Gość: Ścierka
IP: *.zory.msk.pl
19.01.04, 20:47
Na początku lat osiemdziesiątych, w PR3 radia, można było usłyszeć mniej
więcej taką recenzję tej płyty z ust Pana Janiszewskiego:
zupełnie fatalna, najgorsza w dorobku grupy, pełna źle brzmiących nakładek.
Dalej opowiadał o heven and hell, która wtedy była prezentowana i korzystnie
przedstawiona.
Ponieważ w tamtych czasach ciężko było dotrzeć do każdej płyty co się
chciało, dopiero kilka miesięcy później, wpadła w moje łapki.
Jak dla mnie płyta jest po prostu świetna - być może najlepsza w całej
dyskografi. Ostra, surowa w brzmieniu, ale jednak pełna fantazji i polotu -
szczyty metalowego profesjonalizmu. W naszym kraju jedynie TSA potrafiło się
do tego zbliżyć.
Czy znacie tą płytę? Co o niej sądzicie?