Dodaj do ulubionych

Deep Purple - " Stormbringer "

03.02.04, 21:45
To staaaara płyta, ale poznałem ją dopiero teraz, lepiej późno itd. No i cóż,
znów muszę nie zgodzić się z Teraz Rockiem smile We wkładce o DP album został (
znowu łagodnie, jak zawsze, ale jednak ) zjechany, i nazwany " chyba
najsłabszym albumem Purpli ", z czym, moim zdaniem absolutnie nie można się
zgodzić, pamiętając choćby " Abandon ". To prawda, że płyta kompletnie nie
brzmi jak typowe DP, ale przynosi bardzo przyjemne, melodyjne kompozycje, z
fajnie wplecionymi fragmentami akustycznymi, i bardzo fajnie grającym
Blackmore'm ( świetnie wpasował się w nowy styl grupy, jak dla mnie ). Może
troche za mało Lorda słychać, to byłby najpoważniejszy zarzut, ale reszta
jest bardzo dobra, dla mnie. Może też trochę za mało jest rockowych
wymiataczy ( zaledwie dwa ), ale nie przeszkadzało mi to, reszta kompozycji
swym urokiem zupełnie to kompensuje. Polecam, kto nie zna.
Obserwuj wątek
    • vulture Re: Deep Purple - " Stormbringer " 03.02.04, 21:54
      "TR" umieścił ten album swego czasu w rubryce "Antykanon" z zaznaczeniem,
      jednak, że DP nie mają słabych płyt (to było przed wydaniem "Abandon", hehe).
      Dla mnie za mało jest tu hard rocka jako takiego - "Stormbringer", "Lady Double
      Dealer" i fragmenty innych kompozycji to dość skromna oferta. Lorda,
      faktycznie, słychać mniej, ale za to jak już go słychać, to cudownie (baaardzo
      długie solo w "Highball Shooter"). Nie podobają mi się kawałki w stylu "You
      Can't Do It Right...", gdzie Hughes upiera się na chórki, brzmiące jak koło
      gospodyń wiejskich z afrykańskiej wioski.
      Na swój sposób przyjemne jest "Gypsy" i dość wówczas kontrowersyjne "Soldier Of
      Fortune", które jest po prostu zwykłą balladą rockową.

      Bardzo lubię okładkę płyty - z dwóch powodów. Po pierwsze, przedstawia
      autentyczne, acz podmalowane nieco zdjęcie trąby powietrznej z lat
      zamierzchłych, a poza tym na okładce pojawiło się logo, które było jednym z
      pierwszych na dłużej zapamiętywalnych znaków graficznych zespołu. DP nigdy nie
      mieli stałego logo z prawdziwego zdarzenia; w latach osiemdziesiątych i
      dziewięćdziesiątych funkcję taką pełniły skrzyżowane litery D i P z
      okładki "Perfect Strangers", ale właśnie logo ze "Stormbringer" zaczęło się
      pojawiać na różnych gadżetach, plakatach itp. Taka ciekawostka.
      • peter.steele Re: Deep Purple - " Stormbringer " 03.02.04, 22:00
        najlepsze jest i tak "in rock"
        • vulture ;-) 03.02.04, 22:02
          peter.steele napisał:

          > najlepsze jest i tak "in rock"

          ...i "Made In Japan" i parę innych, ale słusznie, że i te "słabsze" płyty
          pewnych zespołów zasługują na uwagę. Na pewno niejedna grupa chciałaby nagrać
          taką "słabszą" płytę...
    • ugugunana Kontrowersja? 03.02.04, 22:16

      Dla mnie Deep Purple kończy sie na Machine Head. Dalsze wcielenia grupy są
      jedynie chłostaniem martwego konia. Nie rozumiem np. zachwytów nad Perfect
      Strangers. Nadmieniam iż bliskie obcowanie z "purpurowymi" zawiesiłem wraz z
      albumem Purpendicular (czy jakoś tak). Czasami tak mam, że nagle na bieżącej
      twórczości lubianych skąd inąd przeze mnie zespołów kładę instrument.
      Podświadomie wyczuwam, iż zapoznawanie się z współczesnymi kreacjami tej
      niewątpliwie zasłużonej kapeli nie dostarczyłoby mi wielu pozytywnych wrażeń.
      Brak u mnie żyłki dziennikarskiego obowiązku (ukłony dla Vula). Może gdyby mi
      ktoś za to płacił przyłożyłbym ucho do banana... *-)
      • vulture nie, nic nadzwyczajnego 03.02.04, 22:23
        ugugunana napisał, a ja odpisuję

        A mi się podoba i "Perfect Strangers" i parę innych płyt, niekoniecznie bardzo
        purpurowych. Ale jest na to proste wytłumaczenie - Deep Purple to jeden z moich
        ulubionych zespołówm, a Twój najwyraźniej nie. Jeśli Ci się nie podoba "Perfect
        Strangers", to "Bananas" sobie daruj. Gratis.
        • peter.steele Re: nie, nic nadzwyczajnego 03.02.04, 22:53
          Mi sie podoba tez "perpendilikar" dla mnie jest tam kilka utworów gosnych uwagii
        • ugugunana Szkiełko i oko... 03.02.04, 23:02
          Vul: "Ale jest na to proste wytłumaczenie - Deep Purple to jeden z moich
          ulubionych zespołów, a Twój najwyraźniej nie."

          Ależ TAK! Jak najbardziej, ale do Machine Head! Moja ścisła muzyczna czołówka!

          Wiem, że miłość potrafi być ślepa, więc zapewne potrafi być również głucha!*-)
          Wytłumaczenie jest zatem bardzo proste - ja nie potrafię zakochać się
          bezkrytycznie a Ty owszem! Jesteś prawdziwym rockowym romantykiem! *-)

          PZDR!


          • vulture ...i ucho. 03.02.04, 23:17
            ugugunana napisał:

            > Vul: "Ale jest na to proste wytłumaczenie - Deep Purple to jeden z moich
            > ulubionych zespołów, a Twój najwyraźniej nie."
            >
            > Ależ TAK! Jak najbardziej, ale do Machine Head! Moja ścisła muzyczna czołówka!

            Hm, to niewiele tego uwielbienia... a od której płyty?


            > Wiem, że miłość potrafi być ślepa, więc zapewne potrafi być również głucha!*-
            )
            > Wytłumaczenie jest zatem bardzo proste - ja nie potrafię zakochać się
            > bezkrytycznie a Ty owszem! Jesteś prawdziwym rockowym romantykiem! *-)

            Oj, Ugu, gdybyś czytał uważniej, co piszę o DP, o bezkrytyczne podejście byś
            mnie nie posądził. Tylko trudno mi powiedzieć o jakimś zespole, że go cenię,
            ale tylko od płyty nr 5 do płyty nr 7 (domyślam się, że Twoje uwielbienie dla
            DP zaczyna się na "In Rock" i kończy na "Machine Head").

            To, że lubię inne płyty DP, nie znaczy, że nie dostrzegam ich słabych punktów.
            Nie wychwalam pod niebiosa albumów, które uznaję za słabe, tylko dlatego, że
            nagrał je jeden z moich ulubionych zespołów.

            Ale cóż, nie będę się kłócił, nie mam słuchu absolutnego.
            • ugugunana ...i dy-stans! 03.02.04, 23:38

              Ech, niepotrzebnie sie zagotowałeś... Nie nazwałem Cię przecież muzycznym
              ignorantem... *-) Generalnie, lubię słuchać zespołów rozwijających się... DP
              słychać, że się rozwija od Hush do Lazy a potem już niestety nie... Zatem
              porzucam ich jak starą rzecz... Podobnie mam chociażby z Metallicą, Iron
              Maiden, King Crimson... Oj, długo by wymieniać... I tyle... Taki mam paskudny,
              niewdzięczny charakter...*-)



              P.S. Słuchu absolutnego absolutnie nie posiadam!
              P.S. 2 Czytam zawsze z zapartym tchem Twoje posty zatem nie posądzaj mnie o
              posądzanie Ciebie o bezkrytycyzm! *-)
              P.S. 3 Czasami zapuszczam sobie PS!
              • ugugunana Re: ...i dy-stans! 03.02.04, 23:42
                napisałem:

                > P.S. 3 Czasami zapuszczam sobie PS!


                Choć nie rozumiem hymnów pochwalnych pod jej adresem (np.: 5* w TR)...*-)
                • ugugunana Ostatni post przed kimonem *-) 03.02.04, 23:51
                  ugugunana napisał:

                  > Choć nie rozumiem hymnów pochwalnych pod jej adresem (np.: 5* w TR)...*-)


                  W prywatnym rankingu (sic!) najbardziej przereklamowanych płyt w historii
                  rocka z czystym sumieniem umiesciłbym ją w czubie...

                  Aaaaaaaaaaaaaa <ziew, ziew>... dobrej nocy...
                  • vulture Ugu, już dobrze, spokój (boszszszszszszsz) 04.02.04, 07:53
                    Chyba muszę znów gwiazdkować jak mówię żartem albo stawiać te uśmieszki czy
                    co...

                    Oczywiście, dystans dystansem, ale nie widzę powodu, dla którego miałbym Ci
                    przytakiwać w ocenie Perfect Strangers. Nie oczekujesz chyba, że napiszę: "Tak,
                    Ugu, masz rację, to denna płyta." smile))))))))))))))))))))))))))))))))

                    A tak przy okazji, nie wiem, czy jest możliwe po dwudziestu i więcej latach
                    pracy, żeby się tak bez przerwy rozwijać i być artystą poszukującym. Można grać
                    w swoim wypracowanym już stylu i nagrywać niezłe płyty (np. "Brave New World"
                    Iron Maiden), można nagrywać słabe (ostatnie wyczyny Black Sabbath). Już o tym
                    pisaliśmy kiedyś na forum, że często to kwestia samych kompozycji.

                    Pozdrawiam
                    • t.o.m.e.k Stormbringer 04.02.04, 08:57
                      Ja go lubię - i to coraz bardziej. Płytę poznałem już czas jakiś temu
                      i "oczywiście" bardzo długo nie lubiłem. Ale chyba trochę wbrew sobie. Płyta
                      mimo że mało hardrockowa przynosi kawał bardzo różnorodnej muzyki (i to jest tu
                      chyba najważniejsze - różnorodność), doskonale zagranej i nieźle wyprodukowanej
                      (ale na doskonałość brzmienia przyjdzie czas wraz z premierą "Come Taste The
                      band").
                      Nie zawsze trzeba tkwić w okowach własnych oczekiwań i stereotypów. Purple w
                      hardrocku i tak byli i są najlepsi, więc dlaczego od czasu do czasu nie
                      pozwolić im na małe odskoki w bok. Czasami - IMHO - im to wychodzi
                      ("Stormbringer" właśnie, "Fireball" w szczególności, "Concerto", parę momentów
                      na "Purpendicular", "Never A Word" z ostatniej płyty), a czasami jest gorzej
                      ("Slaves & Masters"). Ale w sumie dobrze, że nie łoją od początku do końca tego
                      samego. Polecam "Stormbringera" do słuchania w samochodzie.
                      Vulture - do zobaczenia zatem (w końcu) na "Legii" wink
                      • vulture Slaves And Bastards 04.02.04, 09:12
                        Może to, co napiszę, zabrzmi kontrowersyjnie, ale wolę pod względem
                        instrumentalno-kompozytorskim "Slaves And Masters" niż "Stormbringer". Pomimo
                        ewidentnego nieszczęścia, jakim była dla Deep Purple osoba Joe Lynn Turnera,
                        który jest jeszcze gorszym wieśniakiem niż Coverdale, album "Slaves Masters" w
                        pewnych momentach naprawdę wybija się na plus: "Wicked Ways", "The Cut Runs
                        Deep", "Fire In The Basement" czy "Fortuneteller" to naprawdę świetne utwory. A
                        na "Stormbringer" jest sporo takich, no, powiedzmy, że niezbyt ciekawych, ale
                        ponieważ album jest krótki, wysłuchanie go nie jest bardzo bolesne.

                        Co do "Stormbringera" - mimo wszystkich swych niedostatków, chyba dość dobrze
                        oddaje (i "Come Taste The Band" też) nastroje muzyczne połowy lat
                        siedemdziesiątych - zmęczeni eksploatowaną formułą muzycy szukali czegoś
                        innego, miotając się nieco po różnych stylach. Plus i "Stormbringer"
                        i "Come..." mają swoisty urok, który pozwala na wybaczenie im pewnych
                        niedociągnięć.

                        A z tą Legią to mam nadzieję, że wyjdzie. DP w Warszawie jeszcze nie grali...
                        • ihopeyouwilllikeme To może ja też wypowiem się bardziej ogólnie... 04.02.04, 11:02
                          Zespół Deep Purple cenię ogromnie, trudno się zresztą dziwić, w końcu bez
                          wątpienia są jedną z najważniejszych grup rockowych XX wieku ( specjalnie to
                          dodałem, żeby się fani The Strokes nie wzburzyli smile))))))). Wprawdzie brakuje
                          mi jeszcze trzech płyt studyjnych ( " Who Do We Think We Are ", " House Of Blue
                          Light " i " Slaves And Masters ", dwie pierwsze będę je miał jutro smile, ale już
                          mogę powiedzieć, że zdecydowana większość ich studyjnych ( no i oczywiście Made
                          In Japan, magia... ) produkcji odpowiada mi bardzo. W zasadzie nie ma takiej
                          płyty DP, na której nie znalazłbym ciekawych momentów ( nawet najsłabszego "
                          Abandon " mogę słuchać prawie w całości bez bólu ). " Perfect Strangers " to
                          obok " In Rock " moja ulubiona płyta zespołu, być może z sentymentu ( jeszcze
                          jak byłem mały tatuś to puszczał, na zmianę z Darksajdem smile, ale bardziej
                          prawdopodobnie dlatego, że są tam po prostu świetne kompozycje. Co ciekawe,
                          nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem Ritchie'go Blackmore'a ( pewnie że
                          doceniam jego umiejętności, ale jego gra nie trafia do mnie tak, jak np.
                          Jimmi'ego Page'a ), i wcale nie przeszkadza mi ( jak niektórym fanom ) że teraz
                          w Purplach gra Morse... Nie wiem co by jeszcze napisać, w każdym razie obecnie
                          DP są u mnie w pierwszej dziesiątce ulubionych zespołów. Pozdrawiam.
                          • vulture bardzo ładnie, siadaj, trzy plus :-D 04.02.04, 11:20
                            ihopeyouwilllikeme napisał:


                            > nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem Ritchie'go Blackmore'a ( pewnie że
                            > doceniam jego umiejętności, ale jego gra nie trafia do mnie tak, jak np.
                            > Jimmi'ego Page'a ), i wcale nie przeszkadza mi ( jak niektórym fanom ) że
                            teraz
                            >
                            > w Purplach gra Morse

                            Mi nie tyle chodzi o umiejętności techniczne panów gitarzystów, co o ich
                            zdolności kompozytorskie. Blackmore na tym tle chyba jest najbardziej melodyjno-
                            hardrockowy. Page ucieka miejscami w jakieś dziwne, psychodeliczno-akustyczne
                            klimaty, a Morse... ech, no właśnie smile
                            • ihopeyouwilllikeme Re: bardzo ładnie, siadaj, trzy plus :-D 04.02.04, 11:37
                              vulture napisał:

                              > Blackmore na tym tle chyba jest najbardziej melodyjno hardrockowy.

                              Zgoda

                              > Page ucieka miejscami w jakieś dziwne, psychodeliczno-akustyczne klimaty

                              ... i bardzo mi się to podoba smile " III " to wspaniała płyta.

                              > a Morse... ech, no właśnie smile

                              No co " no właśnie " ? smile Daj mu więcej czasu, w końcu " Purpendicular " i "
                              Bananas " to świetne płyty, a na " Abandon " to właśnie on najbardziej się
                              stara... Ja go lubie i jus <odgłos tupnięcia nogą> smile))))
                              • vulture Morse jest tak uzdolniony jak rzępolnia 04.02.04, 11:39
                                ihopeyouwilllikeme napisał:


                                > No co " no właśnie " ? smile Daj mu więcej czasu,

                                On w tym roku kończy 50 lat.

                                > a na " Abandon " to właśnie on najbardziej się
                                > stara...

                                A w którym utworze??? Może mam inne wydanie.
                                • ihopeyouwilllikeme Re: Morse jest tak uzdolniony jak rzępolnia 04.02.04, 11:42
                                  vulture napisał:

                                  > On w tym roku kończy 50 lat.

                                  No prawda, dłużej niż Blackmore już nie będzie grał...

                                  > A w którym utworze??? Może mam inne wydanie.

                                  Ja odnoszę wrażenie że cała płyta to głównie jego popis.
                                  • vulture Re: Morse jest tak uzdolniony jak rzępolnia 04.02.04, 11:43
                                    ihopeyouwilllikeme napisał:

                                    > Ja odnoszę wrażenie że cała płyta to głównie jego popis.

                                    Niestety, ja też odnoszę takie wrażenie. Szkoda że o Deep Purple nie pomyślał.
                                    • ihopeyouwilllikeme Re: Morse jest tak uzdolniony jak rzępolnia 04.02.04, 11:46
                                      vulture napisał:

                                      > Niestety, ja też odnoszę takie wrażenie. Szkoda że o Deep Purple nie pomyślał.

                                      Gdyby nie miał się czym popisać, byłaby tragedia. Ale Steve Morse akurat ma się
                                      czym popisać, więc jest nieźle.
                                      • vulture Popisy Stefka 04.02.04, 11:50
                                        ihopeyouwilllikeme napisał:


                                        > Gdyby nie miał się czym popisać, byłaby tragedia. Ale Steve Morse akurat ma
                                        się
                                        >
                                        > czym popisać, więc jest nieźle.

                                        Ma, np. bezradnością i nieudolnością kompozytorską w kawałkach
                                        typu "Whatsername", "She was", "Jack Ruby", "Seventh Heaven"... poza tym
                                        popisuje się też umiejętnością kopiowania własnych pomysłów z poprzedniego
                                        albumu. Jest czego pozazdrościć.
                                        • ihopeyouwilllikeme Re: Popisy Stefka 04.02.04, 11:54
                                          vulture napisał:

                                          > Ma, np. bezradnością i nieudolnością kompozytorską w kawałkach
                                          > typu "Whatsername", "She was", "Jack Ruby", "Seventh Heaven"...

                                          Dwa ostatnie kawałki bardzo lubię, dwóch pierwszych bardzo nie lubię.

                                          > poza tym popisuje się też umiejętnością kopiowania własnych pomysłów z
                                          > poprzedniego albumu. Jest czego pozazdrościć.

                                          Chodzi o " Fingers To The Bone " ? Rzeczywiście, niespecjalnie wyszło, choć
                                          całkiem znośna piosenka.

                                          Mi chodziło bardziej o popisy techniczne, nie kompozytorskie.
                                          • vulture Re: Popisy Stefka 04.02.04, 12:04
                                            ihopeyouwilllikeme napisał:

                                            > Mi chodziło bardziej o popisy techniczne, nie kompozytorskie.

                                            Jak Ci chodzi o popisy techniczne, możesz sobie posłuchać Yngwie Malmsteena. A
                                            w Deep Purple raczej nie chodziło nigdy o wirtuozerię, tylko o połączenie
                                            kunsztu posługiwania się instrumentami z odpowiednimi efektami tego
                                            posługiwania się.
                                          • t.o.m.e.k Re: Popisy Stefka 04.02.04, 12:31
                                            > > Ma, np. bezradnością i nieudolnością kompozytorską w kawałkach
                                            > > typu "Whatsername", "She was", "Jack Ruby", "Seventh Heaven"...
                                            >
                                            > Dwa ostatnie kawałki bardzo lubię, dwóch pierwszych bardzo nie lubię.

                                            "She Was" to dobry kawałek, w stylu starych Purpli - instrumentalny dialog na
                                            końcu jest super, szkoda, że taki krótki...
                                            "Seventh Heaven" - też b. dobry numer, tylko, że tam wszystko rozwala...
                                            Gillan. Jego wokal jest zupełnie pozbawiony agresji, a powinien (na pewno
                                            własnie w tym kawałku).

                                            >
                                            > > poza tym popisuje się też umiejętnością kopiowania własnych pomysłów z
                                            > > poprzedniego albumu. Jest czego pozazdrościć.
                                            >
                                            Hej, Vulture - nie bądź stronniczy i popatrz na Ryśka i np. piękną
                                            serię: "Light In The Black"/ "Kill The King"/ "Spotlight
                                            Kid" / "FireDance"/ "Gypsy's Kiss"/ "Dead Or Alive"/ "Twist In The Tale"

                                            A ostatni album Blackmore's Night? Toż tam prawie do każdej piosenki można
                                            nucić jakiegoś jej odpowiednika z wcześniejszych płyt...
                                            • vulture Re: Popisy Stefka 04.02.04, 12:42
                                              t.o.m.e.k napisał:


                                              > Hej, Vulture - nie bądź stronniczy i popatrz na Ryśka i np. piękną
                                              > serię: "Light In The Black"/ "Kill The King"/ "Spotlight
                                              > Kid" / "FireDance"/ "Gypsy's Kiss"/ "Dead Or Alive"/ "Twist In The Tale"

                                              Wiem, wiem, znam tę serię. Co do Blackmore;s Night już kiedyś napisałem, że to
                                              zupełnie inna para kaloszy. Ale jednak Morse nawet - moim zdaniem - do tej
                                              serii "co zrobimy z jednym riffem" nie dorasta. Bardzo mi przykro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka