mzk_passenger
12.06.06, 12:56
Witam,
Zwracam sie do wszystkich obeznanych z mitologią grecką i inną mniej lub
bardziej wyuzdaną, aby pospieszyli ratować przed chaosem moje moralne podłoże.
Otóż przyjżałem się zeszłej niedzieli wyzywającej rzeźbie stojącej u podnóża
Palmiarni, która to przedstawia młodego chłopca pozbawionego odzienia wraz ze
stojącym koniem. To znaczy koń (jak się można łatwo domyślić) stoi przed
chłopcem. Dodam jeszcze, że koń posiada rogi co jak domniemywam ma służyć
zepchnięciu wszelkich merytorycznych interpretacji na tzw. boczne tory.
Czy oby jednak na pewno?
Jakaż bowiem mitologia, choćby i nawet ta najdziksza afrykańska z samego
serca dżangel uzasadni wyzywającą pozę zwierzęcia, zakłądającego perwersyjnie
jedną ze swych bezwstydnych kończyn na biodro młodego chłopca? Dodam -
młodego chłopca! Pomijam milczeniem wyzywające spojżenia obu postaci, ich
sugestywnie wygiete ciała, nie pozostawiające wątpliwości co do tego, że
kieruje nimi impuls daleki od tego, jaki można by przypisać wierzchowcowi i
jego (prosze oddalić wszelką dwuznacznosć) jeźdźcy.
Jeśliby więc kto znał jakąś (pokrętną, jak się domyślam) historię tłumaczącą
umieszczenie tego typu eksponatu w miejscu uważanym za wizytówke miasta,
niech podzieli się swoją informacją.
Abyśmy mogli ją obalic.
Pozdrawiam;)
p.s.