Dodaj do ulubionych

GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM?

IP: 172.16.22.* 04.02.02, 12:40
Jezeli chodzi o mnie, oba okresy w tworczoscu Genesis bardzo cenie. Czasy z
Gabrielem wydaja mi sie jednak ciekawsze muzycznie, jest tam wiecej do
odkrywania, przezywania. Zespol bardziej "czaruje". Chociaz z drugiej strony -
dwie piewsze plyty z Philem na wokalu to moje ulubione albumy zespolu. Potem
triumfowal bardziej pop niz tzw. rock progresywny, ale i ta muzyka jest
wartosciowa, nie odrzuca mnie, slucham jej czesto i z przyjemnoscio. Cenie take
ich ostanio plyte z Rayem Wilsonem na wokalu. Generalnie - Genesis stary czy
nowy ale jary.
cze
Obserwuj wątek
    • Gość: Crotalus Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 157.25.121.* 04.02.02, 12:55
      Collins nigdy nie dorastał do pięt Gabrielowi. Gabriel jest świetnym
      kompozytorem, a Collins zawsze miał styl słodko pierdzący i mdły
      • Gość: moler Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 193.150.166.* 04.02.02, 13:34
        Tylko z Gabrielem, innej opcji nie można brać pod uwagę.
        • Gość: kry Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.139.* 04.02.02, 14:40
          Ja tez zgadzam sie z cze, ze z Gabrielem lepszy. gabriel w ogole ma wiecej
          charyzmy, a o tym sie pzrekonalam niedawno ogladajac w Gdansku w miezkaniu
          mojego brata koncert z Hiszpanii. Gabriel OK., a koncert jak teatr. Co nie cze.
          Bo cos mi sie zdaje, ze Ty tez znasz ten koncert....
          • Gość: tym_czas Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.02.02, 20:12
            Większości Collins w Genesis kojarzy się z utworamy typu Mama , Home By The
            Se , płytami w stylu Invisible Touch itp . Dla mnie Collins w Genesis to przede
            wszystkim album A Trick Of The Tail i nawet najwiekszy wielbiciel Gabriela nie
            moze obok tej płyty przejśc obojetnie . Po prostu arcydzieło . Kropka.
            • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 04.02.02, 21:41
              GENESIS długo zaliczał się do moich ulubionych kapel. Bez względu na to, kto
              był wokalistą - dla mnie zawsze najważniejszy w tej kapeli był Antoni
              Bankowski, grający rzadko już spotykane akordy (podobne słyszałem u Henry
              Purcella - XVII w.). Gabriel to oczywiście wielki artysta, który rozwijał się w
              trochę innym kierunku niż jego koledzy z Charterhouse. Niemniej bez jego
              udziału i zaangażowania w "stary" Genesis, jego późniejsze płyty być może nie
              były by tak porażające. Utwory "Watcher of the skies" czy "Carpet crawlers"
              zabrałbym w zestawie na bezludną wyspę. Co do Collinsa - lubię go za teledyski,
              a nie za śpiewanie i grę na perkusji. "Wind and wuthering" lubię i słucham do
              tej pory. Po Collinsie łatwo było mi przekonać się do Raya Wilsona. Kawał głosu
              i niedoceniona, bardzo przyzwoita płyta "Calling All stations" z fantastyczną
              piosenką "A little piece of something".
              • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 05.02.02, 10:44
                Po Collinsie ?atwo by?o mi przekonac´ sie˛ do Raya Wilsona. Kawa? g?osu
                >
                > i niedoceniona, bardzo przyzwoita p?yta "Calling All stations" z fantastyczna˛
                > piosenka˛ "A little piece of something".
                Utwor w rzeczywistosci nazywal sie "Not About Us". Poza tym co do glosu Wilsona i
                "Calling ..." zgoda - plyta niedoceniona, poniosla komercyjna kleske.
                Nieslusznie, bo jest znakomita. Ale wiekszosc sluchaczy, niestety, nie chciela
                slyszec o nikim innym na wokalu oprocz Collinsa. Szkoda.
                • Gość: Kosa Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.acn.waw.pl 05.02.02, 13:11
                  Muzyka to tolerancyjna dziedzina wolisz Gabriela, słuchaj Gabriela ale Collins
                  też jest chyba niezły, sprzedał krotnie więcej płyt od Gabriela jest prawdziwą
                  osobistością rockową obok E.Johna ,Stinga, Claptona. Koncerty Colinsa to nie
                  misterium ale perfekcja i radość, wszystkich uczestniczących w nim muzyków i
                  publiczności, a jego głos brzmi zawsze genialnie...czego nie można powiedzieć o
                  jego następcy podczas występu w Polsce.
                  PS.Gabriela również lubię ale jego czas minął, dobrze ,że jego największe
                  dokonania z okresu kiedy był liderem Genesis możemy mieć na płytach.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 05.02.02, 15:20
                    Gos´c´ portalu: Kosa napisa?(a):

                    > Muzyka to tolerancyjna dziedzina wolisz Gabriela, s?uchaj Gabriela ale Collins
                    > tez˙ jest chyba niez?y, sprzeda? krotnie wie˛cej p?yt od Gabriela jest
                    prawdziwa˛ osobistos´cia˛ rockowa˛.

                    Nie, no przeciez napisalem na poczatku, ze obaj wokalisci mi sie podobajo a
                    zarazem Genesis z kazdego okresu slucham z przyjemnoscio. Obaj maja swoj styl.
                    Tyle, ze Genesis pod wodza Collinsa skrecil w strone popu, co niekoniecznie musi
                    byc tylko jego zaslugo, ale takze pozostalych czlonkow zespolu. I co
                    niekoniecznie musi byc zle. Oprocz kawalkow z Foxtrota czy Lamb ... lubie takze
                    piosenki z lat 80 - tych. Za niektorymi wrecz przepadam.

                    Koncerty Colinsa to nie
                    > misterium ale perfekcja i rados´c´, wszystkich uczestnicza˛cych w nim muzyków i
                    > publicznos´ci, a jego g?os brzmi zawsze genialnie...czego nie moz˙na
                    powiedziec´ o jego naste˛pcy podczas wyste˛pu w Polsce.

                    Faktycznie widzialem koncert Collinsa z Paryza i bardzo mi sie podobal. By?o to
                    naprawde porywajace widowisko. Nie wiem, czy widziales koncert Gabriela bodajze z
                    1994 roku. To jest dopiero widowisko, przemyslane, znakomite, rzeczywiste
                    misterium.
                    Co do Wilsona, bylem na koncercie w Spodku i nie slyszalem wiekszych wpadek. Ale
                    nie jestem obiektywny, bo lubie tego pana.

                    > PS.Gabriela równiez˙ lubie˛ ale jego czas mina˛?, dobrze ,z˙e jego najwie˛ksze
                    > dokonania z okresu kiedy by? liderem Genesis moz˙emy miec´ na p?ytach.
                    > Pozdrawiam.

                    Czy min??? Nie wiem, nie s?dz´. Wed?ug mnie, ma jeszcze troche do powiedzenia, z
                    tym, ˝e nie nagrywa czesto. Poczekajmy na jego najnowsz? p?yte.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Kosa Re: Do CZE: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.acn.waw.pl 06.02.02, 12:13
                      Przepraszam, nie wiem dlaczego przyszło mi do głowy, że chcesz zdeprecjonować
                      rolę i zasługi Collinsa w rozwoju i dokonaniach zespołu. Po dokładnym
                      przeczytaniu Twoich postów widzę jasno ,że jesteś wielkim fanem zespołu ja
                      niestety tylko miłośnikiem. Szczerze wyznam,że utwory z pierwszego okresu
                      często po prostu mnie przerastają podobnie jak pierwsze płyty zespołu YES i
                      chociaż twórczośc tych kapel jest świątynią rocka nie wzruszają mnie choć
                      wiem ,że powinny.Szczerze nad tym ubolewam! Może gdyby płyty te miały lepszą
                      jakość techniczną lub może gdybym lepiej czuł Angielski ..może??!
                      Pozdrawiam cześć CZE!
            • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 06.02.02, 13:25
              Gos´c´ portalu: tym_czas napisa?(a):
              Dla mnie Collins w Genesis to przede
              > wszystkim album A Trick Of The Tail i nawet najwiekszy wielbiciel Gabriela nie
              > moze obok tej p?yty przejs´c obojetnie . Po prostu arcydzie?o . Kropka.

              Po prostu lejesz miód na moje sko?atane serce. Ja te˝ uwa˝am Trick za arcydzie?o.
              To p?yta, która jest malownicza, czarowna, a tak˝e - co iebagatelne - niezwykle
              równa, nie ma na niej s?abego utworu. Wszystko jest tutaj wywarzone, poustawiane,
              instrumenty, wokal Collinsa ... Jednym s?owem zespó? w swojej najwy˝szej formie.
              Nigdy mi si´ nie znudzi. Jeszcze gdyby na niej znalaz? si´ znakomity numer Its
              Yourself, który jest jakby wst´pem do Los Endos, a który ukaza? si´ tylko na
              drugiej stronie singla, to mia?by sze?ç gwiazdek w pi´ciogwiazdkowej skali.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • Gość: kry Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.devs.futuro.pl 06.02.02, 13:54
                ten Cze, panie dziejku, to sie zna na Genesis. teraz juz takich Cze nie robia.
                Pozdrowienia dla Cze
                • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 06.02.02, 15:28
                  Bardzo prosze bez podlizywania. Dobrze, kry?
                  • Gość: kry Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.139.* 06.02.02, 16:13
                    Okej, Cze. Ale ci faceci teraz drazliwi. Ja nie wiem....
        • xeda Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? 21.02.02, 22:56
          odpowiedz jest prosta Collins
          pozdrawiam
    • Gość: mtq Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 14:12
      Osobiscie wolę Collinsa jako wok. zespołu, ale nie mam też nic do zarzucenia Gabrielowi. Może po prostu
      dlatego, że mam też kilka ulubionych płyt Collinsa, którego bardzo lubię za wokal i perkusję.
      • Gość: Qlka Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 192.168.1.* 13.02.02, 10:40
        Rny, z żadnym, taki popowy chłam!!!
        • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 13.02.02, 12:21
          Od razu wiadomo, ˝e nie znasz tematu. Genesis z Gabrielem na wokalu nie mia?
          nic wspólnego z popem, a wiec tym bardziej z popowym ch?amem. Twoja odpowiedz
          jest wiec zupelnie bez sensu.

          Swoj? drog?, uwielbiam takie wypowiedzi na forum. W stylu - jaki? tam zespó? to
          jedna wielka pomy?ka, a ten którego s?ucham jest po prostu super. I tyle. Co to
          za argumentacja??? Gdzie jakis zacz?tek dyskusji???
        • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.gorlice.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 14:10
          Gość portalu: Qlka napisał(a):

          > Rny, z żadnym, taki popowy chłam!!!

          Taak. A zwłaszcza płyty "Selling England By The Pound" i "The Lamb Lies Down on
          Broadway" to coś pomiędzy Enrique a jego tatą.

    • Gość: stv Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 17.02.02, 17:22
      hm, a dla mnie Genesis się skonczył z odejściem Steve'a Hacketta
      • Gość: Qlka Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 192.168.1.* 17.02.02, 18:06
        Tak się składa ,że znam Genesis (niestety) - i dla mnie będzie to zawsze
        CHŁAM ,bo muzyka POP to według mnie CHŁAM. Każdy ma własne zdanie!!!
        • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 17.02.02, 18:59
          Gość portalu: Qlka napisał(a):

          > Tak się składa ,że znam Genesis (niestety) - i dla mnie będzie to zawsze
          > CHŁAM ,bo muzyka POP to według mnie CHŁAM. Każdy ma własne zdanie!!!

          Uprzejmie informuję, że od biedy GENESIS można nazwać popowym w latach 1981-93.
          W tym jednak problem, że ten zespół istniał także w latach 1968-80 oraz 1993-98 i
          z całą pewnością nie był to pop.
          Napisz,jakiej w takim razie muzyki słuchasz. Zakładam, że Lutosławskiego i
          Xenakisa co najmniej.

          • Gość: bb Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: *.eskalodz.pl 17.02.02, 19:26
            Dużo racji ma kolega (koleżanka) stv. Moim zdaniem dwie najlepsze płyty
            Genesis, to Selling England... i Trick Of The Tail. Po odejściu Gabriela zespół
            nagrał dwie znakomite płyty, co świadczy o wciąż ogromnym potencjale. Po równi
            pochyłej (wciąż jednak z zachowaniem wysokiego poziomu) zaczęli się staczać po
            odejściu z grupy Steva Hacketa. Więc może podyskutujmy na temat "Genesis z
            Hacketem, czy bez". Zwłaszcza, że biorąc pod uwagę solowy dorobek każdego z
            muzyków, do mnie najbardziej przemawiają właśnie płyty Hacketa (niczego nie
            ujmując pozostałym). Tak więc na pytanie tytułowe - Genesis z Gabrielem, czy z
            Collinsem - odpowiadam: Genesis z Hacketem, a potem przede wszystkim Hacket
            solo.
            • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 18.02.02, 10:48
              OK, bb, zgadzam sie na takie kontynuowanie w?tku. Tym bardziej, ze podzielam
              Twoje zdanie. Muzycznie wszystko zmienilo sie wraz z odejsciem Hacketta. Nie
              mam tez w?tpliwosci ze okres z nim jest najciekawszym, najbogatszym muzycznie
              okresem istnienia zespolu.
              Ze odejscie Hacketta bylo nieuniknione swiadcz? nast´pne p?yty Genesis i solowe
              p?yty Steva. Hackett kontynuowa? drog´ zespo?u z lat 70- tych, zespó? zacz??
              flirtowaç z popem. Wi´c paradkosalnie, stary Genesis mo˝na us?yszec na solowych
              p?ytach Hacketta a nie kolejnych p?ytach zespolu.
              I dlatego na pytanie - z Hackettem czym bez - odpowiadam - tak, z Hackettem.
              • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 18.02.02, 20:54
                No tak - to co wygrywał na gitarach kol. Rutherford często woła o pomstę do
                nieba.
                Ja w ogóle częściej słucham solowych płyt Hacketta niż z Genesis.Steve jest
                artystą bardziej kreatywnym od kolegów i formuła zespołu "symfonicznego"
                przestała mu po prostu odpowiadać. Moi faworyci to "Please Don't Touch"
                i "Darktown" (z wyjątkiem tragicznego pierwszego utworu).
                Czy ktoś z Was wie, gdzie wylądował perkusista John Mayhew po płycie "Trespass"?
                • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 19.02.02, 11:28
                  Gos´c´ portalu: teddy napisa?(a):
                  > Ja w ogóle cze˛s´ciej s?ucham solowych p?yt Hacketta niz˙ z Genesis.Steve jest
                  > artysta˛ bardziej kreatywnym od kolegów i formu?a zespo?u "symfonicznego"
                  > przesta?a mu po prostu odpowiadac´. Moi faworyci to "Please Don't Touch"
                  > i "Darktown" (z wyja˛tkiem tragicznego pierwszego utworu).
                  > Czy ktos´ z Was wie, gdzie wyla˛dowa? perkusista John Mayhew po p?ycie
                  "Trespass"
                  Ja najbardziej lubie jego pierwsza plyte. Jest najbardziej Genesisowska, zreszta
                  jest tam Collins i Rutheford. Naprawde, bajeczny album. Co do Mayhewa to nie mam
                  pojecia co sie z nim dzieje. A co tesknisz za jego gra? Wedlug mnie, nie byl
                  wyrozniajacym sie perkusista. Wystarczy porownac The Knife z Tresspas i Live.
                  Collins gral z wieksza swoboda, Mayhew gonil reszte zespolu.
                  Pa

                  • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 19.02.02, 12:52
                    Gość portalu: cze napisał(a):

                    > Gos´c´ portalu: teddy napisa?(a):
                    > > Ja w ogóle cze˛s´ciej s?ucham solowych p?yt Hacketta niz˙ z Genesis.Steve
                    > jest
                    > > artysta˛ bardziej kreatywnym od kolegów i formu?a zespo?u "symfonicznego"
                    > > przesta?a mu po prostu odpowiadac´. Moi faworyci to "Please Don't Touch"
                    > > i "Darktown" (z wyja˛tkiem tragicznego pierwszego utworu).
                    > > Czy ktos´ z Was wie, gdzie wyla˛dowa? perkusista John Mayhew po p?ycie
                    > "Trespass"
                    > Ja najbardziej lubie jego pierwsza plyte. Jest najbardziej Genesisowska, zreszt
                    > a
                    > jest tam Collins i Rutheford. Naprawde, bajeczny album. Co do Mayhewa to nie ma
                    > m
                    > pojecia co sie z nim dzieje. A co tesknisz za jego gra? Wedlug mnie, nie byl
                    > wyrozniajacym sie perkusista. Wystarczy porownac The Knife z Tresspas i Live.
                    > Collins gral z wieksza swoboda, Mayhew gonil reszte zespolu.
                    > Pa
                    >

                    Faktycznie Mayhew gonił resztę. Chodziło mi o pewną ciekawostkę. W
                    miesięczniku "Jazz" (połowa lat 70-tych) znalazłem informację, że facet odnalazł
                    się w gdańskiej kapeli SEKWENS, grającej głownie w niemieckich knajpach. W roku
                    76 zastąpił go sam Jan Pluta (później KOMBI). I kto by się spodziewał?
                    • Gość: cze Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 172.16.22.* 19.02.02, 13:19
                      Gos´c´ portalu: teddy napisa?(a):

                      > Faktycznie Mayhew goni? reszte˛. Chodzi?o mi o pewna˛ ciekawostke˛. W
                      > miesie˛czniku "Jazz" (po?owa lat 70-tych) znalaz?em informacje˛, z˙e facet
                      odnalaz
                      > ?
                      > sie˛ w gdan´skiej kapeli SEKWENS, graja˛cej g?ownie w niemieckich knajpach. W
                      roku
                      >
                      > 76 zasta˛pi? go sam Jan Pluta (póz´niej KOMBI). I kto by sie˛ spodziewa??
                      No patrzcie panstwo!!! Ja mieszkam w Gdansku!!! Od pieciu lat, wiec nie pamietam
                      lat 70-tych (bylem zreszto wtedy malutki), ale popytam na miescie. I kto by
                      pomyslal! Gdanski trop Genesis! No, no...

                      • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 19.02.02, 14:38
                        Gość portalu: cze napisał(a):

                        > Gos´c´ portalu: teddy napisa?(a):
                        >
                        > > Faktycznie Mayhew goni? reszte˛. Chodzi?o mi o pewna˛ ciekawostke˛. W
                        > > miesie˛czniku "Jazz" (po?owa lat 70-tych) znalaz?em informacje˛, z˙e facet
                        >
                        > odnalaz
                        > > ?
                        > > sie˛ w gdan´skiej kapeli SEKWENS, graja˛cej g?ownie w niemieckich knajpach
                        > . W
                        > roku
                        > >
                        > > 76 zasta˛pi? go sam Jan Pluta (póz´niej KOMBI). I kto by sie˛ spodziewa??
                        > No patrzcie panstwo!!! Ja mieszkam w Gdansku!!! Od pieciu lat, wiec nie pamieta
                        > m
                        > lat 70-tych (bylem zreszto wtedy malutki), ale popytam na miescie. I kto by
                        > pomyslal! Gdanski trop Genesis! No, no...
                        >

                        Osobiście wątpię czy Mayhew pojawił się w Gdańsku, jeżeli SEKWENS występował w
                        RFN. But who knows?
          • Gość: Qlka Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 192.168.1.* 18.02.02, 14:57
            Conajmniej się mylisz. Nie słuchałam nigdy popu, Genesis słuchał mój brat i
            nigdy mi się ten zespół nie podobał - ale jeżeli chodzi o ścisłość, to dużo
            gorszy był z Collinsem.Słucham sobie swingu, jazzu, trip hopu, punka, ska,
            reggae, troszkę hip hopu.
            • Gość: teddy Re: GENESIS - Z GABRIELEM CZY COLLINSEM? IP: 62.233.138.* 18.02.02, 20:49
              Gość portalu: Qlka napisał(a):

              > Conajmniej się mylisz. Nie słuchałam nigdy popu, Genesis słuchał mój brat i
              > nigdy mi się ten zespół nie podobał - ale jeżeli chodzi o ścisłość, to dużo
              > gorszy był z Collinsem.Słucham sobie swingu, jazzu, trip hopu, punka, ska,
              > reggae, troszkę hip hopu.

              To nie jest tak źle - z wyjątkiem ska ja także słucham tych gatunków (m.in.).
              Nie przeszkadza mi to jednak cenić GENESIS za stare płyty oraz tą w miarę nową.
              • Gość: soso Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 195.41.66.* 19.02.02, 08:00
                Dosc normalne w rodzenstwie, ze gusty jednego przez przekore i hormony (bunt
                mlodosci) nie zarazaja drugiej strony. Rozumiemy i wybaczamy.

                Czy Genesis to pop? Hm. W porownaniu z reggae, hip-hopem i punkiem chyba jednak
                nie. Musisz byc bardzo naiwna sadzac, ze te gatunki sa nieskomercjalizowane.
                Ricky Martin to pewnie i pop ale niektorzy szukali glebiej nie rozmijajac sie
                jednak z komercja. Patrz chocby Radiohead, David Bowie, Prince, i wielu innych.
                Dla mnie albo Ty takze sluchasz popu albo Genesis to takze nie pop. Bierz co
                wolisz smile.

                Dobra plyta Genesis jest np. Duke, ktory ma dobre fragmenty i nieco bardziej
                osobiste i ambitne teksty.
                Gabriel nie zeszmacil sie wiec w tonie jest nasmiewanie sie z Collinsa. Na
                dodatek plyta 'So' Gabriela nie ma odpowiednika u Collinsa wiec problem sie
                powieksza. Mimo to wciaz mi sie wydaje, ze Genesis mial swoje dobre lata
                niezaleznie czy jeszcze z Gabrielem czy juz nie. Ale minely. Gabriel mial
                koncepcje. Collins ciazy ku utworom widzianym oddzielnie i ku pieniadzom wiec
                skrecil w kierunku muzyki latwo wpadajacej w ucho. Na poczatku trzymalo sie to
                jakos ale w koncu rozmienil sie na drobne. Nie bardzo wierze, ze moze jeszcze
                cos z siebie wykrzesac a na nowosc od Gabriela mozna czekac z nadziejami. Wciaz
                jeszcze.


                pzdrw


                soso
                • Gość: Qlka Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 192.168.1.* 19.02.02, 13:14
                  może i znim rywalizowałam...Ale śmiesznie bo on teraz zaczyna słuchać tego co
                  ja - trochę ci prawda mu w tym pomagam nagrywając mu płyty , ale mówi ,że mu
                  się bardzo podobają. Co to Genesis - fanów przepraszam, rozumiem , każdy ma
                  inny gust itd. Mi się po prostu nie podoba. jedno musze przyznać - historia
                  muzyki bez Genesis, na pewno była by uboższa.
                  • Gość: cze Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 172.16.22.* 19.02.02, 13:20
                    Gos´c´ portalu: Qlka napisa?(a):

                    > moz˙e i znim rywalizowa?am...Ale s´miesznie bo on teraz zaczyna s?uchac´ tego
                    co
                    > ja - troche˛ ci prawda mu w tym pomagam nagrywaja˛c mu p?yty , ale mówi ,z˙e mu
                    > sie˛ bardzo podobaja˛. Co to Genesis - fanów przepraszam, rozumiem , kaz˙dy ma
                    > inny gust itd. Mi sie˛ po prostu nie podoba. jedno musze przyznac´ - historia
                    > muzyki bez Genesis, na pewno by?a by uboz˙sza.
                    No, Qlka, wreszcie jakies ludzkie slowa. Szkoda, ze Twoj brat nie bierze udzialu
                    w forum...
                    • misiamisia CCCOOOLLLIIINNNSSS !!! 19.02.02, 13:48
                      Tylko on!

                      Ale to pewnie ze względu na cholerny sentyment...


                      E, co z tego! Collins!




                      Pzdr
                      Misia
                    • Gość: Qlas Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 18:21
                      Gość portalu: cze napisał(a):



                      Szkoda, ze Twoj brat nie bierze udzial
                      > u
                      > w forum...


                      JESTEM BRATEM KULKI.
                      O CO CHODZI JAKBY???


                      • Gość: Dana Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.02, 18:44
                        Ja tam kochalam i kocham Genesis nadal. To zespol, od ktorego zaczelam
                        moja "edukacje" muzyczna. Kazdy z wymienionych tutaj wnosil cos innego do
                        zespolu.
                        Co do Collinsa, to cenie go za perfekcjonizm i fantastyczne poczucie humoru.
                        Mialam to szczescie widziec go i slyszec live. Niesamowite!!!!!!!!!!!!
                        Pozdrawiam
                        • Gość: Qlka Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 192.168.1.* 19.02.02, 21:02
                          Niniejszym donoszę,że Qlas nie jest moim bratem...
                          • Gość: Qlas Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 21:49
                            Gość portalu: Qlka napisał(a):

                            > Niniejszym donoszę,że Qlas nie jest moim bratem...

                            Wyzekasz sie brata???!!!
                            To ja cie słuchac nauczylem...
                            Jakbym nie ja to bys słuchala Prokol Harum albo jeszcze gorzej...
                            o niewdzieczna.
                            • Gość: Qlik Qlka i Qlas gryza sie jak zwykle IP: 195.41.66.* 20.02.02, 08:00
                              Qlik, ich mlodszy brat.
                            • Gość: Qlka Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 192.168.1.* 20.02.02, 13:17
                              Wyrzeka, wyrzekam i jeszcze raz wyrzekam!!!
                        • Gość: cze Re: Qlka rywalizowala z bratem wiec...... IP: 172.16.22.* 20.02.02, 09:42
                          Gos´c´ portalu: Dana napisa?(a):
                          > Co do Collinsa, to cenie go za perfekcjonizm i fantastyczne poczucie humoru.
                          > Mialam to szczescie widziec go i slyszec live. Niesamowite!!!!!!!!!!!!
                          > Pozdrawiam

                          Gdzie, kiedy? Napisz cos wiecej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka