prawiedr
26.01.07, 03:13
Szanowni Czytelnicy GW, proszę Was o to, abyście rozpoczęli poważną dyskusję
dotyczącą Uniwersytetu Zielonogórskiego. Myślę, że ta inicjatywa może mu
tylko pomóc. Kończą się już czasy, gdy kandydatów na studia było jak
ulęgałek. Poważnie obawiam się, że z braku wystarczającej ilości chętnych do
studiowania w UZ uczelnia zostanie zdegradowana bądź całkowicie zlikwidowana.
Z obserwacji wnioskuję, że bardzo często student nie jest traktowany jako
podmiot działania, ale jak przedmiot, dodatek w uczelni, który przeszkadza.
Władze Uczelni w końcu powinny uświadomić swojej kadrze, nie tylko
dydaktycznej, że student jest najważniejszy. Od dawna mówi się o wprowadzeniu
ankiet wypełnianych przez studentów, które dotyczyłyby jakości pracy Uczelni.
Ciągle ich nie ma! Dlaczego? Wiadomym jest, że nasza Uczelnia nigdy nie
dorówna pod względem badań naukowych najlepszym uniwersytetom. Może jednak
konkurować z większymi ośrodkami naukowymi jakością kształcenia, mam tu na
myśli przede wszystkim zmianę relacji nauczyciel akademicki – student oraz
administracja – student. Na zmiany w tej materii nie potrzeba żadnych
nakładów finansowych, które często wymieniane są jako bariera rozwoju.
Poniżej podaję kilka przykładów wziętych z życia Uczelni, jaskrawo
ukazujących kompletny brak troski o rzetelne wykonywanie podstawowych
obowiązków wobec studentów:
- pani mgr Marzanna Farnicka po przyjściu na zajęcia na I FIL. ANG.
zaoczne, powiedziała ,,nie mam dziś dla państwa czasu, zajęcia się nie
odbędą”,
- indeksy na Wydziale Humanistycznym są wydawane bez pieczątek na
zdjęciach i bez podpisu dziekana,
- I PEDAGOGIKA zaoczne, przepada ogromna ilość zajęć,
- II rok ELEKTROTECHNIKA ogromna ilość zajęć z metod numerycznych
nie odbyła się ze względu na nieobecność prowadzącego dr. hab. inż. Dariusza
Ucińskiego.
To tylko kilka przykładów. Podanie nazwisk uznałem za absolutnie konieczne. Z
tego miejsca chciałbym zaapelować do Władz Uczelni o podjęcie odpowiednich
kroków, jeżeli choć odrobinę zależy im na dobrym imieniu Uniwersytetu i
dalszym jego istnieniu. Wcześniej podjąłem próbę interwencji, w innej sprawie
dotyczącej jakości kształcenia, u Pani Prorektor ds. Jakości Kształcenia dr
hab. Wielisławy Osmańskiej-Furmanek jednak nie przyniosło to prawie żadnych
rezultatów. Piszę ,,prawie”, ponieważ cała sprawa zakończyła się jedynie
polowaniem nierzetelnego pracownika na studenta, który ,,doniósł”.
Czytelników, którym nie jest obojętny los uczelni proszę o rzeczową dyskusję
i podobne przykłady. Może właśnie tym sposobem zainicjujemy konieczne zmiany.