Byl ktoś może ? Jeśli tak to jak bardzo jesteście rozwaleni?

Ja jeszcze
sie nie mogę pozbierać, dawno nei byłem swiadkiem tak starnnie odegranego i
tchnicznie wywalonego w kosmos a jednocześnie szalenie żywiołowo i z pasja
odegranego koncertu. Aż trudno uwierzyć, ze grając tak techniczną muzę mozna
się prezentować na scenie jako czworka skromnych wyluzowanych, wesołych
gostków.....czapki z głów. Nie będę ukrywł, ze poczatkowo rozczarował mnie
brak MacAlpine'a ktorego zaliczam do scislej czolowki moich ulubionych
gitarzystow ale juz po pierwszych minutach przestalem o tym myslec - tak mnie
wbilo w fotel i tak mi sie geba zaczela cieszyc. MOC ! A zastepca dawal
centralnei rade, choc osobiscie nie przepadam za tak rozleglym stosowaniem
tappingu no ale za to koles fajne miny strzelal
Po raz kolejny utwierdzilem sie w przekonaniu ze Derek Sherinian to jeden z
bardziej utalentowanych 'parapeciary' na tym padole i ze (siegajac do
jego 'zrodel') zaden inny klawiszowiec DT nei ma do niego startu, gosc jest
pieprzonym geniuszem, doskonalym technikiem i kompozytorem w jednym.
I jeszcze solo Donati'ego ehhhhh trudno to opiacslowami, tam trzeba bylo byc
i tym zyc..... kto nie byl ten traba