Dodaj do ulubionych

Azyl na sprzedaż

IP: *.chem.uw.edu.pl 31.01.08, 17:57
Zamknięte getta z buraczanymi polami - cały luksus :)
Obserwuj wątek
    • Gość: zxy Azyl na sprzedaż IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 18:02
      Typowe lewackie (choć oczywiście nie mówione w prost) podejscie GW. Najlepiej
      żeby wszystko było wszystkich, żeby każdy kto chce (albo kogo stać) wyrwać się
      z motłochu został rozstrzelany za nieprawomyślność i wrogość do komuny.

      Wiwat rewolucja, wiwat władza proletariatu i klasy robotniczej !
          • Gość: soren W Skandynawii ludzie nie chcieli by mieszkać .. IP: *.bergsoe.dtu.dk 31.01.08, 18:51
            W Skandynawii ludzie nie chcieli by mieszkać na zamkniętych osiedlach. Natomiast
            wielu z chęcią widziałoby co poniektórych imigrantów z krajów o religii
            odmiennej na zamkniętych osiedlach. Z resztą tu.rasy i ar.abusy sami się
            zamykają na swoich osiedlach. Nie bądźmy takimi ludźmi jak imigranci z wiosek
            gdzieś w górach w Turcji albo Pakistanie. Bądźmy otwartym, przyjaznym
            europejskim narodem.
            • lidek_syn_ubeka osiedla trzeba grodzic 31.01.08, 19:24
              a czy jest bezpiecznie na ulicach?Czy dresiarstwo przestalo istnieć?
              Czy mozna liczyc na policje?Czy mozna liczyc na prokurature,skoro
              jej naczelną zasada staje sie ochrona przestepcow?( w podziece za 76%
              poparcia dla PO wsrod osadzonych w wiezieniach i aresztach?)
            • critto W Skandynawii prawie nie ma przestępców 31.01.08, 21:05

              Gość portalu: soren napisał(a):

              > W Skandynawii ludzie nie chcieli by mieszkać na zamkniętych osiedlach

              jasne, ale dlatego, że w Skandynawii prawie w ogóle nie ma przestępczości. Do
              niedawna np. w Szwecji mogłeś zostawić kurtkę na latarni, bo zrobiło Ci się za
              ciepło, a wracając wziąć ją tak, jak powiesiłeś. W Polsce spróbuj zostawić
              (zapomnieć) chleb w koszyku w sklepie, a ktoś go sobie "weźmie". Czy klient, czy
              sprzedawca - nie ma znaczenia, złodziej to złodziej; zwłaszcza, że sprzedawca
              mógłby odłożyć ten chleb i napisać kartkę "znaleziono bochenek chleba w koszyku
              - prosimy o kontakt, w ciągu 3 dni go zużyjemy".
              A wiesz, jak osiągnięto taki porządek w Skandynawii? Przez NIEWYOBRAŻALNIE dla
              nas surowe kary... Za kradzież - ucięcie ręki... Wiem, okrutne, też jestem
              przeciwko, ale fakt jest faktem...
              • nessie-jp Re: W Skandynawii prawie nie ma przestępców 31.01.08, 21:45
                > sprzedawca - nie ma znaczenia, złodziej to złodziej; zwłaszcza, że sprzedawca
                > mógłby odłożyć ten chleb i napisać kartkę "znaleziono bochenek chleba w koszyku
                > - prosimy o kontakt, w ciągu 3 dni go zużyjemy".

                Kilkakrotnie byłam świadkiem, jak ktoś odbierał przy kasie zapomniane produkty
                • critto Re: W Skandynawii prawie nie ma przestępców 31.01.08, 21:47
                  > Kilkakrotnie byłam świadkiem, jak ktoś odbierał przy kasie zapomniane produkty

                  wiem. zdarza się uczciwość, ale sporo też jest nieuczciwości. W Polsce nigdy nie
                  obcinano ręki za kradzież, więc szacunek dla własności prywatnej nie jest
                  absolutny, niestety.
                    • critto Re: To przypomina żydowskie getta w Polsce. 01.02.08, 02:14
                      to przykro, że tak Ci się kojarzy, ale np. ja mam zupełnie inne skojarzenia i
                      nie muszę się przejmować Twoimi. A na pewno nikt nie będzie z tego powodu
                      rezygnował z grodzenia... Wojna się skończyła ponad 60 lat temu, więc czas chyba
                      zacząć żyć jak normalni ludzie??
                      • Gość: qść Co straciłem zamieszkawszy w grodzonym osiedlu... IP: *.acn.waw.pl 01.02.08, 09:25
                        6 lat temu przeprowadziłem się z bloku w al. Jerozolimskich
                        (niedaleko wybudowanego tam "tureckiego wieżowca") do małego
                        grodzonego osiedla na Ursynowie. Bilans jest fatalny! Wymienię tylko
                        część dolegliwości:... Codzienna loteria dotycząca parkowania dawała
                        mi tyle przyjemności - to, czy i gdzie zaparkuję dostarczało
                        niezapomnianego dreszczyka, z którym musiałem się rozstać. Nie ma
                        już tych przejażdżek wokół całego kwartału i przypływu radości, gdy
                        przypadkiem (i najlepiej przed nosem jadącego z tą samą nadzieją za
                        mną) trafiło się na kogoś, kto akurat zwalniał miejsce... Walka
                        pomiędzy mieszkańcami trzech bloków o prawo do kawałka asfaltu, te
                        wojny podjazdowe na kluczyki do szlabanu - ech, odeszły niestety...
                        Poranki takie nudne - zjeżdżając windą do garażu wiem, że mój
                        samochód stoi gdzie stał, ma lusterka na swoim miejscu, niczego nikt
                        nie połamał i nie porysował. Znów brak tej miłej niespodzianki, że
                        wszystko a autem w porządku, co rano... Gdy wysiadam w garażu pełnym
                        kamer wróciwszy do domu nocą cała adrenalina związana z tym, jakie
                        zamiary mają ci panowie okupujący ławkę przed blokiem, przepadły...
                        Moja kondycja baaardzo ucierpiała, bo z zakupami podjeżdżam pod
                        windę i niczego nie muszę w ramach cennego treningu nieść przez pół
                        osiedla. To na bank odbije się na moim zdrowiu. Poza tym parkowanie
                        (patrz wyżej) auta pełnego ciężkich zakupów było szczególnie
                        emocjonujące i to se ne vrati. Ilość cudownej lektury znajdowanej
                        codziennie na wycieraczce spadła do minimum. Znajduję wprawdzie od
                        czasu do czasu coś w skrzynce, ale i tak czuję się odcięty od
                        bieżącej informacji a to o nowym lumpeksie, a to o nowej agencji
                        towarzyskiej w okolicy... A propos agencji - gdzie te chwile, gdy
                        obserwowałem ich klientów zmierzających na III p, gdy mogłem w
                        myślach ułożyć sobie całego pornosa z udziałem ich i pracujących w
                        dwóch sąsiednich mieszkaniach wspaniałych kobiet... codzienne
                        radości wynikające z tego, że ktoś starł plwociny i ślady moczu w
                        windzie, że ktoś wymienił przypalone przyciski, że drzwi się znów
                        domykają - wszystko stracone... A ileż to kontaktów towarzyskich
                        przepadło - z panem tępiącym co dwa miesiące prusaki byłem przeciez
                        prawie na ty, nie mówiąc już o miłych, pomocnych paniach z TPSA,
                        Providentu czy zbierających pieniądze, ubrania czy inne rzeczy. Ich
                        dzwonienie do drzwi było melodią dla ucha i straszne były te chwile,
                        gdy działał domofon odcinając mnie od tych wizyt - a teraz nawet o
                        małej awarii domofonu nie ma co marzyć... Gdzie te chwile, gdy
                        poznawałem świat młodych ludzi poprzez lekturę tego, co napisali na
                        ścianie lub w windzie?... Gdzie te łamigłówki związane z
                        odcyfrowywaniem napisu głoszącego, że H-W-D-P?... Nie czuję już, co
                        z łaski Pana spożywają moi sąsiedzi, nie słyszę, o czym mówią, kiedy
                        korzystają z toalety a kiedy biorą kapiel. Pozostały tylko seriale w
                        TV... Mój syn też chciałby pomelanżować, zajarać blanta w ciepłej
                        bramie. Ale nic z tego, nie ma ani takich miejsc ani takiego
                        towarzystwa - nie wiem więc, na kogo wyrośnie... Chyba będzie słaby
                        fizycznie, bo nie może tu trenować ciosów i kopnięć na elementach
                        wyposażenia budynku... Muszę kupować własne papierosy - gdzie te
                        czasy, gdy wystarczyło wyjść na klatkę, głeboko wciągnąć powietrze i
                        dostarczyć organizmowi wystarczającej dawki nikotyny... Ja teraz
                        nawet nie wiem, czy moi sąsiedzi mają jakiekolwiek buty, bo nikt nie
                        wystawia ich na korytarz - podobnie, jak zrolowanych dywanów,
                        starych szafek czy stosów wspaniałej prasy codziennej oraz
                        kolorowej... Podczas wakacji śmiertelna nuda - wiem, że leżące w
                        pzredpokoju 50 zł nie zmieni miejsca pobytu ani właściciela, o
                        zawartości mieszkania nie wspominając. Cóż to za radość z powrotu do
                        domu, gdy fakt zastania go w stanie nienaruszonym jest nudnie
                        oczywisty?... A rozwrywki? Żadne. Nawet w nocy młodzież nie bawi się
                        miło pod oknem... Mógłbym tak jeszcze długo, długo ubolewać, ale
                        cóż. Widziały gały co brały. Tak czy inaczej... Moje życie stało się
                        koszmarem.
              • Gość: soren Kiedyś nie było, teraz są i obrażają się za prorok IP: *.bergsoe.dtu.dk 31.01.08, 23:34
                Kiedyś nie było, teraz są i obrażają się za karykatury proroka, robiąc przy
                okazji syf na każdym kroku. Kiedyś jeden imigrant z Libii wstąpił do duńskiej
                szkoły policyjnej, to jego ziomki spalili mu samochód, za to, że kolaboruje z
                wrogiem. Z wrogiem który dał azyl i daje socjal. Ludzie, w Malmø są dzielnice,
                gdzie policja po 20.00 nie wjeżdża. Na szczęście w Danii trzymają to jako tako
                za twarz. Poza tym na osiedlach zamkniętych powinni mieszkać przestępcy a nie
                normalni ludzie. To, że normalni ludzie się zamykają jest chore. Albo świadczy o
                tym, ze mieszkańcy zamkniętych osiedli odcinają się od reszty społeczeństwa.
            • Gość: asdf Re: W Skandynawii ludzie nie chcieli by mieszkać IP: 92.11.56.* 01.02.08, 04:06
              Smiem twierdzic, ze grodzone osiedla w zaden sposob nie wplyna na to, ze
              bedziemy mniej otwartym narodem. Ktos, kto mieszka na takim osiedlu nie jest
              automatycznie ani uprzedzony do innych ludzi, ani wywyzszajacy sie. Jezeli ktos
              ma uprzedzenia, to i bedzie zamkniety mieszkajac w osiedlu niegrodzonym.
              Decyduje charakter, a nie plot. Wychowalem sie w blokowisku i nie znam/widzialem
              ani jednej osoby, ktora chadzalaby sobie pareset metrow pod inny blok po to
              tylko, by zawierac nowe znajomosci. Jak gdzies sie idzie, to w konkretnym celu,
              do kogos konkretnego. Nie ma problemow na osiedlach grodzonych, aby odwiedzic
              znajomych. Z tego co widze, to blokach nawet jedna klatka, a nawet kilka pieter,
              to za duzo dla jednego czlowieka. Oznacza to, ze zazwyczaj rozmawia sie z
              najblizszymi sasiadami. Na "dzien dobry" z reszta. Jezeli jeden blok to za duzo,
              by sie z kazdym bratac, to ogrodzenie sprawy pogorszyc nie moze. Niezaleznie
              jaki charakter ma osiedle, to i tak ilosc znajomych zalezy tylko i wylacznie od
              samego czlowieka, ktory sie wprowadzil. To, ze nie ma ochoty juz po roku widziec
              bazgrolow na scianie budynku, nie oznacza, ze sie wywyzsza. Jezeli ktos sie
              czepia osiedli w Wawie, to niech nie podaje jako kontrargumentu krajow
              zachodnich. Np. w Londynie nie ma grodzonych osiedli, ale za to sa cale strefy z
              niewidzialna granica cenowa. Anglicy wybieraja swiadomie drozsze dzielnice,
              glownie w zachodnim Londynie. Poza tym mnostwo domkow wiktorianskich ma swoje
              ogrodki. Ludzie komunikuja sie wlasciwie tylko ze swoimi znajomymi. Jezeli sa
              nowi, to tez zapoznaja sie z kilkoma sasiednimi rodzinami i to wszystko.
              Osobiscie bardziej czulbym sie odizolowany stawiajac sobie domek na
              przedmiesciach i majac do najblizszych sasiadow 200-300 metrow, niz wprowadzajac
              sie do domu na osiedlu zle-nazwanym-jako-zamkniete.
      • Gość: tyre Re: Azyl na sprzedaż IP: *.chello.pl 31.01.08, 18:29
        Co to znaczy "...wyrwać się z motłochu..." ? A poza tym, z kim chcesz urządzać
        pikniki w prestiżowych ogródkach, spacerować alejkami zamkniętych osiedli, grać
        w tenisa na developerskim korcie ? Jeśli nie z "motłochem", to znaczy, że
        zostają Ci do towarzystwa jedynie ludzie podobni Tobie - nieufni i zamknięci -
        tacy, którzy chcą wiele zyskać, ale nic nie stracić. Na pewno będziecie mieli
        ekskluzywną atmosferę. Ale czy miłą ?
        • Gość: zxy Re: Azyl na sprzedaż IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 19:15

          Gość portalu: tyre napisał(a):

          > Co to znaczy "...wyrwać się z motłochu..." ?

          To znaczy nie mieć styczności z graficiarzami, którzy bazgrolą swoje bzdury
          gdzie popadnie. To znaczy nie musieć słuchać po nocach nawalonych wyrostków,
          którzy sobie urządzają metę pod blokiem. To znaczy nie mieć do czynienia z
          chamskimi roznosicielami ulotek, którzy rozrzucają swoje badziewie po całej klatce.

          Starczy?

          Jeśli nie z "motłochem", to znaczy, że
          > zostają Ci do towarzystwa jedynie ludzie podobni Tobie - nieufni i zamknięci -
          > tacy, którzy chcą wiele zyskać, ale nic nie stracić. Na pewno będziecie mieli
          > ekskluzywną atmosferę. Ale czy miłą ?

          Kto tu mówi o ekskluzywnym towarzystwie? Chcę po prostu normalnie żyć
          (niekoniecznie w domku jednorodzinnym na przedmieściach) i mogę zrozumieć, że
          ktoś kto ma pieniądze też może mieć takie pragnienie. To tak trudno zrozumieć?
          • Gość: tyre Re: Azyl na sprzedaż IP: *.chello.pl 31.01.08, 19:50
            Kiedy wspominasz o graficiarzach, podpitych wyrostkach lub roznosicielach
            ulotek, potwierdzasz doskonale moją definicję pojęcia "straty". Pomijając już
            fakt, że lekiem na zniwelowanie przytoczonych graficiarzy czy pijaczków nie jest
            zamknięcie osiedla, zauważ, że eliminując tych ludzi ze swojego otoczenia, wraz
            z ich wadami tracisz też jednocześnie ich zalety - czyli najczęściej ich
            otwartość, spontaniczność czy prostolinijność. Oni nie są złem wcielonym,
            szukającym jedynie okazji jak tu Cię okraść i pobić. Poza tym zamykając się w
            prestiżowym osiedlu tracisz równocześnie z pola widzenia cały przekrój
            społeczeństwa od studentów poczynając na emerytach kończąc (ich nigdy nie będzie
            stać na kupno "apartamentu").

            Moim zdaniem alienując się w tych oazach spokoju, sam podcinasz gałąź , na
            której siedzisz. Co do zasady, nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie to, że
            kolejne rzędy osiedli tego rodzaju powstają w przestrzeniach miejskich, a to
            oznacza, że swoim "widzimisię" ingerujesz też w moją przestrzeń publiczną,
            niszcząc ją.

            Serdeczne pozdrowienia z krakowskiej Nowej Huty !
            • Gość: zxy zalety menela IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 19:55
              Gość portalu: tyre napisał(a):

              > Kiedy wspominasz o graficiarzach, podpitych wyrostkach lub roznosicielach
              > ulotek, potwierdzasz doskonale moją definicję pojęcia "straty". Pomijając już
              > fakt, że lekiem na zniwelowanie przytoczonych graficiarzy czy pijaczków nie jes
              > t
              > zamknięcie osiedla, zauważ, że eliminując tych ludzi ze swojego otoczenia, wraz
              > z ich wadami tracisz też jednocześnie ich zalety - czyli najczęściej ich
              > otwartość, spontaniczność czy prostolinijność.

              To żart prawda ?

                • Gość: xxx Re: Azyl na sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 22:38
                  Ja myślałem, że dzieci są wychowywane w
                  > domach przez swoich rodziców, a nie przez ulicę.

                  No właśnie dlatego jest powód się martwić. Zauważ, ze te CZYJEŚ
                  dzieci mogą kiedyś wejść w MOJĄ drogę. Więc zależy mi, aby to
                  spotkanie było maksymalnie bezstresowe (dla mnie, oczywiście- twoje
                  bachory mam gdzieś). Dzieci nie wychowujesz dla siebie, tylko dla
                  społeczeństwa- czy to ci się podoba, czy nie.
                  • Gość: zxy to się właśnie zowie lewactwem IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 23:27
                    Odbieranie rodzicom podstawowego prawa do decydowania (czyt. wychowywania) o
                    swoich dzieciach. Najgorsze jest to, że to jest norma w naszym społeczeństwie.
                    Ot kolejna spuścizna po PRLu.

                    Bo wg was dzieci to trzeba zabrać rodzicom od najmłodszych (do żłobka, do
                    przedszkola) lat po to żeby je komunizować i oswajać z tzw. normami społecznymi.
                    Później sie dziwić skąd sie biorą patologie w gimnazjach i podstawówkach- a
                    wtedy oczywiście winnych szuka się w rodzinie (chociaż w większości przypadków
                    jest to akurat powiązane)


                    > No właśnie dlatego jest powód się martwić. Zauważ, ze te CZYJEŚ
                    > dzieci mogą kiedyś wejść w MOJĄ drogę. Więc zależy mi, aby to
                    > spotkanie było maksymalnie bezstresowe (dla mnie, oczywiście- twoje
                    > bachory mam gdzieś). Dzieci nie wychowujesz dla siebie, tylko dla
                    > społeczeństwa- czy to ci się podoba, czy nie.

                    Jeżeli mówimy o normalnej rodzinie to zapewniam cię, że w większości przypadków
                    nie masz się czym martwić, a jeżeli już masz to podziękuj za to właśnie
                    społeczeństwu które dostarczyło (choćby we wcześniej wspomnianych gimnazjach)
                    takich a nie innych wzorców. Co do rodzin patologicznych to wiadomo czego się
                    spodziewać, ale za to akurat trudno żebym odpowiadał, prawda?
                    • critto Re: to się właśnie zowie lewactwem 01.02.08, 01:59
                      > Jeżeli mówimy o normalnej rodzinie to zapewniam cię, że w większości przypadków
                      > nie masz się czym martwić, a jeżeli już masz to podziękuj za to właśnie
                      > społeczeństwu które dostarczyło (choćby we wcześniej wspomnianych gimnazjach)
                      > takich a nie innych wzorców.


                      dokładnie. I większość z tych wzorców narodziła się pod blokiem, wśród kolesi
                      namawiających do palenia, picia i ćpania. Byłeś grzecznym dzieckiem, pragnąłeś
                      się uczyć aby pójść potem do lepszej szkoły i dostać dobrą pracę? To byłeś dla
                      nich d...pą, frajerem, c...tą i wszystkim, co najgorsze; jeśli byłeś twardy, to
                      ich olałeś, ale wielu wpadło w to bagno. Porządne grodzenie osiedli połączone z
                      rodzicielską kontrolą i nadzorem nad dziećmi oraz niedopuszczaniem do nich
                      meneli, pijaków i narkomanów pozwala zapobiegać takim patologiom. Jak to mawiają
                      Niemcy - "zaufanie jest dobre, ale kontrola jest lepsza"
                • Gość: cura Re: Azyl na sprzedaż IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.08, 23:45
                  Przez rodziców - a ludzie "na ulicy" muszą z tym żyć.
                  A taka Tola Szlagowska(z Blog 27) - to dresiarska córka ze parafii/blokowiska
                  czy bezstresowy twór z zamkniętego osiedla?

                  Dla mnie zamknięte osiedla nie są gwarancją niczego. Oznaczają jedynie, że ludzi
                  w nich mieszkających było na nie stać. Nie stają się od tego ani mniej chamscy,
                  niedouczeni, prostaccy czy bezczelni. Na dodatek mieszkania w takich osiedlach
                  wcale nie są droższe niż w kamienicach w centrum (przynajmniej we Wrocławiu)
                  więc nie są dowodem ekskluzywności nawet dla tych, którzy po portfelu oceniają
                  kulturę sąsiada.
              • Gość: herm Ano ano IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 02:45
                Zapewne .. brak styczności z bywalcami budki z piwem, pospolitymi narkomanami,
                pijakami, menelami, dziećmi z marginesu kradnącymi kieszonkowe i śniadania,
                gorszej klasy nauczycielami i przedszkolankami, śmietnikiem na ulicach i
                ścianach oraz ...urwami rzucanymi na ulicy wpłaynie na ich zdrowie psychiczne ..

                A teraz zastanówmy się jaki będzie to wpływ .. hm .. myślenie nie boli ..
                  • Gość: tyre Re: Mój przyjaciel menel. IP: *.chello.pl 31.01.08, 23:28
                    Na tym, że gdy wyjdziesz na papierosa przed klatkę, utniesz sobie z nim miłą
                    pogawędkę, choćby i o najnowszych doniesieniach "Faktu". Na tym, że zapyta co u
                    Ciebie słychać i powie Ci "dzień dobry", gdy Cię minie na chodniku. Że zwykle
                    jest uśmiechnięty. Owszem - czasami spróbuje wyłudzić złotówkę na wino, ale nie
                    każdy i nie zawsze.

                    Ponadto, meneli na moim osiedlu jest kilku - na kilka tysięcy mieszkańców
                    licząc. Ja nie wiem, gdzie Wy mieszkacie/mieszkaliście, że w waszych sąsiadach
                    widzicie wyłącznie nożowników grasujących za oponami i karoseriami samochodów.
                    Naprawdę polecam więcej otwartości - pozwala poznać sąsiadów. Może to sprawi, że
                    przestaniecie się bać ludzi i może stracicie ochotę na odgrodzenie się od nich.
                    • critto wyidealizowany obraz menela 01.02.08, 02:20

                      Gość portalu: tyre napisał(a):

                      > Na tym, że gdy wyjdziesz na papierosa przed klatkę, utniesz sobie z nim miłą
                      > pogawędkę, choćby i o najnowszych doniesieniach "Faktu". Na tym, że zapyta co u
                      > Ciebie słychać i powie Ci "dzień dobry", gdy Cię minie na chodniku.

                      masz wyidealizowany obraz menela. Powiem ci, że jedna z najbliższych mi osób
                      mieszka w bloku, w którym żyło paru meneli (jużich nie ma - zapili się na śmierć
                      albo wyprowadzili ,tzn. zostali wyrzuceni). Ciągle ginęły żarówki w windach i
                      było nabrudzone odchodami. Dzieci meneli paliły klawiatury od domofonów i
                      przyciski w windach. Szyby od klatki schodowej były notorycznie wybijane, psy
                      sikały i robiły kupę na klatce schodowej. Idąc po ciemku można było nadepnąć na
                      szkło z porozbijanych butelek, w dodatku śmierdziało tanim "winem", czasami
                      nawet denaturatem. W bloku obok mieszkali narkomani, więc było pełno strzykawek.
                      To są uroki mieszkania z "menelami", a menel-miły pan z papieroskiem w drzwiach
                      od klatki schodowej to postać z sielankowych filmów.

                      Poza tym nie warto rozmawiać z menelami, bo jak raz zaczniesz, to się od nich
                      nie uwolnisz. Zawsze będą coś od ciebie chcieli, a to bułkę (mogę się
                      podzielić), a to pieniądze (nigdy nie daję - nie będę finansował pijaństwa).
                      Poza tym jaką masz pewność, że taki menel nie obrobi Ci piwnicy albo nie
                      napadnie na kogoś z Twoich bliskich?
                      • Gość: Hulka Re: wyidealizowany obraz menela IP: *.aster.pl 01.02.08, 07:54
                        A najgorsze jest to, że menele rpbią rzeczy, które normalnie
                        wrażliwemu człowiekowi fundują długotrwałe doły, gdy na to patrzy:
                        1. Widziałam, jak podpita menelica tłukła smyczą małego psiaka, bo
                        ponoć za daleko odbiegał od niej. Psiak się jej zwyczajnie bał, bo
                        go biła. Patologowie żyją w przemocy, w biciu. Jako dzieci
                        dostawali, więc jako dorośli biją słabszego, mniejszego. Na gębie
                        manelicy bijącej psiaka było widac dziką satysfakcję!
                        Kiedy ją opierniczyłam, wyzwała mnie od k..
                        Fajnie jest żyć blisko meneli, nie?
                        2. Menele biją i źle traktują także swoje własne rodziny: żony i
                        dzieci. Jeśli jesteś kochaną żoną dobrego męża, często młode
                        menelice z sąsiedztwa cię nienawidzą, bo są zawistne. Kiedy je
                        mijasz, rzucają chamskie uwagi i próbują popsuć ci dobry humor.
                        3. Dzieci meneli mają ciężkie życie, są zaniedbane, nie doświadczają
                        wsparcia i miłości. twoje dziecko, które to wszystko ma, staje się
                        ich "solą w oku", więc zaczynają je prześladować i na nim
                        odreagowywać frustrację - bo przeciez łatwiej skierować gniew i
                        nienawiśc na "tego lalusia" niż na własnego pijanego tatusia... etc.
                        Menelstwo jest straszne. Menelstwo nie jest fajne.
                    • Gość: rychu Re: Mój przyjaciel menel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 11:55
                      Gość portalu: tyre napisał(a):

                      > Na tym, że gdy wyjdziesz na papierosa przed klatkę, utniesz sobie z nim miłą
                      > pogawędkę, choćby i o najnowszych doniesieniach "Faktu". Na tym, że zapyta co u
                      > Ciebie słychać i powie Ci "dzień dobry", gdy Cię minie na chodniku. Że zwykle
                      > jest uśmiechnięty. Owszem - czasami spróbuje wyłudzić złotówkę na wino, ale nie
                      > każdy i nie zawsze.

                      Uuupsss... Ty chyba Nową Hutę znasz jednak z opowiadań, tylko nie wiem, czyich.
                      Ja jeszcze parę lat temu tam mieszkałem, i bardzo się cieszę, że to już
                      przeszłość. Zwłaszcza że mam syna, a w Hucie (przynajmniej na niektórych
                      osiedlach, bo całej Huty nie znam) młody chłopak ma dwa wyjścia - albo przyłączy
                      się do osiedlowej bandy i będzie robił to, co oni, albo będzie obrywał od
                      osiedlowej bandy za to, że się do niej nie przyłączył.
            • critto Re: Azyl na sprzedaż 31.01.08, 21:02
              Gość portalu: tyre napisał(a):

              > Kiedy wspominasz o graficiarzach, podpitych wyrostkach lub roznosicielach
              > ulotek, potwierdzasz doskonale moją definicję pojęcia "straty". Pomijając już
              > fakt, że lekiem na zniwelowanie przytoczonych graficiarzy czy pijaczków nie jes
              > t
              > zamknięcie osiedla, zauważ, że eliminując tych ludzi ze swojego otoczenia, wraz
              > z ich wadami tracisz też jednocześnie ich zalety - czyli najczęściej ich
              > otwartość, spontaniczność czy prostolinijność.

              dziękuję, ale wolę czystość i porządek wokół siebie; i swobodę wyboru otoczenia.
              Nikt nikomu nie każe się grodzić, ani nie zabrania zadawania się z
              graficiarzami. Skoro tak bardzo interesuje Cię ten 'przekrój społeczeństwa'
              (domyślam się, że jesteś socjologiem z zawodu lub hobby), to proszę, zadawaj się
              z nimi i nic mi do tego. Ale mnie nie mieszaj do swoich hobby, dobrze?

              > Oni nie są złem wcielonym,
              > szukającym jedynie okazji jak tu Cię okraść i pobić.

              Nie? Malując swoje bazgroły na MOIM domu _OKRADAJĄ_ mnie - to chyba oczywiste.
              Nie po to wydawałem pieniądze na farbę czy jakąś okładzinę, aby byle menel mi to
              niszczył i przerabiał na swoją modłę. Rozumiem, ze jeżeli będę miał ochotę
              pogryzdać twój samochód, to też nie będziesz miał nic przeciwko??

              PS. nie mieszkam na zamkniętym osiedlu i nie stać mnie na apartament, ale
              rozumiem ludzi, którzy to robią.
            • Gość: ja Re: Azyl na sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 11:47
              Gość portalu: tyre napisał(a):

              > Moim zdaniem alienując się w tych oazach spokoju, sam podcinasz
              > gałąź , na której siedzisz. Co do zasady, nie miałbym nic przeciwko > temu,
              gdyby nie to, że kolejne rzędy osiedli tego rodzaju powstają > w przestrzeniach
              miejskich, a to oznacza, że swoim "widzimisię"
              > ingerujesz też w moją przestrzeń publiczną,
              > niszcząc ją.

              > Serdeczne pozdrowienia z krakowskiej Nowej Huty !

              Słuchaj, jeśli ktoś jest artystą, pisarzem lub badaczem życia seksualnego
              dzikich, to rzeczywiście może znaleźć swoje miejsce na warszawskich Szmulkach
              czy w krakowskiej Hucie. Nawet przyniesie mu to wymierne korzyści, bo dostarczy
              inspiracji do twórczości. Ale tzw. zwykły śmiertelnik, który chce żyć, pracować,
              wypoczywać i wychowywać dzieci, naprawdę nie ma tam nic do roboty ;))
          • olias Re: Azyl na sprzedaż 31.01.08, 19:57
            ale czy będziesz bezpieczny(a)? może należy wzmocnić obronę? zamiast
            ogrodzenia, które przejdzie dziecko wstawić mur? na 3 m wysoki.
            czujniki rucy, czujniki nacisku na wieńcu muru? zasieki mile
            widziane. co 200 m budka wartownicza. wartownik z kałaszem powinien
            wystrczyć. a każdy w domu niecha ma kilka granatów .. nigdy nic nie
            wiadomo.
            chorzy ludzie w strachu zamykają się przed światem.
            Mnie nurtuje taki problem. dziecko urodzone w zamkniętej enklawie.
            tu się bawi z innymi. tu chodzi do żłobka, przedszkola, do szkół. ma
            tu plac zabaw, park, kawiarnię, dyskotekę. To jego cały swiat.
            Ale któregoś dnia - zgrozo - musi wyjść NA ZEWNĄTRZ. jeśli będzie
            miał szczęście - zobaczy krowę i umrze ze strachu bezboleśnie. jeśli
            nie - czekają go straszne lekcje poznawania świata.
            • Gość: zxy Re: Azyl na sprzedaż IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 20:04
              Ale kto tu mówi o bezpieczeństwie !?
              Ja mówię o normalności w której nie musisz się obawiać podpitych jegomości w
              średnim (albo młodym) wieku i w której sąsiad nie wyprowadza swojego psa na
              trawnik na którym widnieje tabliczka "zakaz wyprowadzania psów", który -pies nie
              sąsiad;) - (za przeproszeniem) sra na trawnik tylko dlatego że "należy do
              wszystkich"
                • Gość: zxy pudło... IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 23:14
                  ...bo nie mieszkam na zamkniętym osiedlu :)

                  Tak tak to już słyszeliśmy - ludzie z "gett dla bogatych" wyrzucają też śmieci
                  do śmietników z poza osiedla, nie jedzą mięsa, hodują karaluchy, uprowadzają
                  dzieci czarną wołgą, są okultystami, wierzą w Świętego Mikołaja bla bla bla.... ;)
                    • Gość: zxy Re: pudło... IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 23:33
                      Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

                      > Ale z tymi psami to akurat prawda. Widzę to codziennie. Przejdź się
                      > w okolice takiego osiedla, to sam się przekonasz!

                      rozumiem że rozpoznajesz ich w jakiś szczegolny sposób? po rogach i ogonie ?
                      chyba że ich śledzisz aż wejdą do klatki? Nie wybacz to nie dla mnie - jestem
                      najwyraźniej za normalny ;)


                      > P.S. To nie są getta dla bogatych. Ludzie bogaci mieszkają gdzie
                      > indziej. To są "getta dla średniouposażonych kredytobiorców", jesli
                      > już poruszamy aspekt finansowy.

                      Fakt
            • critto to zlikwidujmy ściany w twoim domu 31.01.08, 21:52

              olias napisał:

              > ale czy będziesz bezpieczny(a)? może należy wzmocnić obronę? zamiast
              > ogrodzenia, które przejdzie dziecko wstawić mur? na 3 m wysoki.
              > czujniki rucy, czujniki nacisku na wieńcu muru? zasieki mile
              > widziane. co 200 m budka wartownicza. wartownik z kałaszem powinien
              > wystrczyć. a każdy w domu niecha ma kilka granatów ..

              tja, najlepiej wszystko sprowadzić do absurdu, zamiast pomyśleć nad konkretami.
              W sumie OK, co mi szkodzi... Jesteś przeciwny grodzeniu, rozumiem że nie miałbyś
              nic przeciwko wyburzeniu ścian w Twoim domu? W końcu jeśli każdy i wszędzie ma
              mieć dostęp, to każdy i wszędzie - również do Twojej sypialni, kuchni czy
              łazienki. To egoistyczne i aspołeczne tak się grodzić ścianami, drzwiami i
              oknami. To tak, jakbyś żył w klatce, jak zwierzę w ZOO. W końcu ktoś może mieć
              pilną potrzebę pójścia do łazienki - odmówisz człowiekowi w potrzebie?
          • Gość: warszawski cwaniak Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 22:34
            > To znaczy nie mieć styczności z graficiarzami, którzy bazgrolą
            swoje bzdury
            > gdzie popadnie. To znaczy nie musieć słuchać po nocach nawalonych
            wyrostków,
            > którzy sobie urządzają metę pod blokiem

            I ty myslisz, że na strzeżonych osiedlach tego nie ma? O naiwności!
            Poczekaj, aż trochę podrosną dzieci sąsiadów (i twoje) wychowane w
            kulcie kasy i pogardy dla "motłochu". Czasem przychodzę na takie
            osiedle do znajomych- ostatnio gó..arz sąsiadów zrobił imprezę
            (rodzice wyjechali) i jego kolesie wysprejowali całą klatkę. Poza
            tym też słychać awantury i patologię, jak się przez takie osiedla
            przechodzi. Zwłaszcza latem, gdy okna sa otwarte. Paradoksalnie
            spokojniej jest w starszych osiedlach, gdzie mieszkają w większości
            starsi ludzie.
            • Gość: zxy Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 23:06
              Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

              > I ty myslisz, że na strzeżonych osiedlach tego nie ma? O naiwności!

              Nawet jeżeli (bo oczywiście ze skrajnego przypadku robisz normę) to mogę mieć
              pretensje tylko do siebie bo to moje pieniądze

              > Poczekaj, aż trochę podrosną dzieci sąsiadów (i twoje) wychowane w
              > kulcie kasy i pogardy dla "motłochu".

              Jakim kulcie kasy!? Czy naprawdę uważasz, że jedynym tematem w rodzinie są
              pieniądze? Żal mi ciebie w takim razie.

              A pogardę dla "motłochu" lub inaczej "chamstwa" trzeba mieć i wpajać bo jak sie
              chamstwo akceptuje to się prędzej czy później człowiek sam się staje chamem.

              Nie próbuj mi nawet wmawiać, że gardzę biednymi ludźmi bo obaj wiemy że nie to
              tutaj jest wyznacznikiem przynależności do "motłochu" ludzi a ogólna kultura
              zachowania. Tak więc do motłochu może należeć tak samo biedny jak i bogaty.

              A tak na marginesie, nie jestem ani bogaty, ani nie mieszkam na zamkniętym osiedlu.
            • Gość: beata Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 11:39
              Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

              > I ty myslisz, że na strzeżonych osiedlach tego nie ma? O naiwności!
              > Poczekaj, aż trochę podrosną dzieci sąsiadów (i twoje) wychowane w
              > kulcie kasy i pogardy dla "motłochu". Czasem przychodzę na takie
              > osiedle do znajomych- ostatnio gó..arz sąsiadów zrobił imprezę
              > (rodzice wyjechali) i jego kolesie wysprejowali całą klatkę.

              W moim bloku (strzeżonym) dzieci sąsiadów podrosły i napisały na skrzynce na
              listy nazwę swojego ulubionego klubu sportowego. Zrobił się z tego skandal,
              przeprowadzono "dochodzenie" i chłopaki musiały przeprosić i doprowadzić
              skrzynkę do porządku.

              W bloku "standardowym polskim", w którym kiedyś wynajmowałam mieszkanie, gdyby
              ktoś ośmielił się zwrócić uwagę młodemu bandycie piszącemu na murach, podpalono
              by mu wycieraczkę.
              • zagubiona11 Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! 01.02.08, 12:55
                > W moim bloku (strzeżonym) dzieci sąsiadów podrosły i napisały na
                skrzynce na listy nazwę swojego ulubionego klubu sportowego.
                > W bloku "standardowym polskim", gdyby ktoś ośmielił się zwrócić
                uwagę młodemu bandycie piszącemu na murach.

                No to mamy jasność: jak młodzież ze strzeżonego osiedla niszczy
                powierzchnię ścian to są to "podrośnięte dzieci sąsiadów", które
                sobie podokazywały. Jak młodzież, ze standardowego polskiego bloku
                niszczy powierzchnię ścian to są to "młodzi bandyci".

                Czyli młodzież jest lepsza lub gorsza ze względu na miejsce
                zamieszkania, a nie ze względu na szkodliwość społeczną czynu.
                • Gość: beata Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 13:47
                  zagubiona11 napisała:

                  > > W moim bloku (strzeżonym) dzieci sąsiadów podrosły i napisały na
                  > skrzynce na listy nazwę swojego ulubionego klubu sportowego.
                  > > W bloku "standardowym polskim", gdyby ktoś ośmielił się zwrócić
                  > uwagę młodemu bandycie piszącemu na murach.
                  >
                  > No to mamy jasność: jak młodzież ze strzeżonego osiedla niszczy
                  > powierzchnię ścian to są to "podrośnięte dzieci sąsiadów", które
                  > sobie podokazywały. Jak młodzież, ze standardowego polskiego bloku
                  > niszczy powierzchnię ścian to są to "młodzi bandyci".
                  >
                  > Czyli młodzież jest lepsza lub gorsza ze względu na miejsce
                  > zamieszkania, a nie ze względu na szkodliwość społeczną czynu.

                  A i owszem. Między tymi dwoma przypadkami jest bardzo duża różnica. Młodym
                  ludziom różne rzeczy przychodzą do głowy. Jednym jednak da się wytłumaczyć, że
                  robią źle, bo są wychowywani normalnie, w poszanowaniu dla pewnych wartości,
                  innym - nie, bo rodzina nie wpoiła im żadnych wartości, a oni sami żyją w
                  bandzie, która uważa, że napisanie "chwdp" na świeżo odmalowanym bloku lub
                  zdemolowanie przystanku jest "bohaterstwem".
                  • Gość: Przecinek Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.08, 15:33
                    To straszne, co piszesz. Twoja wypowiedź, ta i poprzednia,mogłaby
                    słuzyć przeciwnikom grodzenia za dowód na to, jak koszmarnie
                    grodzenie wpływa na mentalność.
                    Między tymi dwoma przypadkami róznica jest tylko taka, że w
                    grodzonym bloku są środki i możliwości, żeby ustalić, kto pobazgrał
                    ścianę, i walnąc rodziców po kieszeni za zniszczenia. W bloku
                    niegrodzonym tych mozliwości jest mniej, bo np. nie ma kamer. I
                    młodzi czują się bezkarni. Gwarantuję ci: młodzi czy inni
                    mieszkańcy niegrodzonych osiedli nie są hołotą ani bandytami,
                    rodziny nie są patologią, a ludzie to nie banda tylko z powodu
                    faktu, że mieszkaja na niegrodzonym osiedlu. Kochana, a gdzie ty
                    sama się wychowałaś, nie na niegrodzonym osiedlu przypadkiem? Ty
                    sama mogłabyś byc przykładem, kto mieszka np. w osiedlach
                    grodzonych. I nie byłby to pozytywny przykład, niestety. ale ja
                    nie ;lubię głupio generalizować, więc zakładam, że mieszkają tam
                    również sympatyczni, normalni ludzie, kilku sama znam.
                    • Gość: beata Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 16:59
                      Gość portalu: Przecinek napisał(a):

                      > To straszne, co piszesz. Twoja wypowiedź, ta i poprzednia,mogłaby
                      > słuzyć przeciwnikom grodzenia za dowód na to, jak koszmarnie
                      > grodzenie wpływa na mentalność.

                      Na mentalność najgorzej jednak wpływa mieszkanie w jednym bloku z menelami.
                      Jeśli młody człowiek, nawet z natury porządny i inteligentny, wyrasta w takiej
                      okolicy, raczej nie wyjdzie z tego cało.

                      > Między tymi dwoma przypadkami róznica jest tylko taka, że w
                      > grodzonym bloku są środki i możliwości, żeby ustalić, kto pobazgrał
                      > ścianę, i walnąc rodziców po kieszeni za zniszczenia. W bloku
                      > niegrodzonym tych mozliwości jest mniej, bo np. nie ma kamer. I
                      > młodzi czują się bezkarni. Gwarantuję ci: młodzi czy inni
                      > mieszkańcy niegrodzonych osiedli nie są hołotą ani bandytami,
                      > rodziny nie są patologią, a ludzie to nie banda tylko z powodu
                      > faktu, że mieszkaja na niegrodzonym osiedlu.

                      To nie jest kwestia kamer. Młodzi z porządnych rodzin nie wysiadują pod blokiem
                      z piwem chociażby dlatego, że rodzice nauczyli ich spędzać czas w inny sposób -
                      nauka, sport itp., a jeśli chcą sobie wypić lub zaszaleć, idą do pubu lub
                      dyskoteki. Ci z mniej porządnych rodzin nie mają takich nawyków. Główną zaletą
                      grodzonego osiedla nie jest płot, tylko zwyczaje i zachowania mieszkańców. Nie
                      przeczę, że są stare bloki czy osiedla, w których ton nadają porządni ludzie, a
                      w grodzonych osiedlach zdarzają się chamy i bandyci. W większości przypadków
                      jest jednak tak jak piszę, co potwierdza zresztą wiele postów na tym forum. I
                      tak będzie coraz częściej, bo jeśli ktoś lubi spokój i porządek, kupuje
                      mieszkanie grodzone, ponieważ sprawdzenie, jacy ludzie mieszkają w starym bloku,
                      jest praktycznie niemożliwe (chyba że się ten blok przypadkiem dobrze zna).

                      Kochana, a gdzie ty
                      > sama się wychowałaś, nie na niegrodzonym osiedlu przypadkiem? Ty
                      > sama mogłabyś byc przykładem, kto mieszka np. w osiedlach
                      > grodzonych. I nie byłby to pozytywny przykład, niestety. ale ja
                      > nie ;lubię głupio generalizować, więc zakładam, że mieszkają tam
                      > również sympatyczni, normalni ludzie, kilku sama znam.

                      Owszem, wychowałam się w zwykłym bloku, tylko to była trochę inna rzeczywistość.
                      Pamiętam nawet czasy, gdy nie było domofonów i nic szczególnego się nie działo.
                      Pewnie dlatego, że wszyscy mieli pracę. Później w naszym kraju dużo się
                      zmieniło. Też znam ludzi, którzy mieszkają w wielkiej płycie i nie mają powodów
                      do narzekań, bo akurat dobrze trafili. Ale gdyby kupowali nowe mieszkanie,
                      wybraliby zamknięte osiedle.
                  • zagubiona11 Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! 01.02.08, 16:03
                    > Jednym da się wytłumaczyć, że robią źle, bo są wychowywani
                    normalnie, w poszanowaniu dla pewnych wartości, innym - nie

                    Absolutnie się zgadzam, że jednym ludziom da się pewne rzeczy
                    wytłumaczyc, a innym nie. Ale dlaczego zakładasz, że da się
                    wytłumaczyć tylko tym, którzy mieszkają w "pięknych dzielnicach"?
                    Czy próbowałeś tłumaczyc i jednym i drugim, i po wielu wysiłkach
                    doszedłes do wniosku, że młodym ludziom z ogrodzonych osiedli "różne
                    rzeczy przychodzą do głowy" a młodzi ludzie z osiedli
                    nieogrodzonych "żyją w bandzie, która uważa, że napisanie "chwdp" na
                    świeżo odmalowanym bloku lub zdemolowanie przystanku jest
                    bohaterstwem"?.



                    • Gość: beata Re: Na strzezonych tez to jest lub będzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 16:30
                      zagubiona11 napisała:

                      > > Jednym da się wytłumaczyć, że robią źle, bo są wychowywani
                      > normalnie, w poszanowaniu dla pewnych wartości, innym - nie
                      >
                      > Absolutnie się zgadzam, że jednym ludziom da się pewne rzeczy
                      > wytłumaczyc, a innym nie. Ale dlaczego zakładasz, że da się
                      > wytłumaczyć tylko tym, którzy mieszkają w "pięknych dzielnicach"?
                      > Czy próbowałeś tłumaczyc i jednym i drugim

                      Czy na pewno wiesz, o czym piszesz?

                      Nie, nie próbowałam do takich podchodzić. A wiesz dlaczego? Bo w moim poprzednim
                      miejscu zamieszkania zadzwoniłam kiedyś po policję, żeby zrobiła coś z młodymi
                      bandytami urządzającymi sobie libację pod moimi oknami. Policja przyjechała i
                      pogoniła ich, ale tylko na chwilę. Potem wrócili i językiem złożonym głównie z
                      wiadomych słów zastanawiali się wspólnie, kto był takim ch..., taką k... itp.,
                      że zadzwonił "po psy", i jak należy go "ukarać"... Ci młodzi bandyci mieli
                      przecież rodziców, którzy mieszkali w sąsiedztwie. I jakoś tym rodzicom ich
                      zachowanie nie przeszkadzało... Czy myślisz, że gdybym porozmawiała chwilę z
                      nimi lub ich rodzicami, to przyniosłoby to jakiś skutek? Dla mnie było to za
                      duże ryzyko - od zniszczenia samochodu po włamanie czy nawet podpalenie
                      mieszkania. Teraz przynajmniej wiem, że w podobnych przypadkach miałabym za sobą
                      zdecydowaną większość sąsiadów, a rodzice raczej też nie będą bronić swoich
                      dzieci, bo tu każdemu bardzo zależy na opinii "kulturalnego człowieka", co widać
                      na każdym kroku.
        • Gość: men Dlaczego enklawy ? Co to znaczy hołota ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.08, 07:51
          To znaczy - nie chodzić po kupie szkła leżącej na chodniku tylko z
          tego powodu, że w Sylwestra ok. 25 osobowa grupa skretyniałych
          wyrostków pod miom blokiem chlała piwo a butelki dla zabawy tłukła o
          chodnik. To znaczy nie znajdować rano w klatce pustych butelek po
          piwie, kałuż, petów i rzygowin. To znaczy móc wieczorem wyjść na
          spacer nie zastanawiając się czy sie cało i zdrowo wróci do domu. To
          znaczy rano nie sprawdzać ze strachem, czy samochód jeszcze stoi i
          czy nie jest zniszczony przez "bawiących się" młodych ludzi. Pisać
          dalej ?
      • Gość: sama_prawda sama prawda nareszcie IP: *.lsanca.dsl-w.verizon.net 31.01.08, 19:53
        wrescie ktos napisal sama prawde!!!!!!!
        W umyslach dziennikarzy z GW panuje WIRUS TESKNOYU ZA KOMUNA.
        ------
        Tyle wiadomosci przez nich pisach jest tak bardzo tendencyjnie podawanych ze
        zygac sie chce. Narod ma sam ze soba problem z przeprogramowaniem sie na nowa
        sytuacje, ze to wymaga czsau.
        ------
        Media gazety TV to bardzo tendencyjni ludzie, a jezeli dodac ze wielu z nich
        tylko widzi KASE
        To staje sie niebezpieczne.
      • Gość: pik Re: Jedni zaszywaja sie w gluszy, a inni w zamkni IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.08, 18:38
        tylko, że pieski wyprowadza się na osiedla "motłochu", swoje dzieci na place
        zabaw dla dzieci "motłochu", śmieci wyrzuca się nocą do śmietników "motłochu" i
        samochody parkuje się na osiedlach zamieszkiwanych przez "motłoch". Chcesz
        buraku swobodę, to sobie kup ha ziemi poza miastem i odgródź się murem, ale nie
        rób smrodu w przestrzeni publicznej.
        Ludzie, którzy sami zamykają się w gettach są godni pożałowania. Mentalność
        niewolnika.
        • Gość: zxy taaaaaaaa IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 19:23

          Gość portalu: pik napisał(a):

          > tylko, że pieski wyprowadza się na osiedla "motłochu", swoje dzieci na place
          > zabaw dla dzieci "motłochu", śmieci wyrzuca się nocą do śmietników "motłochu" i
          > samochody parkuje się na osiedlach zamieszkiwanych przez "motłoch".

          słyszałem też że mieszkańcy zamkniętych osiedli porywają dzieci i piją ludzką
          krew ;)

          > Ludzie, którzy sami zamykają się w gettach są godni pożałowania.

          Nie bardziej niż miłośnicy komunalnej wspólnoty.

          >Mentalność
          > niewolnika.

          Mentalność Polaka - "byle komuś nie było lepiej niż mi"
    • taek Azyl na sprzedaż 31.01.08, 18:42
      zamknięte osiedla to dopiero początek. za około 30 lat zaczną powstawać całe
      zamknięte strefy, gdzie tylko ci odpowiednio uposażeni będą mieli wstęp
      (świetnie opisał to r. morgan w 'siłach rynku'). jest to trend, którego nic nie
      powstrzyma, bo ludzie już zawsze będą chcieli się odgrodzić od 'meneli',
      'bandytów' i tym podobnych. jedyne co można zrobić to nauczyć się z tym żyć.
      • Gość: fyou dzicz za kratami - polaczki za kratami IP: 78.52.229.* 31.01.08, 19:00
        aek napisał:

        > zamknięte osiedla to dopiero początek. za około 30 lat zaczną powstawać całe
        > zamknięte strefy, gdzie tylko ci odpowiednio uposażeni będą mieli wstęp
        > (świetnie opisał to r. morgan w 'siłach rynku'). jest to trend, którego nic nie
        > powstrzyma, bo ludzie już zawsze będą chcieli się odgrodzić od 'meneli',
        > 'bandytów' i tym podobnych. jedyne co można zrobić to nauczyć się z tym żyć.

        jaki trend ? chyba w burackiej polsce
        na zachodzie nie ma takich osiedli, czasem gdzies bywaja ale to rzadkosc ,
        prawie niespotykane
        nawet w dzielnicach gdzie mieszkaja milionerzy dzielnice nie sa zamkniete ale
        buraki w polsce wola odzielic sie od swiata i mieszkac jak zamknieta dzicz
        • Gość: pik Re: dzicz za kratami - polaczki za kratami IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.08, 19:11
          Im większa bida tym wyższe płoty. Przypominają mi się czasy, gdy ludzie chodzili
          po ulicach z radioodbiornikami samochodowymi - połowa lat 90-tych. Turyści z
          zachodu musieli patrzeć na to z politowaniem.
          Podobnie z tzw. zamkniętymi osiedlami. Ludzie bogaci mają rezydencje na wielkich
          terenach lub apartamenty w centrach miast.
          Buraki kupują segmenciki na osiedlach zamkniętych w centrach miast. Nocą wynoszą
          śmieci do śmietników na osiedlach otwartych. Dzięki oszczędnościom na wywózce
          raz w miesiącu mogą iść do klubu fitness żeby się spocić.
          W krajach nieburaczanych tak projektuje się budynki, żeby każdy budynek był
          widoczny z okien innego budynku. Proste, ale zbyt skomplikowane dla buraków i
          buraczanych urbanistów.
          • Gość: wert Re: dzicz za kratami - polaczki za kratami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 19:27
            Nie tyle bieda, co rozwarstwienie społeczne. W stolicy Meksyku ogrodzenia
            kondominiów klasy średniej zwieńczone są drutem kolczastym podłączanym na noc
            pod napięcie, a na przedmieściach Sao Paulo wybudowano luksusowe, zamknięte
            dzielnice, których mieszkańcy są dowożeni, a raczej "dolatywani" do pracy w
            równie luksusowych biurowcach w centrum miasta za pomocą helikopterów, żeby nie
            musieli psuć sobie humoru z samego rana, przejeżdżając przez obszary biedy.
            Zresztą, nawet gdyby chcieli jechać samochodem, to mają marne szanse, bo do
            centrum nie prowadzi żadna porządna droga. W odróżnieniu od enklaw dla bogaczy
            dróg nie budują raczej prywatne firmy w celu osiągnięcia zysku, więc w krajach
            3-go świata są z nimi zwykle duże trudności. Pod tym względem też bliżej nam do
            3-go świata niż do Europy.
          • Gość: zxy Re: dzicz za kratami - polaczki za kratami IP: *.broker.com.pl 31.01.08, 19:27
            Gość portalu: pik napisał(a):

            Ludzie bogaci mają rezydencje na wielkic
            > h
            > terenach lub apartamenty w centrach miast.
            > Buraki kupują segmenciki na osiedlach zamkniętych w centrach miast.

            Na zachodzie tych buraków nazywa się "klasą średnią" ale co tam POLAK WIE LEPIEJ

            Nocą wynosz
            > ą
            > śmieci do śmietników na osiedlach otwartych. Dzięki oszczędnościom na wywózce
            > raz w miesiącu mogą iść do klubu fitness żeby się spocić.
            > W krajach nieburaczanych tak projektuje się budynki, żeby każdy budynek był
            > widoczny z okien innego budynku. Proste, ale zbyt skomplikowane dla buraków i
            > buraczanych urbanistów.

            Nie zapomnij dodać że robią chleb z ludzkich kości ;)

            Aż tak zazdrościsz innym że im się powiodło?
            • critto Re: dzicz za kratami - polaczki za kratami 31.01.08, 22:11
              > Aż tak zazdrościsz innym że im się powiodło?

              na to wygląda, niestety :(( zielenieje z zadrości myśląc o tym, że największym
              zmartwieniem ludzi mieszkających na takich osiedlach jest to, czy na najbliższy
              urlop pojechac na Bahamy, czy do Egiptu, albo czy do ich ubioru i stylu (wyglądu
              i życia) lepiej będzie pasowało BMW, czy Ferrari. Albo to, w jakiej restauracji
              zjeść dzisiejszą kolację i czy taksówka, którą będą wracać, będzie klimatyzowana.
            • Gość: warszawski cwaniak Zazdroszczę tobie prostego pojmowania swiata. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 00:07
              > Aż tak zazdrościsz innym że im się powiodło?

              Najwyraźniej nie potrafisz sobie wyobrazić, że można nie popierać
              grodzenia osiedli z innych przyczyn niż zazdrość (w mojej opinii nie
              ma czego zadroscić ich mieszkańcom- jesli już, to współczuć).
              Zazdroszczę ci twojej prostoty dziecka. Szkoda, ze moja percepcja
              rzeczywistości nie jest tak czarno-biała. To musi być fajne- takie
              niewymagające wysiłku.
              • critto Re: Zazdroszczę tobie prostego pojmowania swiata. 01.02.08, 01:53
                Gość portalu: warszawski cwaniak napisał(a):

                > > Aż tak zazdrościsz innym że im się powiodło?
                >
                > Najwyraźniej nie potrafisz sobie wyobrazić, że można nie popierać
                > grodzenia osiedli z innych przyczyn niż zazdrość (w mojej opinii nie
                > ma czego zadroscić ich mieszkańcom- jesli już, to współczuć).

                pewnie, istnieje wiele argumentów zarówno za, jak i przeciw, ale na tym forum z
                wypowiedzi przeciwników wyraźnie wyziera zazdrość; nie podoba im się, że ktoś
                się od nich odgradza, że uważa się za "lepszego" bo uważają to za przytyk. Tak
                zachowują się zazdrośnicy, osobie pozbawionej tej cechy nie przeszkadza styl
                życia drugiej osoby. To tyle.

                > Zazdroszczę ci twojej prostoty dziecka. Szkoda, ze moja percepcja
                > rzeczywistości nie jest tak czarno-biała. To musi być fajne- takie
                > niewymagające wysiłku.

                pseudopsychologiczne farmazony. Co Cię obchodzi jego percepcja? Jeśli jesteś
                prawdziwym psychologiem to może się umówcie na wizytę, dobrze?? Tutaj
                dyskutujemy o konkretach, o merytoryce, a nie o czyimś wnętrzu.
          • critto wolisz aby ci ukradli radio - pięknie... 31.01.08, 22:07
            Gość portalu: pik napisał(a):

            > Im większa bida tym wyższe płoty. Przypominają mi się czasy, gdy ludzie chodzil
            > i
            > po ulicach z radioodbiornikami samochodowymi - połowa lat 90-tych. Turyści z
            > zachodu musieli patrzeć na to z politowaniem.

            rozumiem, że ty wolisz stracić radio, niż je zabrać? Poza tym teraz nie nosi się
            całych radioodbiorników tylko dlatego, że mają demontowane panele - wystarczy
            zabrać panel, a samo radio będzie bezużyteczne dla złodzieja. A panel można
            sobie schować do kieszeni i jest spokój.
              • critto Re: Nigdy nie wyjmuję radia ani panela. 01.02.08, 01:55
                Gość portalu: Maciek napisał(a):

                > Parkuję pod blokiem, niestrzeżonym. Oprócz mnie parkuje tam
                > kilkadzieścia samochodów moich sasiadów. Nikomu nic nigdy nie
                > zginęło. Powtarzam- niestrzezone blokowisko (kiedyś nawet z
                > blokersami, teraz chyba wyemigrowali)!

                to musisz mieć 'szczęście jak na loterii', bo większość moich zmotoryzowanych
                znajomych choć raz straciła radio samochodowe...
                Poza tym nie wszystkie blokowiska są paskudne, weź np. ul. Klaudyny w Warszawie
                - cicho i spokojnie...

              • Gość: renata Re: Nigdy nie wyjmuję radia ani panela. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 12:15
                Gość portalu: Maciek napisał(a):

                > Parkuję pod blokiem, niestrzeżonym. Oprócz mnie parkuje tam
                > kilkadzieścia samochodów moich sasiadów. Nikomu nic nigdy nie
                > zginęło. Powtarzam- niestrzezone blokowisko (kiedyś nawet z
                > blokersami, teraz chyba wyemigrowali)!

                No właśnie, "blokersi wyemigrowali" - w tym tkwi problem. Samo ogrodzenie nie ma
                aż takiego znaczenia, jak struktura społeczna mieszkańców. Mieszkam w
                dziesięcioletnim bloku, który nie jest strzeżony, ale wszyscy lokatorzy kupili
                sobie w nim mieszkania za własne pieniądze, więc SWOJĄ własność szanują i tego
                samego uczą swoje dzieci. Poza tym w najbliższym sąsiedztwie są wyłącznie takie
                właśnie bloki. Od starszej części osiedla jesteśmy oddzieleni szeroką ulicą. Nie
                mamy ogrodzenia, ale nie narzekamy.

                Niektórzy piszą, że na Zachodzie nie ma grodzonych osiedli. Być może, ale są
                dobre i złe dzielnice oddzielone od siebie takimi właśnie szerokimi ulicami.
                Meneli tam nie ma, więc po co się odgradzać. U nas w czasach komunizmu starano
                się "wymieszać" społeczeństwo, i w atrakcyjnie położonych blokach przydzielono
                mieszkania menelom, w dodatku za darmo, przez co oni kompletnie tego nie
                szanują. Jeśli w tej samej okolicy chcą zamieszkać porządni ludzie, muszą się
                odgrodzić.
        • Gość: qść Re: dzicz za kratami - polaczki za kratami IP: *.acn.waw.pl 01.02.08, 10:01
          Widać, że nie byłwałeś w takich ekskluzywnych miejscach pieszo
          bądź "nie takim" samochodem z "nie taką" rejestracją, albo - co
          najbardziej prawdopodobne - w ogóle nie bywałeś. Zaręczam cię, że
          tam działa to tak, że taka jak wyżej opisana wizyta bardzo często
          SZYBKO kończy się rozmową ze smutnymi panami zadającymi ci parę
          krótkich pytań dotyczących tego, co cię tu sprowadza, a jeśli okaże
          się, że sprowadza cię ciekawość - raz-dwa cię jej pozbawiają... To
          daleko bardziej dotkliwe, nic płot.
    • zarafi Azyl na sprzedaż 31.01.08, 19:07
      Zawsze mnie dziwiło dlaczego tak wielu ludzi obrzuca błotem tych, którzy chcą
      mieszkać na zamkniętych osiedlach. Czy ktoś z tych ludzi z zamkniętych osiedli
      narzuca komuś swój styl życia? No więc o co chodzi? Niech każdy mieszka jak
      chce, chyba żyjemy w wolnym kraju. Ludzie się boją włamań, pobicia, kradzieży,
      chcą być bezpieczni, dać bezpieczeństwo rodzinie - i w zamian za są nazywani
      dziczą. To niesprawiedliwe.

      Uwaga: nie mieszkam na zamkniętym osiedlu. Ale gdybym miał możliwość to bym
      zamieszkał.
      • Gość: ania Re: Azyl na sprzedaż IP: *.pools.arcor-ip.net 31.01.08, 19:55
        Dlaczego? Powstawanie zamknietych osiedli ma wplyw na wspolna przestrzen
        publiczna - dlatego! Jak chesz zobaczyc jak wygladaja miasta zlozone wylacznie z
        zamknietych gett (tematycznych, a jak! czyms przeciez trzeba sie w koncu
        odrozniac!) to przejrzyj sobie w Google Earth zidioczale USA, tak z wysokosci
        kilometra .... nietrudno trafic na takie niekonczace przedmiescia, bo maja
        czasem 100km srednicy. Samowystarczalne, powtarzalne, bez zadnego zroznicowania
        struktury. Centra miast to fantomy (> shrinking cities, np. Detroit)
        Warto pomyslec troche szerzej!!!
    • nauma Re: Azyl na sprzedaż 31.01.08, 19:07
      Ja się nie dziwię grodzeniu. Polacy są zapóźnieni społecznie o kilkadziesiąt lat
      w stosunku do cywilizowanych krajów, a poczucie bezpieczeństwa Polaków jest
      żenująco niskie.
    • Gość: poznaniak Azyl na sprzedaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 19:11
      Artykuł czyta się jak książkę "Wrocław z lotu ptaka" z lat '70, z
      bajecznymi opisami osiedli, w których wszyscy wszędzie mają blisko i
      kwitnie przyjaźń sąsiedzka...Już raz takie pomysły mieli 40lat temu
      wielcy urbaniści i dziś widać czym kończy się takie budowanie
      osiedli bloków na odludziu:)po 20-40 latach wszystko się sypie i
      nikt tam nie chce mieszkać. Zamknięte osiedla to dobry wabik na
      nowobogackich bojących się o swoje nie do końca legalne interesy;)
    • Gość: atx Re: Azyl na sprzedaż IP: *.187.240.11.ip.airbites.pl 31.01.08, 19:12
      Zazwyczaj nie wierze w spiskowe teorie o sponsorowaniu artykulow. Jednak po przeczytaniu tego... czegos... taka teoria przychodzi mi natychmiast do glowy... Na drugim miejscu jest kompletnie bezmyslne przepisanie materialow deweloperow (bo wierszowka? bo szef cisnie zeby cos napisac? nie wiem). Artykul jest po prostu zenujacy - reklamowy blurb deweloperow w stezonej postaci.
    • mynia_pynia Re: Azyl na sprzedaż 31.01.08, 19:24
      A za chwile na forum gazety pojawiają się pytania:
      Czy muszę płacić za zieleń, utrzymanie trawników?
      Czy musze płacić za ochronę, sprzątaczkę, itp.???

      No cóż cała otoczka porządnych osiedli zamkniętych polega na dużych
      kosztach utrzymania, bo albo chcemy mieć osiedle zamknięte wśród
      parkingów albo wśród zieleni i parków.
    • Gość: Jaro A co w tym dziwnego? IP: 212.180.165.* 31.01.08, 19:27
      Mieszkałem kiedyś w 4 piętrowym bloku, później w 11 piętrowym
      wieżowcu. Tu i tam wiecznie zasrane, zaszczane, zdewastowane stojące
      menele między piętrami na klatce i pijący alkohol. Obecnie mieszkam
      w zamkniętym osiedlu i jest czysto, żadnych zniszczeń, cisza i spokój
      • Gość: www A mnie jest przykro... IP: 81.219.42.* 31.01.08, 19:44
        ...bo zawsze myslalem ze wszelkiego rodzaju mury i siatki dziela ludzi zamiast ich laczyc.

        I jest mi przykro ze nadal jest tak wielu ludzi,ktorzy mysla odwrotnie.

        Ale jak patrze na ulice to juz nic mnie nie dziwi...

        Pozdrawiam i zycze terminowego splacania kredytu,no bo jak nie to otwarte osiedla zapraszaja...
        • Gość: Jaro Re: A mnie jest przykro... IP: 212.180.165.* 31.01.08, 20:01
          Kredytu akurat nie spłacam.... Chwileczkę, osiedla zamknięte to
          najczęsciej nowe budynki, ludzie wykładają na to duże pieniądze i
          chcą jak najdłużej cieszyć się ich super stanem. Jeżeli nie byłoby
          zamknięte to za chwilę ściany pomazane sprajem, róznego rodzaju
          dewastacje, libacje alkoholowe na klatkach schodowych i pod oknami.
          To tak jakby zarzucać osobom które mieszkają w swoich domkach
          jednorodzinnych że się ogrodzili lub mają zamknięte drzwi
          wejściowe....
          • critto przykro że tyle hołoty chuligańskie 31.01.08, 22:03

            Gość portalu: Jaro napisał(a):

            > Kredytu akurat nie spłacam.... Chwileczkę, osiedla zamknięte to
            > najczęsciej nowe budynki, ludzie wykładają na to duże pieniądze i
            > chcą jak najdłużej cieszyć się ich super stanem. Jeżeli nie byłoby
            > zamknięte to za chwilę ściany pomazane sprajem, róznego rodzaju
            > dewastacje, libacje alkoholowe na klatkach schodowych i pod oknami.

            dokładnie. Biedota sprzeciwiająca się grodzeniu osiedli powinna najpierw nauczyć
            się kultury, nie tylko słowa, ale i czynu, a potem się wypowiadać. Nie ma
            porządku i bezpieczeństwa, trzeba się grodzić - PROSTE. Sam zaliczam się do tych
            średnio biednych, ale nie jestem zawistny o to, że ktoś ma lepiej i ROZUMIEM, że
            chce chronić swoją inwestycję, którą jest dom czy mieszkanie. Ci, ktorzy
            domagają się ich dostępności, powinni się także domagać możliwości pobierania
            pieniędzy z kont bankowych innych osób - to się niczym nie różni....

            > To tak jakby zarzucać osobom które mieszkają w swoich domkach
            > jednorodzinnych że się ogrodzili lub mają zamknięte drzwi
            > wejściowe....
        • critto Re: Azyl na sprzedaż 31.01.08, 21:35

          Gość portalu: Zotwartegoosiedla napisał(a):

          > W sumie to należało by zakazać wstępu do otwartych parków tym,
          > którzy żyją na zamkniętych osiedlach. Przecież mają na nich
          > wszystko...
          ale mimo to płacą podatki na utrzymanie tych parków. Rozumiem, że Ty byś zwolnił
          najbogatszych z obowiązków podatkowych... Jeśli nie, to nie zawracaj głowy, bo
          ten, kto płaci, ma prawo korzystać i wymagać.
      • Gość: hmmmm Re: to złudne poczucie bezpieczenstwa IP: 212.180.165.* 31.01.08, 20:29
        jakie podziały? Osoby które kupują mieszkanie na nowym osiedlu w
        Warszawie wykładają wielokrotnie większą kasę niż np w miasteczku
        czy mniejszym mieście. Dlatego też chcą porządku i spokoju. A co
        powiesz o ludziach mieszkających w domkach jednorodzinnych? Też są
        ogrodzeni, na furtkach tabliczki typu: zły pies, ochrona: zły tygrys
        itp.
      • critto Re: to złudne poczucie bezpieczenstwa 31.01.08, 21:42
        podziały są czymś normalnym, przyzwyczaj się do tego.
        To normalne, że kulturalny człowiek nie chce się zadawać z żulernią. Kulturalny
        człowiek nie grodzi się przed biednymi, ale uczciwymi ludźmi, tylko przed
        menelami, graficiarzami, bandziorami, chuliganami... Chce żyć spokojnie i
        bezpiecznie. "Podział" to najpiękniejsze słowo świata, oddające jego bogatą,
        różnorodną naturę, która nie znosi urawniłowki i homogeniczności.
        • Gość: w Re: to złudne poczucie bezpieczenstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 22:51
          oczywiscie ze podziały sa normalne ale nie sa konieczne, jest mnostwo
          spolecznosci gdzie mimo zamknietych domkow jednorodzinnych ludzie potrafia
          wspolzyc jak przyjaciele. Odgradzajac sie od meneli ludzie nie odgradzaja sie od
          patologii bo nie ma nigdy tak ze osiedla te sa ich pozbawione. ludzie z
          zamknietych osiedli sa stygmatyzowani w szkolach publicznych i nazywani
          nowobogackimi. Dzieci z osiedli zamknietych stygmatyzuja te biedne. Nowe
          ogrodzenia utrudniaja czesto droge wygodniejszymi sciezkami. Na pewno nie jest
          to wspaniale osiagniecie XXI wieku a modne chyba tylko w polsce. reszta swiata
          jest na tyle cywilizowana ze nie musi sie odgradzac od wspolobywateli...
          • Gość: Hulka Re: to złudne poczucie bezpieczenstwa IP: *.aster.pl 01.02.08, 08:13
            Czegoś tu nie rozumiem...
            Czy nie jest tak, że działka, ktora do kogoś należy, może być
            ogrodzona przez właściciela?...
            Chyba działki na osiedlach grodzonych są własnością prywatną i z tej
            racji moga być ogrodzone? Tak, jak działka wokół domu
            jednorodzinnego. Prywatna działka - działka ogrodzona. Publiczny
            teren - teren otwarty. Dobrze to rozumiem?
            Czy ty chciałbyś, żeby nie było terenów prywatnych, tylko wszystkie
            publiczne? Wszystkie płoty rozwalone i wszyscy opalają się na
            cudzych trawnikach?...
            Koniec własności prywatnej? Wspólne żony też mają być? ;)
              • Gość: xxx Re: to złudne poczucie bezpieczenstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 13:02
                Tak, tylko tam są całe, duże dzielnice ludzi reprezentujących określone wartości
                i styl życia. Mieszkając tam masz pewność, że sąsiedzi wolą np. pobiegać sobie
                wieczorem po alejkach niż chlać tanie wino na ławce. Niestety, żeby zamieszkać w
                porządnej dzielnicy, trzeba mieć pieniądze.

                W Stanach są też oczywiście złe dzielnice, takie jak nowojorski Bronks, gdzie
                panują zwyczaje jeszcze gorsze niż w naszych blokowiskach. Jeśli ktoś chce się
                stamtąd wyrwać, to musi ciężko pracować, żeby zarobić na mieszkanie w lepszym
                miejscu. U nas po komunizmie wszystko jest wymieszane, a trwałe podziały
                społeczne dopiero się tworzą.
    • chaladia To nie tak... 31.01.08, 19:53
      To nie jest, Panowie i Panie Redaktorzy GW.
      Mieszkam na zamknietym osiedlu domków jednorodzinnych od lat 11.
      Sądzę, że dziś nie potrafiłbym inaczej, zwłaszcza że wcześniej 40
      lat przemieszkałem na warszawskich Szmulkach. Wtedy co rano po
      przebudzeniu biegło się do okna i sprawdzało, czy samochód jeszcze
      stoi i czy ma całe szyby i wszystkie 4 koła, a do piwnicy chodziło
      się w kilka osób na wypadek napotania tam sqatujących pijaczków.
      Osiedle zamknięte to komfort wyjazdu za granicę na dwutygodniowy
      urlop lub na dwuletni kontrakt bez obawy, że zastanie się coś
      ukradzione. To wystrzyżone trawniczki posprzątane co rano z psich
      g... latem i odpowiednio odśnieżone i posypane piaskiem zimą.
      Na koniec - dla wielu osób, choć mnie to nie dotyczy - to
      odseparowanie od różnych paparazzich, b. mężów i żon, wierzycieli
      itp. wielbicieli.
      Osiedle to na koniec nie tylko domki (tak to odbiera - jak widzę -
      większość tutaj piszących), lecz także infrastruktura. Jej wartość
      stanowi od 20% do 30% wartości domu z działką. To plac zabaw dla
      dzieci, kort tenisowy, boisko do siatkówki, miejsca parkingowe, stół
      do ping-ponga, wiata z paleniskiem do barbecue i masę innych rzeczy,
      które - gdyby osiedle nie było ZAMKNIĘTE - służyłyby WSZYSTKIM przez
      jeden sezon, a w następnym nadawałyby się do wyrzucenia lub
      generalnego remontu. A przecież stanowią one współwłasność prywatną
      wszystkich mieszkańców osiedla.

      Jest jeszcze inny aspekt tego artykułu - dlaczego GW twierdzi, że
      osiedla zamknięte są ewenementem. W USA to niemal norma. Nawet w
      Austrii lepsze osiedla (np. Fontana - patrz link poniżej)
      www.fontana.at/
      są zamknięte.