sppb
07.05.09, 12:46
Oczywiście, że sam postęp technologiczny, czy naukowy nie jest jednoznacznie
dobry, ani jednoznacznie zły.
Można go takim uczynić poprzez postęp idei i form organizacji życia
społecznego, ale i w przypadku tak szeroko rozumianego postępu, każda religia
w dłuższym czasie będzie jego hamulcem.
Nie ma sensu analizowanie "myśli" społecznej żadnego kościoła i "myśli"
społecznej żadnej religii, by stwierdzić, że będzie ona zanieczyszczona nie
dającymi się dowieść treściami i że zaburzy ona myśl racjonalną, którą
skutecznie się posługujemy przy rozwiązywaniu wszelkich problemów, nie tylko
społecznej natury.
Za tym przenikną do praktyki takie czy inne kwestie świątyń, symboli,
finansowania duchownych, szkół, uczelni, finansowania nauki religii i
wszystkich innych praktycznie zbędnych problemów. Religijna "myśl" społeczna
nie będzie nigdy czystą racjonalną myślą społeczną, a zawsze będzie też pewnym
sposobem utworzenia w społeczeństwie nieracjonalnych tworów.
Skoro ludzkości udało się szczęśliwie uwolnić spod astronomicznej myśli
kościoła, spod biologicznej myśli kościoła dowodząc, że to właśnie racjonalna
myśl uwolniona od treści "objawionych" jest tą bliższą prawdy, to dlaczego ma
ona pozwalać religiom fałszować obiektywną prawdę na gruncie społecznym?
Religia hamuje wszelki postęp nie tylko z powodu nieracjonalnych,
nieobiektywnych tez, ale najzwyczajniej z tego powodu, że jest, że trzeba się
nią zajmować i do niej odnosić, że ludzie bez sensu tracą na nią czas.