Gość: ko-ka-ina
IP: 213.199.250.*
22.02.04, 12:27
Wystrój:
Na pierwszy rzut oka widać, że wszystko zrobione jest minimalnym kosztem.
Niewygodne krzesła w stylu Heineken, tandetne wykładziny i płytki na
podłodze, wielki metalowy bar, odrapane ściany - co niby na być imitacją
piwnicy.
Nagłośnienie:
Kilka kolumn przyczepionych do filarów łańcuchami.
Oświetlenie:
Tandetne lampy, bijące mało rytnicznie czerwonym światłem i dwie kule prosto
z prowincjonalnej dyskoteki - do tego tak zamontowane, że ich "piorunujący"
efekt widoczny jest tylko na niewielkim kawałku parkietu. Do tego lampki
choinkowe podświetlające parkiet do tańczenia.
Muzyka:
Porażka. Żadnej własnej inicjatywy, gramy to co na pewno się sprzeda, czyli
zupełnie nieambitna muzyka w stylu "mam fajny samochód i łokieć zawsze
wystawiony za szybę".
Alkohol:
Jak dla mnie mocno rozcięczany.
DJ:
Coś mówi, ale nie bardzo wiadomo co, bo dźwięk rozbija się po ścianach i nie
dociera do klientów siedzacych trochę dalej.
Toalety:
Względne - tyle, że paniom wystarczyć mają dwie kabiny i w związku z tym
kolejki są okropne.
Papierosy:
Co ciekawe nie ma w barze, a za to są w szatni :)
I to tyle.
Mnie się nie podobało.
Zupełne nieporozumienie.