Dodaj do ulubionych

The Doors zagrali w Warszawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 00:19
Gdzie jejst Rorwar w Warszawie ?
Obserwuj wątek
    • midnightman Tego się niestety spodziewałem 21.07.04, 00:26
      i chociaż miałem wielką ochotę wybrać się na ten koncert, to sobie
      odpuściłem. Od początku było wiadomo, że chodzi o kasę. Trudno ... światem
      rządzi komercja. Wolę posłuchać sobie oryginalnych nagrań z Morrissonem ,
      albo oglądnąć świetny film o The Doors , który własnie leci na Ale Kino!
      • Gość: Murzyn z Delty Re: Tego się niestety spodziewałem IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 21.07.04, 03:35
        Mysle, ze podobne odczucia ma nie tylko "midnightman" ale przewazająca
        wiekszosc prawdziwych fanow zespolu.To jest obrzydliwe sprzedawanie legendy,
        ktora dzieki takim praktykom ulega korozji.A co do filmu, to niektore fragmenty
        są naprawde dobre, ale jako całość...
      • Gość: MAREK NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 08:14
        - MAM JUŻ DOŚĆ TEGO PIEPRZXXIA ŻE TO JUŻ NIE TO SAMO CO KIEDYŚ, ZE BEZ JIMA
        TO ....I INNYCH POUCZAJĄCYCH TEKSTÓW. WIADOMO ŻE JIM NIE WRÓCI I TRZEBA SIE Z
        TYM POGODZIĆ, JA ZAWSZE CHCIAŁEM POSŁUCHAĆ ICH NUMERÓW NA ŻYWO. KTO BY MIAŁ JE
        ZAGRAĆ ??? I MICHAŁ WIŚNIEWSKI ???.... BYŁEM NA KONCERCIE, BYŁO WSPANIALE !!!!
        • Gość: Spike Re: NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.pmintl.ch 21.07.04, 09:39
          Dlatego też nie dziwię się wypowiedzi Andrew z The Sisters Of Mercy, że 99%
          dziennikarzy muzycznych to nieatrakcyjni, zakompleksieni, niedojrzali, leniwi
          ludzie. (poniżej jego tekst).
          Niestety, pan Robert nie zalicza sie do pozostałego 1%. Aaaaa... A co do
          koncertu - był naprawdę świetny !!!! Ian Astbury zachowywał się (na szczęscie)
          jak Ian, a nie jak Jim. Porównywalne z koncertami The Cult, ale lepsze :o)))

          ***I am unattractive, sexually immachure, lazy, stupid and mean. What career
          would sute me best?
          Journalism.
          If you fail there, try music journalism***
        • Gość: pusia Re: NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 12:48
          To była najlepszy koncert w moim życiu i nie (jak ktoś głupi i zgryźliwy pewnie odpowie) jedyny.
          Popłakałam się ze wzrusznia. Poraz pierwszy usłyszałam doorsów ponad 10 lat temu i nigdy nie
          przypuszczałam, że będę miała okazję ich zobaczyć na żywo. Ian był wspaniały. Dała nam chociaż
          przez chwilę złudzenie, że Morrison żyje. To było piękne uczucie! A co do recenzji.... są gusta i guściki.
          A Pan Recenzent nie jest nieomylna wyrocznią. Nie poczuł magii? Chyba by jej nie zauważył nawet
          gdyby na nia nadepnął! Był po prostu w pracy. Dostał swój darmowy bilecik, usiadł sobie w foteliku
          (pewnie z laptopem) i odwalił robotę. Żenada...
        • Gość: ten, co był Re: NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.ppwk.pl 21.07.04, 13:19
          A mi się podobało...
          Poszedłem na koncert kapeli The DOORS of the 21st century i tak go odebrałem -
          jako koncerty kapeli bardzo podobnej do The Doors.
          Doszukiwanie się w tym jakiejś legendy kapeli z lat 60-tych jest bez sensu -
          nie ten czas, nie ci ludzie...
          Niezależnie od tego kto to grał i śpiewał, to LA Woman, Riders... czy kilka
          innych urwało mi dupę wink A klika innych znudziło.
          Na koniec to panu dziennikarzowi przypomnę, że komentarz Manzarka do drugów
          dotyczył gościa, który przed chwilą wskoczył na scenę i zanim powaliła go
          ochrona, to biegał tam, jak poparzony wink

          IMHO Jim po tym koncercie NIE przewracał się w grobie
          • Gość: Markus Re: NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.tpnets.com 23.07.04, 23:35
            No. Nie przewracal się. On wirował!!
            • Gość: czekerałt bejbe Re: NIECH SIĘ WYPOWIEDZĄ CI KTÓRZY BYLI !!! IP: *.icpnet.pl 24.07.04, 08:37
              > No. Nie przewracal się. On wirował!!
              ... a może WIBROWAŁ ??
      • Gość: Greg Re: Tego się niestety spodziewałem IP: *.mybigcity.net / 62.233.249.* 21.07.04, 18:04
        Słusznie. Poczekaj na koncerty w Polsce Britney, tudzież inne tego rodzaju
        gwiazdki, a wtedy ich muzyka i przesłanie trafią do Twojego przekonania. I
        bedziesz absolutnie pewien, że tym gwiazdkom nie chodzi o kasę.
    • Gość: Lhianion Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 217.153.152.* 21.07.04, 06:35
      No to dość ciekawy opis tego co się działo wczoraj... Bo ja, przepraszam bardzo
      za zdanie odmienne, widziałam co innego. Widziałam ludzi, którzy świetnie się
      bawili. Widziałam Iana Astburego, który był sobą i zachowywał się tak jak za
      czasów the Cult (sugeruje obejrzenie zapisów video/DVD z ich koncertów). I
      widziałam panów Manzarka i Kriegera mających dużo zabawy z grania. A że Pan,
      Panie Autorze nie odebrał tego tak? No cóż. People are strange.
      Tak czy inaczej - pozdrawiam. Zarówno Pana Autora, jak i wszystkich, którzy się
      dobrze wczoraj bawili. big_grin
      • Gość: Donpedro Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 213.17.175.* 21.07.04, 06:50
        Hmm
        Pan Robert chyba znów był na innym koncercie niż jasmile (Podobna dosyć negatywna
        opinia o koncercie Lennego Kravitza). Czyżby malkontenctwo z zasadysmile? Zagrane
        bardzo poprawnie ale tylko tyle? Nie wydaje mi się żeby popisy Kriegera były li
        tylko "poprawnym odegraniem" utworów. Każdy utwór był wzbogacony o coraz to
        lepsza solówkę... Dla mnie koncert miał magię, wszystko ze sobą współgrało,
        obraz i dźwięk... Rozumiem, że koncert nie wzbudzał emocji u autora? bo sądząc
        po reakcji publiczności jej się podobało i reagowała bardzo żywiołowo. Może i
        cały koncert był zaplanowanym co do minuty przedstawieniem ale czy do końca?
        Zagrane przy zapalonych światłach Light Me Fire nie wyglądało na wyreżyserowany
        punkt programusmile Cóż przecież od początku było wiadomo, że na scenie nie
        zaśpiewa Jimismile więc nie rozumiem... Ale każdy ma prawo do swojego zdania, ja
        mam inne niż autorsmile
        • Gość: Marek Pan Robert bardzo chce by inni myśleli że był..... IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 08:21
          na takich imprezach "że hohoho". Ten gość jest żenujący, może raczej Gazeta. Z
          recenzjami filmów jest podobnie. Tylko kino "trudne" ma szanse na 4,5 gwiazdek.
        • Gość: No jeżeli.. Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 21.07.04, 10:57
          ... lubisz Kravitzat o znaczy że lubisz sztuczną, odegraną muzykę - zero polotu
          itd, więc nie dziwę się że podobał Ci sie koncert The Doors.
          • Gość: donpedro Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 213.17.175.* 21.07.04, 15:15
            A czy kolega był na koncercie Kravitza? Wiesz przed koncertem lubiłem tylko
            niektóre jego kawałki, ale to co było na koncercie to był prawdziwy rock
            n'roll. Jeżeli utwory grane po 10 min, solówka Lennego na perkusji i inne
            popisy solowe to sztuczne odgrywanie muzyki no to ja już nie wiem co nie jest
            sztuczne. A wracając do Doorsów, cóż ja po prostu nie nastawiałem się, na to że
            zobaczę drugiego Morrisona, poszedłem na dobry koncert rockowy. A recenzja pana
            Roberta jest tendencyjna o czym świadczą chyba wpisy zadowolonych uczestników
            koncertu. Autor chyba już przed koncertem założył sobie, że to jest be i szukał
            magii jak 40 lat temu. A to stwierdzenie, że Ian czuł się źle w tej roli, jakoś
            tego niezauważyłem, czyżby pan Robert usłyszał to osobiście od niego?smile Kolejną
            rzeczą świadcząca o tym, że pan autro był na koncercie tylko z obowiązku jest
            wzmianka o narkotykowej wyliczance. Jak już wiele osób tu zauważyło dotyczyło
            to fana, który wpadł na scene i Manzarek zastanawiał się co on zarzywał. WIęc
            nie było to wyreżyserowane no chyba, że R twierdzi, że to też była część
            spektaklu?smile. Manzarek powiedział nawet żeby przeżywać ich muzykę a nie
            zarzywać... Podsumowując wydaje mi się, że jakby nie zagrali to i tak zostali
            by tu objechani bo autro od początku był nieprzekonany do całego pomysłu
        • Gość: slodo Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 14:24
          muszę się zgodzić z Donpedro, co do recenzji "wielkiego" pana recenzenta-
          dziennikarza muzycznego, za którego uważa się pan Robert S. Byłem i na The
          Doors i na Lenny'm. Oba te koncerty zostały "objechane" przez dziennikarza
          GW...dlaczego? pewnie dlatego, że siedząc w sektorach dla wielkich v.i.p.'ów
          nie wiele się ma wspólnego z koncertem i z jego atmosferą! Ważniejsze jest to,
          by pokazać się na takim koncercie- jest się wtedy tzw. "trendy". Jak tacy
          ludzie mogą się wczuć w atmosferę koncertu siedząc od siebie w odstępach 2-
          metrowych, popijając sobie pifko, tak jak to miało miejsce na Lenny'm. Jedno
          mnie tylko ubawiło i zarazem zadowoliło, że cały ten zmanierowany sektor był
          wpasowany z boku i tak naprawdę olany bo jaki oni tam mieli odsłuch hehe
          buraki! i jeszcze ośmielają się pisać o koncertach...Życzę wszystkim, chcącym
          pisać recenzje o koncertach, by opuścili sektory zarezerwowane dla elementu,
          zwanego potocznie "ELYTą warszawską" smile i wmieszanie się w tłum normalnych
          fanów, miłośników muzyki. Bo to oni robią prawdziwą atmosferę koncertu, bo to
          dla nich piszecie swoje, niestety w większości słabe i niezgodne z prawdą
          pseudo recenzje... wstyd mi za tych pismaków! p.s. do GW: może czas pomyśleć o
          zmianach w dziale muzycznym?
          • Gość: Marek Re: The Doors zagrali w Warszawie - oglądanie film IP: *.cst.tpsa.pl 22.07.04, 08:14
            dla mnie w ogole ludzie którzy przychodzą na koncerty by usiąść w ławeczce,
            szczególnie z boku sceny są jacyś pomyleni albo właśnie...chcą sie pokazać. Nie
            mówie tutaj oczywiście o osobach niepełnosprawnych.
        • Gość: wss społem Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 19:07
          koncert był beznadziejny : NUDA, NuDa i jescze raz nuda.
          Sztuczny i patetyczny Ian, a poza tym to bez sensu się zachował - dlaczego
          porzucił The Cult, żeby występować w takim gów...??????
    • Gość: silgin Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 195.94.222.* 21.07.04, 08:19
      Bylo wspaniale. Bylem zobaczylem przezylem. i tyle
    • Gość: olo Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.atm.com.pl 21.07.04, 08:26
      Bylo, jak to okreslil Ian, ZaJeBiScIe smile
      A jak ktos nic nie zrozumial z tego co sie dzialo, to ma problem
    • Gość: olek THE BEST of THE BEST - zajebiscie bylo IP: *.atm.com.pl 21.07.04, 08:41
      i tyle na ten temat
    • Gość: sifak Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:25
      a moze gdyby Krieger i reszta nazwali koncert teatrem, przedstawieniem, które
      moze przenieść widza w lata siedemdziesiąte, zwykłą teatralną mistyfikacją...?
      moze wtedy byłoby mniej nieporozumień co do "autentyczności" koncertu. Pan z
      the Cult gra powierzoną mu rolę, ale chyba robi to dobrze?
      • Gość: buuka Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.pl 21.07.04, 09:39
        Ja ma takie skojarzenie z roznica recenzji i "realu".
        Moj kolega mieszkajacy w Łęcznej zawsze po eczu Gornika Łęczna czytal jego opis
        w Przeglądzie Sportowym i zawsze mial wrazenie, ze dziennikarz byl na innym
        meczu niz onwink)
        Moze to tak jest z dziennikarzamiwink)
        Dobrze, ze sie fajnie bawilisciewink)) Ja nie bylam, bo to juz nie te czasy i nie
        to i wole posluchac w domu, ale dobrze ze sie podobalowink)
    • Gość: muka! Pogadajcie z fanami Ich Troje IP: *.chello.pl 21.07.04, 09:50
      Oni powtórzą to samo: że dziennikarze się nie znają, muzyka zespołu jest
      wspaniała, a na koncertach Michał jest cudowny wink
      • fnoll Re: Pogadajcie z fanami Ich Troje 24.07.04, 19:57
        i czy nie mają racji?
    • Gość: Chojnac Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 195.94.220.* 21.07.04, 09:52
      a Ty chłopie w ogóle byłeś na koncercie, bo mi się wydaje, że widzieliśmy dwie
      różne sztuki. Z tego co widziałem obok siebie i potem słyszałem w autobusie, to
      koncert miał jednak pozytywny oddźwięk. A te przemyslenia O Astburym to jak
      wymysliłeś, powiedział Ci?
    • Gość: PK Śmieszni ludzie zaszokowani brakiem Morrisona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:01
      Odkryciem pismaków jest fakt iż Astbury to nie Morrison. Zaiste spostrzeżenie
      bardzo ciekawe. Doors bez Morrisona to ponoć tragedia - A ja się bardzo cieszę
      że mogłem na żywo zobaczyć 50% the Doors - ciekawe ilu ludzi w tym kraju moze
      się tym pochwalić.
      • Gość: Rima Jak bylo naprawde...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:12
        Czesc! Zdania naprawde sa mocno podzielone....hmh....to jak naprawde bylo? komu
        mam wierzyc? ile bylo ogolnie ludzi? slyszalam, ze byly pustki na koncercie
        przez drogie bilety....czekam na odpowiedz
        • Gość: olo Re: Jak bylo naprawde...? IP: *.atm.com.pl 21.07.04, 10:21
          scisku to tam nie bylo. ale jak zeszli po pierwszym bisie i wlaczyli swiatla na
          hali, ze niby koniec koncertu, to takie wycie i gwizdy bily z tlumu, ze malo tej
          budy nie roznioslo smile
        • Gość: X-52 Re: Jak bylo naprawde...? IP: *.waw.pdi.net / *.waw.pdi.net 21.07.04, 13:45
          Po 20:00 nie bylo juz biletow na płyte, zostały tylko siedzące
        • Gość: greg Re: Jak bylo naprawde...? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.04, 16:08
          Żle słyszałaś. Było dużo ludzi, tak mniej więcej 4 tysiące. Owszem, było sporo
          wolnych miejsc na widowni, ale na pewno nie można powiedzieć, że były pustki.
      • Gość: obi Re: Śmieszni ludzie zaszokowani brakiem Morrisona IP: *.brzeziny.net / *.brzeziny.net 21.07.04, 11:15
        Też uważam, że było super. Zaskoczyła mnie akcja z Lucyferem, a Was? Chociaż
        Manzarek niesamowicie wycinał w tym momencie na organach. Co do wykrzykiwania
        nazw psychoużywek przez Manzarka - nie była to "wyreżyserowana" część koncertu.
        Tekst padł a propos fana, który wpadł na scenę i został spacyfikowany przez
        ochronę. Manzarek powiedział, że zespół cieszy się z emocji fanów, ale żeby nie
        przesadzał i że ma nadzieję, że ludzie na koncercie nie są po środkach
        halucynogennych. A potem zaczął się zastanawiać, co się "u nas" bierze i wtedy
        wymienił te środki.

        Pozdro
        obi
        • Gość: ten, co był Re: Śmieszni ludzie zaszokowani brakiem Morrisona IP: *.ppwk.pl 21.07.04, 13:27
          > Też uważam, że było super. Zaskoczyła mnie akcja z Lucyferem, a Was?
          Tak - to było niezłe - Manzarek wyglądał w tym świetle, jak szalony naukowiec z
          filmów grozy klasy C smile
          BTW to nieźle wycinał też w Light my fire - gdy już zupełnie oszalał i grał
          nogą smile
      • Gość: Marek Re: Śmieszni ludzie zaszokow .... bardzo śmieszni IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 11:34
        - a w szczególności ta wewnętrzna motywacja by uświadamiać ludzi że im
        się "złe" i niewłaściwe rzeczy podobają. Czy może być bardziej banalna recenzja
        od tych typu "to nie to samo co kiedyś" . Wszyscy przyszli na koncert by
        przenieść się w tamte czasy, był to z definicji kotlet odgrzewany, i o to
        chodziło ! Obok Metalliki Ślaskim w 1991 r był to jeden najlepszy koncert w
        moim życiu.
    • Gość: Alekss Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 212.182.114.* 21.07.04, 11:31
      Pan Sankowski to dobry dziennikarz, ale nie sądziłem że jest tak naiwny i
      liczył na to, że nowe The doors będzie tak samo magiczne jak za dawnych lat z
      Jimem. Jak ktoś chce magii to niech ogląda Davida Copperfielda. Ja na koncercie
      byłem i bardzo mi się podobało. Zagrali na prawdę dobrze i ostro. Kawał
      porządnego rocka. Na pewno nie można im zarzucić chałturzenia. Koncert był
      świetny, poza wpadką obsługi hali przy finałowym "Light my fire", przy którym
      nie wygaszono świateł na sali i doorsi grali przy pełnych światłach jak na
      meczu kosza. To uważam za skandal.
    • Gość: KR$ The west is no longer the best... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 21.07.04, 11:35
      Sorry panowie i panie ale ten koncert to byla kicha...


      Po pierwsze - Ian - glos nie wyrabial... Gubil sie, mylil zwrotki, wchodzil w
      niewlasciwych momentach, po prostu nie znal materialu. Wokalnie tez raczej
      slabiutko (nie zeby Morrison nie mial takich wpadek na koncertach)

      Po drugie - mylili sie nawet panowie Ray i Robby... Rayowi zakrecily sie palce
      podczas solowki w 'Riders on the storm' co potem nadrabial jakimis dysonansami.

      Po trzecie - slychac bylo wyraznie ze nawet dwaj doorsi nie sa ze soba zgrani i
      muzycznie sie nie do konca dogaduja.

      Po czwarte - panowie z The Doors sa juz tak znudzeni swoimi przebojami ze musza
      je udziwniac tak pozakrecanymi wariacjami ze ciezko poznac o ktory przeboj
      chodzi - to moze jest fajne w USA ale w Polsce gdzie praktycznie nikt nie
      slyszal ich na zywo mogliby jednak dla nas odegrac oryginaly, prawda?

      Po piate - Ray pieprzyl jak poparzony. Nie wiem czy on staral sie odgrywac
      amerykanskiego wiesniaka czy taki rzeczywiscie jest... Te wstawki na temat
      uzywek, to 'fucking...' cos tam - zupelnie zbedne i brzmiace nieprzekonujaco w
      jego ustach. Porazka.

      Po szoste - spodziewalem sie ze cos powiedza nam o Jimie a przynajmniej ze beda
      o nim mowic a nie tylko go raz wspomna. Niestety ducha Morrisona na pewno nie
      bylo na torwarze w czasie koncertu.


      Teraz jeszcze cos o publice i wypowiedziach powyzej - Morrison z powodu wlasnie
      takich pajacow jak wy odszedl od rock and rolla. Po prostu w pewnym momencie
      zauwazyl ze publika zje kazde gowno jakie sie jej podsunie - byleby tylko
      podsuwal je ktos znany. On chcial zeby ludzie sluchali tego co mial do
      powiedzenia i zastanawiali sie nad tym - ludzie wola jednak sluchac pohukiwan i
      zakrzykow w stylu 'yeah' (co Ianowi wczoraj najlepiej wychodzilo). A jakie
      bylo przeslanie wczorajszego koncertu? Ja widzialem wyraznie ze dwoch starszych
      panow po porstu sie znudzilo wiec postanowili wybrac sie na trase koncertowa -
      niewazne ze nieprzygotowani, niewazne ze bez wokalu - ale cos sie bedzie
      dzialo, gluptaki beda bily brawo...


      Anyway - warto bylo tam pojsc by to zobaczyc i chociazby posluchac LA Woman
      ktore jako jedyny kawalek wykonany przez ta zgraje zachowalo klimat zblizony do
      oryginalu...

      'Cops in cars,
      the topless bars,
      never saw a women,
      so alone...
      so alone...'


      PS. Jestem a raczej bylem fanem Doorsow i szedlem na ten koncert z nadzieja ze
      zobacze cos dobrego - niestety musze powtorzyc po jakims
      amerykanskim 'dziennikarzynie':

      are funerals amusement? (a raczej powinienem powiedziec - czy wizyty na
      cmentarzu sa rozrywka?)

      Pzdr
      • Gość: Marek aleś ty muuuuuuuuuundry IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 11:53
        i doświadczony, widzę że znałeś Morrisona. Jak chcesz posłuchać koncert bez
        jakichkolwiek błędów idz na jakąs balladę muzycznej jedynki, tam puszczaja z
        playbacku albo pół czy tam ćwierć playbacku, tam się wszystko zgrywa, dogaduje,
        nie ma pieprzenia, pani Torbicka Ci rzuci taktowny żart. Jesteś następnym
        baranem który pomylił imprezy, nie rozumiesz sensu tego wydarzenia.
        • Gość: KR$ Re: aleś ty muuuuuuuuuundry IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 21.07.04, 12:00
          sam jestes baranem i gowno widziales...

          pare tygodni temu bylem na Massive Attack misiu i szczeka wszystkim opadala tak
          czadu dawali, zreszta na koncercie Stinga, Aerosmith i U2 bylo podobnie.

          Zreszta jak ide na koncert symfoniczny to wykonawcy tez sie nie myla
          (zazwyczaj) a poziom komplikacji jest kilkakrotnie wyzszy.


          Po prostu jestes przyzwyczajony do wcinania gowna wiec nie rozrozniasz pomiedzy
          lososiem a sledziem.
          • Gość: Marek Re: aleś ty muuuuuuuuuundry IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 12:09
            pare tygodni temu bylem na Massive Attack
            - to też wszystko tłumaczy
            zreszta na koncercie Stinga, Aerosmith
            - bez kometarza, Sting to taki ładny pan w garniturze którego "wypada" słuchać,
            muzyka bardzo biedna, kiedyś jak był Policjantem było znacznie lepiej
            U2 bylo podobnie
            - pewnie twoja ulubiona płyta to zooropa a kawałek discoteque czy coś takiego

            Zreszta jak ide na koncert symfoniczny to wykonawcy tez sie nie myla
            - ty juz w ogole nie wiesz o co chodzi, rock to inny gatunek, tutaj pomyłki
            nabieraja zupełnie innego znaczenia, zapytaj się starszych ludzi którzy
            słuchają muzyki klasycznej to ci powiedzą że rock to rzęchot a Jim się
            wydzierał a nie śpiewał

            Po prostu jestes przyzwyczajony do wcinania gowna wiec nie rozrozniasz pomiedzy
            lososiem a sledziem.
            - jadłeś łososia ?, nie kompromituj się chłopie !
            • Gość: KR$ Re: aleś ty muuuuuuuuuundry IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 21.07.04, 12:28
              a jakis ty nimundry...

              massive attakc ci nie pasi, sting ci nie pasi, aerosmith tyz nie, klasyka to co
              innego?

              Co ty misiu wiesz o muzyce?


              Losos tez ci nie pasi? I piszesz ze to ja sie kompromituje? Moze poczytaj
              siebie?
              • Gość: Marek Re: aleś ty muuuuuuuuuundry IP: *.cst.tpsa.pl 21.07.04, 12:31
                daj spokój Uświadomiony, nie kieruj do mnie żadnych tekstów bo już nie chce
                tracić czasu
    • Gość: pancerniak Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.chello.pl 21.07.04, 11:39
      ci, którzy poszli na ten koncert, niech nie nazywają się fanami The Doors!!!
      nie trzeba wyjaśniać czemu
    • Gość: Raf. KR$ pisze prawdę - to była kicha IP: 81.210.22.* 21.07.04, 12:13
      Astbury jest cieniem gościa, który liderował The Cult. Stał się pozbawioną
      osobowości karykaturą Jima Morrisona, i co najgorsze siebie samego. Tan koncert
      to było zajebiste udawanie po to by zarobić trochę grosza na głuptakach, o
      których pisze KR$. Liczyłem na to, że nowy wokalista wniesie do kapeli swoją
      charyzmę. Zawiodłem się. Zszedł do roli muzyka sesyjnego, któremu Manzarek nie
      pozwala zdjąć skóry, zeby nie straszył tatuażami, bo przecież Jim takich nie
      miał...

      Kiedy koncert się zaczynał, poczułem duże emocje, kiedy zaczęli jednak
      wyświetlać te halucynogenne obrazki i wyciągać zdjęcie zarzynanych zwierząt
      (ekologiasmile wietnam, Tianan Men (Peace, Love, Sex, Drugs etc. etc. etc)
      zrozumiełem, że emocji w tym nie ma i nie bedzie.

      Niemniej jednak kilka fragmentów, jak pisze Robert było niezłych: Peace Frog,
      Riders On The Strorm...

      I jeszcze jedno. Manzarek zawsze pozostawał w cieniu Jima. Teraz jest liderem.
      To jest żenada. Wioska, o której powyżej pisze kolega. Jeżeli już znajduje
      frontmana (a swoją drogą jak facet na odwyku może imitować Morrisona?) powinien
      przynajmniej pozwolić odegrać mu rolę lidera. Na tym koncercie Astbury miał
      odegrać Morrisona i się nie wychylić. I nie chrzańcie, że zachowywał się jak w
      The Cult bo to nieprawda.
    • Gość: tomas Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.eka.pwr.wroc.pl 21.07.04, 12:41
      nie wiem jak wyglądał koncert
      pewnie sprawny dobrze zagrany jak przeczytałem
      ale nie wiadomo po co
      wczoraj słyszłem ciekawy komentarz do tego, no bo i przecierz zeppelini nigdy
      nie zeszli sie na dłużej niż jeden czy dwa koncerty okazjonalne ani beatlesi po
      rozwiązniu 1970 choć były takie plany nie zeszła się abba choć podobno ktoś jej
      proponował 1 mld $ i wiele innych kapel które nie zabiły własnej legendy
      deep purple przegrali nie co przecierz
      legendy sie nie zabija chyba że dla pieniędzy
      a widać że starsi panowie dwaj postanowili przeżyć kolejną ciekawą przygodę
      zawsze miałem do nnich szacunek i nadal mam ale nie moża zabijac swojej legendy
      może sie myle ale tak mi sie wydaje
      • Gość: czekerałt bejbe Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.icpnet.pl 21.07.04, 13:39
        zawsze mówisz na jednym wydechu ? smile
        • Gość: bart Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 62.111.144.* 29.07.04, 19:57
          i z błędami?
    • Gość: Bodek Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 13:22
      Słusznie Robercie. Nie przekonali mnie. Czasem rzeczywiście przyjemnie. Czasem
      dość obciachowo. W granicach oczywiście przyzwoitości, ale nie nie da się
      pozbierać rozlanego mleka i odgrzać go jeszcze. Pozdrawiam
    • Gość: ww bylo nie bylo IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.07.04, 13:48
      mnie sie osobiscie podobalo.bylem na koncercie ze wzgledu na to ze
      prawdopodownie nie zobacze juz na zywo the doors.ale kilka utworów mi sie
      podobało.liczyłem na people are strange.no niestety.ale warto bylo.
      • t.o.m.e.k recenzja Sankowskiego 21.07.04, 14:14
        Rzadko się z nim zgadzam. Ale tym razem trafił swoją recenzją w dziesiątkę. NIc
        dodać, nic ująć. Byłem, widziałem - i dzięki temu nie muszę pisać swojej
        recenzji smile.
        Magia pojawiła się w "Touch Me". BYła piękna, bezpardonowa jazda w "LA Woman".
        10-minutowa wersja "Riders..." też zrobiła swoje...
        Ale... No właśnie...
    • Gość: Ola Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 14:36
      Moim zdniem koncert byl o.k. Nie spodziewalam sie niczego wielkiego, nie
      spodziewalam sie zobaczyc prawdziwych The Doors. Ale milo bylo popatrzec n
      Manzarka i Kriegera grajacych znowu razem. Ciesze sie, ze bylam na tym
      koncercie.
    • Gość: thierry inne recenzje IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.04, 15:54
      www.cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=4910715
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040721/kultura/kultura_a_8.html
      i komu wierzyć?smile
      • Gość: Radio KAOS Re: inne recenzje IP: *.chello.pl 21.07.04, 17:04
        to był bardzo dobry występ od początku do końca. Znawcy The Doors, których
        większości nie było jeszcze na świecie, jak zespół występował z Jimem, powinni
        walnąć się łbem o ścianę zanim zaczną wygadywać brednie o komercji, o magii i
        innych takich pierdołach. Jesli za miarę komercji przyjmiemy sukces na rynku to
        niekomercyjne zespoły grają w domach kultury. Jeśli ktoś się nastawił że objawi
        mu się Jim i zaśpiewa to jest raczej niepoważnym człowiekiem - bardziej chyba
        chodziło o dobrą zabawę a nie o magię. A jeśli ktoś przyszedł zły na the doors,
        że grają po smierci Jima powinien wziąć pod uwagę że ten zespół nie składał się
        wyłącznie z wokalisty - poza tym wyszła chyba płyta bez udziału Jima? I było to
        The Doors. Oczywiście The Doors to nie Massive Attack - ale porównywanie
        jednego z drugim jest porównywaniem z dupy wziętym. d21c to zupełnie inna
        muzyka - i jeśli do kogoś ich można porównać, to do tak zwanych klasyków a tu
        wypadają o niebo lepiej od żenujących ale LEGENDARNYCH yes, jethro tull i
        innych pomiotów grających w kółko to samo. Bardzo się cieszę że nie jestem
        fanatykiem The Doors, bo fanatyzm gdzieś tam zawsze ociera się o głupotę.
      • Gość: muka! Komu wierzyć? IP: *.chello.pl 21.07.04, 18:29
        Już wyjaśniam. "GW" nie była patronem medialnym koncertu Doorsów. CGM tak. Nie
        wiem jak jest z "Rzepą", ale ona, podobnie jak i "GW" nie jest uzależniona od
        reklam dawanych przez firmy płytowe i organizatorów koncertów. CGM tak, i to na
        dodatek bardzo. Teraz możesz sobie odpowiedzieć.

        A co do oczekiwań... Chyba nikt idąc na ten koncert nie oczekiwał emocji na
        miarę występów The Doors z Morrisonem. Problem w tym, że panowie Doorsi
        udawali, jakby mogli te emocje przywołać. Zamiast po prostu zagrać solidny
        koncert wypełniony świetnymi piosenkami napinali się na teatralne odtwarzanie
        patentów sprzed 35 lat. I o tym są zarówno recenzje w "GW", jak i "Rzepie". To
        ja już wolę dziadków Purpli. Ci przynajmniej nie udają, tylko po prostu
        chałturzą.

      • Gość: Marek Re: inne recenzje - nie dziennikarzom IP: *.cst.tpsa.pl 22.07.04, 08:22
        - weście pod uwagę że dziennikarze to ciemnota, co powiecie o ludziach pokroju
        Prokopa i innych miernotach. Osoba która traktuje muzykę jak swoją pracę ,
        która musi ocenić kapele gracjące przeróżne gatunki nie może tego zrobić w
        sposób uczciwy, mówie o tym że facet nie czuje ducha the doors, nie rozumie
        sensu tego koncertu tylko wali jakies slogany typu że to odgrzewanie kotleta, a
        cóż niby miało by to być ??? podobnie z odcinaniem kuponów, granie 10000x tych
        przebojów to odcinanie, ale to chyba nic zlego że udało sie muzykom zrobi c
        numery ktore mozna grac do konca swiata i o jeden dzien dłużej.
    • Gość: Stone KOMENTARZ ZENUJACY IP: 217.153.176.* 21.07.04, 19:02
      zenujacy komentarz sankowskiego. jak wiele rzeczy, ktore ostatnio robi.
      recenzje plyt w tym jego pisemku miesiecznym etc. wiadomo bylo, ze nie zobaczy
      Doorsow z Jimem, a polazla lazega na koncert i narzeka. mogla w domu siedziec i
      w nosie dlubac.

      ja poszedlem ze wzgledu na to zeby zobaczyc 2 ludzi, ktorzy zyli i tworzyli
      razem z BOGIEM. tworzyli SZTUKE, do ktorej we wspolczesnej muzyce niewielu sie
      zblizylo. i nie wnikam czy to co teraz robia wynika z checi zarobienia paru $
      (a to im wielu przypisuje), czy jest sposobem na zapelnienie pustki, ktora jest
      wokol, czy przekazywaniem pewnych idei, czy robia to dla Jima. mysle, ze z
      kazdego powodu po trochu i wazne, ze to co robia - robia zajebiscie dobrze. ze
      muzyka sie broni nawet w wykonaniu 60-latkow. i chwala im za to, ze w ogole sie
      na to odwazyli, ze im sie chce i ze tu przyjechali. niech za komentarz
      swiadczy, to ze bylem z kilkoma znajomymi, kazdy tuz przed 30-tka, kazdy
      niejeden koncert widzial i kazdy byl zachwycony.
    • Gość: Stone ZENUJACY KOMENTARZ IP: 217.153.176.* 21.07.04, 19:04
      zenujacy komentarz sankowskiego. jak wiele rzeczy, ktore ostatnio robi.
      recenzje plyt w tym jego pisemku miesiecznym etc. wiadomo bylo, ze nie zobaczy
      Doorsow z Jimem, a polazla lazega na koncert i narzeka. mogla w domu siedziec i
      w nosie dlubac.

      ja poszedlem ze wzgledu na to zeby zobaczyc 2 ludzi, ktorzy zyli i tworzyli
      razem z BOGIEM. tworzyli SZTUKE, do ktorej we wspolczesnej muzyce niewielu sie
      zblizylo. i nie wnikam czy to co teraz robia wynika z checi zarobienia paru $
      (a to im wielu przypisuje), czy jest sposobem na zapelnienie pustki, ktora jest
      wokol, czy przekazywaniem pewnych idei, czy robia to dla Jima. mysle, ze z
      kazdego powodu po trochu i wazne, ze to co robia - robia zajebiscie dobrze. ze
      muzyka sie broni nawet w wykonaniu 60-latkow. i chwala im za to, ze w ogole sie
      na to odwazyli, ze im sie chce i ze tu przyjechali. niech za komentarz
      swiadczy, to ze bylem z kilkoma znajomymi, kazdy tuz przed 30-tka, kazdy
      niejeden koncert widzial i kazdy byl zachwycony.
      • Gość: niunia Re: ZENUJACY KOMENTARZ IP: 217.153.176.* 21.07.04, 19:08
        agree in 100%
    • Gość: w dupe se wkręć Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 19:08
      ja nie byłem, ale patałachow emerytowanych to ja mam glęboko w d...pie
    • Gość: tomeq recenzenci na księżyc IP: *.protonet.pl 21.07.04, 19:19
      Czy ktoś z kilku tysięcy osób w hali nie był zachwycony? Było super, a
      mówienie, że nie poruszała gra Manzarka i Kriegera jest brednią - świetnie
      grali.
      Wokal też dobry.
      Morison nie żyje, ale cieszmy się, że był b.dobry koncert.
      • Gość: ME Re: recenzenci na księżyc IP: 217.153.176.* 21.07.04, 19:27
        dokladnie, bylo ZAJEBISCIE
    • Gość: Rad Re: The Doors zagrali w Warszawie IP: 81.168.184.* 21.07.04, 19:55
      Głusi na koncerty nie chodza. Było jakby zmaganie się Robiego z tworzywem gitary
      na początku koncertu (poki sie rozgrzal), byly slabe jazzowe improwizacje
      Manzarka, byl nie rowny wokal, byl perkusista i bas - nie powalajacy. Ale to
      jest The Doors! Nigdy nie grali jak na plytach. Ich koncerty zawsze byly pelne
      niedociagniec (z roznych przyczyn), posluchajcie 'The Absolutely live'!
      Wystarczyło trochę wyobraźni by zapomnieć, uwierzyć w legende i bawić się.
      Tak, też się stało, pod sceną szalało i śpiewało setki naszych gardeł, które
      miały szanse mieć coś z tych wakacji na zawsze.
    • Gość: stoqu The Doors IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.07.04, 21:17
      nie jestem zawiedziony koncertem, ale tylko dlatego, ze nie spodziewalem sie
      nic ponadto, co zobaczylem i uslyszalem. chyba nie te czasy i nie ci ludzie.
      nie powroca lata '60, ani Jim, ani atmosfera, ktorej towarzyszyly te pisenki.
      oczywiscie, uslyszec LA Woman, czy Riders on the storm, bylo dla mnie wielkim
      szczesciem i pewnie dlugo bede przechowywal bilet z tego koncertu. jednak
      wieksze wrazenie wywarly na mnie utwory The Doors, gdy sluchalem ich po raz
      pierwszy - jakies 10 lat temu. bylo pieknie... i zapamietam to uczucie do konca
      zycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka