ewiak.r 05.03.06, 18:58 Co Towarzystwo Strażnica ma do powiedzenia na temat akupunktury i homeopatii? Czy SJ mogą z takich metod leczenia korzystać? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tessa18 Re: Pytanie do Tessy 07.03.06, 13:00 Obecnie terapie niekonwencjonalne są coraz bardziej modne. Na początku zaznaczę,że TS przedstawia tylko poszczególne metody leczenia ,podaje ich ewentualne zagrożenia a wybór należy do każdego osobiście. Niektóre nie są szkodliwe ale należy je stosować z rozwagą. Niektóre też oparte są na magii,spirytyżmie tych należy unikać. Na przykład jednoczesne stosowanie naświetlań w przypadku raka oraz przyjmowanie ziół szkodzi.Dlatego należy wykazać rozeznanie.Także jednoczesne zażywanie ziół i leków może być szkodliwe. Na przykład rzeń-szeń czy dziurawiec powodują duże wahania ciśnienia krwi. Jeśli chodzi o homeopatię to te leki są bezpieczne.Sporządza się je w dużym rozcieńczeniu -czasem czynnik leczniczy jest w ilości śladowej.Zasadą tego leczenia jest "leczenie podobnego podobnym".W porównaniu z placebo leki homeopatyczne wykazują pewną skuteczność.Ja sama stosuję je u swoich dzieci.Wolę czasem stosować leki homeopatyczne niż faszerować dzieci antybiotykami.Jednak w poważnych chorobach gdy zagrożone jest życie rozsądniejsze jest uznanie innych metod leczniczych. Jeśli chodzi o apukunkturę,to z badań przeprowadzonych od kilkudziesięciu lat wynika,że w niektórych przypadkach akupunktura przynosi pewne rezultaty dzięki uwalnianiu substancji wpływających na funkcjonowanie układu nerwowego ,takich jak endorfiny działająco przeciwbólowo i przeciwzapalnie.Zatem jest ona bezpieczną alternatywą środków znieczulających.ŚOZ uznała jej skuteczność w 104 chorobach.Ponadto zwalcza nudności,i wymioty spowodowane ciążą i chemioterapią. Wiele osób zajmujących się akupunkturą nie ma wiedzy medycznej i tu istnieje niebezpieczeństwo,istnieje też ryzyko infekcji bez odpowiedniego sterylizowania igieł.Ale ogólnie akupunktura może przynieść ulgę w przewlekłych chorobach. Te obie metody są bezpieczne i ŚJ mogą z nich korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Pytanie do Tessy 08.03.06, 21:46 Z wypowiedzi Towarzystwa Strażnica faktycznie wynika, że w akupunkturze czy homeopatii nie ma nic złego. Czy wiesz, co kryje się za tajemniczą energią - Qi? Ojciec homeopatii - Samuel Hahnemann określał ją jako siła życiowa, a niekiedy nazywał dynamią. Czy nie kryje się za nią okultyzm? Odpowiedz Link Zgłoś
tessa18 Re: Pytanie do Tessy 10.03.06, 23:14 Nie ma nic związanego z magią.Zasada działania homeopatii jest naukowo wyjaśniona.pl.wikipedia.org/wiki/Homeopatia Jest to reakcja organizmu a ściśle mówiąc układu odpornościowego na dany lek. "siła życiowa" dynamia to tylko nazwy próbujące wytłumaczyć homeopatię. Nie ma w tym nic tajemnego. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Re: Pytanie do Tessy 12.03.06, 21:04 Tesso, Wasi przywódcy prowadzą Was na manowce. Przeczytaj, proszę artykuł: "Homeopatia - voodoo w lecznictwie – ostrzeżenie", zamieszczony na stronie: www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=297&Itemid=52 Odpowiedz Link Zgłoś
tessa18 Re: Pytanie do Tessy 13.03.06, 11:19 Każdy ma swój rozum.Nawet zwykłe zioła przygotowane przez ludzi trudniących się magią mogą być szkodliwe.Na przykład zioła Ojca Sroki mają adnotację że nie są zwykłymi ziołami.Natomiast zioła z apteki są bezpieczne.Tak samo jest z lekami homeopatycznymi.Te z apteki z pewnością są bezpieczne i nikt nad nimi nie uprawiał modłów ,czarów lub innych celebracji magicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Re: Pytanie do Tessy 13.03.06, 20:58 Tesso. Przeczytaj proszę list wprowadzający materiały dowodowe na temat okultyzmu w medycynie, przesłane 9 październik 1996 przez pewnego nadzorcę SJ do Towarzystwo Strażnica. Dotyczy okultyzmu w medycynie. 10 kwietnia 1996 roku, zaraz po Pamiątce zaproszono mnie na studium biblijne do męża naszej siostry. Siostra zaczęła praktykować akupresurę. Pokazała mi książkę na ten temat i zapytała o zdanie w tej sprawie. Nie widziałem w tej metodzie leczenia nic złego. Spotykałem wcześniej wielu braci, którzy to praktykowali. Uważałem, że jest to metoda czysto fizyczna. Niemniej wziąłem do ręki tę publikację. Przejrzałem ją pobieżnie i natrafiłem na zdanie: "Osoba wykonująca akupresurę bezpośrednio przed przystąpieniem do właściwych czynności powinna się skoncentrować i przygotować do przekazania swojej energii Qi pacjentowi. Musi ona zdać sobie sprawę z tego, że jest ona dawcą energii Qi, a osoba poddająca się zabiegowi jej biorcą". Nie wiedziałem wtedy jeszcze, co kryje się za ową tajemniczą energią Qi. Sprawa wydała się mi jednak podejrzana. Poprosiłem siostrę, aby pożyczyła mi tę książkę. Postanowiłem wniknąć w tę sprawę. Poprosiłem też Jehowę o kierownictwo i mądrość. Po dokładnej, wnikliwej analizie nie miałem już żadnych wątpliwości. Miałem do czynienia z okultyzmem najcięższego kalibru. Postanowiłem wtedy napisać do Was w tej sprawie. Prosiłem Jehowę o dalsze kierownictwo. Przejrzałem inne publikacje na ten temat. Zbierając argumenty zorientowałem się, że okultyzm ukryty jest też w wielu innych paramedycznych formach leczenia i diagnozowania. Cechą charakterystyczną medycyny okultystycznej jest posługiwanie się tajemniczą energią. "Energia" ta potrafi nie tylko leczyć. Różnie jest też nazywana: Qi, ki, prana, reiki, bioenergia, bioplazma, ektoplazma, energia psychotroniczna, mana, magnetyzm zwierzęcy, fluid, archeus, uzdrawiająca moc natury, siła życiowa, Wrodzona Inteligencja, dynamia, siła odyczna itd. Energia ta wykorzystywana jest m.in. w: akupunkturze, akupresurze, bioenergoterapii, homeopatii, chiropraktyce, osteopatii, hipnozie, medytacji, w niektórych ćwiczeniach oddechowych i wielu innych metodach leczenia. Według medycyny okultystycznej każda choroba wywołana jest zaburzeniami tej energii. Proces leczenia polega na przywróceniu równowagi energetycznej. Z pomocą Jehowy udało mi się w okresie 6 miesięcy zgromadzić obszerny materiał dowodowy, który przesyłam wraz z tym listem. Dlaczego o tym piszę? Niestety wielu naszych braci z niewiedzy zawodowo zajmuje się okultystycznymi formami leczenia i diagnozowania. Wielu też korzysta z takich usług. Dotyczy to również wielu nadzorców, a nawet braci odpowiedzialnych za dzieło. Przykro mi o tym pisać, ale Towarzystwo Strażnica ponosi za to odpowiedzialność. W przeszłości, niewątpliwie z niewiedzy, reklamowało niektóre okultystyczne formy leczenia (m.in. akupunkturę). Ostatnio w Przebudźcie się! z 8 czerwca 1996 r. na s. 22 reklamowało okultystyczne techniki uspokajające. W tej sprawie połknęło wielbłąda. Propozycja podana w tym artykule pochodzi od mediów spirytystycznych i bez wątpienia jest demoniczna. Tego rodzaju ćwiczenia oddechowe połączone z wizualizacją i koncentracją na liczeniu, wykorzystywane są powszechnie jako pomoc w nawiązaniu kontaktów z demonami. To prawda, że to uspokaja. Nie znam skuteczniejszej metody na opróżnienie umysłu. Powtarzanie tego rodzaju ćwiczeń doprowadziło wielu do nawiązania kontaktów z demonami. A przecież w Strażnicy z 15 grudnia 1994 roku umieszczono w ramce tekst: "Towarzystwo Strażnica nikomu nie zaleca żadnych metod leczenia ani stawiania diagnozy...". Jak my wyglądamy w oczach Jehowy? Nie chodzi mi o to, że podano jakąś metodę leczenia, (bo w tym nie ma absolutnie nic złego). Chodzi mi wyłącznie o problem propagowania okultystycznych metod leczenia. Muszę przyznać, że i ja w tych sprawach byłem w przeszłości ślepym przewodnikiem. Bracia pytali mnie o to, czy tego rodzaju sprawy mają jakiś związek z okultyzmem, a ja nie dostrzegałem żadnego niebezpieczeństwa. Kiedyś pewna siostra pytała mnie, co sądzę o kursie akupresury. Nie odradziłem jej tego. Niedawno zainteresowana katoliczka powiedziała do innej naszej siostry: "Ta pani jest czarownicą!" Siostra próbowała leczyć jej psa akupresurą. Inna siostra pytała mnie o akupunkturę. Wiedziałem już wtedy, że znawcy okultyzmu uważają, iż kryje się za tym spirytyzm. Nie dowierzałem im jednak. Większym zaufaniem darzyłem Towarzystwo Strażnica, które nie widziało nic złego w tej formie leczenia. Dlatego powiedziałem jej, by sama podjęła decyzję. Siostra, wiedząc o tym, że Towarzystwo nie wypowiedziało się przeciw akupunkturze, zdecydowała się na nią. Gdy ostatnio przekonałem się, co kryje się za tymi formami leczenia, przeprosiłem te siostry za to, że nie ostrzegłem ich przed okultyzmem (Mt.15:14; Iz. 56:10a). Prosiłem też Jehowę o przebaczenie za to, że z mojej winy niektórzy bracia skalali się okultyzmem (3 Mo.5:17-19; Mal.2:7-8). Wcale nie uważam, że "nie do nas należy osądzanie takich praktyk" (Strażnica 15 XII 1993, s. 21 a. 3a). Czyż samą nazwą nie sugerujemy braciom, że stoimy na straży? Przecież oni są przekonani, że będziemy ich ostrzegać przed każdym niebezpieczeństwem. Pamiętam, jak blisko 20 lat temu ostrzegałem braci przed bioenergoterapeutami. Nadzorca okręgu, którego bardzo szanuję, upomniał mnie wtedy, aby tego nie robić, bo przecież od tego jest Towarzystwo Strażnica, a ono nie wypowiadało się na ten temat. Kilka lat temu pisałem do Was na temat różdżkarstwa. Przy okazji przekazałem też informacje na temat bioenergoterapeutów. Przedstawiłem wtedy dostateczne argumenty potwierdzające, że kryje się za tym okultyzm. Ubolewam nad tym, że do tej pory Towarzystwo Strażnica nie zajęło stanowiska w tak oczywistej sprawie. Wielu w dalszym ciągu korzysta z takich usług rozumując w ten sposób: "Przecież 'niewolnik' stoi na straży, gdyby w tym było coś złego, na pewno byśmy byli przed tym ostrzeżeni". Bioenergoterapeuci i inni im podobni medycy praktykują od dawna (por. 2 Krl.5:11). Dlaczego tak długo milczymy w tej sprawie? Dlaczego usypiamy czujność naszych braci, pisząc o tych formach leczenia tak, jakby nie było w stosunku do nich żadnych podejrzeń? Co prawda, w Przebudźcie się! z 8 marca 1994 (wyd. ang.) ukazał się pewien mały sygnał ostrzegawczy. Został jednak zniszczony ostatnimi wypowiedziami ze Strażnicy z 1 września 1996, s. 30, a. 4. Z ostatnich wypowiedzi Towarzystwa wynika, że w akupunkturze czy homeopatii nie ma jednak nic złego. Czy Biblia nie wypowiada się nigdzie na temat bioterapeutów posługujących się tajemniczą energią? W Apokalipsie 21:8 jest mowa o "trucicielach" (farmakois). Fachowe źródła medyczne jednomyślnie podają, że tak nazywano w starożytnej Grecji znachorów i innych partaczy "prowadzących na własną rękę leczenie według kanonów 'wiedzy tajemnej'". Dzisiaj mało kto posługuje się w medycynie tym określeniem. Dzisiaj takich ludzi nazywamy raczej bioterapeutami. Potrafią leczyć, potrafią też czasem robić inne cuda. Czy Biblia gdzieś jeszcze się o nich wypowiada? Jest o nich też mowa w greckiej Septuagincie w 5 Mojżeszowej 18:10. Skoro Biblia wyraźnie niejednokrotnie potępia "trucicieli" (bioterapeutów posługujących się energią demoniczną), to, dlaczego my ich osłaniamy, reklamujemy albo publikujemy ich rady? Jeżeli będziemy w tym trwać lub, jeśli w dalszym ciągu będziemy milczeć w ich sprawie (a sprawa jest poważna i już sprawdzona), to, co o nas pomyśli Jehowa? (por. Ez.44:23; 22:26,28a). Dlaczego w przeszłości odważono się zająć i to bardzo rygorystyczne stanowisko w sprawie brody, choć Biblia nigdzie tego nie potępia? Czy będziemy stać na straży Tradycji, czy na straży – wyraźnie wyłuszczonych w Biblii – zasad Jehowy? (Mt.15:7-9). Poza tym nasza organizacja jest nieczyst Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r cd listu 13.03.06, 21:00 Poza tym nasza organizacja jest nieczysta nie tylko z tego powodu. W przeszłości Towarzystwo Strażnica słusznie zdecydowanie potępiło wahadlarstwo. Mimo to mnóstwo braci w dalszym ciągu się nim posługuje. Wiem o tym, ponieważ kiedyś podróżowałem po kraju i byłem tego świadkiem. Przewodzili w tym nadzorcy. Przypominam też sobie, jak odchodząc ze służby w obwodzie, na koniec nadzorca okręgu, w którym wielu praktykowało wahadlarstwo, strofował mnie za to, że będąc w pewnym zborze na wizycie przypomniałem krótko, że nie powinniśmy tego robić. Mówił o tym tak, jakby mnie przyłapał na jakimś przestępstwie. O czym to świadczy? Czy mamy tak jak inne religie nastawić się na ilość? Czy mamy mówić tylko o służbie? (Mt.23:15; Jer.23:22). Czy mamy ograniczać się do ogólników, aby się nikomu nie narazić? (Łk.6:26; Gal.4:16). Czyż nie najwyższy czas zająć w tych sprawach zdecydowanie stanowisko? Czyż nie najwyższy czas okazać w tej sprawie skruchę i wydać jej owoce? (3 Mo.4:22-26). Owocem będą jednoznaczne, ostrzegawcze informacje na ten temat. Przyznaję, że potrzeba będzie do tego dużej odwagi. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy na pewno winni krwi (Ez.33:7-9; Dz. 20:26-27; Ez.39:23-24). Bardzo pragnąłem pomóc Wam w zebraniu jak największej liczby argumentów. Opracowanie, które Wam przekazałem, skupia się głównie na powiązaniach okultyzmu z paramedycyną. Choć nie tylko. Przedstawiłem tu również zagrożenia kryjące się za kursem doskonalenia umysłu, bardzo popularnym w USA, oraz wzorowanych na nim kursach dla dzieci i młodzieży szkolnej. Przy okazji wtrąciłem kilka uwag, które mogą pobudzić do myślenia członków kościołów charyzmatycznych. Bardzo bym chciał, abyście ten materiał wnikliwie przeanalizowali po to, aby sprawy te później przedstawić jednoznacznie zborom. Bardzo się cieszyłem, że ukazał się kilka lat temu artykuł na temat różdżkarstwa. Miałem jednak mieszane uczucia, gdy w zakończeniu przeczytałem: "Oczywiście nie można dogmatycznie twierdzić, iż każdy wypadek znalezienia wody za pomocą różdżki (podobnie jak każde zjawisko SPZ) ma związek z demonami i nie da się wyjaśnić na gruncie nauki. Nie ulega wątpliwości, nie zgłębiła ona jeszcze wszystkich tajników umysłu ludzkiego oraz sił przyrody" (Przebudźcie się!, 8 maja 1992). W taki sam sposób można by usprawiedliwić radiestetę, który zamiast różdżki użył wahadła. W taki sposób można "usprawiedliwić" prawie wszystkie formy okultyzmu (razem z hipnozą). Podobało mi się, gdy pisząc na temat wahadła nie zrobiliście żadnej furtki dla okultyzmu. Dlaczego zrobiliście to pisząc o różdżce? Przecież materiał, który Wam wtedy przesłałem, jednoznacznie wskazywał, że różdżka i wahadło działają na tych samych okultystycznych zasadach. Zmienia się tylko narzędzie pracy. Przecież takimi argumentami operują ci, którzy bronią okultyzmu. Dlaczego zrobiliście to samo? Identycznie bronią się zwolennicy teorii ewolucji: "przecież wszystkiego jeszcze nie zgłębiono, kiedyś nauka dostarczy dowodów na poparcie naszych twierdzeń". Dowody, które dziś mamy, przemawiają jednoznacznie, że za radiestezją, bioenergoterapią, homeopatią, akupunkturą, akupresurą itd. kryje się demonizm. To prawda, że nie każdy, kto wziął do ręki różdżkę lub wahadło, nawiązał kontakt z demonami. Po cóż jednak o tym pisać, i to w zakończeniu. Przecież niektórzy mogli to zrozumieć: "sprawę być może da się kiedyś wyjaśnić naukowo, ale czasem mogą kryć się za tym demony. Dmuchamy na zimne". Gdy byłem chłopcem, byłem na seansie spirytystycznym. Też wtedy nie udało się nawiązać kontaktu z demonami. Czy można jednak przez to jakoś się usprawiedliwić? Czyż sama próba skorzystania z usług demonów nie jest grzechem? (por. 2 Krl.1:2- 4). Tak samo nie każdy, kto pójdzie po jakąś usługę do czarownika, nawiąże kontakt z demonami lub zostanie opętany. Demony nie zawsze zjawiają się na takich seansach. Podobnie jest z akupunkturą, akupresurą, bioenergoterapią, medytacją itd. Tak samo nie każdy, kto planuje kradzież, morderstwo czy cudzołóstwo, osiągnie zamierzony cel. Prawdą jest też to, że nie każdy, kto zapalił papierosa, zachorował na raka krtani. Czy jednak rozsądne jest takim stwierdzeniem zakończyć artykuł na temat szkodliwości palenia? Przecież to wygląda na furtkę pozwalającą później w razie czego wycofać się z wcześniejszego stanowiska. Proszę Was, bracia, abyście w przyszłości nie robili już nigdy żadnych furtek dla okultyzmu. Takie zdania nie harmonizują z natchnioną wypowiedzią Pawła z Listu do Kolosan 2:4: "To mówię, aby was nikt nie wprowadził w błąd fałszywym rozumowaniem, przez biegłość sugestywnego mówienia". Ja, drodzy, pisząc do Was przed kilku laty na temat różdżkarstwa, nie przesłałem "zmąconej wody". Błagam Was, nie róbcie tego w przyszłości. Nie chciałbym też, abyście pisali, że okultystyczne formy leczenia bądź diagnozowania to sprawa sumienia (Strażnica 15 grudnia 1994, s. 20 a. 3). Pisząc w ten sposób stalibyśmy się fałszywymi prorokami (Jer.23:14-15). Takie teksty jak Mt.7:1 lub Rz.14:3-5 dotyczą spraw, które nie kalają w oczach Jehowy. Okultyzm nigdy nie był dla Jehowy sprawą sumienia. Są wśród nas osoby zawodowo zajmujące się okultystycznymi formami leczenia i diagnozowania. Zapewne będą próbować przedstawiać swoje racje i sprzeciwiać się faktom wskazującym na powiązania okultystyczne. Będą próbować zasłaniać się "naukowymi" argumentami. To jest przecież ich chleb. Dlatego pamiętajcie, Bracia, o przestrodze z Kolosan 2:4,8. W przeszłości daliście się już oszukać pseudonaukowym argumentom różdżkarzy. Tym razem bądźcie rozważni. Nie ma też sensu czekać z wnioskami, aż wszyscy uznają, że za omówionymi formami leczenia kryją się sidła demonów. Wiadomo, że w takich sprawach nigdy nie będzie jednomyślności, podobnie jak z ewolucją, trójcą czy reinkarnacją. Już dzisiaj mamy wystarczająco dużo dowodów, by w tych sprawach wyrazić jednoznaczną opinię. Sprawa, jak wiecie, jest niezwykle ważna. Okultyzm to nie "przecedzanie komara". Czystość ludu Jehowy jest sprawą niezmiernie ważną (Joz.7:12; Ez.24:13; Jer.6:8). Najwyższy czas oczyścić się z wszelkich odmian spirytyzmu (por. Jn.2:14-17; Mich.5:11; Mal.3:5a). To Jehowa domaga się wystąpienia przeciwko "trucicielom" [bioterapeutom wykorzystującym moce demoniczne] (por. Ap.22:15). Liczę na Waszą współpracę. Mam nadzieję, że nie obraziliście się moją otwartością. To Jehowa pobudził mnie do napisania tej pracy. Wiem, że i Wam zależy na czystości zborów. Dlatego piszę do Was. Oby duch Jehowy mądrze Was poprowadził. Towarzystwo Strażnica nie skorzystało jednak z tych rad. Nadal reklamuje niektóre najbardzie niebezpieczne formy okultyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego 17.03.06, 16:16 Aleksander Dubrow, Wieniamin Puszkin, "Parapsychologia i współczesne przyrodoznawstwo", 1989. "...akupunkturę nazwano paramedycyną. Wielu bardzo solidnych lekarzy i uczonych w swych publikacjach oświadczyło wprost, iż akupunktura stanowi odmianę pradawnej mistyki wschodniej" (s. 12). "Związek między akupunkturą a parapsychologią polega jednak nie tylko na tym, że obydwie te dziedziny zaliczają się do paranauk. Istotne jest to, że dane i wyniki badań w dziedzinie akupunktury w znacznym stopniu rzucają światło na mechanizmy zjawisk psychicznych i parapsychicznych. Tak więc, poznanie niektórych podstawowych zasad akupunktury jest wręcz niezbędne dla zrozumienia tzw. paranormalnego uzdrowicielstwa. Niezwykle dużo daje poznanie prawidłowości akupunktury dla wyjaśnienia tajemnicy takiego zjawiska jak telekineza – zdolność człowieka do bezdotykowego przemieszczania przedmiotów w przestrzeni" (s. 63). "Zgodnie z poglądami twórców akupunktury, energia przepływa do organizmu z zewnątrz..." (s. 65). "...skóra pełni funkcję kanału, przez który do organizmu zwierząt i człowieka dopływa energia [...] Energia ta przybywa bezpośrednio z kosmosu, toteż skórę należy uznać za ogniwo, łączące organizm z wszechświatem" (s. 105). "...zgodnie z zasadami lecznictwa filipińskiego, skóra, będąca bardzo mocnym ekranem, przeszkadza przenikaniu uzdrawiających pól biologicznych do wewnątrz ustroju. Tę właśnie ekranującą funkcję skóry pokonuje się przez przeniknięcie do jam wewnętrznych" (s. 168). "Austriacki lekarz Franz Anton Mesmer (1731-1814) i baron Karl von Reichenbach (1788-1896), niemiecki przemysłowiec i chemik [...] oznajmili o odkryciu szczególnej energii, której oddziaływaniem tłumaczyli wszystkie znane wówczas zjawiska spirytystyczne i mediumiczne, a z której pomocą można oddziaływać na materię żywą i nieożywioną" (s. 201). Na stronie 57 przedstawiono zdjęcie Kułaginej, której udała się próba zawieszenia w powietrzu plastikowej piłeczki pingpongowej. "Jak wykazały specjalne pomiary, na przedmiocie zawieszonym pod rękami ładunki istnieją. Ilościowo nie są one jednak wystarczające do utrzymywania przedmiotu w powietrzu. Dla utrzymania w powietrzu za pomocą elektrostatyki nawet tak lekkiego przedmiotu jak piłeczka pingpongowa potrzebne są ogromne pola elektrostatyczne - wywołałyby one w przestrzeni okołoskórnej w pobliżu rąk Kałaginej potężne ładunki iskrowe, podobne do błyskawic [...] są to siły, które znalazły się poza sferą badań współczesnego przyrodoznawstwa. Całość uzyskanych w doświadczeniach z Kułaginą faktów świadczy o tym, że zdolność do zawieszania przedmiotu w powietrzu [...] wiąże się niewątpliwie z właściwościami energetycznymi skóry – przenikającymi przez powłokę skórną promieniowaniami oraz ładunkami przyciąganymi przez te promieniowania z przestrzeni. Inaczej mówiąc, zdolność do zawieszania przedmiotu w powietrzu stanowi bezpośrednią pracę tej samej energii, którą narody Wschodu uważają za podstawę leczniczego działania akupunktury, a którą starożytni Hindusi nazywali praną" (s. 158). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 17:38 Jak można scharakteryzować medycynę ezoteryczną? Hans-Dieter Leuenberger w książce "Co to jest ezoteryka", wyjaśnia: "Ezoteryczne [...] są [...] te metody leczenia, które oparte są na ezoterycznej pierwotnej energii... "Właściwe źródło ezoterycznej medycyny, jaka jest stosowana na Zachodzie, pochodzi od Paracelsusa i Franza Antona Mesmera. Przyjęte od Paracelsusa tezy ogłosił Mesmer. Według niego należy przyjąć, że każda choroba jest zaburzeniem równowagi istniejących energii w człowieku. Proces leczenia polega na tym, że ta energetyczna równowaga jest przywracana, względnie podejmuje się środki, które pomogą choremu zrównoważyć ten brak równowagi własnymi siłami" (ss. 184- 185). W opracowaniu "Stare drogi do zdrowia na nowo", czytamy: "Podstawowym dziełem dotyczącym medycyny psionicznej jest Unitary Theory of Disease, napisana przez chirurga dr J.E.R. Mc Donagha. Przedstawia on tezę, że wszystkie choroby powstają na skutek przerw bądź zakłóceń w witalnych siłach energetycznych organizmu" (s. 108). Choa Kok Sui w dziele "Stara sztuka uzdrawiania" wyjaśnia: "W uzdrawianiu pranicznym są dwie główne zasady postępowania: oczyszczanie ciała bioplazmatycznego pacjenta oraz zasilania go praną, czyli żywotną energią (bioenergią). Uzdrawianie polega właśnie po pierwsze na oczyszczeniu, czyli usunięciu szkodliwej bioplazmatycznej materii z niedomagającej czakry lub chorego narządu, a po drugie zasileniu (naładowaniu) tych okolic dostateczną ilością energii" (s. 58). Rozsądnie podsumował to Samuel Pfeifer w książce "Czy zdrowie za wszelką cenę?": "Makrokosmos i mikrokosmos wzajemnie sobie odpowiadają i mają na siebie wpływ. Tak jak los człowieka można odczytać z konstelacji wielkiego świata gwiazd, tak też wielki świat ciała znajduje swój odpowiednik w małym świecie tęczówki (irydologia), w liniach ręki (czytanie z ręki), na stopach (masaż receptorów stóp) lub w małżowinach usznych (akupunktura ucha). "Przez nas wszystkich przepływa uniwersalna energia. Ma ona najróżnorodniejsze nazwy. Niektórzy uzdrowiciele nazywają ją 'energią kosmiczną', Hahnemann określił ją jako 'siłę życiową', w akupunkturze znana jest jako 'chi'. Energia ta ma boskie właściwości [...] Choroba oznacza utratę hipotetycznej równowagi energii..." "Uzdrowienie następuje przez odtwarzanie zrównoważonych relacji energii. Trzeba tu więc 'szkodliwe' energie albo zekranizować [...], albo doprowadzić 'zdrową' energię, czy to przez igły akupunkturowe, nałożenie rąk u energoterapeutów lub przez potencje homeopatyczne" (s. 207). Krócej podsumowała to Mary Coddington w książce "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy": "Medycyna holistyczna [...] oparta jest na jednoczesnym leczeniu umysłu, ducha i ciała, których wspólnym mianownikiem jest energia" (s. 19). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 17:56 Tajemnicza energia Stefan Budzyński, "Bioenergoterapia – Tajemnice uzdrawiającej energii" "...medycyna wschodnia oparta jest na założeniu, że taka właśnie wszystko przenikająca, wszechobecna energia istnieje [...] Chińscy mędrcy nazwali ją tchi (czytaj: czi). Jej istnienie intuicyjnie wyczuwano nieomal we wszystkich kulturach świata. Egipcjanie nazywali ją gallama, Hindusi – prana, Tybetańczycy – tumo, Kahunowie – mana. Istota tej energii jest na obecnym etapie nauk przyrodni¬czych nieznana [...] Chińscy bioenergoterapeuci i lekarze demonstrowali sposób wykorzystywania energii tchi przed komisją lekarską ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). "Najpierw terapeuta rozłożył na stole kompasy. Wystarczyło, że nad nimi wodził rękoma, a wskazówki kompasów poruszały się w kierunku ruchu rąk. Gdy terapeuta cofał ręce, wskazówki natychmiast pozostawały w bezruchu. Niektórzy członkowie komisji ustawiali własne dłonie nad kompasami, ale wskazówki nawet nie drgnęły. Jaka zatem siła poruszała wskazówki kompasów? Dlaczego nie mogli powtórzyć tego członkowie komisji?... "Medycyna chińska wypracowała techniki koncentracji i medytacji, dzięki którym można nauczyć się chłonięcia energii tchi z kosmosu. Dla Chińczyków bioenergoterapeuta to taki człowiek, który więcej potrafił wchłonąć energii kosmicznej od innych i dlatego może przekazywać ją innym. "Badacze chińscy uważają, że wszystkie fenomeny psychokinetyczne to przejaw działania energii tchi na przedmioty martwe" (ss. 122-124). Podobną opinię wyrazili uczeni radzieccy. Aleksander Dubrow i Wieniamin Puszkin, "Parapsychologia i współczesne przyrodoznawstwo" "...zdolność do zawieszania przedmiotu w powietrzu stanowi bezpośrednią pracę tej samej energii, którą narody Wschodu uważają za podstawę leczniczego działania akupunktury, a którą starożytni Hindusi nazywali praną... "Obserwacje [...] psychokinezy pozwalają uznać za bardziej realne samo istnienie tej energii życia, jako pewnej szczególnej, nie odkrytej jeszcze przez nasze przyrodoznawstwo postaci energii i materii" (ss.157-159). Krzysztof Boruń, Ossowiecki – "Zagadki jasnowidzenia" "Nawiązanie kontaktu z osobą zaginioną, obojętnie – żywą czy umarłą, w oparciu jedynie o treści wyczytane z samej fotografii, byłoby rzeczą absolutnie niemożliwą. Tutaj muszą wkraczać z pomocą wyższe siły psychiczne [...] W tych przypadkach fotografia jest tylko bodźcem wprowadzającym w ruch owe energie..." (s. 209). R.R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna" "Mesmer zaobserwował, że: — W trakcie doświadczeń obserwuje się przemieszczanie się materii, której subtelność przenika wszystkie ciała bez jakiejkolwiek straty swej aktywności. — Działanie jej odbywa się na wielkich odległościach bez pośrednictwa jakichkolwiek innych ciał. — Działanie to może być odbite i wzmocnione przez lustro, podobnie jak to zachodzi wobec światła. — Łączy się ona, udziela oraz rozszerza i powiększa poprzez dźwięk. — Powyższa zdolność magnetyzmu może być akumulowana, koncentrowana i przenoszona" (s. 25). Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania" Co to jest uzdrawianie praniczne? "Uzdrawianie praniczne jest znaną od starożytnych czasów nauką i sztuką leczenia, która do uzy¬skania poprawy w ciele fizycznym wykorzystuje działanie prany (ki, bioenergii) [...] Nazywana jest często innymi terminami: medyczny qi goong (ki-kung lub terapia ki), uzdrawianie parapsychiczne, witalistyczne, dotyk dla zdrowia, nakładanie rąk, terapia magnetyczna, leczenie wiarą lub uzdrawianie charyzmatyczne" (s. 25). Encyklopedia -mini – Psychotronika "Bioplazma – dynamiczny układ o wysokim stopniu uporządkowania cząstek obdarzonych ładunkiem w masie półprzewodnika białkowego [...] Można określić bioplazmę jako plazmę uwikłaną w procesy życia [...] Występowanie bioplazmy nie jest bezwarunkowo ograniczone do wnętrza organizmu. Może ona również występować poza granicami ciała [...] Ludzie o szczególnych uzdolnieniach potrafią sterować stanem bioplazmy własnego organizmu, a więc biopolem, wykorzystując je do przekazywania informacji innemu organizmowi (bioenergoterapia), przedmiotowi (psychokineza) lub mogą kierować je na siebie (lewitacja)". "Energia psychotroniczna [...] W Chinach nazywano energię psychotroniczną ki (chi), w Egipcie ka lub Ga-llama, w Indiach prana, w Tybecie tumo, w Polinezji mana. W XIX w. używano dla określenia energii psychotronicznej terminów: magnetyzm zwierzęcy [...] Obecnie używa się określeń: siła życiowa, bioenergia, a w akupunkturze nadal ki (chi) [...] Istnieje wiele systemów ćwiczeń, których celem jest pobudzanie lub przyswajanie energii psychotronicznej (pranajama, tai chi chuan i inne)". Claudine Brelet, "Święta medycyna" "Uczestnicy seansu w dojo wykonują pokłon przed ideogramem reprezentującym ki [...] przyjmują pozycję siadu klęcznego. Mistrz [...] dyktuje rytm oddechu [...] Następuje połączenie energii, siły życiowej wszystkich obecnych [...] 'budzi się' w nich energia [...] Zostaje osiągnięta próżnia umysłowa [...] Ki krąży między partnerami [...] Stateczni intelektualiści kiwają się rytmicznie. Wybuchy śmiechu [...] czasem łzy, czasem krzyk. Jedni wiją się na podłodze, wymachując rękami i nogami [...] krąży ki..." (ss. 196-197). Wacław Korabiewicz, "Cuda bez cudu, rzecz o dziwnych lekarzach" "Okultyści uczą, że można dojść do wprawy w widzeniu aury dookoła własnych palców [...] Prana ma właściwości magnetyczne i jest w stanie przejść z istoty silniejszej na słabszą lub odwrotnie. Prana wchłaniana jest przez pory skóry i drogami oddechowymi. Powtarzam: wszystkie promieniowania są tylko i jedynie praną, siłą życiową, biomagnetyzmem, bioplazmą i tak dalej; nazw możemy wyliczyć wiele, ale wszystkie one w zasadzie są tylko synonimami" (s. 24). Spotkania z doktorem Kaszpirowskim Wypowiada się W. Liebiediew, doktor habilitowany nauk psychologicznych, dr nauk medycznych, profesor: "Przy pomocy sił nieznanych nauce [bioenergoterapeuci] 'zgadują' [...] myśli na duże odległości, 'widzą' przez ściany i stal sejfów, 'przesuwają' spojrzeniem przedmioty, 'stawiają' diagnozy na podstawie fotografii, znajdują trupy zaginionych ludzi ('jasnowidzenie'), leczą chorych przy pomocy biopola itd., itp." (s. 63). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 18:02 Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy" "Jedną z największych zagadek wszechczasów była i jest nadal tajemnicza energia uzdrawiająca – moc, która dokonuje cudów" (s.9). "...istota tej mocy wykracza daleko poza zwykłe funkcje lecznicze. Często powiązana z pewnymi si¬łami umysłu i opisywana jako enigmatyczna forma inteligencji, zaczęła ukazywać się jako świadomość sama w sobie" (s.12). "Podstawowym celem akupunktury było utrzymanie przepływu energii ch'i przez ciało" (s.14). "Chińska ch'i jest niewątpliwie energią leczniczą, energią znaną na przestrzeni wieków pod różnymi nazwami [...] Hipokrates wyobrażał ją sobie jako leczniczą energię przenikającą wszystkie żywe organizmy (vis medicatrix naturae). Paracelsus przyjął dla niej nazwę archaeus, zaś Anton Mesmer nazwał ją magnetyzmem zwierzęcym. Dla barona Karla von Reichenbacha była to siła odyczna, dla Samuela Hahnemanna siła witalna. "Wilhelm Reich nazwał ją orgonem, zaś D. D. Palmer 'Wrodzoną Inteligencją'. Japończycy mają energię ki, Hindusi pranę, Polinezyjczycy manę, amerykańscy Indianie zaś siłę orenda. Pomimo wielu nazw ta nieuchwytna, powszechnie występująca energia wykazuje zawsze te same cechy: (1) Może leczyć. (2) Przenika przez wszystko. [...] (4) Ma właściwości zbliżone do innych typów energii, jest jednak siłą odmienną. (5) Posiada biegunowość i może być odbita przez lustra. (6) Emanuje z ludzkiego ciała, a szczególnie z koniuszków palców i z oczu. (7) Może być przesyłana przez metalowe druty i jedwabne nici. (8) Może być magazynowana w wodzie, drewnie i kamieniach. (9) Może ulegać wahaniom zależnie od stanu pogody. (10) Może być sterowana umysłem. (11) Może sprawiać, by coś działo się na odległość, i wchodzić w dynamikę wielu zjawisk paranormalnych. (12) Może być użyta w dobrym lub złym celu" (s.15). "Siła, którą zwiemy energią, może być przesyłana od człowieka do człowieka, a jej przepływ wzmocniony jest poprzez prawdziwą modlitwę" (s. 19). "Starożytni Kahuni [...] nazywali ją mana i wykorzystywali w życiu codziennym do magicznych praktyk..." (s. 25). "...cudownych uzdrowień [...] chodzenia po ogniu i przepowiadania przyszłości" (s. 27). "Niektórzy z czytelników zadrżą na samą myśl, że średnie i niższe jaźnie, połączone lub rozdzielone, wędrują przez świat i czekają tylko, by wejść w człowieka" (s. 38). "Kahuni tłumaczyli akt natychmiastowego uzdrowienia jako proces wymagający pomocy wyższej jaźni i jej energii zwanej mana loa. O energii tej wspomniałam już wcześniej jako o najwyższym napięciu siły życiowej używanej do czynienia cudów" (s. 39). "Kiedy (Kahuna) chciał czyjejś śmierci, przywoływał duchy [...] Kiedy dopadły ofiary, miały czekać na okazję, by wejść w jej ciało. Mogły to na przykład zrobić zadając paraliżujące uderzenie za pomocą nadwyżki siły życiowej, otrzymanej od swego pana [...] W przypadku, gdy cel modlitwy śmierci został osiągnięty, Kahuna pozwalał podległym sobie duchom na 'zabawę' [...] Duchy poruszały lub przewracały przedmioty, hałasowały..." (s. 44). "W każdym leczeniu, jak twierdził [Hipokrates], energia ta jest podstawowym źródłem uzdrawiania. Jedyną rzeczą, którą lekarz powinien zrobić, jest usunięcie przeszkód na drodze przepływu tej życiodajnej siły" (s. 69). "...[Paracelsus] był przekonany, że siła ta może działać na duże odległości, leczyć, ale także być przyczyną chorób" (s. 79). "Reichenbach [...] ogłosił nagłe odkrycie uzdrawiającej energii, którą nazwał Od bądź siłą odyczną... "Doświadczenia wykazały [...] możliwość naładowania tą siłą płynów i ciał stałych". Reichenbach odkrył że energia ta "promieniuje na duże odległości i może przenikać przez ubranie, pościel, deski i ściany. Może nasycać ciała istot żywych, a także być przesyłana z jednego ciała do drugiego [...] Istoty ludzkie są zbiornikami dla odyle [...] [Reichenbach] miał do czynienia z tajemniczą i nieuchwytną siłą mającą wiele wspólnego z okultyzmem [...] Siła ta była w stanie poruszać przedmioty bez udziału świadomości, mogło to rzucić światło na wiele fenomenów z dziedziny parapsychologii, a nawet wyjaśnić materializację duchów czy problem 'świecących zwłok' widzianych nad świeżymi grobami" (ss. 99- 102). "Energia ta może zwiększać siłę jednostki do niebywałych rozmiarów" (s. 233). "C. C. Chen demonstrował kiedyś moc ch'i na Madison Square Garden's Forum. Motocykl z czterema silnymi mężczyznami przejechał przez jego brzuch" (s. 234). "Pamiętamy [...] że energia, która leczy, może również zabijać" (s. 278). Mistrzowie QI-GONGU w Chinach potrafią przeciąć bez dotyku spadającą w powietrzu kartkę lub zatrzymać siłą woli pędzący samochód. Qi stosowano w metodach walki. Osiągano nadnaturalną moc. Później zaczęto ją stosować do leczenia. Pisze o tym Zbigniew Królicki (Tradycyjna medycyna chińska, t. I, s. 36, 37). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 18:10 Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność": "Przed dynastią Tang istniały pewne specjalne techniki taoistyczne, które umożliwiały połykanie qi. Przez koncentrację umysłu i oddychanie w szczególny sposób można było osiągnąć stan 'umożliwiający komunikację z duchem nieba i ziemi'. Ta metoda kultywacji qi prowadzi do tych samych osiągnięć, co praktyki starożytnej jogi. [...] Celem praktykowania metod qigong jest rozbudzenie uśpionej energii właściwej qi. [...] Czym właściwie jest qi? [...] W jodze określa się je jako energię duchową (shakti), spiralną moc (kundalini) [...] Wydawać by się mogło, że nie ma związku pomiędzy wyciszeniem umysłu a qi. Tak jednak nie jest [...] medytacja prowadzi do fizjologicznych manifestacji qi. Doświadczenie qi przebiega inaczej u poszczególnych osób, lecz zazwyczaj kończy się na różnego rodzaju wizjach..." (s.44). "Kiedy qi wstępuje w tył głowy, odczuwa się senność [...] mogą pojawić się obrazy [...] Wiele osób ma widzenia senne, którym towarzyszy uczucie miłości i radości lub smutku i lęku [..] może pojawić się również stan Mara lub demoniczne przywidzenia [...] Bez przewodnictwa bardzo spostrzegawczego mistrza [...] można wejść na złą drogę" (s. 57). "Kiedy qi osiąga tył głowy, dana osoba może słyszeć cudowne wewnętrzne dźwięki lub doświadczać dzwonienia lub ucisku w uszach. Zjawisko to jest spowodowane przez qi, które pracuje nad otworzeniem swych dróg w mózgu. Wibracje lub drżenia qi powodują aktywność pewnych fal mózgowych. Jeżeli czyjaś inteligencja nie jest dość czysta i jasna, wtedy mogą wystąpić iluzje w głębi podświadomości. Osoba głęboko religijna wierzy, że słyszy głos Boga lub Buddy. Często głos ten mówi o przeszłości albo przyszłości..." (s. 59). "Podczas krążenia qi w głowie często pojawiają się nieprzyjemne odczucia jak ból lub rozpieranie [...] można [...] stać się skorym do gniewu, porywczym, nadpobudliwym..." (s. 65). "Co się dzieje po otwarciu kanałów qi [...] [osiąga się stan] zapomnienia ciała i pustki wewnętrznej [...] można wówczas oddzielić się od ciała i zjednoczyć z najwyższym ciałem niebiańskim [...] Po osiągnięciu opisanego wyżej poziomu medytacji człowiek wychodzi poza rzeczy ziemskie i wkracza do sfery metafizycznej" (ss. 87-89). "Osoba, która naprawdę wypełniona jest mocą qi, ma spokojny, wyciszony umysł..." (s. 107). "Procesowi transformacji qi w shen towarzyszy zazwyczaj pojawienie się stanów mentalnych, które przypominają psychozy, nerwice itp." (s. 116). Krystyna Nasiukiewicz, "JOGA wszystko o..." "Obecnie w świetle współczesnej nauki wydaje się, że jogowska prana to nic innego jak bioplazma [...] Bioplazma – zgodnie z teorią naukowców – to mieszanina ładunków elementarnych dodatnich i ujemnych wykazująca cechy fali elektromagnetycznej oraz właściwości materii" (s. 32). Zdaniem niektórych uczonych, Qi, to energia u progu zmaterializowania się. Henryk Operacz, Zasady akupunktury "Odpowiednikiem Qi (czytaj Czi) w Korei jest Kichol, w Japonii Ki, w Indiach Prana, w starożytnej filozofii greckiej Logos, w filozofii buddyjskiej Dharma" (s. 185). Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z, 1996 "REIKI jest nieskomplikowanym systemem psychoterapeutycznym i leczniczym polegającym na wyzwalaniu 'uniwersalnej energii życiowej' poprzez dotykowe pobudzenie centrów energetycznych ciała. W kręgach wodnikowych należy ona do najbardziej popularnych technik. [...] Dotyk nie jest w reiki rozumiany jako źródło bodźców fizycznych, lecz oddziaływanie o charakterze czysto energetycznym (w przypadkach pourazowych dotyk można zastąpić 'nakładaniem rąk' w niewielkiej odległości od skóry)". Stuart Gordon, "Encyklopedia zjawisk paranormalnych", 1995 "[CHI –] manipulowanie tą energią stanowi podstawę akupunktury, a także systemu chińskiej jogi Ch'i Kung, która, podobnie jak joga kundalini, dąży do przeprowadzenia Ch'i do góry przez czakramy w celu oświecenia lub zdolności magicznych". Georges Pasch, Człowiek paranormalny, 1993 "Większość paranormalnych zjawisk jest spowodowana istnieniem ciała astralnego [nieznanych fizyce klasycznej form energii]" (s. 9). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 20.03.06, 05:55 Choa Kok Sui, "Praniczne uzdrawianie kolorami" "Siłę życiową nazywano różnie: prana [...] czi, mana i in. Błyskawiczne uzdrowienia są możliwe wskutek powiększenia zasobu siły żywotnej, czyli energii pranicznej w leczonej części lub całym ciele [...] Można przekazywać siłę żywotną, czyli energię witalną, od jednej osoby do drugiej, od człowieka do przedmiotu, od przedmiotu do przedmiotu i od przedmiotu do człowieka. "Chorobowa energia jest przemieszczalna. Może zostać przekazana przez pacjenta drugiej osobie lub uzdrowicielowi. Chorobowa energia danego człowieka może zanieczyścić drugą osobę, przedmiot, zwierzę lub roślinę [...] Można kontrolować i nadawać kierunek przepływowi siły żywotnej i energii chorobowej przez akt woli czy intencję... "Zrelaksowanie również pomaga podnieść stopień odbiorczości, bez której energia praniczna nie będzie przyjęta w ogóle lub tylko w niewielkim stopniu... "Jeśli wyleczymy ciało energetyczne, wówczas ciało fizyczne również stanie się zdrowe... "Siłą żywotną możemy kierować. Podąża ona wszędzie tam, na czym skupimy swoją uwagę, dokąd idzie nasza myśl" (ss. 53-55). "...istnieje możliwość, że niszcząca energia wróciłaby do uzdrowiciela, gdyby pacjent jej nie przyjął" (s. 18). "Przeciętni bioenergoterapeuci mają aurę wewnętrzną o grubości około 0,5-1 m, jak też zwykle słabo oczyszczone ciało energetyczne. Bardziej zaawansowani uzdrowiciele posiadają aurę o grubości około 2 m (lub nawet większą) i ciało energetyczne lepiej oczyszczone. Wysoko wykwalifikowani uzdrowiciele praniczni mogą mieć pięćdziesięciometrową lub szerszą aurę i ogromnie wysubtelnione ciało energetyczne. "Im bardziej czyste jest ciało energetyczne uzdrowiciela, tym więcej energii może przekazać pacjentowi bez wywoływania u niego stanu zablokowania pranicznego. "Bardzo zaawansowany praniczny terapeuta potrafi [...] powiększać wewnętrzną aurę pacjenta z 7-8 cm do około półtora metra bez powodowania u niego nieprzyjemnych wrażeń lub stanu pranicznego zablokowania. Kiedy zaś zwykły uzdrowiciel [...] poszerzy aurę pacjenta z 7 do około 18 cm, to już wtedy może pogorszyć się samopoczucie i może powstać zablokowanie praniczne. Bardzo zaawansowany bioenergoterapeuta jest w stanie wysłać niesamowitą ilość [...] pranicznej energii, która będzie wchłonięta w bardzo krótkim czasie, co jest przyczyną bardzo szybkich wyleczeń" (s. 22). Franciszek Fellman, "Uzdrowiciel" Reakcje organizmu na bioenergię – dane statystyczne i opinie chorych: Odczucia dotyczące zmysłów: dotyku – uczucie nacisku, szczypania, kłucia, szarpania [...] uczucie przepływu prądu jak z baterii... wzroku – łzawienie oczu, omamy wzrokowe, widzenie aury postaci. Odczucia określane jako pozazmysłowe: prorocze sny związane z bioterapią, przekazy telepatyczne, rzekome informacje z innego wymiaru (ss. 127-130). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Jaką energię miał na myśli Hahnemann? 