Gość: E.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.04.05, 01:36
Zawsze kiedy papież przylatywał do Polski była ładna pogoda, właśnie sobie
uświadomiłam, że zawsze tak było. Była bardzo dobra widoczność, a ja mieszkam
niedaleko Krakowa. Patrzyłam w niebo i kiedy widziałam samolot lecący
stosunkowo niewysoko, a godzina odpowiadała przylotowi Jana Pawła II do
ojczyzny, moja mama mówiła, że pewnie to ten samolot. Dziś wyszłam przed dom,
popatrzyłam w niebo i zobaczyłam samolot. Nic w tym nadzwyczajnego, ale nagle
wszystko wróciło. Pomyślałam jednak, że on już nie potrzebuje samolotu, żeby
być tutaj z nami, ze mną.