befana3 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 20:24 Jestem niewierzącą matką sześcioletniego chłopca. Nie mam żadnego ślubu (również kościelnego) a syn nie został ochrzczony. Kiedy w przedszkolu pani dyrektor zapytała się o chodzenie na religię, zrobiłam wielkie oczy i powiedziałam, że to chyba przesada. Faktem jest, że nie chodził a teraz, kiedy jest w szkolnej zerówce dzieci mają religię dwa razy w tygodniu (nie ma żadnych innych zajęć, anglistka przychodzi charytatywnie raz w tygodniu, bo szkoła nie ma funduszy!!!)- raz po zajęciach, gdzie nie zostaje i raz w środku zajęć. Synek miał powiedziane, że jeśli chce chodzić, żeby zobaczyć co to jest to może - efekt jest taki, że po dwóch razach powiedział mi, że zajęcia są nudne i że nigdy nie będzie się modlił. Wziąwszy pod uwagę moje zapatrywania na kk powinnam być zadowolona, ale tłumaczę mu że "nigdy nie mów nigdy", że wszystko jest dla ludzi, ale wybór musi być podejmowany świadomie i że prawdziwa wiara ( w cokolwiek) nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje w instytucji zwanej Kościół, a szczególnie na większości zajęć z religii. Gdyby chciał się ochrzcić - starałabym się mu to wyperswadować, ale najpierw starałabym się dowiedzieć dlaczego faktycznie tak chce zrobić - zazwyczaj po prostu dzieci nie chcą się czuć gorsze i chcą być częścią grupy. Myślę, że w przypadku dziecka Magdy jest to efekt zajęć katechetycznych w szkole plus przygotowywanie się całej klasy do komunii - gdzyby było choć jedno dziecko w klasie podobne do synka Magdy - nieochrzczone, nieuczestniczące w zajęciach - wówczas cały ten problem pewnie by nie zaistniał. Ja z moim małym czytam dużo książek - też o różnych wierzeniach i religiach z czasów starożytnych i obecnych - tak więc synek wie, że jest wiele różnych wyznań, tak jak wielu jest ludzi o różnych kolorach oczu czy włosów, bo tak naprawdę to nie jest istotne, czy człowiek ma włosy blond, czarne etc, oczy brązowe czy też niebieskie, czy jest duży czy mały, szczupły czy tęgi - ważne, jakim jest człowiekiem. Szkoła nie uczy tolerancji, przedszkole też nie, ale wszystko zależy od dorosłych. Mój synek "od zawsze" miał dłuższe włosy - w przedszkolu (centrum jednego z największych polskich miast - o zgrozo!) przedszkolanka zasugerowała babci odbierającej wnuczka, że byłoby lepiej ściąć mu włosy, bo niektóre dzieci się śmieją i nazywają go dziewczynką... Zapytałam się syna, czy chce mieć krótkie włoski tak jak inni chłopcy, odpowiedział mi że nie i sprawa się rozwiązała. A swoją drogą, wychowawczyni miała świetną szansę na pokazanie dzieciom że nie wszyscy są tacy sami i że nie muszą być tacy sami - niestety nie wykorzystała tego. Magdo, serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
an1005 Tylko to potwierdza 25.11.07, 20:29 W postach przedwyborczych czesto pojawial sie forumowicz 'abhaod' ktory konczyl swoje posty: "Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i podziału, lepiej,gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby prawdziwym aktem religijnym" Sytuacja opisana w artykule i cala dyskusja pokazuje jak prawdziwe sa to slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek.gurtowski Może by tak wyprowadzić wreszcie religię ze szkół? 25.11.07, 20:29 Czy 7-latek powinien być obiektem indoktrynacji? Może by tak dać mu jakieś szanse na świadome przyswajanie wartości chrześcijańskich (o ile tego chce) i poczekać np. do 12 lub 15 roku życia. Zrobić z małego dzieciaka katolika, fanatycznego muzułmanina czy wyznawcę czegokolwiek jest bardzo łatwo. Zwłaszcza, że prowadzone jest to przez profesjonalistów. Może by tak ustalić raz na zawsze, że szkoła ma uczyć, rozwijać umiejętności a nie wtłaczać w te biedne małe łebki jakąkolwiek ideologię (choćby wydawała się nam najpiękniejsza i najwartościowsza) amen. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Co bym zrobiła? 25.11.07, 20:33 Przede wszystkim nie dopuściłabym do żadnego chodzenia na religię. Rozmawiałabym z dzieckiem już od wczesnoprzedszkolnych lat - żeby rozumiało, że na świecie sa różne rodziny. Kiedy ja, jako 4-, 5- latka przychodziłam do Mamy i zaczynałam mówić coś o Bogu, najpierw pytała, kto mi powiedział, że jest jakiś Bóg, a potem stanowczo mówiła, że są takie domy, w których wierzy się w Boga, a w naszym nie. Jako ośmiolatka potrafiłam już bronić swojej inności, wzruszałam ramionami, kiedy wołali za mną "bezbożnik" (chyba w ogóle nie rozumiałam, o co ta awantura). Fakt, miałam to szczęście, że religii nie było w szkole. Jedyną poważniejszą dyskusję z Rodzicami miałam, kiedy religia weszła do szkoły - miałam jakieś 12 lat. Chciałam chodzić na te lekcje poznawczo, z ciekawości dziwnego, egzotycznego świata chrześcijaństwa. Powiedzieli, że jak się uprę, to się zgodzą, ale może to nie ma sensu...? Bo co właściwie zrobię, jak klasa będzie się modlić? Racja! Już wtedy miałam wystarczający kręgosłup moralny, żeby nie udawać wiary. Na religię nigdy nie poszłam. Ja bym budowała wewnętrzne poczucie wartości tego dziecka. Aby umiało być inne z godnością. Bo niestety w Polsce nie-katolik to "inny". A ochrzci się za 10 lat. Też z godnością. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Co bym zrobiła? 27.11.07, 20:20 uccellino napisała: > Rozmawiałabym z dzieckiem już od wczesnoprzedszkolnych lat - żeby > rozumiało, że na świecie sa różne rodziny. Kiedy ja, jako 4-, 5- > latka przychodziłam do Mamy i zaczynałam mówić coś o Bogu, najpierw > pytała, kto mi powiedział, że jest jakiś Bóg, a potem stanowczo > mówiła, że są takie domy, w których wierzy się w Boga, a w naszym > nie. I tego zapewne brakuje naszej bohaterce - siły, by pokazywać własne przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
tamarysz A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie pozwal 25.11.07, 20:37 Jestem w zupelnie innej sytuacji. Chce ochrzcic dziecko, jednak ksieza mowia nie. Brak slubu koscielnego uniemozliwia ochrzczenie dziecka. Uslyszalam, ze "skoro nie respektuje sakramentow, nikt nie wezmie odpowiedzialnosci...". Za co odpowiedzialnosci? Dlaczego ktos za mnie ma decydowac? Mam wrazenie, ze nie taka jest rola ksiezy. Odpowiedz Link Zgłoś
kniaz.igor masz pojecie w co wierzysz?? 25.11.07, 20:43 Gdybys miala zielone pojecie o swojej wierze, to bys wiedziala, ze ani ksiadz ani kosciolek nie jest Ci do szczescia potrzebny, zeby ochrzcic dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
japico Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 10.04.09, 13:01 tamarysz napisała: Chce ochrzcic dziecko, jednak ksieza mowia > nie. Brak slubu koscielnego uniemozliwia ochrzczenie dziecka. ... a nie pomyślałaś, że on może mieć rację? Postępuje zgodnie ze swoimi zasadami. Czy może nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie? Po co mu wcierać te wszystkie bajki, czy nie lepiej dać mu prawdziwą wiedzę? Odpowiedz Link Zgłoś
enrque Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 10.04.09, 15:48 japico napisał: >Czy może nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie? Po co m > u > wcierać te wszystkie bajki, czy nie lepiej dać mu prawdziwą wiedzę? Bardzo "mądra" uwaga z jaicowej wysokości! A może lepiej także nie nauczać dziecka języka polskiego, ani żadnego innego? A może nie wychowywać dziecka i nie nauczać go "niepotrzebnych bajek" z chemii, historii, etyki... - czy "nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie"? Wówczas (jak dorośnie) zadecyduje, którym językiem "warto" się posługiwać i czy chemia, matematyka itd...będzie mu potrzebna! Odpowiedz Link Zgłoś
kolter_one Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 24.04.09, 18:03 enrque napisał: > Bardzo "mądra" uwaga z jaicowej wysokości! A może lepiej także nie nauczać dzie > cka języka polskiego, ani żadnego innego? A może nie wychowywać dziecka i nie n > auczać go "niepotrzebnych bajek" z chemii, historii, etyki... - czy "nie lepiej > pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie"? Wówczas (jak dorośnie) zadecyduje, > którym językiem "warto" się posługiwać i czy chemia, matematyka itd...będzie mu > potrzebna! Gdzie japico napisał ze Matka nie ma prawa wychowywać dziecka zgodnie ze swoją wiara czy coś takiego !!Co ma katolicki pokropek do wychowania dziecka w religii katolickiej ? Odpowiedz Link Zgłoś
japico Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 28.04.09, 12:10 kolter_one , > enrque nie chodzi o to, że matka będzie sama przedstawiać problemy religii, ale o to, że religię należy postawić na tym samym poziomie co matematykę czy fizykę - a to już inna historia, czy choćby polski (na którym dzieci przerabiają mity greckie), nikt im jednak nie mówi, że bohaterowie Pana Tadeusza to postacie autentyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nonicknameno Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 20:38 Ja bym nie ochrzciła. Sama żałuję, że zostałam ochrzczona i musiałam wysłuchiwać bzdur niedouczonej i niedomytej katechetki, niektóre z nich nawiasem mówiąc powinny się dla niej skończyć sądem. w szkole średniej zazdroszczono mi,że nie chodzę na religię. Tak, zazdrościli mi również katolicy. Taka widocznie ich wiara :).teraz jestem wolnym człowiekiem i widząc kośćiół przechodzę na drugą stronę ulicy, bo robi mi się niedobrze po tych kilku latach indoktrynacji. Aaa,zgadnijcie, co było pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam rano po włączeniu telewizora..tak, to był ksiądz. Odpowiedz Link Zgłoś
jvenables14 To straszne. Musisz strasznie cierpiec w tym kraju 25.11.07, 21:52 bastionie czarno-brunatnego katolickiego zabobonu. Gratuluje sily charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek.gurtowski Taki to jest ten polski katolicyzm. 25.11.07, 20:42 Znacie starą bajkę "nowe szaty cesarza", prawda. Cały ten nasz 95-procentowy (jak spirytus rektyfikowany) katolicyzm jest właśnie taki. Wierzę szczerze, że pewnego dnia ten koszmar się skończy i przestaniemy odstawiać przed swoimi rodzinami, sąsiadami ten kiepski teatrzyk niedzielny. Odpowiedz Link Zgłoś
mekagojira Proponuje ochrzcic, obrzezac, zrobic postrzyzyny 25.11.07, 20:49 i co tam jeszcze maja hinduisci albo buddysci w repertuarze. Bardziej sierio - ta pani ma powazne problemy ze swoim zyciem: rozwodka z dzieckiem, niewierzaca ale poslala dziecko na religie dla wygody i sama sobie narobila kloptu z dzieckiem. Nie powinno sie robic lekcji religii w srodku godzin lekcyjnych, ale nie uwierze ze tej godziny dziecko nie mogloby spedzic np. w szkolnej bibliotece. Albo czy mamusia probowala interweniowac na radzie rodzicielskiej zeby nie bylo tej religii w srodku godzin? Zaklamanie i obluda...wszyscy pluja na czarnych, ale grzecznie drepcze w kolejkach do chrztu, komunii, slubow koscielnych bo 'tak trzeba/wypada'. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Jeszcze pytanie do niewierzących rodziców: 25.11.07, 20:50 Naprawdę taka bryndza z przedszkolami? W Warszawie na przykład - jest coś bez religii? Jak najbardziej planuję dzieci, ale jakoś dotąd nie przyszedł mi do głowy taki problem... W ogóle nie jestem wielką fanką przedszkola i uważam, że im później, tym lepiej, więc jak nie znajdę nic bez religii, to bez wielkiego bólu zrezygnuję, będzie niania, kontakty z rodzeństwem i dziećmi znajomych + dodatkowe zajęcia aż do samej zerówki... Absolutnie wykluczam, aby moje dzieci chodziły na religię, szczególnie w tak młodym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
mademoiselle-corbeau Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 20:54 Nie ignorowałabym zdania dziecka na temat chrztu i wiary. Może jego prośba jest wynikiem nacisków otoczenia (ojciec, dziadkowie, katechetka, wszystkie "wierzące" dzieci w szkole), ale w religii i wierze nie chodzi tylko o formalność chrztu i uczęszczania na msze. Wiara tak dziecka jak i dorosłego opiera się przecież właśnie na "uczuciu" do boga, czy jakimś przeświadczeniu o jego istnieniu, a nie na wiedzy teologicznej (której nawiasem mówiąc większość katolików nie ma, nie odczuwa potrzeby jej posiadania i nie wymaga tego od innych katolików). Ja sama, pochodząc z katolickiej rodziny i nigdy w dzieciństwie nie mając styczności z ateizmem nad istotą religii zaczęłam zastanawiać się w wieku lat około sześciu (tak po dziecięcemu, rzecz jasna:). LOL), wierzyć przestałam definitywnie mając 12 (w katolicyzm. W jakikolwiek absolut - tak 15/16). Dlatego nie ignorowałabym prośby dziecka i nie traktowała jak małego półgłówka, który nie wie co czuje czy myśli. Jego wybór trzeba uszanować. Z resztą, nikt matce nie karze zacząć zachowywać się jak wzorowej katoliczce i prać dziecku mózgu. Niech chodzi z nim do kościoła (grom z jasnego nieba jej nie zabije), posyła na religię, tłumaczy w duchu tolerancji jego wątpliwości. A może kiedyś mu się odwidzi (a tak zapewne będzie, jeżeli jego wiara spowodowana jest faktycznie presją otoczenia). A jeśli nie - to w końcu JEGO wybór. Przynajmniej ja tak to widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
mamoniowa303 g.owno prawda 25.11.07, 20:59 czysta demagogia. Dzieci moich przyjaciol nie sa ochrzczone, niektore chodza na religie i nikt ich z tego powodu nie przesladuje. Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Nie ochrzciliśmy dziecka 25.11.07, 21:00 Ludzie, jak długo będziecie klękać i się lękać? Do odważnych świat należy! Też się boimy, że dziecko w szkole może być czasem szykanowane, ale wierzymy, że sobie poradzimy, że takich jak my będzie coraz więcej, że w naszym społeczeństwie zacznie dominować tolerancja a przestanie zawiść i zaściankowość. Nie wierzycie - nie chrzcijcie, nie tłumaczcie sobie, że tak lepiej, bo tak nie jest lepiej - robicie to tylko ze strachu przed waszymi bliskimi i nie bliskimi katolikami. Odpowiedz Link Zgłoś
dzidka17 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 21:01 bylam wychowana w rodzinie bardzo tolerancyjnej-mama wierzaca,tata- zatwardzialy ateista.byla nas w domu gromadkai kazde z nas bylo ochrzczone(rodzice mieli slub koscielny bo innych nie bylo).ja uwazam,ze kazdy rodzic,a zwlaszcza matka powinna zapewnic dziecku chrzest i pierwsza komunie sw.poniewaz dziecko jest za male,zeby o sobie decydowac.natomiast o biezmowaniu i ew.slubie koscielnym nasze"dziecko"powinno decydowac juz samo.nie podoba mi sie stanowisko ksiedza w tym przypadku.przeciez "kazdy czlowiek to boze dziecie" i ksiadz NIE MA PRAWA odmawiac zadnego z sakramentow mimo takiej sytuacji(mama ateistka).czesto sie zdarza,ze ksiadz odmawia pochowku osobom,ktore nie przyjmowaly koledy.to wlasnie ksieza zniechecaja dzieci i mlodziez do uczeszczania na religie.ksiadz- katecheta powinien miec przygotowanie pedagogiczne i lubic dzieci i mlodziez.mama janka byc moze w przeszlosci spotkala sie z taka postawa ksiezy,ktora w nijaki sposob nie przystaje do osoby duchownej.wiele tez osob nie wierzy bo nie widzi i to tez trzeba uszanowac. Odpowiedz Link Zgłoś
komorka25 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 21:29 dzidka17 napisała: > bylam wychowana w rodzinie bardzo tolerancyjnej-mama wierzaca,tata- > zatwardzialy ateista.byla nas w domu gromadkai kazde z nas bylo > ochrzczone(rodzice mieli slub koscielny bo innych nie bylo). Kiedy? W XX-wiecznej Polsce nie było takiego okresu. > ja uwazam,ze kazdy rodzic,a zwlaszcza matka powinna zapewnic > dziecku chrzest i pierwsza komunie sw.... Nic ci nie dało wychowanie w podobno tolerancyjnej rodzinie i ojciec ateista. Zostałaś katolickim betonem z pozorowaną nowoczesnością. > ...poniewaz dziecko jest za male,zeby o sobie decydowac. Więc dlaczego je unieszczęśliwiać na całe życie? Jesli zechce kiedyś zerwać z tą sektą, to będzie miało wiele problemów. > natomiast o biezmowaniu i ew.slubie koscielnym nasze "dziecko" powinno decydowac juz samo. Dlaczego "dziecko"? Poza tym bierzmowanie niepełnoletniego powinno być zależne od woli rodziców, skoro chrzest niepełnoletniego jest od nich zalezny. Co do ślubu, o ile człowiek jest pełnoletni, może rzeczywiscie podjąć tę decyzje sam. > nie podoba mi sie stanowisko ksiedza w tym przypadku. Którym? Tym, że nie chce ochrzcić dziecka bez spełnienia dodatkowych warunków, czy tym, że wymaga kłamstwa od matki? Odpowiedz Link Zgłoś
2europejczyk Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 21:05 moze nie posylac dziecka do szkoly? jak dorosnie do 18 lat,samo zadecyduje... "niszczymy zaufanie do dziecka,jezeli nie dajemy tego co ono chce..." co za brednie! I Ty masz odwage pisac na forum!? gdzie Ty czlowieku otrzymales wychowanie? moze na podworku, jak obecny Premier? jezeli tak, to rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
mademoiselle-corbeau Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 21:09 Tak mi się jeszcze przypomniało a propos tej presji środowiska. Zawsze, od przedszkola począwszy, w grupie czy w klasie były jakieś dzieci które na religię nie chodziły (w 1 klasie podstawówki była Żydówka). Spotykało się to z pewną ciekawością, pytaniami "dlaczego?", ale nie było żadnej presji czy dyskryminacji. Chociaż takie ustawiczne zdziwienie na pewno powoduje w jakimś stopniu poczucie wyalienowania. Ale to była Warszawa, w Pcimiu pewnie jest inaczej:/ Odpowiedz Link Zgłoś
martinaston www.racjonalista.pl 25.11.07, 21:24 Wszystkich, którzy są niewierzący i w takim światopoglądzie chcą wychowywać dziecko, a także chcą zdobyć racjonalne argumenty przeciwko przeprowadzaniu "dobrowolnego" chrztu - zapraszam na forum na stronie www.racjonalista.pl. Tu także omawiany jest ten artykuł. www.racjonalista.pl/forum.php/s,110571 Odpowiedz Link Zgłoś
gewaraz Re: www.racjonalista.pl 25.03.09, 21:31 Nonsens, ta strona (racjonalista.pl) to kpina. Ciągle u ateistów, ja chcę , moje poglądy. Jeśli dziecko chce chrztu to chyba należy mu ten chrzest dać, zasada demokracji i wolności. czepiacie się, że rodzice na przymus zrobili was katolikami. Teraz wy na przymus robicie ze swoich dzieci ateistami. I nie mówcie o racjonalizmie. Sama wikipedia sprzeciwia się tej stronie i ludziom, którzy ja budują. wystarczy popatrzeć na dyskusję "racjonalizm światopoglądowy". Pan Agnostkiewicz nazwał wikipendystów apologetami po poprawili oni artykuł o racjonalizmie. Zastanówcie się, czy rzeczywiście jesteście jedynymi właścicielami prawy. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena nie zgadzam sie 25.11.07, 22:06 Jestem matka chrzestna dziecka, ktorego matka jest ateistka. Wiec niech nikt bzdur nie pisze, ze nie mozna, ze Kosciol nie pozwala. Tak na marginesie, jak bylam dzieckiem, lata 70-80, do mojej klasy w szkole podstawowej chodzil syn komendanta milicji w Krakowie. W tamtych czasach syn powaznej szychy aparatu wladzy. I on chodzil na religie. Chodzil do naszej klasy tez syn sekretarki w komendzie. Jego matka nie posylala na religie. Ze strachu, ze ja pracodawcy z komendy milicji zwolnia. Nie pamietam, zeby mial nieprzyjemnosci, czy byl w jakis sposob dyskryminowany przez kolegow. No wiec kolejny mit rozsiewany przez GW i na tym forum. Obecnie mam wielu znajomych niewierzacych i nie narzekaja oni na zadna dyskryminacje. Wrecz przeciwnie, to ja z moimi pogladami jestem bardzo czesto narazana na niewybredne dogadywania. Z moich obserwacji wynika wrecz, ze w pewnych srodowiskach bardziej tolerowani sa ateisci, niz katolicy. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 02:35 > Jestem matka chrzestna dziecka, ktorego matka jest ateistka. Wiec > niech nikt bzdur nie pisze, ze nie mozna, ze Kosciol nie pozwala. I co przyznała się na chrzcie, że jest ateistką i jako jedyna opiekunka dziecka nie gwarantuje, że wychowa je w religii katolickiej? Czy po prostu uznała, że może skłamać, a Ty tego kłamstwa nie sprostowałaś? > Tak na marginesie, jak bylam dzieckiem, lata 70-80, do mojej klasy > w szkole podstawowej chodzil syn komendanta milicji w Krakowie. W > tamtych czasach syn powaznej szychy aparatu wladzy. I on chodzil > na religie. Chodzil do naszej klasy tez syn sekretarki w > komendzie. > Jego matka nie posylala na religie. Ze strachu, ze ja pracodawcy z > komendy milicji zwolnia. Nie pamietam, zeby mial nieprzyjemnosci, > czy byl w jakis sposob dyskryminowany przez kolegow. No wiec > kolejny mit rozsiewany przez GW i na tym forum. Jakbyś nie zauważyła to były lata 70-80 gdzie chodziło się na religię do parafii. Nie było takiego nacisku na dzieci by chodziły na religię, wręcz przeciwnie oficjalna doktryna państwa raczej miała zniechęcać je do tego. Przez to że religia nie odbywała się w szkole, a dzieciaki chodzące do jednej klasy mogły należeć do róznych parafii nie było też "wiedzy" gdzie kto chodzi, przynajmniej na tym poziomie gdy nacisk "stadny" na dziecko jest najsilniejszy. Potem dzieciaki nabierały zarówno więcej świadommości jak i tolerancji. Poza tym fakt że akurat u ciebie nie był prześladowany (zresztą to twoja opinia, ciekawe co on by dziś powiedział) nie świadczy o tym że nigdzie takich prześladowań nie było czy też dziś nie ma. > Obecnie mam wielu znajomych niewierzacych i nie narzekaja oni na > zadna dyskryminacje. Wrecz przeciwnie, to ja z moimi pogladami > jestem bardzo czesto narazana na niewybredne dogadywania. Z moich > obserwacji wynika wrecz, ze w pewnych srodowiskach bardziej > tolerowani sa ateisci, niz katolicy. O następna osoba, która twierdzi że 95% większość jest prześladowana przez 5% mniejszość. Radziłbym się więc zdecydować - albo w Polsce nie ma dziewięćdziesięciu paru procent Katolików, albo te straszne prześladowania Katolików są wyssane z palca. Raczej uwierze, że większość osób jest raczej letnia w swojej wierze i kpi z tych co traktują to bardziej serio. Więc jeśli ktoś ci dogaduje to nikt inny jak "nominalni" Katolicy. Chyba że obracasz się w bardzo wąskim i hermetycznym kręgu. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 11:57 Po pierwsze, wcale nie jest jedyna opiekunka dziecka, ma meza, ktory jest katolikiem. Zreszta slub brali koscielny, nie bylo przeciwwskazan. Zrobila to na prosbe meza, bo nie jest wojujaca antychrzescijanka. O zadny klamstwie nie wiem, nie sadze, zeby klamala, bo jest dosc kategoryczna w swoich pogladach. W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie do parafii, a kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do tej samej i o tej samej porze mielismy religie! Ten kolega byl lubiany, nikt go zle nie traktowal. A tak na marginesie, to daruj sobie imputowanie mi, ze nie wiem, co pisze, ze przemilczalam klamstwo, itp. To tak po "ateistycznemu" prawda? Przeciez wy nie uznajecie przykazania "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu". Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 16:48 > Po pierwsze, wcale nie jest jedyna opiekunka dziecka, ma meza, > ktory jest katolikiem. Zreszta slub brali koscielny, nie bylo > przeciwwskazan. Zrobila to na prosbe meza, bo nie jest wojujaca > antychrzescijanka. O zadny klamstwie nie wiem, nie sadze, zeby > klamala, bo jest dosc kategoryczna w swoich pogladach. Rozumiem że przyznała się księdzu że nie będzie wychowywać dziecka w duchu katolicyzmu? I co ksiądz mimo wszystko dziecko ochrzcił? A może powiedziała że będzie i faktycznie w to wierzy że tak będzie czynić? To co z niej za ateistka? > W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie > do parafii, a kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do tej > samej i o tej samej porze mielismy religie! Ten kolega byl > lubiany, nikt go zle nie traktowal. "Prawie" robi różnicę. zresztą rozciaganie jednego pozytywnego wypadku na wszystki i twierdzenie że tak było wszędzie jest błędem logicznym. > A tak na marginesie, to daruj sobie imputowanie mi, ze nie wiem, > co pisze, ze przemilczalam klamstwo, itp. To tak > po "ateistycznemu" prawda? Przeciez wy nie uznajecie > przykazania "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu > swemu". A gdzie napisałem że jestem ateistą? :))))))))))))) Po prostu nie trawię "chrześcijan", którzy dość lekko sobie traktują wiarę. Kłamstwo? Prosta sprawa - albo ksiądz wbrew swojemu obowiązkowi ochrci dziecko mimo braku gwarancji wychowania w duchu katolickim, albo rodzice miną się z prawda twierdząc że je wychowaja. Jest jeszcze trzecia opcja - faktycznie wychowają ale ten "ateizm" nie jest prawdziwy. Po prostu cos tu nie pasuje. Gdzieś musi być fałsz. Możesz powiedzieć gdzie się mylę, zamiast twierdzenia że skłądam przeciwko Tobie "fałszywe świadectwo"? Nie wiesz co piszesz? A nie mam prawa tak twierdzic? Nie wmawiaj mi że w 95% katolickiej populacji jesteś przesladowana za swój katolicyzm. Bo znów coś tu nie jest prawdą, katolizyzm większości społeczeństwa, twój katolicyzm albo prześladowania. Razem to się nie składa do kupy bo by wynikało z tego że inni katolicy prześladują cię z tego powodu że jesteś katoliczką? Nie bzdura? Następna sprawa to przenoszenie twoich jednostkowych doświadczeń na wszystkich. Zresztą zwróć uwagę co już Ci pisałem. To TOBIE wydaje się że jego wszyscy lubili. Jego opinia może ale nie musi być taka sama. Spróbuj raz znaleźć się na pozycji mniejszości. Och oni wszyscy będa cię "bardzo lubić". Tylko będziesz się kiepsko czuła. Np zrób eksperyment i powiedz w jakimś towarzystwie że jesteś homoseksualna albo jesteś Świadkiem Jehowy. Miłej zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 21:01 maaac napisał: dziecka > w duchu katolicyzmu? I co ksiądz mimo wszystko dziecko ochrzcił? A > może powiedziała że będzie i faktycznie w to wierzy że tak będzie > czynić? To co z niej za ateistka? Wydaje mi sie, ze strasznie lubisz czepiac sie szczegolow. otoz, jak juz napisalam wyraznie, ojciec jest katolikiem i on tez bierze udzial w wychowaniu dziecka. poza tym sa rodzice chrzestni, ktorzy takze sa odpowiedzialni z wychowanie dziecka w religii. widocznie Kosciol akceptuje taka sytuacje i dziecko zostaje ochrzczone, mimo, ze matka jest niewierzaca, ale na chrzest sie zgadza. chyba juz jasniej nie mozna, czy dalej bedziesz sie czegos czepial? > > > W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie > > do parafii, a kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do tej > > samej i o tej samej porze mielismy religie! Ten kolega byl > > lubiany, nikt go zle nie traktowal. > "Prawie" robi różnicę. zresztą rozciaganie jednego pozytywnego > wypadku na wszystki i twierdzenie że tak było wszędzie jest błędem > logicznym. I znowu sie czepiasz, w dodatku zle interpretujac moje slowa. otoz napisalam, ze PRAWIE WSZYSCY chodzilismy do tej samej parafii,jak to bywa w szkole podstawowej, a w tamtych czasach byla rejonizacja mniej lub bardziej egzekwowana. No wiec chodzilismy do jednej parafii, na te sama lekcje religii prawie wszyscy, oprocz jednej kolezanki, ktora mieszkala w innej czesci miasta. Jesli chodzi o blad logiczny, to cala ta dyskusja na forum jest na nim oparta, poniewaz dotyczy przypadku jednej pani Magdy. Ja pokazalam moje doswiadczenia zyciowe z tym tematem zwiazane. > > > Następna sprawa to przenoszenie twoich jednostkowych doświadczeń na > wszystkich. Zresztą zwróć uwagę co już Ci pisałem. To TOBIE wydaje > się że jego wszyscy lubili. Jego opinia może ale nie musi być taka > sama. Spróbuj raz znaleźć się na pozycji mniejszości. Och oni > wszyscy będa cię "bardzo lubić". Tylko będziesz się kiepsko czuła. > Np zrób eksperyment i powiedz w jakimś towarzystwie że jesteś > homoseksualna albo jesteś Świadkiem Jehowy. Miłej zabawy. Chodzilam z tym kolega przez 8 lat do szkoly. jesli przesladowaniem go nazywasz wspolne granie w pilke, rozmowy i chodzenie na lody, to faktycznie byl bardzo przesladowany przez kolegow. Oczywiscie, nigdy nie wejde w jego skore, ale przynajmniej przez 8 lat zewnetrznych oznak jego wyalienowania nie zauwazylam. A jestem dosc wrazliwa i bystra obserwatorka. Nie potrzebuje robic eksperymentow, o jakich napisales. Wystarczy, ze mowie, ze jestem praktykujaca katoliczka u mnie w pracy, a juz kaza mi sie tlumaczyc z przewinien wszystkich proboszczow wiejskich, miejskich, amerykanskich i innych. Moze faktycznie ateista na wsi ma inne doswiadczenia niz moi znajomi w duzym miescie. jestes ze wsi? rozmawiales z takimi przesladowanymi przedstawicielami mniejszosci? masz jakies osobiste doswiadczenia na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: nie zgadzam sie 27.11.07, 05:53 > Wydaje mi sie, ze strasznie lubisz czepiac sie szczegolow. otoz, jak > juz napisalam wyraznie, ojciec jest katolikiem i on tez bierze > udzial w wychowaniu dziecka. poza tym sa rodzice chrzestni, ktorzy > takze sa odpowiedzialni z wychowanie dziecka w religii. widocznie > Kosciol akceptuje taka sytuacje i dziecko zostaje ochrzczone, mimo, > ze matka jest niewierzaca, ale na chrzest sie zgadza. chyba juz > jasniej nie mozna, czy dalej bedziesz sie czegos czepial? Ok. > Jesli chodzi o blad logiczny, to cala ta dyskusja na forum jest na > nim oparta, poniewaz dotyczy przypadku jednej pani Magdy. Ja > pokazalam moje doswiadczenia zyciowe z tym tematem zwiazane. Na podstawie twojego doiświadczenia twierdziłaś że gazeta kłamie. To jest już coś innego. > Chodzilam z tym kolega przez 8 lat do szkoly. jesli > przesladowaniem go nazywasz wspolne granie w pilke, rozmowy i > chodzenie na lody, to faktycznie byl bardzo przesladowany przez > kolegow. Oczywiscie, nigdy nie wejde w jego skore, ale > przynajmniej przez 8 lat zewnetrznych oznak jego wyalienowania nie > zauwazylam. A jestem dosc wrazliwa i bystra obserwatorka. Ok. Nareszcie odkryłaś że to twoje zdanie. Co do wnikliwości obserwacji - wielu osobom tak się zdaje. wiele się myli. > Nie potrzebuje robic eksperymentow, o jakich napisales. Wystarczy, > ze mowie, ze jestem praktykujaca katoliczka u mnie w pracy, a juz > kaza mi sie tlumaczyc z przewinien wszystkich proboszczow > wiejskich, miejskich, amerykanskich i innych. Masz pecha żyć akurat wśód tych 5% procent ateistów? Może jednak przyjmiesz do wiadomości, że takie wyrzuty robią ci inni katolicy. Jednak oni nie są w tym samym stopniu praktykujący co Ty. A może cała sprawa wynika z twojej postawy wobec kleru, a nie z twojej wiary? > Moze faktycznie ateista na wsi ma inne doswiadczenia niz moi > znajomi w duzym miescie. jestes ze wsi? rozmawiales z takimi > przesladowanymi przedstawicielami mniejszosci? masz jakies > osobiste doswiadczenia na ten temat? A wyobraź sobie, że mam. Ok? I wcale nie pasują do twoich idyllicznych. Wszystko zależy od regionów kraju, kultury mieszkających tam ludzi, częstości ich doświadczeń z wszelką innością. Doświadczenia z życia w wielkim mieście wcale nie są normą dla naszego kochanego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykk Chrzest na niemowlęciu to gwałt 25.11.07, 22:28 i tak samo powinien być karany - 12 lat więzienia. Przynależność do danej sekty powinno się wybierać po osiągnięciu pełnoletności. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino To wyobraź sobie, że kiedyś na zajęciach... 25.11.07, 22:34 ...na uniwersytecie pewna pani profesor (prowadziła w tym momencie zajęcia w publicznej instytucji, powinna była zachować neutralność światopoglądową...), opowiadając o porzuconych w szpitalu noworodkach, powiedziała ni mniej nie więcej, tylko: "znajdują się dobrzy ludzie, którzy ochrzczą...". Na mój protest, że przecież nie wiadomo nawet, do jakiej rodziny takie dziecko trafi i że ja, jakbym miała je adoptować, to stanowczo bym sobie nie życzyła, aby ktoś za mnie i za to dziecko podejmował taką decyzję - zostałam zakrzyczana, że przecież chrzest to nic złego i chyba jestem jakaś dziwna, skoro bym tak wybrzydzała... Odpowiedz Link Zgłoś
eeeee1 czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 22:35 tak wlasnie, odchrzcic, nie ochrzcic; jestem ochrzczony i chcialbym nie byc ochrzczonym; czy jest jakas droga formalna wymazania aktu ochrzczenia? i nie chodzi mi tutaj o wyjscie z kosciola katolickiego ale o pozbycie sie sakramentu jako takiego; Odpowiedz Link Zgłoś
adomas Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 22:49 Niestety wg kk nie można. Ale według Ciebie - jeżeli nie wierzysz w chrzest to dla Ciebie nigdy nie był ważny. Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 23:40 Nie ma takiej możliwości. Udziela się go raz. Odpowiedz Link Zgłoś
mat.31 Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 26.11.07, 10:35 Chyba, że uznać że to było tylko polanie wodą po głowie. Wtedy w ogóle nie ma problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
lilu71 Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 26.11.07, 15:43 No dla ateisty chyba tak jest, chyba ze ja nie rozumiem ateizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
danek5 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 22:36 Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak autorka, z tym , że mój syn ma już 13 lat. Nie ochrzciłam go, bo jestem niewierząca. To wystarczyło za argumentację dla mnie, znajomych, teściów (przed rozwodem). W czasie lekcji religii syn czyta książki w bubliotecznej czytelni. Również próbowałam, by chodził na religię, lecz gdy pewnego dnia wrócił zapłakany (był w II klasie), bo siostra katechetka powiedziała, że "mama zabiera mu najpiękniejszy skarb na świecie - Boga" to wierzcie - nie wytrzymałam! Proboszcz, kuria itp. Udało mi się spowodować, by ta pani (w habicie) nie uczyła więcej nawet dzieci wierzących rodziców. A swoją drogą - ułatwiła mi decyzję i teraz już wiem, że syn przyjmie chrzest, kiedy będzie chciał. A poza tym argument o ułatwianiu życia wydaje mi się zgubny. Rodzice za często ułatwiają (nadopiekuńczość) życie dzieciom. Można im przecież od razu kupić mieszkanie i wygodny zestaw mebli lub cokolwiek na zapas. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sonia1199 Oportunizm 25.11.07, 23:14 Matka tego dziecka, tak jak i 99% zabierajacych głos na tym forum, to OPORTUNISTKA. I takiego samego oportuniste chce wychowac. Ja nie dopusciłam swojego dziecka do INDOKTRYNACJI kk, ale wymagało to pracy; tłomaczenia, wyjasniania i budowania w nim indywidualizmu i postawy człowieka myślącego i mającego siłe oprzeć sie wiekszości. Bo jest NIEPRAWDĄ, że wiekszość ma rację. Dzis moje dziecko jest odwazne, potrafi stać mocno za swoimi racjami. Uchroniłam je od bycia "owca" w stadzie. To co ta matka opisuje, jest typowym objawem lenistwa intelektualnego matki, by walczyc o słuszność swoich poglądów. Dlatego czarni walczą o lekcje religii nawet w przedszkolu!!!! bo to im daje szanse wywierania nacisku na bezrozumne istoty i tworzenia sobie zastepów ślepo podążajacych "wyznawców". Skandalem jest, ze w państwie, gdzie "TYLKO teoretycznie" istnieje rozdzielność państwa od koscioła, dzieci od maleńkiego sa indoktrynizowane religijnie. Jeśli ta matka ustapi pod naciskiem oportunistycznego motłochu, udowodni, że do niego przynależy i odda pod jego władanie swoje dziecko. Katolicki motłoch wygra. Kiedy moja zdewociała teściowa mówiła mojemu dziecku, że bozia daje chleb a ono bezmyślnie to powtarzało, to ja je odsyłałam do bozi, gdy mówiło, że jest głodne. Szybko pojeła, że babcia plecie głupoty. Ale to wymagało dużo pracy i wysiłku. Niezależność intelektualna i indywidualizm to w Polsce równa się heroizmowi. Ale z drugiej strony oportunizm to najbardziej wszawa postawa człowieka we współczesnym świecie. Wytłomaczenia tego klechy(powyżej) są demagogia i kłamstwem. Oni wywieraja bezposrednia i pośrednia presje by powiekszac gro9no "dających na tace" TFU!! Odpowiedz Link Zgłoś
swinka_bejb Re: Oportunizm 25.11.07, 23:24 Zwykle nie reaguje na bledy ortograficzne, ale tym razem sorry, nie zdzierze. tlUUUUmaczyc sie pisze, jak tluk albo tlumok (skojarzenia z mojej strony absolutnie nieprzypadkowe) Ale zasady ortografii dla osob na twoim poziomie, to tez zapewne wstretny oportunizm i znamie indoktrynacji umyslowej... Odpowiedz Link Zgłoś
swinka_bejb Re: Oportunizm 26.11.07, 00:03 sonia1199 napisała: budowania w nim indywidualizmu i postawy człowieka myślącego i > mającego siłe oprzeć sie wiekszości. Bo jest NIEPRAWDĄ, że wiekszość ma rację. Tzn zgodzisz sie, ze we Francji garstka wierzacych i praktykujacych katolikow ma racje, ze opiera sie indoktrynacji zateizowanego otoczenia. Bardzo milo mi to slyszec :) Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 23:19 Ostatecznie Magda ochrzciła dziecko, bolejąc ciężko nad własnym losem. Chłopiec natychmiast zaczął przegrywać w kapsle, pogorszyły się jego wyniki w nauce i stan zdrowia. Dwa tygodnie po ochrzczeniu oświadczył mamie, że dziewczyny nadają się tylko do mycia garów, po czym upił się i pobił rybki w akwarium. Bzdurny strasznie ten artykuł. Jeżeli bohaterka w Boga nie wierzy (bo zraziła się do kościoła katolickiego?), to co jej szkodzi ochrzczenie syna, gdy ten tego chce? Głowa mu odpadnie od święconej wody? Chyba nie. OK - rozumiem wymowę. Chodzi o tę straszną presję w tym fundamentalistycznym kraju i o to, że ateiści nie mogą sobie zwyczajnie ateistycznie żyć. Z tym, że artykuł mówi głownie o tym, jak to dzieci dziwią się, że ich kolega nieochrzczony. Za tydzień będą się dziwić, że nie ma najnowszych figurek żółwi mutantów. I co - to też będzie trauma dla matki i przykład fundamentalistycznej presji? Odpowiedz Link Zgłoś
klusujacy.hipopotam Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 00:47 > Jeżeli bohaterka w Boga nie wierzy (bo zraziła się do kościoła > katolickiego?), to co jej szkodzi ochrzczenie syna, gdy ten > tego chce? Głowa mu odpadnie od święconej wody? Chyba nie. > OK - rozumiem wymowę. Nie, nie rozumiesz. Chodzi przede wszystkim o to, że później wtrynia się tzw. wartości chrześcijańskie gdzie się tylko da (bo niby są obiektywnie dobre - nie, NIE SĄ!), argumentując tym, że przecież społeczeństwo tak chce, bo jest w 95% chrześcijańskie (katolickie). Tak oczywiście nie jest, ale do tej statystyki liczone są wszystkie osoby, które zostały poddane obrzędowi chrztu i o tym powszechnie wiadomo, choć głośno się o tym nie mówi. Każde nieochrzczone dziecko to mały kamyczek wyrwany z betonowej czapy, którą nałożyła naszemu społeczeństwu czarna pedofilska mafia z Watykanu. Jeśli będzie tych kamyczków odpowiednio dużo, to cała ta konstrukcja zawali się w trzy dupy i dlatego Kościół Katolicki zrobi wszystko, żeby takie sytuacje się nie zdarzały, a ludzie, którzy zdecydują się na taki krok, byli poddani społecznemu napiętnowaniu. W mikroskali wydaje się, że jest to tylko problem dziecka, jego matki i tego, czy zechce ona poddać dzieciaka na pozór nieszkodliwym gusłom, jednak w skali makro sprawa urasta do rangi fundamentalnej: czy katolicki światopogląd nadal będzie dominujący, czy państwo i społeczeństwo szanuje wolę jednostek w kwestii wyboru innego światopoglądu oraz czy ocena postawy człowieka będzie zależała od innych kryteriów niż to, czy ten modli się do zwłok na krzyżu i wpier.dala wafle. Odpowiedz Link Zgłoś
masalaagarbatti Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 00:50 No to lecimy. Jak są ułozone plany lekcji. Wybrałam losowo kilka szkół średnich: Liceum w Radzikowie: w 3 klasach na 9 lekcje religii odbywają się na poczatku lub koncu zajęc. Ani słowa o etyce www.liceum.radzionkow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=84 Liceum Staszica w Warszawie. Na 18 klas w 7 religia na początku/na koncu zajęć. Ani słowa o etyce www.staszic.waw.pl/szkola/plany Reszty nie mam czasu sprawdzać, ale jak ktoś ma ochotę, można zrobić statystykę. Co mają w czasie lekcji religii robić niewierzący uczniowie? Odseparować się od grupy, iść do biblioteki? Łazić się po korytarzu? Odpowiedz Link Zgłoś
stoova Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:50 O tutaj religia też jest na początku: www.logarwolin.edu.pl/LO/nauczyciele.html LOL :) Odpowiedz Link Zgłoś
ignacy.j.dziamdziak Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 01:14 w pełni popieram mz_100; i dodam, że lekcje religi w szkołach publicznych (państwowych) to perfidna indoktrynacja - widzę to po własnej córce, ale ona jest już na tyle duża, że sama odmówiła dalszego uczęszczania na nie przynoszące żadnego pożytku bzdurne lekcje; jednak, przede wszystkim, to działanie niezgodne z konstytucją Przeczypospolitej Polskiej. >>W rozdziale pierwszym Konstytucji RP z 1997 roku czytamy: „Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych”. Początek artykułu pierwszego ratyfikowanego w 1998 roku konkordatu brzmi: „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne”. To podstawowe dokumenty potwierdzające, że Polska ma być państwem świeckim, nie wyznaniowym. A cóż to jest państwo wyznaniowe? Profesor Barbara Stanosz, filozof i logik, ułożyła listę cech, po których można je poznać. To materialne uprzywilejowanie Kościoła, rozwiązania ustawowe wspierające doktrynę religijną, rządzący demonstrujący swoje religijne zaangażowanie (niektórzy wręcz doznają nawróceń), coraz mniejsza tolerancja wobec odmiennych poglądów, wyroki za obrazę uczuć religijnych.<< - cytat pochodzi z artykułu "Ciężkie życie ateisty" autorstwa Małgorzaty Święchowicz opublikowanego w "Przekroju" 03/2007; Magdę namawiam, by wytrwała w swych przekonaniach, na pewno nie będzie tego żałowała, zwłaszcza, że synek będzie mógł samodzielnie podjąć decyzję, gdy dorośnie i zrozumie o co w tym chodzi; znacznie trudniej będzie odwrócić skutki katolickiego prania mózgu; za radą dr Barbary Arskiej-Karyłowskiej, namawiam do znalezienia czegoś alternatywnego dla Janka, powinno udać się. Szkoda, że tu, na forum, nie mogę wskazać miejsc i osób, które mogłyby okazać się bardzo pomocne Magdzie w rozwiązaniu tego problemu. Magdo, bądź dzielna i nie poddawaj się presji otoczenia, ono wcale nie musi mieć racji! Odpowiedz Link Zgłoś
gyubal Na kłopoty z klerem.... 26.11.07, 01:17 Zapraszam na nasze forum:satanorium.pl Odpowiedzi jak radzic sobie z czarnymi pasozytami od reki. Odpowiedz Link Zgłoś