Dodaj do ulubionych

Chce wam się...?

03.09.07, 21:51
Radio maryja, duch święty..
albo mniej hardcorowa wersja: żyjecie tak samo jak każdy grzesznik z tą
różnicą, że chrzcicie swoje dzieci, w niedzielę stawiacie sie w budynku,
zwanym kościołem, na grobie stawiacie krzyż, płacicie księżom....
Ile tak naprawdę jest w was tej wiary? 70%? 50%? Robicie to bardziej z
przyzwyczajenia, tradycji?
Naprawdę, nie widzę żadnej różnicy pomiędzy wami a mną, ateistką, poza tymi
drobnymi powierzchownymi pierdółkami...
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: Chce wam się...? 04.09.07, 08:39
      Otwórz szerzej oczy.Ludzie tzw wierzący wyspowiadają się księdzu ze
      swoich większych lub mniejszych świństw , które zrobili i czują się
      bezgrzeszni jak niemowlę. A Ty? Nie możesz grzeszyć , bo jak się
      wyspowiadasz mężowi to Cię "wybierzmuje".
      • niedo-wiarek Re: Chce wam się...? 04.09.07, 10:14
        Mnie tak najbardziej w katolicyzmie podobają się odpusty. Sypniesz
        trochę kasą i nawet zdrowasiek w ramach pokuty klepać nie musisz.
        Ujmujące w swojej prostocie i roztropności ;)
    • dagmama Re: Chce wam się...? 04.09.07, 10:25
      Nie rozumiem, dlaczego używasz słowa "grzesznik". Dla ateisty to
      jest subiektywne określenie, w ogóle go niedotyczące.
      • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 04.09.07, 14:04
        Korzystam z zasobów polskiego słownictwa w sposób jaki mi się podoba. POdobnie jest z jednym z częstszych moich używanych wyrazów "o boże...". Celowo pisanego tutaj mała literą. Jest to mój nawyk, podobnie jak przekleństwa...
        Więc nie bawmy się w słówka, bo jest to najmniej istotne
        • dagmama Re: Chce wam się...? 04.09.07, 14:45
          O nie, będę upierać się, że słowo "grzech" czy "grzesznik" nie
          dotyczy ateistów. Ponadto napisałaś, że wierzący są grzesznikami jak
          inni. Czyli też się do grzeszników zaliczyłaś.
          Uważam to za istotne.
          Czy uważasz, że grzeszysz? To religijne pojęcie.
          Ja nie grzeszę.

          Ja czasem rzucam "O Boże", ale piszę dużą literą. Widocznie
          przywiązuję wagę do zasad.
          • pocoo Re: Chce wam się...? 04.09.07, 23:52
            dagmama napisała:


            >
            > Ja czasem rzucam "O Boże", ale piszę dużą literą. Widocznie
            > przywiązuję wagę do zasad.
            > Nie bierz imienia Pana Boga Twego na daremno. Mówi Ci to coś?
            • dagmama Re: Chce wam się...? 05.09.07, 10:22
              pocoo napisała:

              > dagmama napisała:
              >
              >
              > >
              > > Ja czasem rzucam "O Boże", ale piszę dużą literą. Widocznie
              > > przywiązuję wagę do zasad.
              > > Nie bierz imienia Pana Boga Twego na daremno. Mówi Ci to coś?

              Mówi.
              Ale to nie mój Bóg. Czasem mówię też "O k...a". "O Boże", "O Jezu".
              po prostu wyraz zdziwienia albo gniewu.
          • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 05.09.07, 12:11
            Dla mnie grzesznikem jest każdy. W stopniu mniejszym lub większym, ale nie jest to nic tragicznego.... Grzech to przede wszyskim dla mnie świadome krzywdzenie drugiej istoty i nikt nie jest w tym bez winy.
            A Tobie gratuluję tej aureoli nad główką i skromności/poczucia humoru
            Od urodzenie tak masz? Czy jesteś ideałem od pewnego czasu? ;-))
            • dagmama Re: Chce wam się...? 05.09.07, 12:51
              Toż tłumaczę, że "grzech" to pojęcie stricte religijne. Ja nie
              grzeszę, ja mogę popełnić przestępstwo albo wykroczenie.
              A, ze Ty z tych wolno łapiących, wytłumaczę różnicę między grzechem
              a przestępstwem: zdrada, kradzież i zabójstwo, to grzechy, ale tylko
              dwa są przestępstwami.
              Ateista, który mówi, że jest grzesznikiem jest dla mnie śmieszny.
              Szkoda, że pewnie wrzucają Ciebie i mnie do jednego worka.
              • piwi77 Re: Chce wam się...? 05.09.07, 12:55
                Kradież niekoniecznie jest grzechem, zależy kto komu kradnie.
                • dagmama Re: Chce wam się...? 05.09.07, 13:02
                  Bardziej chodziło mi o to, że za kradzież i zabójstwo idzie się do
                  więzienia, a za zdradę nie.
                  Zdrada jest zła w oczach wierzących i niewierzących, ale z róznych
                  powodów.

                  Oczywiście są różne aspekty, również zabójstwo może być w obronie
                  własnej.
              • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 06.09.07, 17:21
                "A, ze Ty z tych wolno łapiących,"
                > "Szkoda, że pewnie wrzucają Ciebie i mnie do jednego worka."

                No i proszę. Typowy przykład pseudo-wierzącego. W co? W miłość do samego siebie chyba tylko

                Nie będę odbijać piłeczki, bo nie jestem wredna.
                GRZECH- pojęcie stricte religijne-Twoje zdanie. Moje jest inne.

