Gość: erni
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.04, 16:42
Poniedziałkowe spotkanie lidera Samoobrony z opolanami na głównym placu w
mieście zakończyło się po półgodzinie. Andrzej Lepper nie miał komu
zaprezentować swych pomysłów na naprawę kraju
Jak zapowiadały ogłoszenia, na przedwyborczym spotkaniu Lepper miał
komentować głosowanie nad raportami komisji śledczej badającej sprawę Rywina,
propozycje terminu nowych wyborów i starania o powstanie rządu Marka Belki.
Równo o godz. 10 na pl. Wolności stanął Lepper w asyście
Ryszarda Czarneckiego (numer jeden na liście Samoobrony w wyborach do
europarlamentu w opolsko-dolnośląskim okręgu). Otaczał ich kordon partyjnych
kolegów z Opolszczyzny, którzy wręczali ulotki... kilkunastu osobom. Jak się
okazało, większość opolan, którzy znaleźli się na placu o tej porze, przyszła
tam raczej odpocząć na ławkach niż słuchać przewodniczącego Leppera. Nie
ulegli zachętom, żeby podejść bliżej. Pytania zadało przewodniczącemu tylko
kilka osób. Spotkanie zakończyło się więc po niespełna półgodzinie. - No,
mało osób, ale może dzień nie najlepszy, może za wcześnie... - snuł Lepper. -
Ale przede mną jeszcze wiele spotkań - dodał.
Tuż przed końcem nieudanego mityngu zwolennik Ligi Polskich Rodzin zaczął
krzyczeć, by w wyborach do europarlamentu głosować na Sylwestra Chruszcza. -
Oto kultura polityczna LPR - skwitował Czarnecki.
Żegnając się, Lepper nawoływał do pójścia na wybory. - Każdy ma jeden głos. I
Kwaśniewski, i bezrobotny, i bezdomny. Rolnik i robotnik - nawoływał, po czym
w otoczeniu świty i ochroniarzy pospacerował jeszcze po głównym deptaku - ul.
Krakowskiej. Zignorowany przez przechodniów po kilku minutach wsiadł do
samochodu i pojechał do Wrocławia.