Dodaj do ulubionych

Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991?

IP: 157.25.121.* 09.04.02, 12:01
Obserwuj wątek
    • Gość: teddy Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: 62.233.138.* 09.04.02, 12:18
      Rok 1969 to był ciężki rok (HARD ROCK)!
    • nabialowiec Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? 09.04.02, 12:35
      1991 - świetny festiwal w Jarocinie ... zadyma z Defektem Muzgó, egzotyczni
      zwycięzcy Beer Googles (czy jakoś tak), a nade wszystko kapitalne koncerty
      Armii, Kultu, Proletaryatu, Lecha Janerki, a nawet T.Love.
      No i Balcan Electric he, he, he...
      I te podrobiane karnety - chyba bardziej nieudolnie nie można było tego
      robić wink)))
      • Gość: cze Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: 172.16.22.* 09.04.02, 12:40
        W 1969 roku Beatlesi wydali swoja najlepsza plyte - Abbey Road.
        • Gość: Crotalus Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: 157.25.121.* 09.04.02, 12:49
          1969- The Doors, Led Zeppelin I, In the Court of Crimson King
          1991- Nevermind, Ten, Metallica, Use Your Ilussion I, Bedmotorfinger, Blood
          Suger Sex Magic
          • Gość: teddy Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: 62.233.138.* 09.04.02, 13:13
            Od czasu debiutu The Beatles każdy kolejny rok był dobry dla rocka. Pamiętam
            jak wieszczono koniec rocka w związku z pojawieniem się SEX PISTOLS. No i co?
            Wszystko się wymiksowało i dalej się miksuje. Zawsze będzie głód dobrej i
            bezkompromisowej muzy - cokolwiek to oznacza. A rock z założenia jest muzyką
            kontestującą rzeczywistość i jeżeli ma przetrwać, to musi pozostać sobą.
            Dla mnie najlepsze lata w epoce rocka to:
            1968 - A Saucerful of Secrets - PINK FLOYD
            1969 - Abbey Road
            1970 - twórcze początki jazz rocka, narodziny elektronicznego rocka w RFN
            1973 - Dark Side of The Moon
            1977 - The Jam, The Clash, Sex Pistols
            1979/80 - szczyt kariery Joy Division oraz genialny debiut Killing Joke
            1983 - BLUE MONDAY New Order. Najbardziej wpływowy utwór świata
            1984 - najpiękniejszy rok dla muzyki na świecie i w Polsce w latach 80-tych:
            mnóstwo pamiętnych do tej pory płyt, najlepszy Jarocin
            1991 - fala grunge'u, która przyniosła nie tylko Nirvanę, pierwszy Massive
            Attack
            1995/96 - świetne debiuty artystów nowej generacji (CHEMICAL BROTHERS, DJ
            SHADOW, RONI SIZE REPRAZENT, GOLDIE)

            Reasumując - długo by wymieniać.
            • jello_b Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 09.04.02, 13:36
              rok 1991 kojarzy mi się z dwoma interesującymi propozycjami Biafry: płytą "The
              Sky Is Falling..." nagraną z Nomeansno i niesamowicie pokręconą "Tumor Circus".
              '91 to także b. dobra płyta Alice Donut "Revenge Fantasies Of The Impotent" i
              całkiem niezła samego Nomeansno "0+2=1" a w Polsce - słabsza od poprzedniej
              płyta Kolaborantów "znów po stronie większości" i pierwszy krok Armii w
              kierunku rocka "katolickiego" - "Legenda".

              rok 1969 nie kojarzy mi się z niczym.
              • Gość: Lukas Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 13:45
                >
                > rok 1969 nie kojarzy mi się z niczym.
                >

                Bo jestes debil.A Woodstock ,a Led Zeppelin ,a Beatlesi?
                Chociaz ja wole 1970 i chciazby "In Rock" Deep Purple.......
                • jello_b Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 09.04.02, 15:07
                  Gość portalu: Lukas napisał(a):

                  > Bo jestes debil.

                  hehehe smile))) a toś mnie ubawił poziomem argumentu smile
                  gratuluję jak najszczerzej big_grin
                  • Gość: P. Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 15:47
                    To nie był argument tylko stwierdzenie smutnego faktu...
                    • jello_b Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 09.04.02, 16:07
                      Gość portalu: P. napisał(a):

                      > To nie był argument tylko stwierdzenie smutnego faktu...

                      tak czy owak - poziom piaskownicy sad

                      równie dobrze mógłbym do ciebie napisać "spadaj palancie" albo "jesteś kretynem"
                      albo coś równie idiotycznego. tylko po co ?
                      jeśli utknąłeś na etapie napisów ZENEK JEST GUPI to twój problem.
          • yak-ona Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 09.04.02, 20:27
            Gość portalu: Crotalus napisał(a):

            > 1969- THE DOORS
            -
    • Gość: mallina Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.dip.t-dialin.net 09.04.02, 13:42
      mi tez 1969 nie kojarzy sie z niczym..moze dlatego ze mnie wtedy nie bylooo
      smile)))))))
      • Gość: Miecio Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 14:13
        Gość portalu: mallina napisał(a):

        > mi tez 1969 nie kojarzy sie z niczym..moze dlatego ze mnie wtedy nie bylooo
        > smile)))))))

        A ja byłem, ale miałem tylko rok, i słuchałem tylko mamy.
        Najlepszy to był 1989 bo wtedy wyszło Disintegration -the Cure
        • Gość: Pradera Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.acn.waw.pl 09.04.02, 15:42
          Hmmm to dziwne, ale 1410 z czymś mi się jednak kojarzy, i to mocno, chociaż nie
          mam 600 lat.

          A co do lat: 1969 - jeszcze pierwsza płyta Genesis, 1991 - zapomnieliście o
          debiucie Smashing Pumpkins.
          Ja bym dodał jeszcze datę pośrodku - 1980, czyli Joy Division, Cure, gotyk,
          itp. W ogóle jakoś tak było do tej pory, że z początkiem dekady pojawiały się
          tony nowych genialnych artystów - szkoda, że w 2000/2001 nic ciekawego się nie
          zdarzyło.
          • ydorius 2000/2001 14.04.02, 22:10

            Tool - Lateralus
            SoaD - Toxicity
            Muse - Origin of symetry
            No-Man - Returning Jesus
            Nick Cave - No more shall we part
            Clawfinger - A whole lot of nothing
            Bjork - Vespertine
            Young Gods - Second Nature
            Tricky - Blowback
            Rammstein - Mutter

            i parę innych niezgorszych płyt. Ale oprócz tego - zgoda. To były lata
            całkowitej stagnacji muzycznej smile))

            .y.
            • Gość: Pradera Re: 2000/2001 IP: *.acn.waw.pl 15.04.02, 08:54
              A co z tego - oprocz SoaD - bylo nowymi, wielkimi odkryciami, a nie plytami
              praktycznie juz weteranow?

              > SoaD - Toxicity
              > Muse - Origin of symetry
              > No-Man - Returning Jesus
              > Nick Cave - No more shall we part
              > Clawfinger - A whole lot of nothing
              > Bjork - Vespertine
              > Young Gods - Second Nature
              > Tricky - Blowback
              > Rammstein - Mutter
    • Gość: As Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: 172.16.1.* 09.04.02, 15:49
      Początek lat '90 przyniósł genialne płytki, pewnie nie wszystkie z '91 ale
      dokładnych dat wydania nie pamiętam:
      Nirvana - Nevermind, Pearl Jam - Ten, Soundgarden - Batmotorfinger - tych 3
      raczej nie słucham, wymieniam tylko przez szaconek ale za to tych niżej jak
      najbardziej:
      Faith No More - Angel Dust, Metallica - Metallica, Red Hot Chili Peppers -
      Blood Sugar Sex Magik, Alice In Chains - Dirt, Kiss - Revenge, Genesis - We
      Can't Dance, Rage Against The Machine - self titled (doceniona przeze mnie
      dopiero rok temu!), no i z polskich T. Love - King i Róże Europy - Poganie
      kochaj i obrażaj, obydwie płytki należą do moich ulubionych z polskiego rocka.
      A i jeszcze Big Cyc "z partyjnym pozdrowieniem" ale to chyba starsze.
      A 1969 - pewnie dobry rok, ale wyżej cenię sobie lata '70, kiedy ruch
      hippisowki umarł śmiercią naturalną (i dobrze), a muzyka zaczynała się powoli
      konkretyzować i krystalizować, pozbawiając się elementów psychodelii która
      według mnie tylko mąciła klarowność i strukturę utworów nie dając nic w zamian.

      P.S. Całkiem niezły był chyba jeszcze 1984 - Perfect Strangers Purpli, Ride The
      Lightning Metalliki, Stationary Traveller Camela, a i pewnie jakaś z wczesnych
      płyt Ajronów.

      Pozdrówka
    • Gość: As Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: 172.16.1.* 09.04.02, 15:51
      A teraz mamy Limp Bizkit, Creed, Linkin Park, Korn, Papa Roach i są tacy co
      mówią że to jest właśnie to.
      • Gość: Crotalus Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.pl 09.04.02, 20:12
        Gość portalu: As napisał(a):

        > A teraz mamy Limp Bizkit, Creed, Linkin Park, Korn, Papa Roach i są tacy co
        > mówią że to jest właśnie to.


        Czego wy z tym Kornem? Można go nie lubić, ale na pewno nie nie doceniać.
        Stworzyli absolutnie swój styl i porównywanie go z resztą Limpów jest błędne.
        • Gość: Lehu Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 13:14
          Gość portalu: Crotalus napisał(a):

          > Gość portalu: As napisał(a):
          >
          > > A teraz mamy Limp Bizkit, Creed, Linkin Park, Korn, Papa Roach i są tacy c
          > o
          > > mówią że to jest właśnie to.
          >
          >
          > Czego wy z tym Kornem? Można go nie lubić, ale na pewno nie nie doceniać.
          > Stworzyli absolutnie swój styl i porównywanie go z resztą Limpów jest błędne.

          A ja go nie doceniam. Nie stworzyli absolutnie niczego nowego. Issues może być
          porownywalna z plytami L.B. . I to i to leci na w koncu MTV. Do wymienionych
          zespolow dolacze jeszcze POD ktory czesto ostatnio puszczaja w radiu i telewizji.
          To wszystko ta sama klasa ( a moze jej brak?)
      • Gość: Pradera Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.acn.waw.pl 10.04.02, 16:52
        Gość portalu: As napisał(a):

        > A teraz mamy Limp Bizkit, Creed, Linkin Park, Korn, Papa Roach i są tacy co
        > mówią że to jest właśnie to.

        Nie załamuj mniee... to znaczy że muszę czekać kolejne 10 lat na coś naprawdę
        dobrego?
        Może jestem na to za stary, ale niech mi ktoś powie co jest oryginalnego w tych
        wszystkich Blipmkin Parkach. Ugrzeczniona i uładniona wersja tego, co robili
        kiedyś (lepiej i mocniej) FnM, RATM czy, bo ja wiem, Ice-T z kumplami.
        moja znajoma mówi na to "Hardcore dla grzecznych dziewczynek" i ma dużo
        racji. "Helter Skelter" Beatlesów zawiera więcej emocji niż cały ten Nu Metal
        razem wzięty...
    • Gość: nefil Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 18:47
      1989- New Model Army "Thunder & Consolation"
      The cure "Disintegration"
      a rok pozniej Sisters "Vision thing"
    • Gość: Jaser Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.chello.pl 13.04.02, 18:16
      1969 rok... Ze znajomymi stwierdzilem, ze byl to niesamowity okres. Wszystko co
      sie oryginalnego, najbardziej oryginalnego w rocku wydarzylo. Nie przecze, ze w
      1991 pojawilo sie pare dobrych kapel i pare dobrych plyt, niemniej jednak
      wyrastaja one z tradycji, z kultury, z klimatu tamtego okresu. Rock&roll
      powstal wczesniej, ale dopiero pod koniec lat szesciesiatych zostal
      oszlifowany. Niezwykly wysyp genialnych wrecz kompozycji, z najrozniejszych
      odlamow rocka, spowodowal, ze mysle o tym okresie, jako o czyms niemal
      mistycznym. W 1969 King Crimson nagral swoja debiutancka plyte (kilka razy w
      tym watku przez was wymieniana), ktora zrewolucjonizowala podejscie do muzyki
      rockowej w ogole, a w szczegolnosci do muzyki artystycznej, tzw. progresywnego
      rocka, artrocka... "In the court of the Crimson King" to plyta niebywala, cos
      jak regularna bryla z kosmosu swiadczaca o istnieniu obcej cywilizacji. Ta
      plyta to prawdziwe science-fiction, gdybym jej nie uslyszal, nigdy bym nie
      uwierzyl, ze cos takiego moze powstac. W tym czasie, mnie wiecej w tym samym
      czasie obrodzili inni wykonawcy zaskakujaca iloscia zaskakujaco znakomitych
      kawalkow. Led Zeppelin, Deep Purple, Pink Floyd, ELP, Oldfield, Black Sabbath,
      Camel, Budgie, Jetro Tull... i wielu wielu innych. Niektorzy stworzyli jedna
      plyte, poczym odeszli, albo juz nigdy do poziomu tej plyty doszlusowac nie
      potrafili, ale nie zmienia to faktu, ze stali sie legenda. Na bazie tego
      niesamowitego boomu narodzil sie pozniej punkrock, a na poczatku lat
      dziewiecdziesiatych grunge. Nie mozna mowic o Nirvanie w oderwaniu od tamtego
      rocka. Wiele lat pozniej Nirvana wypelnila jakas dziure, ktora wypelnic w koncu
      trza bylo. Jednak rok 1969 wedlug mnie jest nie do pobicia. Moze nie powinnismy
      kurczowo trzymac sie tej daty, bardziej chodzi ogolnie o przelom lat 60tych i
      70tych, tak czy owak okres niepowtarzalny. Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze
      nigdy w historii nie bylo okresu tak plodnego, tak tworczego w dziedzinie
      muzyki. Trwalo to raptem kilka lat, ale wywarlo gigantyczny wplyw na
      wspolczesna muzyke rozrywkowa. Prosta konsekwencja tamtego cudu, jest
      pojawienie sie kolejnych odmian rocka, nawet i tej firmowanej przez Nirvane...
      Ja wiem, ze wielu z was to ludzie bardzo mlodzi i mozecie sie z moja ocena nie
      zgadzac, bo za mocno tkwicie w atmosferze lat 90-tych i w gruncie rzeczy tylko
      te klimaty do was trafiaja. Poslugujac sie jednak obiektywizmem jakims, nie
      mozna kwestionowac wplywu tamtego okresu na ten wasz ulubiony. I chyba nie
      musze tlumaczyc, ze fakt iz 1969 jest rokiem wczesniejszym niz 1991 o czym musi
      swiadczyc... Sam jestem z pokolenia dorastajacego pod koniec lat 80-tych, lekko
      sfrustrowanego posucha, totalnym wyjalowieniem. Dlatego dla mnie rok 1991 tez
      byl krzepiacy, ale fakty sa faktami i nie ma co sie z nimi sprzeczac.
      Joy Division, Marillion, potem takie niezalezne, jakby wylamujace sie pewnym
      konwencjom grupy jak Dead Can Dance, This Mortal Coil, Cocteau Twins, Cranes,
      Hawkwind, Eloy, Soft Machine, Styx... i tak dalej przynios;y muzyce rockowej
      jakby nowe odgalezienia, niektore konczace sie slepo, ale niektore z nich
      przyniosa byc moze nowe odlamy, a moze tez nawet nowe gatunki...
      Dla mnie jednak ta stopniowa ewolucja muzyczna zaczynajaca sie - upraszczajac -
      od jazzu, niesamowitego kopa dostala wlasnie w 1969 i z ewolucji przemienila
      sie w rewolucje, ktora wszystko po prostu zmienila...
      Rock teraz jest w sferze poszukiwan. Pojawiaja sie kapele oznaczone etykietka
      postrock takie jak Tortoise czy Mogwai, pojawil sie Porcupine Tree zaliczany to
      neoprogresywnego rocka, stworzony przez niesamowitego Wilsona... pojawiaja sie
      nowi muzycy probujacy zaistniec jakos na scenie muzycznej niekoniecznie za
      wszelka cene. Sam jestem bardzo zainteresowany tym, by rock przetrwal, albo by
      z niego wylonil sie jakis gatunek rownie tworczy i rownie inspirujacy. W tej
      chwili 85% mlodych ludzi wybiera disco, techno, hiphop, rock traktujac
      troszeczke jak moje pokolenie jazz. Moze troche przesadzam, ale prawda jest
      taka, ze rock artystyczny stal sie muzyka dla mniejszosci, tak jak jak nagle
      stalem sie skrajna mniejszoscia gardzac Lepperem (ktoremu ponoc ufa ponad
      polowa Polakow) i glosujac na Unie Wolnosci (3%).
      Sorki za te polityczna dygresje, po prostu wydaje mi sie, ze jestem swiadkiem,
      jak cos co bylo mi drogie, bylo dla mnie zrozumiale, odchodzi. Mam nadzieje, ze
      ta cala atmosfera wokol nie zwiastuje rowniez odejscia rocka.
      • Gość: Miecio Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.04.02, 18:24
        Gość portalu: Jaser napisał(a):

        > 1969 rok... Ze znajomymi stwierdzilem, ze byl to niesamowity okres. Wszystko co
        >
        > sie oryginalnego, najbardziej oryginalnego w rocku wydarzylo. Nie przecze, ze w
        >
        > 1991 pojawilo sie pare dobrych kapel i pare dobrych plyt, niemniej jednak
        > wyrastaja one z tradycji, z kultury, z klimatu tamtego okresu. Rock&roll
        > powstal wczesniej, ale dopiero pod koniec lat szesciesiatych zostal
        > oszlifowany. Niezwykly wysyp genialnych wrecz kompozycji, z najrozniejszych
        > odlamow rocka, spowodowal, ze mysle o tym okresie, jako o czyms niemal
        > mistycznym. W 1969 King Crimson nagral swoja debiutancka plyte (kilka razy w
        > tym watku przez was wymieniana), ktora zrewolucjonizowala podejscie do muzyki
        > rockowej w ogole, a w szczegolnosci do muzyki artystycznej, tzw. progresywnego
        > rocka, artrocka... "In the court of the Crimson King" to plyta niebywala, cos
        > jak regularna bryla z kosmosu swiadczaca o istnieniu obcej cywilizacji. Ta
        > plyta to prawdziwe science-fiction, gdybym jej nie uslyszal, nigdy bym nie
        > uwierzyl, ze cos takiego moze powstac. W tym czasie, mnie wiecej w tym samym
        > czasie obrodzili inni wykonawcy zaskakujaca iloscia zaskakujaco znakomitych
        > kawalkow. Led Zeppelin, Deep Purple, Pink Floyd, ELP, Oldfield, Black Sabbath,
        > Camel, Budgie, Jetro Tull... i wielu wielu innych. Niektorzy stworzyli jedna
        > plyte, poczym odeszli, albo juz nigdy do poziomu tej plyty doszlusowac nie
        > potrafili, ale nie zmienia to faktu, ze stali sie legenda. Na bazie tego
        > niesamowitego boomu narodzil sie pozniej punkrock, a na poczatku lat
        > dziewiecdziesiatych grunge. Nie mozna mowic o Nirvanie w oderwaniu od tamtego
        > rocka. Wiele lat pozniej Nirvana wypelnila jakas dziure, ktora wypelnic w koncu
        >
        > trza bylo. Jednak rok 1969 wedlug mnie jest nie do pobicia. Moze nie powinnismy
        >
        > kurczowo trzymac sie tej daty, bardziej chodzi ogolnie o przelom lat 60tych i
        > 70tych, tak czy owak okres niepowtarzalny. Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze
        > nigdy w historii nie bylo okresu tak plodnego, tak tworczego w dziedzinie
        > muzyki. Trwalo to raptem kilka lat, ale wywarlo gigantyczny wplyw na
        > wspolczesna muzyke rozrywkowa. Prosta konsekwencja tamtego cudu, jest
        > pojawienie sie kolejnych odmian rocka, nawet i tej firmowanej przez Nirvane...
        > Ja wiem, ze wielu z was to ludzie bardzo mlodzi i mozecie sie z moja ocena nie
        > zgadzac, bo za mocno tkwicie w atmosferze lat 90-tych i w gruncie rzeczy tylko
        > te klimaty do was trafiaja. Poslugujac sie jednak obiektywizmem jakims, nie
        > mozna kwestionowac wplywu tamtego okresu na ten wasz ulubiony. I chyba nie
        > musze tlumaczyc, ze fakt iz 1969 jest rokiem wczesniejszym niz 1991 o czym musi
        >
        > swiadczyc... Sam jestem z pokolenia dorastajacego pod koniec lat 80-tych, lekko
        >
        > sfrustrowanego posucha, totalnym wyjalowieniem. Dlatego dla mnie rok 1991 tez
        > byl krzepiacy, ale fakty sa faktami i nie ma co sie z nimi sprzeczac.
        > Joy Division, Marillion, potem takie niezalezne, jakby wylamujace sie pewnym
        > konwencjom grupy jak Dead Can Dance, This Mortal Coil, Cocteau Twins, Cranes,
        > Hawkwind, Eloy, Soft Machine, Styx... i tak dalej przynios;y muzyce rockowej
        > jakby nowe odgalezienia, niektore konczace sie slepo, ale niektore z nich
        > przyniosa byc moze nowe odlamy, a moze tez nawet nowe gatunki...
        > Dla mnie jednak ta stopniowa ewolucja muzyczna zaczynajaca sie - upraszczajac -
        >
        > od jazzu, niesamowitego kopa dostala wlasnie w 1969 i z ewolucji przemienila
        > sie w rewolucje, ktora wszystko po prostu zmienila...
        > Rock teraz jest w sferze poszukiwan. Pojawiaja sie kapele oznaczone etykietka
        > postrock takie jak Tortoise czy Mogwai, pojawil sie Porcupine Tree zaliczany to
        >
        > neoprogresywnego rocka, stworzony przez niesamowitego Wilsona... pojawiaja sie
        > nowi muzycy probujacy zaistniec jakos na scenie muzycznej niekoniecznie za
        > wszelka cene. Sam jestem bardzo zainteresowany tym, by rock przetrwal, albo by
        > z niego wylonil sie jakis gatunek rownie tworczy i rownie inspirujacy. W tej
        > chwili 85% mlodych ludzi wybiera disco, techno, hiphop, rock traktujac
        > troszeczke jak moje pokolenie jazz. Moze troche przesadzam, ale prawda jest
        > taka, ze rock artystyczny stal sie muzyka dla mniejszosci, tak jak jak nagle
        > stalem sie skrajna mniejszoscia gardzac Lepperem (ktoremu ponoc ufa ponad
        > polowa Polakow) i glosujac na Unie Wolnosci (3%).
        > Sorki za te polityczna dygresje, po prostu wydaje mi sie, ze jestem swiadkiem,
        > jak cos co bylo mi drogie, bylo dla mnie zrozumiale, odchodzi. Mam nadzieje, ze
        >
        > ta cala atmosfera wokol nie zwiastuje rowniez odejscia rocka.



        O jezuuuuu
      • Gość: Pradera Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.acn.waw.pl 13.04.02, 22:02
        Gość portalu: Jaser napisał(a):
        > Moze troche przesadzam, ale prawda jest
        > taka, ze rock artystyczny stal sie muzyka dla mniejszosci, tak jak jak nagle
        > stalem sie skrajna mniejszoscia gardzac Lepperem (ktoremu ponoc ufa ponad
        > polowa Polakow) i glosujac na Unie Wolnosci (3%).
        Stał się? Słówko "artystyczny" podkreśla, że nie jest to pop-kultura dla mas.
        Sztuka zawsze była elitarna, tylko w latach siedemdziesiątych koncerny płytowe
        nie były tak tchórzliwe, i chciały inwestować w coś, co nie zawsze się mogło
        sprzedać.
        Ktoś kiedyś zwrócił uwagę, że Virgin żyje w tej chwili głównie z re-edycji art-
        rockowców z lat 70-ych, ale gdyby teraz przyszedł do Virgina ktoś z muzyką tak
        nowatorską dzisiaj, jak było np. KC w '69-ym, to wywalili by go na zbity pysk. To
        jest chyba główny problem muzyki dzisiaj.
        • Gość: Tarus Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.02, 15:13
          Najlepszym dla muzyki był rok 1980, ile się wtedy wydarzyło:
          -The Clash "Sandinista"
          -The Police "Zenyatta Mondatta"
          -Talking Heads "Remain In Light"
          -The Jam "Sound Affects"
          -Gang of Four EP"Yellow"
          -Joy Division "Closer"
          -powstaje R.E.M.
          -powstaje zespół The Minuteman
          -powstaje Meat Puppets
          -rodzę się ja
          -Pink Floyd nie nagrywa żadnej płyty...
          • Gość: cze Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1 IP: 172.16.22.* 14.04.02, 15:40
            No nie stary, tak to kazdy rok mozna skwitowac. A poza tym ani Sandinista ani
            Zenyatta nie byly jakimis wybitnymi plytami Clashow i Policeow. Pozostale
            plyty, oprocz Closer i Talking heads tez nie sa jakims kanonem.
            Ja sie urodzilem w 67 - to byl dopiero rok! Ze wspomne tylko Sierzanta Pieprza
            Beatlesow, pierwszych Floydow i Doorsow! No i Lato Milosci!
          • Gość: Crotalus Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.pl 14.04.02, 15:58
            Gość portalu: Tarus napisał(a):

            > Najlepszym dla muzyki był rok 1980, ile się wtedy wydarzyło:
            > -The Clash "Sandinista"
            > -The Police "Zenyatta Mondatta"
            > -Talking Heads "Remain In Light"
            > -The Jam "Sound Affects"
            > -Gang of Four EP"Yellow"
            > -Joy Division "Closer"
            > -powstaje R.E.M.
            > -powstaje zespół The Minuteman
            > -powstaje Meat Puppets
            > -rodzę się ja
            > -Pink Floyd nie nagrywa żadnej płyty...



            80 lata były tragiczne dla muzyki rockowej. Powstało trochę dobrej muzyki, ale
            wtedy rock był w podziemiu. Myślę, że te 10 lat, które teraz trwa od 2000 do 2010
            to będzie w większości kaszana.
          • Gość: Lukas Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 16:39
            Gość portalu: Tarus napisał(a):

            > Najlepszym dla muzyki był rok 1980, ile się wtedy wydarzyło:

            > -Pink Floyd nie nagrywa żadnej płyty...


            I miedzy innymi wlasnie dlatego byl to rok kiepski......
            • Gość: ZBYSZEK Re: Najlepszy rok w histori rocka; czy 1969, czy 1991? IP: 213.25.168.* 01.05.02, 11:52
              1969- URODZIL SIE MOJ KOLEGA Z PRACY, NUDZIARZ NIEZIEMSKI DLATEG0 UWAZAM TEN
              ROK ZE NIESZCZEGOLNY, 1991-MIALEM PIERWSZY STOSUNEK PLCIOWY A CHWILE WCZESNIEJ
              WYPRAWIALEM OSIEMNASTKE, SASIEDZI DLUGO PAMIETALI, DLATEGO TO BYL ROK. POSRODKU
              JEST 1980, POWSTAJE THE SISTERS OF MERCY, DLATEGO TO TEZ BYL ROK, NO I WTEDY
              ZACZALEM KSZTALCIC SWOJ NIEWATPLIWY TELENT W SZKOLE PODSTAWOWEJ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka