Dodaj do ulubionych

Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale ni...

23.03.06, 01:28

Chciałabym wyrazić swoją opinię w tej sprawie jako
osoba bywająca w schronisku kilka lat temu.
Schronisko jak sięgam pamięcią było zawsze okrutnym
brudnym i odrażającym miejscem.
Nigdy nie zapomnę widoku stłoczonych kotów w małym (pseudo kociarnia)
w rozpadającym się baraku.Nie miały nawet kuwet do załatwiania się!!
A śmierdziało wręcz potwornie!
Dwa lata temu przeczytałam w gazecie "co w mieście.."ze w 2002 uśpono tam
360 zwierzat a w tym samym roku w Gorzowie 3 sztuki!
A teraz jak czytam co kierownik wyprawia i jak wzbrania sie przed
wolontariuszami naprawdę jestem wściekła!
To jest ewidentny przejaw niechęci kierownictwa do prawidłowego
funkcjonowania tego miejsca.Sami nic nigdy nie robili,bo schronisko było
zaniedabane i ta ogromna eutanazja bo kierwonik poprostu dbał o prywatny
biznes-KARMA.wyłapywanie ..a dążenie do ulepszania sdchroniska nigdy go nie
intresowałao.-są dowody:zaczeło funkcjonoweac lepiej jak pojawili sie
wolontarisze!!
Byłam widziałam-domek do eutanazjii(a nie szczeniakarnia jak to było do
niedawna)kociarnia,kilka nowych klatek,tablica na mieście informująca i
adopcji,strona internetowa...przeciez TO NIE PAN kRASNODĘBSKI w tym maczał
palce!
pODSUMOWUJĄC uważam że ogromną pomyłką jest funkcjonowanie prywatnej firmy i
schroniska razem w jednym miejscu.
Urząd powinien wkońcu przejrzeć na oczy i zmienić formę jego funkcjonowania.
Życzę wolontariuszom wytrwałości a urzednikom rozumu .Wierzę, że nareszcie
gehenna zwierząt wkońcu się zakończy poprzez zmianę ludzi nim kierujących.O
to musicie walczyć!!
Samo wejście do schroniska niewiele zmieni ..a użeranie sie z ludzmi
któży wpadli w rutynę i wolontariuszy mają za oszołomów nie wiele zmieni
a was poprostu zniechęci.
pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • fred79 Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale 23.03.06, 09:02
      Skoro nie moga tam pelnic wolontariatu niech to robia w jakims sierocincu dla
      dzieci, dla osob bezdomnych czy niech odwiedzaja osoby starsze w domach ktore
      same zamieszkuja! Tam napewno nikt ich nie pogryzie i napewno bardziej
      pozyteczne.
      ---
      Co nas nie zabie to nas wzmocni
      • Gość: Bronek I pewnie problem zwierząt uznać za IP: *.ztpnet.pl 23.03.06, 09:29
        nieistniejący? Przecież Ciebie nie wsadzą do klatki w schronisku. Skoro Ty tam
        nie trafisz to problemu nie ma? Gratuluję "logiki".
        • fred79 Re: I pewnie problem zwierząt uznać za 23.03.06, 09:35
          To nie problem zwierzat tylko problem ludzi ktorzy je tak pozostawiaja.

          ---
          Co nas nie zabie to nas wzmocni
          • Gość: Bronek To jest problem ludzi, którzy je IP: *.ztpnet.pl 23.03.06, 09:39
            znajdują. Ci, którzy je pozostawili mają problem z głowy. Właśnie dlatego, że
            mało kto chce się tym zajmować.
    • Gość: wmprec I znowu ktoś robi prywatny interes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 09:54
      I ZNOWU KTOŚ ROBI PRYWATNY INTERES NA SPRAWACH PUBLICZNYCH, AŻ PROSI SIĘ TO O
      SKONTROLOWANIE PRZEZ ODPOWIEDNIE INSTYTUCJE
    • Gość: zibi Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.zgora.dialog.net.pl 23.03.06, 10:23
      to, ze prywaciarz ma gdzies zwierzeta i interesuje go tylko wlasna kieszen, to jedna sprawa, ale wazniejsze jest to, dlaczego MIASTO na to pozwala??? on zawsze bedzie chcial wiecej kasy dla Ciebie, ale od tego jest miasto, zeby pilnowac naszych pieniedzy i losu zwierzat!!!


      z
      • Gość: Rita Bardzo dziwne... IP: *.ztpnet.pl 23.03.06, 15:11
        Hm... Kiedys moja ciotka zastanawiala sie nad zalozeniem schroniska (mieszka na
        wschodzie Polski, w koncu z tego zrezygnowala), pomagalam jej przedrzec sie
        przez formalnosci i obadac, jakie trzeba spelnic warunki, zeby zalozyc takie
        nieduze przytulisko. Dokladnie przeanalizowalysmy wtedy rozporzadzenie na
        prowadzeniu schronisk (nie pamietam przez kogo wydane, ale chyba z 2002 roku) i
        z tego, co pamietam absolutnie nie moglo sie znajdowac nawet w poblizu wytworni
        karmy dla zwierzat... Czegos tu nie rozumiem- to znaczy, ze przepisy sie
        zmienily, czy od 4 lata zezwala sie na lamanie prawa...? Wolontariusze nie maja
        sie gdzie podziac, a jakie pomieszczenia zajmuje wytwornia karmy...?
    • Gość: ZIELONOGÓRZANIN Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 13:07
      w roku 1989 roku kiedy to urząd miasta zabrał schronisko TOZ
      I PODPISAŁ UMOWE Z PRYWACIArzEM zaczęłą sie gehenna zwierzaków.
      Team, Krasnodębski i lekarz wet Chlamtacz zaczeli robić kase na utylizacji
      bezdomnych zwierząt(NADMIERNE WYŁAPYWANIE -ZA TO KASA Z GMIN,EUTANAZJA
      (WETERYNARZ)..CZYLI ROBIENIE MIEJSCA DLA NASTEPNYCH I TAK W KÓŁKO.
      dECYZJI WETERYNARZA CO DO KONIECZNOŚCI USPIENIA NIKT NIE PODWAŻY.a CHLAMTACZ
      TRZYMANY JEST PRZEZ URZĄD BO ZA NIM STOI KRASNODĘBSKI KTÓRY URABIA ODPOWIEDNIO
      NACZELNIKA SZCZĘSNEGO..KTÓRY UDAJE ZE NIC NIE KUMA..albo nie chce kumać..a z
      nim zastępca Wawrzyniak jego prawa ręka.
      I ZŁODZIEJSTWO TRWA!!!
      NIK wkoncu wykazał ze Krasnodębski miał przez lata podpisaną umowe na
      wyłApywanie PSÓW,ze zbyt dużą ilością gmin(nastawienie na jak największy
      przerób i kasę).
      I ludzie słuchajcie!!!Kontrolę NIKU znał urzad poprzedniej i obecnej
      kadencji!!
      I nic totalnie nic z tym nie zrobił mimo ciĄgłych sygnałów od ludzi
      związanych z różnymi organizacjami i nie tylko.
      To sie nadaje do prokuraturA który powinien się sprAWĄ przekrętów w
      schronisku,jak najszybciej zająć!
      Wina leży po stronie urzędników i prywaciarza.
      A kierownik chce czekać do września żeby zatrzeć ślady i mieć\
      wygodę swobodnego działnia i zarobienia jeszcze kasy.
      Media i ludzie do roboty!
      Winni musza być ukarani,a schronisko powinno stać suię cywilizowanym
      bezpiecznym miejscem dla wszystkich zwierząt bo na to idą nasze pieniądze!!!!!!

    • Gość: Ulka Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 19:35
      no właśnie o to chodzi,że urząd w 1989 przekazał schronisko
      prywaciarzowi a ten zagarnął wszystkie budynki w których wcześniej była
      kociarnia,kuchnia ,gabinet czyli wszystko wybudowane z mysla o zwierzętach.
      No i niestety zwierzaki zostały wywalone na zewnątrz dlatego koty wylądowały w
      śmierdzącym baraku a kierownictwo zajęło ciepłe biuro a reszta pomieszczen
      zostła przeznaczona na wytwórnię karmy.
      Myślę,ze gdyby prywaciarz był człowiekiem uczciwym, to za to że dostaje
      pieniądze państwowe bedzie dbał nie tylko oswoją firmę ale i o schronisko!
      Niestety sa liczne przykłady na to,że zaniedbywał je przez lata.
      Wynajmowanie od urzedu pomieszczen nie pozwalało sie wychylac i wymagać od
      urzedu polepszenia stanu schroniska.
      Siedział cicho,a urzad był zadowolony.Płacił i nic już więcej nie interesowało
      urzedników.Wspomnę że naczelnik poprzedniej kadencji Baranowska
      NIGDY przez całą kadencję nawet nie raczyła pojawic się tam!!(4 lata)
      i sprawdzic co się tam dzieje..
      Od kiedy pojawili sie wolontariusze i osoby zainteresowane zaczęto wymuszac na
      urzedzie dostosowanie się do Rozporządzenia Ministra Rolnictwa o prowadzeniu
      schronisk.Rodzi si.e to powoli i w bólach i ku przetażeniu Krasnodębskeigo
      kóry przez lata miał spokój.Łapał,usypiał,nie leczyl i miał wszystko gdzieś..
      Mam nadzieję ze ruszy go sumienie i usunie się z tego miejsca bo robi sobie
      tylko wielki wstyd.A teraz kiedy wkońcu jest wiele osób które znają sytuację
      jest przegrany.
      Dość już prowadzenia schronisk pzrez prywaciarzy!!





      • Gość: www Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.03.06, 23:31
        krotki wacek nie ma sumienia, inaczej juz dawno by sie stamtad wyniosl ze swoja liczna swita!

        w
    • Gość: s Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 22:36
      A co na to UM? Wiadomo, że zgodnie z PiSowską logiką, którą kieruje sie teraz
      władza w ZG, nie trzeba zajmować sie zwierzętami tylko moralnością
      zielonogórzan.
      • Gość: Aśka X. Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 23:48
        Stosunek do słabszych jest w cywilizowanym świecie miarą kultury, a nawet
        człowieczeństwa. Jaki stosunek do słabszych, zależnych od nas zwierząt ma
        Krasnodębski, a jaki urzędnicy?!?!?! To jest skandal. Piszcie jak najwięcej,
        ludzie, róbcie hałas, żeby g... znowu nie przyschło.
        Poza tym - bierzcie psy, ludzie, zajmujcie się nimi, a nawet sprzątajcie po
        nich, jeśli trzeba. Ja mam jedną przybłędę w domu, więcej miejsca nie ma, ale
        takiego merdania ogonem to nigdzie nie widzieliscie! Oby wszystkie psy miały
        kogo tak kochać. One nie patrzą na bogactwo czy moralność.
        • Gość: zielonogorzanin Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.03.06, 00:09
          tylko, ze nam do cywilizacji daleko i nasze schronisko jest najlepszym przykladem :-( sam adoptowalem kilka lat temu pieska ze schroniska i jest takim wiernym kompanem, ze staram sie wszystkim znajomym w pracy, rodzinie itd. polecac te forme przygarniecia zwierzecia, ale ile razy z nimi tam bylem, tyle razy psy byly pokaleczone, wystraszone (inne, wieksze, je gryzly na naszych oczach!), woda byla zamarznieta, albo miski puste i w ogole nie bylo z kim rozmawiac!!! pytam jedna pania, to mi mowi, ze ona od karmy, pytam jakiegos pana, to on tez... rozgladam sie, znajduje biuro i mowia, ze mam szukac gdziestam, albo w innym miejscu... paranoja jakas! znajomi juz patrzyli na mnie jak na idiote, co im wmawia, bo jakis interes w tym ma! w koncu, po 25 MINUTACH (!!!!!!!) jakas kobieta z wielkim fochem wychodzi od kotow i nam wciska szczeniaki. tlumacze jej, ze chcemy jakiegos psa, ktory ma mniejsze szanse na adopcje, ale ona - a po co, a ten stary, a ten brzydki, a ten chorowal, a ten dlugo w schronisku, wiec ma juz swoje nawyki, a ten agresywny wobec psow, a ten wobec ludzi, a ten... wszystkie w zasadzie sie nie nadaja do adopcji!!! w koncu na pytanie, czy maja jakiegos psa, ktory sie nadaje wg. niej prowadzi nas do szczeniakow... znajomi, mimo moich prosb, wzieli szczeniaka, ale trudno mi uwierzyc, ze naprawde sposrod 100, czy 200 psow (nie wiem ile tam jest?) ZADEN z doroslych naprawde nie nadaje sie do adopcji????

          :(

          zielonogorzanin

          ps. a znajomi i tak byli na mnie zli, bo szczeniak mial problemy ze skora, zoladkiem i podejrzenie nosowki (naszczescie tylko podejrzenie!)... w kazdym razie wydali ponad 300 zl na weterynarza i juz napewno wiecej z moich rad nie skorzystaja...

    • Gość: Benita Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 11:50
      Wiem o czym piszesz:)
      Namówiłam moja mamę na zabranie psa ze schroniska.
      Pojechałyśmy razem zaopatrzone w smycz i obrożę.
      Była sobota godzina ok 14.Niby najlepszy czas na
      wizyte w schronisku(wolne popołudnie).
      No i pocałowałyśmy klamke.Nie było NIKOGO kto
      tam wogóle pracuje,i kto mógłby nas oprowadzić.
      Jakaś gruba baba z na odczepnego poinformoweała nas,że ona nie ma
      kluczy od klatek bo ona tu przy karmie pracuje:(
      Więc zapytałam kiedy najlepiej sie tu zjawic skoro nie w dzień,kiedy
      większość polaków nie pracuje.
      Powiedziała,że w dni powszednie do 15tej!!!!!!!!!!!!!!!
      Ręce mi opadły.
      No cóż,mama wzieła wolne i faktycznie w dzien powszedni pojechałyśmy po psa.
      Mimo "rad pani",wykluczających psa którego upatrzyłyśmy -pies jest u nas:)
      Wyglądał na chorego i był,bardzo osowiały.Ale te oczy!!...:))
      Nie wspomnę ile kosztowało leczenie tego chorego psiaka,to nie ważne,
      ale chcę powiedziec,że trzeba miec WIELE samozaparcia żeby kupić
      za 55 zł b chorego psa i uratowac mu zycie.
      W każdym razie my przekonałyśmy sie,że nie jest to łatwe.
      A przecież być powinno!!!
      • Gość: z Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 12:28
        Czy czytają to urzędasy z UM???
    • Gość: ania pomorskie Re: Wolontariusze chcą pomagać w schronisku, ale IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.03.06, 15:53
      bylam dzisiaj w schronisku - boze, tyle pieskow i kotkow tam czeka, szczeka niemilosiernie glosno i nic... jestem przerazona i zalamana. nie wiem jak wolontariusze mogli tam chodzic, bo mi sie od razu plakac chcialo. a klatki pelne - sa jakies kryteria doboru psow do uspienia? bo jesli teraz wylapuja i chca je gdzies wsadzic, to albo postawia w tych klatkach, co zlapali, albo pousypiaja. rozumiem, ze jakis pies jest dlugo w schronisku, albo nie jest mlody, ale zeby z tego powodu musial byc zabity? :-( boze, to niech lepiej tamte psiaki biegaja dalej luzem po miescie (bo one tak sobie biegaja nonstop - tacy wlasciciele, co nakarmia i wypuszcza na caly dzien), niz za nie maja inne kochane mordki usypiac. ja jestem przeciwna takim akcjom :-(

      ania
    • Gość: Benita Redo Ani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 17:34
      Aniu a jak byłaś dziś w niedzielę w schronisku,
      to czy jakiś pracowniek wogóle się tobą zainteresował?
      Był tam ktoś kto pracował przy psach?
      • 14ruda Re: Redo Ani 26.03.06, 19:58
        Ustawa o ochronie zwierząt,art.6 "Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierzat jest zabronione".Można to zrobić ze względów humanotarnych lub gdy zwierzę wykazuje nadmierna agresję.Ale jak sprawdzić czy pies jest rzeczywiście agresywny czy tylko jest przerażony?Opiekowałam się kilkoma psami,które wg pracowników były bardzo agresywne i mieliśmy zakaz wstępu do tych klatek. Okazały się po prostu bardzo przestraszonymi oddanymi psami.Dziś są w nowych domach.Niestety jeden pies oberwał śmiertelny zastrzyk,bo przyszliśmy za późno.R.I.P. Hektor (').Drażniony przez pracownika wytwórni karmy stał się sfrustrowany i agresywny w stosunku do innych pracowników.Nas zdążył trochę polubić :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka