elza66
23.03.06, 01:28
Chciałabym wyrazić swoją opinię w tej sprawie jako
osoba bywająca w schronisku kilka lat temu.
Schronisko jak sięgam pamięcią było zawsze okrutnym
brudnym i odrażającym miejscem.
Nigdy nie zapomnę widoku stłoczonych kotów w małym (pseudo kociarnia)
w rozpadającym się baraku.Nie miały nawet kuwet do załatwiania się!!
A śmierdziało wręcz potwornie!
Dwa lata temu przeczytałam w gazecie "co w mieście.."ze w 2002 uśpono tam
360 zwierzat a w tym samym roku w Gorzowie 3 sztuki!
A teraz jak czytam co kierownik wyprawia i jak wzbrania sie przed
wolontariuszami naprawdę jestem wściekła!
To jest ewidentny przejaw niechęci kierownictwa do prawidłowego
funkcjonowania tego miejsca.Sami nic nigdy nie robili,bo schronisko było
zaniedabane i ta ogromna eutanazja bo kierwonik poprostu dbał o prywatny
biznes-KARMA.wyłapywanie ..a dążenie do ulepszania sdchroniska nigdy go nie
intresowałao.-są dowody:zaczeło funkcjonoweac lepiej jak pojawili sie
wolontarisze!!
Byłam widziałam-domek do eutanazjii(a nie szczeniakarnia jak to było do
niedawna)kociarnia,kilka nowych klatek,tablica na mieście informująca i
adopcji,strona internetowa...przeciez TO NIE PAN kRASNODĘBSKI w tym maczał
palce!
pODSUMOWUJĄC uważam że ogromną pomyłką jest funkcjonowanie prywatnej firmy i
schroniska razem w jednym miejscu.
Urząd powinien wkońcu przejrzeć na oczy i zmienić formę jego funkcjonowania.
Życzę wolontariuszom wytrwałości a urzednikom rozumu .Wierzę, że nareszcie
gehenna zwierząt wkońcu się zakończy poprzez zmianę ludzi nim kierujących.O
to musicie walczyć!!
Samo wejście do schroniska niewiele zmieni ..a użeranie sie z ludzmi
któży wpadli w rutynę i wolontariuszy mają za oszołomów nie wiele zmieni
a was poprostu zniechęci.
pozdrawiam