Gość: Kaes
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
26.08.01, 18:57
Ostatnio zdziwiła mnie sprawa bocznic kolejowych z Z-G. Zalanie asfaltem
przejazdów na ulicach było moim zdaniem bezsensem. Zrobiono tak, że z tych
torowisk nikt nigdy już nie będzie mógł skorzystać. Czy nie lepiej by było po
prostu te przejazdy porządnie wyremontować (wyrównać) jak to sie robi na
przykład w Poznaniu? Wtedy praktycznie nie czuć drgań w samochodzie. Dobry
przejazd jest też na drodze wylotowej na Krosno Odrz.
Tak samo sprawa wygląda z nieczynnymi liniami. Robi się tak, żeby czasem
nikt z nich nie skorzystał, czyli zaasfaltowuje się przejazdy, likwiduje
mijanki (rozjazdy). To także powoduje, że stal z tych torów przyciąga coraz
baczniejszą uwagę lokalnej społeczności, która może ją na przykład sprzedać w
punkcie skupu złomu a uzyskaną gotówkę zamienić na wino przedniej marki typu
TUR. Bocznice będące częścią dawnej linii do Szprotawy też pewnie tak skończą.
A miasto chce przyciągnąć przemysł... Bocznica kolejowa wpływa na atrakcyjność
terenów inwestycyjnych. Po cholerę komu kawałki torów poprzecinane asfaltem!? W
Zachodniej Europie, gdzie wszyscy już znają dobrze kilometrowe korki, sznury
tirów i smog, kolej wraca do łask jako ekologiczny transport, mało uciążliwy
dla ludzi i bezpieczny. U nas decydenci potrafią jedynie likwidować, budować na
miejscu byłej kolei ścieżki rowerowe, którymi nikt nie jeździ bo przebiegają
przez tereny przemysłowe. Ścieżek jak najwięcej (sam dużo jeżdżę rowerem), ale
w rozsądnych lokalizacjach. Po co komu ścieżka z byłego browaru do byłej
winiarni i dalej okrężną drogą na dworzec PKP!?
Dodam jeszcze, że nie jestem maniakiem ekologicznym tylko lubię pociągi i
wolę, żeby 20 ton ładunku jechało koleją niż by miało zgnieść mój samochód i
zabić mnie na zatłoczonej dwupasmówce tylko dlatego, że kierowca zasnął po
18godz. jazdy. Czy nie mam racji? Co o tym sądzicie???