Dodaj do ulubionych

Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie...

    • befana3 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 20:24
      Jestem niewierzącą matką sześcioletniego chłopca. Nie mam żadnego
      ślubu (również kościelnego) a syn nie został ochrzczony. Kiedy w
      przedszkolu pani dyrektor zapytała się o chodzenie na religię,
      zrobiłam wielkie oczy i powiedziałam, że to chyba przesada. Faktem
      jest, że nie chodził a teraz, kiedy jest w szkolnej zerówce dzieci
      mają religię dwa razy w tygodniu (nie ma żadnych innych zajęć,
      anglistka przychodzi charytatywnie raz w tygodniu, bo szkoła nie ma
      funduszy!!!)- raz po zajęciach, gdzie nie zostaje i raz w środku
      zajęć.

      Synek miał powiedziane, że jeśli chce chodzić, żeby zobaczyć co to
      jest to może - efekt jest taki, że po dwóch razach powiedział mi, że
      zajęcia są nudne i że nigdy nie będzie się modlił. Wziąwszy pod
      uwagę moje zapatrywania na kk powinnam być zadowolona, ale tłumaczę
      mu że "nigdy nie mów nigdy", że wszystko jest dla ludzi, ale wybór
      musi być podejmowany świadomie i że prawdziwa wiara ( w cokolwiek)
      nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje w instytucji zwanej
      Kościół, a szczególnie na większości zajęć z religii.
      Gdyby chciał się ochrzcić - starałabym się mu to wyperswadować, ale
      najpierw starałabym się dowiedzieć dlaczego faktycznie tak chce
      zrobić - zazwyczaj po prostu dzieci nie chcą się czuć gorsze i chcą
      być częścią grupy.

      Myślę, że w przypadku dziecka Magdy jest to efekt zajęć
      katechetycznych w szkole plus przygotowywanie się całej klasy do
      komunii - gdzyby było choć jedno dziecko w klasie podobne do synka
      Magdy - nieochrzczone, nieuczestniczące w zajęciach - wówczas cały
      ten problem pewnie by nie zaistniał.

      Ja z moim małym czytam dużo książek - też o różnych wierzeniach i
      religiach z czasów starożytnych i obecnych - tak więc synek wie, że
      jest wiele różnych wyznań, tak jak wielu jest ludzi o różnych
      kolorach oczu czy włosów, bo tak naprawdę to nie jest istotne, czy
      człowiek ma włosy blond, czarne etc, oczy brązowe czy też
      niebieskie, czy jest duży czy mały, szczupły czy tęgi - ważne, jakim
      jest człowiekiem.

      Szkoła nie uczy tolerancji, przedszkole też nie, ale wszystko zależy
      od dorosłych. Mój synek "od zawsze" miał dłuższe włosy - w
      przedszkolu (centrum jednego z największych polskich miast - o
      zgrozo!) przedszkolanka zasugerowała babci odbierającej wnuczka, że
      byłoby lepiej ściąć mu włosy, bo niektóre dzieci się śmieją i
      nazywają go dziewczynką... Zapytałam się syna, czy chce mieć krótkie
      włoski tak jak inni chłopcy, odpowiedział mi że nie i sprawa się
      rozwiązała.
      A swoją drogą, wychowawczyni miała świetną szansę na pokazanie
      dzieciom że nie wszyscy są tacy sami i że nie muszą być tacy sami -
      niestety nie wykorzystała tego.

      Magdo, serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia!!!!!!
    • an1005 Tylko to potwierdza 25.11.07, 20:29
      W postach przedwyborczych czesto pojawial sie forumowicz 'abhaod'
      ktory konczyl swoje posty:
      "Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i
      podziału, lepiej,gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby
      prawdziwym aktem religijnym"

      Sytuacja opisana w artykule i cala dyskusja pokazuje jak prawdziwe
      sa to slowa.
    • jarek.gurtowski Może by tak wyprowadzić wreszcie religię ze szkół? 25.11.07, 20:29
      Czy 7-latek powinien być obiektem indoktrynacji?
      Może by tak dać mu jakieś szanse na świadome przyswajanie
      wartości chrześcijańskich (o ile tego chce) i poczekać np.
      do 12 lub 15 roku życia.
      Zrobić z małego dzieciaka katolika, fanatycznego muzułmanina czy
      wyznawcę czegokolwiek jest bardzo łatwo. Zwłaszcza, że prowadzone jest
      to przez profesjonalistów. Może by tak ustalić raz na zawsze, że szkoła ma
      uczyć, rozwijać umiejętności a nie wtłaczać w te biedne małe łebki jakąkolwiek
      ideologię (choćby wydawała się nam najpiękniejsza i najwartościowsza) amen.
    • uccellino Co bym zrobiła? 25.11.07, 20:33
      Przede wszystkim nie dopuściłabym do żadnego chodzenia na religię.
      Rozmawiałabym z dzieckiem już od wczesnoprzedszkolnych lat - żeby
      rozumiało, że na świecie sa różne rodziny. Kiedy ja, jako 4-, 5-
      latka przychodziłam do Mamy i zaczynałam mówić coś o Bogu, najpierw
      pytała, kto mi powiedział, że jest jakiś Bóg, a potem stanowczo
      mówiła, że są takie domy, w których wierzy się w Boga, a w naszym
      nie. Jako ośmiolatka potrafiłam już bronić swojej inności,
      wzruszałam ramionami, kiedy wołali za mną "bezbożnik" (chyba w ogóle
      nie rozumiałam, o co ta awantura). Fakt, miałam to szczęście, że
      religii nie było w szkole.

      Jedyną poważniejszą dyskusję z Rodzicami miałam, kiedy religia
      weszła do szkoły - miałam jakieś 12 lat. Chciałam chodzić na te
      lekcje poznawczo, z ciekawości dziwnego, egzotycznego świata
      chrześcijaństwa. Powiedzieli, że jak się uprę, to się zgodzą, ale
      może to nie ma sensu...? Bo co właściwie zrobię, jak klasa będzie
      się modlić? Racja! Już wtedy miałam wystarczający kręgosłup moralny,
      żeby nie udawać wiary. Na religię nigdy nie poszłam.

      Ja bym budowała wewnętrzne poczucie wartości tego dziecka. Aby
      umiało być inne z godnością. Bo niestety w Polsce nie-katolik
      to "inny". A ochrzci się za 10 lat. Też z godnością.
      • rs_gazeta_forum Re: Co bym zrobiła? 27.11.07, 20:20
        uccellino napisała:
        > Rozmawiałabym z dzieckiem już od wczesnoprzedszkolnych lat - żeby
        > rozumiało, że na świecie sa różne rodziny. Kiedy ja, jako 4-, 5-
        > latka przychodziłam do Mamy i zaczynałam mówić coś o Bogu, najpierw
        > pytała, kto mi powiedział, że jest jakiś Bóg, a potem stanowczo
        > mówiła, że są takie domy, w których wierzy się w Boga, a w naszym
        > nie.

        I tego zapewne brakuje naszej bohaterce - siły, by pokazywać własne przekonania.
    • tamarysz A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie pozwal 25.11.07, 20:37
      Jestem w zupelnie innej sytuacji. Chce ochrzcic dziecko, jednak ksieza mowia
      nie. Brak slubu koscielnego uniemozliwia ochrzczenie dziecka. Uslyszalam, ze
      "skoro nie respektuje sakramentow, nikt nie wezmie odpowiedzialnosci...". Za co
      odpowiedzialnosci? Dlaczego ktos za mnie ma decydowac? Mam wrazenie, ze nie taka
      jest rola ksiezy.
      • kniaz.igor masz pojecie w co wierzysz?? 25.11.07, 20:43
        Gdybys miala zielone pojecie o swojej wierze, to bys wiedziala, ze ani ksiadz
        ani kosciolek nie jest Ci do szczescia potrzebny, zeby ochrzcic dziecko.
      • japico Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 10.04.09, 13:01
        tamarysz napisała:

        Chce ochrzcic dziecko, jednak ksieza mowia
        > nie. Brak slubu koscielnego uniemozliwia ochrzczenie dziecka.

        ... a nie pomyślałaś, że on może mieć rację? Postępuje zgodnie ze swoimi
        zasadami. Czy może nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie? Po co mu
        wcierać te wszystkie bajki, czy nie lepiej dać mu prawdziwą wiedzę?
        • enrque Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 10.04.09, 15:48
          japico napisał:

          >Czy może nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie? Po co m
          > u
          > wcierać te wszystkie bajki, czy nie lepiej dać mu prawdziwą wiedzę?

          Bardzo "mądra" uwaga z jaicowej wysokości! A może lepiej także nie nauczać dziecka języka polskiego, ani żadnego innego? A może nie wychowywać dziecka i nie nauczać go "niepotrzebnych bajek" z chemii, historii, etyki... - czy "nie lepiej pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie"? Wówczas (jak dorośnie) zadecyduje, którym językiem "warto" się posługiwać i czy chemia, matematyka itd...będzie mu potrzebna!
          • kolter_one Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 24.04.09, 18:03
            enrque napisał:

            > Bardzo "mądra" uwaga z jaicowej wysokości! A może lepiej także nie nauczać dzie
            > cka języka polskiego, ani żadnego innego? A może nie wychowywać dziecka i nie n
            > auczać go "niepotrzebnych bajek" z chemii, historii, etyki... - czy "nie lepiej
            > pozostawić dziecku decyzję, gdy dorośnie"? Wówczas (jak dorośnie) zadecyduje,
            > którym językiem "warto" się posługiwać i czy chemia, matematyka itd...będzie mu
            > potrzebna!

            Gdzie japico napisał ze Matka nie ma prawa wychowywać dziecka zgodnie ze swoją
            wiara czy coś takiego !!Co ma katolicki pokropek do wychowania dziecka w religii
            katolickiej ?
            • japico Re: A ja chce ochrzcic dziecko, ale Kosciol nie p 28.04.09, 12:10
              kolter_one ,

              > enrque nie chodzi o to, że matka będzie sama przedstawiać problemy religii,
              ale o to, że religię należy postawić na tym samym poziomie co matematykę czy
              fizykę - a to już inna historia, czy choćby polski (na którym dzieci przerabiają
              mity greckie), nikt im jednak nie mówi, że bohaterowie Pana Tadeusza to
              postacie autentyczne.
    • nonicknameno Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 20:38
      Ja bym nie ochrzciła. Sama żałuję, że zostałam ochrzczona i musiałam wysłuchiwać
      bzdur niedouczonej i niedomytej katechetki, niektóre z nich nawiasem mówiąc
      powinny się dla niej skończyć sądem. w szkole średniej zazdroszczono mi,że nie
      chodzę na religię. Tak, zazdrościli mi również katolicy. Taka widocznie ich
      wiara :).teraz jestem wolnym człowiekiem i widząc kośćiół przechodzę na drugą
      stronę ulicy, bo robi mi się niedobrze po tych kilku latach indoktrynacji.
      Aaa,zgadnijcie, co było pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam rano po włączeniu
      telewizora..tak, to był ksiądz.
      • jvenables14 To straszne. Musisz strasznie cierpiec w tym kraju 25.11.07, 21:52
        bastionie czarno-brunatnego katolickiego zabobonu. Gratuluje sily charakteru.
    • jarek.gurtowski Taki to jest ten polski katolicyzm. 25.11.07, 20:42
      Znacie starą bajkę "nowe szaty cesarza", prawda.
      Cały ten nasz 95-procentowy (jak spirytus rektyfikowany)
      katolicyzm jest właśnie taki.

      Wierzę szczerze, że pewnego dnia ten koszmar się skończy
      i przestaniemy odstawiać przed swoimi rodzinami, sąsiadami
      ten kiepski teatrzyk niedzielny.
    • mekagojira Proponuje ochrzcic, obrzezac, zrobic postrzyzyny 25.11.07, 20:49
      i co tam jeszcze maja hinduisci albo buddysci w repertuarze.
      Bardziej sierio - ta pani ma powazne problemy ze swoim zyciem: rozwodka z
      dzieckiem, niewierzaca ale poslala dziecko na religie dla wygody i sama sobie
      narobila kloptu z dzieckiem.
      Nie powinno sie robic lekcji religii w srodku godzin lekcyjnych, ale nie uwierze
      ze tej godziny dziecko nie mogloby spedzic np. w szkolnej bibliotece. Albo czy
      mamusia probowala interweniowac na radzie rodzicielskiej zeby nie bylo tej
      religii w srodku godzin?
      Zaklamanie i obluda...wszyscy pluja na czarnych, ale grzecznie drepcze w
      kolejkach do chrztu, komunii, slubow koscielnych bo 'tak trzeba/wypada'.
    • uccellino Jeszcze pytanie do niewierzących rodziców: 25.11.07, 20:50
      Naprawdę taka bryndza z przedszkolami? W Warszawie na przykład -
      jest coś bez religii? Jak najbardziej planuję dzieci, ale jakoś
      dotąd nie przyszedł mi do głowy taki problem... W ogóle nie jestem
      wielką fanką przedszkola i uważam, że im później, tym lepiej, więc
      jak nie znajdę nic bez religii, to bez wielkiego bólu zrezygnuję,
      będzie niania, kontakty z rodzeństwem i dziećmi znajomych +
      dodatkowe zajęcia aż do samej zerówki... Absolutnie wykluczam, aby
      moje dzieci chodziły na religię, szczególnie w tak młodym wieku.
    • mademoiselle-corbeau Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 20:54
      Nie ignorowałabym zdania dziecka na temat chrztu i wiary. Może jego prośba jest
      wynikiem nacisków otoczenia (ojciec, dziadkowie, katechetka, wszystkie
      "wierzące" dzieci w szkole), ale w religii i wierze nie chodzi tylko o
      formalność chrztu i uczęszczania na msze. Wiara tak dziecka jak i dorosłego
      opiera się przecież właśnie na "uczuciu" do boga, czy jakimś przeświadczeniu o
      jego istnieniu, a nie na wiedzy teologicznej (której nawiasem mówiąc większość
      katolików nie ma, nie odczuwa potrzeby jej posiadania i nie wymaga tego od
      innych katolików). Ja sama, pochodząc z katolickiej rodziny i nigdy w
      dzieciństwie nie mając styczności z ateizmem nad istotą religii zaczęłam
      zastanawiać się w wieku lat około sześciu (tak po dziecięcemu, rzecz jasna:).
      LOL), wierzyć przestałam definitywnie mając 12 (w katolicyzm. W jakikolwiek
      absolut - tak 15/16). Dlatego nie ignorowałabym prośby dziecka i nie traktowała
      jak małego półgłówka, który nie wie co czuje czy myśli. Jego wybór trzeba
      uszanować. Z resztą, nikt matce nie karze zacząć zachowywać się jak wzorowej
      katoliczce i prać dziecku mózgu. Niech chodzi z nim do kościoła (grom z jasnego
      nieba jej nie zabije), posyła na religię, tłumaczy w duchu tolerancji jego
      wątpliwości. A może kiedyś mu się odwidzi (a tak zapewne będzie, jeżeli jego
      wiara spowodowana jest faktycznie presją otoczenia). A jeśli nie - to w końcu
      JEGO wybór.
      Przynajmniej ja tak to widzę.
    • mamoniowa303 g.owno prawda 25.11.07, 20:59
      czysta demagogia. Dzieci moich przyjaciol nie sa ochrzczone,
      niektore chodza na religie i nikt ich z tego powodu nie przesladuje.
    • prorok_abraham Nie ochrzciliśmy dziecka 25.11.07, 21:00
      Ludzie, jak długo będziecie klękać i się lękać? Do odważnych świat należy! Też
      się boimy, że dziecko w szkole może być czasem szykanowane, ale wierzymy, że
      sobie poradzimy, że takich jak my będzie coraz więcej, że w naszym
      społeczeństwie zacznie dominować tolerancja a przestanie zawiść i zaściankowość.
      Nie wierzycie - nie chrzcijcie, nie tłumaczcie sobie, że tak lepiej, bo tak nie
      jest lepiej - robicie to tylko ze strachu przed waszymi bliskimi i nie bliskimi
      katolikami.
    • dzidka17 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 21:01
      bylam wychowana w rodzinie bardzo tolerancyjnej-mama wierzaca,tata-
      zatwardzialy ateista.byla nas w domu gromadkai kazde z nas bylo
      ochrzczone(rodzice mieli slub koscielny bo innych nie bylo).ja
      uwazam,ze kazdy rodzic,a zwlaszcza matka powinna zapewnic dziecku
      chrzest i pierwsza komunie sw.poniewaz dziecko jest za male,zeby o
      sobie decydowac.natomiast o biezmowaniu i ew.slubie koscielnym
      nasze"dziecko"powinno decydowac juz samo.nie podoba mi sie
      stanowisko ksiedza w tym przypadku.przeciez "kazdy czlowiek to boze
      dziecie" i ksiadz NIE MA PRAWA odmawiac zadnego z sakramentow mimo
      takiej sytuacji(mama ateistka).czesto sie zdarza,ze ksiadz odmawia
      pochowku osobom,ktore nie przyjmowaly koledy.to wlasnie ksieza
      zniechecaja dzieci i mlodziez do uczeszczania na religie.ksiadz-
      katecheta powinien miec przygotowanie pedagogiczne i lubic dzieci i
      mlodziez.mama janka byc moze w przeszlosci spotkala sie z taka
      postawa ksiezy,ktora w nijaki sposob nie przystaje do osoby
      duchownej.wiele tez osob nie wierzy bo nie widzi i to tez trzeba
      uszanowac.
      • komorka25 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 21:29
        dzidka17 napisała:

        > bylam wychowana w rodzinie bardzo tolerancyjnej-mama wierzaca,tata-
        > zatwardzialy ateista.byla nas w domu gromadkai kazde z nas bylo
        > ochrzczone(rodzice mieli slub koscielny bo innych nie bylo).

        Kiedy? W XX-wiecznej Polsce nie było takiego okresu.

        > ja uwazam,ze kazdy rodzic,a zwlaszcza matka powinna zapewnic
        > dziecku chrzest i pierwsza komunie sw....

        Nic ci nie dało wychowanie w podobno tolerancyjnej rodzinie i ojciec
        ateista. Zostałaś katolickim betonem z pozorowaną nowoczesnością.


        > ...poniewaz dziecko jest za male,zeby o sobie decydowac.

        Więc dlaczego je unieszczęśliwiać na całe życie? Jesli zechce kiedyś
        zerwać z tą sektą, to będzie miało wiele problemów.

        > natomiast o biezmowaniu i ew.slubie koscielnym nasze "dziecko"
        powinno decydowac juz samo.

        Dlaczego "dziecko"? Poza tym bierzmowanie niepełnoletniego powinno
        być zależne od woli rodziców, skoro chrzest niepełnoletniego jest od
        nich zalezny. Co do ślubu, o ile człowiek jest pełnoletni, może
        rzeczywiscie podjąć tę decyzje sam.


        > nie podoba mi sie stanowisko ksiedza w tym przypadku.

        Którym? Tym, że nie chce ochrzcić dziecka bez spełnienia dodatkowych
        warunków, czy tym, że wymaga kłamstwa od matki?

    • 2europejczyk Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 21:05
      moze nie posylac dziecka do szkoly?
      jak dorosnie do 18 lat,samo zadecyduje...
      "niszczymy zaufanie do dziecka,jezeli nie dajemy tego
      co ono chce..." co za brednie!
      I Ty masz odwage pisac na forum!?
      gdzie Ty czlowieku otrzymales wychowanie?
      moze na podworku, jak obecny Premier?
      jezeli tak, to rozumiem...
    • mademoiselle-corbeau Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 21:09
      Tak mi się jeszcze przypomniało a propos tej presji środowiska. Zawsze, od
      przedszkola począwszy, w grupie czy w klasie były jakieś dzieci które na religię
      nie chodziły (w 1 klasie podstawówki była Żydówka). Spotykało się to z pewną
      ciekawością, pytaniami "dlaczego?", ale nie było żadnej presji czy
      dyskryminacji. Chociaż takie ustawiczne zdziwienie na pewno powoduje w jakimś
      stopniu poczucie wyalienowania. Ale to była Warszawa, w Pcimiu pewnie jest inaczej:/
    • martinaston www.racjonalista.pl 25.11.07, 21:24
      Wszystkich, którzy są niewierzący i w takim światopoglądzie chcą wychowywać
      dziecko, a także chcą zdobyć racjonalne argumenty przeciwko przeprowadzaniu
      "dobrowolnego" chrztu - zapraszam na forum na stronie www.racjonalista.pl.
      Tu także omawiany jest ten artykuł.
      www.racjonalista.pl/forum.php/s,110571
      • gewaraz Re: www.racjonalista.pl 25.03.09, 21:31
        Nonsens, ta strona (racjonalista.pl) to kpina.
        Ciągle u ateistów, ja chcę , moje poglądy. Jeśli dziecko chce chrztu to chyba
        należy mu ten chrzest dać, zasada demokracji i wolności. czepiacie się, że
        rodzice na przymus zrobili was katolikami. Teraz wy na przymus robicie ze swoich
        dzieci ateistami.

        I nie mówcie o racjonalizmie. Sama wikipedia sprzeciwia się tej stronie i
        ludziom, którzy ja budują. wystarczy popatrzeć na dyskusję "racjonalizm
        światopoglądowy". Pan Agnostkiewicz nazwał wikipendystów apologetami po
        poprawili oni artykuł o racjonalizmie.
        Zastanówcie się, czy rzeczywiście jesteście jedynymi właścicielami prawy.
    • cartahena nie zgadzam sie 25.11.07, 22:06
      Jestem matka chrzestna dziecka, ktorego matka jest ateistka. Wiec
      niech nikt bzdur nie pisze, ze nie mozna, ze Kosciol nie pozwala.

      Tak na marginesie, jak bylam dzieckiem, lata 70-80, do mojej klasy w
      szkole podstawowej chodzil syn komendanta milicji w Krakowie. W
      tamtych czasach syn powaznej szychy aparatu wladzy. I on chodzil na
      religie. Chodzil do naszej klasy tez syn sekretarki w komendzie.
      Jego matka nie posylala na religie. Ze strachu, ze ja pracodawcy z
      komendy milicji zwolnia. Nie pamietam, zeby mial nieprzyjemnosci,
      czy byl w jakis sposob dyskryminowany przez kolegow. No wiec kolejny
      mit rozsiewany przez GW i na tym forum.
      Obecnie mam wielu znajomych niewierzacych i nie narzekaja oni na
      zadna dyskryminacje. Wrecz przeciwnie, to ja z moimi pogladami
      jestem bardzo czesto narazana na niewybredne dogadywania. Z moich
      obserwacji wynika wrecz, ze w pewnych srodowiskach bardziej
      tolerowani sa ateisci, niz katolicy.
      • maaac Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 02:35
        > Jestem matka chrzestna dziecka, ktorego matka jest ateistka. Wiec
        > niech nikt bzdur nie pisze, ze nie mozna, ze Kosciol nie pozwala.
        I co przyznała się na chrzcie, że jest ateistką i jako jedyna
        opiekunka dziecka nie gwarantuje, że wychowa je w religii
        katolickiej? Czy po prostu uznała, że może skłamać, a Ty tego
        kłamstwa nie sprostowałaś?

        > Tak na marginesie, jak bylam dzieckiem, lata 70-80, do mojej klasy
        > w szkole podstawowej chodzil syn komendanta milicji w Krakowie. W
        > tamtych czasach syn powaznej szychy aparatu wladzy. I on chodzil
        > na religie. Chodzil do naszej klasy tez syn sekretarki w
        > komendzie.
        > Jego matka nie posylala na religie. Ze strachu, ze ja pracodawcy z
        > komendy milicji zwolnia. Nie pamietam, zeby mial nieprzyjemnosci,
        > czy byl w jakis sposob dyskryminowany przez kolegow. No wiec
        > kolejny mit rozsiewany przez GW i na tym forum.
        Jakbyś nie zauważyła to były lata 70-80 gdzie chodziło się na
        religię do parafii. Nie było takiego nacisku na dzieci by chodziły
        na religię, wręcz przeciwnie oficjalna doktryna państwa raczej miała
        zniechęcać je do tego. Przez to że religia nie odbywała się w
        szkole, a dzieciaki chodzące do jednej klasy mogły należeć do
        róznych parafii nie było też "wiedzy" gdzie kto chodzi, przynajmniej
        na tym poziomie gdy nacisk "stadny" na dziecko jest najsilniejszy.
        Potem dzieciaki nabierały zarówno więcej świadommości jak i
        tolerancji. Poza tym fakt że akurat u ciebie nie był prześladowany
        (zresztą to twoja opinia, ciekawe co on by dziś powiedział) nie
        świadczy o tym że nigdzie takich prześladowań nie było czy też dziś
        nie ma.

        > Obecnie mam wielu znajomych niewierzacych i nie narzekaja oni na
        > zadna dyskryminacje. Wrecz przeciwnie, to ja z moimi pogladami
        > jestem bardzo czesto narazana na niewybredne dogadywania. Z moich
        > obserwacji wynika wrecz, ze w pewnych srodowiskach bardziej
        > tolerowani sa ateisci, niz katolicy.
        O następna osoba, która twierdzi że 95% większość jest
        prześladowana przez 5% mniejszość. Radziłbym się więc zdecydować -
        albo w Polsce nie ma dziewięćdziesięciu paru procent Katolików, albo
        te straszne prześladowania Katolików są wyssane z palca.
        Raczej uwierze, że większość osób jest raczej letnia w swojej
        wierze i kpi z tych co traktują to bardziej serio. Więc jeśli ktoś
        ci dogaduje to nikt inny jak "nominalni" Katolicy. Chyba że obracasz
        się w bardzo wąskim i hermetycznym kręgu.
        • cartahena Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 11:57
          Po pierwsze, wcale nie jest jedyna opiekunka dziecka, ma meza, ktory jest
          katolikiem. Zreszta slub brali koscielny, nie bylo przeciwwskazan. Zrobila to na
          prosbe meza, bo nie jest wojujaca antychrzescijanka.
          O zadny klamstwie nie wiem, nie sadze, zeby klamala, bo jest dosc kategoryczna w
          swoich pogladach.

          W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie do parafii, a
          kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do tej samej i o tej samej porze
          mielismy religie! Ten kolega byl lubiany, nikt go zle nie traktowal.

          A tak na marginesie, to daruj sobie imputowanie mi, ze nie wiem, co pisze, ze
          przemilczalam klamstwo, itp. To tak po "ateistycznemu" prawda? Przeciez wy nie
          uznajecie przykazania "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu".
          • maaac Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 16:48
            > Po pierwsze, wcale nie jest jedyna opiekunka dziecka, ma meza,
            > ktory jest katolikiem. Zreszta slub brali koscielny, nie bylo
            > przeciwwskazan. Zrobila to na prosbe meza, bo nie jest wojujaca
            > antychrzescijanka. O zadny klamstwie nie wiem, nie sadze, zeby
            > klamala, bo jest dosc kategoryczna w swoich pogladach.
            Rozumiem że przyznała się księdzu że nie będzie wychowywać dziecka
            w duchu katolicyzmu? I co ksiądz mimo wszystko dziecko ochrzcił? A
            może powiedziała że będzie i faktycznie w to wierzy że tak będzie
            czynić? To co z niej za ateistka?

            > W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie
            > do parafii, a kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do tej
            > samej i o tej samej porze mielismy religie! Ten kolega byl
            > lubiany, nikt go zle nie traktowal.
            "Prawie" robi różnicę. zresztą rozciaganie jednego pozytywnego
            wypadku na wszystki i twierdzenie że tak było wszędzie jest błędem
            logicznym.

            > A tak na marginesie, to daruj sobie imputowanie mi, ze nie wiem,
            > co pisze, ze przemilczalam klamstwo, itp. To tak
            > po "ateistycznemu" prawda? Przeciez wy nie uznajecie
            > przykazania "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu
            > swemu".
            A gdzie napisałem że jestem ateistą? :))))))))))))) Po prostu nie
            trawię "chrześcijan", którzy dość lekko sobie traktują wiarę.

            Kłamstwo? Prosta sprawa - albo ksiądz wbrew swojemu obowiązkowi
            ochrci dziecko mimo braku gwarancji wychowania w duchu katolickim,
            albo rodzice miną się z prawda twierdząc że je wychowaja. Jest
            jeszcze trzecia opcja - faktycznie wychowają ale ten "ateizm" nie
            jest prawdziwy. Po prostu cos tu nie pasuje. Gdzieś musi być fałsz.
            Możesz powiedzieć gdzie się mylę, zamiast twierdzenia że skłądam
            przeciwko Tobie "fałszywe świadectwo"?

            Nie wiesz co piszesz? A nie mam prawa tak twierdzic? Nie wmawiaj mi
            że w 95% katolickiej populacji jesteś przesladowana za swój
            katolicyzm. Bo znów coś tu nie jest prawdą, katolizyzm większości
            społeczeństwa, twój katolicyzm albo prześladowania. Razem to się nie
            składa do kupy bo by wynikało z tego że inni katolicy prześladują
            cię z tego powodu że jesteś katoliczką? Nie bzdura?

            Następna sprawa to przenoszenie twoich jednostkowych doświadczeń na
            wszystkich. Zresztą zwróć uwagę co już Ci pisałem. To TOBIE wydaje
            się że jego wszyscy lubili. Jego opinia może ale nie musi być taka
            sama. Spróbuj raz znaleźć się na pozycji mniejszości. Och oni
            wszyscy będa cię "bardzo lubić". Tylko będziesz się kiepsko czuła.
            Np zrób eksperyment i powiedz w jakimś towarzystwie że jesteś
            homoseksualna albo jesteś Świadkiem Jehowy. Miłej zabawy.
            • cartahena Re: nie zgadzam sie 26.11.07, 21:01
              maaac napisał:

              dziecka
              > w duchu katolicyzmu? I co ksiądz mimo wszystko dziecko ochrzcił? A
              > może powiedziała że będzie i faktycznie w to wierzy że tak będzie
              > czynić? To co z niej za ateistka?

              Wydaje mi sie, ze strasznie lubisz czepiac sie szczegolow. otoz, jak
              juz napisalam wyraznie, ojciec jest katolikiem i on tez bierze
              udzial w wychowaniu dziecka. poza tym sa rodzice chrzestni, ktorzy
              takze sa odpowiedzialni z wychowanie dziecka w religii. widocznie
              Kosciol akceptuje taka sytuacje i dziecko zostaje ochrzczone, mimo,
              ze matka jest niewierzaca, ale na chrzest sie zgadza. chyba juz
              jasniej nie mozna, czy dalej bedziesz sie czegos czepial?
              >
              > > W mojej klasie wszyscy DOSKONALE wiedzieli kto chodzi na religie
              > > do parafii, a kto nie, poniewaz prawie wszyscy nalezelismy do
              tej
              > > samej i o tej samej porze mielismy religie! Ten kolega byl
              > > lubiany, nikt go zle nie traktowal.
              > "Prawie" robi różnicę. zresztą rozciaganie jednego pozytywnego
              > wypadku na wszystki i twierdzenie że tak było wszędzie jest błędem
              > logicznym.

              I znowu sie czepiasz, w dodatku zle interpretujac moje slowa. otoz
              napisalam, ze PRAWIE WSZYSCY chodzilismy do tej samej parafii,jak to
              bywa w szkole podstawowej, a w tamtych czasach byla rejonizacja
              mniej lub bardziej egzekwowana. No wiec chodzilismy do jednej
              parafii, na te sama lekcje religii prawie wszyscy, oprocz jednej
              kolezanki, ktora mieszkala w innej czesci miasta.
              Jesli chodzi o blad logiczny, to cala ta dyskusja na forum jest na
              nim oparta, poniewaz dotyczy przypadku jednej pani Magdy. Ja
              pokazalam moje doswiadczenia zyciowe z tym tematem zwiazane.

              >
              >
              > Następna sprawa to przenoszenie twoich jednostkowych doświadczeń
              na
              > wszystkich. Zresztą zwróć uwagę co już Ci pisałem. To TOBIE wydaje
              > się że jego wszyscy lubili. Jego opinia może ale nie musi być taka
              > sama. Spróbuj raz znaleźć się na pozycji mniejszości. Och oni
              > wszyscy będa cię "bardzo lubić". Tylko będziesz się kiepsko czuła.
              > Np zrób eksperyment i powiedz w jakimś towarzystwie że jesteś
              > homoseksualna albo jesteś Świadkiem Jehowy. Miłej zabawy.

              Chodzilam z tym kolega przez 8 lat do szkoly. jesli przesladowaniem
              go nazywasz wspolne granie w pilke, rozmowy i chodzenie na lody, to
              faktycznie byl bardzo przesladowany przez kolegow. Oczywiscie, nigdy
              nie wejde w jego skore, ale przynajmniej przez 8 lat zewnetrznych
              oznak jego wyalienowania nie zauwazylam. A jestem dosc wrazliwa i
              bystra obserwatorka.

              Nie potrzebuje robic eksperymentow, o jakich napisales. Wystarczy,
              ze mowie, ze jestem praktykujaca katoliczka u mnie w pracy, a juz
              kaza mi sie tlumaczyc z przewinien wszystkich proboszczow wiejskich,
              miejskich, amerykanskich i innych.
              Moze faktycznie ateista na wsi ma inne doswiadczenia niz moi znajomi
              w duzym miescie. jestes ze wsi? rozmawiales z takimi przesladowanymi
              przedstawicielami mniejszosci? masz jakies osobiste doswiadczenia na
              ten temat?
              • maaac Re: nie zgadzam sie 27.11.07, 05:53
                > Wydaje mi sie, ze strasznie lubisz czepiac sie szczegolow. otoz,
                jak
                > juz napisalam wyraznie, ojciec jest katolikiem i on tez bierze
                > udzial w wychowaniu dziecka. poza tym sa rodzice chrzestni, ktorzy
                > takze sa odpowiedzialni z wychowanie dziecka w religii. widocznie
                > Kosciol akceptuje taka sytuacje i dziecko zostaje ochrzczone,
                mimo,
                > ze matka jest niewierzaca, ale na chrzest sie zgadza. chyba juz
                > jasniej nie mozna, czy dalej bedziesz sie czegos czepial?
                Ok.

                > Jesli chodzi o blad logiczny, to cala ta dyskusja na forum jest na
                > nim oparta, poniewaz dotyczy przypadku jednej pani Magdy. Ja
                > pokazalam moje doswiadczenia zyciowe z tym tematem zwiazane.
                Na podstawie twojego doiświadczenia twierdziłaś że gazeta kłamie.
                To jest już coś innego.

                > Chodzilam z tym kolega przez 8 lat do szkoly. jesli
                > przesladowaniem go nazywasz wspolne granie w pilke, rozmowy i
                > chodzenie na lody, to faktycznie byl bardzo przesladowany przez
                > kolegow. Oczywiscie, nigdy nie wejde w jego skore, ale
                > przynajmniej przez 8 lat zewnetrznych oznak jego wyalienowania nie
                > zauwazylam. A jestem dosc wrazliwa i bystra obserwatorka.
                Ok. Nareszcie odkryłaś że to twoje zdanie. Co do wnikliwości
                obserwacji - wielu osobom tak się zdaje. wiele się myli.

                > Nie potrzebuje robic eksperymentow, o jakich napisales. Wystarczy,
                > ze mowie, ze jestem praktykujaca katoliczka u mnie w pracy, a juz
                > kaza mi sie tlumaczyc z przewinien wszystkich proboszczow
                > wiejskich, miejskich, amerykanskich i innych.
                Masz pecha żyć akurat wśód tych 5% procent ateistów? Może jednak
                przyjmiesz do wiadomości, że takie wyrzuty robią ci inni katolicy.
                Jednak oni nie są w tym samym stopniu praktykujący co Ty. A może
                cała sprawa wynika z twojej postawy wobec kleru, a nie z twojej
                wiary?

                > Moze faktycznie ateista na wsi ma inne doswiadczenia niz moi
                > znajomi w duzym miescie. jestes ze wsi? rozmawiales z takimi
                > przesladowanymi przedstawicielami mniejszosci? masz jakies
                > osobiste doswiadczenia na ten temat?
                A wyobraź sobie, że mam. Ok? I wcale nie pasują do twoich
                idyllicznych. Wszystko zależy od regionów kraju, kultury
                mieszkających tam ludzi, częstości ich doświadczeń z wszelką
                innością. Doświadczenia z życia w wielkim mieście wcale nie są normą
                dla naszego kochanego kraju.
    • krytykk Chrzest na niemowlęciu to gwałt 25.11.07, 22:28
      i tak samo powinien być karany - 12 lat więzienia. Przynależność do danej sekty powinno się wybierać po osiągnięciu pełnoletności.
      • uccellino To wyobraź sobie, że kiedyś na zajęciach... 25.11.07, 22:34
        ...na uniwersytecie pewna pani profesor (prowadziła w tym momencie
        zajęcia w publicznej instytucji, powinna była zachować neutralność
        światopoglądową...), opowiadając o porzuconych w szpitalu
        noworodkach, powiedziała ni mniej nie więcej, tylko: "znajdują się
        dobrzy ludzie, którzy ochrzczą...". Na mój protest, że przecież nie
        wiadomo nawet, do jakiej rodziny takie dziecko trafi i że ja, jakbym
        miała je adoptować, to stanowczo bym sobie nie życzyła, aby ktoś za
        mnie i za to dziecko podejmował taką decyzję - zostałam zakrzyczana,
        że przecież chrzest to nic złego i chyba jestem jakaś dziwna, skoro
        bym tak wybrzydzała...
    • eeeee1 czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 22:35
      tak wlasnie, odchrzcic, nie ochrzcic;

      jestem ochrzczony i chcialbym nie byc ochrzczonym; czy jest jakas
      droga formalna wymazania aktu ochrzczenia? i nie chodzi mi tutaj o
      wyjscie z kosciola katolickiego ale o pozbycie sie sakramentu jako
      takiego;
      • adomas Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 22:49
        Niestety wg kk nie można.
        Ale według Ciebie - jeżeli nie wierzysz w chrzest to dla Ciebie nigdy nie był ważny.
      • papa_s Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 25.11.07, 23:40
        Nie ma takiej możliwości. Udziela się go raz.
        • mat.31 Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 26.11.07, 10:35
          Chyba, że uznać że to było tylko polanie wodą po głowie. Wtedy w
          ogóle nie ma problemu.
          • lilu71 Re: czy mozna sie jakos ODchrzcic? 26.11.07, 15:43
            No dla ateisty chyba tak jest, chyba ze ja nie rozumiem ateizmu.
    • danek5 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 22:36
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak autorka, z tym , że mój syn ma już 13 lat.
      Nie ochrzciłam go, bo jestem niewierząca. To wystarczyło za argumentację dla
      mnie, znajomych, teściów (przed rozwodem). W czasie lekcji religii syn czyta
      książki w bubliotecznej czytelni. Również próbowałam, by chodził na religię,
      lecz gdy pewnego dnia wrócił zapłakany (był w II klasie), bo siostra katechetka
      powiedziała, że "mama zabiera mu najpiękniejszy skarb na świecie - Boga" to
      wierzcie - nie wytrzymałam! Proboszcz, kuria itp. Udało mi się spowodować, by ta
      pani (w habicie) nie uczyła więcej nawet dzieci wierzących rodziców. A swoją
      drogą - ułatwiła mi decyzję i teraz już wiem, że syn przyjmie chrzest, kiedy
      będzie chciał.
      A poza tym argument o ułatwianiu życia wydaje mi się zgubny. Rodzice za często
      ułatwiają (nadopiekuńczość) życie dzieciom. Można im przecież od razu kupić
      mieszkanie i wygodny zestaw mebli lub cokolwiek na zapas. Pozdrawiam
    • sonia1199 Oportunizm 25.11.07, 23:14
      Matka tego dziecka, tak jak i 99% zabierajacych głos na tym forum, to
      OPORTUNISTKA. I takiego samego oportuniste chce wychowac. Ja nie dopusciłam
      swojego dziecka do INDOKTRYNACJI kk, ale wymagało to pracy; tłomaczenia,
      wyjasniania i budowania w nim indywidualizmu i postawy człowieka myślącego i
      mającego siłe oprzeć sie wiekszości. Bo jest NIEPRAWDĄ, że wiekszość ma rację.
      Dzis moje dziecko jest odwazne, potrafi stać mocno za swoimi racjami. Uchroniłam
      je od bycia "owca" w stadzie. To co ta matka opisuje, jest typowym objawem
      lenistwa intelektualnego matki, by walczyc o słuszność swoich poglądów. Dlatego
      czarni walczą o lekcje religii nawet w przedszkolu!!!! bo to im daje szanse
      wywierania nacisku na bezrozumne istoty i tworzenia sobie zastepów ślepo
      podążajacych "wyznawców". Skandalem jest, ze w państwie, gdzie "TYLKO
      teoretycznie" istnieje rozdzielność państwa od koscioła, dzieci od maleńkiego sa
      indoktrynizowane religijnie. Jeśli ta matka ustapi pod naciskiem
      oportunistycznego motłochu, udowodni, że do niego przynależy i odda pod jego
      władanie swoje dziecko. Katolicki motłoch wygra. Kiedy moja zdewociała teściowa
      mówiła mojemu dziecku, że bozia daje chleb a ono bezmyślnie to powtarzało, to ja
      je odsyłałam do bozi, gdy mówiło, że jest głodne. Szybko pojeła, że babcia
      plecie głupoty. Ale to wymagało dużo pracy i wysiłku. Niezależność intelektualna
      i indywidualizm to w Polsce równa się heroizmowi. Ale z drugiej strony
      oportunizm to najbardziej wszawa postawa człowieka we współczesnym świecie.
      Wytłomaczenia tego klechy(powyżej) są demagogia i kłamstwem. Oni wywieraja
      bezposrednia i pośrednia presje by powiekszac gro9no "dających na tace" TFU!!
      • swinka_bejb Re: Oportunizm 25.11.07, 23:24
        Zwykle nie reaguje na bledy ortograficzne, ale tym razem sorry, nie
        zdzierze.

        tlUUUUmaczyc sie pisze, jak tluk albo tlumok (skojarzenia z mojej
        strony absolutnie nieprzypadkowe)
        Ale zasady ortografii dla osob na twoim poziomie, to tez zapewne
        wstretny oportunizm i znamie indoktrynacji umyslowej...
      • swinka_bejb Re: Oportunizm 26.11.07, 00:03
        sonia1199 napisała:

        budowania w nim indywidualizmu i postawy człowieka myślącego i
        > mającego siłe oprzeć sie wiekszości. Bo jest NIEPRAWDĄ, że
        wiekszość ma rację.

        Tzn zgodzisz sie, ze we Francji garstka wierzacych i praktykujacych
        katolikow ma racje, ze opiera sie indoktrynacji zateizowanego
        otoczenia. Bardzo milo mi to slyszec :)
    • bosman_plama Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 25.11.07, 23:19
      Ostatecznie Magda ochrzciła dziecko, bolejąc ciężko nad własnym losem. Chłopiec
      natychmiast zaczął przegrywać w kapsle, pogorszyły się jego wyniki w nauce i
      stan zdrowia. Dwa tygodnie po ochrzczeniu oświadczył mamie, że dziewczyny nadają
      się tylko do mycia garów, po czym upił się i pobił rybki w akwarium.
      Bzdurny strasznie ten artykuł. Jeżeli bohaterka w Boga nie wierzy (bo zraziła
      się do kościoła katolickiego?), to co jej szkodzi ochrzczenie syna, gdy ten tego
      chce? Głowa mu odpadnie od święconej wody? Chyba nie.
      OK - rozumiem wymowę. Chodzi o tę straszną presję w tym fundamentalistycznym
      kraju i o to, że ateiści nie mogą sobie zwyczajnie ateistycznie żyć. Z tym, że
      artykuł mówi głownie o tym, jak to dzieci dziwią się, że ich kolega
      nieochrzczony. Za tydzień będą się dziwić, że nie ma najnowszych figurek żółwi
      mutantów. I co - to też będzie trauma dla matki i przykład fundamentalistycznej
      presji?
      • cartahena dobre :-) 26.11.07, 00:42
        dobre :-)
      • klusujacy.hipopotam Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 00:47
        > Jeżeli bohaterka w Boga nie wierzy (bo zraziła się do kościoła
        > katolickiego?), to co jej szkodzi ochrzczenie syna, gdy ten
        > tego chce? Głowa mu odpadnie od święconej wody? Chyba nie.
        > OK - rozumiem wymowę.

        Nie, nie rozumiesz. Chodzi przede wszystkim o to, że później wtrynia
        się tzw. wartości chrześcijańskie gdzie się tylko da (bo niby są
        obiektywnie dobre - nie, NIE SĄ!), argumentując tym, że przecież
        społeczeństwo tak chce, bo jest w 95% chrześcijańskie (katolickie).
        Tak oczywiście nie jest, ale do tej statystyki liczone są wszystkie
        osoby, które zostały poddane obrzędowi chrztu i o tym powszechnie
        wiadomo, choć głośno się o tym nie mówi. Każde nieochrzczone dziecko
        to mały kamyczek wyrwany z betonowej czapy, którą nałożyła naszemu
        społeczeństwu czarna pedofilska mafia z Watykanu. Jeśli będzie tych
        kamyczków odpowiednio dużo, to cała ta konstrukcja zawali się w trzy
        dupy i dlatego Kościół Katolicki zrobi wszystko, żeby takie sytuacje
        się nie zdarzały, a ludzie, którzy zdecydują się na taki krok, byli
        poddani społecznemu napiętnowaniu. W mikroskali wydaje się, że jest
        to tylko problem dziecka, jego matki i tego, czy zechce ona poddać
        dzieciaka na pozór nieszkodliwym gusłom, jednak w skali makro sprawa
        urasta do rangi fundamentalnej: czy katolicki światopogląd nadal
        będzie dominujący, czy państwo i społeczeństwo szanuje wolę
        jednostek w kwestii wyboru innego światopoglądu oraz czy ocena
        postawy człowieka będzie zależała od innych kryteriów niż to, czy
        ten modli się do zwłok na krzyżu i wpier.dala wafle.
    • masalaagarbatti Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 00:50
      No to lecimy. Jak są ułozone plany lekcji.
      Wybrałam losowo kilka szkół średnich:

      Liceum w Radzikowie:
      w 3 klasach na 9 lekcje religii odbywają się na poczatku lub koncu zajęc. Ani
      słowa o etyce
      www.liceum.radzionkow.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=84
      Liceum Staszica w Warszawie.
      Na 18 klas w 7 religia na początku/na koncu zajęć. Ani słowa o etyce
      www.staszic.waw.pl/szkola/plany
      Reszty nie mam czasu sprawdzać, ale jak ktoś ma ochotę, można zrobić statystykę.

      Co mają w czasie lekcji religii robić niewierzący uczniowie? Odseparować się od
      grupy, iść do biblioteki? Łazić się po korytarzu?
      • stoova Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:50
        O tutaj religia też jest na początku:
        www.logarwolin.edu.pl/LO/nauczyciele.html
        LOL :)
    • ignacy.j.dziamdziak Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 01:14
      w pełni popieram mz_100; i dodam, że lekcje religi w szkołach
      publicznych (państwowych) to perfidna indoktrynacja - widzę to po
      własnej córce, ale ona jest już na tyle duża, że sama odmówiła
      dalszego uczęszczania na nie przynoszące żadnego pożytku bzdurne
      lekcje; jednak, przede wszystkim, to działanie niezgodne z
      konstytucją Przeczypospolitej Polskiej. >>W rozdziale pierwszym
      Konstytucji RP z 1997 roku czytamy: „Kościoły i inne związki
      wyznaniowe są równouprawnione. Władze publiczne w Rzeczypospolitej
      Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych,
      światopoglądowych i filozoficznych”.
      Początek artykułu pierwszego ratyfikowanego w 1998 roku konkordatu
      brzmi: „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że
      Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie –
      niezależne i autonomiczne”.
      To podstawowe dokumenty potwierdzające, że Polska ma być państwem
      świeckim, nie wyznaniowym.
      A cóż to jest państwo wyznaniowe? Profesor Barbara Stanosz, filozof
      i logik, ułożyła listę cech, po których można je poznać. To
      materialne uprzywilejowanie Kościoła, rozwiązania ustawowe
      wspierające doktrynę religijną, rządzący demonstrujący swoje
      religijne zaangażowanie (niektórzy wręcz doznają nawróceń), coraz
      mniejsza tolerancja wobec odmiennych poglądów, wyroki za obrazę
      uczuć religijnych.<< - cytat pochodzi z artykułu "Ciężkie życie
      ateisty" autorstwa Małgorzaty Święchowicz opublikowanego
      w "Przekroju" 03/2007;
      Magdę namawiam, by wytrwała w swych przekonaniach, na pewno nie
      będzie tego żałowała, zwłaszcza, że synek będzie mógł samodzielnie
      podjąć decyzję, gdy dorośnie i zrozumie o co w tym chodzi; znacznie
      trudniej będzie odwrócić skutki katolickiego prania mózgu; za radą
      dr Barbary Arskiej-Karyłowskiej, namawiam do znalezienia czegoś
      alternatywnego dla Janka, powinno udać się. Szkoda, że tu, na forum,
      nie mogę wskazać miejsc i osób, które mogłyby okazać się bardzo
      pomocne Magdzie w rozwiązaniu tego problemu.
      Magdo, bądź dzielna i nie poddawaj się presji otoczenia, ono wcale
      nie musi mieć racji!
    • gyubal Na kłopoty z klerem.... 26.11.07, 01:17
      Zapraszam na nasze forum:satanorium.pl
      Odpowiedzi jak radzic sobie z czarnymi pasozytami od reki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka