Gość: kmiotek
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
15.02.03, 10:54
Byłem wczoraj w kinie Wenus na 2Wieżach. Cieszy fakt, że po 2 tygodniach
projekcji kino wciąż pęka w szwach (no, były też Walentynki) ale wysiedzenie
w najwięksdzym kinie w mieście przez bite 3h było przy komplecie widzów
katorgą!
Kino nie ma ani klimatyzacji ani (co gorsza) żadnej wentylacji. "Duszno" to
mało powiedziane, było saunowo...
Dla szefostwa kina należą się wyrazy uznania za remont, za dźwięk Dolby
(który chyba teraz nie działa?), za czyste kibelki i knajpkę na górze, ale
szefostwo kina chyba się nie spodziewało, że zielonogórzanie mogą jeszcze
wypełnić kino do ostatniego miejsca a wtedy... a wtedy zamiast skupiać się na
filmie trzeba skupiać się na tym aby nie utracić przytomności! Jak w kinie
jest mało widzów problemu nie ma, wczorajszy seans pokazał, że coś z tym
trzeba zrobić bo filmy co raz dłuższe a ja już się zastanawiam ze znajomymi
czy na Matrixa 2 nie jechać w maju (o zgrozo bez wentylacji!) do Poznania...
Pozatem: podczas 3h nie zadzwoniła ani razu komórka!!!!!!!! Nie było głupich
komentarzy na całe kino i chamskiego zachowania co przy komplecie widzów robi
pozytywne wrażenie. Gdyby jeszcze wyeliminowac wszechogarniający szum paczek
chipsów (to dopiero Dolby Sourrand dla ucha) można by rzecz, że prawie Europa.
"Prawie" bo tam (i nawet już w Poznaniu) na twarzy czujesz kojący powiew
tlenu odpowiednio dopasowany do pory roku.
PS. Skoro Wenus ma takie dobre obroty na Władcy Pierścieni to może warto je
zainwestować choć w wentylację?! W tym roku jeszcze filmy oscarowe, dwa
Matrixy, Terminator 3, nowy "Porter" a więc pewna frekwencja i... pewne
podtruwanie się własnym CO2???