allessane 27.08.09, 18:12 Czyżby wątpili w jego byt i chcą jego istnienie poprzeć dowodami? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piwi77 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 18:25 Woleliby wiedzieć niż tylko wierzyć. Czyż to nie triumf rozumu nad czarną magią? Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 19:02 Żeby przestać wierzyć. :D Widocznie też mają dość przyjmowania wszystkiego "bo ksiądz powiedzieli". Odpowiedz Link Zgłoś
smuga7 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 19:35 Alternatywnie, dlaczego niewierzacych tak fascynuja wierzacy? Poza wszelkimi kpinami i drwinami z naiwnosci wierzacych, czyzby obawiali sie ze cos moze im byc niedostepne? Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 20:26 smuga7 napisała: **Alternatywnie, dlaczego niewierzacych tak fascynuja wierzacy?** Aha, tak jak fascynuje drab co się z bejsbolem za rogiem czai... **Poza wszelkimi kpinami i drwinami z naiwnosci wierzacych, czyzby obawiali sie ze cos moze im byc niedostepne?** Aha, może być niedostępny np. Kraków, jak już się czarne towarzycho terenów nałyka, może być niedostępne in vitro jak się półGłowin spełni w prawodawstwie... Aha, tak jak fascynuje drab co się z bejsbolem za rogiem czai Odpowiedz Link Zgłoś
smuga7 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 20:36 Aha, nie wszyscy wierzacy sa katolikami. Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 21:01 Aha, ale bliższa ciału koszula... Poza tym duperele tylko różnią religie od siebie. Podstawowe założenie i cel każdej religii (może poza byddyzmem, który ciut jakby się wychyla z powszechnego obrazka) to wprowadzić nienawiść i pogardę dla inności. Podzielić ludzi na lepszych - od naszego boga i gorszą resztę. Nnnnooo... gorszą resztę od innych bogów i najgorszą resztę bez bogów. :D Ale to wcale nie jest zabawne. :( Odpowiedz Link Zgłoś
smuga7 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 00:44 Zgoda na temat religii. Bog wszak to nie religia. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 06.10.09, 16:57 astrotaurus napisał: >kazdy ma prawo do swego zdania ale nie do faktow , zgoda www.youtube.com/watch?v=BaQ9dFF2FDs Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 23:21 smuga7 napisała: > Alternatywnie, dlaczego niewierzacych tak fascynuja wierzacy? > Poza wszelkimi kpinami i drwinami z naiwnosci wierzacych, czyzby > obawiali sie ze cos moze im byc niedostepne? Może to odreagowanie na wieloletnią indoktrynacje ? Odpowiedz Link Zgłoś
smuga7 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 00:49 Nie moze a na pewno Kolterku. Czy po to jednak tylko wyjsc poza katolicyzm aby zatrzymac sie na anty-katolicyzmie i w tym grzeznac bez konca? Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 01:20 smuga7 napisała: > Nie moze a na pewno Kolterku. To ciebie też imdoktrynowali ? > Czy po to jednak tylko wyjsc poza katolicyzm aby zatrzymac sie na > anty-katolicyzmie i w tym grzeznac bez konca? Wyborna zabawa ::)))) Odpowiedz Link Zgłoś
smuga7 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 04:29 kolter-one napisał: > To ciebie też imdoktrynowali ? Chodzilam w dziecinstwie na lekcje religii jesli to masz Kolterku na mysli, ale nic z tego nie 'kumalam'. Wiara pojawila sie u mnie dopiero kilka lat temu, bez zwiazku z katolicyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 20:15 Bo znudziły im się bajki ateistów o tym, że Boga naukowo nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 21:41 Fajnie Ci się snuje swoje marzenia. :) Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 00:06 I vice versace:) Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 00:24 bartoszcze napisał: > I vice versace: Vice co ? Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 23:23 bartoszcze napisał: > Bo znudziły im się bajki ateistów o tym, że Boga naukowo nie ma? Nauka może zbadać to co jest widoczne albo namacalne ,wiec duch w tym się nie mieści! Odpowiedz Link Zgłoś
astrotaurus Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 21:02 allessane napisał: *** Czyżby wątpili w jego byt i chcą jego istnienie poprzeć dowodami?*** A tak wogle to gdzieś widział takich poszukiwaczy? :o Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 27.08.09, 21:40 On nie wiem, ja niedawno widziałem całą rzeszę teologów próbujących tworzyć kolejne modele Boga. Nawet jakiś kongres w tej sprawie mieli. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 06.10.09, 09:37 strikemaster napisał: >On nie wiem, ja niedawno widziałem całą rzeszę teologów >próbujących tworzyć kolejne modele Boga. Nawet jakiś kongres w tej sprawie mieli. od setek lat tworza swa bozie na swoje podobienstwo , podlewajac swe teorie mistycznymi bajkami . Odpowiedz Link Zgłoś
seth.destructor Wara bez uczynków jest martwa 27.08.09, 22:53 Jeśli Bóg nic nie robi, to wiara w niego umiera. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Wara bez uczynków jest martwa 27.08.09, 23:28 seth.destructor napisał: > Jeśli Bóg nic nie robi, to wiara w niego umiera. Nie , nie to ty masz wierzyć i uczynkami to potwierdzać, a to o czym ty piszesz jest w katolicyzmie gdzie nawiedzeni czekają na cuda ,np jak z obrazka wylatuje kupa !! Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Wara bez uczynków jest martwa 27.08.09, 23:31 A jeżeli Bóg nigdy nic nie zrobił, bo np. nie istnieje (nawet pomijając moje wywody nt. nieistnienia, bogów na świecie wymyslono tylu, że wszyscy nie mogą istnieć) to dlaczego wiara w ogóle powstała? I dlaczego wiele wyznań istnieje nadal, mimo, że można ze 100% pewnością założyć, ze ci bogowie nie istnieją, więc nic nie robią? Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-one Re: Wara bez uczynków jest martwa 28.08.09, 00:23 strikemaster napisał: > A jeżeli Bóg nigdy nic nie zrobił, No bo nic nie zrobił ! bo np. nie istnieje (nawet pomijając moje wy > wody nt. nieistnienia, bogów na świecie wymyslono tylu, że wszyscy nie mogą istnieć) to dlaczego wiara w ogóle powstała? Do dziś w dobie lotów kosmicznych są tacy dla których piorun z nieba to coś co przeraża , to dziwi cię ze ludzie szukali bliżej nie okreslonego wsparcia :)) I dlaczego wiele wyznań istnieje nada > l, mimo, że można ze 100% pewnością założyć, ze ci bogowie nie istnieją, więc nic nie robią? To ty masz wykazać się dobrym sercem a nie on tam na górze . Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Wiara bez uczynków jest martwa 28.08.09, 06:48 strikemaster napisał: > I dlaczego wiele wyznań istnieje nada > l, mimo, że można ze 100% pewnością założyć, ze ci bogowie nie istnieją, więc n > ic nie robią? Moim przyjaciołom(nie katolikom) kanalia "podłożyła świnię".Żarliwie i gorliwie modlili się do Boga Ojca Jedynego w imieniu Syna Jego o pomoc .Bóg nic nie robi? Kanalia zginęła w wypadku. I co? Są święcie przekonani , że Bóg ich modłów o pomoc w rozwiązaniu podłej dla nich sytuacji wysłuchał. Jeszcze do niedawna słyszałam od nich , że Bóg nie karze ludzi.Karę lub nagrodę otrzymają na Sądzie Ostatecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re: Wiara bez uczynków jest martwa 28.08.09, 12:40 Kiepscy chrześcijanie. Odpowiedz Link Zgłoś
alter-tego Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 28.08.09, 15:18 A szukają ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
radzimir11 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 13.09.09, 00:36 Rosyjski (wiadomo) astronauta i rosyjski (wiadomo) neurochirurg rozmawiali o chrześcijaństwie. Neurochirurg był wierzący, a astronauta nie. "Wiele razy latałem w kosmos - chwalił się astronauta - ale nigdy nie widziałem żadnego anioła." Neurochirurg na to odparł: "A ja zoperowałem sporo inteligentnych mózgów, lecz nigdy nie widziałem ani jednej myśli." radzimir11 mówi: Dobranoc. Słodkich snów. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 [...] 14.09.09, 16:44 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 14.09.09, 16:57 Szukanie dowodow na istnienie Boga zarzucili juz madrzy filozofowie antyku . Epoka oswiecenia , najmadrzejsi synowie tej epoki stwierdzili , ze szukanie dowodow Boga jest bez sensu . Ale skad w katolandzie ludzie moga o tym wiedziec , jesli oswiecenie ominelo Polske szerokim lukiem . Zamiast otwartego swiatopagladu na swiat , uczy sie w szkolach religii , ci po religi szukaja dowodow na istnienie Boga , jaja jak balony . Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 14.09.09, 17:15 Reasumując wygląda to u katolików tak - 1. Najpierw przyjmują istnienie Boga za pewnik 2. Następnie szukają dowodu na jego istnienie. Ale czyż nie tak właśnie dowodzi się metodą nie wprost? Metodą na udowodnienie niczego innego jak antytezy właśnie? Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 14.09.09, 17:22 piwi77 napisał: > Reasumując wygląda to u katolików tak - > 1. Najpierw przyjmują istnienie Boga za pewnik > 2. Następnie szukają dowodu na jego istnienie. PUNKT . Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 14.09.09, 17:39 > piwi77 napisał: >Reasumując wygląda to u katolików tak - >1. Najpierw przyjmują istnienie Boga za pewnik >2. Następnie szukają dowodu na jego istnienie. i tak juz od 2 000 lat ,( bedac scislym od ca. 1 600 - set lat ). Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 [...] 15.09.09, 09:23 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
alter-tego Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 22.09.09, 11:32 karbat napisał: > > i tak juz od 2 000 lat ,( bedac scislym od ca. 1 600 - set lat ). Podaj przykłady z ostatnich 100 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
alter-tego Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 22.09.09, 11:31 piwi77 napisał: > Reasumując wygląda to u katolików tak - > 2. Następnie szukają dowodu na jego istnienie. Podaj przykłady z ostatnich 100 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Nieprawda 20.09.09, 14:42 enrque111 napisał: > Kościół jest organizmem żywym, rozwijającym się w duchu > prawdy i nauczania Chrystusa. Prawda jest względna i zależy od założeń obowiązujących w danym systemie oraz od posiadania przez nas logicznego dowodu na jej potwierdzenie. > Z przekazów Pisma Św. wynika bezsprzecznie Każda religia ma swpoje pismo święte i każdy przekaz jest inny. Biblia ma całą masę przekłamań, czego dowiodła archeologia, a Ewangelia ma sprzeczności pomiędzy jej częściami. Nic nie jest pewne i takim przekazom nie mozna ufać. DLACZEGO mielibyśmy ufać zapisom pisma świętego :)? Bo Ty tak mówisz? Ja mówię coś przeciwnego. ;) > (tylko jakieś głąby i nieuki próbują to kwestionować), Niewierzących jest najwięcej wśród ludzi mądrych i oświeconych. Twoja teza jest fałszywa. > że Bóg jest jeden w trzech osobach. 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce. I dlatego bóg nie istnieje w ogóle, bo taka jego definocja jest fałszem. > Dogmat zaś, gdybyś się uczył a nie włóczył - wiedziałbyś że > ogłaszany jest przez sobory i dotyczy od dawna uznawanych > w Kościele prawd wiary. Nieprawda. Dogmat to dowolna teza przyjmowana za prawdziwą bez dowodzenia tej prawdziwości. Istnieją także dogmaty naukowe, a z tymi sobory nie mają nic wspólnego. Masz żenujące braki w wiedzy i pewnie sam się włóczyłeś zamiast uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 20.09.09, 18:07 grgkh napisał: > Prawda jest względna i zależy od założeń obowiązujących w danym > systemie oraz od posiadania przez nas logicznego dowodu na jej > potwierdzenie. Znowu zaczynasz pseudonaukowym bełkotem, który niewiele ma wspólnego z logiką. Mówienie o względności prawdy jest czystej wody asekuranctwem i relatywizmem, tak charakterystycznym dla kłamców, unurzanych w nowoczesnej "tolerancji". Czym się różni "prawda" od "względnej prawdy" - oba twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe (ucz się logiki), 2+2=4 co w tym przypadku jest "względne" ??? > Każda religia ma swpoje pismo święte i każdy przekaz jest inny. To identycznie, jak historia - każde państwo ma swoją, a każdy przekaz jest inny (starczy porównać obecną dyskusję na temat wybuchu II wojny światowej, czy Katynia w przekazie Rosjan i Polaków), czy to oznacza że fakty historyczne nie istniały ??? > Biblia ma całą masę przekłamań, czego dowiodła archeologia, a > Ewangelia ma sprzeczności pomiędzy jej częściami. Nic nie jest pewne > i takim przekazom nie mozna ufać. DLACZEGO mielibyśmy ufać zapisom > pisma świętego :)? Bo Ty tak mówisz? Ja mówię coś przeciwnego. ;) Czekam na konkretne przykłady ??? Relacje dotyczące wielu wydarzeń historycznych również są ze sobą sprzeczne, ale to nie jest powód do ich całkowitego odrzucenia :))) Gdyby historycy odrzucili wszystkie sprzeczności w zapisach historycznych - nic o przeszłości byśmy nie wiedzieli :))) Dlatego prowadzi się badania, weryfikuje sprzeczności, wyjaśnia nieścisłości i czasami jakiś fakt, który wydawał się fantazją, mitem, czy wymysłem autora, okazuje się po wielu nieraz wiekach prawdą !!! > Niewierzących jest najwięcej wśród ludzi mądrych i oświeconych. > Twoja teza jest fałszywa. Może przytoczysz jakieś badania na ten temat, bo ja mam całkiem inne dane ??? > 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce. I > dlatego bóg nie istnieje w ogóle, bo taka jego definocja jest > fałszem. Nie podpieraj się matematyką, gdyż w tym wypadku również nie masz racji. Powiedz w takim razie ile to jest: 3 x nieskończoność = ??? > Nieprawda. Dogmat to dowolna teza przyjmowana za prawdziwą bez > dowodzenia tej prawdziwości. Istnieją także dogmaty naukowe, a z > tymi sobory nie mają nic wspólnego. Masz żenujące braki w wiedzy i > pewnie sam się włóczyłeś zamiast uczyć. Widzę, że lubisz się wymądrzać :))) Przytaczasz definicję słownikową słowa "dogmat", ja zaś mówiłem ciągle o Kościele a nie na tematy językoznawcze. Gdy mówimy na tym forum o "Trójcy" mamy na myśli Boga, a nie zestaw trzech jakichś osób (gdyż właśnie taka jest definicja słownikowa). Widzę, że u ciebie nie tylko wiedza ogólna jest na początkującym poziomie, ale i inteligencja jest jeszcze młodsza :))) Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Nieprawda 20.09.09, 18:10 grgkh napisał: > Nieprawda. Dogmat to dowolna teza przyjmowana za prawdziwą bez > dowodzenia tej prawdziwości. Istnieją także dogmaty naukowe, a z > tymi sobory nie mają nic wspólnego. Masz żenujące braki w wiedzy i > pewnie sam się włóczyłeś zamiast uczyć. to straszne co wypisujesz , jest to logiczne spojne ,mozna sledzic watek twoich mysli . Malo tego , mozna z niektorymi twoimi uwagami polemizowac , nie zgadzac sie . Parobki umyslowe , dogmatow wielebnych starcow , w swej wierze najczesciej mijaja sie z prawda , czesciej bluzgja , i nic wiecej . Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek11 Re: Nieprawda 20.09.09, 19:57 <<< > > że Bóg jest jeden w trzech osobach. > > 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce. I > dlatego bóg nie istnieje w ogóle, bo taka jego definocja jest > fałszem. >>> Analogicznie- woda jest jedna w trzech postaciach : lód, woda (ciecz), para wodna. 1=3. Niesposób zaprzeczyć matematyce, dlatego woda nie istnieje wogóle, bo taka jej definicja jest fałszem. Wmyśl Twojgo toku rozumowania. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 21.09.09, 08:18 kiwaczek11 napisał: > Analogicznie- woda jest jedna w trzech postaciach : lód, woda > (ciecz), para wodna. 1=3. Niesposób zaprzeczyć matematyce, dlatego > woda nie istnieje wogóle, bo taka jej definicja jest fałszem. Wmyśl > Twojgo toku rozumowania. Mam duże obawy, że twoje wywody (jak najbardziej słuszne) nie dotrą do umysłów zarażonych nienawiścią do Boga, religii i nauki :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Nieprawda 21.09.09, 15:42 kiwaczek11 napisał: >Analogicznie- woda jest jedna w trzech postaciach : lód, woda >(ciecz), para wodna. 1=3. Niesposób zaprzeczyć matematyce, dlatego >woda nie istnieje wogóle, bo taka jej definicja jest fałszem. >Wmyśl Twojgo toku rozumowania. bozia kat. - Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 23.09.09, 23:44 enrque111 napisał: > Mam duże obawy, że twoje wywody (jak najbardziej słuszne) Niestety, kiwaczek ośmieszył się brakiem elementarnej wiedzy fizycznej, chemicznej i matematyczno-logicznej. To jest szkoła podstawowa, a może nawet przedszkole. ;) > nie dotrą do umysłów zarażonych nienawiścią do Boga, religii > i nauki :(((( Bóg nie istnieje, więc nie ma sensu mieć w stosunku do niego jakichś uczuć. Religia jest mi obojętna, bo to system, choć oparty na dogmatyzmie i dlatego nieakceptowany przeze mnie. Nauka to sposób widzenia świata, w którym próbuje się ustalić, co jest prawdą o nim i jako taka jest sprzeczna z religijnym dogmatyzmem. A nienawiści to tutaj najwięcej widać u Ciebie, heniek. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 24.09.09, 10:36 grgkh napisał: > Niestety, kiwaczek ośmieszył się brakiem elementarnej wiedzy fizycznej, > chemicznej i matematyczno-logicznej. To jest szkoła podstawowa, a może nawet > przedszkole. ;) Z tego, co zdążyłem się zorientować, to właśnie kiwaczek rozniósł twoje "rozumowanie" (?) w pył. Sam wielokrotnie wykazywałem, że nie potrafisz logicznie myśleć, a wiedzę masz "życzeniową" :))) > Bóg nie istnieje, więc nie ma sensu mieć w stosunku do niego jakichś uczuć. Skoro nie istnieje, to z kim tak zażarcie walczysz miesiącami, pisząc brednie z wypiekami na twarzy ?..... z "nieistniejącym Bogiem" :))) > Religia jest mi obojętna, bo to system, choć oparty na dogmatyzmie i dlatego > nieakceptowany przeze mnie. Nauka to sposób widzenia świata, w którym próbuje > się ustalić, co jest prawdą o nim i jako taka jest sprzeczna z religijnym > dogmatyzmem. Nie widzę tu żadnych sprzeczności. Może byś jakieś wykazał ? > A nienawiści to tutaj najwięcej widać u Ciebie, heniek. Mylisz się, po raz kolejny - jestem przepełniony życzliwością i pełen ciepłych uczuć dla bliźnich !!! Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Nieprawda 24.09.09, 13:03 enrque111 napisał: > Skoro nie istnieje, to z kim tak zażarcie walczysz miesiącami, > pisząc brednie z wypiekami na twarzy ?..... z "nieistniejącym > Bogiem" :))) Trzeba było od początku, że uważasz się za Boga i w tej roli odpowiadasz na posty grgkh. Do tego widzisz oczyma swej duszy wypieki na twarzy u grgkh. Mamy więc coś w okolicach psychozy paranoidalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 24.09.09, 15:21 piwi77 napisał: > Trzeba było od początku, że uważasz się za Boga i w tej roli > odpowiadasz na posty grgkh. Do tego widzisz oczyma swej duszy > wypieki na twarzy u grgkh. Mamy więc coś w okolicach psychozy > paranoidalnej. Cieszy mnie ciągle twoja altruistyczna postawa, obrońcy każdej ateistycznej niemoty. Czy ja w którymkolwiek wpisie sugerowałem, że jestem Bogiem ??? To, że twój kumpel walczy ze Stwórcą jest oczywistym faktem, gdyż starczy poczytać jego (pożal się Boże) wypociny, w których zażarcie dowodzi Jego nieistnienie, z takim zapałem, jakby wystepował w rywalizacji na najprzystojniejszego żniwiarza we wsi :))) Zaczynam zaś podejrzewać, że to ty wykazujesz psychozę na moim punkcie (bardzo to mi schlebia), skoro doszukujesz się w moich wypowiedziach przesłania, którego nie wyraziłem, oraz nie możesz zdzierżyć że twoi kumple nie są w stanie mi logicznie odpowiedzieć i próbujesz nieudolnie ich wyręczyć :))) Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Nieprawda 24.09.09, 16:55 enrque111 napisał: > To, że twój kumpel walczy ze Stwórcą jest oczywistym faktem, Dwie rzeczy, grgkh nie jest moim kumplem, choć czytam jego teksty z uwagą, bo warto. Po drugie, grgkh nie walczy żadnym stwórcą, nie ma sensu walczyć z czymś czego nie ma, a grgkh jest zdania (podzielam je), że żadnego stwórcy nie ma. Jeżeli grgkh juz z czymś walczy, choć to pewnie za duże słowo, to z bożkami urojonymy w Waszych katolickich główkach, które przeszkadzają nam o tyle, że próbujecie wg Waszych niemądrych urojeń, układać życie także tym, co podobnych urojeń nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 25.09.09, 11:31 piwi77 napisał: > Dwie rzeczy, grgkh nie jest moim kumplem, choć czytam jego teksty z > uwagą, bo warto. Po drugie, grgkh nie walczy żadnym stwórcą, nie ma > sensu walczyć z czymś czego nie ma, a grgkh jest zdania (podzielam > je), że żadnego stwórcy nie ma. Jeżeli grgkh juz z czymś walczy, > choć to pewnie za duże słowo, to z bożkami urojonymy w Waszych > katolickich główkach, które przeszkadzają nam o tyle, że próbujecie > wg Waszych niemądrych urojeń, układać życie także tym, co podobnych > urojeń nie mają. Miło, że stałeś się również samozwańczym rzecznikiem grigorikha (a może jesteś jednak u niego na etacie?). Wykazałem wielokrotnie (także inni, np. kiwaczek), że twój mentor bardzo często mija się z logiką, nie mówiąc już o niedostatecznej jego wiedzy historycznej. "Bożki urojone" z pewnością istnieją, ale w waszych antyreligijnych główkach :))) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Wartości - wżna sprawa. 25.09.09, 22:42 enrque111 w odp. na list grgkh m.in. napisał: "Oceniam osoby na forum, po ich sposobie rozumowania (i nie musi być on zbieżny z moim), cenię logikę i spokojny tok dyskusji, bez kretyńskich uogólnień. Jak możesz się bez trudu przekonać, z osobami które w ten sposób prowadzą polemikę z szacunkiem i rzeczowo dyskutuję (czasami dodaję szczyptę humoru dla ubarwienia dialogu), natomiast wręcz odwrotnie traktuję osobników, którzy bezmyślnie, kretyńsko i po chamsku powtarzają za jeszcze większymi od siebie debilami utarte slogany, które na dodatek oczerniają wartości, które sobie cenię. i uprzejma prośba nehsy: Przepraszam, że "wtłaczam się" do Waszej dysputy. Podaj nam, i przy okazji mnie, chociaż jedną wartość, która Ty, katolik sobie cenisz, i podaj definicję tej wartości. Będę szczerze Ci wdzięczny. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wartości - wżna sprawa. 30.09.09, 11:36 nehsa napisał: > Podaj nam, i przy okazji mnie, chociaż jedną wartość, która Ty, > katolik sobie cenisz, i podaj definicję tej wartości.[/b] > Będę szczerze Ci wdzięczny. Wiem, że wszystko zamknąłbyś w ramach sztywnej definicji, jednak tak się nie da :)))) Podaj mi np. definicję: piękna, sprawiedliwości, dobra itp. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Wartości - wżna sprawa. 30.09.09, 19:25 enrque111 napisał: że, "nehsa napisał: Podaj nam, i przy okazji mnie, chociaż jedną wartość, która Ty, katolik sobie cenisz, i podaj definicję tej wartości. Będę szczerze Ci wdzięczny. i uprzejmą prośbę nehsy skomentował: "Wiem, że wszystko zamknąłbyś w ramach sztywnej definicji, jednak tak się nie da :)))) Podaj mi np. definicję: piękna, sprawiedliwości, dobra itp. ???" i odp. nehsy: Jedynie nieskończenie racjonalna Nauka Ojca, ktorą oznajmiał Światłość - Syn Ojca, zawiera wiedzę umożliwiajaca zrozumienie i zdefiniowanie fundamentalych wartości, do ktorych należą: 1./ Wolność - Imię Ojca Wszystkich Ludzi. 2./ Światłość - Imię Syna Ojca, który jest sprawca wszystkich spraw swego Ojca. 3./ Miłość. 4./ Miłosierdzie. 5./ Prawda. 6./ Dobro. 7./ Godność. 8./ Sprawiedliwość. Dzięki ich znajomości, można trafnie zdefiniować: a./ grzech, b./ zło, c./ niesprawiedliwość. O czym ty, enrque111, i cały katolicki kler, i wszyscy katolicy teologowie, nie macie zielonego pojęcia. Tu, na tym Forum, dopóki nie zwróciłem uwagę Was wszystkich, nie dostrzegaliście różnicy pomiędzy pracą, a współpracą. Nie wiedzieliście też, jaka jest różnica pomiędzy, samoofiarą , współofiarą i ofiarą. I to, też Wam wytłumaczyłem. Piękno, nie jest fundamentalna wartością. To rzecz gustu. Enrque111! Chcesz wiedzieć, jak brzmi definicja sprawiedliwości, służę, chociaż dziesiątki razy już ją podałem. Sprawiedliwość, jest jakością międzyludzkiej współpracy polegającej, co najmniej, na wzajemnie życzliwym, równoprawnym postępowaniu, czyli jest powinnością solidarności, której z mocy stworzenia jesteśmy nosicielami. Dobro, jest określeniem oceniającym nasze postępowanie, które to postępowanie, przewyższa jakością nasze zobowiązanie do solidarności, zatem dobrem, jest jakość postępowania równowarta miłosierdziu, albo równowarta miłości. Uprzejmie ci przypominam, że ty enrque111, zadufany w wartościach swojej religii katolik, nie odpowiedziałeś na moją uprzejmą prośbę, i nie podałeś żadnej definicji, żadnej z wartości , które podobno preferuje katolicyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wartości - wżna sprawa. 30.09.09, 21:42 nehsa napisał: > Tu, na tym Forum, dopóki nie zwróciłem uwagę Was wszystkich, > nie dostrzegaliście różnicy pomiędzy pracą, a współpracą. Pleciesz truizmy, mieszając je z kompletnym pomieszaniem pojęć. Udowodniłem już ci kiedyś, że bzdurą jest twoje rozróżnianie (właściwie definiowanie) pracy i współpracy. > Nie wiedzieliście też, jaka jest różnica pomiędzy, samoofiarą , > współofiarą i ofiarą. Także i w tym wypadku wykazałem twoją indolencję w rozumieniu tych pojęć :))) > Piękno, nie jest fundamentalna wartością. To rzecz gustu. Piękno jest być może najbardziej fundamentalną wartością. To właśnie piękno jest motorem wszystkich dążeń i działań na tym świecie i było celem Stwórcy wszechrzeczy. Nie ma bardziej pożądanej wartości niż piękno. Rozumiem jednak, że nie potrafiłeś sklecić w swojej chorej głowie definicji tej największej wartości, więc zbyłeś to ogólnikiem :))) > Sprawiedliwość, jest jakością międzyludzkiej współpracy > polegającej, co najmniej, na wzajemnie życzliwym, równoprawnym > postępowaniu, czyli jest powinnością solidarności, której z mocy > stworzenia jesteśmy nosicielami. Bełkocesz bez sensu. Sprawiedliwość nie może być "jakością", gdyż ta jest zróżnicowana - może być jakość wyższa lub niższa. Czyżbyś zakładał, że może być coś sprawiedliwe, mniej sprawiedliwe, bardziej sprawiedliwe lub najbardziej sprawiedliwe ??? Nie może być także "wzajemnie życzliwym postępowaniem", gdyż np. jak powiem życzliwie tobie "idź się leczyć" i podam namiary na najlepszego psychiatrę, możesz uznać że jestem twoim wrogiem i źle ci życzę. Poza tym co to znaczy "równoprawnym postępowaniu" ? Sprawiedliwość bardzo rzadko polega na "równoprawnym postępowaniu", gdyby tak było to np. za śmierć płaciłoby się śmiercią, a wiemu doskonale, że bardzo rzadko tak się dzieje. > Dobro, jest określeniem oceniającym nasze postępowanie, które to > postępowanie, przewyższa jakością nasze zobowiązanie do > solidarności, zatem dobrem, jest jakość postępowania > równowarta miłosierdziu, albo równowarta miłości. Znów ten sam bełkot chorego umysłu. O ile mogę (od biedy) się zgodzić, że "dobro, jest określeniem oceniającym nasze postępowanie", to już nie jest prawdą, że przewyższa ono nasze zobowiązanie do solidarności. A, jeśli nie przewyższa to już nie jest "dobrem" ??? > Uprzejmie ci przypominam, że ty enrque111, zadufany w > wartościach swojej religii katolik, nie odpowiedziałeś na moją > uprzejmą prośbę, i nie podałeś żadnej definicji, żadnej z wartości > , które podobno preferuje katolicyzm. Nie podałem "definicji wartości", gdyż byłaby to głupota, taka jaką ty sam wykazałeś siląc się, nieudolnie na zdefiniowanie tak szerokich, bogatych i różnorodnych pojęć :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Wartości - wżna sprawa. 01.10.09, 07:27 "3grosze" nehsy: Z głodnym się najem..." Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wartości - wżna sprawa. 01.10.09, 09:05 nehsa napisał: > "3grosze" nehsy: > Z głodnym się najem..." Raduje się moje serce, że zaczynasz zastanawiać się nad moimi słowy i mam nie pokonaną nadzieję, że po pewnym czasie (oby to nie była wieczność!) pojmiesz w całej rozciągłości, żeś błądził i powrócisz do Owczarni Pańskiej, a będę mógł cię ugościć jak ojciec zbłąkanego syna, który "był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się" :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
radzimir11 Re: Wartości - wżna sprawa. 01.10.09, 09:40 henrque111 napisał: > Raduje się moje serce, że zaczynasz zastanawiać się nad moimi słowy i mam nie p > okonaną nadzieję, że po pewnym czasie (oby to nie była wieczność!) pojmiesz w c > ałej rozciągłości, żeś błądził i powrócisz do Owczarni Pańskiej, a będę mógł ci > ę ugościć jak ojciec zbłąkanego syna, który "był umarły, a znów ożył; zaginął, > a odnalazł się" :)))) henia, muszę przyznać, że nawet dobrze grasz rolę prawdziwej katoliczki. Tylko czy czasami jednak nie przerysowujesz jej za bardzo? No, bo zamiast chrześcijańskiego dramatu pełnego miłosierdzia, w którym masz grać rolę cierpiętniczki wzorem swego mistrza pozoru, wychodzi z twoich ust komedia, z której jeszcze lachasz się bezczelnie :))) Weź ty się może zreflektuj trochę, będziesz bardziej wiary godna. Co? radzi11 - krytyk teatralny Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Wartości - wżna sprawa. 01.10.09, 21:07 radzimir11 mi.in napisał do enrgue111: henia, muszę przyznać, że nawet dobrze grasz rolę prawdziwej katoliczki. Tylko czy czasami jednak nie przerysowujesz jej za bardzo? i "3grosze" nehsy: Gdybym na portalu "Religia", nie miał nic ciekawego, i sensownego do przekazania, geby bym nie otworzył. Bo i po co? Jestem przekonany, że moja wiedza, nie jest tą, która może frapować bliźnich. Dlatego przekazuje tę wiedze, która wynika ze świadectw nieskończenie racjonalnej Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi . Zwracam na ten fakt uwagę w moich listach. Moje odpowiedzi, zawsze znajdują oparcie w świadectwach nieskończenie racjonalnej Nauki Ojca Wszystkich Ludzi. Z odpowiedzi, które uzyskuje na moje posty wynika, że stopień niedowartościowania Nauki Jedynego Ojca przez ludzi różnych wyznań w Polsce, jest zatrważający. A goryczą napawa mnie fakt, że przyczyną tego niedowartościowania, jest ze strony wyznawców religii, przede wszystkim lojalność wobec ich kapłanów, a ze strony ateistów, demonstracyjne lekceważenie racjonalnych dowodów zalezności człowieczeństwa od Stwórcy. Nic sensownego, odnośnie istnienia Jedynego Ojca, oraz istnienia Jedynego Syna Ojca, ani od religijnych , ani od ateistów dowiedzieć się nie można. Ale solidarnie jedni i drudzy wspomagają się w walce z aksjomatami oznajmionymi w Nauce Ojca Wszystkich Ludzi. Zatem tak religijni, jak i ateisci, są przeciwko sprawiedliwości . Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wartości - wżna sprawa. 02.10.09, 10:27 radzimira11 napisała: > henia, muszę przyznać, że nawet dobrze grasz rolę prawdziwej katoliczki. Tylko > czy czasami jednak nie przerysowujesz jej za bardzo? No, bo zamiast > chrześcijańskiego dramatu pełnego miłosierdzia, w którym masz grać rolę > cierpiętniczki wzorem swego mistrza pozoru, wychodzi z twoich ust komedia, z > której jeszcze lachasz się bezczelnie :))) Weź ty się może zreflektuj trochę, > będziesz bardziej wiary godna. Co? Dziękuję ci rodzimiro za troskę, twoja opiekuńczość w stosunku do mojej, skromnej osoby jest wręcz rozczulająca.....jesteś prawdziwą siostrą miłosierdzia :)))) Powiedz siostro, w jaki sposób mam się "zreflektować" ? Daj przykład owej "refleksji", oświeć mnie swoją "mądrością" i nadstaw pierś pełną miłosierdzia :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 24.09.09, 13:45 enrque111 napisał: > grgkh napisał: > > Bóg nie istnieje, więc nie ma sensu mieć w stosunku > > do niego jakichś uczuć. > > Skoro nie istnieje, to z kim tak zażarcie walczysz miesiącami, > pisząc brednie z wypiekami na twarzy ?..... z "nieistniejącym > Bogiem" :))) Z nikim nie "walczę". Jestem tu, żeby sobie publicznie podyskutować z... Tobą. ;) mam inne, niż Ty, poglądy i jestem ciekaw, które z nich są fałszywe. > > Religia jest mi obojętna, bo to system, choć oparty na > > dogmatyzmie i dlatego nieakceptowany przeze mnie. Nauka > > to sposób widzenia świata, w którym próbuje się ustalić, > > co jest prawdą o nim i jako taka jest sprzeczna z religijnym > > dogmatyzmem. > > Nie widzę tu żadnych sprzeczności. Może byś jakieś wykazał ? Metoda naukowa, nauka we wszystko wątpi i prawdziwości wszystkiego próbuje dowodzić. Dogmatyzm unika sprawdzania prawdziwości swych tez, a mimo to mówi, że są one na pewno prawdziwe. Takie są definicje. Wystarczy Ci wiedzy, czy poszerzać dalej? ;) > > A nienawiści to tutaj najwięcej widać u Ciebie, heniek. > > Mylisz się, po raz kolejny - jestem przepełniony życzliwością > i pełen ciepłych uczuć dla bliźnich !!! No to nie mów mi (na mnie) rzeczy przykrych i fałszywych. Ja Ci nie mówię. A rzeczywiście jesteś Henryk? Chyba trafiłem... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 24.09.09, 15:45 grgkh napisał: > Z nikim nie "walczę". Jestem tu, żeby sobie publicznie podyskutować > z... Tobą. ;) mam inne, niż Ty, poglądy i jestem ciekaw, które z > nich są fałszywe. Skoro dyskutujesz na temat Boga, to znaczy że jest dla ciebie interesujący (sam się do tego przyznajesz). Wykazujesz tym samym po raz kolejny brak logiki, gdy twierdzisz, że "Bóg nie istnieje, więc nie ma sensu mieć w stosunku do niego jakichś uczuć." Zainteresowanie zawsze wypływa z jakichś uczuć i zwykle jest emocjonalne. Ciekawość jest uczuciem :))) > Metoda naukowa, nauka we wszystko wątpi i prawdziwości wszystkiego > próbuje dowodzić. Dogmatyzm unika sprawdzania prawdziwości swych > tez, a mimo to mówi, że są one na pewno prawdziwe. Takie są > definicje. Wystarczy Ci wiedzy, czy poszerzać dalej? ;) Dobrze, że wtrąciłeś do swojej wypowiedzi dotyczącej dowodzenia przez naukę słowo "próbuje" ! Dogmatyzm z czegoś zwykle wynika, z jakiejś prawdy, która ma swoje podstawy. Dogmatem zawsze było np., że "dziecko należy do rodziców", dziś twoi duchowi przyjaciele, ten dogmat zaczęli podważać i obecnie dzieci należą do państwa, które ma prawo je rodzicom pod różnymi pretekstami odebrać :))) Czy uważasz, że dogmatem jest pogląd, że "Bóg nie istnieje" ? Co nauka mówi na temat, dobra, piękna, sprawiedliwości - co w tym wypadku "uznaje za prawdę" ??? Czekam na twoje dalsze "poszerzanie" :)) > No to nie mów mi (na mnie) rzeczy przykrych i fałszywych. Ja Ci nie > mówię. A rzeczywiście jesteś Henryk? Chyba trafiłem... ;) To, co jest dla nas "przykre", zwykle sami o tym decydujemy. Mogę prawić ci komplementy, które uznasz za przykre. Z imieniem nie całkiem trafiłeś :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 24.09.09, 17:02 enrque111 napisał: > grgkh napisał: > > > Z nikim nie "walczę". Jestem tu, żeby sobie publicznie > > podyskutować z... Tobą. ;) mam inne, niż Ty, poglądy i > > jestem ciekaw, które z nich są fałszywe. > Skoro dyskutujesz na temat Boga, to znaczy że jest dla ciebie > interesujący (sam się do tego przyznajesz). Wykazujesz tym samym > po raz kolejny brak logiki, gdy twierdzisz, że "Bóg nie istnieje, > więc nie ma sensu mieć w stosunku do niego jakichś uczuć." > Zainteresowanie zawsze wypływa z jakichś uczuć i zwykle jest > emocjonalne. Ciekawość jest uczuciem :))) Ale nie walczę. ;) Dyskutuję i do tego grzecznie. I tylko o to mi chodziło. Według Ciebie bóg istnieje, choć tego nie potrafisz dowieść, a według mnie, ponieważ nie można dowieść jego istnienia i wierzący zabraniają prowadzenia takich dowodów, więc nie istnieje. Ogólnie: Istnieje tylko to, co zostało udowodnione jako prawda. Ale najpierw trzeba się zgodzić na proces dowodzenia. > > Metoda naukowa, nauka we wszystko wątpi i prawdziwości > > wszystkiego próbuje dowodzić. Dogmatyzm unika sprawdzania > > prawdziwości swych tez, a mimo to mówi, że są one na pewno > > prawdziwe. Takie są definicje. > Dogmatyzm z czegoś zwykle wynika, z jakiejś prawdy, > która ma swoje podstawy. Zaproponuję dogmat, który z czegoś wynika: "enrque111 nie zna logiki". Jest tak, bo uważa, że jeden bóg jest w trzech osobach, co jest sprzeczne z zasadami logiki i matematyki, gdyż 1 nie równa się 3. > > No to nie mów mi (na mnie) rzeczy przykrych i fałszywych. > > Ja Ci nie mówię. > To, co jest dla nas "przykre", zwykle sami o tym decydujemy. > Mogę prawić ci komplementy, które uznasz za przykre. W dyskusjach na forum nie odwołuj się w żaden sposób do domniemanych przeze Ciebie ocen mojej osoby. Unikniesz mówienia komplementów, które ja odczytam jako przykre. To jest moja prośba. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, jeśli Twój bóg to bóg dobra, to to zrozumiesz i zaakceptujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Nieprawda 25.09.09, 11:26 grgkh napisał: > Według Ciebie bóg istnieje, choć tego nie potrafisz dowieść, a według mnie, > ponieważ nie można dowieść jego istnienia i wierzący zabraniają prowadzenia > takich dowodów, więc nie istnieje. Ogólnie: Istnieje tylko to, co zostało > udowodnione jako prawda. Ale najpierw trzeba się zgodzić na proces dowodzen > ia. Właśnie o to chodzi, że nie zgodziłeś się na proces dowodzenia, który wykazałem w którymś z poprzednich wpisiów. Twierdzisz dogmatycznie :)) że coś, co nie zostało udowodnione - nie istnieje. Podałem ci na przykładach, że jest to fałszywe założenie.......ba, nawet nie naukowe. W takim przypadku dochodzimy do absurdalnych wniosków, że np. przed jej odkryciem Ameryka nie istniała, ani żaden z pierwiastków występujących w przyrodzie. Dla osoby wierzącej, wystarczające są przesłanki (dowody), które posiada i uważa za racjonalne, choćby tzw. "nauka" twierdziła inaczej. Tak, jak dla Kolumba wystarczyły nie udowodnione jeszcze teorie o kulistości Ziemi, czy dla H. Schliemann'a uważana za całkowicie fantastyczną "Iliada" Homera do odkrycia Troi. W ten sam sposób ludziom wierzącym wystarczy za dowód istnienia Boga (pomijając już cały otaczający nas świat, który samoistnie nie mógł powstać) Biblia i tzw. świadectwa ludzi, którzy doświadczyli Jego obecności np. poprzez cudowne uzdrowienia, których nawet naukowcy nie potrafią wytłumaczyć. > Zaproponuję dogmat, który z czegoś wynika: "enrque111 nie zna logiki". Jest tak > , > bo uważa, że jeden bóg jest w trzech osobach, co jest sprzeczne z zasadami > logiki i matematyki, gdyż 1 nie równa się 3. Podnosiłeś ten argument już wcześniej, na który ci odpowiedziałem, zadając również matematyczne pytanie - ile to jest: 3 x ∞ = ? (trzy razy nieskończoność). Do dziś nie doczekałem się na to odpowiedzi, gdyż wykpiłeś się stwierdzeniem, że "na taką dyskusję, szkoda ci czasu" :)) Zaproponować możesz natomiast wszystko, co ci do głowy przyjdzie, ale aby stało sie to dogmatem musi być przyjęte, przynajmniej przez jakąś społeczność, o czym jako osoba wykształcona (na jaką się kreujesz) powinna wiedzieć :)) > W dyskusjach na forum nie odwołuj się w żaden sposób do domniemanych przeze > Ciebie ocen mojej osoby. Unikniesz mówienia komplementów, które ja odczytam jak > o > przykre. To jest moja prośba. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, jeśli Twój bóg t > o > bóg dobra, to to zrozumiesz i zaakceptujesz. Oceniam osoby na forum, po ich sposobie rozumowania (i nie musi być on zbieżny z moim), cenię logikę i spokojny tok dyskusji, bez kretyńskich uogólnień. Jak możesz się bez trudu przekonać, z osobami które w ten sposób prowadzą polemikę z szacunkiem i rzeczowo dyskutuję (czasami dodaję szczyptę humoru dla ubarwienia dialogu), natomiast wręcz odwrotnie traktuję osobników, którzy bezmyślnie, kretyńsko i po chamsku powtarzają za jeszcze większymi od siebie debilami utarte slogany, które na dodatek oczerniają wartości, które sobie cenię. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Wyjaśnienia bzdur heńka 02.10.09, 12:16 enrque111 napisał: > grgkh napisał: > > > Według Ciebie bóg istnieje, choć tego nie potrafisz > > dowieść, a według mnie, ponieważ nie można dowieść > > jego istnienia i wierzący zabraniają prowadzenia > > takich dowodów, więc nie istnieje. > > Ogólnie: Istnieje tylko to, co zostało > > udowodnione jako prawda. Ale najpierw trzeba > > się zgodzić na proces dowodzenia. > > Właśnie o to chodzi, > że nie zgodziłeś się na proces dowodzenia, który wykazałem > w którymś z poprzednich wpisiów. Którym? Jak zwykle, to nie jest prawda. Jeśli uważasz, że gdzieś się nie zgodziłem, to wskaż to miejsce, a jeśli nawet tego nie zrobisz, to zgadzam się w tym momencie. ;) Proszę, poprowadźmy ten dowód. > Twierdzisz dogmatycznie :)) że coś, > co nie zostało udowodnione - nie istnieje. To jest podstawowa zasada logiki. Tak opisujemy świat. Istnienia krasnoludka nie udowodniono, a więc nie istnieje. Ale dla Ciebie istnieje. Współczuję Ci. Musisz wierzyć jednocześnie we wszystkich bogów wymyślonych przez ludzi, a także tych, których ludzie nigdy nie wymyślą. Bo jest to zgodne z zasadą, którą proponujesz. > Tak, jak dla Kolumba wystarczyły nie udowodnione jeszcze > teorie o kulistości Ziemi, czy dla H. Schliemann'a uważana > za całkowicie fantastyczną "Iliada" Homera do odkrycia Troi. Wobec istnienia teorii o kulistości Ziemi i o jej płaskości prawdziwa jest ta teza, której prawdziwości dowiedziemy. Wcześniej żadna z nich nie może być uznana za prawdziwą. Gdyby było tak jak tego chcesz, to musielibyśmy uznawać, że Ziemia jest zarówno kulista jak i płaska. Status płaskości Ziemi się nie zmienił. A jednak dopiero wtedy hipoteza awansuje do prawdziwości, gdy się potwierdzi jej słuszność doświadczalnie. Tak więc doświadczenie jest kluczowe. Dowód musi być. Bez dowodu żadna hipoteza nie może być uznawana za prawdziwą. > Podnosiłeś ten argument już wcześniej, na który ci > odpowiedziałem, zadając również matematyczne pytanie > - ile to jest: 3 x ∞ = ? (trzy razy nieskończoność). > Do dziś nie doczekałem się na to odpowiedzi, gdyż > wykpiłeś się stwierdzeniem, że "na taką dyskusję, > szkoda ci czasu" :)) Rzeczywiście szkoda mi czasu, bo dyskusja z Tobą jest nieskończonym ciągiem bzdurnych tez, z których, jak te dwie powyższe można obalić znajdując w nich ewidentne błędy logiczne. Ale poświęcę Ci dziś trochę czasu... Nieskończoność nie jest pojęciem liczbowym (nie jest ściśle określoną wartością). Nieskończoność to symboliczny zapis braku końca działania rekurencyjnej funkcji podającej jakieś wartości. Tak więc mówienie o nieskończoności zawiera w sobie np. takie stwierdzenia, że wartości jakiegoś ciągu mogą szybciej lub wolniej zmierzać ku nieskończoności. Tak jest i tutaj. Zbiór z lewej strony równania nie jest tym samym zbiorem, który jest zapisany po stronie prawej, choć oba zapisuje się umownie tym samym symbolem. Zbiór po prawej stronie zmierza do nieskończoności szybciej niż ten po lewej. Równania tego nie wolno traktować identyczne jak równania zawierającego liczby. Granice nie są tym samym, czym są liczby. Rozmowa z Tobą, który nie rozumiesz matematyki i logiki, na tematy naukowe nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wyjaśnienia bzdur heńka 02.10.09, 15:10 grgkh napisał: > > Właśnie o to chodzi, > > że nie zgodziłeś się na proces dowodzenia, który wykazałem > > w którymś z poprzednich wpisiów. > > Którym? Jak zwykle, to nie jest prawda. Jeśli uważasz, że gdzieś się nie > zgodziłem, to wskaż to miejsce, a jeśli nawet tego nie zrobisz, to zgadzam się > w > tym momencie. ;) Cieszę się, że zaczynasz logiczniej myśleć i wycofujesz się ze swoich wcześniejszych, jakże idiotycznych twierdzeń, że "istnieje tylko to co jest udowodnione" :))) > > Twierdzisz dogmatycznie :)) że coś, > > co nie zostało udowodnione - nie istnieje. > > To jest podstawowa zasada logiki. Tak opisujemy świat. Istnienia krasnoludka ni > e > udowodniono, a więc nie istnieje. Ale dla Ciebie istnieje. Współczuję Ci. Musis > z > wierzyć jednocześnie we wszystkich bogów wymyślonych przez ludzi, a także tych, > których ludzie nigdy nie wymyślą. Bo jest to zgodne z zasadą, którą proponujesz W tym wypadku ponownie wracasz do swoich dogmatycznych i nie logicznych twierdzeń :((( Zatem, wg. ciebie, przed odkryciem Ameryka nie istniała ? Dlaczego ja mam wierzyć we "wszystkich bogów wymyślonych przez ludzi"? Ja wierzę w jednego Boga, o istnieniu którego są, aż nadto liczne dowody, które mi w zupełności wystarczą :))) > Wobec istnienia teorii o kulistości Ziemi i o jej płaskości prawdziwa jest ta > teza, której prawdziwości dowiedziemy. Wcześniej żadna z nich nie może być > uznana za prawdziwą. Gdyby było tak jak tego chcesz, to musielibyśmy uznawać, ż > e > Ziemia jest zarówno kulista jak i płaska. Status płaskości Ziemi się nie > zmienił. A jednak dopiero wtedy hipoteza awansuje do prawdziwości, gdy się > potwierdzi jej słuszność doświadczalnie. Zmieniasz w tej chwili kierunek własnej argumentacji. Wcześniej wyraźnie obstawałeś przy twierdzeniu, że jeśli coś nie jest udowodnione, to nie istnieje. Otóż w tej chwili przyznajesz, że może istnieć, ale jest tylko hipotezą, którą należy udowodnić. W tym wypadku ja i inni wierzący twierdzimy, że otaczający nas świat jest dziełem Boga. Właśnie Jego dzieło jest dla nas dowodem, poza świadectwami, które czerpiemy z relacji osób, które osobiście doświadczyły obcowania z Bogiem. Dla ateisty, być może taki dowód nie wystarczy - to jego problem :))) > Tak więc doświadczenie jest kluczowe. Dowód musi być. Bez dowodu żadna hipoteza > nie może być uznawana za prawdziwą. Wiadomym jest, że nie zawsze da się przeprowadzić "doświadczenie", a jakaś sytuacja, czy wydarzenie dokonuje się jeden, jedyny raz. To nie znaczy, że ona nie miała miejsca. > Rzeczywiście szkoda mi czasu, bo dyskusja z Tobą jest nieskończonym ciągiem > bzdurnych tez, z których, jak te dwie powyższe można obalić znajdując w nich > ewidentne błędy logiczne. Ale poświęcę Ci dziś trochę czasu... A już po pierwszym zdaniu podejrzewałem, że chcesz popełnić "Galileo gambit" :)) Na szczęście się zreflektowałeś. > Nieskończoność nie jest pojęciem liczbowym (nie jest ściśle określoną > wartością). Nieskończoność to symboliczny zapis braku końca działania > rekurencyjnej funkcji podającej jakieś wartości. Tak więc mówienie o > nieskończoności zawiera w sobie np. takie stwierdzenia, że wartości jakiegoś > ciągu mogą szybciej lub wolniej zmierzać ku nieskończoności. Nie matacz, ja nie jestem kiwaczkiem który lubi prowadzić pseudointelektualne dysputy, z których nic nie wynika. Gdzie w tym przypadku jest uwidoczniona "prędkość" zmierzania ku nieskończoności ? Nieskończoność jest zatem, jak najbardziej pojęciem matematycznym i ma nawet swój odpowiedni znak, który w matematyce jest powszechnie używany. Tak więc sam widzisz, że 3 x nieskończoność daje nam nieskończoność i na nic tu twoje dywagacje :))) > Tak jest i tutaj. Zbiór z lewej strony równania nie jest tym samym > zbiorem, który jest zapisany po stronie prawej, choć oba zapisuje się > umownie tym samym symbolem. Zbiór po prawej stronie zmierza do nieskończoności > szybciej niż ten po lewej. Równania tego nie wolno traktować identyczne jak > równania zawierającego liczby. Granice nie są tym samym, czym są liczby. Ponownie pytam, gdzie ty widzisz prędkość zmierzania ku nieskończoności? Cieszę się, że chociaż w końcu zrozumiałeś, że "granice nie są tym samym, czym są liczby", ponieważ analogicznie nie można w ten sam sposób wyjaśniać na podstawie matematyki pojęcia Trójcy św. :))))))) > Rozmowa z Tobą, który nie rozumiesz matematyki i logiki, na tematy naukowe nie > ma sensu. A jednak....... zdecydowałeś się na "galileo gambit" :))))))) Co do logiki, wykazałem już wielokrotnie, że jest ci obca. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Odkryj tajemnicę "pocoo". 03.10.09, 05:41 pocoo! przytoczyła słowa nehsy: " Trzyosobowy Bóg, nie istnieje. Tak mowią słowa Nauki Naszego > Ojca, i racjonalne dowody. " i pocoo ironicznie skomentowała: Masz "rację". Dowody nie do podważenia. i odp. nehsy: Pocoo! Cechą Nauki Wszechmogącego Ojca, jest niezbędność. Cechami przymiotów Ojca(Boga) i cechami przymiotów Syna(Boga), jest również niezbędność. W wolnych od jałowego przesiadywania na internecie chwilach, spręż się Pocoo, i spróbuj sobie samej odpowiedzieć na pytanie: Komu, na co, do czego, jest niezbędny "duch święty", tak zwana trzecia osoba boska? Jak znajdziesz racjonalny dowód na istnienie trzeciej osoby boskiej, powiadom o tym cywilizowany świat. Będziesz odkrywczynią wielkiej tajemnicy. Życzę sukcesów Pocoo! Zawistnik nehsa. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Odkryj tajemnicę "pocoo". 03.10.09, 05:48 Do Karbata! Człowieku, cobym ja biedny nehsa nie napisał, to ty mnie zaginasz, i swoimi błyskotliwymi wywodami zapędzasz w kozi róg. Tracę czas, którego być może mam już niewiele. Dlatego nie ośmielam się komentować Twoich ostatnich postów. Jak odważę się coś tu jescze napisać, proszę Karbat, oszczędź mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Odkryj tajemnicę "pocoo". 03.10.09, 09:00 nehsa napisał: > Cechą Nauki Wszechmogącego Ojca, jest niezbędność. > Cechami przymiotów Ojca(Boga) i cechami przymiotów Syna(Boga), > jest również niezbędność. > Komu, na co, do czego, jest niezbędny "duch święty", tak zwana > trzecia osoba boska? To proste ! Cechami przymiotów Ducha Świętego (Boga) jest niezbędność !!! > Jak znajdziesz racjonalny dowód na istnienie trzeciej osoby boskiej, > powiadom o tym cywilizowany świat. Będziesz odkrywczynią wielkiej > tajemnicy. Nie trzeba już tego czynić. Byłoby to wyważaniem otwartych drzwi. Cywilizowany świat już o tym wie od 2000 lat i doświadcza cały czas dowodów na istnienie trzeciej osoby Boskiej :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Wyjaśnienia bzdur heńka 06.10.09, 17:38 enrque111 napisał: > Cieszę się, że [...] wycofujesz się ze swoich [...] twierdzeń, > że "istnieje tylko to co jest udowodnione" Nie. Nadal twierdzę tak samo: Co nie jest udowodnione jako prawdziwe, to nie istnieje. > > To jest podstawowa zasada logiki. > > Tak opisujemy świat. > > Musisz wierzyć jednocześnie we wszystkich bogów > > wymyślonych przez ludzi, a także tych, > > których ludzie nigdy nie wymyślą. > > Bo jest to zgodne z zasadą, którą proponujesz > W tym wypadku ponownie wracasz do swoich dogmatycznych > i nie logicznych twierdzeń :((( > Zatem, wg. ciebie, przed odkryciem Ameryka nie istniała ? Przed odkryciem Ameryki ewentualnie wygloszona teza była hipotezą . Jeśli sięgniesz po słownik, to się przekonasz, że hipoteza nie posiada włąściowści prawdziwości ani fałszywości. Jest domniemaniem, któe może uzyskać właściwopść prawdziwości (istnienia) jeśli zostanie ono pozytywnie zweryfikowane. Nie znasz definicji. > Dlaczego ja mam wierzyć we "wszystkich bogów wymyślonych > przez ludzi"? Ja wierzę w jednego Boga, o istnieniu którego > są, aż nadto liczne dowody, które mi w zupełności wystarczą :))) Musisz w nich wierzyć. Ci pozostali bogowie są tak samo tylko hipotezami. Jesli o swoim bogu mówisz, że jest prawdziwy, to zgodnie z tą zasadą prawdziwi są także pozostali bogowie i nie wolno Ci odmawiać im istnienia. Wedłu Ciebie istnieją. Musisz wierzyć we wszystkich i nie wolno Ci się ich wypierać. I tu chodzi o zasadę logiki, którą albo się chcesz posługiwać, albo powinieneś z niej zrezygnować. Ale nie wolno Ci, dla własnego widzimisię :), jednocześnie wieloznacznie jej traktować. Twój bóg nie istnieje wraz z innymi bogami lub istnieja wszyscy bogowie, o których tu mówimy. Zrozumiałeś? > > Wobec istnienia teorii o kulistości Ziemi i o jej > > płaskości prawdziwa jest ta teza, której prawdziwości > > dowiedziemy. Wcześniej żadna z nich nie może być > > uznana za prawdziwą. Gdyby było tak jak tego chcesz, > > to musielibyśmy uznawać, że Ziemia jest zarówno kulista > > jak i płaska. Status płaskości Ziemi się nie > > zmienił. A jednak dopiero wtedy hipoteza awansuje do > > prawdziwości, gdy się potwierdzi jej słuszność doświadczalnie. > > Zmieniasz w tej chwili kierunek własnej argumentacji. > Wcześniej wyraźnie obstawałeś przy twierdzeniu, że > jeśli coś nie jest udowodnione, to nie istnieje. Nie zmieniam. Pokazuję jedynie, do czego prowadzą Twoje założenia. Do sprzeczności, do nonsensu. A więc są nieprawidłowe. > Otóż > w tej chwili przyznajesz, że może istnieć, ale jest tylko > hipotezą, którą należy udowodnić. Trzeba wykazać prawdziwość hipotezy. Wcześniej nie jest ona prawdziwa. Jeśli mówi ona coś o świecie to dowodem jest doświadczenie. > W tym wypadku ja i inni wierzący twierdzimy, > że otaczający nas świat jest dziełem Boga. To jest niezweryfikowane domniemanie. Musiałbyś najpierw udowodnić, że bóg istnieje. Nieistniejący bóg nie może być jest kreatorem. > Właśnie Jego dzieło jest dla nas dowodem, poza świadectwami, > które czerpiemy z relacji osób, które osobiście doświadczyły > obcowania z Bogiem. Szpitale bez klamek są pełne takich, którzy doświadczali dziwnych rzeczy. Doświadczenie (nie doświadczanie) jest powtarzalnym eksperymentem. > Dla ateisty, być może taki dowód nie wystarczy > - to jego problem :))) Ja problemu nie mam. To Ty go masz, bo masz sprzeczny światopogląd. Ponadto występując z nim publicznie i twierdząc, że jest on poprawny, kłamiesz i wprowadzasz ludzi w błąd. > > Tak więc doświadczenie jest kluczowe. Dowód musi być. > > Bez dowodu żadna hipoteza > > nie może być uznawana za prawdziwą. > > Wiadomym jest, że nie zawsze da się przeprowadzić > "doświadczenie", a jakaś sytuacja, czy wydarzenie > dokonuje się jeden, jedyny raz. To nie znaczy, że ona nie > miała miejsca. Owszem, zdarza się to i w świecie nauki, ale jedynie tymczasowo i nigdy nie twierdzi się tak jak to mówią teiści, że ponieważ tego doświadczalnie na pewno nie da się zrobić (skąd to wiedzą?), a więc powinniśmy odstąpić od zasady i uważać, że to jest prawdą. Od tej zasady nie wolno nigdy odstępować, gdyż wprowadziłaby ona do opisu świata dowolną ilość hipotez fałszywych. > > Nieskończoność nie jest pojęciem liczbowym > > (nie jest ściśle określoną wartością). > > Nieskończoność to symboliczny zapis braku końca działania > > rekurencyjnej funkcji podającej jakieś wartości. > > Tak więc mówienie o nieskończoności zawiera w sobie > > np. takie stwierdzenia, że wartości jakiegoś > > ciągu mogą szybciej lub wolniej zmierzać ku nieskończoności. > > Gdzie w tym przypadku jest uwidoczniona "prędkość" > zmierzania ku nieskończoności ? Prawa strona równania zmierza ku nieskonczoności 3 razy szybciejniż lewa: 3 x ∞ = ∞. Można tak napisać, gdyż jest to tylko sposób zapisu wykorzystujący tę właściwość symbolu nieskończoności, że nie jest ona żadną konkretną wartością liczbową. Rozumiesz to? Żadną konkretną, a więc ukryć pod nią możemy dowolne wartości, które mają cechę wspólną - jeszcze nie zostały obliczone, choć z grubsza wiadomo, że są BARDZO duże (lub bardzo małe). Dopóki nie zostanie określona wartość liczbowa lewej strony, dopóty nie istnieje także wartość liczbowa strony prawej. > Nieskończoność jest zatem, jak najbardziej pojęciem > matematycznym i ma nawet swój odpowiedni znak, który > w matematyce jest powszechnie używany. Nieskończoność nie jest liczbą, nie jest tym samym co liczba, a jedynie symbolem matematycznym o nieco innym znaczeniu. > Tak więc sam widzisz, że 3 x nieskończoność daje nam > nieskończoność i na nic tu twoje dywagacje :))) Ale 3*1=3 i nigdy w matematyce inaczej nie będzie, i na nic tu Twoje dywagacje. > > Tak jest i tutaj. Zbiór z lewej strony równania > > nie jest tym samym zbiorem, który jest zapisany > > po stronie prawej, choć oba zapisuje się > > umownie tym samym symbolem. Zbiór po prawej stronie > > zmierza do nieskończoności szybciej niż ten po lewej. > > Równania tego nie wolno traktować identyczne jak > > równania zawierającego liczby. > > Granice nie są tym samym, czym są liczby. > Ponownie pytam, gdzie ty widzisz prędkość zmierzania > ku nieskończoności? Nieskończoność nie jest ściśle określoną liczbą, a jedynie symbolem mówiącym, że jej określanie, wyliczanie nie jest zakończone i trwa. Czy rozumiesz to? Wyliczanie trwa i wartości wciąż brak. Możemy więc nie przerywać tego nigdy, a spodziewamy się, że osiągnie ona nieokreśloną, bardzo dużą lub bardzo małą wartość.Takich hipotetycznych wartości nie da się porównywać. Matematyka zabrania odejmowania od siebie dwóch nieskończoności, właśnie z tego powodu, bo nie wiadomo czy odjemnej, czy odjemnikowi przypisać wartość większą i o ile one mogłyby się wtedy różnić. Nie daje się tego określić, bo ich wyliczanie nie jest nigdy zakończone. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Wyjaśnienia bzdur heńka 06.10.09, 23:00 grgkh napisał: > Nie. Nadal twierdzę tak samo: Co nie jest udowodnione jako > prawdziwe, to nie istnieje. Brak w tym rozumowaniu elementarnej logiki. Wykazałem ci już, że np. nie istniałyby planety, przed ich odkryciem, pierwiastki, lądy itd. Kompletna bzdura. > Przed odkryciem Ameryki ewentualnie wygloszona teza była hipotezą > . Jeśli sięgniesz po słownik, to się przekonasz, że hipoteza nie > posiada włąściowści prawdziwości ani fałszywości. Jest domniemaniem, > któe może uzyskać właściwopść prawdziwości (istnienia) jeśli > zostanie ono pozytywnie zweryfikowane. Nie znasz definicji. Tym rozumowaniem wycofujesz się z poprzedniego, bzdurnego twierdzenia, czy jemu zaprzeczasz ??? "Nie istnieje", czy "jest hipotezą" ??? A, jeśli "teza" nie została postawiona, to dana rzecz nie istnieje ??? > Musisz w nich wierzyć. Ci pozostali bogowie są tak samo tylko > hipotezami. Jesli o swoim bogu mówisz, że jest prawdziwy, to zgodnie > z tą zasadą prawdziwi są także pozostali bogowie i nie wolno Ci > odmawiać im istnienia. Wedłu Ciebie istnieją. Musisz wierzyć we > wszystkich i nie wolno Ci się ich wypierać. Mylisz się po raz kolejny. Skoro istnieje tylko jeden Bóg, to wszystkie pozostałe nie mogą istnieć, albo są bogami-demonami, a więc nie są Bogiem. Dlaczego ja mam wierzyć w demonów, których niektórzy nazywają bogami? Bóg powiedział wyraźnie: "nie ma innych bogów ode mnie". Bóg dla mnie nie jest "hipotezą" lecz faktem udowodnionym, ale skoro ty tych faktów nie chcesz uznać, to jest twoja sprawa. Równie dobrze mogę twierdzić, że Mahomet, Pitagoras, czy Mieszko I nie istnieli i są jedynie "hipotezą" :)))) > I tu chodzi o zasadę logiki, którą albo się chcesz posługiwać, albo > powinieneś z niej zrezygnować. Ale nie wolno Ci, dla własnego > widzimisię :), jednocześnie wieloznacznie jej traktować. Właśnie o logice cały czas mówię, którą ty zdajesz się traktować instrumentalnie :))) > Twój bóg nie istnieje wraz z innymi bogami lub istnieja wszyscy > bogowie, o których tu mówimy. > > Zrozumiałeś? Nie, to ty nie zrozumiałeś. To tak, jakbym powiedział ci, że np. w powieści Sienkiewicza "Qvo vadis" albo wszystkie postaci są prawdziwe, albo wszystkie zmyślone. Nonsens. > Nie zmieniam. Pokazuję jedynie, do czego prowadzą Twoje założenia. > Do sprzeczności, do nonsensu. A więc są nieprawidłowe. No, i mamy pat, ponieważ ja to samo myślę o twoich założeniach. > Trzeba wykazać prawdziwość hipotezy. Wcześniej nie jest ona > prawdziwa. Jeśli mówi ona coś o świecie to dowodem jest > doświadczenie. Każda nauka opiera się na hipotezach. Sęk w tym, że nauka nie zajmuje się Bogiem. Jest On, poza jej sferą zainteresowania. Bogiem zajmuje się teologia i filozofia. Poza tym, gdybyśmy już wszystko poznali, wszystko wyjaśnili, wszędzie gdzie tylko można dotarli, zbadali i odkryli - wówczas mógłbym przyznać ci rację, że "doświadczalnie" stwierdzono że Boga nie ma. Tak jednak nie jest. Dla zdecydowanej większości ludzi - Bóg istnieje jako fakt, dla innych jako hipoteza, a dla zdecydowanej mniejszości......także hipotetycznie "Bóg nie istnieje" :)) > To jest niezweryfikowane domniemanie. Musiałbyś najpierw udowodnić, > że bóg istnieje. Nieistniejący bóg nie może być jest kreatorem. To tak, jakby dzikus znalazł na pustyni telefon komórkowy i zakładał, że nie jest on dziełem człowieka (kreatora?), tylko sam się stworzył z piasku :))) A, świat przecież jest po milionkroć bardziej skomplikowany niż ów telefon. > Szpitale bez klamek są pełne takich, którzy doświadczali dziwnych > rzeczy. Doświadczenie (nie doświadczanie) jest powtarzalnym > eksperymentem. Gdyby Boga można było zmierzyć, zważyć, zbadać doświadczalnie i w dodatku "powtarzalnie", to nie mielibyśmy do czynienia z Bogiem ale z częścią natury, Jego dzieła :))) Przez tysiąclecia i także dziś dla większości ludzi na świecie jest to oczywiste, że Bóg istnieje, a dowodem na to jesteśmy my (jedyni we wszechświecie) i otaczająca nas rzeczywistość. > Ja problemu nie mam. To Ty go masz, bo masz sprzeczny światopogląd. > Ponadto występując z nim publicznie i twierdząc, że jest on > poprawny, kłamiesz i wprowadzasz ludzi w błąd. :)) Światopogląd mam jasno ugruntowany i nie mam z nim najmniejszego problemu. Może wyjaśnisz co jest tu sprzecznego ? > Owszem, zdarza się to i w świecie nauki, ale jedynie tymczasowo i > nigdy nie twierdzi się tak jak to mówią teiści, że ponieważ tego > doświadczalnie na pewno nie da się zrobić (skąd to wiedzą?), a więc > powinniśmy odstąpić od zasady i uważać, że to jest prawdą. Od tej > zasady nie wolno nigdy odstępować, gdyż wprowadziłaby ona do opisu > świata dowolną ilość hipotez fałszywych. Już ci napisałem, że nauka nie zajmuje się Bogiem, tak jak nauka nie zajmuje się pięknem, prawdą, sprawiedliwością, moralnością itp. Śmieszy mnie więc twoje (i nie tylko twoje) dowodzenie o nie istnieniu Boga, hipotezach, doświadczeniach, zasadach, opisach i innych "naukowych" metodach w odniesieniu do Stwórcy. > Prawa strona równania zmierza ku nieskonczoności 3 razy szybciejniż > lewa: 3 x ∞ = ∞. Można tak napisać, gdyż jest to tylko sposób zapis > u > wykorzystujący tę właściwość symbolu nieskończoności, że nie jest > ona żadną konkretną wartością liczbową. Rozumiesz to? Żadną > konkretną, a więc ukryć pod nią możemy dowolne wartości, które mają > cechę wspólną - jeszcze nie zostały obliczone, choć z grubsza > wiadomo, że są BARDZO duże (lub bardzo małe). Dopóki nie zostanie > określona wartość liczbowa lewej strony, dopóty nie istnieje także > wartość liczbowa strony prawej. Nie ma tu mowy o żadnej "prędkości", a nieskończoność mówi sama za siebie, i czy będzie to 3 x ∞, czy 100 x ∞, zawsze = ∞ !!! Nie trzeba tu wielu dywagacji. Przykład ten podałem jedynie w celu zobrazowania błędu w twoim rozumowaniu, że istote Trójcy św. da się wyrazić matematycznie :))) > Nieskończoność nie jest liczbą, nie jest tym samym co liczba, a > jedynie symbolem matematycznym o nieco innym znaczeniu. Właśnie, zaczynasz logicznie myśleć. Bóg również nie jest ani liczbą ani cyfrą, choć ma trzy osoby o całkiem innym znaczeniu, to jednak stanowi jedność. > > Tak więc sam widzisz, że 3 x nieskończoność daje nam > > nieskończoność i na nic tu twoje dywagacje :))) > > Ale 3*1=3 i nigdy w matematyce inaczej nie będzie, i na nic tu Twoje > dywagacje. Tak, w matematyce właśnie tak jest, że 3 x 1 = 3, a 3 x ∞ = ∞ , i na nic tu twoje dywagacje :))) > > Ponownie pytam, gdzie ty widzisz prędkość zmierzania > > ku nieskończoności? > > Nieskończoność nie jest ściśle określoną liczbą, a jedynie symbolem > mówiącym, że jej określanie, wyliczanie nie jest zakończone i trwa. Owszem, zadania matematyczne na tym wyniku się kończą, chociaż wyliczania zakończyć nie sposób ! Tak jest w przypadku Boga, możesz badać a nigdy nie zbadasz, bo Bóg przerasta wszystko, nawet nasze wyobrażenie, stąd również ten matematyczny przykład. > Nie daje się tego > określić, bo ich wyliczanie nie jest nigdy zakończone. A, jednak nie jest nigdy zakończone, choćbyś nie wiem co robił aby zakończyć, zbadać i udowodnić :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh 3 * jabłka = jabłka 07.10.09, 12:15 I dodawanie kolejnych jabłek nie zmienia sytuacji. Aż do nieskończoności. Zawsze zbiór jabłek pozostanie zbiorem jabłek. Ale tylko jabłek, czyli wspólnej nazwy (cechy) grupy. To jest operowanie na zbiorach, w których nie bierze się pod uwagę ich cechy policzalności. Względem cechy policzalności, która tu jest pomijana, zbiory jabłek się różnią od siebie, choć nadal nazywać je można jabłkami. Arytmetyka przestaje tu mieć sens, a zapis dotyczy sytuacji ze ściśle określonego kontekstu, gdy policzalność chcemy pomijać. Natomiast w przypadku boga mówi się o policzalności: 3 osoby miałyby tu równać się jednej osobie. A to, z uwzględnieniem arytmetyki nie jest prawdą, bo to nie są już TE SAME osoby, a więc zanika (odwrotnie niż dla jabłek) łącząca je cecha pozwalająca na dodawanie. Mógłbyś by powiedzieć: Trzech bogów ułamkowych składa się na jednego boga całkowitego. I na to mogę się zgodzić. Tylko że to już żadna tajemnica. Ponadto każdy z "fragmentów" boga ma tylko część zawartości całości, nie jest więc bogiem w pełnym znaczeniu tego słowa, nie jest wszystkim. Proponuję Ci zastanowić się, jakie konkretne ułamki chciałbyś składnikom przypisać. Po równo? Po 1/3? Czy jakoś inaczej? Bo jak już pisać równania, to koniecznie zgodnie z podstawowymi regułami arytmetyki. A przy okazji, powiedz, kiedy w szkole mówiono Ci, że istnieje odstępstwo od arytmetycznej równości strony lewej i prawej równania? Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: 3 * jabłka = jabłka 08.10.09, 11:59 grgkh napisał: > I dodawanie kolejnych jabłek nie zmienia sytuacji. Aż do nieskończoności. Zawsz > e > zbiór jabłek pozostanie zbiorem jabłek. Ale tylko jabłek, czyli wspólnej nazwy > (cechy) grupy. Możesz w nieskończoność snuć swoje wywody matematyczne, ale nie zmieni to faktu, że Boga nie można rozpatrywać w tych kategoriach. Tak jak nie można zdefiniować pojęcia piękna, dobra, miłości itp. Nieskończoność, to wartość której nie można zmierzyć w żaden sposób, a jest to tylko jedna z cech (zrozumiała nawet dla takich ateistów jak ty) Boga :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 23.09.09, 23:37 kiwaczek11 napisał: > <<< > > > że Bóg jest jeden w trzech osobach. > > > > 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce. I > > dlatego bóg nie istnieje w ogóle, bo taka jego definicja jest > > fałszem. > >>> > > Analogicznie- woda jest jedna w trzech postaciach : lód, woda > (ciecz), para wodna. 1=3. Niesposób zaprzeczyć matematyce, dlatego > woda nie istnieje wogóle, bo taka jej definicja jest fałszem. Wmyśl > Twojgo toku rozumowania. Woda traktowana jako związek chemiczny, H2O, ma definicją związaną ze wzorem chemicznym. Istnieje jako ten wzór. Stan skupienia to całkowicie odrębna kategoria określająca zachowanie się więcej niż jednej cząsteczki wody i jej parametry fizyczne. Woda, będąc cieczą, lodem lub parą NIE PRZESTAJE BYĆ WODĄ, tak jak Ty, będą Polakiem nie przestajesz być człowiekiem. Tak więc Twoja sugestia świadczy o alogiczności Twojego myślenia i mylenia ze sobą elementarnych pojęć fizycznych i chemicznych. Jak zwykle mieszasz ze sobą różne definicje i z tego koktajlu usiłujesz wyciągać fałszywe wnioski. A jeśli spojrzysz do słowników i encyklopedii, to dostrzeżesz, że definicji wody jest znacznie więcej, a każda z nich może być sprzeczna z pozostałymi. Twierdzenie, że bóg jest jeden w trzech osobach jest logicznie bzdurne. Jedna osoba to nie to samo co trzy osoby. Ten przykład dotyczy cechy policzalności i niczego więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek11 Re: Nieprawda 24.09.09, 12:42 <<< że Bóg jest jeden w trzech osobach. > > > > 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce... >>> <<> Twierdzenie, że bóg jest jeden w trzech osobach jest logicznie bzdurne. Jedna osoba to nie to samo co trzy osoby. Ten przykład dotyczy cechy policzalności i niczego więcej. >>> Nie jest tutaj napisane , że Bóg jest osobą ( jako jedną osobą). Dlatego właśnie to co Ty napisałeś , a co posłużyło Ci do wyciągnięcia prostego wniosku, jest bez sensu i logicznie bzdurne. Porównania ilościowe można robić tylko w obrębie tych samych jednostek. Jeśli jednostką jest „osoba”, a nie jest określone , że Bóg to osoba, to napisanie „1=3” jest bzdurą. Tak samo jakbyś chciał udowodnić sprzeczność następującego zapisu : „jedna rodzina jest trzyosobowa”, wg Ciebie też 1=3. Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Nieprawda 24.09.09, 12:52 Takie rozumowanie mogłoby się odnieść także do Boga tylko wtedy, gdybyśmy założyli, że bóg to zbiór osób. Problem jednak w tym, że Bóg ma właśnie cechy osobowe, chrześcijanie nawet mówią o Bogu osobowym, a tu nagle okazuje się, że w Bogu osobowym osób są trzy. Czyli jest tak jak chce tego grgkh - u chrześcijan 1 jest równe 3. Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek11 Re: Nieprawda 24.09.09, 13:22 <<< Takie rozumowanie mogłoby się odnieść także do Boga tylko wtedy, gdybyśmy założyli, że bóg to zbiór osób. >>> Zgadzam się, to prawda, jeśli chodzi o moją analogię z rodziną. <<< Problem jednak w tym, że Bóg ma właśnie cechy osobowe, chrześcijanie nawet mówią o Bogu osobowym, a tu nagle okazuje się, że w Bogu osobowym osób są trzy. Czyli jest tak jak chce tego grgkh - u chrześcijan 1 jest równe 3. >>> Nie jestem pewien czy podmiot posiadający zbiór ( mały, duży , kompletny, niekompletny ?) cech osobowych automatycznie jest osobą. Musiałbym poczytać. O ile wiem, katolickie pojmowanie Boga jak osoby ( nie mówię o pojmowaniu prostodusznych babć) nie jest takie wprost oczywiste, jak jej potoczna interpretacja i wiąże się z relacyjnością między poszczególnymi osobami. A jeśli chodzi o zbiór cech, to też jest odwrotnie. To każda z osób ma ten sam zbiór cech boskich, co stanowi jednego Boga, a nie jedna osoba ma zbiór cech trzech osób. Dlatego tez Bóg , jakkolwiek osobowy – z cechami osobowymi, nie jest traktowany jako osoba w sensie poszczególnego osobnika. Dlatego jest tu wspomniana niezgodność jednostek dla porównania ilościowego. Dlatego tez stosowanie prostego chwytu arytmetycznego, jaki zastosował to grgkh nie jest tu skuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 24.09.09, 13:36 kiwaczek11 napisał: > Nie jestem pewien czy podmiot posiadający zbiór ( mały, duży , > kompletny, niekompletny ?) cech osobowych automatycznie jest > osobą. Musiałbym poczytać. Szkoda, że dopiero teraz bierzesz się za czytanie. To jest charakterystyczne dla "obrońców wiary". Wciąż "wierzą" zamiast posługiwać się logiką i racjonalizmem myślenia. Bo MUSZĄ mieć rację. Bo wierzą. ;) > O ile wiem, katolickie pojmowanie Boga jak osoby Co to znaczy "o ile wiem"? > ( nie mówię o pojmowaniu prostodusznych babć) A skąd babcie zaraziły się takim rozumowaniem, jesli nie od kapłanów, a ci od światłych teologów? To babcie mozna juz tak kiwać (czy to dlatego jestes kiwaczek?). > nie jest takie wprost oczywiste, jak jej potoczna interpretacja > i wiąże się z relacyjnością między poszczególnymi osobami. A Ty wciąż to samo. Przecież od początku było wiadome, że chodzi o jedna kategorię, osobę. Tak mówi o tym katolicka teologia. > A jeśli chodzi o zbiór cech, to też jest odwrotnie. Co jest "odwrotnie"? > To każda z osób ma ten sam zbiór cech boskich, > co stanowi jednego Boga, a nie jedna osoba ma zbiór cech > trzech osób. A to juz całkowicie nie na temat. > Dlatego tez Bóg , jakkolwiek osobowy – z cechami osobowymi, > nie jest traktowany jako osoba w sensie poszczególnego osobnika. Jest osoba i nia nie jest? Bo Tobie w tej chwili tak wygodnie? Bredzisz. Toniesz, kiwaczek. Im bardziej się w to zanurzasz, tym bardziej jesteś utopiony. ;) > Dlatego jest tu wspomniana niezgodność jednostek dla porównani > ilościowego. Dlatego tez stosowanie prostego chwytu > arytmetycznego, jaki zastosował to grgkh nie jest tu skuteczne. To nie ja stosuję chwyt, ale durni teologowie sobie to wymyślili. A Ty, bezmyślnie, niestety ;), ich bronisz. A ja tylko pokazuję, że logika myslenia MUSI nas obowiazywać zawsze i nigdy nie wolno mówić, że 1=3. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 24.09.09, 13:22 kiwaczek11 napisał: > <<< > że Bóg jest jeden w trzech osobach. > > > > > > 1=3. Chyba tylko "głąb" i "nieuk" może zaprzeczać matematyce... > >>> > > <<> > Twierdzenie, że bóg jest jeden w trzech osobach jest logicznie > bzdurne. Jedna osoba to nie to samo co trzy osoby. Ten przykład > dotyczy cechy policzalności i niczego więcej. > >>> > > Nie jest tutaj napisane , że Bóg jest osobą ( jako jedną osobą). > Dlatego właśnie to co Ty napisałeś , a co posłużyło Ci do > wyciągnięcia prostego wniosku, jest bez sensu i logicznie bzdurne. W zerówce przedszkolnej uczy się dzieci, że jedno jabłko plus dwa jabłka to trzy jabłka, ale... jedno jabłko plus dwie gruszki to trzy owoce. Domyślasz się do czego zmierzam? Cały problem polega na tym, że katoliccy teologowie WYRAŹNIE mówią, a co do Ciebie nie dociera, że chodzi o kategorię OSOBA. Wg nich bóg jest jedną osobą, ale w trzech osobach, bo przecież bogowi swemu ulubionemu nie odmawiają cechy osoba, prawda? To jest coś jak "jabłko" lub "owoc", ale kategoria jest jedna i jednoznaczna, a tej sprzeczności nadają nazwę "tajemnica" i zamiast wprost powiedzieć, że to fałsz, to każą wiernym z wielka atencja kiwac nad nia głową. To jest "wielka tajemnica"... A teraz przeczytaj sobie, co napisałeś w poprzednim swoim poscie. :))) Tak, kiwaczek, skompromitowałes się. Najpierw bzdurne argumenty. Idiotyczne tak, że siąść i płakać nad Tobą, a potem rozpaczliwa próba ratowania skóry. :) PS. A ja nadal proponuję Ci zawieszenie broni. Opanuj żądzę odwetu, bo to niczemu dobremu nie służy, Tobie szczególnie, a ja zapomnę wszystkie Twoje potknięcia i nigdy nie będę się na nie powoływał. Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek11 Re: Nieprawda 24.09.09, 13:59 <<< W zerówce przedszkolnej uczy się dzieci, że jedno jabłko plus dwa jabłka to trzy jabłka, ale... jedno jabłko plus dwie gruszki to trzy owoce. >>> Dlatego nie możesz napisać, ze jedno jabłko plus dwie gruszki to trzy jabłka, ani że jedno jabłko plus dwie gruszki to trzy gruszki. Twoje „arytmetyczne” podejście do zagadnienia przypomina mi pewien dowcip z brodą : „Czym się różni wróbelek? Bo ma jedna nóżkę bardziej od drugiej” Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Nieprawda 24.09.09, 16:43 kiwaczek11 napisał: > <<< > W zerówce przedszkolnej uczy się dzieci, że jedno jabłko > plus dwa jabłka to trzy jabłka, ale... jedno jabłko plus > dwie gruszki to trzy owoce. > >>> > > Dlatego nie możesz napisać, ze jedno jabłko plus dwie gruszki > to trzy jabłka, ani że jedno jabłko plus dwie gruszki to trzy > gruszki. > Twoje „arytmetyczne” podejście do zagadnienia przypomina mi > pewien dowcip z brodą : > „Czym się różni wróbelek? Bo ma jedna nóżkę bardziej od drugiej” Czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Przecież piszę, że chodzi o JEDNĄ, WSPÓLNĄ kategorię, kategorię osoby (której odpowiada w tym przykładzie owoc). Pytamy o tezę: jeden bóg (jako osoba) w trzech osobach. 1<>3. I to jest prawda. A bóg w trzech osobach stał się oto u teologów - i u Ciebie - nagle jedną osobą. I wytłumacz się ze swojego absurdalnego i nie na temat przykładu z wodą. Wciąż czekam na Twój komentarz. Odpowiedz Link Zgłoś
alter-tego Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 22.09.09, 11:22 A szukają ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 23.09.09, 23:51 IMO nie szukają dowodów bo co inteligentniejsi (ci, którzy mogliby cokolwiek znaleźć) zdają sobie sprawę, że takich dowodów nie ma i nigdy nie będzie. Szukają tylko jakichś argumentów umożliwiających nawracanie. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 24.09.09, 13:25 kiwaczek11 napisał: > >że Bóg jest jeden w trzech osobach. >Analogicznie- woda jest jedna w trzech postaciach : lód, woda >(ciecz), para wodna. 1=3. Niesposób zaprzeczyć matematyce, dlatego >woda nie istnieje wogóle, bo taka jej definicja jest fałszem. Wmyśl >Twojgo toku rozumowania. analogia woda -bozia ,hehehehe ,w jednym masz zupelna racje , bozie to lanie wody . Pozwolisz ,ze rozwine twe porownanie . Jedna bozia w trzech postaciach , na zasadzie przykladu z woda - bozie trzeba by raz podgrzewac , raz oziebiac - zmieniac teperatue ,cisnienie , aby bozia mogla ulegac przemianom , wystepowac w trzech postaciach . Ta sama bozia w roznych postaciach o roznych wlasciwosciach :o. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Dowody istnienia "Boga", są. 24.09.09, 18:09 "3grosze" nehsy: Poniżej, dowody zależności bycia człowiekiem, od Stwórcy. 1./ Niezależność od człowieka mowy człowieka=zdolności do mówienia. Wyjaśnienie: a./ Jak sens naszej mowy jest sprawiedliwy, to tym sensem dowodzimy, co najmniej swojego posłuszeństwa powinności solidarności, której to powinności=obowiązku, jesteśmy nosicielami, tragarzami. b./ Jak sens naszej mowy jest niesprawiedliwy, to tym samym, jest karą. Skutki sprawiedliwości i niesprawiedliwości ponosimy wszyscy we różnym stopniu. Posłuszeństwa i kary, nie można rozpatrywać, jako dowodów zależności mowy, od człowieka. Zatem brak dowodów zalezności od człowieka jego mowy, jest oczywisty. Mówimy, dzięki pracy nieśmiertelnego Ducha. Od nas zależy sens mowy, a nie mowa=zdolność do mówienia. 2./ Oczywista niematerialność zależnego od nas sensu naszej mowy, która to niematerialność, także dowodzi wykorzystywania przez nas pracy nieśmiertelnego Ducha. 3./ Oczywisty fakt nosicielstwa przez nas powinności=zobowiązania do wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, czyli nosicielstwa powinności solidarności. Wyjaśnienie: Skoro każda niesprawiedliwość, czyli nasze nieposłuszeństwo solidarności jest dla nas karą, co jest nie do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt, jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do postępowania sprawiedliwego, do solidarności. Natomiast fakt, że to zobowiązanie jest egzekwowane przez NAS, od siebie samych(!!!), jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem nosicielstwa właśnie takiego zobowiązania. Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami takiej powinności=zobowiązania, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość=nasze nieposłuszeństwo; -nie bylibyśmy karani, -karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami, -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny. Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami, precyzyjnie określonego w Nauce Jedynego Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy sobie, my sami. Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nasza wolna i nieprzymuszona wola, jest realizowana w myślach, gdzie podejmujemy decyzję o jakości naszych czynów, i w czynach, za tę decyzję ponosimy natychmiast wszyscy odpowiedzialność. Jednocześnie, będąca zarazem karą, niesprawiedliwość, "powiadamia" nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Dowody istnienia, jak Wy mówicie, Boga, są niemożliwe do zaprzeczenia. I nikt z Was ich nie unicestwił, i nie unicestwi. Bo poprostu tak się dzieje. Ps. Trzyosobowy Bóg, nie istnieje. Tak mowią słowa Nauki Naszego Ojca, i racjonalne dowody. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Dowody istnienia "Boga", są. 01.10.09, 21:36 nehsa napisał: >Niezależność od człowieka mowy człowieka=zdolności do >mówienia. obawiam sie ,ze nie rozumiesz slowa NIEZALEZNOSC od czlowieka , masz na mysli mowe :). Gdzie jest ta niezalezna od czlowieka mowa , gdy czlowiek umiera ? >Jak sens naszej mowy jest sprawiedliwy, to tym >sensem dowodzimy, co najmniej swojego posłuszeństwa >powinności solidarności, >Jak sens naszej mowy jest niesprawiedliwy, to tym >samym, jest karą. ale jestes uparty w swej niekonsekwencji . Sens mowy sprawiedliwy , niesprawiedliwy o czyms wg ciebie swiadczy . Jaki sens ma mowa dziecka lub osoby chorej ? ... lub twojej ? > Mówimy, dzięki pracy nieśmiertelnego Ducha. > Od nas zależy sens mowy, a nie mowa=zdolność do mówienia. niesmiertelny duch pracuje ;) , biedak musi umrzec razem ze swym gospodarzem , gdy nie ma nad czym pracowac ;) . Zawsze mowilem ,ze duchy musza byc smiertelne . Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Dowody istnienia "Boga", są. 02.10.09, 06:24 nehsa napisał: > Trzyosobowy Bóg, nie istnieje. Tak mowią słowa Nauki Naszego > Ojca, i racjonalne dowody. Masz "rację".Dowody nie do podważenia. Odpowiedz Link Zgłoś
szlachetnamagda Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 03.10.09, 11:39 O taaak, gratuluje wszechwiedzy. Zapewne nigdy nie spotkałeś owego inteligentnego katolika( czy też chrześcijanina, nieważne), a wygłaszasz swoją opinię w ich imieniu. Proszę łaskawie: mów o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
szlachetnamagda Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 03.10.09, 11:40 strikemaster napisał: > IMO nie szukają dowodów bo co inteligentniejsi (ci, którzy mogliby cokolwiek zn > aleźć) zdają sobie sprawę, że takich dowodów nie ma i nigdy nie będzie. Szukają > tylko jakichś argumentów umożliwiających nawracanie. O taaak, gratuluje wszechwiedzy. Zapewne nigdy nie spotkałeś owego inteligentnego katolika( czy też chrześcijanina, nieważne), a wygłaszasz swoją opinię w ich imieniu. Proszę łaskawie: mów o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
szlachetnamagda Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 03.10.09, 11:34 Oczywiście, że tak. Potrzebujemy choćby jednego, najmniejszego dowodu. Jest wiele wiar na świecie, wiele bożków, wiele obiektów kultu i żeby wierzyć akurat w tego jednego, potrzebuje jakiegoś znaku, że podążam właściwą drogą, że mój wybór jest słuszny. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 03.10.09, 14:26 nehsa napisał: > Do Karbata! > Człowieku, cobym ja biedny nehsa nie napisał, to ty mnie > zaginasz, i swoimi błyskotliwymi wywodami zapędzasz w kozi róg. > Tracę czas, którego być może mam już niewiele. > Dlatego nie ośmielam się komentować Twoich ostatnich postów. > Jak odważę się coś tu jescze napisać, proszę Karbat, oszczędź mnie. nesho , ubolewam ,ze tak to odbierasz , na mysl mi nie przyszlo ,aby CIEBIE zapedzac w kozi rog , jak piaszesz . Probuje jedynie przedstawic sprzecznosci i falszywe wnioski wynikajace z twoich pogladow , nazywanych dowodami . Robisz zalozenia ,swoje stawiasz tezy , wyciagasz za daleko idace wnioski twierdzac ,ze to jest prawda . Posilkujesz sie wybranymi , pasujacymi ci cytatami ( z totalnie zafalszowanej biblii ) . Masz niektore ciekawe spostrzezenia , ale nie wiem jak bys sie wysilal , - jakies niesmiertene duchy , dusze nie istnieja , podobnie bogowie . Moga istniec jedynie jako ILUZJE . Co z tego , ze dla ciebie pracuje jakis bog ojciec , skoro jak widac , jego praca , wyniki jego pracy , nie funkcjonuja w stosunku do obiektu jego pracy - czlowieka . Mozesz postulowac istnienie Bogow ,aby czlowiek byll lepszy , czlowiek ewoluuje wiec nie trac nadzieji ;). Co z tego ,ze twoj bog sie samoofiarowal , pozniej jego syn poddal sie samoofiarze , po co ? . Ich para poszla w gwizdek . Robisz ze swych bogow ofiary , nakim chcieli wywrzec wrazenie , na symych sobie ?. Podkreslam , nie bierz moich uwag "osobiscie " ,skoro przedstawiasz swe poglady publicznie , musisz sie liczyc z tym ,ze ,znajada sie zawsze tacy , ktorzy przedstawia sprzecznosci wynikajace ( sa immamentne ), z kazdej teorii o bogach , duchach . Gdyby twoi bogowie , duchy , dusze istnielaly nie musiano by mistermnie dowodzic ich istnienia ,zabawa w ciuciubabke , moim zdaniem nie jest domena bogow . Instaucje religijne wiedza doskonale , ze bogow, duchy , anioly ,diably , trzeby wbic wiernym do glowek , co robia konsekwentnie od dziecka . Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Dowody na istnienie Boga, jutro. 03.10.09, 21:55 szlachetnamagda napisała: "Oczywiście, że tak. Potrzebujemy choćby jednego, najmniejszego dowodu. Jest wiele wiar na świecie, wiele bożków, wiele obiektów kultu i żeby wierzyć akurat w tego jednego, potrzebuje jakiegoś znaku, że podążam właściwą drogą, że mój wybór jest słuszny. " od nehsy: Za późno na formułowanie odpowiedzi, dlatego jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
radzimir11 Re: Dowody na istnienie Boga, już dzisiaj ... 03.10.09, 22:08 Oto one ... www.youtube.com/watch?v=641xeu4Xo60&feature=PlayList&p=A36C0BF74CDCF48F&playnext=1&playnext_from=PL&index=3 Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Dowody na istnienie Boga, już od paru dni 03.10.09, 22:26 Bo trzęsienia ziemi i tsunami to też dzieło Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
radzimir11 Re: Dowody na istnienie Boga, już od paru dni 03.10.09, 22:29 pocoo napisała: > Bo trzęsienia ziemi i tsunami to też dzieło Boga. Tak, to też Jego dzieło ... Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Dowody na istnienie Boga, już od paru dni 03.10.09, 22:39 radzimir11 napisał: > pocoo napisała: > > Bo trzęsienia ziemi i tsunami to też dzieło Boga. > Tak, to też Jego dzieło ... bozia natura ,ciezko jej cos zarzuciac , a ze ludzie osiedlaja sie tam gdzie sa w stopniu wiekszym narazeni na nature niz gdzie indziej , problem ludzi nie natury . Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Dowody na istnienie Boga, już od paru dni 04.10.09, 08:38 karbat napisał: > bozia natura ,ciezko jej cos zarzuciac , a ze ludzie osiedlaja sie > tam gdzie sa w stopniu wiekszym narazeni na nature niz gdzie > indziej , problem ludzi nie natury . Ale gdzie tych ludzi spędzić? Trzęsienia ziemi, tajfuny i tornada zwykle omijają tylko północną Europę.Gigantyczne susze , powodzie i pożary też.A może by tak w buszu lub dżunglii z daleka od rzek? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Dowody istnenia Boga.i 04.10.09, 15:38 szlachetnamagda m.in. napisała: "...Potrzebujemy choćby jednego, najmniejszego dowodu. Jest wiele wiar na świecie, wiele bożków, wiele obiektów kultu i żeby wierzyć akurat w tego jednego, potrzebuje jakiegoś znaku, że podążam właściwą drogą, że mój wybór jest słuszny. " i odp. nehsy: Dowody zależności człowieczeństwa od Stwórcy, dowodami istnienia Boga. (część pierwsza) Rozważałem istnienie takich dowodów, opierając się na wiarygodnych świadectwach Nauki Wszechmogącego Ojca, i uwzględniając fakt, że słowo naszej mowy, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej międzyludzkiej współpracy. Nauka Ojca, stanowi w Biblii mikrocząstkę treści, a w Ewangeliach zaledwie część. Co jest oczywistym dowodem zależności każdego człowieka od Stwórcy? 1./ Oczywistym dowodem zależności każdego człowieka od Stwórcy, jest zobowiązanie każdego człowieka przez Stwórcę do międzyludzkiej współpracy wszystkich ze wszystkimi, czego dowodem jest m.in. fakt, że każde postępowanie człowieka jest dowodem właśnie takiej współpracy, chociaż ludzie nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Czy w nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca Wszystkich Ludzi zostało nam oznajmione, na czym ma polegać nasza współpraca? Ależ oczywiście tak. W Nauce Jedynego Ojca, zostaliśmy zrozumiale powiadomieni, że z mocy stworzenia nas ludźmi, jesteśmy nosicielami powinności, czyli obowiązku, współpracy sprawiedliwej. A nasza powinność=obowiązek, polega na wzajemnie życzliwej, równoprawnej międzyludzkiej współpracy, która to jakość, stanowi minimalną wartość sprawiedliwego postępowania, o czym w Ewangelii św. Łukasza 17/7-10. Taka jakość sprawiedliwej współpracy, wg. mnie, jest solidarnością. Skoro Stwórca, czyniąc nas ludźmi, uczynił nas nosicielami obowiązku, to należy domniemywać, że wyposażył nas także w zdolność wystarczającą do podołania temu obowiązkowi. I tak też jest. Jaka zdolność umożliwia nam wywiązywanie się z powierzonego przez Stwórcę obowiązku? 2./ Aby umożliwić nam wywiązanie się z obowiązującego nas minimum sprawiedliwości, czyli solidarności, Stwórca, wyposażył nas w zdolność do porozumiewania się, realizowaną, przede wszystkim, za pośrednictwem mowy, o czym w Ew.św.Mateusza 10/20 "Bo wy nie jesteście ktorzy mówicie, ale duch, który mówi w was." i w Ew.św.Jana 6/63. "...słowa, które ja wam mówię, duch są, i żywot są." Mowa, jest czynem niematerialnym, bo jej sens jest niematerialny. Z czego wniosek, że mową nie czynimy zła, ponieważ zło, jest zawsze czynem materialnym. Niematerialności sensu ludzkiej mowy, dowodzi brak jakiejkolwiek jego zależności, od wartości akustycznej wypowiadanego z ust słowa, bowiem słowo naszej mowy, o takiej samej wartości akustycznno-fonetycznej, może mieć dowolny sens, a nawet sens przeciwstawny. Niematerialność sensu mowy człowieka dowodzi, że mówimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy Ducha. Pozostałe dowody w następnym poście. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Dowody istnenia Boga.i 04.10.09, 15:42 Dowody zależności człowieczeństwa od Stwórcy, dowodami istnienia Boga. (część druga) Rozważam istnienie takich dowodów, uwzględniając fakt, że słowo, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej międzyludzkiej współpracy, która to współpraca, jest zawsze, albo sprawiedliwa, albo niesprawiedliwa. To my, dzięki posiadaniu wolnej i nieprzymuszonej woli decydujemy w myślach o tym, czy do międzyludzkiej współpracy wykorzystać sprawiedliwy, czy też niesprawiedliwy sens naszego słowa, naszej mowy. 3/ Jak sens naszej mowy dowodzi solidarności, to tym sensem dowodzimy swojego posłuszeństwa naszej powinności, a jego skutkiem jest pokój, o czym mówią słowa w Ew.św.Jana 14/27. 3a./ Jak sens naszej mowy jest niesprawiedliwy, gorszej jakości niż solidarność, i dowodzi naszej nieżyczliwości, to tym samym, jest on dla nas karą. Skutki wszelkiej niesprawiedliwości ponosimy wszyscy, ale w różnym stopniu. W innym karczyńca, w innym wszyscy pozostali ludzie- karbiorcy. Przecież posłuszeństwa, i kary, nie można rozpatrywać, jako dowodów zależności, a więc i zależności mowy od człowieka. Widoczny jest zatem brak dowodów zależności od człowieka jego mowy , z czego oczywisty wniosek, że mówimy, dzięki pracy Ducha. Od nas zależy wybór sprawiedliwego, bądź niesprawiedliwego sensu mowy, a nie mowa=zdolność do mówienia. Jakie inne wnioski wynikają z faktu, że każda popełniona przez nas niesprawiedliwość, jest karą? Skoro każda niesprawiedliwość, czyli nasze nieposłuszeństwo solidarności jest dla nas karą, co jest nie do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt, jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do postępowania sprawiedliwego, którego jakość precyzyjnie określają słowa Nauki Ojca. Kara spełnia także funkcję edukacyjną. 3b./ Natomiast fakt, że powinność solidarności jest egzekwowana przez NAS, od siebie samych(!!!), jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem nosicielstwa właśnie takiego zobowiązania. Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami takiej powinności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość: -nie bylibyśmy karani, -karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami, -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny. Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami, precyzyjnie określonego w Nauce Jedynego Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy sobie, my sami. Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nasza wolna i nieprzymuszona wola, jest realizowana w myślach, gdzie podejmujemy decyzję o jakości naszych czynów, i w czynach, za tę decyzję ponosimy natychmiast wszyscy odpowiedzialność. Jednocześnie, będąca zarazem karą, niesprawiedliwość, "powiadamia" nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Dowody istnienia, jak Wy mówicie, Boga, są niemożliwe do zaprzeczenia, bo poprostu tak się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Uprzejmie proszę... 04.10.09, 22:43 pocoo, w odpowiedzi na kolejne dwa moje posty napisała: "Zlituj się chociaż nad sobą." i odp. nehsy: Pocoo! Tu, na Forum, zwracałem się już wystarczająco wiele razy do różnych osób, tak katolików, jak i wyznawców innych religii, a także ateistów, aby byli uprzejmi zamiast diagnoz, porad, wyrazów współczucia, a jak w twoim przypadku - wstrząsającej odezwy, wyjąkać zwięźle o co im, i tobie chodzi. Uprzejmie proszę, uczyń zadość mojej skromnej prośbie, i napisz zrozumiale, dlaczego to ja, mam zlitować się nad sobą? Spodziewam się, że wstrząsnęła tobą treść moich dwóch postów. Wykaż więc wobec któregokolwiek z podanych przeze mnie dowodów istnienia Boga, że dowodzi on mojej głupoty, a nie istnienia Boga. Jeśli tego nie zdołasz uczynić, przyjmij podane przeze mnie fakty, za dowody. Bo tak poprostu jest. Ps. Korzystamy z własności cudzej.(Duch nie jest nasz). Przeanalizuj skutki postępowania z tym co nasze. Np. ciało jest nasze. Zminiaturyzuj Ziemie do M-3, a liczbę ludności do dwóch osób, będzie ci łatwiej unicestwić podane przeze mnie dowody. Jednak sukcesu nie wróżę ani tobie, ani nikomu innemu. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Uprzejmie proszę... 05.10.09, 07:26 nehsa napisał: > Uprzejmie proszę, uczyń zadość mojej skromnej prośbie, i napisz > zrozumiale, dlaczego to ja, mam zlitować się nad sobą? Ile razy wklejałeś ten sam tekst? Ile osób podpierających się Biblią potraktowałeś jak ignorantów(delikatnie mówiąc)? Ile osób poważnie traktuje to co piszesz? Życzysz sobie aby prawdy przez Ciebie pisane przyjmowano bezkrytycznie bo są tak proste jak konstrukcja cepa. Pozwól , aby każdy miał prawo korzystać ze swojej wolnej woli i jako jedyny "mądry" znawca Nauki Ojca nie traktował pozostałych jak głupków. Tego Tobie i sobie życzę. Odpowiedz sobie sam na pytania a odpowiedź nasunie się sama. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Uprzejmie proszę... 05.10.09, 18:25 Pocoo! Treść Twoich postów, jest dowodem, ze jesteś przyzwoitym człowiekiem. Dlatego żywię do Ciebie sympatię, nie oczekując odwzajemnienia. W swoim poście piszesz do mnie: "Ile osób poważnie traktuje to co piszesz?" Pocoo! Zaapeluj do nich, aby byli łaskawi unicestwić podane przeze mnie dowody istnienia "Boga", i udowodnić na tym Forum, że facet posługujący się nickiem "nehsa", to poprostu idiota. Moją prośbę, skoro to nie są dowody, i do tego bezsensowne, jest dziecinnie łatwo zaspokoić. Więc pokornie czekam, a nuż Ktoś z Wielkich Umysłów na tym Forum zlituję się nade mną. Pocoo! Nie uczyni tego żaden internauta. Ciebie, przepraszam za to, że wiedząc, że Ty nie unicestwisz podanych przeze mnie dowodów, prowokowałem bezczelnie abyś to uczyniła. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re: Uprzejmie proszę... 05.10.09, 19:22 nehsa napisał: > Pocoo! > Zaapeluj do nich, aby byli łaskawi unicestwić podane przeze mnie > dowody istnienia "Boga", i udowodnić na tym Forum, że facet > posługujący się nickiem "nehsa", to poprostu idiota. Jeśli chodzi o ten ostatni problem, to w dyskusji ze mną sam się obnażyłeś :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re:Niezwyciężony Enrque 05.10.09, 20:08 Twoją najpotężniejszą bronią jest "cysterna pomyj" wylewana na każdego kto nie myśli Twoimi kategoriami.Któż stanie z Tobą do walki? Jeżeli jest to walka na "ścieki" , to tylko kolter.Ja należę do tych , którzy nie lubią smrodu. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re:Niezwyciężony Enrque 05.10.09, 20:39 nehsa napisał: > Dowody zależności człowieczeństwa od Stwórcy, dowodami >istnienia Boga. > Rozważam istnienie takich dowodów, uwzględniając fakt, że słowo, > jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej międzyludzkiej > współpracy, która to współpraca, jest zawsze, albo sprawiedliwa, > albo niesprawiedliwa. > To my, dzięki posiadaniu wolnej i nieprzymuszonej woli decydujemy > w myślach o tym, czy do międzyludzkiej współpracy wykorzystać > sprawiedliwy, czy też niesprawiedliwy sens naszego słowa, naszej > mowy. . . . > Dowody istnienia, jak Wy mówicie, Boga, są niemożliwe do > zaprzeczenia, bo poprostu tak się dzieje. Ano sie DZIEJE ...... Nehsa podaje - Dowody zależności człowieczeństwa od Stwórcy,dowodami istnienia Boga . Znalazlem taki dowod na zaleznosc czlowieczenstwa od stworcy ,tu masz ten dowod ( bog istnieje ) ; www.youtube.com/watch?v=BaQ9dFF2FDs Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Kontrargumęty, nie są kontrargumentami. 05.10.09, 23:30 Karbat! Ja od b.dawna wiem, że ty nie "wydolisz". Nie tylko ty, jest was "demokratyczna większość", i taką mamy też demokrację. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re:Niezwyciężony Enrque 05.10.09, 21:38 pocoo napisała: > Twoją najpotężniejszą bronią jest "cysterna pomyj" wylewana na każdego kto nie > myśli Twoimi kategoriami.Któż stanie z Tobą do walki? Jeżeli jest to walka na " > ścieki" , to tylko kolter.Ja należę do tych , którzy nie lubią smrodu. Czyżbyś przejęła od swoich tępych kolegów metodę pomówień ??? Kiedy oblałem kogoś "cysterną pomyj" ? Czy ubliżyłem komukolwiek choć jednym wulgarnym słowem ? Co ty uważasz za "ścieki" ? Czy plugawy język, którym chłostają Kościół Powszechny twoi kumple nie uważasz za "plugawy" ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re:Niezwyciężony Enrque 06.10.09, 08:10 enrque111 napisał: > > Czyżbyś przejęła od swoich tępych kolegów metodę pomówień ??? Kiedy oblałem kog > oś "cysterną pomyj" ? Czy ubliżyłem komukolwiek choć jednym wulgarnym słowem ? Czy to znaczy , że nie wiesz o czym piszesz? Już spokojnie , podrapię ciebie za uszkiem. > Co ty uważasz za "ścieki" ? Czy plugawy język, którym chłostają Kościół Powszec > hny twoi kumple nie uważasz za "plugawy" ? "Maleńka" rożnica.Czy ty ,człowiek wcielający w życie słowa Jezusa( jak ktoś w ciebie kamieniem to ty w niego chlebem , jeżeli ktoś ciebie uderzy w jeden policzek , nadstaw mu drugi) chce się porównywać z ludźmi "opętanymi" przez diabła? W czym jesteś lepszy skoro z nich przykład bierzesz? Jeżeli rozmawiasz z Chińczykiem to muszą ci się zrobić skośne oczy żeby ciebie zrozumiał? Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re:Niezwyciężony Enrque 06.10.09, 22:02 pocoo napisała: > > Czyżbyś przejęła od swoich tępych kolegów metodę pomówień ??? Kiedy oblał > em kog > > oś "cysterną pomyj" ? Czy ubliżyłem komukolwiek choć jednym wulgarnym sło > wem ? > > Czy to znaczy , że nie wiesz o czym piszesz? Już spokojnie , podrapię ciebie za > uszkiem. Zawsze wiem o czym piszę. Spokojny także jestem zawsze, tym bardziej na niniejszym forum. Nie rozpieszczaj mnie z tym drapaniem :))) > "Maleńka" rożnica.Czy ty ,człowiek wcielający w życie słowa Jezusa( jak ktoś w > ciebie kamieniem to ty w niego chlebem , > jeżeli ktoś ciebie uderzy w jeden policzek , nadstaw mu drugi) > chce się porównywać z ludźmi "opętanymi" przez diabła? W czym jesteś lepszy sko > ro z nich przykład bierzesz? > Jeżeli rozmawiasz z Chińczykiem to muszą ci się zrobić skośne oczy żeby ciebie > zrozumiał? Sądziłem, że dostrzegłaś już, jak "nadstawiam drugi policzek" i na rzucanie we mnie kamieniem, odpowiadam chlebem ! Nigdy nie unoszę się gniewem, gdy mi ubliżają twoi kumple i nie odpłacam im wulgarnym słowem za obelgę mojej, skromnej osoby, staram się tu postepować w myśl nauki Chrystusa. Nie znaczy to jednak, że mam tolerować zniewagi, lżenie i plucie na Kościół Chrystusowy !!! Byłbym, jak owi potwarcy, karły moralne i pomioty szatana, gdybym nie stawał w obronie Owczarni Pańskiej, lżonej przez te szumowiny ! Chrystus również unosił się słusznym gniewem i występował przeciwko osobom hańbiącym Przybytek Pański. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re:Niezwyciężony Enrque 08.10.09, 09:07 enrque111 napisał: > > Sądziłem, że dostrzegłaś już, jak "nadstawiam drugi policzek" i na rzucanie we > mnie kamieniem, odpowiadam chlebem ! Jest to tak bardzo widoczne , że widzą to wszyscy użytkownicy forum. Nigdy nie unoszę się gniewem, gdy mi ubliż > ają twoi kumple i nie odpłacam im wulgarnym słowem za obelgę mojej, skromnej os > oby, staram się tu postepować w myśl nauki Chrystusa. Koniec ze mną."Rozwaliłeś" mnie na maxa. Odpowiedz Link Zgłoś
enrque111 Re:Niezwyciężony Enrque 08.10.09, 11:18 pocoo napisała: > Jest to tak bardzo widoczne , że widzą to wszyscy użytkownicy forum. Raduje mnie, że to dostrzegasz ! > Koniec ze mną."Rozwaliłeś" mnie na maxa. Nie było to moim celem - wybacz :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
farookhar Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 06.10.09, 18:02 Dowód jest jeden, dobro w sercach ludzi, a w każdym razie tęsknota za nim. zdar farookhar Odpowiedz Link Zgłoś
farookhar Re: Po co wierzący szukają dowodów na istnienie b 06.10.09, 18:13 Brat, a co w tym złego ? Mt 13:19 19. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. (BT) zdar farookhar Odpowiedz Link Zgłoś