Dodaj do ulubionych

Trzeba od czegoś zacząć.

02.09.07, 14:36
Wszystkim naszym politykom stroszącym się w kolorowe piórka,
nadymającym się jak próżne balony, czy pawie i dudniącym głośniej
niż pusta beczka, zamiast wypełniania swoich podstawowych obowiązków
parlamentarzysty, ministra, działacza samorządowego, zalecam uważne
przeczytanie felietonu Macieja Rybińskiego z ostatniego
numeru „WPROST” Pt. „Świnie na przyzbie”, jako niezbędnej dla nich
literatury obowiązkowej.

Jeżeli po tej lekturze nie zrozumieją kim naprawdę są i gdzie jest
ich miejsce w szeregu, niech rozpoczną powtórną edukację od
przedszkola, bo przy takim poziomie intelektu, powrót do
podstawówki, będzie dla nich progiem nie do pokonania.

Cytuję końcowy fragment tego felietonu: „…to samo jest w polityce.
Na początku był chaos i tylko duch solidarności unosił się nad
wodami. Potem następowało rozdzielenie. Powstawanie gatunków. Jednym
wyrastały skrzydła, innym odpadały. Rosły kły i pazury. Jedni
porastali w piórka, inni w szczecinę. Ale to ciągle jest ta sam a
zagroda, ten sam żłób. Mamy ciągle przed sobą nie żadne teatrum
mundi, ale średniorolne gospodarstwo, zasiedlone żywizną walczącą o
byt.. A my, gospodarze siedzimy sobie na przyzbie i patrzymy, kto
się lepiej rozepchnie, kto obryzga innych gnojówka, kto chwyci
większy kąsek, porcus vulgaris czy eries plebeius. Jedyne, co się
naprawdę udało to przezwyciężyć kolektywizację. Więc czy jest sens
pytać – komu, o co chodzi?”
Obserwuj wątek
    • Gość: karol Re: Trzeba od czegoś zacząć. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.07, 18:35
      Politycy politykami, a co się stało z mediami, autorytetami chorymi
      z nienawiści typu socjolog prof. Osiatyński -"lepsze rządy złodziei,
      niż Kaczyńskich"-dokładnie tak jak na całym świecie. Jeśli nie
      zgadzasz się z poglądami lewicy, toś faszysta. R. Ziemkiewicz
      opisywał sytuację po wyborze Busha juniora po raz pierwszy na
      prezydenta, odchodząca z urzędów chora z nienawiści lewica
      demolowała biura, niszczyła sprzęty, a w jednym przypadku
      pozostawiono nawet ekskrementy.
      Poniżej opis aktualnej sytuacji w naszym kraju.

      Jak odsunąć “strasznych ludzi”
      sierpień 28, 2007 autor rp
      Przypomniało mi się, jak w osamotnionym proteście rzucił pracę w
      prokuraturze (skądinąd z wielką korzyścią dla polskiej literatury)
      Wacław Holewiński, były działacz podziemia i więzień polityczny.

      Powody wyłuszczył w oświadczeniu, gdzie mowa była o upolitycznieniu
      tej instytucji, ręcznym sterowaniu dochodzeniami i odgórnym
      umarzaniu śledztw przeciw ludziom lewicy. Oświadczenie to nie
      zainteresowało przysłowiowego psa z kulawą nogą, podobnie jak i
      fakty dowodzące, że Holewiński miał rację. Dlaczego? Bo
      odpowiedzialny za te patologie minister nie nazywał się Ziobro,
      tylko Jaskiernia.

      Wydawałoby się, że wrogowie Ziobry mają dziś dość argumentów
      przeciwko niemu. Z wczorajszej “Wyborczej” wynika jednak co innego.
      Miejsce, gdzie normalne gazety zamieszczają poważne analizy i
      odredakcyjne komentarze, trybuna wykształciucha oddała
      sfrustrowanemu artyście, rozwodzącemu się o “twarzy dziecka i
      piskliwym głosiku” ministra.

      Kogoś mniej uważnie śledzącego intelektualny kolaps salonu taki
      tekst w takim miejscu mógłby dziwić. Mnie nie dziwi, bo jest
      logicznym uwieńczeniem wstecznego rozwoju formacji umysłowej, której
      ze wszystkich deklarowanych wielkich idei pozostała jedna:
      odsunięcie od władzy “strasznych ludzi”, za wszelką cenę, z każdym,
      byle tylko ich odsunąć. Jest to też zgodne z trendami
      intelektualnego rozwoju (również wstecznego) tutejszego
      dziennikarstwa, które coraz bardziej stroni od wszelkiego meritum na
      rzecz kąśliwego bluzgu i głupawej zgrywy.

      “Polityka” i “Wyborcza” niemal co tydzień diagnozują u Kaczyńskiego
      paranoję i kompleksy, “Newsweek” zatrudnił niedawno eksperta-
      stylistę, który na podstawie sposobu noszenia krawata zdemaskował
      premiera jako seksualnego frustrata, “Dziennik” zamieścił dywagacje
      innego eksperta, pani psycholog od leczenia uzależnień, o “pewnym
      polityku”, który ma obsesję władzy i jest od niej narkotycznie
      uzależniony…

      Za moich czasów na takim poziomie dyskutowali smarkacze w szkole.
      Dzisiaj to debata publiczna.

      blog.rp.pl/ziemkiewicz/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka