Dodaj do ulubionych

Planowanie

09.09.07, 09:04
www.mateusz.pl/czytania/20070909.htm
(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto
przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci,
braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi
swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was,
chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na
wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć,
wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować,
a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z
drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi
może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu?
Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o
warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co
posiada, nie może być moim uczniem.
Obserwuj wątek
    • avchdega-27 Re: Planowanie 09.09.07, 11:39
      A dlaczego zatytułowałeś ten wątek „Planowanie“? Czemu uważasz, że mówiącemu o
      porzuceniu wszystkiego dla Niego Jezusowi chodzi o jakieś „planowanie“?

      A.
      • z2006 Re: Planowanie 09.09.07, 14:56
        Ad. 1.

        Lepszy tytuł nie przyszedł mi do głowy.

        Ad. 2.

        Bo Jezus miał na myśli planowanie, gdy mówił na przykład o królu mającym 10
        tysięcy żołnierzy, przeciwko któremu wyruszył król mający 20 tysięcy.
        • avchdega-27 Re: Planowanie 10.09.07, 15:59
          z2006 napisał:

          > Ad. 1.
          >
          > Lepszy tytuł nie przyszedł mi do głowy.
          >
          > Ad. 2.
          >

          Pytałem, bo mnie się przykłady Pana Jezusa z „dobrym planowaniem” nie kojarzą.
          Ono jest może jakąś tam ich częścią składową, ale gdyby „planowanie”
          („wy-rachowanie”?) było meritum jezusowego przesłania, oba przykłady nie
          pasowałyby zupełnie do wstępnego, bardzo jasnego wezwania o bezwarunkowe „póście
          za Nim”, do bycia Jego uczniem – nawet za cenę wyrzeczenia się przeszkadzającej
          w tym rodziny i uciążliwego „dźwigania krzyża”...

          Uważam zatem, że Pan Jezus nie miał na myśli żadnego „dobrego planowania”, ale
          bezwarunkowego podporządkowania własnego postępowania _celowi_ ostatecznemu,
          jakim jest zbawienne naśladowanie Go, czyli inaczej „bycie Jego uczniem”.

          Tylko w wypadku takiej wykładni podane przykłady mają sens, bo oba podmioty mają
          właśnie takie jasne, z góry określone cele, którach realizacji podporządkowują
          własne postępowanie, a mianowicie jeden chce koniecznie zbudować dom, a drugi za
          wszelką cenę utrzymać pokój czyli zapobiec ewentualnemu złupieniu i zniszczeniu
          własnego kraju.

          W pierwszym przypadku osiągnięcie celu (zbudowanie domu) wymaga długich i
          uciążliwych, związanych z wyrzeczeniami przygotowań, które budujący
          zrekompensuje sobie dumą posiadania własnego domu, a w drugim przypadku
          spodziewający się napaści król rezygnuje z własnej godności i własnych
          ewentualnych ambicji – gotowy jest nawet na ryzyko uznania go trzórzem (co
          ambitnym królom zwykle nie przychodzi tak łatwo), żeby tylko uratować własny
          kraj, nie pozwolić go złupić i oszczędzić niepotrzebnych ofiar.

          Pan Jezus mówi po prostu: trzeba wiedzieć czego się chce.
          Jeśli chcę zbudować dom, to muszę zdawać sobie sprawę, że czeka mnie sporo lat
          oszczędzania, wyrzeczeń i trudu, a jeśli jako władcy zależy mi na pokoju i
          pragnę oszczędzić moim poddanym związanych z wojną okrucieństw, to muszę
          zrezygnować z własnych ambicji, wyjść nawet na tchórza, byleby osiągnąć stawiany
          sobie cel.

          I analogicznie – jeśli chcę zostać konsekwentnym, prawdziwym uczniem Pana Jezusa
          (i osiągnąć obiecane przez Niego zbawienie wieczne), to muszę być gotowy na
          niezrozumienie ze strony własnego otoczenia, na ewentualne odrzucenie, na
          zerwanie utrudniających naśladowanie Pana Jezusa więzi, nawet z osobami
          najbliższymi, czyli na „noszenie krzyża”...

          Dlatego ja osobiście nazwałbym ten wątek jakoś tak np. „jasny cel”, czy „uparte
          dążenie do celu”, ale na pewno nie „planowanie”:)

          Zgadzasz się ze mną, Arcykr?

          A.

          > Bo Jezus miał na myśli planowanie, gdy mówił na przykład o królu mającym 10
          > tysięcy żołnierzy, przeciwko któremu wyruszył król mający 20 tysięcy.
          • z2006 Re: Planowanie 10.09.07, 16:27
            Zgadzam się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka