Gość: Jarek Zuzga
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.09.04, 17:05
Przyznam, że z niecierpliwością oczekiwałem tej płyty Dżemu, pierwszej z nowym wokalistą
Maciejem Balcarem. Płyty, która zapowiadała się ciekawie od kiedy Balcar zaczął koncertować z
zespołem, a na którą musieliśmy czekać aż 4 lata. 12 całkowicie nowych utworów brzmi bardzo
dobrze, a przede wszystkim cieszy fakt, że Dżem powrócił do swoich muzycznych korzeni.
Spróbowałem opisać moje wrażenia z tego krążka.
Gorszy dzień
Dobrze, że ten utwór otwiera płytę. Zaczyna się znakomicie, bluesowo, aż się chce słuchać. Widać, że
Dżem złapał drugi oddech i gra jak za starych, dawnych czasów. W dodatku Balcar śpiewa tu jak
Rysiek, co momentami przyprawia o szybsze bicie serca. Tekst, cóż, banalny (?Jak nie to cyk, browara
łyk?), ale przecież taki właśnie pasuje do rytmicznego, optymistycznego bluesa.Nie brak jednak
smaczków, które fan Dżemu wykryje spośród zwyczajnych, zdawałoby się, słów (?Mimo tych
nienajlepszych dni, warto jednak sobą być?). Całość dopełnia gitara solowa, jak zawsze w Dżemie,
znakomita, może trochę za bardzo ?z tyłu?, ale w końcu długie i dominujące solówki wyszły z mody.
?Gorszy dzień? jest podobny do wyśpiewanego przez Jacka Dewódzkiego utworu ?To tylko dwa piwa?
z płyty ?Pod wiatr? (no tak, łaczy je osoba kompozytora Bena Otręby). Podobny, ale z pewnością dużo
lepszy.
Chleb z dżemem
Pierwsze skojarzenie: mocny, riffowy początek, prawie tak samo dobry jak w ?Wehikule czasu?.
Niestety, tamtego chyba nie uda się nigdy prześcignąć. Ale i tak jest ciekawie, brzmienie gitary
?przyciąga? ucho, kto gra na gitarze, ten od razu będzie się starał dźwięki te samodzielnie
powtórzyć. Schemat podobny: gitarowy riff, potem do tego surowa perkusja, potem bas i reszta i
wio! I znowu w słowach Balcara można doszukać się znanych, dżemowych wątków (?W życiu
najtrudniej nauczyć się żyć?). Utwór opowiada o straceńcu znanym nam z ?Autsajdera? (?Mogłem
wszystko mieć, każdy dom, każdą furę, ale pogubiłem się...?). Mamy też tu swoistą manifestację (?Bo
dżem to jest blues?). Słuchając ?Chleba z dżemem? można mieć nadzieję, że ilekroć Jurek Styczyński
weźmie się za komponowanie, tylekroć będziemy smakować dobrego, starego Dżemu.
W drodze do nieba
O, jakże brakowało mi ostatnio tych klawiszowych początków Pawła Bergera! To, co znamy wszyscy z
?Modlitwy III?, ?Tylko ja i ty? albo ze ?Snu o Victorii?, w tym utworze zostało przypomniane,
odświeżone. I to w znakomity sposób! Utwór muzycznie prosty, wręcz banalny, ale doskonale
wpadający w ucho, zmuszający słuchacza do podśpiewywania rewelacyjnego refrenu (piękne to
zestawienie: ?W drodze do nieba, semafory gwiazd?). Tekst napisany przez Balcara mógłby stanąć do
konkursu z najlepszymi tekstami Ryśka Riedla (?Siedział tam kiedyś i cicho grał? ? czyżby nawiązanie
do ?Skazanego na bluesa??, albo ?Odszedłeś w słońcu? ? tu aż się chce dośpiewać ?kiedy przestało
padać?...). Moim zdaniem numer jeden na płycie. I nawet mam żal, że to tylko 5 minut z kawałkiem...
Ćma barowa
Zmiana klimatu, ze wzniosłego na senno-dekadencki. Jesteśmy w zadymionej knajpie, wokół pełno
ludzi, w kącie przy stoliku siedzi samotny gość. Nie zwraca uwagi na otoczenie, stara się wyciszyć i
zapomnieć o świecie, dolewając wciąż do kielicha. Nie ma tu wiele optymizmu (?Ciężkie jest
powietrze, nie czuję nic?, ?Myśleć mi się nie chce, może się napiję jeszcze, sobie na złość?). Jest też
troszkę nadziei (?Kiedyś wyrwę się stąd, zostawię to, będę miał własny dom, jak inni?). Ale my znamy
już te marzenia z ?Alei Róż? i wiemy, że to są tylko marzenia, a świat nadal pozostanie, jak śpiewał
Rysiek, ?zafajdany?.
?Ćma barowa? to jeden z tych utworów, w których mniej słuchamy muzyki, a bardziej tekstu. Taka
muzyczna opowieść, bez wyraźnego przesłania, ot przemyślenia, jakie ma każdy z nas. Bohaterem
?Ćmy barowej? mógłby być ten sam człowiek, który kiedyś, w czarnym kapeluszu ?wszedł chwiejnie
do małego baru?.
Nieproszony
Jesteśmy ciągle w klimacie poprzedniego utworu. ?Nieproszony? to opowieść o samotności i o
prostej, ludzkiej potrzebie porozmawiania z kimkolwiek. Zwłaszcza, gdy samotność dotyka nas w
wigilijną noc... Morze atramentu na ten temat wylał w swoim czasie Rysiek Riedel, ale trzeba
przyznać, że tematyka samotności bliska jest muzyce Dżemu jak mało co. Utwór bardzo ładny, nieco
senny, z dźwięcznymi organami hammonda w podkładzie. Szkoda, że autor muzyki, Paweł Berger,
nie pokusił tu się o jakieś pianinowe solo, pasowałoby jak ulał na zakończenie.
Wymarzony świat
Tak jakby powrót do tego, co robił Dżem za czasów Jacka Dewódzkiego. Szybko, głośno, bez
trzymanki. Można powiedzieć, że szorstki głos Jacka bardziej by tu pasował. Tekst Balcara też jakby
w innej stylistyce, bardzo metafizyczny, nie należy do łatwych w odbiorze. Tego typu utwory
doskonale wypadają na koncertach, gorzej z płyty w domowym zaciszu.
Do kołyski
Jak dobrze, że Dżem nagrywa takie utwory! Utrzymany w nieco hipisowskiej poetyce (?Żyj z całych sił
i uśmiechaj się do ludzi?), i znakomitej stylistyce muzycznej, przypominającej ?List do M.?. Głos
Balcara stworzony jest do takich ballad. Wszystko jest na miejscu, w tym dwie długie i rzewne, ale jak
bardzo na miejscu, gitarowe solówki. Słuchając refrenu (?Chwila, która trwa, może być najlepszą z
twoich chwil?) nasuwa się skojarzenie z przepięknym i słynnym już fragmencie (?W życiu piękne są
tylko chwile?). Tekst może trochę nie na czasie, bo gdzie są dziś ci wszyscy hipisi, którzy mieliby
tego słuchać, ale wszak Dżem nie po raz pierwszy idzie pod wiatr...
Dzień świstaka
Od początku dziwił mnie tytuł, a po przesłuchaniu całość wywarła na mnie wrażenie, że to jakiś
nowy krok w muzycznym stylu Dżemu. Powiedziałbym, że utwór jest trochę... niedżemowy. Co nie
znaczy, że zły! Co prawda Balcar śpiewa trochę sztywno w zwrotce, ale na szczęście ratuje się w
refrenie. Nie jest to jednak łatwy utwór w odbiorze. Słuchając niektórych fragmentów muzyki,
można zauważyć pewne podobieństwo do melodii Joe Cocker?a ?With a little help from my friends?.
Szeryfie, co tu się dzieje
Przyjemna, wesoła i rytmiczna muzyka. Krótka wstawka basowa w środku (w końcu kompozycja Bena
Otręby, ale mogłoby to być bardziej rozbudowane). Tekst może się podobać, ale poszukujący
głębszych treści niewiele tu dla siebie znajdą. Oczywiście, wszystko może być alegorią. Szeryf, który
śpi, gdy jego miasto jest okradane. Może to wołanie o to, żebyśmy sami się obudzili, zanim nas
kompletnie okradną? Parodia Maksa Kolonki na koniec jakoś mi nie pasuje do całości, ani do Dżemu.
Diabelski żart
Znakomity ten żart! W ogóle fajnie jest posłuchać takiej perkusji w Dżemie. Przypomina się od razu
dynamika ?Niewinnych?. Świetne solówki gitarowe. Balcar znowu trochę naśladuje Ryśka, ale akurat
jest to bardzo na miejscu. Okazuje się, że o oklepanym hazardzie można wciąż napisać dobrą
piosenkę (?Dwie kobiety pragną mnie, dama pik i dama kier?). Szkoda tylko, że tak krótko ? niecałe 3
minuty!
66
Myślę, że ten utwór może być kiedyś śpiewany na zlotach motocyklowych, jak to bywa ze słynnym
?Harleyem?. Utrzymany jest w tej samej poetyce drogi, podróży, szybkiej i wiernej maszyny (?Żyje się
po to, żeby jeździć, jeździ się po to, żeby żyć?). To pierwsza na płycie kompozycja muzyczna
Balcara. Można chyba przyznać, że poradził z tym sobie znakomicie. Utwór łatwo wpada w ucho,
zwłaszcza refren.
W imię ojca
Najdłuższa kompozycja na tej płycie to kolejny utwór Balcara. Dość monotonny, ale za to z
ciekawym, zastanawiającym tekstem. Jednostajność muzyki ubarwia nastrojowe solo na klawiszach
Pawła Bergera. O, jakże to dobrze robi muzyce Dżemu! Przypominają się od razu pierwsze takty ?Oh,
słodkiej? czy doskonałe solo z ?Niewinnych? na płycie ?Absolutely Live?. Utwór jest niezły, ale
przydałoby mu się więcej muzycznych smaczków, które Dżemowcy potrafią przecież robić w sposób
perfekcyjny. Byłoby to ciekawsze zakończenie płyty