20.03.06, 06:02 Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy" "Hahnemann wierzył w istnienie leczniczej energii, którą określał jako siła życiowa, a niekiedy nazywał dynamią. Kiedy zaburzona jest równowaga tej energii, zdarza się odchylenie od naturalnego zdrowia, czego rezultatem jest choroba" (s. 115). "Uderzony pomysłem powiększania potencjału nieznanej mu siły poprzez rozcieńczanie leku w alkoholu lub wodzie, Hahnemann nazwał ten proces potentyzacją. Określił go jako zjawisko fizyczne, w którym poprzez rozcieńczanie i mechaniczne wstrząsanie dochodzi do uwolnienia energii dynamicznej ukrytej w surowej substancji. Energia ta zwiększa moc działania leku" (s. 121). "Im mniejsze stężenie, tym większa aktywność i skuteczność leku! Przy 30- krotnym rozcieńczeniu w roztworze nie pozostaje absolutnie nic z pierwotnej substancji, jest to już właściwie sam rozpuszczalnik, a mimo to lek działa. A bywają i stężenia rzędu 100x, czy nawet 1 000 000x! "Hahnemann wierzył, że w przypadku tak wysokich rozcieńczeń za efekt leczniczy odpowiedzialna jest raczej energia uwolniona z substancji, niż sama substancja... "W swej pracy Organon of Medicine Hahnemann pisze: 'Energia ta nie jest obecna w materialnych atomach tych niezwykle aktywnych leków. Nie można jej też rozpatrywać w kategoriach fizyki czy matematyki, jak bywa interpretowana przez niektórych, widzących w niej jedynie aktywnie działające cząstki materialne. Jest to szczególna lecznicza siła, niewidzialna, wymykająca się wszelkiej klasyfikacji, uwalniana w wyniku potentyzacji z rozpuszczonej substancji, która działa dynamicznie przez kontakt z żywą tkanką na cały organizm, a działa tym silniej, im więcej jej powstaje w wyniku rozcieńczenia leku'" (s. 122). Stefan Banek, Nie bój się raka "Odmianą homeopatii jest organoterapia. Stosuje się ją głównie w przypadkach uszkodzeń organów wewnętrznych. I tak na schorzenia żołądka stosuje się rozcieńczone wycinki żołądków zwierząt, na dolegliwości wątroby – rozcieńczone wątroby, na śledzionę – rozcieńczoną śledzionę itd. Trzeba też dodać, że samo słowo rozcieńczenie jest dużym uproszczeniem, gdyż w rzeczywistości jest to skomplikowany proces tzw. potencjalizacji. Mówi się, że w wyniku tego procesu energia została przekazana z substancji do leku, podczas gdy substancja uległa takiemu rozcieńczeniu, że stała się praktycznie nieobecna" (ss. 102,103). Truciciele (farmakoi) mają jeszcze inne sposoby energetyzowania substancji. "Nieznany Świat", nr 6/1996 (66), Uzdrawiająca woda "Wodę o bioenergetycznych właściwościach otrzymujemy także dzięki oddziaływaniu rąk bioterapeuty [...] Zwykłą wodę można zaktywizować także poprzez naświetlanie wibracjami koloru białego. Do tego celu dobrze jest wykorzystać wahadło uniwersalne. Gdy chcemy wodę stosować do leczenia konkretnych dolegliwości, wówczas naświetlamy ją wahadłem wibracjami odpowiedniego koloru, zgodnie z zaleceniami chromoterapii. Należy również wspomnieć o wpływie różnych geometrycznych struktur i kształtów, znaków i symboli, które również mogą mocą rezonowanej energii, uczynić wodę aktywną biologicznie. "Pojemnik z wodą możemy wstawić np. do modelu piramidy. Siłę oddziaływania na wodę posiadają także chińskie znaki energetyczne, takie jak yang-yin, pa-kua czy symbol szczęścia fu. Aby otrzymać żywą wodę, kładziemy pod szklankę z wodą na kilka godzin wspomniany znak..." (s. 6). Walter Lübeck, "Podręcznik reiki" (Das Reiki Handbuch), 1997 "Do czego potrzebne są wszystkie te metody wykorzystujące kamienie szlachetne, zapachy i różne medytacje? "Czy reiki nie może działać bez tego? "Oczywiście, że może i działa. Aby jednak tak się stało, najpierw trzeba się na nią otworzyć i praktykować. "Dla wielu osób zachętą do praktykowania Reiki są różne zewnętrzne rytuały; aby ich podświadomość otworzyła się na Reiki, muszą pobudzać jej ciekawość, zapewniwszy seansowi Reiki nastrojową oprawę. "Wiem z doświadczenia, że ten dodatkowy ceremoniał może wpłynąć na skuteczność przekazu energetycznego..." (s. 187). Nastawienie psychiczne odgrywa faktycznie niemałą rolę w tego rodzaju przekazach energetycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r CHIROPRAKTYKA I OSTEOPATIA 20.03.06, 06:11 Czy w chiropraktyce i osteopatii wykorzystuje się ezoteryczną energię? Włodzimierz Piątkowski, "Spotkania z inną medycyną", 1990 "Chiropraktyka i osteopatia. Twórcy chiropraktyki i osteopatii sądzą, że dzięki fizycznej stymulacji (np. przez masaż) w organizmie człowieka może nastąpić przemieszczenie bioenergii oraz udrożnienie jej przepływu... "Podstawą działalności osteopatów było przekonanie o wpływie zwichnięcia lub wychylenia kręgów na wystąpienie i przebieg większości chorób [...] A.T. Still twierdził, że osteopatia może przynieść poprawę w każdej niemal chorobie, a nawet odmładza i regeneruje organizm" (s. 118). Tadeusz Brzeziński, "Historia Medycyny", PZWL, 1995 "Przed założeniem szkoły chiropraktyków (1895) [Palmer] interesował się magnetyzmem i prowadził szkołę magnetopatów. Jego zainteresowania zmierzały głównie do zdobycia pieniędzy, stąd nie dbał o teorię. Głosił, że witalna siła nerwowa rozchodzi się od mózgu po całym ciele za pośrednictwem nerwów. Przy 'subluksacji' kręgów dochodzi do zaburzeń w przepływie tej siły. Nastawienie kręgów pozwala na przywrócenie jej swobodnego przepływu do narządów wewnętrznych i na powrót do zdrowia" Mary Coddington, Poszukiwacze uzdrawiającej mocy, 1993 "Siła życiowa zwana Wrodzoną Inteligencją. D.D. Palmer, [...] uwierzył w istnienie siły życiowej, którą nazwał Wrodzoną Inteligencją [...] Palmer opisał ją jako część tej Inteligencji, która wypełnia cały wszechświat. Regulacja kręgu uwalnia Wrodzoną Inteligencję i współpracując z nią prowadzi do osiągnięcia zdrowia" (s. 147). "Palmer zawsze podkreślał, że to nie kręgarstwo uzdrawia. Regulacja kręgu przynosi jedynie ulgę i usuwa blokadę, dzięki czemu Wrodzona Inteligencja płynie przez ciało bez przeszkód. I to właśnie ona dokonuje uzdrowienia [...] Pojęcie Wrodzonej Inteligencji wywołuje jednak wiele kontrowersji, nawet wśród kręgarzy. Sprawą sporną jest istota tej energii. Dla jednych jest ona siłą życiową, dla innych elektrycznymi impulsami włókien nerwowych, dla jeszcze innych świadomością lub Bogiem w nas" (s. 149). "Starożytni Kahuni na Hawajach również stosowali zabiegi chiropraktyczne, by pobudzić przepływ leczniczej energii zwanej maną" (s. 151). "John F. Thie w książce Touch for Health [...] twierdzi, że u podstaw teorii kręgarstwa leży przekonanie, iż Wrodzona Inteligencja, która płynie poprzez ciało, powiązana jest z powszechną energią wypełniającą cały wszechświat. Dzięki tej łączności ciało człowieka ładowane jest tą przenikającą wszystko mocą, za pośrednictwem układu nerwowego. Praca kręgarzy – pisze John F. Thie – polega na przywróceniu normalnego przepływu energii poprzez ten system komunikacyjny, w wyniku czego ciało człowieka zaczyna znów prawidłowo funkcjonować" (s. 153). Nie da się zaprzeczyć, że uzdrawiająca energia kosmiczna wykorzystywana jest też w chiropraktyce. Naturalnie nie można powiedzieć tego o fachowcach, którzy ograniczają się do ustawiania złamanych lub przestawionych kości. Tego rodzaju manipulacje nie mają nic wspólnego z okultyzmem. Truciciele podczas zabiegów chiropraktycznych, mówią o energii, aby nastawić psychicznie na jej przepływ. Wystarczy pobudzająca sugestia, np.: "czy czujesz teraz przepływ energii wzdłuż kręgosłupa?" Nieświadomy pacjent przygotowany jest w ten sposób na odbiór ezoterycznej energii. "Kiedy qi zaczyna się poruszać, większość ludzi podświadomie skupia się na odczuwaniu tej cyrkulacji, przez co staje się ona silniejsza" (Huai - Chin Nan Tao i długowieczność, s. 25). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r HIPNOZA 20.03.06, 06:17 Co sądzić o hipnozie? Czy za nią również kryje się okultyzm? Lewis R. Woberg, "Hipnoza", PWN, 1975 "Czy hipnoza ma jakiś związek ze spirytyzmem? Spirytyści zapewne po to posługują się autohipnozą, aby przenieść się w świat duchów i móc porozumiewać się ze zmarłymi. Dobre media są somnambulikami" (s. 399). "Czy istnieje jakiś związek między cudownym uzdrowieniem a hipnozą? Zarówno w uzdrawianiu wiarą, jak i w hipnozie działają procesy pokrewne. Wielu uzdrowicieli religijnych najpierw wprowadza swych chorych w trans, a dopiero potem przystępuje do przekazywania sugestii" (s. 401). "Czy autohipnoza może działać leczniczo? Na pewno tak. Od wieków ludzie uciekali się do medytacji i różnych metod przynoszących odprężenie, w celu samouspokojenia. Takie filozofie Wschodu, jak Yoga lub Zen, zalecają praktykowanie ćwiczeń, których istotę stanowi autohipnoza. Konstruktywne sugestie czynione wobec siebie w transie – przez siebie również wywołanym pomagają w neutralizowaniu niespokojnych myśli i uczuć. "Czy aprobuje Pan metody treningu autogennego zaproponowanego przez psychiatrę J.H. Schultza? (stanowią m.in. punkt wyjścia do praktyki elektropunktury i innych metod refleksoterapii). Są to właściwie metody wywoływania autohipnozy" (s. 404). "Zjawiska przypominania w hipnozie (tzn. wywoływania wspomnień), wyzwalane przez sugerowanie pacjentowi, aby niejako powrócił do wcześniejszych okresów życia (regresja), są niezwykle intrygujące. Należą do nich [...]: automatyczne pisanie, wróżenie z lustra i szklanej kuli, rzeźbienie w hipnozie (hipnoplastyka)..." (s. 112). "Bardziej dramatyczny charakter mają indukowane drgawki. Pacjent (zwykle osoba o skłonnościach histerycznych) zaczyna przejawiać gwałtowne, przetrwałe (toniczne) i przerywane (kloniczne) skurcze pewnych mięśni ze zwrotem gałek ocznych ku górze, co daje zespół objawów przypominających napad padaczkowy. 'Ataki' te mogą wystąpić samoistnie w czasie indukcji hipnotycznej [...] może to być dokładne naśladownictwo napadów drgawkowych, które pacjent spostrzegł u prawdziwych epileptyków bądź u 'opętanych', którzy sami siebie wprawiają w ten stan w czasie ekstatycznych zgromadzeń religijnych" (s. 177). "W czasie pewnych zgromadzeń religijnych spostrzega się wśród ludzi w stanie transu przykłady reakcji ekstatycznych, a nawet gwałtownych. Zdarza się, że uczestnicy takich zebrań wpadają w stany drgawkowe, niekiedy zaczynają mówić w 'nieznanych' językach i wykazują inne niezwykłe objawy, interpretowane często jako dowód opętania przez ducha" (s. 124). "Tak np. derwisze algierscy i tybetańscy fanatycy religijni zapadają – w takt monotonnego bicia w bębenki – w stan transu i stają się nieczuli na ból. „Pewna liczba pacjentów wykazuje w czasie wprowadzania ich w trans reakcje dramatyczne [...] w formie krzyku [...] bądź wreszcie wypowiedzi tak niezwykłych, że niektórzy interpretują je jako wyraz komunikacji ze światem duchów (do kategorii tej należy mówienie spirytystów w transie) czy też przekaz z poprzedniego wcielenia" (s. 125). "Osiągnięcie owego zwiększonego stopnia świadomości możliwe jest w drodze medytacji, skupienia na monotonnym bodźcu w rodzaju migającego światła, bądź przyjęcia pewnych środków, takich jak LSD i meskalina" (s. 126). Rabi R. Maharaj, "Śmierć guru" "WYŻSZA ŚWIADOMOŚĆ. Istnieją różne 'poziomy' świadomości osiągane przez Jogę i medytację, nazywane stanami 'wyższymi', ponieważ różnią się od normalnej świadomości człowieka [...] Podobnych 'stanów świadomości' doświadcza się przez hipnozę, trans osiągany przez osoby będące mediami, niektóre narkotyki, obrzędy magiczne, czarnoksięskie (voodoo) itd. Wszystkie one wydają się być niewiele różniącymi się między sobą formami tego samego okultystycznego zjawiska" (s. 271). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r HIPNOZA c.d. 20.03.06, 06:24 Czy hipnoza to efekt działania okultystycznej energii? Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy" "Uczniowie Mesmera dostrzegają, że osoby doznające kontaktu z magnetyzmem zwierzęcym wykazują niezwykły stan umysłu. Określa się go z początku jako mesmeryzm, później jako hipnozę" (s. 113). "Markiz (de Puysegur), zachwycony techniką swego nauczyciela (Mesmera), wywoływał u pacjentów stany somnambuliczne (stan głębokiej hipnozy) [...] odkrył, że niektórzy ludzie pozostający w tym stanie objawiają zdolności jasnowidzenia i postrzegania poza normalną percepcję [...] wielu z nich potrafiło w tej fazie diagnozować choroby" (s. 98). Lechosław Gapik, "Hipnoza i hipnoterapia", PZWL, 1984 "Opisy stanów uzyskiwanych przez niektórych pacjentów Mesmera wskazują wyraźnie na to, że wprowadzani oni byli w ten sposób w stan hipnotyczny..." (s. 14). Lewis R. Wolberg, "Hipnoza" (Mesmer) "rozumiał, że działania terapeutyczne najlepiej wykonywać u ludzi pogrążonych w transie [...] W owym stanie [...] pacjenci mogą przewidywać przyszłość i odtwarzać przed sobą najodleglejszą przeszłość. Ich zmysły rozprzestrzeniają się na wszelkie odległości i we wszystkich kierunkach bez przeszkód [...] Wszakże właściwości te są różne u różnych osób. Najbardziej powszechnymi fenomenami są ich zdolności widzenia wnętrza własnych ciał i ciał innych osób, rozpoznawanie nie tylko choroby, ale także przebiegu, jaki przyjmie, i środków, które je wyleczą..." (s. 50). Osoba znajdująca się w stanie transu (odmiennego stanu świadomości) jest niezwykle podatna na impulsy demoniczne. Jak można wywołać trans? Randall N. Baer, "W matni New Age", 1996 "Zasadniczo można odmienny stan świadomości zdefiniować jako trans lub transowy stan umysłu wywołany zwykle za pomocą jakichś specyficznych technik, rytuałów lub innych rodzajów wysiłku woli. W większości OSŚ osoba znajduje się w stanie głębokiego relaksu, jest psychicznie bierna, receptywna, nieracjonalna, w którym to stanie otwiera się na psychologiczne i/lub duchowe doświadczenia wyższej świadomości [...] Osoba poddająca się tym stanom otwiera drzwi w swoim umyśle, co z kolei osłabia jej racjonalne i krytyczne władze i w sposób podobny do oddziaływania hipnotycznego zwiększa możliwości niepożądanych oddziaływań wszelkiego rodzaju. W samym centrum OSŚ znajdują się jakby okultystyczne okna do zaświatów New Age. Tematem powracającym przy wywoływaniu OSŚ jest zrelaksowana bierność oraz obniżenie władz racjonalnego i analitycznego myślenia w stanie transu. "Istnieje wiele narzędzi i metod używanych do wywołania powyższych stanów jak choćby: – mistyczna muzyka New Age – wpatrywanie się w lustro przez długi czas – kierowana twórcza wizualizacja [...] – wirowanie, narkotyczne pokazy światła – jednostajne uderzanie w bęben – śpiewanie tych samych fragmentów – okultystyczne techniki oddychania – ćwiczenia głębokiej relaksacji New Age – leki narkotyczne – pozycje jogi – wpatrywanie się w ezoteryczne figury geometryczne [...] – okultystyczne tańce wirujące oraz powtarzanie ruchów ciała [...] – oraz setki innych" (ss. 165,166). To wszystko pomaga demonom w zawładnięciu umysłem. "Trans rytualny jest głównym punktem ceremonii obrzędowych wielu religii i kultów afrykańskich, azjatyckich i afroamerykańskich (por. Hsu, 1961; Kiev, 1972; Pfeiffer, 1971), w których zasadniczą rolę odgrywają elementy mistyczno- ekstatyczne i przepowiednie, wygłaszane – często w niezrozumiałym języku (glossolalia) – przez uświęconego nosiciela ducha, jakim jest osoba w stanie transu. Do najbardziej znanych należą m.in. kult Zar (Sudan, Etiopia), kult Rab (Senegal, Ghana), kult Oriso (Afryka zachodnia), kult Umbanda (Brazylia), kult Voodoo (Haiti), kult Cargo (Nowa Gwinea). Duchowe opętanie jest podstawową częścią obrzędów w licznych wspólnotach wyznaniowych z kręgu protestantyzmu amerykańskiego, tj. wśród kwakrów, adwentystów, baptystów, zielonoświątkowców i wyznawców wesleyanizmu. Bourguignon opisała zinstytucjonalizowane formy transu rytualnego aż w 437 różnych społecznościach (por. Pfeiffer i Schoene, 1980). Do dnia dzisiejszego utrzymuje się w niektórych regionach Europy tzw. "tanecznictwo" np. tarantulizm we Włoszech, rytualny taniec sekty "wirujących derwiszów" w Skopje, czy też ekstatyczne tańce "nestinarki" przy chrzcie wśród wiejskich Bułgarek (por. Jakubik, 1979)". Andrzej Jakubik "Kultura a zaburzenia psychiczne". Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r MEDYTACJA TRANSCENDENTALNA 20.03.06, 06:29 Encyklopedia – mini – psychotronika, 1993 "MEDYTACJA [...] jej istotą jest całkowite wyłączenie procesu myślenia przy jednoczesnej koncentracji jednego lub kilku zmysłów na przedmiocie medytacji [...] lub też koncentracja na wyobrażeniu obiektu [...] Pomocne w medytacji są m.in.: początkowa kontrola oddechu, relaksacja, odpowiednia pozycja ciała, skupienie świadomości na obiekcie medytacji, na jakimś punkcie ciała, np. na jednym z czakramów, na symbolu mandali, bądź mantrze. Inne podejście zaleca, np. medytacja pustki – wyciszenie umysłu [...] Systematyczna codzienna medytacja przynosi szeregu korzystnych zmian w zakresie zdrowia fizycznego i psychicznego [...] Regularne praktykowanie medytacji prowadzi do zaniku napięć, poczucia zagrożenia i lęku [...] Naturalną konsekwencją medytacji jest rozwój zdolności parapsychicznych oraz osiąganie wyższych stanów świadomości. "MEDYTACJA TRANSCENDENTALNA (TM); technika medytowania z mantrą [...] Czynność medytowania sprowadza się do siedzenia (chodzi o pionową pozycję kręgosłupa) z zamkniętymi oczami i wyobrażenie sobie głosu powtarzającego mantrę [...] Wyższe kursy TM, to kurs nauczycielski i kurs TM Sidhi, którego uczestnicy opanowują m.in. sztukę lewitowania, a przede wszystkim nabywają umiejętność wprowadzania się w wyższe stany świadomości" (s. 80). Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993 "U ludzi systematycznie medytujących ujawniają się zdolności do lewitacji, psychokinezy, a nawet dematerializacji" (s. 203). Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność" "MEDYTACJA I KANAŁY QI. Podczas medytacji doznajemy mentalnego wyciszenia, a bieg naszych myśli ulega spowolnieniu albo przerwaniu [...] Kiedy qi zaczyna się poruszać, większość ludzi podświadomie skupia się na odczuwaniu tej cyrkulacji, przez co staje się ona silniejsza" (s. 25). "Najlepszym sposobem dla początkujących jest wyczerpanie poprzez ćwiczenia fizyczne, bicie pokłonów przed Buddą i tym podobne" (s. 133). John Allan, "Medytacja transcendentalna – kosmiczne szalbierstwo" "Śpiewając mantrę, przyciągasz zainteresowanie i opiekę tego, którego imię wypowiadasz... "Pudża jest drogą dla kontaktów z siłami nadnaturalnymi; stanowi pierwsze ogniwo związku z mrocznymi mocami duchowymi, od których oczekuje się pomocy i których uwagę przyciąga się ku nowemu praktykowi medytacji" (s. 204). "Vail Hamilton, praktykująca medytację, wspomina: [...] wraz z rozszerzaniem się mej świadomości zaczęłam odczuwać obecność bytów duchowych, siedzących po moich obu stronach, podczas gdy medytowałam, a niekiedy zdarzało się im siadać na mym łóżku. Poczuła również, że znajduje się u progu jasnowidztwa, telepatii i podróży astralnych. Inni praktycy medytacji widzieli pary zielonych oczu unoszących się w pokoju, jakaś siła ciskała nimi w poprzek sypialni, przydarzały im się mimowolne skurcze, drgawki i powtarzające się nerwowe ruchy głowy" (s. 208). "Rory Giles [...] związał się [...] z TM w czasie, gdy pracował w londyńskiej giełdzie i medytował przez dwa lata do czasu, gdy wszystko się popsuło. "Pewnego dnia siedziałem w biurze i nagle opanował mnie najokropniejszy strach. Były to męki paniki absolutnej. Myślałem, że umieram, żaden opis uczucia, jakie mnie opanowało nie będzie przesadny. Nie życzyłbym tego swemu najgorszemu wrogowi [...] Byłem kompletnym wrakiem. Gdy tylko spróbowałem pójść do biura, w ciągu 10 minut od chwili gdy zasiadłem przy biurku, moje ubranie było mokre od potu – strach w czystej postaci [...] Doktorzy winą obciążyli medytację – oddzielała mnie ona od prawdziwej jaźni" (s.196). Rabi R. Maharaj, "Śmierć Guru" "...Miliony wkroczyły w to, co zwane jest teraz wyższą świadomością stosując hipnoterapię, autosugestię, sterowaną pracę wyobraźni oraz różne popularyzowane na Zachodzi formy jogi – od TM aż do skupiania się i wizualizacji [...] Przyczyniło się to do przejścia [...] społeczeństwa Zachodniego w nową otwartość na okultyzm" (s. 14). "Medytacja, sprzedawana powszechnie jako technika relaksująca, ma w rzeczywistości na celu i w końcu doprowadza do poddania się mistycznym siłom kosmicznym" (s. 265). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Jeszcze słowo o wizualizacji 20.03.06, 06:31 Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność" "Choć metoda wizualizacji jest bardzo stara, zachodni mistycyzm wykorzystuje bardzo zbliżone techniki [...] Na Wschodzie, w Chinach metoda wizualizacji została ponoć przekazana przez nieśmiertelnych w dawnych czasach" (s. 37). Nie można mylić medytacji, o której wcześniej była mowa, z rozmyślaniem. Biblia zachęca nas do ćwiczenia, a nie opróżniania umysłu (He.5:14; Fil.4:8; Joz.1:8; Ps.1:2; por. Mt.12:43-45). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 06:38 Czy niektóre ćwiczenia oddechowe mogą być dla ciebie niebezpieczne? Encyklopedia – mini – psychotronika, 1993 "TECHNIKI ODDECHOWE – techniki umożliwiające sterowanie przepływem energii w ciele (prana, energia psychotroniczna). Prawidłowe oddychanie ma wpływ na przywracanie równowagi energetycznej w organizmie, dlatego techniki oddechowe są stosowane w bioterapii. Istnieją też specjalne techniki oddechowe umożliwiające osiąganie wyższych stanów świadomości oraz budzenie i rozwijanie zdolności parafizycznych. "Ćwiczenia oddechowe zalecane są przed zabiegami akupunktury, akupresury, bioenergoterapii itp. "Celem jest doładowanie się praną. Z ćwiczeń tych powinien korzystać nie tylko bioterapeuta, ale też pacjent w trakcie zabiegu. Bioterapeuta, który chwilowo utracił zdolności parapsychiczne, może je odzyskać stosując ćwiczenia oddechowe. "Fanding radiestezyjny – okresowy zanik wrażliwości radiestezyjnej [...] Niektórzy radiesteci zalecają w przypadku fandingu radiestezyjnego wykonanie kilku głębokich oddechów (pranajama)" (s. 132). "Prana [...] Hatha joga zaleca ćwiczenia oddechowe pranajamy pozwalające na jej efektywne przyswajanie. "Pranajama – techniki oddechowe w hatha jodze, w czasie których następuje przyswajanie prany (energii psychotronicznej) [...] Liczne badania naukowe potwierdzają niezwykłe oddziaływanie pranajamy na organizm człowieka" (s. 98). "REBIRTHING (RB); system ćwiczeń oddechowych wywodzących się z klasycznej jogi indyjskiej [...] Jako technika wspomagająca psychoterapię [...] Sesja rebirthingu polega na wprowadzeniu ćwiczącego w relaks, a po jego uzyskaniu, na oddychaniu tzw. oddechem zamkniętym, tj. bez przerw po wdechu oraz wydechu [...] Celem ćwiczeń jest uwolnienie i usunięcie z psychiki ćwiczącego lęków, oporów i emocji [...] Rebirthing jest jedną z najbardziej dynamicznych technik wspomagających psychoterapię i z tego względu wymaga prowadzenie przez doświadczonych, wykwalifikowanych psychoterapeutów [...] W czasie sesji pojawiają się dość często zjawiska uboczne w postaci nabywania przez ćwiczącego predyspozycji paranormalnych, takich jak: widzenie aury, jasnowidzenie, glosolalia, eksterioryzacja czy nawet stany z pogranicza zenowskiego satori (przebudzenia, które z czasem najczęściej mijają). Ze względu na powstawanie tego typu ekstremalnych doznań jest ograniczony krąg osób, które mogą prowadzić rebirthing w sposób efektywny i bezpieczny. Stosowanie rebirthingu przez osoby nieprzygotowane [...] może doprowadzić do głębokiego rozbicia osobowości" (s. 108). Tak określa się opętanie! Keith Sherwood, "Czakroterapia. Rozwój osobowości i zdrowia", 1993 "B.K.S. Jyengar twierdzi, że pranayama [...] sprawia, iż kundalini się rozwija. Wąż podnosi głowę, wchodzi do sushumny i przez kolejne czakry jest popychany do góry, do Sahasrary" (s.224). Stosuje się wiele różnych technik oddychania. Ćwiczenie nazwane "oddechem miecha kowalskiego. Głównym zadaniem tego ćwiczenia jest obudzenie Kundalini" (s. 225). "Jako terapeuta zacznij leczenie od krótkiej medytacji, w której uaktywnisz drugą uwagę i otworzysz swoje czakry, byś był bardziej efektywnym kanałem przekazu energii. Właściwy poziom świadomości osiągniesz najłatwiej stosując przez chwilę jogowski oddech [...] Gdy poczujesz się zrelaksowany, policz w myśli od pięciu do jednego..." (s. 214). "Taki sposób oddychania wzmaga przepływ prany między terapeutą a pacjentem, jak również zwiększa wrażliwość terapeuty" (s. 217). "W celu doładowanie weź ręce znad pacjenta i przez parę chwil siedź spokojnie oddychając jogowsko" (s. 219). Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania", PWN, 1992 "Wskutek pranicznego oddychania terapeuta staje się silniejszy. Jego eteryczne (bioplazmatyczne) ciało staje się jaśniejsze i gęściejsze [...] Oddychając tą metodą będziesz w stanie pobierać i przekazywać olbrzymią ilość prany" (s. 115). "Jasnowidzowie zaobserwowali, że podczas wdechu wykonywanego po pustym zatrzymaniu, ogromna ilość prany gwałtownie wchodzi do ciała i rozprzestrzenia się po wszystkich jego częściach" (s. 117). Okultyści radzą, by oddychanie brzuszne połączyć z opróżnianiem umysłu przez skoncentrowanie się na liczeniu. Niepokojące jest to, że te niezwykle niebezpieczne techniki spirytystyczne reklamowane są na łamach "Przebudźcie się!" (8 czerwca 1996, s. 22). Znajdujemy tu radę: "...spróbuj wykonać następujące ćwiczenie: Połóż się na brzuchu. Robiąc wdech, policz do sześciu; zrób to samo przy wydechu. Następnie powtórz to ćwiczenie w pozycji siedzącej, a potem stojąc. Codziennie trenuj głębokie oddychanie przeponą, aż stanie się dla ciebie czymś naturalnym. Niektórym pomaga, gdy w trakcie wykonywania ćwiczeń wyobrażają sobie jakieś piękne otoczenie". Niektórzy niczego nie podejrzewający czytelnicy zaczęli stosować się do tych zaleceń. Skąd pochodzą te nauki? (1Tm.4:1). Jose Silva [znany spirytysta], Samouzdrawianie metodą Silvy, 1995 "Programowanie zachowania przy użyciu słów i obrazów. 1. Usiądź wygodnie na krześle i zamknij oczy. 2. Weź głęboki oddech i w momencie wydechu całkowicie rozluźnij ciało. 3. Licz powoli zaczynając od stu do jednego. 4. Wyobraź sobie jakieś znajome ci miejsce, które kojarzy się ze spokojem... To, czego doświadczyłeś przed chwilą, nazywa się programowaniem. Twoje zdolności programowania będą poprawiały się z czasem po zastosowaniu w praktyce. Nabierzesz wprawy i będziesz umiał coraz szybciej osiągać stan głębokiego rozluźnienia. Twoje wyobrażone obrazy zaczną się stawać coraz bardziej realistyczne, w związku z czym zwiększy się twoje oczekiwanie, co z kolei spowoduje lepsze wyniki. Będę cię prowadził krok po kroku. Gdy dotrzesz do końca książki, będziesz w stanie pomóc w leczeniu samego siebie oraz będziesz umiał wykorzystywać energię własnego umysłu do uzdrawiania innych na odległość" (s. 33). Stosując tę metodę, można też stać się trucicielem i jasnowidzem. Autor, podobnie jak powyższy artykuł w "Przebudźcie się!", proponuje ćwiczenia oddechowe, koncentrację na liczeniu i wizualizację. To jest doskonały środek na opanowanie człowieka przez demony (por. Mt.12:43-45). Encyklopedia Nowej Ery od A do Z, 1996 "Rebirthing jest nauką przywracania pełnego kontaktu ciała duchowego z ciałem fizycznym. "Sesje wywołują często bardzo silne reakcje fizyczne i psychiczne, a zwłaszcza niekontrolowane emocje. Ich akustyczna i motoryczna ekspresja (krzyki, śmiechy, miotanie się, nieartykułowane dźwięki itp.) robi często szokujące wrażenie na obserwatorach" (s. 291). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Jeszcze o wizualizacji 20.03.06, 06:41 Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania", PWN, 1992 "...Choa Kok Sui zaczął uczyć pacjentów jak mogą uleczyć samych siebie... "Ci, co nie potrafią się modlić, niech poznają sposoby kontaktowania się ze swoimi duchowymi przewodnikami przez metodę wizualizacji. Na przykład niech wyobrażają sobie, że znajdują się w pięknym ogrodzie [...] Ta wizualizacja nie musi być wyraźna..." (s. 8). Randall N. Baer, W matni New Age, 1996 "Ćwiczenia oddychania okultystycznego. Istnieje wiele sposobów wykonywania ćwiczeń specjalnego oddychania w celu wywołania odmiennych stanów świadomości. W jodze nazywa się to pranayama – ostrożnie kontrolowane cykle oddechu służą do regulowania świadomości. Niektóre z tych ćwiczeń wykonuje się bardzo wolno przez 15-30 minut, wyciszając umysł przez sprowadzenie go do stanu medytacyjnej pustki. "Inne odmiany wymagają czegoś, co na zewnątrz wygląda nawet dramatycznie. Chodzi o maltretowanie swojego ciała przez gwałtowne nadymanie się, co ma obudzić moc węża kundalini. Ostatnio doktor Stanley Kippner, autorytet w tej dziedzinie, rozwinął bardzo nowoczesną technikę oddychania holotropicznego zaprojektowaną w celu wywołania narkotycznych doświadczeń bez użycia narkotyków. "Jakkolwiek byśmy tę technikę nazwali, ćwiczenia oddychania to jeszcze jedna linka z wiszącą przynętą, zastawiona na początkujących jak też i stałych bywalców w New Age" (ss. 192,193). Doświadczeni okultyści ostrzegają, że ćwiczenia te mogą doprowadzić do obłędu. Jest to jedna z najlepszych dróg do opętania. Dave Hunt, T. A. McMahon, "Ameryka – nowy uczeń czarnoksiężnika", 1994 "Doug Glover [...] w szczytowym okresie zaangażowania w ruch Nowej Ery był jednym z czołowych praktyków rebirthingu [powtórnych narodzin] [...] Doug mówi: Rebirthing to potężna technika okultystyczna nazywana przez niektórych 'jogą dla Zachodu'. Jest ona w rzeczywistości blisko spokrewniona z kriya jogą [...] Z czasem spostrzegłem, że brzmi tu jakiś fałsz, że daję się wciągać coraz głębiej w chaos i kontrolować przez inne istoty. Po pięciu latach od opuszczenia ruchu wciąż walczę, by odzyskać zdolność jasnego myślenia i pozbyć się lęku. Wiem o innych, którzy jak ja przez lata są zupełnie wypaleni i mają zaćmiony umysł, nawet, jeśli już zaprzestali rebirthingu. [...] doszedłem do przekonania, że te techniki (rebirthing, joga TM, wizualizacja wewnętrznych przewodników etc.) mają właściwą sobie moc. Przynoszą skutki, ponieważ są zaplanowane specjalnie po to, ABY SIŁĄ WYWAŻAĆ DRZWI I KRUSZYĆ BARIERY, KTÓRE BÓG UMIEŚCIŁ W LUDZKIM DUCHU, ABY ZAPOBIEC OPANOWANIU GO PRZEZ ISTOTY DEMONICZNE, KTÓRE – JAK ZDOŁAŁEM SIĘ ZORIENTOWAĆ – SĄ REALNE I ŻYWIĄ ZAMIARY NISZCZENIA" (s. 263). Odpowiedz Link Zgłoś
jonesku <a href="http://apologetyka.katolik.net.pl/content/section/" targe 22.03.06, 02:03 apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/ Odpowiedz Link Zgłoś
tessa18 Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 11:11 Nie wiem czy czytałeś cały artykuł "Zmagania z napadami lęku"? Podano tam skąd lęk się bierze i jak się z nim uporać. Podane rady nie są oparte na jakichś technikach medytacyjnych.To cytat: "Zapanuj nad oddechem.Napadom lęku często towarzyszy hiperwentylacja .Aby wyrównać oddech spróbuj wykonać następujące ćwiczenie: Połóż się na brzuchu.Robiąc wdech policz do sześciu zrób to samo przy wydechu.Następnie powtórz to ćwiczenie w pozycji siedzącej i stojącej.Codziennie trenuj głębokie oddychanie przeponą aż stanie się czymś naturalnym.Niektórym pomaga gdy w trakcie wykonywania ćwiczenia wyobrażają sobie jakieś piękne otoczenie." Zatem celem tych praktyk nie jest uzyskanie nadświadomości,lecz pokonanie lęku. Podobne ćwiczenia oddechowe wykonuje się na rozgrzewce przed lekcją W-fu czy to może być szkodliwe?Bez przesady,nie można tak sądzić-nie każdy głębszy oddech to okultystyczna technika oddechowa. Nie dajmy się zwariować. Ochronę przed demonami zapewnia raczej dokładna o nich wiedza i wiedza z Biblii o prawdzie i Bożym zamierzeniu.W liście Efezjan 6:10-18 opisana jest duchowa zbroja dana od Boga prawdziwym chrześcijanom dzięki której zdołają ochronić się przed atakami Szatana i stać mocno w wierze. W skład tej duchowej zbroi wchodzi: 1.Prawda ze słowa Bożego 2.Prawość pochodząca od Boga 3.Głoszenie dobrej nowiny też jest dla nas ochroną 4.Wiara mocno ugruntowana w Słowie Bożym a nie w filozofii i naukach ludzkich 5.Nauka o wybawieniu wsaniała nadzieja życia w przyszłym nowym świecie dodaje nam sił do mocnego trwania w prawdzie 6.Słowo Boże czyli miecz ducha obalające wszystkie błędne poglądy 7.Modlitwa wskazuje na to w Kim pokładamy nadzieję,czy w sobie samych,czy w Bogu To wszystko bardziej nas chroni od wpływu Szatana niż cokolwiek innego. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 15:59 Technika, którą proponuje tu "Przebudźcie się!" nie przypomina ani trochę rozgrzewki przed lekcją w-fu. Ma na celu wyciszenie umysłu. Jezus ostrzegał przed taką pustką umysłu (Mt.12:43-45). Biblia zachęca nas do zupełnie czegoś przeciwnego (Ef.5:18; Fil.4:8; Joz.1:8; Ps.1:2). Jak można nawiązać kontakt z "wewnętrznym przewodnikiem"? Co radzą fachowcy od spirytyzmu? Przede wszystkim zalecają wprowadzić się w stan wyciszenia, czyli relaksu. "Postarajcie się wyciszyć wszystkie Wasze myśli" - radzą. W filozofii Wschodu taki stan nazywa się Pustym Umysłem. Wielką pomocą jest tu wizualizacja. Na to tylko czekają demony. Przypomnij sobie, co na ten temat powiedział Jezus (Mt.12:43-45). Tego typu wyciszenie, zapewne nie ma nic wspólnego ze zbroją duchową. To zaproszenie dla demonów, aby zamieszkały w nas. Co jest bardziej niebezpieczne: wywołanie ducha i rozmowa z nim, czy stworzenie warunków, aby w Tobie zamieszkał, i od wewnątrz Tobą sterował?. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 18:55 Niektórzy usprawiedliwiając bałwochwalstwo, twierdzą, że przecież nie modlą się do demonów, lecz do osoby przedstawionej na obrazie. Inni są przekonani, że modlą się do Boga, a obraz pomaga im jedynie w skupieniu uwagi. Demonom wcale nie przeszkadza, co kto myśli (por. 3Mo.17:5-7; 1Ko.10:20a; Ap.9:20). Większość ludzi, którzy wpadają w sidła okultyzmu, też nie zdaje sobie sprawy, co się za tym kryje. Ignorancja demonom wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jest im na rękę. Ludzie, którzy korzystają z usług, lub porad trucicieli, zupełnie nie zdają sobie sprawy z grożącego im niebezpieczeństwa. O to właśnie chodzi demonom. Gdyby wszyscy byli w pełni świadomi, demony miałyby związane ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r KURS DOSKONALENIA UMYSŁU 20.03.06, 19:02 Jose Silva wywarł wpływ nie tylko na medycynę. Wielu spirytystów i bioterapeutów ukończyło kurs doskonalenia umysłu wzorowany na mind control J. Silvy. Encyklopedia-mini – Psychotronika, 1993 "KURS DOSKONALENIA UMYSŁU – DU; kurs wzorowany na mind control J. Silvy, ćwiczenia wizualizacyjne pozwalające na usuwanie z podświadomości człowieka czynników psychicznych uniemożliwiających jego pełną ekspresję zewnętrzną oraz kodowanie w to miejsce myśli (afirmacji) twórczych. Zasadą kursu jest wyrobienie u uczestników odruchów pozwalających na szybką koncentrację i relaksację umysłową i fizyczną, dzięki której dochodzi do synchronizacji półkulowej mózgu (zapis fal alfa na EEG). Podobnie jak w ćwiczeniach huny i innych pozwala to na osiągnięcie poziomu działania nadświadomego (poziom alfa). Umożliwia to wpływanie na te funkcje psychiki i organizmu, które w normalnym stanie świadomości są w niewielkim stopniu (lub wcale) zależne od świadomej woli człowieka. Przykładem takich działań może być wpływ na zasypianie i budzenie o wybranej godzinie, szybkie uczenie, usuwanie bólu głowy lub tamowanie krwotoku, wpływ na tuszę, kontrola zachowania (rzucenie palenia), poprawa witalności itp. Poza wymienionymi ćwiczący zyskuje szereg możliwości działań paranormlanych, takich jak diagnozowanie (diagnoza paramedyczna), uzdrawianie na odległość, rozwiązywanie problemów interpersonalnych i elementy jasnowidzenia. Technika DU jest prawdopodobnie najskuteczniejszą metodą budzenia i rozwoju zdolności parapsychicznych..." Obecnie w samych USA ponad milion ludzi jest absolwentami kursu doskonalenia umysłu. Krzysztof Boruń, Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia "W ostatnich latach zdają się jednak otwierać nowe możliwości rozwijania uzdolnień psi u 'zwykłych śmiertelników'. Wiążą się one z nazwiskami dwóch eksperymentatorów – Jose Silvy i Roberta Monroe. [...] Tu chciałbym przekazać nieco informacji o systemie Kontroli Umysłu opracowanym przez amerykańskiego badacza – Silvę i stosowaniu tej metody w Polsce. "Kursy organizowane przez Instituto de Superacion Humana w Meksyku to szkoła 'wchodzenia na poziom działania nadświadomego'. Służy temu specjalny system oddychania, relaksacji fizycznej i umysłowej oraz ćwiczeń wyobraźni i autosugestii, zwany 'systemem autoindukcji'. Po opanowaniu umiejętności osiągania 'poziomu działania nadświadomego' pojawiają się u ćwiczących również zdolności jasnowidcze. "W Polsce tego rodzaju ćwiczenia, wzorowane na systemie Silvy, prowadzi od 1980 roku Lech Emfazy Stefański – wówczas prezes warszawskiego Stowarzyszenia Radiestetów, a następnie Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego... "A oto rozmowa, jaką w listopadzie 1986 roku w Lechem Emfazym Stefańskim przeprowadziła Katarzyna Boruń-Jagodzińska: K. B.-J.: W jaki sposób można nauczyć kogoś jasnowidzenia? [...] Jak takie ćwiczenia się odbywają? "L. E. S.: Kurs trwa sześć dni i składa się z codziennych spotkań czterogodzinnych. W pierwszych czterech dniach uczestnicy poznają i opanowują procedurę, dzięki której absolwent kursu nabywa umiejętności wchodzenia w zmieniony stan świadomości – na tzw. poziom działania nadświadomego [...] Metoda kontroli umysłu, na której kurs bazuje, pozwala na zastosowanie nabytych umiejętności w różnych celach praktycznych: do uzyskiwania szybkiego i gruntownego odpoczynku, do nie odczuwania bólu, do wzmacniania zdolności zapamiętywania i przypominania sobie, do szybkiego zasypiania nawet w niesprzyjających warunkach i budzenia się o ściśle oznaczonej porze bez pomocy budzika, a także pozbywania się niepożądanych nawyków. Można również programować swoje marzenia senne, tak aby były kolorowe, dobrze pamiętane, a nawet na ściśle określony temat [...] Nabyta na kursie umiejętność wchodzenia w ten zmieniony stan świadomości, który nazywamy 'poziomem działania nadświadomego', pozwala na uzyskanie kontaktu z głębszymi warstwami własnej osobowości... "K. B.-J.: Czy zaraz po osiągnięciu tego poziomu pojawiają się zdolności paranormalnego poznania? "L. E. S.: Czwartego dnia kursu uczestnicy ze zdumieniem i radością odkrywają w sobie tkwiące dotychczas potencjalne i nieujawnione zdolności jasnowidcze. Prawie każdy z nich wykonuje z powodzeniem zadanie polegające na określeniu rysopisu i stanu zdrowia osoby nieznanej, wyłącznie na podstawie jej danych personalnych" (ss. 221, 222). Jest to faktycznie jedna z najkrótszych dróg do poddania się pod wpływ demonów. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Trening mentalny dla dzieci i młodzieży 20.03.06, 19:09 Bardzo podobny do kursu doskonalenia umysłu jest kurs treningu mentalnego, organizowany dla dzieci i młodzieży szkolnej. Kurs ten rzekomo pomóc ma w staniu się lepszym uczniem. Demony po mistrzowsku stosują tu taktykę opisaną w Drugim Liście do Koryntian 11:14. Czego uczą się dzieci na takim kursie? Kurs ten uczy: medytacji, wchodzenia w odmienne stany świadomości, autohipnozy, autosugestii (afirmacji), zagłuszania głosu sumienia (uczy się, że poczucie winy niszczy duszę, zmniejsza poczucie własnej wartości), psychokinezy (jak myślami poruszać wahadło), samouzdrawiania, jasnowidzenia, wizualizacji i technik relaksacji. Co jest celem owych technik relaksacji i wizualizacji? Opróżnienie umysłu, by móc nawiązać kontakt z Wewnętrznym Pomocnikiem, który pełni nie tylko rolę doradcy, ale też uzdrawia. Wewnętrzny Pomocnik przekazuje informacje poprzez obrazy albo słowa w umyśle. Może też przyjąć ludzką postać, miłą i uśmiechniętą. Oczekuje na konkretne, precyzyjne pytania. Chce, aby go traktowano poważnie. Oczekuje wdzięczności. Cóż to może być? (por. 1 Sm.28:13). Przytoczę tu kilka cytatów z książki Jak być lepszym w szkole. Trening mentalny dla dzieci i młodzieży (Gunda Lang, wyd. Kos, 1996). "Uwolnij się także od jakiegokolwiek poczucia winy. Staraj się nie myśleć w taki na przykład sposób: [...] – znów niepotrzebnie wdałem się w kłótnie [...] – znów skłamałem [...] Poczucie winy niszczy duszę, zmniejsza poczucie wartości [...] jeśli od czasu do czasu zdarzy ci się zrobić coś źle, potraktuj to nie jako przewinienie czy przestępstwo, lecz jako pomyłkę lub nieudaną próbę" (ss. 68-69). "...Wasze myśli, są one również energią, której pozwalacie przepływać, więc także i one mogą powodować wiele zjawisk. Jeśli tylko nauczycie się celowo i z korzyścią dla siebie uruchamiać tę energię, te wszystkie prądy energetyczne, to uzyskacie niespodziewaną przewagę w stosunku do innych ludzi, którzy o tym wszystkim nawet nie mają pojęcia lub też nie chcą nic wiedzieć o opisanych tu technikach". EKSPERYMENT Z WAHADŁEM "A teraz powróćmy jeszcze raz do potęgi Twoich myśli. Udowodnij ją sobie sam. Weź jakiś przedmiot, pierścionek, szpilkę, długopis lub coś w tym rodzaju i umocuj na nim nitkę o długości około 20 centymetrów. A teraz oprzyj swoje ramię na blacie stołu, skoncentruj się na przedmiocie umocowanym na nitce i trzymaj dłoń absolutnie spokojnie, tak by przedmiot zwisał pionowo i całkiem bez ruchu. A teraz pomyśl: Wahadło, porusz się od prawego ramienia do lewego albo ode mnie do okna, do drzwi, czy też co sam sobie wyobrazisz. Sam stwierdzisz, że tylko siłą swoich myśli poruszyłeś wahadło w żądanym kierunku... "Widzisz więc teraz, co potrafią zdziałać Twoje myśli. Przecież one są energią. Twoje myśli, ta wielka siła poruszająca wahadło, mogą stać się Twoim błogosławieństwem, gdy użyjesz ich właściwie i dla siebie samego" (ss. 13, 66, 67). "Możecie usuwać zaburzenia zdrowotne [...] przy pomocy Waszego Wewnętrznego Pomocnika..." "Połóż swoją rękę całkiem luźno i delikatnie na bolącym miejscu. Jeśli boli cała głowa, połóż na niej obie dłonie. Siłą wyobraźni wysyłaj chłodne i jasne promienie ze swych dłoni do wnętrza głowy" (ss. 131, 83). Jak szukać zgubionych przedmiotów? "...pozwól podświadomości, aby dla Ciebie pracowała [...] A więc szukałam znowu, ale tym razem niedługo. Nagle coś skłoniło mnie do uklęknięcia na podłodze i sięgnięcia ręką z boku do lewej (była to spontanicznie lewa, a nie na przykład prawa lub tylna!), wydrążonej nogi skrzyni. Tam właśnie leżał ten przedmiot" (s. 127). Wewnętrzny Pomocnik "...nigdy nie jesteś sam, o każdej porze dnia i nocy masz do dyspozycji swojego Wewnętrznego Pomocnika, możesz go nazywać [...] aniołem stróżem lub po prostu dobrym duszkiem, jego największą radością jest służyć Ci zawsze pomocą – spróbuj się z nim zaprzyjaźnić". "Podpowiada rozwiązania, udziela wyłącznie słusznych rad. Mówi do Was zawsze, kiedy go o to poprosicie. Trzeba jednak nauczyć się słyszeć i słuchać jego głosu. Narząd słuchu w tym wypadku do niczego Wam się nie przyda. Powinniście raczej wyczulić się na odbiór delikatnego wrażenia płynącego z wnętrza Was samych. Wrażenia, które na co dzień zagłuszane jest przez szum naszych myśli lub przez świadome tłumienie". "GŁOS WEWNĘTRZNY MA ZAWSZE COŚ WAŻNEGO DO POWIEDZENIA "...Kiedy zdecydujecie się na współpracę z Waszym Wewnętrznym Pomocnikiem, musicie być przygotowani na to, iż nie zawsze jego podpowiedzi odpowiadają Waszemu świadomemu stanowisku w danej sprawie [...] Czasem ostrzega nas przed grożącym niebezpieczeństwem. [...] znajdźcie zaciszne miejsce, wprowadźcie się w stan relaksu i posłuchajcie, co [...] ma Wam do powiedzenia Wasz Wewnętrzny Kumpel. "Nastrójcie się na odbiór jego głosu, tak jak nastawiacie radio lub telewizor na odbiór ulubionego programu lub stacji. Kiedy usłyszycie już głos Wewnętrznego Pomocnika, wysłuchajcie go bez uprzedzeń i wcześniejszych koncepcji. W filozofii Wschodu taki stan nazywa się Pustym Umysłem. My porównamy to do pustej filiżanki. Kiedy chcecie, aby mama nalała Wam herbatę lub kakao do filiżanki, musicie mieć filiżankę pustą. Nie może w niej znajdować się żaden inny płyn. W przeciwnym wypadku nie będzie w niej miejsca na Wasze ulubione kakao, lub wymiesza się ono z zawartością Waszej filiżanki i w rezultacie napój będzie nie do wypicia. "Tak samo jest z Waszym umysłem [...] Pozwólcie, aby Wasz Wewnętrzny Pomocnik nalał Wam do świadomości swój napój". "W JAKI SPOSÓB PYTAĆ WEWNĘTRZNEGO POMOCNIKA? "Przede wszystkim należy wprowadzić się w stan wyciszenia, czyli relaksu. Umiejętność tę macie już opanowaną. Postarajcie się wyciszyć wszystkie Wasze myśli". Tu wielką pomocą jest wizualizacja. "Gdy się teraz wystarczająco odprężycie i skierujecie spojrzenie swych duchowych oczu do wewnątrz, skoncentrujcie się całkowicie i absolutnie na obrazach powstających w Waszej podświadomości. Może to być wszystko: kolory, postacie, zwierzęta, rośliny, śmieszne kształty, twory o kształcie chmur, także kolorowe. Przyglądajcie się im po prostu, z uczuciem przyjemności... "Z coraz większym zaangażowaniem i oddaniem koncentrujcie się na swoim wnętrzu [...] z czasem zakłócające bodźce ze świata zewnętrznego, w tym i Wasze myśli, znikają. W pewnym momencie dostrzegacie swego Wewnętrznego Pomocnika. Widzicie go jako ludzką postać. Jest miły i przyjaźnie do Was nastawiony. Uśmiecha się do Was i oczekuje na pytania. Zadajecie mu swoje pytanie lub przedstawiacie problem. Ważne jest, aby sformułować go precyzyjnie, jasno i bardzo konkretnie. Potem patrzcie i nasłuchujcie dalej. Czekajcie. Czekajcie cierpliwie [...] aż coś powstanie, albo jako obraz, albo jako słowna odpowiedź w Waszych myślach [...] Na zakończenie każdej takiej sesji nie zapominajcie podziękować Wewnętrznemu Pomocnikowi za jego obecność i jego pomoc [...] i za to, że można go było w sobie odnaleźć i że jest on naszym wiernym sługą" (ss. 115-121). Cały kurs jest nastawiony na to, by poddać się pod wpływ demonów. To wszystko ukryte jest za parawanem poprawy zdolności intelektualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? 21.03.06, 15:42 Na jakie ryzyko naraża się pacjent korzystający z okultystycznych metod diagnozowania bądź leczenia? Co mówią fakty? Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność" "Poszukiwanie długowieczności ma związek z duchowymi i mistycznymi siłami kosmicznymi. Jeśli ta najwyższa prawda jest nie zrozumiana lub jeśli metody pielęgnacji są zastosowane niewłaściwie, skutki mogą okazać się tragiczne" (s. 40). "...pojawili się ludzie, którzy uczyli innych, jak naciskać na punkty akupunkturowe, by powstrzymać wypływ nasienia. Ci, którzy nauczyli się tych technik, często stają się impotentami, ale wierząc, że opanowali żądze poprzez tao. Niektórzy z nich miewają problemy z żołądkiem, krwawieniami wewnętrznymi, krwawieniami z nosa, cierpią na apopleksję i choroby psychiczne" (s. 98). "Praca z kolorem i światłem może wywołać wizje, urojenia i jasnowidzenia" (s. 124). Mistrz Zen Shao Shan ostrzegał: "W przyszłości doświadczysz niezwykłego zjawiska i odczujesz niezwykłą radość. Jeśli będziesz potrafił ją przerwać, będziesz zdolny stać się Buddą. Jeśli nie będziesz potrafił jej kontrolować, stracisz rozum" Mistrz Zen Huang Longxin ostrzegał: "Ci, którzy dostąpią Dharmy pustki, z początku będą bardzo radośni. Może ich to doprowadzić do nieprzytomności i szaleństwa..." (ss. 145, 146). Claudine Brelet, "Święta medycyna", 1995 "Każdy z trzynastu demonów ma w ludzkim ciele ulubione siedlisko. I oto zlokalizowano pierwszych trzynaście punktów akupunktury". "Punkty akupunktury, usytuowane głównie w zagłębieniach, są 'oknami otwartymi na energię'". "Igła wbita niewprawną ręką może wywołać skutki równie nieprzewidziane jak humor tygrysa..." (s. 156, 182, 184). Wśród powikłań pojawić się mogą: silne bóle i zawroty głowy, pobudzenie ruchowe, częstoskurcz napadowy, uczucie duszności, nudności, wymioty, uczucie ogólnego rozstroju, niepokój, bezsenność, drżenie kończyn, drgawki, omdlenia, a nawet wstrząs. Energia praniczna może też spowodować poronienie. Wacław Korabiewicz, "Cuda bez cudu, rzecz o dziwnych lekarzach", 1988 "Czy to będzie seans radiestetyczny, czy spirytualistyczny, każdy z nich prowadzi nieodzownie do bardzo niebezpiecznych rozstrojów systemu nerwowego i zaburzeń psychicznych" (s. 8). Spotkania z doktorem Kaszpirowskim "Znany neuropatolog profesor K. G. Umański opowiada: 'Pewnego razu postanowiłem zobaczyć, na ile rozpowszechniła się ta 'bioenergoterapeutyzacja', i w czasie jednego z obchodów w klinice zapytałem przewlekle cierpiących na choroby systemu nerwowego, czy nie zwracali się oni do bioenergoterapeutów. Wynik był wstrząsający: zwracał się co drugi. O rezultatach tego zwracania się o pomoc (ma się rozumieć nie bezpłatnego) mówić nie warto – ignorancyjne 'leczenie' nie pozostaje bez śladu dla systemu nerwowego..." (s. 65). O skutkach działania seansów Kaszpirowskiego czytamy: "Jak pokazały badania, cały szereg dorosłych, a zwłaszcza dzieci (92% uczniów było wciągnięte do tych seansów), zaczynały podnosić ręce i kręcić głową [...] (Podobne zjawiska występowały przy seansach magnetycznych Mesmera) [...] Przy czym te natrętne ruchy u niewielkiej grupy uczniów pozostały, to znaczy, zarejestrowały się i na następne dni. Niektórym z nich trzeba było okazywać pomoc psychoterapeutyczną. "Zapadając w sen hipnotyczny, nastolatki odczuwały ciężar lub lekkość w całym ciele (stan 'nieważkości' lotu), a także iluzoryczne postrzeganie otoczenia [...] Przy pogłębieniu snu u 10% uczniów zaczęły pojawiać się halucynacyjne fenomeny. U 80% z tej grupy miały one przyjemny charakter; ładne krajobrazy, kwiaty, pływające łabędzie, znajdowanie się w lesie... itd. 20% dzieci przeżywało przerażające wizje: [...] porwanie przez przybyszów z innej planety, napad nieboszczyków [...] i inne. Jak informowała prasa, u tych dzieci te halucynacyjne przeżycia zachowały się przez kilka dni. Niektórych trzeba było nawet hospitalizować. Analogiczne zjawiska, ale znacznie rzadziej, były odnotowywane także u dorosłych" (ss. 67, 68). "Jeżeli będziemy mówić o wynikach naszych badań, to proces ten przejawia się na pierwszych seansach w tak zwanych reakcjach histerycznych – mimowolny śmiech lub łzy. Miały także miejsce przypadki mdłości. Następnie reakcje te zaczęły narastać i nasilać się – niepowstrzymany szloch i histeryczny śmiech, wymioty. W poszczególnych przypadkach miały miejsce napady konwulsji, którym towarzyszył cały szereg zaburzeń psychicznych. Znam dwa przypadki, kiedy dwóch nastolatków trzeba było hospitalizować w szpitalu psychiatrycznym. U jednej z kobiet, która nigdy przedtem nie chorowała na nerwowo-psychiczne choroby, w czasie seansu powstało pobudzenie psycho-motoryczne. Wytłukła wszystkie naczynia, siekierą porąbała meble. Lekarze psychiatrzy odnotowali, że wraz z początkiem leczniczych seansów A. W. Czumaka zaczęła narastać ilość obostrzeń u nerwowo- psychicznie chorych zarejestrowanych w poradniach nerwowo-psychiatrycznych. [...] Jedna z badanych kobiet opowiedziała, że w czasie seansu jej syn podniósł się i zaczął wykonywać gimnastykę jak gdyby z hantlami. Następnie taką 'gimnastykę' zaczął wykonywać nocami, wstając z łóżka i na nic nie reagując. Należy tu powiedzieć, że z każdym seansem ludzie, a zwłaszcza dzieci, stawali się coraz bardziej podatni na sugestię. Widziałem ucznia, któremu wystarczyło pokazać zdjęcie A. M. Kaszpirowskiego, aby zapadał on w sen hipnotyczny ze zjawiskiem katalepsji ('woskowa giętkość')". Autor tych wypowiedzi W. Liebiediew dostrzega nie tylko negatywne skutki tych seansów. Pisze o przypadkach uzdrowienia, przy czym przyznaje: "Przy bardziej szczegółowym zbadaniu okazało się, że są to głównie ludzie cierpiący na zaburzenia psychosomatyczne". Potem dodaje: "Ale nie mniejsza liczba osób zauważyła obostrzenie swoich chorób, pogorszenie ogólnego stanu zdrowia. Przy czym w miarę narastania ilości seansów, jakby to nie wydawało się paradoksalne, ta grupa osób zaczęła się powiększać" (s. 69). Interesujące są wyniki badań po takich seansach (Moskwa). "W czasie seansu i niedługo po nim wezwań pogotowia nie było wcale. Zaczęły się one około drugiej w nocy, gdy zazwyczaj liczba wezwań gwałtownie spada. Byli to głównie chorzy na nadciśnienie, obrzęki płuc i arytmię. Ilość zgonów wzrosła w stosunku do zwykłego poziomu 3-4 na dobę do 12. „Lekarze polikliniki i przychodni odnotowali następnego dnia [...] zwiększenie liczby pacjentów z obostrzonym stanem układu krążenia i układu nerwowego. U chorych tych nie zanotowano poprawy w ciągu dni następnych" (s. 80). "Z seansu na seans rosła liczba dzieci, u których stwierdzano zaburzenia psychiczne i motoryczne oraz reakcje histeryczne. W czasie seansów obserwowano ataki histerii, halucynacje i inne odchylenia psychiczne. 42% badanych zapadało w sen hipnotyczny. U 7% zauważono rozmaite postacie zaburzeń psychiki, których dotychczas nie obserwowano... "Tak oto niewesoło przedstawiają się wyniki badań statystycznych” (s. 82). "Ponadto zaobserwowano, że częste zapadanie w stan hipnozy rodzi uzależnienie, tak samo jak nadużywanie narkotyków [...] Skutki społeczne byłyby niebezpieczne: stopniowy spadek zdolności krytycznego myślenia, skłonności do spontanicznego nie umotywowanego postępowania, utrata orientacji w sprawach zawodowych poprzednio łatwych do opanowania. Zrozumiałe jest zatem stanowisko Jurija Gornego, popularnego hipnotyzera występującego na estradzie, który kilka lat temu zaniechał występów, zdając sobie sprawę z negatywnych skutków hipnozy" (s. 85). Wypowiada się Teodor Diczew, lekarz, doktor nauk filozoficznych, konsultant naukowy Bułgarskiego Centrum Bioenergoterapii: "Ustaliliśmy, że na początku rezerwowe możliwości człowieka aktywizują się, daje się zaobserwować skok energii, który korzystnie wpływa na człowieka. Ale potem u wielu osób następuje gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia. Za Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 21.03.06, 15:49 Zauważyliśmy, że wiele osób po trzech-pięciu latach bardzo poważnie zachorowało fizycznie i psychicznie, niektóry nawet zmarli. A przecież z początku ludzie ci cieszyli się znakomitym zdrowiem. [...] Teleseanse Kaszpirowskiego – to bardzo silny i niebezpieczny truciciel bioenergetyczny" (s. 98). Czy dotyczy to tylko Kaszpirowskiego? W. Piątkowski, "Spotkania z inną medycyną", 1990 "Innym istotnym zagrożeniem, zdaniem lekarzy, było niebezpieczeństwo pogorszenia się stanu zdrowia na skutek terapii magnetyzera. Jeden z nich wspomina: 'Karolina K., starsza już kobieta, zaczęła odczuwać bóle głowy. [...] Zaczął kobiecie elektryzować głowę. Ale po tym zabiegu kobieta upadła i straciła przytomność. Przeniesiono ją do mieszkania i przysłano mnie. Stwierdziłem udar mózgowy – za kilka godzin kobieta już nie żyła" (s. 66). R. R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna" Józef Świtkowski (1876-1942) – magnetyzer działający w okresie międzywojennym – stwierdził, że: "Żaden magnetyzer, nawet najbardziej doświadczony, nie zdoła podać z nieomylną pewnością, jaki skutek wywołają jego zabiegi". W trakcie zabiegu pojawić się mogą: zawroty głowy, skłonność padania do tyłu, uczucie senności, mimowolne skurcze mięśni (s. 41). G. W. Leadbeater przyznaje, iż: "Zdarza się, że magnetyzer pchnie wraz ze swoją energią i inne emanacje (promieniowanie). [...] tą drogą można przelać na pacjenta wiele własnych schorzeń mentalnych i moralnych..." (s. 59). Niebezpieczny jest też masaż punktów refleksyjnych stopy. "...jak potwierdzają pacjenci i terapeuci, nadmierny nacisk czy czas trwania zabiegu doprowadza niekiedy do bardzo silnych i niebezpiecznych reakcji" (s. 139). Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993 "Lecznicza energia uwolniona przez kundalini jest bardzo potężną siłą, uczeń nie powinien więc pracować nad jej wytworzeniem bez pomocy nauczyciela. Dla kogoś, kto nie ma odpowiedniej wiedzy i nie wie, jak kierować tą dynamiczną mocą, samodzielne próby mogą spowodować poważne zaburzenia na płaszczyźnie fizycznej, umysłowej i duchowej. Podobnie jak inne formy tej nieuchwytnej energii, może być ona bowiem użyta nie tylko w leczeniu, ale i do czynienia zła..." (ss. 202, 203). "Max Freedom Long pisze: 'Choroba psychiczna spowodowana jest odejściem świadomej jaźni, pozostawiającej po sobie pustkę. Wówczas podświadoma jaźń obejmuje ciało w całkowite posiadanie [...] pacjent staje się w naszych oczach nienormalny. Jest faktycznie upośledzony umysłowo'. "Nieraz zdarza się także, iż ciało zostaje opanowanie przez obcą podświadomość [...] obca jaźń przynosi ze sobą obcą pamięć, obce przekonania, zazwyczaj nielogiczne, często pozbawione sensu. Obłąkanych, uważających siebie za Napoleonów, należy zaliczyć do tej kategorii. Są to zazwyczaj nieszkodliwi maniacy, mający – co prawda – jako taką pamięć, niezdolni jednak do logicznego myślenia i posługiwania się rozumem...". "Niektórzy z czytelników zadrżą na samą myśl, że średnie i niższe jaźnie, połączone lub rozdzielone, wędrują przez świat i czekają tylko, by wejść w człowieka" (s. 37, 38). Odpowiedz Link Zgłoś
jonesku Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 02:01 apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/ Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 10:12 Znów rozczarowałem się. Spodziewałem się jakiejś mądrej wypowiedzi, a tu ciągle to samo, adres tej samej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r DIAGNOZY PARAMEDYCZNE 22.03.06, 10:40 Co sądzić o niektórych diagnozach paramedycznych? Encyklopedia-mini – Psychotronika, 1993 "DIAGNOZA PARAMEDYCZNA [...] może opierać się na tradycyjnej medycynie chińskiej (akupunktura), na badaniu tęczówki oka (irydologia), obserwacji bioenergetycznej, elektrofotografii, metodach radiestezyjnych czy metodach paranormalnych, jak obserwacja aury chorego czy jasnowidzenie" (ss. 36,37). Elżbieta Dzikowska, "Czarownicy", 1984 "Żeby powiedzieć, na co pacjent choruje, znachor koncentruje się i patrzy w kulę kryształową, obserwuje konfigurację białka, bada wizualnie mocz, a czasami nie przeprowadza jakichkolwiek obserwacji, nie zadaje pytań, a jednak bezbłędnie odgaduje, co choremu dolega" (s. 133). Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993 "Hannah Kroeger [...] używała wahadełka, by wybierać zdrową żywność... "Lokalizacja chorych narządów, wybór odpowiedniej żywności, rozstrzyganie bardzo różnych spraw – możliwości małego ciężarka na nitce są wręcz nieograniczone" (ss. 58-60). R.R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna", 1991 "Czy jest możliwe odebranie takiej informacji bez różdżki i wahadła? Programujemy się, że podziemny ciek wodny wywoła na naszej dłoni charakterystyczne odczucie (ciepło, zimno, mrowienie, kłucie lub drętwienie) i w miarę ćwiczeń okazuje się, że jest to możliwe. Stwierdzamy, że nastawienie mentalne, czyli selektywność odbioru, daje znacznie więcej informacji, które 'normalnie' nie są odbierane. Wyćwiczenie tego rodzaju odbioru pozwoli rejestrować również patologie żywego organizmu. "Rodzi się kolejne pytanie – czy możliwe jest obserwowanie wzrokowe promieniowania cieków podziemnych, zmian patologicznych czy emanacji (aury) człowieka? "Próby czynione w tym kierunku okazały się również pozytywne. Wymaga to jednak bardzo wielu ćwiczeń relaksujących. [...] Przekaz informacji jest zawsze związany z energią" (s. 131). Niektórzy potrafią postawić diagnozę na odległość, np. ze zdjęcia. "Często podczas diagnozy na odległość widziałem miejsce, w którym przebywał diagnozowany czy bioenergetyzowany pacjent. Na początku były to mgliste wyobrażenia, które z czasem nabierały wyraźniejszych form. Zacząłem czynić próby widzenia określonych miejsc, ale już bez łącznika, jakim jest pacjent... "Pierwsze i podstawowe ćwiczenie polega na prostych próbach wizualizacji w wyobraźni pożądanego obrazu. Widzenie tego obrazu powinno całkowicie pochłaniać naszą wyobraźnię". Podczas jednego z seansów 'eksterioryzacji' (widzenia na odległość) 'siedzący przy stole czuli zimno, mrowienia i jakby powiew chłodu od osoby w transie...' "Przygotowując się do diagnozy ze zdjęcia, staram się jak najszybciej wyciszyć psychikę i nastawić się mentalnie na odbiór osoby przedstawionej na fotografii..." "Podczas diagnozy ze zdjęcia, czy też na podstawie włosów lub pisma, pojawiają się nierzadko obrazy w mojej wyobraźni dotyczące badanej osoby. Są to zazwyczaj istotne obrazy życia tej osoby" (ss. 102, 103). Przypomnę tu też wypowiedzi Wacława Korabiewicza z książki "Cuda bez cudu, rzecz o dziwnych lekarzach": "W europejskich akupunkturowych eksperymentach najsłynniejszy jest chyba dr medycyny Feliks Mann. Twierdzi on, że nie potrzebuje widzieć pacjenta; wystarczy, że poda mu dłoń poprzez szparę w kurtynie, a na podstawie pulsu określi nie tylko obecną dolegliwość, ale także choroby już przebyte i te, które jeszcze przejdzie. 'Czary... czary... czary...'" (s. 51). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r DIAGNOZY PARAMEDYCZNE c.d. 22.03.06, 10:44 Danuta Tylkowa, "Medycyna ludowa w kulturze wsi Karpat Polskich", PAN, 1989 "Znachorzy ludowi niejednokrotnie mogą być intuicyjnymi diagnostami" (s. 26). "Rozpoznanie choroby na podstawie oględzin dłoni pacjenta, jego fotografii, a nawet części przyniesionej garderoby chorego lub innych przedmiotów do niego należących. Ten sposób diagnozowania posiada charakter wyłącznie irracjonalny. "Wielu zwolenników we wsiach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego posiadała stosowana przez terapeutów ludowych metoda odgadywania choroby drogą pozazmysłową, czyli jasnowidzenie. Połączona była zwykle z krótką relacją o występującej dolegliwości" (s. 28). Maciej Borzęcki, "Akupunktura", PWN, 1987 "Obecnie diagnostyka tętna jest tak niemal samo popularna jak w Chinach średniowiecznych, szczególnie w akupunkturze usznej (aurikuloakupunktura), wyróżnia się ją nawet jako osobną 'podspecjalność' – aurikulodiagnostykę. Ponieważ chorobę ginekologiczną można rozpoznać i leczyć dysponując lewym uchem pacjentki, bez konieczności przykrego badania, bez konsultacji chirurga i endokrynologa i wielu badań laboratoryjnych lub rentgenowskich. Diagnostyka ma zawsze coś wspólnego z wróżeniem. W przypadku akupunktury formuła wróżbiarska brzmi: 'pokaż mi swoje uszy, a powiem ci, co ci dolega', w chiromancji: 'pokaż mi...'" (s. 107). J. Maya Pilkington, "Stare drogi do zdrowia na nowo" "Radionika. Radiestezja jest metodą, która w celu postawienia diagnozy wykorzystuje różdżkarstwo względnie wahadlarstwo. W trakcie stawiania diagnozy rejestruje się wrażliwe ruchy np. wahadełka nad próbką, będącą włosami, krwią lub śliną pacjenta. Następnie wyszukuje się – zwykle spośród leków homeopatycznych – specyfik charakteryzujący się takimi samymi drganiami. W klasycznej radionice dokonuje się pomiaru fal elektromagnetycznych emitowanych przez badaną próbkę. Wibracje, czyli amplituda fali, podlega starannej analizie i diagnostycznej ocenie" (s. 146). To prawda, że przy pomocy okultyzmu można szybciej znaleźć poszukiwaną osobę, szybciej można też ustalić diagnozę i uniknąć długotrwałych żmudnych poszukiwań i badań. Czy jednak bojący się Boga, prawdziwy chrześcijanin pokusi się skorzystać z metod wróżbiarskich i okultystycznych? (5Mo.18:10-14). Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Irydodiagnostyka 22.03.06, 10:48 Bronisław Seyda, "Dzieje medycyny w zarysie", PZWL, 1977 "Z licznych innych irracjonalnych metod rozpoznawczo-leczniczych, a właściwie opartych zgoła na szarlataństwie, należy jeszcze przypomnieć irydoskopistykę, głoszoną jeszcze w ubiegłym stuleciu przez węgierskiego lekarza Peczeleya, ale 'naukowo' uzasadnioną w Encyklopedii irydodiagnostyki w r. 1938 przez profesora Karola Schulta. Według tej metody można rozpoznać przez powiększające szkło na tęczówce oka każdą chorobę, odznaczają się bowiem na niej wszelkie schorzenia w postaci charakterystycznej dla choroby plamki" (ss. 368, 369). T. Brzeziński, "Historia medycyny", PZWL, 1995 "...homeopatia nie przedstawiła dotychczas naukowych dowodów skuteczności swych metod [...] W niektórych teoriach jatroastrologicznych porównywano tęczówkę do kręgu Zodiaku, od czego, jeśli przyjąć powiązanie narządów z planetami, już tylko krok do mapki lokalizacji narządów na tęczówce. Paracelsus uznawał oko za mikrokosmos, w stosunku do człowieka, jako makrokosmosu. W medycynie ludowej patrzenie w oczy jest jednym ze sposobów diagnostycznych, jakimi posługiwali się uzdrawiacze pod wszystkimi szerokościami geograficznymi" (s. 432). "Na Pierwszym Międzynarodowym Kongresie Diagnozy Irydoskopowej, jaki odbył się w 1932 roku w Dreźnie, wnuk brata odkrywcy metody, lekarz okulista A. Peczely przedstawił wyniki swoich badań eksperymentalnych, z których wynikało, że u sów, którym w narkozie eterowej łamano nóżki, występowały na tęczówce czarne kreski. Nie potwierdziło się to w analogicznych badaniach, które przeprowadzili Vida i Deck. W rezultacie Kongres uznał, że nie należy dla takiego celu poświęcać zwierząt, i od badań eksperymentalnych odstąpiono. "Obserwacje naukowe, przeprowadzone u osób, którym w narkozie amputowano kończyny, nie wykazały jakichkolwiek zmian w tęczówce. Aby wykluczyć działanie narkozy, przeprowadzono badanie ex post u ofiar wypadków ulicznych i urazów wojennych i u nich również żadnych zmian nie stwierdzono" (s. 433). "Tak więc irydodiagności byli zgodni tylko w jednym – w przekonaniu, że na podstawie obrazu tęczówki można rozpoznać choroby. Wszystko inne u różnych autorów przedstawiało się rozmaicie. "Twierdzenia zwolenników irydodiagnostyki próbowano zobiektywizować metodami naukowymi. Wybitny niemiecki anatomopatolog, A. Birch Hirschfeld, stwierdził w badaniach sekcyjnych, że opisywane znaki na tęczówce to tylko normalne warianty jej struktury i że nie mają one żadnych odpowiedników w zmianach narządowych. Badania 1400 par oczu przez Sallera i Ziegermayera nie wykazały, aby charakterystyczne rysunki bądź przebarwienia występowały częściej u chorych niż u zdrowych. Określone przez Maubacha oznaki gruźlicy występowały tylko u 42% chorych, za to wśród zdrowej populacji, w której oznaki takie wykryto, tylko u 2% osób stwierdzono zmiany gruźlicze. U badanych 100 kobiet z rakiem macicy tylko u 5 stwierdzono szare tęczówki, charakterystyczne wg Schultego dla tej choroby, a w 16 przypadkach zmiany obrazu w polu odpowiadającym macicy. Za to u przebadanych 100 zdrowych studentek znaleziono aż 17 wyraźnych 'znamion raka' i 27 przypadków innych zmian w polu macicy. Jednym słowem żadne z prawidłowo przeprowadzonych badań klinicznych nie potwierdziło trafności diagnostyki irydoskopowej... "Nie przedstawiono [...] jak dotąd dowodów racjonalności metody, które pozwoliłyby na włączenie jej do uznanych metod diagnostycznych" (ss. 434-435). Do tej pory irydodiagnostykę można uważać za nieracjonalną formę wróżbiarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Skutki oddziaływania demonów 22.03.06, 10:53 Oddziaływanie demonów wygląda różnie. Czasami przybiera formę wewnętrznych impulsów (przymus wewnętrzny) popychających do określonego działania (Jn.13:2,27). Czasami uwidacznia się w postępującej degeneracji moralnej (Łk.11:24-26). Może to uwidaczniać się też na zewnątrz (Mk.9:17-26). J. Maya Pilkington, Stare drogi do zdrowia na nowo "Intonowaniu długich mantr towarzyszy monotonny rytm bębnów. Nagle ciało barwy (mistycznego czarownika) zaczyna drżeć, głowa kręci się na wszystkie strony, tocząc wokół szklistym wzrokiem. Oznacza to, że jego ciałem zawładnął duch opiekuńczy, a wybrane bóstwo przemawia i działa za jego pośrednictwem. Metamorfozie niekiedy towarzyszą nienaturalnie głośne okrzyki..." (s. 67). Nie wszyscy uczestnicy transu bywają opętywani. W kulturze czarnych powiada się, że to sami bogowie wybierają, na kogo chcą zstąpić. Istnieje jednak przekonanie, że trzeba być czarnym, by dostąpić tej "łaski bożej". Maya Deren, artystka ze Stanów Zjednoczonych, w 1947 roku pojechała na Haiti, by nakręcić film o tańcach tamtejszych Murzynów. Interesowały ją różne formy tańca, więc gdy pewnego razu zaproponowano jej udział w obrzędzie opętania, uznała, że będzie to okazja poznania czegoś nowego. Deren początkowo tańczyła wraz z grupą Haitańczyków przy rytmie bębnów, aż w końcu zauważyła, że jej taniec nabrał niezwykłej lekkości i gracji. Wtedy nagle coś szarpnęło ją za rękę i poczuła, że jakaś niezwykła moc wchodzi w jej ciało. Przerażona tym potężnym uczuciem, chciała wyjść z kręgu tańczących, lecz było już za późno, gdyż, jak powiedzieli jej po ceremonii jej znajomi, opętało ją bóstwo o imieniu Ezyli. Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Opętanie 22.03.06, 10:58 Łukasz Pułaski, Księga rzeczy dziwnych, 1991 "...Niekiedy opętany mówi nieswoim głosem, często w nieznanym lub nieziemskim języku [...] każdy może stać się ofiarą opętania, niezależnie od zdrowia psychicznego, wiary lub niewiary czy siły woli [...] opętanie rozpoczyna się, kiedy zły duch korzysta z jakiejś skazy charakteru czy specjalnej potrzeby psychologicznej człowieka. Ofiara czuje, że otrzymuje od jakiejś ponadludzkiej siły ofertę pomocy, więc ją przyjmuje. Może przy tym odczuwać, że znajduje się właśnie na krawędzi przełomu wejścia w nową wiedzę, nową rzeczywistość, nową i bardziej ekspansywną rolę do zagrania w życiu... "Zaraz potem [...] ofiara zaczyna wyraźnie odczuwać obcy przymus, aby przyjęła kontrolę z zewnątrz. Jeśli ofiara ustępuje (a za opór grożą konsekwencje fizyczne), obietnica samorealizacji zostaje wycofana, i od tego momentu dosłownie cała wolność osobista ustaje. Osoby mogą uzyskiwać pewne sukcesy zawodowe, zwiększone bezpieczeństwo osobiste czy popularność, ale kosztem coraz dalej posuniętej utraty kontroli nad sobą oraz spadku samoświadomości i zainteresowania otoczeniem [...] może dojść do opętania doskonałego..." (s. 142). Max Freedom Long, "Starożytna Wiedza Kahunów, wiedza tajemna w praktyce", Medium, 1996 "Takie istoty duchowe czasami mogą zaszczepić świadomości niższego ja swojej ofiary własne myśli, a przede wszystkim własne emocje lub usposobienie... "...każde odchylenie od [...] idealnego stanu [umysłu] można częściowo przypisywać wpływowi jednego lub więcej obcych duchów, które zwabiliśmy naszym zachowaniem" (s. 212). Jakie mogą być tego efekty? 1) nietolerancja, emocjonalne wybuchy, zawiść, nieufność, w myśleniu pojawia się lekki zamęt, co prowadzi do pewnych trudności w wolnej konwersacji i przekazywaniu własnych idei innym; 2) bieg myśli zostaje spowolniony, człowiek dochodzi do błędnych wniosków, jeśli sprawa, którą rozważa, ma treści emocjonalne, gniew, żal, chęć zemsty, stan stałego, trwałego podekscytowania, odosabnianie, podejrzliwość, człowiek staje się nieprzychylny i otępiały; 3) emocje wymykają się spod kontroli, tacy ludzie nie mogą racjonalnie przemyśleć odmiennych stanowisk czy punktów widzenia innych ludzi, chwilowe wybuchy bezpodstawnej wesołości, przesadna ufność i fale zachwytu, po których zaraz następuje depresja; 4) człowiek myśli tylko o sobie i własnym stanie, mania prześladowcza, taka osoba nie chce, aby jej pomóc, chce być pozostawiona samej sobie, aby upajać się swoją bezdenną depresją, nienawiścią i strachem. Efektem oddziaływania demonów może też być chęć polowania na innych, schwytania ich bądź odpierania ich ataków, uczucie awersji do kogoś (por. Jn.8:37-47; 13:2,27; Łk.6:7,11; Hi.1:14,15,17). "Przy opętaniu występują dwa komponenty: 1) narzucona pacjentowi myśl 2) związany z tym stan emocjonalny... "Czyny i zjawiska towarzyszące opętaniu przypisuje Freud podświadomości, ponieważ pacjent nie potrafi pomimo rozsądku i logiki, opanować popędu do robienia pewnych rzeczy" (s. 199). Odpowiedz Link Zgłoś
jonesku Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 22:54 przepraszam cie Ewiak, ale w tym gąszczu nie cgciałem zeby zgineło to co chciałem pezkazac Odpowiedz Link Zgłoś
ewiak.r Homeopatia - okultyzm, sugestia czy medycyna? 01.05.06, 21:38 Piszesz Tesso: "Ja sama stosuję je [leki homeopatyczne] u swoich dzieci. Wolę czasem stosować leki homeopatyczne niż faszerować dzieci antybiotykami". Warto przeczytać też interesujący artykuł w tej sprawie: Homeopatia - okultyzm, sugestia czy medycyna? Poniżej podaję link: www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=721 Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Re: Pytanie do Tessy 17.03.06, 15:55 Jak jeden ludek wyobraza sobie, ze przekazuje jakies cos, co nazywa "energia", drugiej osobie, ktora wyobraza sobie, ze to ja leczy i nastepuje efekt placebo, to to jest okultyzm? Ludzie ktorzy szukaja Boga przez rozne medytacje, wizualizacje itd. rzeczywiscie czesto maja kontakty z czyms, co uwazaja za jakies istoty, aczkolwiek nie wiadomo, co to jest, czy jest to rzeczywiscie cos, czy tez halucynacja mozgowa, np. wywolana guzem mozgu. Sorki, ale czasem zamiast egzorcyzmowac trzeba zazyc proszki albo przejsc operacje. Odpowiedz Link Zgłoś
jonesku Re: Pytanie do Tessy 22.03.06, 02:02 apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/ Odpowiedz Link Zgłoś