Dodaj do ulubionych

Ufność i czujność

05.10.08, 16:08
www.mateusz.pl/czytania/20081005.htm
"Miłosierny Bóg dba o nas, ofiarowując każdemu dary potrzebne dla życia
doczesnego i wiecznego. O nic nie musimy się zbytnio troszczyć. Jeśli ufamy
Bogu, Jego pokój napełnia nasze myśli i serca. Musimy jednak być czujni, byśmy
nie stali się podobni do winnicy, która pomimo starań gospodarza wydała
cierpkie jagody. Albo do niewdzięcznych i przewrotnych rolników, lekceważących
swego Pana. Z wdzięcznością przyjmijmy dziś Chrystusa, który przychodzi do
nas, aby nas odnowić i nakarmić swoim słowem i Ciałem."

Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 26
Obserwuj wątek
    • z2006 Miejsce Chrystusa w światopoglądzie 05.10.08, 16:13
      www.mateusz.pl/czytania/20081005.htm
      "Powstawanie światopoglądu można porównać do budowy domu. Człowiek przez całe
      lata gromadzi różnoraki materiał. Dokonuje tego drogą systematycznej nauki w
      szkole i na studiach, drogą obserwacji świata i życia, a szczególnie drogą
      własnych doświadczeń. W pewnym momencie pragnie to wszystko ułożyć w jedną
      sensowną całość. Rozgląda się wówczas za planami domu. Chodzi o wizję życia
      opartą na określonej hierarchii wartości. Ten dom winien być piękny, obszerny,
      wygodny zarówno dla właściciela, jak i gości. Ideałem jest znalezienie takich
      planów, by w budowie tego domu można było wykorzystać całość zebranego
      materiału. Jeśli nic nie zostaje na placu budowy, jeśli wszystko zostało ułożone
      we właściwym miejscu, to znaczy, że światopogląd jest dobry. Rzecz jasna musi on
      być otwarty na możliwość rozbudowy i doskonalenia, bo życia nie da się zamknąć w
      żadne statyczne ramy.

      Proces budowy światopoglądu jest długi i wymaga wiele trudu oraz cierpliwości.
      Prawie nikt nie jest w stanie budować światopoglądu od samego początku
      bezbłędnie. Ciągle coś trzeba poprawiać. Bywają okresy kryzysów, gdy wznoszona
      budowla wali się w gruzy i trzeba ją wznosić na nowo. Klęski tego typu,
      jakkolwiek bardzo bolesne, nie są jednak bezowocne. W następnej budowli
      właściciel unika już popełnionych błędów i wznosi dom doskonalszy.

      Do tej koncepcji życia, traktowanego jako wznoszenie budowli, nawiązuje Chrystus
      w rozmowie z przywódcami narodu wybranego, kiedy przytacza tekst psalmu 118:
      „Kamień odrzucony przez budujących, stał się głowicą węgła” (Mt 21, 42). W
      interpretacji Mistrza z Nazaretu tekst ten zyskuje jednoznaczną interpretację.
      Kamieniem tym jest sam Jezus Chrystus.

      Wśród różnorodnego materiału budowlanego, jaki człowiek gromadzi w celu budowy
      swego światopoglądu, znajduje się i Chrystus. Oryginalny Kamień. Najcenniejszy,
      jaki można spotkać na ziemi. Jego pochodzenie nie jest z tego świata. Różne też
      są próby wkomponowania Go w światopogląd. Jedni traktują Go jako klejnot i
      budują dla Niego pancerną kasę. Inni stawiają Go na najbardziej eksponowanym
      miejscu, by się Nim szczycić. Jeszcze inni budują dla Niego mały ołtarzyk,
      wychodząc z założenia, że w światopoglądzie religijnym winno być miejsce na małą
      kapliczkę. Są to jednak wszystko próby nieudane. Tego kamienia nie da się bowiem
      ustawić tam, gdzie człowiek chce. On ma tylko jedno miejsce. Jest kamieniem
      węgielnym, to znaczy decydującym o fundamencie całej budowli.

      Rozmowa Jezusa z przywódcami narodu wybranego odsłania ich decyzję. Ponieważ
      zrozumieli, że nie mogą Jezusa „ustawić” i wykorzystać tak, jak tego pragnęli,
      postanowili Go odrzucić. Do ich budowli nie pasował. Ocalając budowlę
      zdecydowali się na odrzucenie najcenniejszego kamienia, jaki znalazł się w ich
      rękach. Paradoks tej decyzji tkwi w tym, że wartość odrzuconego przez nich
      kamienia przewyższała miliony razy wartość budowli, którą chcieli ocalić.

      Błąd przywódców narodu wybranego popełnia wielu ludzi. Nie jest łatwo położyć
      Chrystusa w fundamencie swego światopoglądu i życia. On bowiem natychmiast
      zaczyna decydować o koncepcji całej budowli. On jest nie tylko kamieniem
      węgielnym, ale i inżynierem nadzorującym wznoszenie budowli. On też organizuje
      dalsze zbieranie materiału. On decyduje o jego wykorzystaniu. On też posiada
      przygotowany z dokładnością do sekundy plan robót. Z chwilą uznania Jezusa za
      fundament życia rozpoczyna się wytężona praca, która trwa już do śmierci. Z Nim
      i w Nim powstaje niepowtarzalny dom życia o niezwykłym rozmachu.

      Święci to ludzie, którzy „kamień odrzucony przez budujących”, uczynili kamieniem
      węgielnym swego życia. Ponieważ jest to Boski kamień, nie należy się dziwić, że
      wzniesiona na nim budowla trwa wiecznie."

      Ks. Edward Staniek
    • tygrys6789 Re: Ufność i czujność 09.11.08, 15:08
      Tak, Jezus to kamien węgielny swiatopoglądu katolickiego ktory może
      byc niezwykłej pięknosci, trwałosci i harmonii.
      Ale warto przypomniec co Jan Paweł II Wielki , powiedzial o
      swiatopogladzie katolickim : "Wiara i Rozum idą ręka w reke"
      Nie obawiajmy sie Rozumu w katolickim swiatopoglądzie.
      Prawdziwa Nauka i Empiria nigdy nie są przeciwko Wierze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka