dubitando
12.07.06, 10:17
Cóż tym razem aferę wyśledził Trybuna i nawet na Kurskiego nie ma jak
zwalić :|
...Wyjściem z kłopotów okazała się umowa zawarta 12 października 1998 r.
między NBP, BIG Bankiem Gdańskim i Pierwszym Komercyjnym Bankiem w Lublinie.
Widnieją pod nią podpisy prezesów Hanny Gronkiewicz-Waltz, Bogusława Kotta i
Jana Rejenta. Na jej mocy NBP nabył za 44 471 769,65 zł od BIG Banku prawa do
owych wierzytelności! Innymi słowy, NBP zahandlował długami służby zdrowia!
Co więcej, zobowiązał się występować wspólnie z BIG Bankiem Gdańskim przeciw
Skarbowi Państwa. Warto podkreślić, że podpisując umowę, prezes Gronkiewicz-
Waltz miała pełną świadomość, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał kilka
miesięcy wcześniej szpitalne wierzytelności za nieistniejące. Tak wynika z
dokumentów. W par. 5. umowy BIG Bank Gdański i PKBL oświadczają,
że „udostępniły NBP wszystkie posiadane dokumenty dotyczące sprawy”, a w par.
7. NBP z kolei oświadcza, że „zna stan postępowań sądowych i egzekucyjnych”.
I to jest skandal! Za ponad 44 mln prawdziwych złotych dzisiejsza kandydatka
Platformy Obywatelskiej kupiła długi uznane przez sąd za „nieistniejące”!
Gdyby zapytać ją, po co wydała na to publiczne pieniądze? – usłyszymy
zapewne, że upadek Pierwszego Komercyjnego oznaczał utratę oszczędności
tysięcy ubogich ciułaczy posiadających w nim rachunki. Bzdura! Moim zdaniem,
prezes nie miała wyjścia. Musiała kryć nieudolność własną, popieranego przez
nią prezesa Jana Rejenta i nadzoru bankowego. Nie mogła dopuścić do upadku
Komercyjnego, bo wtedy prokuratura i sądy zajęłyby się nieprawidłowościami.
Bóg wie, co mogłoby wypłynąć...
...Hanna Gronkiewicz-Waltz chce dziś rządzić w Warszawie. Podkreśla swój
szacunek dla prawa i dbałość o pieniądze publiczne. Byłoby dobrze, gdyby
wytłumaczyła – dlaczego podpisała wartą ponad 44 mln zł umowę, dzięki której
szczegóły tzw. afery sprzętowej można było schować pod sukno.
Pełny tekst:
www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006071202