                A myślenie i mówienie źle o innej osobie nie jest według Ciebie małym grzeszkiem? Czy wykroczeniem? :-)))
                • dagmama Re: Chce wam się...? 06.09.07, 20:07
                  Szukająca, błagam!!!
                  Nie zalapałaś, że jestem ateistką?
                  I jako taka nie uznaje pojęcia 'grzech' jako czegoś obiektywnego.
                  mowienie o kimś źle jest nieuprzejmością, znakiem nietolerancji,
                  niedyskrecji, ale nie GRZECHEM.
                  O jejku.
                  Jesteś chyba szukającą czarnej farby do wlosów:-)
                  • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 06.09.07, 22:31
                    No wybacz, ale nie załapałam.
                    Więc tak czy siak nie mamy o czym dyskutować
                    o jejku
    • piwi77 To nie jest kwestia, chce się, czy się nie chce, 04.09.07, 11:27
      jak się jest do czegoś przyzwyczajanym od małego (podobno już od
      przedszkola), to to jest nałóg, trudno z tym zerwać. Ale jedna
      rzecz, która różni religię od innych nałogów, jak już się z nią
      zerwie, jest się zupełnie uleczonym i się do niej już nie wraca.
    • supaari Cytat z Jana XXIII 04.09.07, 14:02
      szukajaca6 napisała:

      > Naprawdę, nie widzę żadnej różnicy pomiędzy wami a mną, ateistką,
      poza tymi
      > drobnymi powierzchownymi pierdółkami...

      To jest właśnie ów cytat. Może raczej trawestacja, gdyż papież miał
      powiedzieć do dziennikarza-ateisty: "Bo cóż nas różni? Poglądy?
      Przyzna pan, że to niewiele".
    • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 04.09.07, 14:20
      Reszta odpowiedzi bardzo mi się podoba :-)

      Ale tak naprawdę nie dostałam odpowiedzi od sób "wierzących".
      Jak można żyć w takim zakłamaniu, ściemie na maksa? Ilu rodziców zdaje sobie z tego sprawę, że ich dzieci mają za nic przykazania dotyczące antykoncepcji czy współzycia przed ślubem? Co najciekawsze wasze pociechy prezerwatyw używają nie tylko do zwykłego seksu-teraz na topie są różne formy współzycia, np anal
      Rozśmieszyła mnie ostatnio moja koleżanka. Przed ślubem nie ma seksu więc tylko "bierze mu do buzi"...ha ha ha ....
      Po jakiego .... swoim "uczestnictwem" w tej największej legalnej sekcie "akceptujecie" jej warunki, przykazania, które tak naprawdę macie głęboko gdzieś??
      NIe szkoda wam czasu, pieniedzy?
      • owal444 Re: Chce wam się...? 05.09.07, 14:42
        jestem chrześcijanką ale od dawna już nie katoliczką.To o czym
        mówisz to zjawisko powszechne.Powierzchowność wiary jedynie słusznej
        w tym kraju jest porażająca, oraz brak zasadniczej wiedzy (większość
        przykazań kościelnych oraz dogmatów zostało przez lata wymyslonych
        na potrzeby instytucji jakim jest kościół a nie mających zamocowania
        w S. i N. Testamencie i służące tylko interesom tej instytucji).Moje
        kwestionowanie takich zjawisk jak spowiedż, celibat, odpusty itp.
        spotykało się z oburzeniem "pseudowierzących", nawiasem mówiąc
        ich "wiara" polegała na odbębnieniu niedzielnej mszy w drzwiach
        kościoła i obejrzeniu kreacji innych pań nie słysząc nawet
        ewangelii.I już.Na codzień zwykła uczciwość np. w pracy, czy
        bezinteresowna życzliwość to unikalne zachowania.A statystki -ponad
        90% katolików no więc gdzie oni są?Przecież powinnam opędzać się z
        nadmiaru miłości, nie zamykać drzwi na klucz, chodzić spokojnie
        nocami i nie martwić się o dobra doczesne bo przecież mi pomogą.HAHA
        • szukajaca6 Re: Chce wam się...? 06.09.07, 17:25
          Zgadzam sie....całkowicie
    • mich.999 Wiara to zupełnie co innego. 05.09.07, 14:55
      Nie widzisz różnicy między sobą-ateistką a tymi dewotami,których określam jako 'niewierzący praktykujący'.Zupełnie słusznie.Religia a organizacja religijna to zupełnie co innego.
      • opornik4 Re: Wiara to zupełnie co innego. 09.09.07, 00:48
        Mylicie Religie z Wiara.
        Chyba jestem osoba wierzaca.Pisze chyba,bo we mnie jest raczej
        doswiadczenie spotkania Milosci,akceptujacej bezgranicznie moja
        osobe.Moge porownac sie do Samarytanki,ktora spotkala przy studni
        Jezusa.
        (Tu juz nie ma miejsca na wiare - jest pewnosc)
        Z ta chwila,uleglo przemianie cale moje dotychczasowe zycie.
        Zrozumialam,co tak naprawde jest waznym.Odnalazlam cel i sens
        istnienia.
        Modlitwa,Eucharystia sa dla mnie spotkaniem z Kochajacym Ojcem,
        ktorego i ja miluje.
        Sa bardziej potrzebne mnie,anizeli Jemu.
        Przemieniaja moje ego,czynia coraz bardziej darem dla innych.
        Zapewniam - zycie w Nim,jest naprawde cool.
        • agnostyk11 Re: Wiara to zupełnie co innego. 09.09.07, 12:55
          Na zdrowie. Psychiczne ( bez złośliwości).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka