Dodaj do ulubionych

O kadzeniu ....

29.09.08, 14:03
Arcybiskup okadził obraz nowego błogosławionego - ks. Sopoćki, o czym radośnie
powiadomiło dzisiaj RM.

Według prymitywnych wierzeń pierwotnych religii, złe duchy boją się dymów
kadzidlanych oraz spluwania po kątach.
Religia katolicka pod tym względem nie odbiega od swych pierwowzorów i bardzo
chętnie stosuje okadzanie.
Okadzony obraz błogosławionego Sopoćki ma mu chyba zapewnić spokój ze strony
złych duchów i złych mocy.
Widocznie nawet w niebie, gdzie niewątpliwie przebywa obecnie błogosławiony
Sopoćko, złe duchy mogą nieźle napsocić, więc lepiej od razu je przepędzić
przy pomocy kadzidlanych dymów.
Obserwuj wątek
    • park-uba Re: O kadzeniu .... 30.09.08, 15:46
      Chrześcijanie nie palą kadzidła.
      Chociaż obecnie w niektórych religiach chrześcijaństwa praktykuje
      się palenie kadzidła (podobnie jak w świątyniach buddyjskich), nie
      znajduje to uzasadnienia w Piśmie Świętym. Przez pierwsze cztery
      stulecia naszej ery wśród naczyń kościelnych nie było kadzielnic
      wyraźne dowody używania kadzidła podczas nabożeństw pochodzą dopiero
      z czasów Grzegorza Wielkiego (żyjącego w drugiej połowie VI w.).
      Niewątpliwie wynika to stąd, że gdy przyszedł Chrystus, Prawo oraz
      zawarte w nim przepisy zostały przybite do pala męki' (Kol 2:14), a
      po zburzeniu świątyni i położeniu kresu kapłaństwu Aaronowemu
      spalanie kadzidła ku czci Boga całkowicie ustało. Zboru
      chrześcijańskiego nie upoważniono do używania kadzidła, toteż
      pierwsi chrześcijanie nigdy nie spalali go indywidualnie w celach
      religijnych (w taki sposób nie robili tego także Żydzi).

      Pierwsi naśladowcy Chrystusa nie chcieli też palić kadzidła ku czci
      cesarza, nawet za cenę życia. Daniel P. Mannix zauważył: `Bardzo
      niewielu chrześcijan wyrzekało się wiary, chociaż zazwyczaj
      ustawiano na arenie ołtarz z palącym się ogniem, aby im to ułatwić.
      Wystarczyło, żeby więzień wrzucił do ognia szczyptę kadzidła, a
      dawano mu zaświadczenie o złożeniu ofiary i puszczano na wolność.
      Wyjaśniano mu też szczegółowo, że nie oddaje w ten sposób czci
      boskiej cesarzowi, lecz jedynie uznaje jego boski charakter jako
      głowy państwa rzymskiego. Mimo to prawie żaden chrześcijanin nie
      korzystał z tej szansy uratowania się' (Those About to Die, 1958, s.
      137).

      Tertulian (II i III w. n.e.) napisał, że chrześcijanie nawet nie
      handlowali kadzidłem (De idolatria, XI). Nie można jednak tego
      powiedzieć o kupcach prowadzących interesy z symbolicznym Babilonem
      Wielkim (Obj 18:11, 13).
    • korek.mm Re: O kadzeniu .... 30.09.08, 16:56
      Jako ministrant sam rozpalałem kiedyś kadzidło w tych "machajkach".
      Nazywaliśmy je machajkami, bo aby uniknąć zgaśnięcia kadzidła,
      trzeba było ciągle machać tym sprzętem.;)

      Do mojego kominka wsypałem 2 solidne łychy siarczanu
      miedzi,wyszedłem i spojarzałem na komin.
      Przepiękny bialutki dym!!!!
      Cóż by to mogło oznaczać:-)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka