super-kinia
16.07.13, 07:51
Wczoraj wracając kilka minut po ósmej rano z spaceru z psem,zostałam zaatakowana przez dziki.Zdarzenie miało miejsce na leśnej ścieżce około 15 metrów od drogi asfaltowej prowadzącej na osiedle Cegielnia.Przeżyłam horror, panowała idealna cisza,żadnych odgłosów,ruszających się krzaków,spokój i nagle z krzaków wynurza się dzik,atakuje psa,chwyta go za szyję miota nim,i rzuca go na ziemię,pies w tym momencie,chce się poderwać,ale niestety,chwycił go ponownie i wciągnął w krzaki,było ich na pewno trzy,nie mogłam nic zrobić,przerażona,ruszyłam po pomoc,pies przeżył,jest poturbowany,jest to foksterier,więc jest on szybki,zwinny,po prostu wyrwał się jakimś cudem.Zadzwoniłam do związku łowieckiego,jakaś śmieszna kobieta,która podała się za osobę kompetentną,powiedziała,żebym nie opowiadała bzdur,że dziki nie atakują.