Po "100 lat undergroundu" położyłem na Tymonie krzyżyk, po koncercie w
Kongresowej pod batutą Johna Zorna drugi i kupę kamieni. Słuchając "Wesela"
nie wiem, czy słusznie, czy nie.
"7 okupacja i 13 zabór
Znów nam hańbią orła, pragną stępić pazur
Żydzi i komuchy, geje i masoni
Słuchajcie uważnie, oto GŁOS Z PRZEPONY
Nikt nie będzie nam bezkarnie
i bezczelnie wszem i wobec
lżyć upadlać lekceważyć
kalać szmacić i centralnie dymać
orła białego.
Dymać orła białego.
Dymać orła białego.
Dymać orła białego.
Cza cza bum."
Taki zatrącający nieco (no bo poziom trochę wyższy) Big Cycem klimat totalnie
mi nie odpowiada, ale w wielu momentach rechotałem jak idiota. To się chyba
nazywa a m b i w a l e n c j a