Gość: cze
IP: 172.16.22.*
04.02.02, 12:40
Jezeli chodzi o mnie, oba okresy w tworczoscu Genesis bardzo cenie. Czasy z
Gabrielem wydaja mi sie jednak ciekawsze muzycznie, jest tam wiecej do
odkrywania, przezywania. Zespol bardziej "czaruje". Chociaz z drugiej strony -
dwie piewsze plyty z Philem na wokalu to moje ulubione albumy zespolu. Potem
triumfowal bardziej pop niz tzw. rock progresywny, ale i ta muzyka jest
wartosciowa, nie odrzuca mnie, slucham jej czesto i z przyjemnoscio. Cenie take
ich ostanio plyte z Rayem Wilsonem na wokalu. Generalnie - Genesis stary czy
nowy ale jary.
cze