświatów. Może czas, którego nie chcesz marnować - istnieje tylko dla naszej wygody, tak samo jak fizyczna manifestacja świadomości. I tak: umierasz i twoje ciało wraz z komórkami mózgowymi będzie martwe. Jednak wszystko to, co z ich pomocą (a także z pomocą czasu i materii) zamanifestowałeś - będzie trwać wiecznie. Nie da się wymazać Feelka. Dlatego masz rację: nie marnuj czasu, bo każda jego chwila jest wiecznością. Amen ;-)
      • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 09.11.25, 00:35
        wawrzanka napisała:

        > feelek napisał:
        >
        > > Ciekawostka': z chwilą zmiany sposobu myślenia doznałem uczucia ulgi. Pom
        > imo te
        > > go, że: " z chwilą śmierci wszystko się kończy"???
        > > A tak: po jakimś czasie uznałem, że cały dany mi czas - czy będzie to lat
        > 10, 2
        > > 0 czy 30, czy tylko miesiąc, tydzień, 3 dni.... i wystarczy. Byle tylko n
        > ie marnować czasu.
        >
        >
        W.: Może doznasz kolejnej ulgi, jak zaczniesz śledzić najnowsze badania naukowe, bo
        > Twoje przemyślenia w ich świetle mocno trącą myszką.
        F.: coś jakoś mi umknęło....wiem odkryto 5 wymiar!
        W..Ta "Siła" może być jedną
        > z nieskończenie wielu "Sił" tworzących nieskończenie wiele wszechświatów. Może
        > czas, którego nie chcesz marnować - istnieje tylko dla naszej wygody, tak samo
        > jak fizyczna manifestacja świadomości. I tak: umierasz i twoje ciało wraz z kom
        > órkami mózgowymi będzie martwe.

        Jednak wszystko to, co z ich pomocą (a także z pomocą czasu i materii) zamanifestowałeś - będzie trwać wiecznie.
        .....
        F : ....ale już beze mnie.
        Z wielką ulgą. Wybacz, ale jak już przeżyję swoje " n" lat, spróbuję resztę potraw ze światowego jadłospisu, odwiedzę, kto wie - może i - .... siąt siedzib światowej cywilizacji... to...
        Jedno z życiowych marzeń już praktycznie jest - Polska ma sieć autostrad ( no 90%.
        ....
        W. No to Nie da się wy
        > mazać Feelka.
        F..To mnie najb. obecnie martwi: coraz mniej nam siły sprawczej - (" szlachetne zdrowie - nikt się nie dowie...").Muszę coś pozałatwiac, uporządkować ileś spraw...
        W: Dlatego masz rację: nie marnuj czasu, bo każda jego chwila jest wiecznością. Amen ;-)
        F : zrobię co się da - tego możesz być pewna ;-)
        też: Amen.
        • wawrzanka Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 09.11.25, 09:12
          feelek napisał:

          > F.: coś jakoś mi umknęło....wiem odkryto 5 wymiar!

          Piątego wymiaru nie odkryto (choć wiadomo, że cztery to a mało), ale skoro twierdzisz, że wszystko zaczęło się od Big Bang to brzmi trochę jak manifest emerytowanego Newtona, który odkrył grawitację, ale o mechanice kwantowej już nie słyszał.

          Piszesz o „jakiejś Sile”, która 14 miliardów lat temu coś tam zapoczątkowała. Fizyka naprawdę poszła mocno do przodu od czasu Twoich studiów – mamy teorię inflacji, fluktuacje kwantowe, wieloświaty, czas nieliniowy, strukturę próżni. „Siła” to może być dobry termin na lekcji W-F-u, ale nie bardzo daje się nią operować w kosmologii.

          Twoje rozczarowanie religią przeszło w rodzaj oswojonego nihilizmu. Dobrze Ci z tym? Ulgę, którą opisujesz, rozumiem. Ale czy to wystarczająco dobry powód, żeby zamknąć pytania?

          Nie wierzysz w życie po śmierci. W porządku. Ale czy to znaczy, że nie ma niczego, co przekracza nasz obecny model istnienia? Niczego, co nie wymaga dogmatów, tylko odwagi, by nie zakładać, że wszystko już wiemy?
          Uważasz, że nie istnieje „pozytywna sprawczość”? Jasne — żaden z telefonów do Nieba nie został odebrany. Ale zauważ, że wyznaczasz bardzo jednostronne kryterium istnienia: „jeśli coś istnieje, to ma być użyteczne i spełniać
          moje oczekiwania”.

          Nie kupujesz bajek o Raju i Piekle, ja też nie. Ale nie uważam, że każda próba przekroczenia fizycznej skończoności to infantylizm. Może nie chodzi o życie wieczne, tylko o pogłębione życie tu i teraz. A do tego czasem potrzeba języka, który dotyka niewyrażalnego – niech to będzie mit, poezja albo fizyka teoretyczna.

          Na koniec – z sympatią – masz 65 lat i świadomość, że „czas jest dany i wystarczy, byle go nie zmarnować”. Tu się prawie zgadzamy. Tylko, że pisząc o aktualnym stanie nauki mam na myśli jej najbardziej palące pytanie: czym jest świadomość. Może nie potrzebujemy już Boga-policjanta, ale warto jeszcze zapytać: po co nam bycie człowiekiem? Bo coś czuję, że nie wystarczy tylko „nie marnować czasu”.
          • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 18.11.25, 16:12
            Wawrzanka:"...ale o mechanice kwantowej już nie słyszał..."
            ....
            f.: Na maturze ustnej z fizyki miałem pytanie o dualistyczną (korpuskularno- falową) naturę światła. To było pod koniec l. 70 XX w,
            47 lat temu.
            ......
            O fizyce kwantowej usłyszałem po raz pierwszy gdzieś w l. 70 XX w.
            ......
            PS : Polegacie na tym, że czytacie jakąś modną książkę ( tu: poruszającą jakoś temat fizyki kwantowej) i objawiają się te same w kółko pytania:
            - o cel istnienia,
            - o świadomość,
            - o fizykę kwantową.
            Tu w tym wątku pyta o to jeszcze Internauta.
            .....
            To, co napisałem, to moje wyłącznie przemyślenia. Nie łączę ich nijak z fizyką kwantową.

    • ta Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 15:50
      feelek:
      „ Byle tylko nie marnować czasu”

      Od pewnego czasu ( może ma to związek z jesienna nostalgią?) chodzę sobie po labiryntach forów, tych zupełnie zapomnianych, opuszczonych lata temu, jeszcze zipiących, ale bez odwołania dogorywających i tych w konwulsjach przedśmiertnych łapiących ostatnie oddechy i tych mających się nieco lepiej.
      Nie wiem, po co to sobie zrobiłam, bo nastrój mi siadł odczuwalnie, ale i myśleć jest o czym…
      -
      ALE nie do końca „aż tak” jest dołująco jak stać by się mogło trafiłam bowiem na twój wpis, który wkleję tutaj w całości.I sobie wcale nie myślcie, że nie ma ten gest żadnego związku z tematyką forum i tego wątku.
      Ma :) Dzięki Fel, cię, cię ;)
      —-
      Z wątku o temacie „ Najgłupsze teksty piosenek” wpis Felka:

      Takie coś, co w refrenie ma:.
      ..
      " Aj law ju cię"
      ..
      mogło tam być:
      ...Pije mnie podeszwa w lewym bucie,
      aj law ju cię, aj law ju cię aj law ju cię...
      ..
      ... Luń mnie powiadziałaś, to ja: lu cię,
      aj law ju cię, aj law ju cię, aj law ju cię....
      ..
      ... me uczucie do cię jest jak w hucie...
      ...aj law ju cię, aj law ju cię, aj law ju cię...
      ..
      ...tam na prawdę tak jest...
      ciekawe czy autor zauważył, że jego tekst jest:
      "...ja kocham cię cię..."

      • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 16:51
        feelek odp. Tej:
        wpisy przywołane są sprzed kilkunastu lat, choć doskonale je pamiętam. Nie pamiętam jedynie czy ja tam nie napisałem, że " aj law ju cię" znaczy dokładnie: " kocham cię cię". Zapamiętałem sobie, że tak, że to napisałem.
        Tekst: " aj ław ju cię" był. z jakiegoś prawdziwego utworu, kt. ja zacytowałem.
        Pzdr
        f.
        • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 17:10
          feelek napisał:

          > feelek odp. Tej:
          1 Nie pamiętam jedynie czy ja tam nie napisałem, że " aj law ju cię" znaczy dokładnie: "
          > kocham cię cię".
          2 Zapamiętałem sobie, że tak, że to napisałem.
          ....
          I wyszła mi sprzeczność.
          Sorry.
        • ta Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 17:13
          Wszystko napisałeś, także, jak jest w oryginale, twój post wkleiłam w całości( z 14.03.2022)
          -
          Co z nami po nas? Także takie tam, przywołujące uśmiech. Co dla tzw wszechświata, ( który sądzę, zdecydowanie ma nas gdzieś zresztą) ważniejsze, co najważniejsze, co błahe? Czy tak zwane „wszystko” wpada do Wielkiego Rozumu, który wedle swoich, nieznanych nam potrzeb sobie treści wysysa. A może taki wierszyk z wielkim przymrużeniem oka ważniejszy niż… bo np Wielki Rozum z pogodnego bajdurzenia ma więcej radości od…?

          A może każdy, obojętnie co tworzy i czego nie tworzy ma swój równocenny wkład w gotowanie Wielkiej Wszechświatowej Międzygalaktycznej Zupy Informatycznej którą tutejsi dyskutanci definiują dalece subtelniej, niż ja - mrówka?
          Starać się nie marnować czasu z perspektywy ograniczonego życia człowieka jest wydaje się wyzwaniem rozsądnym, ale może jego marnowanie ( definicja?) jest dla Wielkiej Zupy korzystniejsze?
        • wariant_b Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 20:04
          To może dla przypomnienia:

          Twój tekst:
          forum.gazeta.pl/forum/w,384,28089157,28089157,Najglupsze_teksty_piosenek.html?p=173339108

          Piosenka:
          www.youtube.com/watch?v=TQuZ3Nnm5HU

          • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 21:39
            wariant_b napisał:

            > To może dla przypomnienia:rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=TQuZ3Nnm5HU</a>
            . ....
            f.: .. a ja myślałem, że to jakaś kpina - ta piosenka.

            • boggi_dan Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 27.11.25, 22:29
              Zaciekawił mnie twój wątek Feluś. Co sprawiło, że odwróciłeś się od Boga.
              "Nie ma żadnego dalszego ciągu po śmierci.
              : nie ma żadnej rzeczywistości np. w postaci: Niebo- Czyściec- Piekło. Z chwilą czyjejś śmierci wszystko co dotyczy kogoś umierającego się kończy. Poza pamięcią o nim. Ja myślę, że jest ktoś czuwa nade mną. Mój cudowny obraz Jezusa też. Przykre jak ludzie zmieniają swoje poglądy. No raczej się nie spotkamy po śmierci.
              • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 28.11.25, 02:16
                boggi_dan napisał: Zaciekawił mnie twój wątek Feluś.
                f.: Niestety, nie przypominam sobie, abym pana znał.
                ?Bogguś?
                Boggi_dan: Co sprawiło, że odwróciłeś się od Boga!
                f Od nikogo się nie odwróciłem: lata obserwacji doprowadziły mnie do wyciągnięcia wniosku, że ktoś, o kogo pytasz, nie istnieje. Ww. nie znaczy, że nie uznaję istnienia Siły Sprawczej. Krańcowo innej niż pańskie, boggi_dan wyobrażenie na ten temat.
                > "Nie ma żadnego dalszego ciągu po śmierci.
                > : nie ma żadnej rzeczywistości np. w postaci: Niebo- Czyściec- Piekło. Z chwilą
                > czyjejś śmierci wszystko co dotyczy kogoś umierającego się kończy. Poza pamięc
                > ią o nim.
                .....
                Boggi_dan: Ja myślę, że jest ktoś czuwa nade mną. Mój cudowny obraz Jezusa też
                > . Przykre jak ludzie zmieniają swoje poglądy.
                f: nie o poglądy chodzi, a o obserwacje i wyciąganie z nich wniosków.
                Biggu_danm' No raczej się nie spotkamy po śmierci.
                f.:Nie: raczej, a na pewno. Po śmierci nie ma dalszego ciągu.
                • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 30.11.25, 20:54
                  feelek napisał:
                  > ?Bogguś?
                  > Biggu_danm' No raczej się nie spotkamy po śmierci.
                  > f.:Nie: raczej, a na pewno. Po śmierci nie ma dalszego ciągu.
                  ......
                  Zapewne nie spotkamy się i tutaj - w tej istniejącej rzeczywistości
                  Jeśli chce Boggduś - niech pyta o co go tam martwi.
                  Z podejścia Boggdusia do rzeczywistości - wątpię czy cokolwiek zrozumie.
                  Próbować zawsze warto.

              • privus Bajeczka o Chrystusie 30.11.25, 23:04

                Twój problem, w co chcesz wierzy c,
                Papież Leon X za nic miał takie wizjw i sprawy sprawy funkcjonowania Kościoła. Niektórzy uważali go wręcz za prawdziwego ateistę. Mawiał ponoć: "Wiadomo, ile korzyści przyniosła nam i naszym ludziom bajeczka o Chrystusie". Był też jednym z największych hulaków w dziejach całego papiestwa.
                • feelek Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 00:09
                  Privus: " Twój problem w co chcesz wierzy c"
                  .......
                  f.: Nie mam z tym problemu.
                  Żadnego.
                  Miałem, owszem, gdy podzielałem poglądy katolickie.
                  Ileś rzeczy się nie zgadzało.
                  Pytałem o to wielu myślicieli, powszechnie znanych jak np. J. Salij, J. Twardowski, Z. Malacki ( nazwiska wielu coś powiedzą).
                  Wobec braku jakichś sensownych odpowiedzi, sam sobie je znalazłem.
                  ....
                  Są to odp. intuicyjne, np taka, że skoro obserwujemy brak pomocy ze strony tzw. Siły Sprawczej (nazywanej także B/bogiem) , to znaczy że TAKA istota w TAKIEJ postaci nie istnieje.
                  .. ..
                  Www. często nie podoba się wielu.
                  Jak tutaj p. Boggi_danowi. Pyta czemu " odwróciłem się od Boga" nie przyjmując do wiadomości, że nie odwracałem się od nikogo, a jedynie zrozumiałam pewien mechanizm.
                  .....
                  Więc: nie szukam odpowiedzi.
                  Zaproponowałem pomoc temu o. Boggi_ dan - jak chce - niech pyta.
                  ....
                  • feelek Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 02:38
                    f.: " jedynie zrozumiałam pewien mechanizm."
                    ....
                    f. odpowiada:
                    Nie, nie zmieniłem płci.
                    To kretynizm informatyki - podpowiadacza, kt. wie lepiej od nas co chcemy napisać.
                    • privus Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 03:50
                      Mechanizm jest wartością fizyczną opartą o zjawiska fizyczne a nie teologiczne bajania,
                      Kretynizm zaprzeczania tym faktom ma rzeczywiście swoje miejsce :)
                      • feelek Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 14:27
                        privus napisał:

                        > Mechanizm jest wartością fizyczną opartą o zjawiska fizyczne a nie teologiczne
                        > bajania,
                        > Kretynizm zaprzeczania tym faktom ma rzeczywiście swoje miejsce :)
                        ....
                        f : mechanizm nie jest " wartością", tylko zjawiskiem mierzonym wielkością, która może mieć jakąś wartość, np oporność jakiegoś przewodu może mieć wartość n Omów.
                        Mówi się, owszem, o mechanizmie współczucia kogoś do kogoś. To współczucie jest niemierzalne, ale używa się takich stwierdzeń/ sformułowań/ określeń.
                  • privus Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 03:44
                    feelek napisał:

                    > Privus: " Twój problem w co chcesz wierzy c"
                    > .......

                    No cóż, jeśli świadomość tego co czynisz jest dla ciebie problemem, możesz upajać się zupełnie innymi wizjami :)
                    • feelek Re: Bajeczka o Chrystusie 01.12.25, 12:12
                      privus napisał:

                      > feelek napisał:
                      >
                      > > Privus: " Twój problem w co chcesz wierzy c"
                      > > .......
                      >
                      > No cóż, jeśli świadomość tego co czynisz jest dla ciebie problemem, możesz upaj
                      > ać się zupełnie innymi wizjami :)
                      .....
                      f.: nie wiem, może polszczyzna jest zbyt trudna aby przyjąć do wiadomości, że ktoś nie ma z czymś problemu.
                      To już twój problem .
                      Życzę ci, abyś sobie z nim poradził.

      • privus Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 01.12.25, 03:38
        Jeśli nie ma się zajęcia, to można funkcjonować między śledziem a zapojką, jaka by ona zresztą nie była.
        Taki jest ten dziwny świat :)
        • internauta81 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 01.12.25, 17:42

          Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty.
          feelek 06.11.25, 22:27

          Tytuł wątka podoba mi się.
          Jestem byłym katolikiem i nie ateistą.Fakt, że czegoś się (jeszcze) nie zna nie zamyka mi drogi do 100% przekonania, że istnieje.
          Ale to jest jedynie moja pewność i nie mam absolutnie żadnego zamiaru o przekonywaniu o tym kogokolwiek.
          Ostatnio panu inżynierowi – jedynie wg mnie – kilka wątków i komentarzy wyszło nieźle.Znajduję – czasami – niepotrzebny, nieuzasadniony opór w stosunku do innego toku rozumowanie.( czasami jednak umotywowany).
          OK feelek, z biegiem czasu nabierasz wartości, jak dobre wino.Uwaga, niech nie zmieni się w ocet.
          • feelek Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 02.12.25, 23:55
            Internauta'81: .....
            ......
            .......
            Jak bym sam pisał - nic dodać.
            ale ...
            .. jakoś nie mam nic do dodania...
            pzdr .
            f
    • ytartu A co było przed wielkim wybuchem? 03.12.25, 16:09
      A co było przed wielkim wybuchem?
      • feelek Re: A co było przed wielkim wybuchem? 03.12.25, 17:33
        ytartu napisał:

        > A co było przed wielkim wybuchem?
        .....
        Nie wiem.
        Podałem Wielki Wybuch jako zdarzenie, które miało z pewnością miejsce, na co mamy dość przesłanek (nie jestem pewien czy można je nazwać dowodami).
        Zdarzenia po WW, cały ciąg 14 mld lat są wytłumaczalne bez zakładania działania " Siły Wyższej" - dlatego, aby nie wydłużać opisu tego przemyślenia, tak to tu zapisałem.
        W całości wątku chodziło mi aby podzielić się moimi obserwacjami, czymś, co podpowiada mi moja intuicja. To właśnie zrobiłem gdy na co dzień mam do czynienia z przekazem religijnym, odmiennym od tego, co mi się wydaje.
        • internauta81 Re: A co było przed wielkim wybuchem? 03.12.25, 18:05
          Parę tysięcy lat temu jedynie Ziemia była w centrum uwczesnego Świata.Dzisiaj wiemy, że w naszym (sic !) Wszechświecie są miliardy galaktyk i miliardy miliardów różnych systemów.
          Zakładanie, że żyjemy w jedynym wszechświecie nie byłoby więc słuszne, jeśli odniesiemy logikę (i wiedzę) sprzed paru tysięcy lat do dzisiejszej nauki i wiedzy.
          Wystarczy zapytać googla ile jest wszechświatów, a odpwiedzi będzie dużo.
          Tekst linku
          Ja, tylko ja, na podstawie moich poszukiwań (po śmierci ciała materialnego jakie mamy, życie świadome z ciałem z materii "lekkiej" kontynuuje egzystencję) doszedłem do hipotezy operatywnej, iż jesteśmy jedynie rodzajem "narzędzia" do produkcji ..........a ilość tych farm, zwanych wszechświatami jest nieskończona.
          Ale dlaczego tyle bólu fizycznego i psychicznego, umysłowego w tym wszystkim?
          • feelek Re: A co było przed wielkim wybuchem? 03.12.25, 21:05
            Internauta'81: " dlaczego tyle bólu (...) w tym wszystkim?
            .....
            f : ...: ból jest elementem rzeczywistości. Nie rozumiemy tego - wydaje się nam, że to jest czyjś plan wobec nas.
            Musimy zrobić wszystko, aby bólu nie było: metodami farmakologicznymi, chirurgicznymi, aktywnością, ale nie przypisujmy tego jakoby było to czyjeś świadome, zamierzone wobec nas działanie.
            My doświadczając go, mamy po prostu pecha - na nas wypadło.
            Piszę to mając po dziurki doświadczeń z niczym nie zawinionym bólem co mi komplikuje w istotny sposób moje ...dziesiąt lat.
            Jest wynikiem ewolucji, niczyim czymkolwiek zamierzonym działaniem ból nie jest.
            Co innego gdy zależy to od nas: nadwaga, palenie, picie....z tym da się sobie jakoś poradzić.
            • privus Re: A co było przed wielkim wybuchem? 04.12.25, 01:27
              To ewolucja poprawia czy pogarsza to boskie dzieło?
              • feelek Re: A co było przed wielkim wybuchem? 04.12.25, 10:34
                privus napisał:

                > To ewolucja poprawia czy pogarsza to boskie dzieło?
                ..
                f ' Ewolucja z całą pewnością poprawia rzeczywistość. W jej wyniku gatunki otrzymują pożądane cechy. Jak np. gdy 1 milion osobników jakiegoś gatunku zaczyna potrafić chodzić. Trwa to tysiące lat - proces nabywania tej cechy osobniczej. W trakcie nabywania tej cechy, jakiś odsetek osobników ( kilkaset ) ma jedną z kończyn o 15 ( na przykład) cm krótszą niż drugą.
                Pan nazywa to "boskim dziełem"?
                Niefortunne bo sugeruje czyjeś partactwo. Ale - Pański wybór, pańskie prawo. . Mi się wydaje, że to efekt ewolucji - mechanizmu rozwoju gatunku.
                Do mechanizmu trudno mieć o cokolwiek pretensję.
    • petrus1981 Re: Przemyślenia b. katolika, nie- ateisty. 15.04.26, 22:54
      ciekawe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka