syrenka.lubelska
13.07.08, 22:33
Sa fragmenty w ksiązkach, które zapadają czytelnikowi w pamięć. Chce
do nich powracać, zatrzymuje się nad nimi, zamyśla się nad ich
znaczeniam.
Oto jeden z tych, które przyciągnęły moją uwagę na dłużej niż
przysłowiowe 5 minut. Z kontekstu domyślicie się szybko czego
dotyczy.
**(...) Jednakże kiedy on, człowiek pokoju, mówi o naszym tak mało
pokojowym świecie, myślę o wojnach bez końca, o przemocy, która
dotknęła i jego, o kłamstwie pleniącym się wszędzie jak kąkol,
grożący prawdzie zaduszeniem, wreszcie o tej ludzkości wzruszającej,
ohydnej i obolałej, według przeświadczenia wierzących jemu
powierzonej. Myślę także o słowach Chrystusa wzywających Piotra,
by "pasł Jego owce", w tej chwili w tylu miejscach ziemi osaczone
przez wilki. A ponieważ modlitwa jest jedyną bronią, jaką ten Papież
się posługuje, stawiam mu ostatnie pytanie, które wywoła najkrótszą
wymianę zdań w tym całym dialogu. Pytam go, jaka jest jego modlitwa
za świat, a on odpowiada:
"Jest to modlitwa o Miłosierdzie.
Tak. Jest to modlitwa o Miłosierdzie" **