Gość: profesor
IP: *.rtk.net.pl
05.10.03, 16:48
Żeby uzmysłowić sobie, co naprawdę się stało, proszę zważyć na fakt wcześniejszy: niejaka Bożena R., najęta przez mieszkańców Zielonej Góry do wypełniania funkcji urzędniczej zwalnia z pracy osobę, która krytycznie o tejże Bożenie R. się wypowiedziała.
Na to ewidentne nadużycie funkcji reakcja jest mizerna. Toteż Bożena R., w sposób nieskrępowany daje upust swym infantylnym wyobrażeniom o władzy ("WADZA! WADZA!") - i przy kolejnej okazji angażuje - utrzymywany dla dobra wspólnego! - aparat ścigania.
Co trzeba miec w głowie, żeby - będąc osoba publiczną z własnej nieprzymuszonej woli - pomyśleć o prokuraturze, gdy usłyszy się o sobie, że jest się kretynką?
Myslę, że - po spokojnym rozważeniu i głębokiej refleksji - każdy przyzna, że to co było wówczas w głowie Bożeny R. - to stan potocznie zwany "głupotą", stan zdecydowanego obniżenia funkcji samokrytycznych i funkcji przewidywania. Osoba przeciętnie (podkr. "PRZECIĘTNIE") sprawna umysłowo przewidzi, że narazi sie na śmieszność...
KONKLUZJE:
Bożena R., przejściowo wynajęta do sprawowania funkcji prezydenta miasta Zielona Góra posiada kwalifikacje umysłowe niedostateczne.
Czy jest kretynką? - Nie wiem. Czy jest zerem? - Urzędniczym z pewnością.
jest przede wszystkim niebezpieczna dla miasta i jego obywateli.
niebezpieczna. mściwa. małostkowa.
CZAS PODJĄĆ DZIAŁANIA ODWOŁUJĄCE TĘ NIEBEZPIECZNĄ OSOBĘ Z TEGO GODNEGO URZĘDU!