orinoko17
26.03.04, 16:24
Może to przedwiośnie, a może...?
Mąż mi oświadczył ostatnio, że ma już dość jedzenia drobiu (kurczaka i
indyka), wszelkiego innego mięsa, makaronów wszelkiej maści a la pasta. Ryby
też mu się znudziły w wersji pieczonej, smażone i z parowaru.
Zostają warzywa, które o tej porze są dość nieciekawe. Jakiś czas temu
zrezygnowaliśmy z flagowych dań typu mielone czy schabowe.
Co ja w zasadzie mogę jeszcze ugotować???
A może powinien przejść jakąś głodówkę, czy coś? Wiem, że to problem odwrotny
niż typowe problemy z "męskim żywieniem" (zwykle mężowie to mięsożercy), ale
może coś poradzicie.
Ja w zasadzie też nie mam już na nic apetytu... Zresztą po takim tekście, to
nie chce mi się nawet gotować, choć wcześniej mieliśmy parę ulubionych potraw
wychodziły zawsze. Zastanawiam się czy to pora roku, ogólne zmęczenie tempem
życia, czy...co?