grgkh
23.01.08, 20:37
"Obóz Jezusa" - film dokumentalny, USA 2006
Nominowany do Oscara dokument o religijnej indoktrynacji dzieci zaczyna się niewinnie - od rozmów o Bogu, o życiu w zgodzie z chrześcijańskimi wartościami i dekalogiem we wspólnocie wiernych, którzy czują bezpośrednią obecność i Boga, i literalnie traktują słowa Pisma Świętego. Potem - niczym w horrorze - napięcie jest stopniowane. Opowieść małej dziewczynki, która lubi tańczyć, ale uprawia "taniec chrześcijański", w którym chodzi o to, by "nie tańczyć ciałem", brzmi jeszcze jak nieszkodliwe dziwactwo. Pierwsze niepokojące sygnały to obalanie teorii Darwina i poglądu, że globalne ocieplenie zapowiada ekologiczną katastrofę, oraz powtarzanie, że całe zło w Ameryce zaczęło się w momencie, kiedy wycofano ze szkół modlitwę. Prawdziwej grozy dotykamy w scenach z "obozu biblijnego". Prowadząca go katechetka to główna postać filmu. Ona jest prawdziwą specjalistką od psychologicznej manipulacji i wcale tego nie ukrywa. Jej przesłanie jest proste: "Chcę zobaczyć dzieci, które gotowe są oddać życie dla Jezusa Chrystusa. Bo to my mamy rację". Na codziennej tresurze uczestników obozu naucza się religijnej agitacji, straszy szatanem i końcem świata, i przekonuje m.in., że Harry Potter to osobisty wróg Pana Boga.
Kanał HBO, dziś 23:20 (powtórzenie)
-=-=-=-=-=-=-=-
Bardzo zachęcam do obejrzenia tego filmu. Naprawdę daje dużo do myślenia. Przeraża świadomość, że kiedyś nasz świat mógłby się dostać w wyłączne władanie takich specjalistów od religii. Przeraża to, że największym mocarstwem świata jest kraj, w który dotąd traktowaliśmy jako symbol wolności, a w którym obecnie traktowanie religii jak ukazane w tym dokumencie jest w pełni legalne. Co będzie jutro lub pojutrze? Przeraża to jak dużo zła czai się pod pozorem religijnego dobra i jak bardzo ludzie żądni władzy ("to my mamy rację") skłonni są każdego zła się dopuścić, by tę władzę zdobyć i sprawować.