pawel.zary
15.06.05, 15:03
Znowu tv ekscytuje sie "problemem" startu W.Cimoszewicza w wyborach
prezydenckich. Cała lewica biadoli a Cimoszewicz "brzydzi się polityką i
ucieka na wieś". Swojego czasu L.Wałęsa, po skończonej kadencji też "wracał
do stoczni, do pracy jako elektryk" ;-)) W jednym i drugim przypadku
telewizja funduje nam reality show.
Jednak Cimoszewicz powoli zmienia zdanie i delikatnie zaczyna sugerować,
że "nie chcem, ale muszem" :-)
To niezdecydowanie Cimoszewicza zaczyna być żenujące - cała lewica musi kajać
się, błagać i rozdzierać szaty, aby ewentualny kandydat "zechciał".
To ma byc ten 'dobry" kandydat na prezydenta??? Człowiek, który obraża się na
politykę i polityką się brzydzi? Człowiek, którego trzeba prosić??? Przeciez
prezydent, to "jedna wielka polityka" i reprezentant całego narodu. To może
łatwiej będzie wynająć kogoś, kto bedzie chciał?? :-))) Będzie taniej i
prosić nie trzeba.;-)
A może ta cała "ucieczka" Cimoszewicza, to jedna wielka manipulacja??? Jedyny
kandydat, który "się nie pcha", tylko "musi", bo ludzie "proszą"?
pzdr