karol-borowiecki
03.04.05, 16:02
To może nie jest specjalnie oryginalne, powiedziałbym, że wręcz banalne, lecz
zmarły wczoraj Jan Paweł II był dla mnie jedynym autorytetem moralnym w
dzisiejszym świecie. Tylko jemu mogłem ufać, tylko w jego słowa nie
potrafiłem
wątpić. Co teraz będzie?
On powtarzał "Nie lękajcie się!". Słowacki pisał "Lecz zaklinam - niech żywi
nie tracą nadziei.". Jednak kto wypełni tą pustkę, która nastała po jego
odejściu mar adentro? Czuję się trochę jak pozbawiony przewodnika. Ktoś
napisał
ostatnio, iż papież pomagał nam zrozumież, że nie jesteśmy jedynie pyłkiem na
wietrze. Mi pomagał zrozumieć, iż nie jestem sam. A teraz nastało sto lat
samotności.
Odszedł ostatni Kolumb, rocznik 20.
W tej chwili pomagają mi słowa pieśni Zbigniewa Preisnera "Piotr". "Dziś!
Piotr! Gdy Ciebie nie ma\ Pieśń tę wznosimy do nieba\ Trwaj! Tam! I czuwaj
nad nami\ Noc, w noc usłaną gwiazdami.
Odszedł ostatni człowiek. Ostatnia Osoba przypominająca nam o naszym
człowieczeństwie, gdyż coraz częściej zapominamy o nim.
"Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna\ Co mi żywemu na nic... tylko czoło
zdobi-\ Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,\ Aż was, zjadacze
chleba - w aniołów przerobi." [Juliusz Słowacki, "Testament mój", fragment]