Gość: Nieswieza zywnosc
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
11.02.05, 12:12
Mieszkam i pracuje w niemczech na malej wysepce, gdzie sa tylko 3 sklepy
spozywcze. Jak kazdy normalny czlowiek, chcialabym kupic zywnosc, ktora nie
jest obrosnieta plesnia, ktora nie psuje sie po jednym dniu i ktora ogolnie
rzecz biorac jest jadalna. Problem w tym, ze pracownicy sklepow maja to
gdzies, poniewaz doskonale wiedza, ze ludzie jedza i gdzies zakupy robic
musza. Ktoregos dnia przechodzilam kolo stanowiska z miesem i smrod mnie
odrzucil. Staram sie poradzic sobie jakos bez miesa. Ale to przeciez nie jest
normalne! Delikatne uwagi sa kwitowane glupim usmieszkiem, glosne uwagi
rzucone gdzies tam w powietrze pod tytulem "fuj jak smierdzi" nie przynosza
zadnego efektu. Prawde mowiac ludzie tu mieszkajacy juz sie przyzwyczaili, ja
jakos nie moge. Dziwne(?) Poradzcie kobitki. Chce zjesc swieza pomarancze!!!