Niedalej jak przed chwilą wybrzmiały ostatnie dźwięki z debiutanckiej płyty
wymienionych w tytule wątku... Wszystko było z poszanowaniem przykazań...
Wygodna kanapa, zamknięte oczy, cisza-spokój dokoła, słuchawki na uszach,
blisko półroczny odwyk i... muzyka!
Klepnęło... a jak... co miało nie klepnąć?
Teraz czeka odgrzebany Aardvark... Ale chyba dopiero przyszły weekend będzie
odpowiednim terminem...
Pamietajcie: Co za dużo to niezdrowo!