Dodaj do ulubionych

Msza C moll. Dzisiaj

23.03.05, 20:16
Co sie stalo tej pani od sopranu w gardlo? Brzmi nieciekawie.
Sluchacie? Ogladacie?
Jakie wrazenia?
Obserwuj wątek
    • quasthoff Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 20:39
      Oczywiście, że słucham. Miałem co prawda być i słuchać na żywo ale niestety się
      nie udało. Tym bardziej, że na początku miał być wykład profesora Roberta D.
      Levina na temat nowej wersji mszy. A wersja radiowa co by nie mówić i live to
      nie to samo co odbiór bezpośredni. A pani sopran co miała być moja ulubienica
      Juliane Banse chyba nie przyjechała o ile dobrze usłyszałem zapowiedź. Może
      szkoda. A aria sopranowa moim zdaniem była zaśpiewana zbyt delikatnie nie
      mówiąc już o emocjonalności jakkolwiek nie mam zastrzeżeń co do giętkości
      głosu i wyśpiewywaniu biegników. To na razie tyle.
          • iwa_ja Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 21:05
            quasthoff napisał:

            > Mimo wszystko "piana" sopranu mi się podobały.

            No tak. Cofam wczesniejsze zarzuty. Coz, radio to jednak tylko radio. Spoznilam
            sie wczoraj, bo w rfmclassic dawali wejsciowki. Trudno. Jutro koncert na Zamku
            (z przeproszeniem Admina).
            • quasthoff Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 21:45
              Juliane Banse nie śpiewała, a to właśnie dla niej miałem wybrać się do
              filharmonii. Ale jak się dowiedziałem z informacji radiowej, nie mogła
              przyjechąć z powodu choroby. Szkoda. Ale ogólnie reasumując, koncert nie był
              zły, choć na żywo (czytaj: w sali filharmonii) byłoby o wiele więcej niuansów
              dynamicznych i kolorystycznych.
              • schaetzchen Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 22:15
                Niuanse? Subtelności? Zapomnij! Właśnie wróciłam z filharmonii. Co za straszne
                przeżycie! Te dopiski pana Levina to przy ogromnej dobrej woli mogłyby udawać
                Salieriego, ale - na miły Bóg - nie Mozarta! To trzeba mieć tupet! A już to Dona
                nobis pacem utrzymane w rewiowym stylu! Groza. Publiczność zachwycona, standing
                ovation - to akurat dobrze, bo jak wstali, to mogłam udać się do wyjścia bez
                przepychania.
                Wykonawczo - za głośno! Toż to nie Mahler! Chór ryczący wniebogłosy, orkiestra w
                sumie chyba dobrze grała - ale ciężko było jej się przebić. Świetny fagot i
                wiolonczele. Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego współczesnym instrumentom
                towarzyszyły puzony z epoki? Może ktoś mnie oświeci?
                Rilling miał parę fajnych pomysłów - np. na tempa, "Qui tollis", początek
                "Credo", tylko że granie całych części takimi samymi emocjami i ciężkawą
                artykujacją raczej średnio mi się podoba.
                Soliści - jedna pani sopran ("Et incarnatus") - bardzo kiepska, kozie wibrato,
                nieczysto, brzydka barwa (takie "iiiii"). Druga bardzo dobra ("Laudamus"). Tenor
                słaby, bas nie ma prawie co śpiewać, chyba dobry.
                Zapewniam że moja opinia nie jest wynikiem PMSu ani klimakterium, ani wyczynów
                pani fryzjerki. Jestem zdrowa na umyśle (przynajmniej w normie), trzeźwa i - do
                koncertu - w dobrym nastroju.
                • quasthoff Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 22:26
                  No cóż, chcąc, nie chcąc muszę się zgodzić z opinią z pierwszej ręki a
                  właściwie ucha. Jak to pięknie powiedział kiedyś pan Pociej: percepcja
                  rzeczywistosci odtworzonej jest diametralnie różna od rzeczywistości
                  rzeczywistej.
                • iwa_ja Re: Msza C moll. Dzisiaj 23.03.05, 22:28
                  schaetzchen napisała:

                  >> Zapewniam że moja opinia nie jest wynikiem PMSu ani klimakterium, ani
                  wyczynów pani fryzjerki. Jestem zdrowa na umyśle (przynajmniej w normie),
                  trzeźwa i - do koncertu - w dobrym nastroju.
                  >
                  Za ww. recenzje serdecznie dziekuje. Elementy wybite pozniej sygnalizowalam na
                  samym poczatku. Ale ja jestem, oczywiscie, ciemna dyletantka.
                  W sumie: mily koncert. Na szczescie mam CD, na ktorym jest Mozart. Nie rewia.
                • verdiprati Re: Msza c-moll. Dzisiaj 23.03.05, 23:23
                  Publiczność zachwycona, standing ovation - to akurat dobrze, bo jak wstali, to
                  mogłam udać się do wyjścia bez przepychania.

                  Założyłbym się, że 95% ludzi na koncercie słyszało ten utwór po raz pierwszy.
                  Druga sprawa to to, że melomani wiedzą już przed koncertem, że wstaną po
                  koncercie (wg. nazwisk(a) na plakacie).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka