marek.zak1
08.01.14, 20:05
Nasz eksportowy tenor Piotr Beczała śpiewał w Mediolańskiej La Scali, jednym z najważniejszych teatrów operowych na świecie. Na widowni sam Barroso i wielki świat włoskiej kultury i polityki. Beczała śpiewał dobrze, dostał oklaski, ale nie owacje. Był potem trochę sfrustrowany, nawet w emocji zapowiedział, że więcej we Włoszech nie zaśpiewa. Czy miał rację? I tak i nie. Śpiewał ładnie, pięknym głosem, a jednakże po obejrzeniu transmisji pozostało uczucie niedosytu. Dlaczego? Otóż w La Scali wybitni tenorzy muszą śpiewać wysokie ,,C” i tego publiczność od nich oczekuje. Gdy tenor, śpiewający główną rolę zaśpiewa oktawę niżej - będzie zawiedziona.
Luciano Pavarotti stał się gwiazdą światową, gdy na premierze ,,Córki pułku” zaśpiewał wysokie ,,C” osiem razy. Tego na premierze ,,Traviaty” niestety zabrakło. Zresztą, posłuchajcie sami.
www.youtube.com/watch?v=2c1iaceBiy8