steady_at_najx
17.07.08, 12:08
"Na spadku cen mieszkań ucierpią nie tylko deweloperzy
Wystarczy zajrzeć na internetowe fora, by się zorientować, jak
wielkie emocje wywołuje sytuacja na rynku nieruchomości. Poziom
werbalnej agresji wobec deweloperów, którzy robią wszystko, by
przeczekać kryzys, nie zmieniając cen, sięga zenitu.
Można wręcz odnieść wrażenie, że przyszłość tysięcy polskich rodzin
zależy od stanu psychofizycznego panów Szanajcy i Wojciechowskiego
(odpowiednio: Dom Development i J. W. Construction). Tak powszechne
jest przekonanie, że gdy pewnego dnia pękną i zejdą z cen w ich
ślady pójdą nie tylko mniejsi konkurenci, ale i oferenci z rynku
wtórnego.
Agresję wobec deweloperów internauci uzasadniają ich rzekomo
bezczelną w ostatnich latach pazernością. Mówiąc językiem bardziej
przyjaznym idei wolnego rynku: gawiedź jest rozdrażniona ich
umiejętnością maksymalizacji zysków w sprzyjającej temu sytuacji.
Teraz więc wszyscy bezdomni by chcieli, żeby deweloperzy jakiś czas
poklepali biedę.
W całej sprawie zapomina się jednak, że kij ma tradycyjnie dwa
końce. Jeśli ceny mieszkań znacząco spadną, banki, które je
kredytowały, będą musiały nanieść bolesne poprawki w swych księgach
zmniejszy się bowiem wartość zabezpieczeń udzielonych kredytów.
Zwiększy się też liczba kredytów niespłacanych: choćby przez
Polaków, którzy w ostatnich miesiącach zaczęli budować domy, licząc,
że spłacą zaciągnięte kredyty pieniędzmi ze sprzedanych mieszkań.
Efekt łatwo przewidzieć: koszty nowo udzielanych kredytów wzrosną,
skończą się też czasy pożyczek na 100 proc. wartości nieruchomości.
I tysięcy Polaków nadal nie będzie stać na mieszkanie nawet tańsze.
Na kogo będą wówczas pomstować w Internecie?"
Krzysztof Szwałek
Problemem jest jednak kto ta zaraze wywylal. Lepiej zeby chorowali
wszyscy czy tylko ci naiwni ktorzy dali sie naciagnac ? Widac, ze
podjecie "lepszej odpowiedzialnosci" zbiorowej wciaz w niektorych
mocno siedzi...