Dodaj do ulubionych

Krwawy Ludwik, Giertych i kompromitacja PiSu

14.09.06, 20:29
Wywali ją z pracy!
Z dornowatego powodu obraził kobietę

DOROTA GAWRYLUK: Premier Dorn zachował się niekulturalnie. Obraził mnie
FOTO JAN ŻDŻARSKI

Krwawy Ludwik nie panuje nad nerwami! Nie chciał wystąpić w jednym programie
z Romanem Giertychem. Trzasnął drzwiami swej limuzyny i odjechał spod gmachu
telewizji. Mało tego. Dorocie Gawryluk zagroził, że wywali ją z pracy! -
Jestem oburzona i domagam się przeprosin - mówi nam dziennikarka.

Gawryluk (34 l.) jest wstrząśnięta. - Premier Dorn (52 l.) zachował się
niekulturalnie, obraził mnie publicznie - twierdzi. Co tak wyprowadziło Dorna
z równowagi?

Szef MSWiA miał wystąpić we wtorkowym programie "A dobro Polski?". Razem z
Andrzejem Lepperem (52 l.) i Romanem Giertychem (35 l.) mieli rozmawiać o
przyszłości koalicji. Dorn się jednak nie pojawił. Zaskoczona Gawryluk
nerwowo nasłuchiwała sygnałów z reżyserki. W końcu poinformowała widzów, że
Dorn co prawda przyjechał do telewizji, ale zaraz odjechał.

- Wyjechał, kiedy zorientował się, że w programie ma wystąpić również Roman
Giertych - tłumaczyła.

Randka w ciemno
Tomasz Skłodowski, rzecznik MSWiA, winą za zamieszanie obarcza telewizję. -
Tuż przed wejściem na wizję wicepremier Dorn dowiedział się, że będzie inny
skład gości niż ten anonsowany przez redakcję. Umawiał się do programu
publicystycznego, a nie do randki w ciemno - twierdzi Skłodowski.

Gawryluk jest zaskoczona. - Informowałam rzecznika, że tematem programu
będzie koalicja, zaś w studio pojawią się wicepremierzy. Ponieważ nie pytał o
szczegóły, uznałam, że sprawa jest zamknięta - mówi.

To przesada!
Nerwowe sceny rozegrały się przed budynkiem TVP. Kiedy Dorn zobaczył tam
limuzynę Giertycha, wpadł w szał. Nie chciał wejść do studia. - Publicznie
mnie obraził. W obecności kilku pracowników telewizji krzyczał, że nie
powinnam tu pracować - opowiada Gawryluk. - Widać że czasy, kiedy polityk
grozi dziennikarzowi wylaniem z pracy, nie minęły.

Zdaniem rzecznika MSWiA Dorn nie obraził dziennikarki, która zresztą słów
wicepremiera nie słyszała.

Ale Skłodowski też ich nie słyszał. Słyszała za to Agata Ławniczak, zastępca
kierownika redakcji publicystyki. To ona przekonywała Dorna, by jednak wziął
udział w programie. - Powiedział, że pani Gawryluk jest bezczelna,
nieprofesjonalna i nie powinna tu pracować - cytuje Ławniczak.

Jak pan i władca
Nie uzyskaliśmy komentarza władz telewizji. Prezes Bronisław Wildstein był
nieuchwytny, a telefon Małgorzaty Raczyńskiej, szefowej Jedynki, milczał.
Prof. Wiesław Godzic, medioznawca, uważa, że zachowanie Dorna było
skandaliczne. - Wicepremier Dorn jest znany z tego, że najpierw działa, a
potem myśli. Wydaje mu się, że to jest atrybutem mężczyzny - komentuje prof.
Godzic. - Zachował się jak pan i władca. Pokazał, że traktuje TVP jak
partyjne narzędzie.


Dlaczego Dorn nie lubi Giertycha
- Nie wiem, dlaczego premier Dorn przede mną uciekł. Mnie bać się nie musi! -
żartuje Roman Giertych. Ale powodów do śmiechu nie ma. Nieufność koalicjantów
jest tak duża, że nie chcą już razem pokazać się w telewizji.

- Cała sytuacja mnie zaskoczyła. Tego samego dnia wcześniej rozmawiałem z
ministrem Dornem ponad pół godziny. I nie uciekał przede mną - deklaruje
Giertych. Zapewnia, że nie ma między nimi konfliktu. Dlaczego więc Dorn nie
zgodził się na wspólny udział w programie? - Może rozsierdziła go
wcześniejsza obecność Jana Rokity, który zabrał nam 12 minut programu? -
spekuluje Giertych.

Ludwik Dorn najwyraźniej nie chciał się spotkać z koalicjantami w świetle
telewizyjnych kamer.

- Najpierw nie chciał się pokazać na wizji z Lepperem, w końcu się zgodził -
opowiada Gawryluk. - Ostatecznie nie spodobało mu się towarzystwo Giertycha.

Zamieszanie wokół programu najlepiej oddaje stan ducha koalicji rządowej.
Koalicja jest jak beczka prochu. Mała iskra może spowodować pożar. - Dorn nie
chciał, by do eksplozji doszło na oczach milionów widzów - mówi publicysta
tygodnika "Polityka" Jacek Żakowski.

Obserwuj wątek
    • Gość: bili Re: Krwawy Ludwik, Giertych i kompromitacja PiSu IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 14.09.06, 21:22
      dlaczego pzpr upadła ? bo nie mieli konkurencji , czuli się bogami.
      Postawa wielu działaczy pisu zaczyna to przypominać, co może dziwić, bo
      konkurencja jest duża i zaczyna przeważać.
      Straszenie dziennikarzy jest nagminne.
      Tylko patrzeć jak nam zamkną forum wolnej myśli i swobodnej wypowiedzi.
      • Gość: Maniek Re: PiS = PZPR bis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 21:50
        Tak żle nie było od 1989 roku.Arogancja władzy nie zna granic dla mnie
        największy arogant to człowiek który ma sprawe za pobicie poseł Zawisza z
        komisji bankowej dla mnie to szok.
        • Gość: WB Zno­wu ukra­dli księ­życ IP: *.icm.edu.pl 14.09.06, 22:45
          Kilka dni przed terminem wyborów parlamentarnych sondaże dawały Platformie
          Obywatelskiej trzydzieści kilka procent, a Prawu i Sprawiedliwości dwadzieścia
          kilka procent. Gdyby taki właśnie rezultat został wyjęty z urn, mógłbym
          rozpocząć mój powyborczy felieton zdaniem, iż mam dobrą wiadomość dla ludzi
          zarabiających miesięcznie więcej niż 10 tysięcy złotych (a jeszcze lepszą dla
          zarabiających 100 tysięcy), i w ogóle dla Salonu, bo PO to według mnie
          liberalistyczno–sorosowski klon Unii Wolności, czyli balcerowszczyzno–
          michnikowszczyzna kokietująca trochę innym makijażem i trochę gładszą fryzurą
          (bez loczków). Tymczasem jednak urny sypnęły probliźniaczymi krzyżykami, bo
          Kaczyńskich rzut na taśmę był finiszem skutecznym bardzo. Dwaj bliźniacy znowu
          ukradli księżyc faworyzowanej przez media elicie konkurentów, która to metafora
          jest o tyle zasadna, że sala sejmowa ma krągłość stricte księżycową.

          Notabene – „Katschinsky brothers” ukradli księżyc wielu politycznym ośrodkom i
          mafiom, nie tylko między Bałtykiem a Tatrami. Zwycięstwo Platformy
          Obywatelskiej leżało w interesie całego europejskiego Salonu, toteż Salon ów
          wychodził medialnie ze skóry, by je urzeczywistnić (komentarze, sondaże,
          masonaże, itp.), a do Warszawy przysłano samą Frau Merkel, żeby na oczach kamer
          telewizyjnych wyściskała Tuska, sygnalizując tym w sposób jednoznaczny jaką
          formację „obstawiają” światłe siły europejskie. Urny bywają wszakże złośliwe
          niczym los: obie formacje – i partia Angeli Merkel, i partia Donalda Tuska –
          nie sprostały sondażowym zaklinaniom rzeczywistości, gubiąc przedwyborczy
          procentowy triumf. Notabene Tusk ma wyraźny pociąg do tego żeńskiego imienia,
          bo obściskał również Anżelikę ze Wschodu – ciekawe czy to mu pomoże w wyborach
          prezydenckich. Pewne jest jedno: w drugiej turze pomagać mu będzie czerwono–
          różowy nadwiślański Salon, cała michnikowszczyzna, rozwścieczona sukcesem
          Kaczorów.

          Jeszcze boleśniej niż Salon polityczny odczuły zwycięstwo PiS–u kręgi
          finansowe, a konkretnie cały ów olbrzymi międzynarodowy gang spekulantów,
          którym polityka balcerowiczowskiej RPP przez całe lata napychała kieszenie w
          sposób morderczy dla rodzimego budżetu, i zwłaszcza dla milionów budżetów
          domowych. Była tu prosta zależność: im bardziej rosły zyski „krótkoterminowego
          kapitału spekulacyjnego” – tym bardziej utwierdzało się sześciomilionowe
          bezrobocie i ponad dwudziestomilionowy obszar społecznej nędzy w
          naszym „reformowanym” kraju. Platforma głosiła swą sympatię do Rady Polityki
          Pieniężnej, a Prawo i Sprawiedliwość chęć likwidacji tego wrzodu. Pytanie: czy
          obietnica przedwyborcza zostanie zrealizowana? Cztery lata temu, gdy do władzy
          doszedł Miller, powiedziałem udzielając wywiadu: „Od lat gospodarką naszego
          kraju nie steruje żaden premier, tylko Rada Polityki Pieniężnej, czyli
          Balcerowicz. Gra monetarna tej instytucji bardzo źle służy ojczyźnie, a bardzo
          dobrze zachodnim spekulantom, ponadnarodowym siłom, przy których władze
          polityczne są często marionetkami. Żaden program ekonomicznej naprawy państwa
          nie ma szans bez okiełznania samowoli RPP – to jest wóz albo przewóz. Albo pan
          Miller weźmie ich za pysk i zmusi do służenia narodowi – albo przegra. Tertium
          non datur” (patrz „Łysiak na łamach 6”, str. 377). Zapowiadam: dokładnie to
          samo będzie z duetem „les freres Katchinsky” – wóz albo przewóz.

          Sukces PiS–u stanowi również przykrość dla postępowych telewizji (TVP, TVN,
          Polsat), dla rzeszy postępowych dziennikarzy (których symbolizują Durczok, Lis,
          Olejnik, Czajkowska, Paradowska) i dla salonowych tudzież pridusalonowych
          piśmideł, od „Gazety Wyborczej”, „Trybuny” i „Nie”,
          poprzez „Wprost”, „Politykę”, „Newsweek” tudzież „Fakt”, po „Rzeczpospolitą”
          i „Życie Warszawy”. Starali się obrzydzać Kaczorów wszelkim sposobem, ale nie
          wyszło. Piętnaście lat ciężkiej roboty na marne. „Polityka” ma tu tradycje
          najgłębsze – że przypomnę jej hucpiarską ankietę „Zdobywamy szczyty chamstwa”,
          gdzie we wszystkich czarnych kategoriach „zwyciężył” jako cham do kwadratu
          Jarosław Kaczyński („Polityka” przyznała mu „Złotą spluwaczkę”) – ale „GW” jest
          równie zasłużona we flekowaniu bliźniaków gwoli promowania „Cimoszków”, jak
          również urbanowskie „Nie” ze spreparowaną „lojalką”, i dzielna TVP ze swoim
          filmem–fałszywką szkalującym braci. Komentując te ataki, pisałem o Kaczyńskich
          rok temu: „Jedni z nielicznych uczciwych polityków III RP (osobliwość etyczna
          par excellance). Jako konsekwentni ludzie honoru i autentyczni mężowie stanu
          (znowu rzadkość) – są od piętnastu lat ulubionym duetem «chłopców do bicia» dla
          czerwonych i różowych elit. Na nikim Salon nie powiesił tylu psów co na tych
          czołowych «oszołomach». Gdyby nienawiść mogła zabijać – leżeliby już w grobach
          dziesięć lat z okładem” (patrz: „Rzeczpospolita kłamców. Salon”, str. 290).

          Jak wskazuje ów cytat – byłem prokaczyński pełną gębą. Byłem, kiedy ich
          niszczono. Teraz, gdy wygrali – już nie będę. Przechodzę do opozycji, proszę
          panów. A to dlatego, że według mnie psim obowiązkiem dżentelmena, jak również
          psim obowiązkiem felietonisty piszącego dla gazety politycznej – jest
          opozycyjność wobec władzy. Opozycyjność nie czepiacka, nie malkontencka, nie
          złośliwa, nie szukająca dziur w całym – lecz sceptyczna, krytyczna,
          kontrolująca, bacząca władzy na ręce i na sumienie, weryfikująca zgodność słów
          i czynów, obietnic i dokonań. Czy tym milionom spauperyzowanych, cierpiących
          ludzi poprawi się byt kształtujący świadomość. Człowiek piszący publicznie o
          problemach swego kraju winien być jak strażnik, którego halabarda to pióro.
          Panowie, będę życzliwy, lecz kiedy trzeba – bezlitosny. A gdyby „GP” chciała mi
          w tym przeszkadzać – zniknę stąd, wychodząc przez drzwi trzaskające.

          Waldemar Łysiak

          www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=410

        • Gość: josef LSD = Faszyzm IP: 195.175.37.* 14.09.06, 22:48
          "Obiektywnie socjaldemokracja jest umiarkowanym skrzydłem faszyzmu" - Józef
          Stalin

          rozrywka.onet.pl/aforyzmy/item.html?K=3&I=217861&S=J%F3zef%20Stalin
        • Gość: Alojzy Wierchołek Re: Krwawy Ludwik, Giertych i kompromitacja PiSu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 00:10
          Kropla drąży skałe teraz juz pomału SamoPiS i Giertych odejdą do lamusa.
          Coraz mnie ludzi popiera nacjonalistów i ich awanturniczy styl sprawowania
          władzy.Polakom gratuluje powrotu rozumu.
          • Gość: wk...ony Re: Krwawy Ludwik, Giertych i kompromitacja PiSu IP: *.ztpnet.pl 15.09.06, 08:26
            Nie będzie to chyba zbyt szybko z tym rozumem, boć przecie jak wszystkim
            wiadomo łatwo się rządzi "ciemnym ludem", a dopiero co dostaliśmy kolejny
            prezent od rządzicieli w postaci podniesienia opłat za studia zaoczne i
            wieczorowe co skutecznie zniechęci tych gorzej sytuowanych do kształcenia się.
            Konsekwencją będzie ograniczenie odsetka światłych, ale za to o ile łatwiej
            będzie rządzić, bo jak mawiał burek Kurski "ten ciemny lud i tak to kupi" BOŻE
            CHROŃ POLSKĘ PRZED PISiorami, faszyzującym LPRem i populistami Leppera, a ty
            bogobojny narodzie otwórz oczy!!!!!!!
    • Gość: leon Re: Krwawy Ludwik, Giertych i kompromitacja PiSu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 20:54
      a kto w dzisiejszych czasach panuje nad nerwami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka